Dodaj do ulubionych

Wścieklizna u człowieka

18.05.22, 21:08
Witam od jakiegoś czasu dokarmiamy z dzieckiem na ogródku działkowym kota pojawiał się on pod naszą nieobecność, dzisiejszego dnia spotkałam go skrytego obok altanki, zachowywał się bardzo dziwnie chował się w cieniu, miauczał ale bezgłośnie ciężko dyszał, nie uciekał postawiłam mu miskę z wodą. Zbliżylam się tylko na odległość półtorej metra nie chciał pić odsunął się przeszedł kawałek położył na ganku gdy znowu podsunęłam mu miskę zauważyłam że podczas tego dyszenia kapie mu z pyska ślina od razu się odsunęłam kot wstał i przeszedł na działkę sąsiadki gdzie położył się w cieniu dopiero po powrocie do domu uświadomiłam sobie że dotykałam miski z której mógł jeść i pić ręce umyłam dopiero po powrocie do domu. Czy możliwe by ten kot miał wściekliznę ? Czy możliwe jest by w taki sposób dotykając miski mogłam zarazić się wścieklizną? Nikt z nas nie dotykał tego kota. Nie podrapał nas nie ugryzł, nie dotknęliśmy bezpośrednio jego śliny. Miski na jedzenie dotykałam co najmniej dwa razy w ciągu minionego tygodnia . Później wracałam do prac ogrodowych nie myśląc o umyciu rąk po kontakcie z taką miską a teraz dostaję ataku paniki ... kontaktowałam się z weterynarzem z pobliskiej kliniki który twierdzi że to bardzo mało prawdopodobne żeby zarazić się wścieklizną w ten sposób i że moje obawy są nieuzasadnione a mimo to nadal się boję.
Obserwuj wątek
    • dar61 Wirus w upał... 19.05.22, 08:48
      '...Witam[.] [O]d jakiegoś czasu...'

      Witanie jest dość zaraźliwe, ale nieszkodliwe, nawet witanie od jakiegoś czasu ;-)

      '...dokarmiamy z dzieckiem na ogródku działkowym kota[,] pojawiał się on pod naszą nieobecność...'

      Koty latem aktywniejsze są nocą, żerują, dopełniają obowiązków towarzyskich, penetrują swe rewiry. Ranki i upały odsypiają.
      Można im ten rytm nieco przestawić, jeśli się je karmi w określonych porach - nie pozostawiając misek z karmą na stałe.

      '...dzisiejszego dnia spotkałam go skrytego obok altanki, zachowywał się bardzo dziwnie [-] chował się w cieniu, miauczał[,] ale bezgłośnie ciężko dyszał...'

      Miauczenie na widok człowieka to dla półdzikich kotów naśladownictwo czasu ich kocięctwa - żebrzą od nas, by je karmić.
      Jeśli to obraz nienormalny, chorobowy, rozpoznaniem chorób kota powinien zająć się specjalista - weterynarz.
      Trzeba odstawić kota do weterynarza.
      Sposobów na odłów kota jest wiele, wcale nie trzeba go dotykać - warto zlecić to specjalistom, o czym poniżej.

      '...nie uciekał [-] postawiłam...'

      Przyzwyczaił się do Was?

      '...mu miskę z wodą. Zbliży[ł]am się tylko na odległość półtor[a] metra [-] nie chciał pić[,] odsunął się...'

      Wodowstrętu (chyba tu) kot nie ma - koty potrafią się napoić z byle kałuży.

      '...przeszedł kawałek[,] położył na ganku[.] [G]dy znowu podsunęłam mu miskę[,] zauważyłam[,] że podczas tego dyszenia kapie mu z pyska...'

      Jest wiele chorób kocich z podobnymi efektami - rozpoznać je może jedynie weterynarz.
      Nie zlecałbym tego nawet forum weteranorum...

      '...ślina [-] od razu się odsunęłam[,] kot wstał i przeszedł na działkę sąsiadki[,] gdzie położył się w cieniu dopiero po powrocie do domu...'

      To jego domem jest okolica sąsiadki?

      '...uświadomiłam sobie[,] że dotykałam miski[,] z której mógł jeść i pić [-] ręce umyłam dopiero po powrocie do domu. Czy możliwe[,] by ten kot miał wściekliznę ? Czy możliwe jest[,] by w taki sposób[,] dotykając miski[,] mogłam zarazić się wścieklizną? Nikt z nas nie dotykał tego kota. Nie podrapał nas[,] nie ugryzł, nie dotknęliśmy bezpośrednio jego śliny...'

      W upał wirusy bardzo szybko, wysychając, tracą wigor. Jak dla mnie, warto udać się do lekarza, nie do weterynarza, by ocenił sytuację i zdecydował, czy Waszej rodzinie podać tę słynną serię (bolesnych) zastrzyków (w splot słoneczny, na brzuchu), jakie wykonać należy bardzo skoro.

      '...Miski na jedzenie dotykałam co najmniej dwa razy w ciągu minionego tygodnia. Później wracałam do prac ogrodowych[,] nie myśląc o umyciu rąk po kontakcie z taką miską[,] a teraz dostaję ataku paniki...'

      Panikę nie weterynarze leczą.

      '...[K]ontaktowałam się z weterynarzem z pobliskiej kliniki[,] który twierdzi[,] że to bardzo mało prawdopodobne[,] żeby zarazić się wścieklizną w ten sposób[,] i że moje obawy są nieuzasadnione[,] a mimo to nadal się boję...'

      No to mamy dwa problemy do wyceny - leczyć kota czy opiekunkę kota i jej rodzinę.
      Kot na pewno wymaga wsparcia - powinien go ocenić właśnie weterynarz, a ten nie do niego przyjdzie, lecz kot musi złożyć mu wizytę.
      W odłowie kotów kiedyś pomagały różne fundacje, ale rząd Najjaśniejszej Rzplitej doprowadził je do zagłady, morząc je i ścinając im dotacje. Jednoprocentowy nasz podatkowy datek dla nich niewiele pomaga.

      Jeśli ten kot nadal żyje, trzeba mu pomóc, odławiając go i dostarczając do weta. Rękawice jednorazowe są tu pomocą, by uchwycić klatkę / skrzynkę (samołówkę, taką z klapką) / mocną tekturową konstrukcję kartonopodobną (tygodniami by trzeba w niej wykładać karmę, by kot się przyzwyczaił i tam wchodził).

      Jeśli się tej operacji obawiacie, po prostu zgłoście sprawę w miejscowym urzędzie (ja bym przy tym żądał potwierdzenia, kto zgłoszenie, po nazwisku, przyjmuje - i kiedy będzie interwencja.
      Mój znajomek w lokalnym naszym urzędzie zwykle uruchamia lokalną miejską służbę typu straż miejska. Podejrzewam, że przy podejrzewaniu przypadku wścieklizny nie tyle straż/policja miejska będzie działać, ile zleci to służbom typu rakarz/ hycel, jakie to służby mają swoje wytyczne i standardy.

      Jedną z pierwszych rzeczy, jakie służby miejskie (właśnie urząd) rozważą, to wycenią, czy w okolicy jest zagrożenie wścieklizną. Mniemam, że takie jest śladowe - od dziesięcioleci wyrzuca się (z samolotów) specjalne szczepionki dogębowe, jakie wabią dzikie zwierzęta atraktantami w składzie. Szczepionki zrzucane są planowo, w określonym zagęszczeniu, według mapy.
      Od lat przesunęliśmy tym sposobem strefę zagrożenia wścieklizną na wschód, za granice państwa.

      Z kolei Wasz problem wycenić powinien, jak wspomniałem, lekarz od ludzi, nie od zwierząt.
      Choroby wścieklizny by już się, jak myślę, u Was rozwinęła, a jest 100% wyleczalna pod warunkiem natychmiastowej interwencji lekarskiej.

      Słowem, teraz czas na próbę Waszej odpowiedzialności i za siebie, i za kota - a nawet za ludzi, z jakimi się kontaktujecie i Wy, i kot.
      Jeśli jeszcze żyje - jeśli padł, jeśli jego zewłok znajdziecie, trzeba też to zgłośić służbom miejskim, one wycenią sytuację.
      • sylwia_bialutka Re: Wirus w upał... 19.05.22, 21:45
        Zostawiamy mu suchą karme od zimy gdy wychodzimy z działki, przychodził kiedy miał ochotę i jadł sobie powoli kiedy był głodny. Miałczał ale robił to praktycznie bezgłośnie między przerwami w łapaniu tchu. Nie przyzwyczaił się do nas w niedzielę widziałam go przebiegającego obok naszej działki a gdy nas zobaczył spłoszył się i uciekł . Tym razem jednak chował się w kącie najwyraźniej nie miał siły uciekać lub po prostu szukał u nas pomocy ? mimo to gdy podsuwałam tą wodę bał się co było po nim widać , ten kot nie ma stałego miejsca , urzęduje na kilku działkach w okolicy także działka sąsiadki nie jest jego stałym miejscem pobytu po prostu przeszedł na sąsiadującą działkę by móc położyć się w cieniu z dala od nas .... Przynajmniej tak to wyglądało. Z tego co mówił weterynarz te słynne zastrzyki są już w ramię i bezbolesne ale jak wcześniej wspomniałam on uważa ten zabieg całkowicie niepotrzebnym ponieważ nawet nie dotykaliśmy tego kota . Nie podrapał nikogo nie polizał też nikogo . Jedyne co mogliśmy dotykać miski z której korzystał i to niekoniecznie tego samego dnia. Dzisiaj pojechałam na działkę żeby szukać go od 8 rano. Szukałam go przez kilka godzin przepadł jak kamień w wodę nigdzie go nie ma. W okolicy nie ma zagrożenia zakażenia wścieklizną . Nie stwierdzono takich przypadków od lat.
    • mamtrzykotyidwa Re: Wścieklizna u człowieka 20.05.22, 10:31
      Tego kota trzeba koniecznie odłowić. Zgłoś, że jest możliwy przypadek wścieklizny do powiatowego weterynarza, to się będą musieli zająć. Może schronisko? Albo jakaś fundacja by go mogła odłowić?
      Kot najprawdopodobniej ma koci katar - trzeba mu pomóc, bo bez pomocy może zdechnąć.
      Szukaj kota, może się gdzieś zaszył a jakieś dziurze. Szkoda go tak zostawić bez pomocy.
      • sylwia_bialutka Re: Wścieklizna u człowieka 20.05.22, 11:58
        Szukam od wczorajszego dnia, dziś znowu od rana krążyłam po działkach , kontaktowałam sie z nasza fundacją pomagająca kotom w mieście i zostawimy dziś na wieczór pułapkę do odławiania może się uda. Kontaktowałam sie także z kilkoma lekarzami chorób zakaźnych którzy uspokoili mnie twierdząc że zarażenie się w tym wypadku wścieklizna o ile to była ona jest praktycznie niemożliwe .
      • sylwia_bialutka Re: Wścieklizna u człowieka 20.05.22, 12:02
        Czy przy kocim katarze nie ma się problemów z oczami? U malutkich kotów widziałam zaropiałe oczka a u tego kota nie było widać takowych zmian, oczy miał duże wystraszone ale piękne, całe żółte ze zwężonymi źrenicami, uszy miał pogryzione postrzępione ale nie było widać świeżych ran, nie było krwi nie, sączyło się nic z nich , wyglądały na zabliźnione. Rozmawiałam z kobietą która dokarmia koty od lat i mówi że już nie jeden kod na tych ogrodach działkowych został otruty przez ludzi specjalnie :(

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka