Kulejący kot po zastrzyku

09.02.05, 15:18
    • wiesia.and.company Re: Kulejący kot po zastrzyku 09.02.05, 15:25
      Za szybko mi się nadało, przepraszam.
      A chciałam tak: kot (w celu uratowania życia) dostał zastrzyk domięsniowy (udo).
      Od tej pory, tj. od trzech tygodni kuleje - prawą tylną łapką podpiera się na
      stopie (tak jakby to była łapa cukrzycowa). Początkowo opierał tę łapkę na
      poduszkach, więc jakby jest gorzej. Wyczuwam leciutkie obrzmienie, miękkie,
      staram się masować, ale nie jest lepiej. Czy ta dolegliwość wymaga wizyty u
      weta, czy jednak minie? Boję się wizyty, bo jest to histeryk, nie to że wojuje,
      ale zaczyna mieć kłopoty z oddechem (astmatyk).
      Starałam się podchodzić do sprawy spokojnie, bo tak powiedział lekarz i pani
      pielęgniarka - ale bo ja wiem (bo może to ja histeryzuję, a nie kot).
      Dzięki za odpowiedź weta lub kogoś "z własnego doświadczenia".
      • anna.jozwik Re: Kulejący kot po zastrzyku 09.02.05, 16:56
        szkoda że nie napisałaś co konkretnie dostał kot w to udo. Sądzę że właściciel
        zawsze powinien zapytać lekarza co zostało podane zwierzęciu albo poprosić o
        wpisanie do książeczki. Na przyszłość przynajmniej byłoby wiadomo na co kot źle
        reaguje, co było u niego stosowane itp.
        tak więc być moze zosatł kotu podany jakiś drażniący roztwór jakiegoś leku (nie
        wiadomo jakiego) który wywołał lokalny odczyn zapalny no i co za tym idzie ból
        w miejsciu iniekcji. No i teraz na dwoje babka wróżyła - albo lokalny odczyn po
        prostu minie po kilku dniach, jak środek się rozejdzie. Albo jeśli to był
        środek jakiś wyjątkowo drażniący - może wytworzyć sięw tym miejscu martwica.
        W pierwszym przypadku radzę po porstu rozmasowywać to miejsce.
        W drugim niezbędna bedzie wizyta u lekarza który wykonał iniekcję.
        • wiesia.and.company Re: Kulejący kot po zastrzyku 10.02.05, 09:58
          Wiem oczywiście co miał podane iniekcyjnie: dostał Dexamethason, Furosemid i
          Relanium. Trochę rzeczywiście zaniedbałam sprawę, ale jestem czasem tak często
          z wizytą (czytaj ratunek życia), że nie chciałam go męczyć. Ostatnio tydzień temu
          zakończyłam terapię tlenową dwutygodniową, więc go pielęgniarki widziały i lekarz.
          Brzmiało dla mnie pocieszająco, że minie.
          Może i troszkę mija, baaardzo powoli.
          Dziękuję za odpowiedź.
          • jul-kot Re: Kulejący kot po zastrzyku 10.02.05, 11:11
            Witaj Wiesiu!
            Najprawdopodobniej nie chodzi tu o podrażnienie spowodowane tymi lekami.
            Zwierzętom daje się często zastrzyki bez odkażania powierzchni skóry, co może
            powodować zakażenie bakteryjne i powstanie ropnia, zwłaszcza jeśli tak jak u
            Ciebie nie są to antybiotyki. Moim zdaniem jest to ropień, i to głęboki i
            najlepiej by było, gdyby został usunięty chirurgicznie. Być może z czasem
            tkanka wygnije i ropa sama znajdzie ujście, ale jest to bardzo bolesne, po co
            zwierzak ma się tyle czasu męczyć.
            Ja miałem już kilka takich przypadków ropni po zastrzykach podskórnych, paprze
            się to bardzo długo, powstaje strup, a potem łysina. Z czasem już się nauczyłem
            i od razu podaję antybiotyk. Taki głęboki moim zdaniem należy przeciąć, a
            antybiotyk podać swoją drogą.
            Pozdrawiam, Juliusz.
            • wiesia.and.company Re: Kulejący kot po zastrzyku 10.02.05, 12:38
              Jul-kot, bardzo Ci dziękuję! To jest to, co podejrzewam, także pielęgniarka
              powiedziała (tydzień po zastrzykach), że jest to ropień, który należałoby masować
              i nawet przykładać Altacet do nóżki. Co do antybiotyku, to i tak podawałam mu
              przez 10 dni Synulox, więc może to trochę pomogło, bo że nie zaszkodziło, to
              pewne. Ponieważ jest astmatykiem, to ma nawroty choroby oraz podejrzenie, że
              usadowił mu się w płucach wirus, który jest bardzo łatwo zaleczalny, ale
              powtarzalny. Jeśli się nie wyklaruje sytuacja (może i dzisiaj bedzie ciut, ciut
              lepiej), to odwiedzę klinikę. Biegać to mój kot może i jak to po kocie, nie
              widać, że się męczy.
              A w ogóle, to fajnie, że się odezwałeś, bo jakoś zamilkłeś i trochę mi Twoich
              porad było brak....
Pełna wersja