Jeszcze raz o toksoplazmozie

27.10.02, 20:07
Czy toksoplazmozą można się zarazić od psa? Planuję właśnie zajście w ciążę i
chciałabym zminimalizować ewentualne ryzyko zakażenia. Mieszkamy w bloku i
nasz pies (3-miesięczny szczeniak) nie ma bezpośredniego kontaktu z kotami
ale w okolicy naszego domu zdarza mi się czasami zobaczyć bezpańskiego
dachowca. Czy istnieje prawdopodobieństwo zarażenia gdy pies znajdzie się np.
na trawniku- w miejscu, gdzie wcześniej był zakażony kot? Bardzo proszę o
odpowiedź i pozdrawiam.
    • adam.pietron Re: Jeszcze raz o toksoplazmozie 27.10.02, 23:12
      Nie obraź się ale biorąc pod uwagę taki scenariusz zdarzeń należałoby się
      zamknąc na 9 miesięcy w domu ( bo może na ławce na której usiadłaś mógł
      siedzieć kot ) i nie jadać mięsa (bo przecież jedząc mięso zarazić się jest
      najłatwiej).
      Ale już bez żartów – oczywiście że hipotetycznie sytuacja pod tytułem - pies
      kontaktował się z kotem , który to na jego sierści zostawił oocysty
      toksoplazmozy, a nastepnie ty glaszcząc i bawiąc się z psem zebrałas te
      oocyste na ręce których to potem nie umyłaś i przystąpiłaś do jedzenia
      kurczaka ( wiadomo je się palcami) i razem z nim zjadłaś oocystę
      toksoplazmozy –
      jest możliwa, ale .....
      No właśnie ale jest kilka rzeczy które raczej ja utrudniają tzn po kolei :
      1/ raczej niewiele kotów ma ochotę bawić się z małymi szczeniakami
      2/ twój pies raczej nie tarza się w kocich odchodach a jeśli tak na pewno
      zaraz go kapiesz.
      3/ rozumiem ze jak każda dorosła osoba zachowującą podstawowe zasady higieny
      myjesz ręce przed jedzeniem.
      4/ myślę że o wiele łatwiej byłoby zarazić się zjadając psa niż go głaszcząc

      Przepraszam że swojej odpowiedzi robię teatrzyk i jeśli Cię obraziłem to Cię
      gorąco przepraszam, ale może w ten sposób uzmysłowię wam że o toksoplazmozie
      trzeba wiedzieć dużo bo to niemiła choroba ( oczywiście dla kobiet w ciąży i
      ich nienarodzonych dzieci) ale nie należy popadać w panikę którą prowokują w
      was lekarze ludzccy.
      Naprawdę – pisałem to już wiele razy – nie jest łatwo zarazić się
      toksoplazmozą od kota!!!
      O WIELE ŁATWIEJ JEST SIĘ ZARAZIC JEDZĄC TATARA , KRWISTY STEK , CZY INNE
      NIEDOGOTOWANE CZY NIEDOSMAŻONE MIĘSO ( 90 % PRZYPADKÓW).
      Podstawowe zasady higieny – czyli dokładne mycie rąk przed jedzeniem stanowi
      podstawową ochronę przed zarażeniem.
      Oczywiście nie należy grzebać w kocich kuwetach jeśli nie ma się pewności czy
      kot jest zdrowy.

      Na koniec rada, która zakrawa o znachorstwo – jeśli planujecie ciążę a poziom
      przeciwciał p/toksoplazmozie w waszym wypadku jest zerowy najlepiej pokatować
      się troszkę tatarkiem z wołowiny ( przepraszam wszystkie wegetarianki) – moja
      koleżanka tak zrobiła i po dwóch miesiącach okazało się że ma przeciwciała – a
      choroby nawet nie zauważyła .

      Na koniec chciałbym jeszcze raz przeprosić jeśli obraziłem czyjeś uczucia (
      wiem że martwicie się strasznie o zdrowie waszych dzieci ) – ale w przypadku
      toksoplazmozy wystarczy troche rozsądku a nie paniki , którą zaszczepiają w
      was wasi lekarze.
      Gorąco pozdrawiam życząc zdrowych pociech
      Adam Ekspert

      PS wszelkie wyrazy dezaprobaty przyjmę z pokorą i wystosuje osobiste
      przeprosiny!

      • jul-kot Re: Jeszcze raz o toksoplazmozie 29.10.02, 11:32
        Witam!
        Jestem tego samego zdania. Ludzie przeceniają rolę kotów w tej zabawie, czasem
        nawet wystawiają pupila za próg i nie zawracają sobie nim dalej głowy. Sporo
        takich domowych kotów "odzyskuje" w ten sposób wolność.
        Pozdrawiam, Juliusz.
      • agawa3 Re: Jeszcze raz o toksoplazmozie 29.10.02, 21:55
        Dzięki za odpowiedź, może trochę żartobliwą ale lepsza taka niż żadna. Mnie nie
        jest wcale do śmiechu, ponieważ z trzech ciąż, w których byłam, dwie zakończyły
        się niepowodzeniem. Do tej pory nie wiem dlaczego. Mam sporo informacji na
        temat toksoplazmozy od swojego ginekologa ale chciałam dowiedzieć się też
        czegoś o tej chorobie od jej "zwierzęcej" strony. Nie potraktował Pan mojego
        pytania zbyt poważnie ale chciałabym aby miał Pan świadomość, że czasami za
        banalnym- z pozoru- pytaniem może kryć prawdziwy problem. Pozdrawiam.
        • adam.pietron Re: Jeszcze raz o toksoplazmozie 30.10.02, 11:50
          Przepraszam ze potraktowałem pytanie tak jak potraktowałem – wiem ze w
          określonych sytuacjach człowiek chce ograniczyć ryzyko do minimum nawet za
          cenę wykluczania sytuacji o znikomym prawdopodobieństwie – a tak jest w
          opisanej przez Ciebie sytuacji – oczywiście, że jest to możliwe ale
          prawdopodobieństwo jest tak znikome , ze prawie żadne .
          Jeszcze raz przepraszam i życzę wszystkiego najlepszego.
          Pozdrawiam
          Adam B. Pietroń

          PS dosyc dokładnie pisałem już na forum o toksoplazmozie - poszukaj
    • jul-kot Re: Jeszcze raz o toksoplazmozie 31.10.02, 12:44
      Witaj!
      Polecam książkę-poradnik Dawida Taylora "Ty i Twój Kot" . Taylor jest
      doświadczonym weterynarzem i opisuje toksoplazmozę ze swojego punktu widzenia.
      Poczytaj też forum, jedno i drugie.
      Pozdrawiam, Juliusz.
    • miska77 Re: Jeszcze raz o toksoplazmozie 04.11.02, 13:01
      Bardzo duzo informacji uzyzkasz czytajac artykul o toksoplazmozie z
      miesiecznika Lux-Medu (wydanie pazdziernikowe) - mozna bezplatnie otrzymac w
      placowkach.
      Mysle, ze na stronie internetowej lux medu tez moze byc ten artykul.
      Polecam
      • jul-kot Re: Jeszcze raz o toksoplazmozie 04.11.02, 15:11
        Witaj!
        Odzywam się jeszcze raz, bo pomyliłem książkę. Znacznie obszerniej i bardziej
        po kobiecemu pisze o toksoplazmozie Doris Qinten Graef w książce „Co dolega
        mojemu kotu” . Autorka jest również weterynarzem i pisze dosyć rozsądnie. Nie
        chciałbym, żebyś moje wystąpienie traktowała jako lekceważenie Twojego
        poważnego problemu. Nie pisałaś o tym na początku. Faktem jest, że ludzcy
        lekarze przeceniają rolę właśnie kotów w rozprzestrzenianiu się tej choroby.
        Tak naprawdę od kota zarazić się trudno, a procentowo więcej ludzi niż kotów
        zetknęło się już kiedyś z tą chorobą i ma na nią odporność (chyba ponad 80
        procent). Przeczytaj w książce, jeśli nie masz do niej dostępu, mogę wysłać Ci
        zeskanowane strony.
        Pozdrawiam, Juliusz.
Pełna wersja