Do ekspeta: kastracja 1.5 rocznego kocura

22.06.05, 14:38
Mam problem od 2 miesięcy mój 1.5 roczny kocur sika na fotele, koce, dywan!
Nie strzyka tylko sika! Ponoć kastarcja w tego typu wypadkach nie pomaga!
Chciałabym jej uniknąć, gdyż kocurek jest rasowy, ale te jego humory są
bardzo uciążliwe, jak MU i SOBIE pomóc?
    • ohida Re: Do ekspeta: kastracja 1.5 rocznego kocura 22.06.05, 14:56
      Złapać siusie i przebadać. Poważnie. Jak kocisko nie znaczy, tylko siusia po
      kątach, to niestety są ogromne szanse na przypadłości trapiące sporą część
      kociej domowej populacji, czyli choroby dróg moczowych. Kamienie, krryształy,
      stan zapalny pęcherza - po kocie może być nic nie widać, że jest chory, ale
      sikanie poza kuwetą jest zawsze sygnałem alarmującym. U mnie tak właśnie było,
      i to dwa razy :[ Teraz mam obydwu facetów na specjalistycznej diecie...
      • rachella2 Re: Do ekspeta: kastracja 1.5 rocznego kocura 22.06.05, 21:52
        To mnie Pani nastraszyła...ale jak uzyskać próbkę moczu, jeśli nawet nie jestem
        wstanie nakryć go na tym siusianiu?
        • ohida Re: Do ekspeta: kastracja 1.5 rocznego kocura 22.06.05, 23:38
          Jak to starzy indianie mawiają: lepiej dmuchac na zimne ;) U mnie jeden koto
          zaczął posikiwać tu i ówdzie, było widać że jest mu niezręcznie i całą sytuacją
          się stresuje, ale siusiał... Człowiek był wtedy młody i głupi, i nie zrozumiał,
          co kot chce przez to powiedzieć. Skończyło się tym, że jechalismy z
          kocurzyskiem do weta bladym świtem, po tym jak w nocy zaczął zostawiać w
          kuwecie i poza nią kałuże koloru buraczkowoczerwonego :(
          W drugim przypadku było już lepiej, kocur wydał nam się z kolei mniej niz to on
          zwykle bywa zabawowy i oglądał sobie z dużym zainteresowaniem i częstotliwością
          swoje, za przeproszeniem, narządy. W badaniu wyszły nam wielgachne kamienie,
          całe szczęście, że wykryte szybko i nie doszło do tego, że kot siusiał prawie
          samą krwią.
          Łapanie siusiów nie jest taką z góry przegraną sprawą, jak by się to mogło
          wydawać. Trzeba zaopatrzyć się w sterylny pojemniczek na mocz w aptece. Potem
          postępowałam dwojako. W przyadku pierwszego bidaka strzykawką zbieraliśmy
          błyskawicznie kałuże z terakoty, bo nie zależalo nam w wynikach badania na
          obecności bakterii, tylko wykryciu kryształów i sprawdzenia pH moczu. Za to
          drugiego kota łapiemy klasycznie :) Kot rano chadza do kuwety (całą noc śpi
          koło łóżka i wstaje razem z nami, idziemy więc za nim. kiedy przystąpi do
          rzeczy, wystarczy unieść trochę ogon ipodsunąć pod kota pojemniczek. 99% kotów
          nie potrafi przestać siusiać, kiedy już zaczęło :)
          Jeśli Twój kot nie obraził się całkiem na kuwetę, to tak właśnie trzeba go
          łapać. Jeśli to nie jest proste, bo np. stwór nie ma w zwyczaju regularnego
          odwiedzania kuwety, a czatowanie 24 godziny na dobę przy kocim kibelku było
          uciążliwe, można kocura zamknąć na noc w łazience z pustą kuwetą, bez żwirku.
          Są spore szanse, że kot właśnie tam zostawi urobek. Jeśli nie wceluje i
          nasisusia obok, można też pozbierać kałużę. Wreszcie,jeżeli wszystkie w/w
          sposoby zawodzą, to można iść z kotem do lekarza weterynarii, może on kota w
          odpowiedni sposób pomiętosić i wycisnąć nieco moczu z pęcherza. Z tym, że to
          niezbyt przyjemna dla kota sprawa i zawsze skuteczna.

          Kamieniami i kryształami nie ma się co przerażać :) Owszem, nieleczone mogą
          mieć tragiczne skutki (btw - widziałam zdjęcie wydostanego z kota kamienia o
          długości 2.5cm :( . Przy odpowiedniej diecie kot będzieczuł się zdrowy. Mój
          pierwszy kocur, ten z ostrymi objawami choroby, jest od kilku miesięcy na
          diecie i galopuje po domu, aż dudni, tłucze drugiego kota, bawi się zabawkami -
          nigdy nie był taki wesoły, nawet jak był małym kociątkiem :)
          Oczywiście to nie muszą być koniecznie choroby układu moczowego, ale z reguły
          przyczyny sikania pozakuwetowego są prozaiczne :( O ile nie zmieniało się nic w
          domu - nowe meble, nowi domownicy, może remont za ścianą? - to kot nie zaczyna
          sam z siebie siusiać, "bo tak". One nie są złośliwe - nie potrafią :)

          Trzymam kciuki za łapanie ;) i daj znać co dalej z kotem.
          • wiesia.and.company Re: Do ekspeta: kastracja 1.5 rocznego kocura 23.06.05, 10:17
            A może nie jest tak źle? Ale dowiedzieć się możesz łapiąc ten mocz. Rano, kiedy
            ja dawałam hasło siusiu, robiło się też zamieszanie przy kuwecie. W kuwecie
            jest żwirek. Ale i tak trzymałam płaski talerzyk z zestawu kawowego w łazience
            już przygotowany na akcję. Kiedy mój kociunio kucał w kuwecie i zadumany z
            natężeniem patrzył przed siebie, ja mu ten talerzyk myk delikatnie pod pupę,
            tak żeby jednak nie zgarniać tego żwirku. Ociupinka żwirku to nic, zleje się na
            drugą stronę talerzyka i da się przebadać. Tak więc daje się znienacka dorwać
            delikwenta.

            Co do kucania: mój kot niekastrowany (był ciężko chory na astmę, to nic z tzw.
            ruchowych dolegliwości) nigdy!!! nie strzykał. Zawsze kucał i wtedy puszczał
            albo dużo, albo mało, i to w kilku miejscach codziennie. Kucał jak kotka. To o
            tyle wygodne, że nie musiałam potem myć ścian.
            Może Twój kot też ma taką cechę osobniczą, że woli kucać (nauczył się od kotek
            lub od mamy i siostrzyczek). To, że się teraz w wieku 1,5 roku uaktywnił
            to może też zależy od rasy? Niektóre koty osiągają dojrzałość później po prostu.
            Może jest w domu sam i nie musiał wąchać kotek lub doświadczać innego kocura,
            stąd późniejsze dojrzewanie? Tak że nie musi to być nic związanego ze zdrowiem,
            a tylko jego fizjologią.
            Dowiesz się jak ten mocz, nawet troszkę złapiesz i zaniesiesz do analizy moczu.
            Hej! Na razie głowa do góry

            • rachella2 Re: Do ekspeta: kastracja 1.5 rocznego kocura 23.06.05, 12:29
              Dzięki za słowa otuchy jestem kocią mamą pierwszy raz i chyba jestem trochę
              przewrażliwiona. Poluję na Bluesa, a raczej na jego siuki, zaniosę do analizy.
              Jeśli chodzi o kwestie fizjologii, to muszę zazanczyć, że macie rację,
              prawdopodobnę dopiero teraz w kici obudził się kcur, nie miał kontaktów z
              innymi kotami, a jego przestrzeń życiowa ogranicza się do mieszkania, balkonu i
              sporadycznie działki. Napiszcie mi jeszcze cosik o kastracji, czy to mu pomoże?
              • wiesia.and.company Re: Do ekspeta: kastracja 1.5 rocznego kocura 23.06.05, 14:43
                Pomoże, pomoże. Jeszcze będzie dalej siurał (tak jak mój Bartuś), niektóre koty
                robią tak dłużej, niektóre krócej, zanim się zorientują że zapach się wysycił
                - kiedyś to następuje i już siusianie nie daje terytorium do władania.
                Nigdy nie jest za późno na kastrację (no, przesadzam!), mój Bartuś mógł mieć
                już 4 lata a mógł mieć już i 7 lat. Z tym, że mocz w kuwecie, ta po kocurku
                wykastrowanym i tak ma mocniejszy zapach niż koteczek-panieneczek.
                Pozdrowionka i dla przyszłego pacjenta (u kocurów to jest w sumie prosty zabieg,
                nie ma tak głębokiej ingerencji chirurgicznej na otwartym brzuchu jak u kotek).
                Mój Bartuś się nie zorientował a musiał mieć głupiego jasia, co normalne i mocne
                znieczulenie miejscowe (narkoza była wykluczona ze względów zdrowotnych).
                U Twojego kocurka może się zdarzyć, że mocniej odczuje narkozę niż łuskanie
                orzeszków.
                Pozdrawiam
Pełna wersja