Szwy rozpuszczalne

06.02.06, 22:02
Zbliża się dzień (środa), w którym Kitka ma mieć ściągnięty kaftanik - pani
weterynarz powiedziała 'po 8 dniach'. Dziś w nocy jednak mała wyplątała się
jakimś cudem ze swojego stroju i musiałam ją z powrotem w niego ubrać, przy
okazji obejrzałam miejsce operacji i zobaczyłam, że nadal 2 supełki tam są i
ani myślą wyglądać na takie, które mają zamiar się rozpuścić. W związku z tym
mam pytanie - czy są mogę za 2 dni ściągnąć Kici ten strój, po czym poznać, że
to już? Jakie objawy po ściągnięciu kaftanika powinny mnie zaniepokoić?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
    • gagik.geworgian Re: Szwy rozpuszczalne 07.02.06, 18:32
      Witam.
      Ja akurat jestem zdania, że kaftanik powinno się zdejmować nie wcześniej niż po
      10 dniach i uważam też , że dobrze , by lekarz skontrolował w tym czasie ranę
      pooperacyjną , by ocenic proces gojenia.
      Jeśli jednak lekarka powiedziała, że po ośmiu, to widocznie uznała, że ten czas
      jest wystarczający, a prawdą też jest, że koty nie znoszą kaftaników (które
      ingerują w ich wrodzoną niezależność :-) ) i często sobie zdejmują.
      A zatem po zdjęciu kaftanika trzeba obejrzeć bliznę pooperacyjną (najlpeiej
      żeby zrobił to lekarz) i sprawdzić czy w jej okolicy nie zbiera się lub nie
      sączy płyn, czy brzegi rany ładnie zrosły się ze sobą, czy nie ma stanu
      zapalnego, czy nie ma ropy. Supełki , o których piszesz mogą być widoczne i
      zwykle z czasem one same odpadają , ale może byc i tak , że kot będzie się nimi
      interesował , że będzie wylizywał i interesował się blizną pooperacyjną i wtedy
      warto udać się do lekarza, który supełki utnie i obejrzy i omaca bliznę.
      Pozdrawiam serdecznie - Gagik
      • mist3 Re: Szwy rozpuszczalne 07.02.06, 20:06
        Bardzo dziękuję za odpowiedź. Moja wet powiedziała, że nie ma sensu przyjeżdżać
        z kotem do niej - może dlatego, że wie jak to moje zwierzę znosi.... Kiedy
        wczoraj widziałam miejsce po operacji - wyglądało ładnie, nie było tam żadnych
        podejrzanych miejsc - tylko te supełki. Wiem, że kotka będzie się nimi
        interesowała - bo te supełki były dla niej pierwszą rzeczą na jaką zwróciła
        uwagę po dojściu do siebie po narkozie, a przed założeniem kaftanika. Kot
        obecnie zachowuje się jak szmaciana lala - trzeba prawie wszędzie ją nosić, ona
        tylko leży , śpi i nic poza tym. Zastanawiam się czy się nie oduczy chodzić
        przez te 8 dni i strasznie mi jej żal. Jutro rano zamierzam jej ściągnąć
        kaftanik - mam nadzieję, że nie będę musiała w taką śnieżycę jechać z nią w
        trybie pilnym do weterynarza :(
        • gagik.geworgian Re: Szwy rozpuszczalne 08.02.06, 17:11
          Witam.
          To,że kotka dużo leży i śpi może być jej reakcją na całą tą sytuację.
          Możliwe też , że odczuwa jeszce ból związany z gojeniem się rany poopearcyjnej.
          Rozumiem , że ma apetyt i nie gorączkuje?
          Właściwie dla niej to dobrze , że mało się rusza, bo pozwala to na ładne
          wygojenie się rany, choć muszę przyznać, że to rzadko się zdarza i zwykle
          kotki "wychodzą z siebie" , żeby tylko zdjąć kaftanik i powyciągać sobie szwy.
          Jeśli miejsce szycia wygląda ładnie , to myślę, że nie ma powodu do niepokoju,
          ale warto codziennie obejrzeć tą okolicę dokładnie. Jeśli po zdjęciu kaftanika
          kotka będzie się mocno interesować węzełkami, a Ty bardzo chcesz uniknąć
          wzizyty u lekarza , to jeśli czujesz się na siłach możesz z czyjąś pomocą i w
          dobrze oświetlonym miejscu, za pomocą tepo zakończonych nożyczek (by niechcący
          nie zrobic kotce krzywdy)możesz obciąć ostrożnie węzełki.
          Życzę powodzenia i pozdrawiam - Gagik
          • jul-kot Re: Szwy rozpuszczalne 08.02.06, 19:25
            Witam!
            Nie warto czekać na rozpuszczenie się zewnętrznych szwów rozpuszczalnych,
            którymi szyta jest skóra, bo to rozpuszczanie trwa długo. Nie warto też
            pozostawiać wewnątrz skóry nitki, która ciągnie się od jednego do drugiego
            supełka. Szwy, również rozpuszczalne usuwa się po zagojeniu rany, tj. po około
            dziesięciu dniach od operacji. Robi się to w ten sposób, że ciągnie się za
            jeden supełek, aż pokaże się nitka, ucina się ją a z drugiej strony wyciąga w
            całości. Potem delikatnie odcina się supełki, trzeba uważać, bo są zawiązane na
            tkance i można kota skaleczyć. Lepiej żeby to zrobił lekarz. Supełki są
            zawiązane zwykle mocno i raczej nie ma obawy, żeby kotka sama sobie je
            rozwiązała. Ja miałem taki przypadek jeden raz na bardzo wiele, u kotki
            znajomej, do której przyszedłem wyciągnąć nitkę. Rozwiązała jeden supełek i
            nitka dała się łatwo wyciągnąć.
            Pozdrawiam, Juliusz.
            • mist3 Re: Szwy rozpuszczalne 08.02.06, 21:22
              Witam raz jeszcze - nastąpił ten wielki dzień (dla Kici) i ściągnęłam jej
              kaftanik. Kiedy chciałam uciąć supełki, chwyciłam pensetką i okazało się, że
              supełki wyszły z ranki - z niewielką ilością nitki (czy jak to się fachowo
              nazywa...). Szef jest różowy, zagojony, tylko na końcach (tam gdzie były
              supełki) są czerwone kropeczki. Kitka zmieniła się nie do poznania - wcześniej
              była kotem leżąco-noszonym, natomiast dziś wstąpił w nią 'szatan' - szaleje i
              szaleje, z niewielkimi przerwami na sen i jedzenie. Oczywiście jak tylko się
              kładzie - patrzę na jej rankę i obserwuję. Na razie jest ok.
              Bardzo dziękuję za rady i słowa otuchy :)
              • gagik.geworgian Re: Szwy rozpuszczalne 09.02.06, 18:55
                Witam.
                Z tego co piszesz wnioskuję , że wszystko jest w najlepszym porządku :-)
                Ale przez najbliższe dni zwracaj jeszcze bacznie uwagę na miejsce szycia i
                ogólne zachowanie się kotki.
                Pozdrawiam serdecznie - Gagik
                • mist3 Re: Szwy rozpuszczalne 10.02.06, 23:14
                  Bardzo dziękuję raz jeszcze za pomoc. Jak na razie wszystko jest ok - szew
                  (oczywiście nie szef... ) jest bez zmian - różowy z dwiema czerwonymi
                  kropeczkami w miejscu supełków. Kicia szaleje, ma apetyt, więc mam nadzieję, że
                  tak już będzie (szaleć co prawda mogłaby nieco mniej, ale nie można mieć
                  wszystkiego ;) ).
                  Naprawdę dziękuję :)
Pełna wersja