Dodaj do ulubionych

afera w lecznicy

23.05.05, 12:37
Byłam dziś u weta ze swoim kotem. Kiedy bylismy w gabinecie, wszedł mężczyzna
z pytaniem, czy może wejśc z ptakiem. Pani weterynarz powiedziała, że ptakami
sie nie zajmuje wiec nie bedzie umiała mu pomóc. I tyle zdązyła powiedzieć bo
dalej krzyczał juz tylko pan od ptaka. krzyczał, że jest niedouczona, że musi
przyjmować ptaki, że on wie wszystko na temat swojej dziedziny. Wet próbowała
tłumaczyć, że w weterynarii są już specjalizacje i że ona oprocz ptaków nie
potrafi tez leczyć węży ani koni, ani wielu innych gatunków zwierząt. Więc pan
zagroził, że opisze ją w gazecie. Mówię wam, strasznie było tak słuchać
gościa. W sumie nie powiedział co to za ptak ani co mu dolega tylko wybiegł.
Powiedzcie mi, czy powinna przyjąc tego pana z ptakiem i mu ściemniać że coś
wie? Czy wszyscy weterynarze powinni przyjmować wszystkie zwierzęta a jak nie
chca to znaczy że są niedouczeni?
Obserwuj wątek
    • jottka Re: afera w lecznicy 23.05.05, 12:53
      no chyba sama znasz odpowiedź:( stomatolog operacji na otwartym sercu nie
      przeprowadza, a ginekolog nie koryguje wad kręgosłupa, a niby to o ten sam
      gatunek pacjenta chodzi, więc w sumie przesadzają, nie?

      a ponadto w trakcie badania do gabinetu lekarskiego sie nie wchodzi, nieważne,
      czy to lekarz ludzki, czy zwierzęcy, nie mówiąc już o dalszych dyskusjach
    • aleni1 Re: afera w lecznicy 24.05.05, 16:25
      w programie studiow wet.omawia sie wszystkie gatunki zwierzat.Lekarz konczac
      studia powinien przynajmniej w stopniu podstawowym umiec pomoc
      np.opatrzyc,zszyc rane,nastawic chora lape lub skrzydlo.Po studiach sa robione
      specjalizacje i do specjalistow odsyla sie trudniejsze przypadki.Moim zdaniem
      lekarka powinna przynajmniej obejrzec ptaka.
      • kwiatek80 Re: afera w lecznicy 25.05.05, 18:18
        > Moim zdaniem
        > lekarka powinna przynajmniej obejrzec ptaka...

        ... i odesłać do specjalisty, który zna się na tych zwierzakach! Przecież nie
        można odmówić całkowicie pomocy żywej istocie, która w tym momencie cierpi - to
        nie ludzkie!!! Szczerze mówiąc to rozumiem zachowanie tego Pana - jego ukochany
        skrzydlaty przyjaciel cierpiał, możliwe, że mógł przepłacić to życiem, a lekarz
        CAŁKIEM odmówił pomocy... nawet nie odesłał do specjalisty od ptaków - szczyt
        wszystkiego. Do takiego weterynarza już bym nigdy nie poszła, z żadnym moim
        zwierzakiem!

        P.S. Mam nadzieję, że z ptaszkiem wszystko dobrze się skończyło :(
        • jaketi Re: afera w lecznicy 27.05.05, 00:56
          Zapraszam na studia weterynaryjne. Jeżeli student sam nie będzie sie
          interesować tzn. chodzic do lecznicy lub jeździć na zgłoszenia, jeździć na
          sympozja to nic ze studiów nie wyniesia. Takowe skończyłam, ale np. o koniu to
          nic nie wiem (oczywiście moge ściemniać klientowi, ale to by było nie fair,
          pozatym gdybym podjeła jakiekolwiek leczenie to mogłabym narobić więcej
          złego.Inne leki są dla psa, żółwia czy świni, a jeżeli juz używa sie tych
          samych to jest to inne dawkowanie)
          • aleni1 Re: afera w lecznicy 28.05.05, 14:31
            Po pierwsze to chyba logiczne,ze jak czlowiek chce sie czegos nauczyc to sie
            interesuje,chodzi ,pyta.Po drugie ja rowniez nie zajmuje sie konmi ale
            podstawowe wiadomosci o tych zwierzetach mam a przede wszystkim wiem gdzie jak
            znalezc informacje dodatkowe.A pierwszej pomocy udzielic potrafie.Po trzecie
            doksztalcac sie trzeba caly czas nawet po studiach.
            Dalej wiec jestem zdania ,ze owa lekarka powinna przynajmniej obejrzec
            ptaka.Poza tym prowadzac lecznice dla malych zwierzat mozna jednak
            przypuszczac,ze kiedys zjawi sie skrzydlaty pacjent i troche doczytac.
            • alpengold Re: afera w lecznicy 30.05.05, 17:00
              Słuchajcie, ja byłam wtedy w lecznicy i nie widziałam ptaka. Pan po prostu
              wszedł zapytać, nie miał go przy sobie więc Pani weterynarz nie mogła mu
              udzielić pierwszej pomocy z oczywistych względów.

              Nie sądzicie, że jak ktoś chce się znac na wszystkim to zna się na " niczym" ?

              Rozumiem,że trzeba się dokształcać ale czy kardiolog doucza sie z ginekologii
              czy ortopedii żeby pomagać pacjentom nie ze swojej dziedziny? Oczywiście nie
              mówie tu o pierwszej pomocy, której obowiązek ma udzielić każdy lekarz ,ale do
              tego dokształcania nie potrzeba, to elementarna wiedza medyczna.

              "Poza tym prowadzac lecznice dla malych zwierzat mozna jednak
              > przypuszczac,ze kiedys zjawi sie skrzydlaty pacjent i troche doczytac."

              Gdybym była właścicielką ptaszka, konia czy owcy nie poszłabym na pewno do
              lekarza, który " trochę " doczytał na temat gatunku, którym się nie zajmuje na
              codzień.
            • jaketi Re: afera w lecznicy 30.05.05, 23:12
              "Dalej wiec jestem zdania ,ze owa lekarka powinna przynajmniej obejrzec
              ptaka."
              Oczywiście się z tobą zgodze, najpierw zawsze trzeba obejrzec pacjenta.(tak tez
              się dzieje w medyceynie ludzkiej- idziemy do lekarza pierwszego kontaktu a ten
              po zbadaniu ew.wysyła nas do lek. specjalisty)

              "Poza tym prowadzac lecznice dla malych zwierzat mozna jednak
              przypuszczac,ze kiedys zjawi sie skrzydlaty pacjent i troche doczytac."
              Pamiętaj lekarz uczy sie całe życie i cały czas czyta,ale wszystkiego nie da
              sie wiedzieć.Kiedyś były pacjentami były tylko psy i koty, a w ich obrębie
              kilkadziesiąt raz.Teraz mamy myszy, szczyry, gerbile, szynszyle, węże boa,
              gekony, żółwie, kanarki, ary, amazonki, pyszczaki, paletki...i tysiące ras, i
              odmian w obrebie każdego gatunku. Nieznam osoby, która znała by się na
              żywieniu, rozrodzie, cechach gatunkowych, leczeniu, amatomii, wszystkich tych
              zwierzątek. Dlatego w weterynarii prężnie rozwijaja się specjalizacje.
              Wyobrażasz sobie że idziesz do lekarza I-ego kontaktu z bólem serca, a ten
              zamiast wysłać się na EKG i do kardiologa, rozpoczyna sam leczenie bo gdzieś
              coś tam czytał...:)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka