Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn.

05.04.05, 14:49
Ma okolo 3 lat,od dwoch przestala "mowic".
Jest kotkiem ,ktory nie je typowych kocich pokarmow.
A zupelnie nie je pokarmow suchych.
Od dwoch lat z malymi, przerwami na lekka poprawe,ciagle jest chora.
Kicia charczy,jeczy.Nie moze przelykac pokarmow,byly tez w czasie choroby
wymioty po zjedzeniu,lub piciu.Miala wyciek z noska,wysoka temperature.
Ostatnio prawdopodobnie miala zapalenie pluc.Teraz nie ma goraczki,ale jest
bardzo slaba,dostala tylko zastrzyk rozkurczowy.Lekarz zrobil przeswietlenie,
ma je skonsultowac z kolega chirurgiem.Poleca zrobienie specjalistycznego
badania przelyku.Boje sie tego ,bo juz zupelnie kicia nic nie przelknie.
Leczona byla roznymi antybiotykami,ostatnio dostala szoku po jednym z nich.
Poniewaz ciagle choruje,jest slaba nie mozna bylo znalesc momentu by ja
odrobaczyc.Ale w kale nigdy nie bylo sladu robali.Wczoraj lekarz powiedzial
mi,ze wlasciwie nie wie co jej jest.Na moja prosbe dostalam wykaz
antybiotykow jakie otrzymywala ale nie potrafie tego przeczytac.
    • annskr Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.04.05, 14:58
      Pisz na forum weterynaria, al;bo telefonicznie poszukaj DOBREGO lekarza w
      Olsztynie!!!! forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=525
      • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.04.05, 15:09
        Telefonicznie nie widac ktory lekarz w Olsztynie jest DOBRY.
        Moze ktos mi poleci?
    • jul-kot Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.04.05, 15:24
      Witaj!
      Prosisz o poradę, a nie piszesz nic konkretnego. Lekarz, który badał kota nie
      wie co mu jest, a ktoś ma to odkryć na odległość. Napisz, co kotka je, ile je,
      jakie robi kupki? Kiedy i od kiedy charczy, stale czy np. tylko przy jedzeniu?
      Czy mruczy? Jaki był wyciek z nosa? Skąd wiadomo, że miała zapalenie płuc?
      Piszesz "prawdopodobnie", a zapalenie płuc łatwo jest stwierdzić osłuchowo. Co
      kotka miała prześwietlane i co powiedział lekarz? Odrobaczyć kota można zawsze,
      nawet jeśli jest chory. Stosuje się tylko środki łagodnie działające i w
      mniejszej ilości. Może przydałaby się zmiana lekarza, w Olsztynie pewnie jest
      ich trochę. Gdybyś mogła kota przywieźć do Warszawy mogę Ci tutaj polecić
      dobrego lekarza.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.04.05, 16:19
        Od poczatku leczenia(dwa lata)mowilo sie o zapaleniu krtani.
        Ostatnio o zapaleniu pluc.
        Przepraszam trwa to tak dlugo,ze nie pamietam wszystkich diagnoz.
        Kotek je serduszka drobiowe(tylko surowe,lekko sciete zoltko jajka,
        twarozek wiejski,ser zolty,czasem miesko drobiowe(surowe),pomidory,
        gruszki,niektore wedliny.Pokarm musze bardzo dokladnie rozdrabniac.
        Bardzo lubi filety(kostki)z ryb bialych na surowo,ale podaje tylko raz
        w tygodniu z tabletka antykoncepcyjna.
        Pije wode przegotowana,smietane 12% ale slodka.
        Kiedy ma klopot z wyproznianiem chetnie pije cieple mleko.
        Mimo tak dlugiej choroby dotad siersc kici byla blyszczaca i malo wypadala.
        Od czasu szokupo antybiotyku(minelo cztery dni) sierc bardzo sie sypie.
        Od dwoch lat kicia nie miauczy.Wydaje mi sie,ze usilowala mruczec ale
        wydobywaly sie straszne charkoty,takie basowe.
        Ostatnio wycieku z nosa(bezbarwny,bez strupkow kolo noska)nie ma.Ma czyste oczy.
        Teraz ledwie oddycha,ma zwieszona glowke,stara sie ja oprzec o cos.
        Troszeczke jadla dzisiaj,przedtem dwa dni nie jadla.
        Nic konkretnego nie dowiedzialam sie o przeswietleniu,w przelyku i przewodach
        nic nie widac(zdjecie bylo jeszcze mokre).Powiedziano mi tylko,ze widac
        przebyte zapalenie pluc.Wiecej o wyniku przeswietlenia bede wiedziala jutro,
        kiedy obejrzy zdjecia inny lekarz chirurg.Jutro ma byc badanie przelyku
        aparatura.Czy mam sie zgodzic na to? Bo w razie uszkodzenia przelyku kicia
        umrze z glodu.
        Kicia od niemowlectwa jest caly czas w domu,nie wychodzi,ale ma kontakt z kotem
        wychodzacym.
        • jul-kot Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.04.05, 16:56
          Witam ponownie!
          Dobrze, że napisałaś i że jeszcze tu jestem. Twoja kotka może mieć długo
          ciągnące się komplikacje po kocim katarze, zapalenie krtani to też coś takiego.
          Może mieć też chore przewlekle zatoki. Taki charkot przy mruczeniu lub
          jedzeniu, kiedy kotka nie może oddychać pyszczkiem, a próbuje zapchanym noskiem
          może wynikać właśnie z chorych zatok lub/i przerostu śluzówki w jamie nosowej.
          Zatoki leczy się naświetlaniami, tu obok o tym pisałem.

          A teraz najważniejsze: cztery dni temu kotka przeszła szok po antybiotyku. Jest
          to reakcja uczuleniowa połączona z niewydolnością serca i płuc, występuje
          obrzęk płuc, stąd potrzeba stosowania środków odwadniających. Być może kotka ma
          dalej ten obrzęk i jeśli teraz dostanie narkozę do badania krtani lub po prostu
          przeżyje silny stres ten obrzęk może się nasilić i doprowadzić do śmierci.
          Do tej pory kotka z tą krtanią czy zatokami jakoś żyła, ja bym Ci radził szukać
          jak najszybciej innego lekarza. Odwiedź parę większych lecznic, pytaj ludzi,
          którzy czekają z kotami w kolejce o ich opinie o lekarzach, na forum miau jest
          taki wątek "weci polecani". Spiesz się, bo taki obrzęk może się nasilić i
          zaszkodzić nawet bez stresu. Może i ja zaraz poszukam.

          Jeśli kotka nie je, musisz ją karmić, jeśli tylko będzie chciała łykać. ALE
          NAJPIERW WIZYTA U LEKARZA. Mogą to być pokarmy płynne, np. surowe żółtko
          roztrzepane z niewielką ilością wody lub zmiksowane z rosołem gotowane mięso
          drobiowe, np. noga z kurczaka. Podaje się stopniowo po trochu strzykawką za
          kieł, przy lekko uniesionej głowie, trzeba uważać, żeby nie zalać tchawicy.
          Strzykawkę kieruj w stronę przeciwnego policzka, nie w stronę gardła.
          Acha, nie dawaj nigdy surowej ryby, czasem może być gotowana.
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • jul-kot Re: tu poszukaj 05.04.05, 17:02

            forum.miau.pl/viewtopic.php?t=727&highlight=weci+polecani
            • nnike Re: tu poszukaj 05.04.05, 17:25
              Juliusz... Muszę oddać Ci szacunek. Rzadko kto tak kocha zwierzęta jak Ty.
              Życzę wszystkiego dobrego tej biednej, umęczonej kotce.

              Przy okazji: cały czas pęta mi się po głowie myśl o... ości w przełyku...
              Bywają w filetach również. Moja kotka miała podobne objawy, okaz zdrowia i
              nagle nie je, nie miauczy, charczy, kaszle i wręcz dusi się. Podczas jednego z
              ataków kaszlu zaczęła jej wychodzić noskiem... TRAWA, długa na jakieś 10 cm, z
              tych sztywnych, leśnych. Musiała ją jeść na spacerze i zadławiła się.
              Gdy już wyciągnęliśmy to źdźbło, "choroba" minęła jak ręką odjął.

              I jeszcze jedno:

              Juliusz ma absolutną rację co do pokarmu. Ryba MUSI być gotowana i to kilka
              minut (pasożyty na jej mięsie), a jakiekolwiek inne mięso MUSI być przynajmniej
              sparzone.
            • muraszka1 Re: tu poszukaj 05.04.05, 17:40
              Jul,dziekuje!
              • muraszka1 Re: tu poszukaj 05.04.05, 17:41
                Nnike,nie ma mowy o osciach z ryby!
                Rozdrabniam to bardzo dokladnie.
                W przeswietleniu nic obcego nie wyszlo.
        • anna.jozwik Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 06.04.05, 17:27
          Strasznie to wszystko jakoś... chaotycznie napisane; przyznam że niewiele z
          tych dwóch postów rozumiem.
          To czego w końcu sprawa dotyczy? Przewodu pokarmowego czy tez układu
          oddechowego? Piszesz że kotka niczego nie moze przełykać, a za chwilę podajesz
          długą listę pokarmów które kotka zjada. No to może przełykać czy nie może
          przełykać. Wymioty raz na jakiś czas u kota nie są powodem do niepokoju; chyba
          że zdarza się to codziennie albo zbyt często i można powiązać to z ostatnio
          spożywanym jedzeniem. Kiedy kot naprawdę nie może przełykac stałych pokarmów i
          zwraca większość częsc pokarmu tuż po jedzeniu, mozna podejrzewać achalazję
          przełyku; aby to zdiagnozować potrzebne byłoby zdjęcie rentgenowskie z
          kontrastem, aby mozna było obserwować pasaż kontrastu przez przełyk i dalsze
          części przewodu pokarmowego. O ile dobrze zrozumiałam kot będzie miał
          wykonywaną teraz gastroskopię; co prawda achalazji się tą metodą nie
          zdiagnozuje ale przynajmniej będzie mozna zobaczyć co się dzieje w żołądku.
          Z Twoich postów nadal nie wynika czy w końcu postawiono diagnozę zapalenia płuc
          czy nie postawiono; piszesz że kotek ma kłopoty z oddychaniem - czy teraz czy
          trwa to od dawna? jesłi trwa to od dawna faktycznie może wskazywac na zapalenie
          płuc, jeśłi od niedawna to może w grę wchodzić takze obrzęk płuc.
          Tutaj należałoby takze rozważyć możliwość choroby serca; wszelkie przewlekłe
          choroby układu oddechowego a zwłaszcza płuc odbijają się negatywnie na układzie
          krążenia, zwłaszcza na sercu; trzeba też o tym pamiętać.
          Jeśli jesteś z Olsztyna to nie wiem nad czym się zastanaiwasz - przecież w
          Olsztynie jest bardzo dobra klinika akademicka ze świetnym sprzętem a przede
          wszystkim świetną kadrą; tu nie ma co czekać i gdybać, tylko brac kota w
          transporter i jechać na Uniwersytet, na ul. Oczapowskiego 14.
          • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 12.04.05, 19:32
            Bardzo dziekuje Pani Anno.
            Bylam w klinice,w Kortowie.
            Wszystko opisze pozniej,teraz nie potrafie zebrac mysli.
            Kicia jeszcze jest,ale to tylko sterydy.
      • cleo_1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.05.05, 15:42
        polec mnie.
        ja jestem z Warszawy i lecze zwierzaki w klinice malych zwierzat, ale chce miec
        awaryjnie jakis jeszcze jedne, dobry namiar...
        dzieki i pozdrawiam
    • zielony_groszek Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.04.05, 18:42
      w Olsztynie polecam dr wet Obijalskiego, ma jedną siedzibę na ul. Jagielończyka , drugą na Hanowskiego, tel.527069078 6018320818, operował mojego psa, profesjonalista, ma sie pewność że zwierze jest w dobrych rękach.
      • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.04.05, 18:58
        Dziekuje Ci Zielony_groszku.
        Kiedys mialam psa,spaniela,spaniel dawno nie zyje.
        Ale wtedy ten lekarz wet.poczatkowal w zawodzie.
        Ciesze sie ,ze teraz juz jest profesjonalista.
        Mimo wszystko,dobrze tego pana wspominam.



        • jul-kot Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.04.05, 20:05
          Witam!
          Piszę z domu, rozmawiałem z żoną, która w sprawach leczenia jest lepsza ode
          mnie. Jeśli to jest cały czas wstrząs i obrzęk płuc, jak podejrzewam, musisz
          być z kotką u lekarza JESZCZE DZISIAJ. To musi być leczone w pierwszej
          kolejności, od tamtych innych spraw kotka nie umrze, a od tego może. Spiesz
          się, może jeszcze zdążysz.
          Życzę powodzenia i pozdrawiam, Juliusz.
          • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.04.05, 20:51
            Dzieki,jestescie Kochani:)
            Jest lepiej,kicia poprosila o jedzenie,wstala z kojca.
            Troche jadla.Teraz spi.Bede obserwowac.
            Jutro bede u weterynarza tego co dotad.Ale bede ostrozna.
            On wie juz tak duzo,chyba powinnam tam byc jutro.
            Bardzo dziekuje.Tak sie boje jutra.






            • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 13.04.05, 11:35
              Bylam w Poliklinice Weterynaryjnej Uniwersytetu Warminisko-Mazurskiego,zrobiono
              kici USG,uklad moczowy nerki,pecherz,sledziona b.z.wykluczono tez
              rozmacicze.Badanie USG wykonal lekarz chirurg,ktory ogladal juz wczesniej
              zdjecie RTG,lekarz prowadzacy sie z nim konsultowal.
              Odeslano mnie z kicia ponownie do lekarza prowadzacego,zapewniajac,ze kicia jest
              w dobrych rekach.Lekarz prowadzacy proponuje wykonanie endoskopii,badanie jest
              bardzo drogie 200,-zl.Ale to nie o to chodzi.Lekarz mowi,ze to tylko potwierdzi
              bardzo niepomyslna diagnoze.Bo sa to zmiany przerostowe sluzowki,zmiany
              rozrostowe w tchawicy.Przepisal podawanie dwa razy dziennie encortonu w
              tabletkach(5mg)po 1/2 tabletki rano i wieczorem i 1-2 razy dziennie relenium
              (2mg)po 1/2 tabletki. Poniewaz nie udalo sie tego podac,ani bezposrednio ani
              w pokarmie,kicia dostala wczoraj cortizon w iniekcji(miala tez wczesniej),ma to
              dzialac do czterech dni.Kicia dzisiaj zjadla i pije wode ,ale jest wlasciwie
              nieobecna.Z kicia u lekarza byl wczoraj moj maz.Przyszedl z wiadomoscia,ze nie
              ma sensu zwierzatka nadal meczyc.Zostala podjeta decyzja o uspieniu.
              Tylko nie moge sie z tym pogodzic!
              • aribeth1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 13.04.05, 12:36
                Bardzo Ci współczuję, wiem, co przeżywassz, bo właśnie przechodzę przez to
                samo... Moja Kiciulka ma chore nerki, jest tak osłabiona, że nawet nie udało
                się pobrać jej krwi do badania. Laborantka też powiedziała, że jej zdaniem
                nalezy Kiciulkę uśpić, żeby się nie męczyła. A ja ciągle jeszcze mam nadzieję,
                że może jednak coś da się zrobić, dzisiaj wieczorem idziemy do weterynarza i
                strasznie się boję,że mogę usłyszeć najgorsze:( Zupełnie nie potrafię sobie z
                tym poradzić...
                • wiesia.and.company Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 13.04.05, 16:07
                  Muraszko, to bardzo bardzo smutne. Czy to badanie endoskopowe (które może
                  potwierdzić zmiany przerostowe) może wykazać również coś innego? Jeśli może
                  wykazać coś innego, jeśli tylko może... to może jest jakaś szansa na coś innego?
                  nie tak tragicznego? Jeśli byłaby jakaś szansa.... Pewnie bym się wahała, czy
                  jednak nie skorzystać... Nie wiem, jak wygląda badanie endoskopowe, czy to nie
                  jest zbyt dużym kosztem zdrowia kotusia.
                  Zbyt mało wiem, a bardzo bardzo chciałabym umieć pomagać. Jeśli to wszystko
                  jest na próżno, to może tylko spróbuj na "ostateczność"wybrać moment, kiedy już
                  będziesz widziała, że kociaczek gorzej się czuje. Na razie bądź z nim i przy
                  nim, jeśli na to dobrze reaguje.
                  Bardzo, bardzo Ci współczuję i sama na nowo przeżywam śmierć mojego Ukochanego
                  Kotunia.
                  Na razie! Odezwij się w którymś momencie, jeśli będziesz mogła.

                  Do Aribeth1
                  Bardzo mi również jest przykro dowiedzieć się o Twojej Kiciulce. Odnieś proszę
                  to co napisałam również i do siebie. W takiej sytuacji żadne słowa nie są
                  właściwe. A może jednak lekarz da szansę, kroplówki i odpowiednie leczenie plus
                  dieta? Daj również znać!
                  Pozdrawiam. Wiesia
                  • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 13.04.05, 18:36
                    Bardzo dziekuje Pani Annie Jozwik,Julowi,Wiesi,Aribeth1...
                    Dziekuje Wam Wszystkim,ktorzy starali sie mi pomoc.
                    Gdyby kicia miala szanse na zycie bez cierpienia.
                    Czy ma przy tym schorzeniu?
                    Czy ma,Pani Anno? Prosze.
                    • jul-kot Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 13.04.05, 19:55
                      Witaj!
                      Chciałbym móc Ci powiedzieć, że ma. Ale to nie jest takie proste, zwłaszcza na
                      odległość. Z jednej strony Twoja kotka na pewno bardzo cierpi. Trudno też
                      powiedzieć, czy gdyby była skuteczniej leczona wyglądałoby to inaczej i co
                      będzie dalej. Z drugiej strony sterydy to też leki i na nich świat się nie
                      kończy. Wszystko zależy od stanu ogólnego organizmu i od tego, czy zwierzę CHCE
                      żyć. Nie pisałaś nic o tym, czy miała robione badanie krwi. Jeśli ostatnio nie
                      miała, może zrób i przedyskutuj wyniki z lekarzem - czy kotka ma szanse i czy
                      zechce ją leczyć.
                      A potem się zastanów.
                      Racjonalne stanowisko jest mniej wiecej takie: jeśli zwierzę ma dalej cierpieć,
                      nie ma wielkich szans a na dodatek leczenie jest uciążliwe i drogie, powinno
                      się skrócić mu cierpienia, zwierzę to nie człowiek.
                      Ja nie jestem racjonalny, staram się ratować nawet te, które weterynarze uznają
                      za nie nadające się do leczenia. Bezdomne, umierające z głodu i chorób, po
                      wypadkach. Wiele z nich żyje.
                      Kot po uderzeniu lub najechaniu przez samochód, z połamanymi tylnymi nogami,
                      popękaną miednicą i zwichniętym biodrem dowlókł się do domu, potem był ratowany
                      z szoku w dobę po wypadku. Miał być uśpiony, bo jego właścicieli nie było stać
                      na drogą operację.
                      Chciał żyć. Czekał u nas na tę operację przez kilkanaście dni, czołgając się do
                      kuwety na połamanych nogach. Operacji było trzy, gwoździowanie kości nóg, potem
                      obcinanie główki kości udowej, potem jeszcze kastracja, bo dorósł. Teraz
                      roznosi mi mieszkanie i wskakuje na najwyższe regały, jest najdroższym kotem
                      tej rasy. Czy gdybym wcześniej wiedział, ile on przecierpi i ile z tym będzie
                      kłopotu chciałbym go ratować? Nie wiem. On już nie pamięta, jest kotem wesołym,
                      może nawet za bardzo. A ja biorę następne koty.
                      Pozdrawiam, Juliusz.
                      • wiesia.and.company Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 14.04.05, 11:46
                        No... to jest bardzo piękne, co napisał Juliusz i wyraził dokładnie to, co
                        odczuwam i chciałabym powiedzieć (a pewnie nie umiałabym tak jasno przekazać).
                        Muraszko i kotuniu, trzymajcie się! Pozdrawiam i trzymam kciuki. Może to
                        jeszcze nie ten ostateczny moment? Wiesia
                        • jul-kot Re: p.s. 15.04.05, 13:07
                          Witam!
                          Jeśli Twoja kotka trzyma się jakoś życia i nie podjęłaś decyzji o jej uśpieniu
                          może daj jej jeszcze szansę. Ja bym starał się poprawić jej stan ogólny, na
                          razie przynajmniej bez badań endoskopowych, które oprócz tego, że są drogie są
                          też inwazyjne. Wymagają wprowadzenia do przełyku lub tchawicy sondy, co bez
                          narkozy wykonać się nie da, a narkoza osłabi i tak już słaby organizm i nie
                          wiadomo, jak to się skończy. Samo badanie nie leczy.
                          Zrób badanie krwi, tak jak pisałem, może idź jeszcze z kotką do innego lekarza.
                          Poczytaj też to, co napisałem wcześniej. Jeśli kotka nie chce łykać tabletek,
                          podawaj je w maśle albo sproszkowane, rozmieszane np. z gęstym wywarem z
                          siemienia lnianego ( siemię wystarczy trochę pogotować i schłodzić ). Podaje
                          się po trochu strzykawką za kieł. Staraj się, żeby kotka jadła, jeśli nie je
                          lub je za mało, dokarmiaj tak jak pisałem.
                          Ja wiem, że to wszystko jest trudne, ale może warto ...
                          Pozdrawiam, Juliusz.
                    • anna.jozwik Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 15.04.05, 19:57
                      Nie wiem czy dokładnie zacytowałaś diagnozę, no bo ja troszeczkę nie rozumiem.
                      O jakie zmiany rozrostowe tchawicy chodzi? Tzn. co jest rozrośnięte? Hm. Hm.
                      Ta druga częśc diagnozy, tj. zmiany przerostowe śluzówki już bardziej do mnie
                      przemawiają, bo o ile dobrze zrozumialam chodzi o przerośniętą śluzówkę żołądka
                      lub/i jelit, czy tak?
                      Jeśli to o to chodzi, to nie jest to powód do usypiania zwierzęcia.
                      Rzeczywiście istnieje taka jednostak chorobowa jak rozrostowe zapaleenie bł.
                      śluzowej przewodu pokarmowego. Nie jest to jednostka łatwa w leczeniu,
                      niestety, ponieważ leczenie jej jest długi i żmudne, ale po jakims czasie daje
                      efekty. Rzezywiscie w leczenieu stosowane są m.in. sterydy - więc dobrze by
                      było aby Twoja kicia jednak łykała te tabletki.
                      W kazdym razie - głowa do góry i więcej optymizmu proszę; ja bym sie nie
                      poddawała na Waszym miejscu.
                      No chyba że ja już za późno to wszystko pisze :(
                      • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 16.04.05, 07:06
                        Dziekuje,dziekuje bardzo! Kicia jest,zyje!
                        Dostaje cortizon w iniekcji,ma szalony apetyt.
                        Niech je,to sie wmocni.
                        Pozniej bedziemy usilowali podawac tabletki.
                        Nastepny krok,to zaplanowane wczesniej badanie endoskopowe.
                        Jestem taka wdzieczna Pani doktor Annie Jóżwik,Julowi,Wiesi...
                        Och *Kociarze*,Wszyscy jestescie niezwykli.
                        DZIEKUJE :)
                        • wiesia.and.company Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 18.04.05, 12:07
                          Muraszko! To bardzo dobra wiadomość. Trzymajcie się! Donoś proszę co się dalej
                          dzieje. Pani Anna Jóżwik we mnie wlała dużo optymizmu. Na razie do przodu!
                          Pozdrowienia! Wiesia
                          • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 03.05.05, 13:52
                            Donosze,ze zyjemy,kicia i my,ale ona na sterydach.
                            Tabletki? To niedoscignione marzenie.Chodzimy co kilka dni na iniekcje.
                            Ale kicia przytyla,duzo je,wrocila do dawnych przyzwyczajen,mruczy
                            (niestety dziwnym basem),dlatego od dawna mijam sie ze snem.
                            Odkladam to badanie bo chce ja wzmocnic.
                            Czy slusznie to robie?
                            • anna.jozwik Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.05.05, 11:53
                              Hm, no to trzeba by zapytać lekarzy którzy ją prowadzą, czy kot już jest na
                              tyle wzmocniony, tj. czy juz na tyle się dobrze czuje że mozna ją spremedykowac
                              do takiego badania.
                              Badanie trzeba zrobić żeby zobaczyć na jakim etapie jest choroba i czy
                              ewentualnie zmiany juz sie cofnęły; a może się pogłębiły?
                              To bardzo dobrze że czuje się lepiej po sterydach, no ale długotrwała
                              kortykoterapia tez ma swoje skutki uboczne, dobrze zatem byloby sprawdzić czy
                              nadal są do niej wskazania.
                              • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 05.05.05, 15:49
                                Przerwy pomiedzy iniekcjami sa coraz dluzsze,
                                teraz idziemy dopiero 13 maja(za 9 dni).
                                Bardzo dziekuje Pani Anno.
                                • muraszka1 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 17.05.05, 06:00
                                  13 maja,to byla na razie ostatnia wizyta,
                                  mamy sie zglosic kiedy znowu wystapia objawy choroby,
                                  kicia duzo je,ma piekna siersc,bawi sie znowu...
                                  jeszcze jestesmy przed endoskopia?
                                  • pepsi23 Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 17.05.05, 08:24
                                    GRATULACJE!!!!! :)!!!!tRZYMAJCIE TAK DALEJ!
                                    • wiesia.and.company Re: Kicia chyba umiera ,bardzo pilne! Olsztyn. 17.05.05, 12:26
                                      No! Cieszę się. Kciuki zaciśnięte, nosy do góry proszę, i do przodu.
                                      Pozdrowienia
                                      • jul-kot Re: I ja się cieszę! 19.05.05, 00:47
                                        To chyba pora już zmienić ten temat. I ja się cieszę.
                                        Pozdrawiam, Juliusz.
                                        • muraszka1 Re: I ja się cieszę! 26.05.05, 07:32
                                          Dzieki za pozdrowienia Jul-kot,tez ciesze sie,ale boje sie,ze to do czasu.
                                          Znowu z mordki kici cieknie przezroczysty plyn,
                                          kicia potrzasa glowka a wokol spadaja krople jak deszcz.
                                          Czasem wyrwie sie jej jakies "slowo",ale nadal pozostaje niema.
                                          Robic,czy nie,ta endoskopie? Nie chce jej szkodzic bardziej.
                                          • muraszka1 Koszmar wraca? 16.07.05, 10:44
                                            wet.nakrzyczal,ze mecze zwierzatko,kicia dotkliwie pokasala mojego meza,
                                            przy kolejnej iniekcji(sterydy i antybiotyk),dzisiaj wezwe weta.do domu(innego),
                                            wiem,ze ona chce zyc,bo je,czy moze ja(my)ja meczymy?
                                            • jul-kot Re: Koszmar wraca? 18.07.05, 03:41
                                              Witaj Muraszko!
                                              Niedawno musiałem uśpić moją kotkę Sonię, przygarniętą w zimie z działek razem
                                              z szóstką kociaków. Nie wiem, czy mogłem ją uratować i już się nie dowiem. Nie
                                              mogłem patrzeć jak się męczy i chciałem jej oszczędzić dalszych cierpień i
                                              inwazyjnego leczenia bez żadnej gwarancji poprawy. Nie była silnym kotem, od
                                              dłuższego czasu chorowała na zapalenie jamy ustnej i słabo jadła, potem
                                              przyplątał się prawdopodobnie jakiś wirus i poszło szybko. Prawie przestała
                                              jeść, wychudła i dostała żółtaczki a leczenie było nieskuteczne. Poświęcałem
                                              jej za mało czasu, starałem się uratować obce koty bezdomne a zaniedbałem
                                              własne. Koty bezdomne i tak zostały wytrute przez przedsiębiorczych mieszkańców
                                              warszawskiego Żoliborza, udało się wyłapać tylko kilkanaście maluchów, a u mnie
                                              przyplątała się jakaś infekcja, niektóre koty nie chorowały, inne tylko
                                              pokichały, a Sonię dopadło. Potem zachorowało troje jej dzieci, dwa kocurki
                                              trochę gorączkowały, najmniejsza koteczka Mimi przestała jeść i chciała pójść w
                                              ślady matki, również dostała żółtaczki. Intensywne leczenie przez dwa tygodnie,
                                              dożylne kroplówki i cała masa leków uratowały jej życie, teraz je, biega, bawi
                                              się, ale wyniki badania krwi, jej i jednego z kocurków nie są najlepsze.
                                              Lekarze praktycznie nie wiedzą, co im jest.

                                              Ty masz tylko jednego kota, spróbuj poradzić się nawet kilku lekarzy, może
                                              któryś na coś wpadnie. Leczenie niestety jest sztuką, a na codzień mamy
                                              przeważnie do czynienia z rzemieślnikami i z rutyną. Jeśli chcesz, opisz
                                              możliwie dokładnie obecny stan Twojej Kici i sposób leczenia, możesz wysłać na
                                              skrzynkę ( jul-kot@gazeta.pl ), ja pozbieram też to, co pisałaś wcześniej i
                                              popytam znajomych lekarzy, może coś zasugerują. Sterydów nie można podawać w
                                              nieskończoność, ale dopóki podajesz, musisz sobie z kotką radzić. Spróbuj
                                              przytrzymywać ją za skórę na karku, jeśli jest lekka, to nawet ją unoś,
                                              cięższemu kotu podnosi się tylko przód. Zwykle koty tak chwycone nieruchomieją,
                                              bo jest to sposób w jaki kotka przenosi małe, naturalny odruch, który zwykle
                                              pozostaje i w życiu dorosłym. Ja tak robiłem zastrzyki nawet całkiem dzikim i
                                              agresywnym kotom. Potrenuj delikatnie na Kici w domu. Delikatnie, ale uchwyt
                                              powinien być pewny, całą dłonią. Jeśli kotka będzie wisieć nieruchomo, nie
                                              będzie się wyrywać ani odwracać głowy i próbować gryźć, to zniesie też
                                              spokojnie każdy zastrzyk.
                                              A mężowi musisz jakoś te rany wynagrodzić.
                                              Życzę sukcesów i pozdrawiam, Juliusz.
                                              • muraszka1 Re: Koszmar wraca? 18.07.05, 07:43
                                                Bylismy z mezem w innej lecznicy.Udalo sie podac leki w iniekcji nie wyjmujac
                                                kici z jej azylu,wlasnie takim sposobem jak napisales,ujmujac za kark.
                                                Jest z nia lepiej.Nastepna wizyta u weterynarza jutro.Jednak rokowania sie nie
                                                zmienily,sa niepomysle.
                                                W domu mam cztery koty,dwie kicie i dwa kocury.Kocury,kiedy cieplo przebywaja
                                                na dzialce.Przychodzi tam tez wiele bezdomnych zupelnie zdziczalych kotow.
                                                Dzieki Jul,za zainteresowanie,za cieplo jakie okazujesz ludziom i zwierzetom.
                                                • wiesia.and.company Re: Koszmar wraca? 18.07.05, 10:06
                                                  Jak się masz, dawno nie pisałaś. A i u mnie robi się jakoś tak podobnie...
                                                  Mój Uranek zaczął w tym roku ślinotoki. Podobnie to wygląda, jak u Ciebie.
                                                  Napisałam taki wątek na forum: "Błędnik?". Po USG wyszło, że mój Uran narządy
                                                  wewnętrzne i przewód pokarmowy oraz ścianki żołądka + tarczycę ma jak
                                                  najbardziej w porządku. Teraz dostaje na razie Karsivan. Ale przyczyny mogą być
                                                  raczej neurologicznej natury. W tym tygodniu idę sama na spotkanie z moją panią
                                                  weterynarz. Zobaczymy, co dalej, czy to nie padaczka i objawy petit male lub
                                                  błędnik. Będę dzwonić też do laboratorium, czy np. badanie kału może wykazać
                                                  obecność helicobacter pylori, odpowiedzialnych za nadkwaśność. No zobaczymy,
                                                  będę się odzywać. Poczytaj sobie ten mój post.
                                                  Pozdrawiam Cię. Wiesia
Pełna wersja