Dodaj do ulubionych

Kotek zdechł chwile po strzyżeniu

25.08.20, 18:40
Witam, oddałem kilka dni temu perskiego kota do strzyżenia. Wiem, że nie powinno się go strzyc ale miał kilka kołtunów. Kot był do strzyżenia usypiany z racji tego, że nie dawał się ogolić. Z tego co się orientuje uśpienie takiego kota narkozą? nie może trwać dłużej niż godzinę, mój kot był uspany dwie. Kot był zdrowy, na bieżąco badany więc niemożliwe żeby zdechł na jakieś schorzenie. Pierwsze pytanie czy kota do strzyżenia się usypia narkozą, a drugie czy mój kot został najnormalniej w świecie przećpany? Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • mamtrzykotyidwa Re: Kotek zdechł chwile po strzyżeniu 26.08.20, 13:00
      Pierwsze słyszę, żeby kota usypiać do strzyżenia!
      Usypianie to inwazyjna procedura. Dlaczego się na to zgodziłeś?
      No i kto go usypiał? Weterynarz, który robi to na co dzień i który zrobił kotu badania przed narkozą (chociaż krew, mocz) i wiedział, jaką narkozę można zastosować i że mu ta narkoza nie zaszkodzi, czy pani/pan, który zajmuje się strzyżeniem?
    • jul-kot Re: Kotek zdechł chwile po strzyżeniu 27.08.20, 16:44
      A jednak czasem trzeba usypiać, tylko należy to robić umiejętnie. Dawno temu przybłąkał się do mnie pers, który musiał długo być na ulicy bo miał sfilcowaną sierść, podeszwy po bokach i na grzbiecie, nawet na ogonie zbity placek z sierści. Był bardzo łagodny, ale gryzł i drapał przy każdej próbie dotknięcia tych kołtunów, nawet tego na ogonie nie dało się ruszyć. Lekarka powiedziała, że może nam go uśpić, ale nie podejmuje się usunięcia bo filc dochodził do skóry. No więc usuwałem to pod lupą przez trzy godziny, kiedy kot się wybudzał, dostawał kolejną małą dawkę narkozy... Żył jeszcze potem wiele lat.
      Wracając do pytania, można usypiać, ale trzeba to robić ostrożnie. Być może narkoza została przedawkowana. Czy kot wybudził się po tym zabiegu?
      Zresztą to już nie ma żadnego znaczenia. Nie należy dopuszczać do takiego zaniedbania. Kot perski ma delikatne futro, które łatwo się plącze i powinien być regularnie wyczesywany. Jeśli jednak utworzy się kołtun, trzeba go jak najszybciej delikatnie rozczesać rzadkim metalowym grzebieniem, najpierw pierwszym zębem, przytrzymując przy skórze, żeby nie bolało.
    • ken-ya Re: Kotek zdechł chwile po strzyżeniu 31.08.20, 21:13
      Mial kilka koltunow -a Ty biedaku nie miales nozyczek.? Znajomi tez nie mieli .Czesto widze zakoltunione psy , bo wlasciciele nie maja nozyczek , Moze jakies wypozyczalnie otwozyc. ?Gdzie wy ludzie macie mozgi.Obciac koltuny psu to zadna sztuka , jak na pierwszy raz wyjdzie nie rowno -to zaden problem ,klaczyska psu odrosna - juz za tydzien mozna troche wyrownac.No chyba ze pies idzie na mis pieknosci . Strzyc kota? Po co?Trzeba bylo od razu kupic sobie chomika.
      • dar61 Kot wylecony ... do imentu 01.09.20, 19:23
        Argumentacja, że pies da się - wobec problemu kota - jest co najmniej od czapy.

        Co się z Wami dzieje, że się tak łatwo obrażacie!
        Ktoś cierpi, szuka porady, a tu takie inwektywy?

        Kot się przybłąkał, długo takiego trzeba urabiać, by nam zaufał, wiele tygodni dobroci.
        Pers, nie pers, sam by sobie mógł miesiącami kłaki wylizywać i wygryzać - miałby niestrawność zapewne, wymiotował sierścią, ale by to rozwiązał.
        Trzeba by mu przemycać do jadła preparaty na odkłaczanie. I to długo.

        Na pytanie zasadnicze nie mam odpowiedzi, do usypiania rzeczywiście powinien mieć uprawnienia jeno weterynarz - lub weterynarka.

        Po namyśle nieco stonuję brak podziwu ku 'ken-ya'.
        Owszem, kota można zdominować nawet gdy się musi mu zadać ból. Nieco lepiej znoszą to kotki, do kocurów tego nie stosowałbym, szczególnie masywnych i szczególnie jeśli ktoś tego nie umie wykonać i np. jest dzieckiem czy jest zbyt delikatny.

        Nauczył mnie tego wterynarz nieco starej daty - kazał mi przytrzymać kotkę do zastrzyku, tak jak, hmmm, czyni to kocur kotce w czasie amorów. Nie będę tego opisywać, kociarze z cenzusem chyba powinni to znać.
        Tu ten kot przy takim masywnym zdominowaniu czułby ból na granicy defekacji - jakim potrafią koty w chwili bólu graniczącego z traumą się posłużyć.
        Smarowałem ongi kotkę preparatem zalecanym na masywną chorobę skórną - co wyczyniała wtedy owa śp. kotka, wolę nie opisywać i nie nakazywać Wam wąchać czy oglądać. Długo leczyłem swoje uda, na jakich starałem się ją przytrzymać, naiwny...

        Słowem - ze dwie, czasem trzy osoby musiałyby przytrzymać kota/ kotkę tak, by mógł tylko prychać - a jedna z nich sięgnęłaby po nożyczki typu chirurgicznego (tępo zakończone i o wygiętych łyżkowato obu ostrzach) i wycięła kołtunki.
        Gdyby kota od wielu tygodni przyzwyczajać do odgłosu silniczka trymerków do włosów/ brody, można by takie cięcie wykonać mechanicznie, warstwami - co mogłoby nie kołysać kulą włosów i brudu i zmniejszyć kotu ból odrywania strupków od skóry.
        Zakończyłbym takie cięcie nie na poziomie skóry, ale wyżej - resztę kot bez kłopotu by sobie wylizał.

        Taka ... przemoc musi się skończyć wielogodzinną formą przeprosin wobec kota, trzeba potem wytrwale odzyskiwać jego do nas zaufanie. Dużo też w czasie tych mąk piekielnych dla kota trzeba dać z siebie, słowem, nastrojem głosu - i to wszystkich katów kota w zespole.
        Zespół tuż przed pochwyceniem kota musi swe ręce - dyskretnie - odziać w mocne, nie spadające łatwo rękawice odporne na chwyt pazurów. Mam taką jedna parę rękawic odpornych na przecięcie nawet nożem ;)
        Czyli odpowiednie, stare ubrania, nieco przemocy - i dłuuuugie przeprosiny, ze smakołykami w tle...
        Albo - zlecenie tego obcej osobie, jaka odium weźmie na siebie. Co kot zapamięta (miejsce, osoby, narzędzia odgłosy), to już jego. Drugi raz tam nie przyjdzie (bez klatki).

        A poza tym koty długoszerstne powinny wyginąć, bo to złe, zmutowane, koty były(by).
        Kot musi mieć możliwość wylizania z siebie każdego zapachu, bez tego nie będzie kotem, nawet i tygrysem.

        ****
        Słowa współczucia.
        I (nowy) kot na klin-klinem.

        PS O odszkodowaniu za śmierć zwierza już wspominałem? Po to się te punkty usługowe przecież ubezpieczają.
        A jeśli nie, to powinny,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka