Dodaj do ulubionych

Czy pies zdechnie?

07.03.06, 20:05
Mam problem z moim psem. Ma juz 15 lat wiec jest staruszkiem. Ale od pewnego
czasu dziwnie się zachowuje. Wydaje mi sie ze ma jakies problemy z odbytem.
Przede wszystkim ma problemy z wyproznianiem sie. Bardzo czesto nie moze
nic "zrobic" albo "wydusi" pare twardych bobkow. A za pare dni sytuacja sie
powtarza tylko ma juz wtedy rozwolnienie. Poza tym chyba go boli bo
delikatnie siada na tylek, a poza tym czasami sie trzesie. Zmiana diety nic
nie dala. Do tego dochodzi jeszcze to ze czesto "patrzy" w strone ogona. Ja
wiem ze to wszystko glupio brzmi ale martwie sie o niego, a weterynarz
dopiero w czwartek. A moze ktos mial podobny przypadek> Prosze o odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • ja25marta Kolejne pytanie 07.03.06, 21:25
      Wlasnie wrocilam z pieskiem ze spaceru. Jego odchody są w porządku, ale
      niepokoi mnie to, że jego chyba wypróżnianie boli - strasznie stęka i piszczy.
      Bardzo proszę o pomoc!!!
      • wrexham Re: Kolejne pytanie 29.03.06, 13:00
        marta, pisz co z psiakiem bo my sie tu martwimy o niego bardzo; czy dalej
        swedzi go brzuszek; z tym wapnem to moze faktycznie dobry pomysl? a moze
        sprobuj posmarowac fenistilem? on zmniejsza swiad;
        pozdrawiam i czekam na informacje, ze jest dobrze :)
        marta
      • elza16 Re: Kolejne pytanie 30.04.06, 19:23
        Witaj,
        też mieliśmy kiedyś psa, który był w podobnym wieku i miał podobne objawy.
        Dodatkowo okolice odbytu miał powiększone. Również miał kłopoty z wypróżnianiem
        i strasznie piszczał w czasie załatwiania swoich potrzeb. Niestety diagnoza nie
        była pomyślna. U naszego psa był to rak prostaty. Naszego psa musieliśmy uśpić,
        bo przestał jeść, pić, nawet karmienie na "siłę" i pojenie wodą z siemieniem nic
        nie pomagało. Może z Twoim piskiem to co innego, ale objawy niestety są bardzo
        podobne.
        Przykro nam
        • ja25marta Re: Czy pies zdechnie? 08.03.06, 09:34
          Dzieki. A dzis piesek z samego rana zaczął oddychać szybko z wywalonym językiem
          (zupełnie jakby mu było gorąco). Ale przecież w mieszkaniu rano było chłodno.
          No i chodzi po mieszkaniu z mocno podkulonym ogonem. A czy te guzy jelita sa
          groźne?
          • wadera3 Re: Czy pies zdechnie? 08.03.06, 10:21
            guzy są groźne, czemu nie idziesz do lekarza?
            zanim sie zdecydujesz, pies Ci zdechnie,
            takie dyszenie to objaw bardzo złego samoczpoczucia (delikatnie rzecz ujmując)
            i tak pewnie mu nie pomożesz, a lekarz może coś zaordynuje żeby pies nie cierpiał!
    • rezurekcja idz Ty z psem do lekarza 08.03.06, 11:57
      bo od naszego gdybania mu sie nie polepszy, zwlaszcza,ze kazdy bedzie
      sugerowal co innego w oparciu o doswiadczenia z wlasnym psem.
      Moj pies podobnie sie zachowywal przy zapaleniu gruczolow okoloodbytowych.
      Bez pomocy lekarza weterynarii sie nie obeszlo.
      Kolejnym razem okazalo sie, ze to prostata. I tez lekarz byl potrzebny.
    • anna.jozwik Re: Czy pies zdechnie? 08.03.06, 16:25
      Najwyraźniej pies od dłuższego czasu usiłuje pokazać, że bardzo boli go "pupa",
      czyli okolice odbytu i liczy na to że może właściciel coś na to poradzi.
      Bardzo dobra decyzja o pójściu do weta; psu zdecydowanie należą sie środki
      przeciwbólowe! Te objawy które opisujesz u swego psa mogą świadczyć np. o
      zapaleniu odbytu i prostnicy, o zapaleniu gruczołów okołoodbytowych, o uchyłku
      odbytu, o mechanicznym uszkodzeniu/rozerwaniu śluzówki prostnicy/odbytu, o
      zapaleniu prostaty, o nowotworze lub torbielach prostaty, o guzach
      nowotworowych odbytu lub/i prostnicy i o jeszcze wielu innych chorobach.
      Daj znac jaka była diagnoza.
    • ja25marta Smutna sprawa... 20.03.06, 20:05
      Diagnoza brzmiala: przerost prostaty. Mam dwa wyjscia i musze podjac decyzje:
      uspic psa lub sprobowac kastracji. To drugie nie gwarantuje uleczenia (poza tym
      pies moze zdechnac w trakcie zabiegu - ma wade serca). Nie wiem co mam robic!!!
      Nie potrafie zadecydowac o uspieniu! Jestem raczej nastawiona na kastracje ale
      co bedzie jesli ona mu nie pomoze? I tak bede musiala go uspic??? On jest ze
      mna od 15 lat - czyli przez ogromna wiekszosc mojego zycia. Smutno mi
      okropnie...
      • k.gralak Re: Smutna sprawa... 20.03.06, 21:20
        wiesz, najlepiej doradzi Ci DOBRY weterynarz. ja uważam, że właśnie dlatego że
        psiak jets z Tobą 15 lat nalezy mu się szansa. Oczywiście jesli ma cierpiec
        to...niestety pozostaje tylko uśpienie, ale zanim ise na to zdecydujesz bądź
        pewna i przekonana, że zrobiłaś wszystko co sie dało żeby by z Tobą jak
        najdłużej. na mareginesie skoro jest ryzyko że po kastracji piesek może się nie
        obudzic...a na drugiej stronie masz uśpienie to.....ja bym wolała zaryzykowac.
        Trzymam kciuki
        Pozdrawiam
        Kaśka
        • marta_i_koty Re: Smutna sprawa... 20.03.06, 22:50
          Moja kotka w czasie sterylizacji zostala znieczulona dolędźwiowo, własnie z
          powodu problemow z sercem... Bardzo szybko doszla do siebie... Moze w przypadku
          twojego psa ta metoda także zdalaby egzamin?
          • ja25marta Re: Smutna sprawa... 21.03.06, 08:39
            To naprawdę trudne. Z jednej strony chcialabym by zyl jak najdluzej (chociaz 15
            lat to i tak niezle). A z drugiej nie chcialabym, zeby sie meczyl i cierpial.
            Jutro kontrolna wizyta i wtedy trzeba podjac decyzje. Mysle, ze jestem
            zdecydowana na kastracje. Niestety inny lekarz nie wchodzi w rachube (ten jest
            zreszta bardzo dobry) bo w moim malym miasteczku jest tylko jeden (kolejny jest
            oddalony o jakies 100 km). Mam tylko nadzieje, ze nie sprawie mu niepotrzebnego
            bolu.
      • anna.jozwik Re: Smutna sprawa... 22.03.06, 14:07
        Ryzyko narkozy jest rzeczywiście dosć duże w tym wieku. Ale jesłi pies ma
        zdrową wątrobę i zdrowe serce, to zabieg powinien zakończyć się pomyślnie.
        Jeśli pies ma problemy z prostatą, to kastarcja jest tu najlepszym i
        najrozsądniejszym rozwiazaniem. W ciagu 6-8 tygodni po kastarcji prostata
        zmniejsza swoją objętość mniej wiecej o połowę. Kastracja jest metodą z wyboru
        przy przeroscie prostaty. Tak wiec proszę byc dobre myśli; ten zabieg powinien
        zlikwidowac problemy z oddawaniem kału.
    • ja25marta jak to bedzie???? 23.03.06, 18:39
      25 marca czyli w sobote pies ma zabieg kastracji. No i przy okazji zostanie mu
      usunietych kilka zebow bo jakies zapalenie paskudne sie do niego przypielo. No
      i tu pojawia sie pytanie: jak to bedzie po zabiegu? Jak sie nim opiekowac?
      Kiedy bedzie mogl jesc i czy wogole? A jak ze spacerami? Jak dlugo sie to
      wszystko bedzie goilo - brzuch i pysk? Tym bardziej ze on ma 15 lat! Ja wiem ze
      to wszystko weterynarz mi powie ale ja juz bym chciala sie przygotowac. Prosze
      o rady.
      • rezurekcja poczytaj te watki 24.03.06, 11:22
        ja25marta napisała:


        > i tu pojawia sie pytanie: jak to bedzie po zabiegu? Jak sie nim opiekowac?

        przed zabiegiem: ostatni posilek kolacja poprzedniego dnia. Pies musi miec
        pusty zoladek przed narkoza.
        Przemebluj mieszkanie, zeby na drodze, po ktorej pies sie porusza, bylo jak
        najmniej przedmitowo, o ktore moze zaczepis kjolnierzem, Bo nie wyobrazam
        sobie, zeby nie dostal kolnierza. Inaczej wyciagnie szwy.
        Bedzie sie niezdarnie poruszal w kolnierzu, nie bedzie mial wyczucia odleglosci.
        Legowisko usytuuj nizej.

        > Kiedy bedzie mogl jesc i czy wogole?

        bezpiecznie dopiero nastepnego dnia, uklad pokarmowy tez sie musi z narkozy
        obudzic. Woda bez ograniczen.

        > A jak ze spacerami?

        krotsze ale w miare mozlwiosci czesciej.

        > Jak dlugo sie to wszystko bedzie goilo - brzuch i pysk?

        brzuch - szwy zdejmuje sie standardowo po 10 dniach.
        pysk - nie wiem.
        Ze wzgledu na rany w szczece mozna dawac mu poczatkowo jedzenie miekkie, bez
        kosci, zeby sie nie urazil w bolesne miesjca.

        OBserwuj rane i zachowanie, jesliby cokolwiek Cie zaniepoilo, lec do lekarza
        prowadzacego.
        Kazdy pies sie inaczej goi.

        > ale ja juz bym chciala sie przygotowac. Prosze o rady.


        poczytaj tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=36819527&v=2&s=0
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=36787095&v=2&s=0
        i udroznij przejscia . PIes w aureoli bedzie potrzebowal wiecej miejsca do
        poruszania sie, do obrocenia sie.

        Nie dawaj mu jesc wiecej niz do tej pory. Kastraty przez kilka miesiecy żrą nie
        jedza.
    • ja25marta Ufff.... 26.03.06, 19:53
      Minelo jakies 30 godzin po zabiegu. No i nie jest tak zle. Na szczescie zabieg
      kastracji przebiegl dobrze, a zeby wymagaly jedynie wyczyszczenia. Podobno pies
      wedlug lekarza wygladan na dziesiecio- a nie pietnasto-latka. Jedyny problem
      teraz to taki, ze staruszek ma ogromna chec lizania rany. Ale pije wode, dzis
      nawet troche zladl gotowanego miesa drobiowego(nie chce go przekarmic,rowniez
      wyproznil sie. Tylko dostaje bialej goraczki od tej swedzacej go zapewne rany.
      Troche obawiam sie dzisiejszej nocy bo staruszek jest ruchliwy jakby zadnego
      zabiegu nigdy nie mial. Taki szybki powrot do "normalnosci" jest mozliwy?
      • rezurekcja Re: Ufff.... 27.03.06, 11:04
        ja25marta napisała:

        > teraz to taki, ze staruszek ma ogromna chec lizania rany.

        aureola musowo!


        > Tylko dostaje bialej goraczki od tej swedzacej go zapewne rany.

        chce sie umyc.
        MA popsikane sreberem?

        > Troche obawiam sie dzisiejszej nocy bo staruszek jest ruchliwy jakby zadnego
        > zabiegu nigdy nie mial. Taki szybki powrot do "normalnosci" jest mozliwy?

        Jest mozliwy. MOj sie zgoil wzorcowo. A kastrowany byl wg pracownikow schroniska
        w wieku lat 11.
        Głaski dla pieska.
        • ja25marta dziekuje 27.03.06, 17:06
          Piesek z aureolka walczy ostro! Az mi go szkoda, bo ma chore serce i tak go to
          strasnie drazni. Meczy sie a to nie jest dobre dla niego. Ale jakos musimy to
          przetrwac. Mial "sreberkiem" pomalowane ale pokonal kolnierz i zlizal niestety.
          Na szczescie wet powiedzial, ze jak na razie wszystko jest ok. A to piszczenie
          to chyba musimy ignorowac na razie (denerwuje go ten "abazur" na glowie!).
          Glaski juz dostal (i to duzo bo uspokajaja go). Mam nadzieje, ze przedluzylam
          mu zycie o jakis czas.
    • ja25marta POMOCY!!!!!! 27.03.06, 19:59
      Ja chyba oszaleje. To 3 dzien po zabiegu. Pies szaleje w kolnierzu!! Piszczy i
      wogole ma nerwa. Ale nie to mnie martwi tylko fakt, ze brzuch (nie rana - ta
      wyglada dobrze) zarozowil sie (lub nawet zaczeriwenil)i to dosc znacznie.
      Mysle, ze to go strasznie swedzi i dlatego dostaje szalu. Jak mu mam pomoc?
      Moge mu to czyms posmarowac? Czy to normalne? Dodam, ze "sreberko" ktorym mial
      posmarowany brzuch zlizal, jak w nocy wyszarpal sobie kolnierz. Pomozcie prosze.
      • eaugustyn Re: POMOCY!!!!!! 27.03.06, 20:54
        Niektóre psy strasznie źle znoszą kołnierze. Ja musiałem suni po kilku
        godzinach zdjąć, bo waliła łbem w co popadło. Kupiłem od razu fartuszek (25 zł)
        i zaakceptowała go od pierwszego założenia :) Chodziła tak prawie dwa tygodnie.
        • wrexham Re: POMOCY!!!!!! 27.03.06, 21:22
          no tak, ale z suka to jest inaczej... ona nic nie ma pod brzuchem i moze taki
          kaftan nosic non stop; nie wiem jak to jest z psami, moze maja wyciecie, ale
          skoro maja to i miejsce operowane jest dostepne...
          masz kontakt z wetem, ktory robil operacje (albo jakimkolwiek)? jesli nie to
          daj znac - ja zadzownie do kliniki calodobowej i zapytam czym to mozna smarowac
          marta
          • ja25marta Re: POMOCY!!!!!! do wrexham 27.03.06, 21:37
            Naprawde mozesz to zrobic? Ja probuje sie dodzwonic ale nie moge zlapac mojego
            wety (niestety tu nie ma calodobowej lecznicy). Z tej niemoznosci polizania sie
            caly sie trzesie (ma takie napady!). Zupelnie nie mam pojecia czy tak ma byc
            czy cos mu jest. Podejrzewam ze zaczerwienienie wskazuje na gojenie sie ale
            wolalabym sie upewnic. Bede bardzo wdzieczna.
            • wrexham Re: POMOCY!!!!!! do wrexham 27.03.06, 22:19
              marta, dzwonilam do multiwetu, pani powiedziala, ze to moga byc objawy nie tyle
              swiadu co bolu; poradzila, zeby zaaplikowac psu na wszelki wypadek pyralgine w
              czopkach (czy masz? - watpie, kto a w domu cos takiego..), i teraz jesli pies
              wazy ok 10 kg to 1/3 czopka, jesli pow 20 kg to caly czopek; doraznie mozna
              przemywac miejsce zaczerwienione rivanolem, albo zasypywac alantanem (tylko
              zeby nie sypac bezposrednio na szew); szew i okolice powinny byc zabezpieczone
              przed lizaniem (latwo powiedziec, nie?) koniecznie kolnierz i nieprzespana noc
              do pilnowanie...
              nie wiem czy to cos ci pomoze, ale tylko tyle na odleglosc udalo mi sie
              dowiedziec
              pozdrawiam marta
              • ja25marta Re: POMOCY!!!!!! do wrexham 27.03.06, 22:47
                Dzieki wielkie. I tak zakladam z gory nieprzespana noc. On sie caly trzesie!!!
                Znalazlam w domu rivanol wiec mu obmyje te czerone miejsce, moze bedzie mial
                chociaz chwilowa ulge. A co do pyralginy to znalazlam tylko tabletke, wiec
                rozpuscilam 1/2 i sprobuje mu podac do pyska. Nie wiedze innego wyjscia. Mam
                nadzieje, ze mu nie zaszkodze....
                • rezurekcja a spacery? 28.03.06, 10:18
                  ja25marta napisała:


                  > chociaz chwilowa ulge. A co do pyralginy to znalazlam tylko tabletke, wiec
                  > rozpuscilam 1/2 i sprobuje mu podac do pyska. Nie wiedze innego wyjscia. Mam
                  > nadzieje, ze mu nie zaszkodze....

                  czopek dziala chyba szybciej. Ja akurat mam, bo kiedys dostalam dla mojego
                  Alexa, a nie zuzylam.
                  Kiedy moj pies nosil kolnierz powodu zlamania, zeby nie zjadl gipsu, walczyl z
                  nim okrutnie. Kilka razy w nocy budzil mnie lomotem lap w plastik. Raz w nocy
                  wychodzilam z nim wtedy na spacer, niekoniecznie krotki, chcialam, zeby sie
                  troche schlodzil i zmeczyl. Alex mimo zlamania chodzil bardzo sprawnie na
                  trzech calych kogach.
                  Kladlam sie wtedy spac wczesniej i dotlenialam w nocy.
                  Obroze od kolnierza trzeba dobrze zaciagnac, bo pies potrafi sobie zdjac.
                  Albo polamac, ale na to nie mamy wplywu, nbo to kwestia platiku z ktorego
                  wykonano kolnierz. Po kastracji Alex zaliczyl dwa kolnierze w ciagu 10 dni. Przy
                  złamaniu mial 1 przez 3 miesiace, sfatygowany niesamowicie i nadpekniety, ale
                  nie pekniety na pol.
                  Ze dwa razy dziennie mozna kolnierz zdjac, zeby pies sie mogl umyc. Ale pod
                  czujna kontrola. NIe pozwalac sie lizac po szwie, jesli nie chce lizac innych
                  okolic, tylko szew, zakladaj kolnierz.
                  Kazdy pies sie goi inaczej.

                  Głaski dla pieska. Wytrwalosci dla Ciebie.
                  I koniecznie idz do lekarza zeby kontrolnie rzucil okiem.
                  • ja25marta Re: a spacery? 28.03.06, 10:54
                    Na spacery chodzi, ale niechetnie. Trzeba go doslownie wynosic na rekach na
                    podwórek. Dopiero tam troszke odzywa, ale spacer jest krocitki - sluzy tylko
                    zalatwieniu potrzeb i pies sam wraca do domu. Kolnierz probowalam zdjac, ale on
                    od razu to lizania rany sie zabiera. Wiec dlaej sie meczymy. Ale niepokoi mnie
                    ten jego czerwony brzuch. Widac, ze to go bardzo swedzi. No nic, sprobuje dzis
                    zajechac do tego wety i popytam. Moze poprosze o czopki, przynajmniej noc
                    bedzie spokojniejsza.
                    • rezurekcja Re: a spacery? 28.03.06, 11:39
                      ja25marta napisała:

                      > Na spacery chodzi, ale niechetnie. Trzeba go doslownie wynosic na rekach na
                      > podwórek.

                      aha.

                      > Dopiero tam troszke odzywa, ale spacer jest krocitki - sluzy tylko
                      > zalatwieniu potrzeb i pies sam wraca do domu.

                      ale zawsze jest to jakas odmiana.

                      > Kolnierz probowalam zdjac, ale on
                      > od razu to lizania rany sie zabiera.

                      Hmmm, widac mu przeszkadza. Mojemu tez przeszkkadzala, ale nie az tak.


                      > Ale niepokoi mnie ten jego czerwony brzuch. Widac, ze to go bardzo swedzi.

                      se tak mysle, moze oklad z zimnego recznika lub gazy na czerwone miejsce?
                      Chlodzic pod woda lub w zamrazarce.

                      > zajechac do tego wety i popytam.

                      z psem pojedz, niech lekarz rzuci fachowym okiem.
                      • ja25marta Re: a spacery? 28.03.06, 11:54
                        Niestety nie mam mozliwosci zabrania go dziś do wety po przychodnia pracuje do
                        17 a ja do ej pory pracuje, Tylko wyskocze na chwilke, moze cos tak uda sie
                        zaradzic, bo wczoraj przeciez bylam z nim rano? A moze to reakcja po
                        antybiotyku??? Zaczerwienione miejsca przemywam rivanolem schlodzonym, ale
                        niezbyt mi daje to zrobic. Nurtuje mnie jeszcze jedno pytanie - wet pozwolil
                        zdjac kolnierz juz w piatek (ale to dopiero 6 dni po zabiegu!! - nie za
                        szybko??).
                        • rezurekcja Re: a spacery? 28.03.06, 13:08
                          ja25marta napisała:

                          > bo wczoraj przeciez bylam z nim rano?

                          znaczy sie, lekarz widzial to czerwone?

                          > A moze to reakcja po antybiotyku???

                          nie wiem.

                          > Zaczerwienione miejsca przemywam rivanolem schlodzonym, ale
                          > niezbyt mi daje to zrobic.

                          a moze za mocno dotykasz bolesnego miejsca? Moze tylko poloz mokry gazik, niech
                          chwile polezy?


                          > zdjac kolnierz juz w piatek (ale to dopiero 6 dni po zabiegu!! - nie za
                          > szybko??).

                          pojecia nie mam, ja swojemu zdjelam po 10 dniach, kiedy lekarka wyciagnela
                          resztke szwow, ranie sie nie przygladalam, a pies sie goił bez problemow.

                          Wiesz, ja bym dla spokoju swojego sumienia i bezpieczenstwa szwu zdjela po 10
                          dniach.
                          Na razie moze jeszce nie zaprzataj sobie tym glowy. Pies zyje, je i wydala,
                          czyli organizm funkcjonuje dobrze. OBserwuj rane i zachowanie psa.

                          POwodzenia.
    • guga13 Re: Czy pies zdechnie? 28.03.06, 19:55
      Brzuch jest czerwony a pies szaleje, bo to jest prawdopodobnie uczulenie na
      środek odkażający, którym smaruje się duży obszar skóry wokół miejsca zabiegu.
      Dla psa to straszna męczarnia(okropny świąd), więc pędżcie do lekarza, bo się
      wykończy na serce ze zdenerwowania.
      • ja25marta Re: Czy pies zdechnie? 28.03.06, 20:24
        Ale to nie jest na calym brzucho tylko na jego lewej stronie, wiec to nie
        uczulenie na srodek bo mial nim "pomalowany" caly brzuch. A do lekarza niestety
        dzis nie zdazylam. Kolezanka dala mi jakies uspokajajace tabletki (jej pisio to
        dostal)wiec dam mu 1/4 i moze przespi cala noc spokojnie. Oby. Bo ja juz
        kolejnej nieprzespanej nocy nie wytrzymam. Ale czy sercowcowi mozna taka
        tabletke dac?? Ja nie mam sily...
        • justyna9966 Re: Czy pies zdechnie? 29.03.06, 00:18
          nie zaszkodzi a tylko może pomóc: wapno,
          ono ma zastosowanie we wszelkich podrażnieniach alergicznych skóry,
          może więc załagodzić swędzenie,
          a jak skórka za sucha moja babcia smarowała to kremem oliwkowym takim zwykłym
          ziaji,
          co do leku przeczytaj, jak masz ulotkę, tam powinno być w przeciwskazaniach coś
          o sercowcach :)
          powodzenia
          • ja25marta ciezki dzien... 29.03.06, 17:57
            Przede wszystkim dziękuje za tak spore zainteresowanie moim staruszkiem. Bardzo
            mi to pomaga jakoś przetrwać te ciężkie dla niego dni. Już piszę co z nim jest.
            Zawiozlam go dzis do wety, bo mialam dosc patrzenia na to jak cierpi. Okazalo
            się, że to moze byc jakies uczulenie (byc moze na antybiotyk). Wiec dostal
            zastrzyk przeciwswiadowy i na razie spi. Wczoraj wieczorem jednak dalam mu tą
            tablętkę uspokajającą (tylko 1/4) i przekimał całą noc. A ja razem z nim. Poza
            tym mam mu dawac wapno 2Xdziennie. Acha, staruszek waży 10 kg.
        • anna.jozwik Re: Czy pies zdechnie? 29.03.06, 13:46
          Jesłi niepokój psa spowodowany jest bolesnoscią rany pooperacyjnej, jej
          opuchnięciem, zaczerwienieniem, podrażnieniem to rzeczywiscie doraźnie
          zaczerwienione miejsce mozna posmarować maścią przeciwalergiczną która można
          kupić w aptece bez recepty. Doraźnie - to znaczy jednorazowo w momencie dużego
          niepokoju psa mozna mu podać tabletkę Polopiryny S albo pół tabletki Aspiryny.
          Obydwie mają dzialanie przeciwzapalne i przeciwbólowe. Nie piszesz nic o wadze
          pieska, ile on waży? Co do tabletek uspokajających to radziłabym dużą
          ostrożność, gdyż niektóre z nich mają bardzo silne działanie, lepiej wiec nie
          stosowac ich na własne ryzyko.
          • ja25marta No i jest biegunka.... 30.03.06, 08:07
            Tak jak juz wspominalam wczesniej, pies dostal jakiegos uczulenia. Dostal
            zastrzyk przeciwswiadowy, ktory prawie wogole na niego nie zadzialal (jak to
            mozliwe???). Ale w nocy dostał biegunkę (spacer o 12.00, 3.00 i 6.00 rano! -
            zasypiam w pracy...). Co zrobic, zeby ja zmniejszyc. A moze sama przejdzie?
            Acha i bardzo duzo pije wody - czy to przez leki? Ale generalnie to juz jest
            odrobine lepiej. Z niecierpliwoscia czekam do poniedzialku, kiedy bedzie mozna
            mu na spokojnie zdjac kolnierz.
            • rezurekcja Re: No i jest biegunka.... 30.03.06, 09:55
              ja25marta napisała:


              > zastrzyk przeciwswiadowy, ktory prawie wogole na niego nie zadzialal

              a czemu tak przypuszczasz? Pies byl niespokojny?


              > mozliwe???). Ale w nocy dostał biegunkę (spacer o 12.00, 3.00 i 6.00 rano! -
              > zasypiam w pracy...).

              wyrazy wspolczucia. To ja tak nie mialam ze swoim, wystarczal jeden spacer w nocy

              > Co zrobic, zeby ja zmniejszyc. A moze sama przejdzie?

              A czy pies ma apetyt? Co je?

              > Acha i bardzo duzo pije wody - czy to przez leki?

              tego nie wiem. A moze dostal mleko albo jaki kefir? Niektorych czysci po
              takich napojach.

              > Z niecierpliwoscia czekam do poniedzialku, kiedy bedzie mozna
              > mu na spokojnie zdjac kolnierz.

              my teeeez

              glaski dla pieska
              • ja25marta Re: No i jest biegunka.... 30.03.06, 10:27
                Myślę, że zastrzyk nie zadziałal, obserwując jego zachowanie. A on ochotę na
                polizanie się po tym czerwonym (na szczescie juz mniej) brzuchu tylko odrobinę
                mniejszą. Co do jedzenia to on jest pod tym względem strasznym marudą. Na razie
                je tylko gotowane mięso, wątróbkę, czasami parówkę (tylko tak mogę dać mu
                leki!). Ale to wszystko jadł już wcześniej, więc to raczej nie od tego. A
                staruszek pije tylko wodę (innymi napojami gardzi). Nie je żadnych słodyczy ani
                czegoś podobnego (nigdy zreszta nie jadł - dzieki temu usunięto mu tylko 1 ząb!)
                Najgorsze są noce. W dzień jakos jeszcze da się przeżyć. A może mu dać węgiel
                na tą biegunkę? Tylko w jakiej dawce??
                • rezurekcja Re: No i jest biegunka.... 30.03.06, 10:53
                  ja25marta napisała:


                  > Najgorsze są noce. W dzień jakos jeszcze da się przeżyć. A może mu dać węgiel
                  > na tą biegunkę? Tylko w jakiej dawce??

                  czy z niego sie leje czy po prostu stolec jest luzniejszy?
                  A czy pies czegos nie łyknął z trawnika? MOj po takim "odkurzeniu" mial
                  koszmarna biegunke, skonczylo sie u lekarza, 2-dniowym poscie o wodzie bez
                  chleba i lekach. I na namordniku...

                  Wegiel pewnie nie zaszkodzi, ale ja bym podala dopiero po upewnieniu sie, ze
                  mu nie przeszlo.
                  A jakie piesek ma imie?
                  • ja25marta Re: No i jest biegunka....Azorka 30.03.06, 11:30
                    Piesek to po prostu Azorek (imię nadane 15 lat temu! - byłam mała). To jeszcze
                    się wstrzymam z tym węglem. Biegunkę dostał tej nocy, więc może do jutra mu
                    przejdzie. A jeśli chodzi o to co pisałam (że najgorsze są noce) to po prostu
                    chodzi o jego zachowanie. Trzeba go niestety w nocy obserwować, bo z kołnierzem
                    nie radzi sobie najlepiej. Obija się troszkę, piszczy bo go to denerwuje (wet
                    powiedział, że straszny z niego nerwus - to moze dlatego). No i strasznie chce
                    się lizać. Rana już zasycha, ale trochę schodzi z worka mosznowego naskórek,
                    więc myślę, że to jest powód jego "histerii". Momentami naprawdę dostaje szału,
                    że nie może się polizać. A może dać mu troche się lizać? Bo myslę, że inaczej
                    oszaleje. Do poniedziałku tak daleko...
                    • rezurekcja glaski dla Azorka 30.03.06, 12:09
                      ja25marta napisała:

                      > Piesek to po prostu Azorek

                      piekne i bardzo rzadkie imie



                      > się wstrzymam z tym węglem. Biegunkę dostał tej nocy, więc może do jutra mu
                      > przejdzie.

                      pojdz na spacer i popatrz co z niego wychodzi. Jesli w dalszym ciagu rzadkie
                      , to wtedy mozn apodac wegiel.
                      Mozesz tez dopytac telefonicznie Azorkowego lekarza.
                      A czy pies pije? BO przy biegunce zuzywa sie duzo wody z organizmu i mozna
                      sie odwodnic.


                      > Trzeba go niestety w nocy obserwować, bo z kołnierzem
                      > nie radzi sobie najlepiej. Obija się troszkę, piszczy bo go to denerwuje (wet
                      > powiedział, że straszny z niego nerwus - to moze dlatego).

                      to jest bardzo duze utrudnienie dla psa. Moj mial 3 miesiace zeby sie
                      nauczyc chodzic w kolnierzu, kiedy mial gips, wiec po kastracji bylo mu
                      latwiej, ale tez sie obijal.

                      > No i strasznie chce
                      > się lizać. Rana już zasycha, ale trochę schodzi z worka mosznowego naskórek,
                      > więc myślę, że to jest powód jego "histerii".

                      szwy swędza, tak mowila kolezanka po operacji brzusznej i moja mama, swiezo po
                      operacji woreczka.
                      A moze mu tee naskorek delkatnie oliwka dla dizeci posmarowac? Bo sucha
                      skora tez swedzi, wiem z osobistych doswiadczen.

                      > że nie może się polizać. A może dać mu troche się lizać? Bo myslę, że inaczej
                      > oszaleje. Do poniedziałku tak daleko...

                      ja codziennie ze 2 razy dziennie na chwile zdejmowlam kolnierz, zeby pies
                      sobie mogl dupeske umyc. ALe tylko na mycie dupeski. Ewentualnie lap czy
                      innych czesci. Jesli tylko zaczynal dobierac sie do szwow, po krotkiej walce
                      (31 kg) zakladalam kolnierz. I dawalam cos dobrego do pyszczka.
                      Spacery bez kolnierza, bo bylo bardzo niewygodnie i Alexowi i mnie.

                      Moze wiecej Azorka teraz pieść, miętoś, zeby choc na chwile zapomnial, o
                      swojej sytuacji. MOze jakas kosteczka ze skory go rozerwie.
                      Kolnierz jest irytujacy dla zwierzecia, poniewaz czesciowo odcina go od
                      dzwiekow. ODkrylam niechcacy przy jakims kapturze. I nie ma przewiewu, robi
                      sie taka ciepla niecka, to tez moze byc przykre.
                      • ja25marta Re: glaski dla Azorka 30.03.06, 12:36
                        Jestes super rezurekcja. Dzięki za miłe słowa. Na szczęście Azorek pije dużo
                        wody i bardzo często (a to pociąga za sobą częste spacery na siusiu -
                        niestety). Piętnastolatka dużo trudniej jest przyzwyczaić do kołnierza, niż
                        młodszego psa. Ale wytrzyma jeszcze te parę dni - po zdjęciu "abażurka" na
                        pewno będzie najszczęśliwszym psem na świecie ;). A pieszczot mu na pewno nie
                        brakuje (myślę nawet, że to jest zbyt rozpuszczona bestia!)No i musze go
                        obserwować - innego wyjścia nie ma.
                    • justyna9966 Re: No i jest biegunka....Azorka 30.03.06, 12:26
                      cześć,
                      teraz jest podobno moda i u zwierząt i u ludzi nadawać "stare" imiona :)

                      jeśli Twój fafik ma skórkę suchą, to nie dziwne, że go to męczy,
                      na pewno snasz takie uczucie "swędzących strupków" albo "za suchych łapek",
                      możesz mu ciut ulżyć,
                      ja dostałam od weta przy kastracji mojego kunusa takie coś:
                      multimastit - zawiera penicyline prokainową i siarczany i ma oleistą
                      konsystencję - w dodatku napisane jest, że to zawiesina dowymieniowa dla
                      krów..no ale skórka miała dobrą kodycję,
                      jeśli nie masz takiego cuda, to nawet zwykły krem tłusty pomoże, generalnie
                      kieruj się zasadą, że do psa jak do dziecka - dawki i środki (w tym krem),
                      oczywiście nie wszystko co dla ludzi jest dobre dla zwierzaczków ale tak mi
                      kiedyś powiedział wet i póki co ta metoda działa :)
    • ja25marta ratunku !!!! to koniec?? 30.03.06, 21:39
      Znowu coś się dzieje z Azorem. Oddech ma krótki przyspieszony, siedzi z
      wywieszonym językiem i sapie (od jakiejs godziny). A dodatkowo prawie nic nie
      chce jesc. Zupelnie nie wiem co robic. On ma problemy z sercem, wiec to może
      już koniec?? Może on już zdycha?? A może się tak denerwować, nie mogąc się
      wylizać? Mogę mu coś dać na noc (np. Polopirynę?, żeby się uspokoił?) Widzę, że
      się męczy!! Bo inaczej to będzie ciężka noc i mam duże obawy, czy on ją
      przeżyje...
      • justyna9966 Re: ratunku !!!! to koniec?? 30.03.06, 23:36
        może ściągnij mu abażur,
        otwórz okno,
        smyraj,
        a co do pigułek to chyba nie zaszkodzi:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        f=525&w=38070172&a=39399827,

        wiesz jest cieplej, plus nerw z abażurem, może mu po prostu hmm słabo?
        nie masz całodobowego weta?
        słuchaj, ja mieszkam w Gdańsku i mamy tu taki nr: 058 5521681, 0601623670,
        może zadzwoń?
        • ja25marta Re: co z Azorem??!!! 31.03.06, 10:05
          Moze ja za mocno panikuję? Ale ja nigdy nie miałąm innego psa, tylko niego,
          więc nie wiem jak to wszystko jest. Około północy wyszłam z nim jeszcze raz na
          dłuższy spacer (pomyślałąm, że jak się ochłodzi i zmęczy, to może jakoś prześpi
          noc. Po powrocie dostał 1/2 polopiryny, kołnierz na szyję, wodę do picia i
          zostawiłam go na noc samego w innym pokoju (rano i tak spał pod moją
          sypialnią ;)). Czyli jakoś mu przeszło. Myślę, że on tą całą sytuację ogólnie
          źle znosi i stąd te jego dziwne zachowanie. Ale nadal nie chce jeść (może jak
          zgłodnieje porządnie to zje - wcześniej tez potrafił nie jeśc 2 dni - taki
          typ). I przepraszam za wczorajszą panikę - już nie będę.... Do poniedziałku już
          przecież niedaleko, a rana goi sie bardzo dobrze. Pozdrawiam.
          • rezurekcja Re: co z Azorem??!!! 31.03.06, 10:17
            ja25marta napisała:

            > Moze ja za mocno panikuję?

            nie, moim zdnaiem to normalen. Pies ma i lata i slabe serce, jest po
            operacji. Tez bym sie trzesla.


            > zostawiłam go na noc samego w innym pokoju (rano i tak spał pod moją
            > sypialnią ;)).

            wiesz, on chyba potrzebuje towarzystwa, moze wpusc do sypialni, poloz jakis
            kocyk...
            Mnieis z New Skete zalecaja wrecz zabieranie psa do sypialni, w ten sposob
            tworzy sie więź ze stadem.

            > Czyli jakoś mu przeszło. Myślę, że on tą całą sytuację ogólnie
            > źle znosi i stąd te jego dziwne zachowanie.

            No pewnie, nie dosc, ze musi chodzic z antena satelitarna to jeszcze goraco
            sie zrobilo i cos go swedzi lub boli.

            > Ale nadal nie chce jeść (może jak
            > zgłodnieje porządnie to zje - wcześniej tez potrafił nie jeśc 2 dni - taki
            > typ).

            to moze tez byc z powodu niedyspozyjci zoladkowej. Psy czasem robia sobie taka
            glodowke.

            > I przepraszam za wczorajszą panikę - już nie będę.... Do poniedziałku już
            > przecież niedaleko, a rana goi sie bardzo dobrze. Pozdrawiam.

            nie ma za co, to normalny objaw, gorzej gdybys sie przygladala i nic nie robila.

            Pozdrawiam, ucaluj Azora w czolko.
    • ja25marta Azora ciąg dalszy... 03.04.06, 13:56
      Dziś miałbyć wielki dzień. I klapa. Rana jest zbyt mało zaschnięta, żeby zdjąć
      kołnierz. Jeszcze parę dni i dopiero wtedy się zobaczy. Nie wiem, jak on a
      przede wszystkim ja to wytrzymam. Pocieszam się tylko że to dla jego dobra.
      Widzę jednak, że ta operacja (a zwłaszcza narkoza) bardzo go osłabiła. Wraca ze
      spaceru zmęczony i bardzo długo sapie z wywalonym językiem. Robi tak nawet bez
      spaceru - czyżby to od jego serca? Generalnie nadal jest bardzo słabiutki.
      Wyczytałam gdzieś, że psy po kastracji dostają wilczego apetytu i pochłąniają
      wszystko co nadaje się do zjedzenia. Tylko dlaczego Azor tak nie ma? Stał się
      nawet bardziej wybredny i to jego jedzenie kiepsko wygląda. A moze wróci mu
      jeszcze apetyt?
      • rezurekcja Re: Azora ciąg dalszy... 03.04.06, 15:02
        ja25marta napisała:

        > przede wszystkim ja to wytrzymam. Pocieszam się tylko że to dla jego dobra.

        bedzie trudno ale dacie rade.

        > Widzę jednak, że ta operacja (a zwłaszcza narkoza) bardzo go osłabiła. Wraca
        ze spaceru zmęczony i bardzo długo sapie z wywalonym językiem.

        moj tez wraca zmeczony. Wez pod uwage, ze w ogole wiosna przyszla i jest bardzo
        cieplo, wiec Azor ma prawo sie zmeczyc.

        > Robi tak nawet bez
        > spaceru - czyżby to od jego serca? Generalnie nadal jest bardzo słabiutki.

        A przedtem tak nie robil?

        > Wyczytałam gdzieś, że psy po kastracji dostają wilczego apetytu i pochłąniają
        > wszystko co nadaje się do zjedzenia. Tylko dlaczego Azor tak nie ma?

        bo nie od razu. MOj dopiero po miesiacu zaczal wyciagac z szafek dobra
        jadalne, na ktore przedtem nie spojrzal.

        nawet bardziej wybredny i to jego jedzenie kiepsko wygląda. A moze wróci mu
        > jeszcze apetyt?

        wroci, wroci. Bedziesz zamykac przed nim szafki.
      • pinkink Azorek nie zyje... 05.04.06, 20:43
        ja25matra napisała:

        > Zgasł dzisaj o 4 rano :'(
        Bardzo, bardzo mi przykro.
        Sledzilam ten watek i niepokoilam o los Azorka. Jaka szkoda....
        Pozdrawiam Cie z bardzo daleka.
        Trzymaj sie.
      • rezurekcja Re: [*][*][*] 06.04.06, 11:11
        ja25matra napisała:

        > Zgasł dzisaj o 4 rano :'(

        o matko, jak mi przykro...

        Niemniej jednak, robilas wszystko co moglas. Problemy z prostata i tak by sie
        skonczyly źle.
        Azor mial swoje lata, 15 lat to naprawde piekny psi wiek i mial prawo juz umrzec.
        W takim wieku z kolei wiele organow juz siada, co i tak prowadzi do zejscia.
        Tak wiec nie win sie o te operacje, bo tak czy owak Azorek kiedys by umarl. A
        moze w wiekszych bolesciach.
        Niemeniej tez bardzo mi smutno. Eh, poplaklamsie,

        gdybys chciala postawic wirtualny pomniczek Azorowi, to zapraszam na forum
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35375
        Trzeba odplakac swoj bol.
        Ocieram lzy
      • wrexham Re: [*][*][*] 06.04.06, 12:09
        marto, nie odzywalam sie za czesto, ale czytalam posty o azorku i mialam
        nadzieje, ze bedzie ok; dzis otwieram, a tu biedaczka nie ma :( ; smutno mi i
        zly to prezent na moje urodziny :(
        jedyna pociecha dla ciebie to myslec, ze mial wspaniale zycie i czul sie
        kochany i potrzebny; teraz placz zeby wyplakac zal z serca; my placzemy razem z
        toba;
        serdecznie cie pozdrawiam i sciskam mocno
        marta
      • justyna9966 Re: [*][*][*] 06.04.06, 14:12
        tak mi przykro,
        śledziłam ten wątek od poczatku,
        byłam pełna nadziei, że wszystko się dobrze skończy,
        pocieszeniem może być jedynie fakt, że już się nie męczy,
        naprawdę serdecznie współczuję.
        Justyna
        • agniapyt Re: [*][*][*] 06.04.06, 19:08
          ....trafilam na te krotka ale bardzo przejmujaca historie o Azorku wlasnie
          teraz, zupelnie przypadkiem. Bardzo mnie wzruszyla twoja ogromna chec pomocy
          Marto. Dzielna z ciebie dziewczyna! Nie poddalas sie biernosci i nie
          pozostawilas swojego kosmatego pupilka gdy cie najbardziej potrzebowal, to
          bardzo piekne... Napewno nie jest ci teraz lekko ale zrobilas wszystko co tylko
          moglas, a nawet wiecej, nie hamuj wiec lez. Jestem mocno przekonana, ze twoj
          pies czul to. Pozdrawiam cie bardzo serdecznie i pomysle o tobie i twoim piesku
          ilekroc zabiore na spacer moja suczke....bo kim bysmy byli bez kochanych
          zwierzatek...?
          • ja25marta Azor ZYJE!! to nie moj post 06.04.06, 21:44
            Tu należa się wielkie wyjasnienia dla wsystkich moich przyjaciół z forum.
            Dziękuję za tak ogromne zainteresowanie. Ale widać interesują się nim nie tylko
            przyjaciele. Nie zaglądałam tu ostatnio, bo opieka nad Azorem konieczna, poza
            tym dziś czyli 6 kwietnia mam urodzinki (wrexham - wszystkiego naj!!!) i wogóle
            przed świętami mniej czasu na kompa (duuuzo pracy). A tu taki post "On
            odszedł". Kto mógł mi zrobić takie świństwo!!!! Podszyć się pode mnie i
            uśmiercić mi Azora???? Pytam się: DLACZEGO???? Dla zainteresowanych: Azorek ma
            się bardzo dobrze (chociaż kołnierz jeszcze nosi - to nie te lata i rany goją
            się dużo wolniej). Nawet w kołnierzu potrafi uciec z domu i się "puścić na
            miasto". Co zdarzyło się wczoraj, hihi. Więc przepraszm za tego kogoś, kto
            zrobił sobie kiepski żart i się zasmuciliście. Azorek jest naprawdę w dobrej
            formie. Będę odzywać się częściej, żeby nikt nie miał okazji robić sobie
            głupich żartów. I serdecznie razem z Azorkiem pozdrawiamy.
              • pinkink Hurrra! Azor ZYJE!! 07.04.06, 05:25
                bisbal napisała:

                > Całe szczęście. Ktoś zrobił Azorkowi przysługę, bo wiecie jak to jest, podobno
                > ktoś uśmiercony za życia to znak na długie długie życie :) Ucałuj Azorka!
                >

                Tez o tym samym momentalnie pomyslalam. Pozyje sobie jeszcze zdrowo! Ciesze sie
                serdecznie.
                Swoja droga, co za idiota: podszywac sie po to, by podawac takie paskudne
                wiadomosci.
                Jak dobrze, ze nieprawdziwe!
                Trzymajcie sie oboje. Czy Azor ma juz wyjete szwy?
                • rezurekcja Re: Hurrra! Azor ZYJE!! 07.04.06, 09:06
                  uff!
                  zastanawialam sie nad ta literowka w nicku, ale w zyciu nie pomyslalabym, ze
                  forum Weterynaria dorobilo sie dyzurnego idioty, czyli trolla. Podejrzewam
                  remislanca lub ontariana.
                  Bardzo sie ciesze, ze z Azorem wszytko w porzadku. W mordke go ucaluj. A kiedy
                  zdejmujemy aureole? Tak w ogole, skor o uciekl, to znak, ze ma sie lepiej. NIe
                  zapomnij przymocowac adres na obrozy.

                  uff!kamien z serca.
                    • violavi Re:hura 07.04.06, 11:25
                      Boże jak mozna było zrobić coś tak potwornego, sledziłam ten wątek od początku
                      (choć nic nie pisałam), a jak zobaczyłam informację, że piesek umarł to sie
                      poryczałam jak dziecko.
                      Na szczęście wszystko jest ok., życzę zdrówka psince.
            • anna.jozwik Re: Azor ZYJE!! to nie moj post 07.04.06, 18:42
              Tak właśnie pomyślałam, że ta wiadomość o śmierci to głupie wybryki jakiegoś
              nudzącego się nastolatka. Wystarczyło porównać nicki - autora wątku i trolla.
              Niby te same, a jednak nie.
              Poza tym wystarczyło przeczytac obelżywą i obraźliwą wypowiedź trolla w
              wątku "odchudzanie jamnika", żeby mieć pewność, że to nie właścicielka Azorka
              napisała tę wiadomość o smierci pieska.
              Na przyszłość proszę uważnie czytac nicki osób wypowiadajacych się. Trolle
              zazwyczaj podszywają się pod kogoś zamieniając tylko literki w nicku. Ja ze
              swej strony napisałam juz do administratora forum z prośbą o usunięcie trolla.
            • wrexham marta25!!!! 08.04.06, 21:46
              no, lepiej sie poczuc nie moglam, wlasnie wyszli ostatni urodzinowi goscie, a
              tu taka wspaniala wiadomosc!!! to cudownie, ze wszystko z azorkiem jest
              dobrze :)
              zycze wam obojgu wszystkiego najlepszego, azorkowi z okazji, ze jest z nami, a
              tobie z okazji urodzin (moje tez sa 6. kwietnia - niech zyja barany!!:))))

              sciskam was tak mocno, ze ach....
              ciotka marta
    • ja25marta Azorek ma chyba problem... 11.04.06, 11:25
      Biedny Azorek nadal grasuje po domu w kołnierzu, bo niestety nie zagoił się
      jeszcze jak należy. Zbyt mocno wylizał sie ostatnio (udało mu się zciągnąć
      abażurek i uciec na dwór). Wizyta u wety dopiero w środę. Ale od tego kołnierza
      zaczął trzebac uszami i łapami "ciąga" po nich (jakby się wstydził). Czy to
      możiwe, że ma chore uszy przez ten kołnierz? Czasami mu go zdejmuję, że troche
      sobie pobiegał bez niego. No i jest strasznie wybredny. Prawie nic nie chce
      jesc. Ostatnio jada wyłącznie kaszankę (gotowaną wątróbką, miesem gardzi). Co
      możan mu jeszcze próbować dać jeść?
      • rezurekcja Re: Azorek ma chyba problem... 11.04.06, 11:43
        ja25marta napisała:

        > zaczął trzebac uszami i łapami "ciąga" po nich (jakby się wstydził). Czy to
        > możiwe, że ma chore uszy przez ten kołnierz?

        niekoniecznie.
        W psich uszach zalęga sie czasem drodżak. Albo inny parch. Trzeba jak
        najszybciej pokazac uszy lekarzowi, niech zajrzy do nich.
        My z niunkiem znow walczymy z drodzakami. Na szczesie to sie dobrze leczy,
        ale i odnawia.


        > No i jest strasznie wybredny. Prawie nic nie chce
        > jesc. Ostatnio jada wyłącznie kaszankę (gotowaną wątróbką, miesem gardzi). Co
        > możan mu jeszcze próbować dać jeść?

        hm, mozna prawie wszystko.
        MOj przepada za bialym serem. CZasem robie mu paciaje z bialego sera i
        chleba, polewam mlekiem lub kefirem. Na szczescie Alex nie ma zadnych sensacji
        zoladkowych po takim posilku.
        Na codzien dostaje zupe miesno-warzywna z chlebem.
        Wczoraj dostal budyn.
        Ja mu daje rozne rzeczy, byle nie ostre i nie bardzo slone.

        Psa, ktory nie chce jesc, czasem warto przeglodzic. DOstsje miske, zje dobrze,
        nie zje, zabieramy, nastepne karmienie o zwyklej porze. NIe dajemy wtedy przegryzek.
        • ddb2 Re: Azorek ma chyba problem... 11.04.06, 19:35
          Nie pamietam, czy Azor dostawal antybiotyk.
          Jesli tak, to byc moze w uszkach ujawnila sie grzybica, to czesto idzie w parze.
          A do jedzenia, to moze ugotuj sobie rosol na kurczaku, a psu daj gotowane
          miesko bez skory i chrzastki.
          • rezurekcja chrzastka 12.04.06, 09:38
            ddb2 napisała:

            > A do jedzenia, to moze ugotuj sobie rosol na kurczaku, a psu daj gotowane
            > miesko bez skory i chrzastki.

            o! a dlaczego bez chrzastki? Chrzastka jest wartosciowa! Skora zas jest tlusta,
            wiec faktycznie mozna jej nie dawac. A kosci drobiowe rozpadaja sie w zoladku
            na szpilki i dziurawia jelito, wiec w ogole nie wolno dawac. Pies znajomych
            zakonczyl zycie po spozyciu kosci z kurczaka. NIe dalo sie uratowac.
            • ddb2 Re: chrzastka 12.04.06, 09:54
              Powinno byc - miesko gotowane bez skory, i chrzastki.
              Tak, tak, wszystkie chrzastki z ugotowanego kurczaka nalezy poodlupywac i dac
              psinie. Na zdrowko.
              • ja25marta Hurraaa!!! 13.04.06, 09:00
                Nie potrzeba juz konierza!!! Ufff!! Strasznie długo czekalismy z Azorem na ten
                dzień, aż w końcu nadszedł - Azorek może sobie spokojnie spać beż "abażura".
                Tylko szwy trzeba mu wyciągnąć o świętach (niestety nie rozpuściły się.... A
                jak się przegłodził to troche zjadł. Podobno przy pełniej misce pies z głodu
                nie zdechnie ;) Z obserwacji widz, że podjęłam słuszną decyzję o tej kastracji.
                Azorek ma się dużo lepiej niż przed operacją. Widać, że nie cierpi. Ale stał
                się bardziej agresywny. Szczeka i rzuca sie na wszystko co się rusza. Ale
                myślę, że to minie jak się już hormony mu unormują. Mam nadzieję, że niedługo.
                Pozdrawiam wszystkich
                • rezurekcja Re: Hurraaa!!! 13.04.06, 09:25
                  ja25marta napisała:

                  > Nie potrzeba juz konierza!!! Ufff!! Strasznie długo czekalismy z Azorem na ten
                  > dzień, aż w końcu nadszedł - Azorek może sobie spokojnie spać beż "abażura".

                  nareszcie. Ale nie wyrzucaj aureoli, chyba, ze jest bardzo sponiewierana. Bo
                  nigdy nie wiadomo, kiedy sie znow przyda, niekoniecznie w sprawie powazne. Ja
                  zachowalam. Wprawdzie wole nie musiec jej uzywac, ale zeby w razie draki byla
                  pod reka.

                  > Tylko szwy trzeba mu wyciągnąć o świętach (niestety nie rozpuściły się....

                  moze one nie byly rozpuszczalne. Albo nie wszystkie sie rozpuscily. U Alexa
                  kawaleczek zostal, ale wyszedl bardzo leciutenko, kiedy tylko lekarka
                  pociagnela za koniec.

                  > jak się przegłodził to troche zjadł. Podobno przy pełniej misce pies z głodu
                  > nie zdechnie ;)

                  Glod jest najlepszym kucharzem.

                  > Azorek ma się dużo lepiej niż przed operacją. Widać, że nie cierpi.

                  moze sie wyproznic bez problemu.
                  U Alexa tez po kastracji wyproznianie wrocilo do normy.

                  > Ale stał
                  > się bardziej agresywny. Szczeka i rzuca sie na wszystko co się rusza.

                  Moj Alex tez zdziebko agresywniejszy po kastracji sie zrobil.

                  No to radosnych swiat WIelkiej Nocy!
                  Azora w mordke ucaluj.
    • ja25marta Jest OK ale... 19.04.06, 18:45
      Nie mogłam oprzeć się pokusie i zakomunikować, że Azorek wraca do zdrowia i to
      całkiem nieźle. Dziś zostały mu zdjęte resztki szwów (nie wszystkie się
      rozpuściły). I wszystko jest niby w porządku. To małe "ale" jednak istnieje.
      Nadal nie chce jeść. Jest okropnie wybredny. Ostatnie dni prawie nic nie je.
      Juz nie mam pomysłu co mogę mu gotować. Na kaszę lub ryż wogóle nie chce
      spojrzeć (o warzywach nie wspomnę!). Czasami da się przekonać do gotowanego
      mięsa. Ale to wszystko, a przecież musi jeść! Przez to wszystko ma biegunkę.
      Zupełnie nie mam pomysłu na karmienie go. A czym karmicie swoje psiaki? Może
      ktoś podsunie mi jakiś pomysł. No i jak długo ten brak apetytu może trwać?
      • rezurekcja Re: Jest OK ale... 20.04.06, 09:10
        gotuj mieso kurze, potem do tego dorzuc marchew potarkowaną i ryz. To jest
        zestaw podawany przy rozwolnieniach. Karm Azora malymi porcjami, jesli mozliwe,
        kilka razy dziennie.
        A moze sie zacheci do jakiejs suchej karmy dla seniorow? W gabinetach
        weterynaryjnych bywaja bezplatne probki.
        • agasik4 Re: Jest OK ale... 20.04.06, 12:27
          Ja mam co prawda młodszego psa ale tez miał okres grymaszenia przy jedzeniu,
          raz cos jadl, potem juz tego nie chciał i tak na okraglo.
          Pomogło żywienie mniej urozmaicone. Codziennie rano ta sama sucha karma, ktora
          dobralam wg jego gustu a wieczorem gotowane miesko z ryzem i warzywami. W dzien
          dostaje nabial, owoce, surowa marchewke, kosci itp. I skonczylo sie
          grymaszenie.
      • anna.jozwik Re: Jest OK ale... 20.04.06, 12:54
        Zapytaj lekrza prowadzącego, czy nie trzeba by podać psu jakiegoś doustnego
        leku odkażajacego przewód pokarmowy; być moze w osłabionym organiźmie zbyt
        mocno namnożyły się bakterie i stąd ta biegunka. Poza tym na biegunkę dobra
        jest smecta; to taki proszek do kupienia bez recepty w aptece. Proszek
        rozpuszcza sie w pół szklanki przegotowanej wody i podaje do picia psu. Albo
        poi strzykawką. Można tez podać psu węgiel. Mozna też podac mu bakterie kwasu
        mlekowego, aby zregenerować naturalną florę jelitową - są dostępne pod różnymi
        nazwami preparatów także bez recepty w aptece.
        • ja25marta Znowu cos nie tak 24.04.06, 14:22
          Juz myslalam, ze wszystko bedzie ok. Mial biegunke - minela (samoistnie
          zreszta). Zostal w wekend odrobaczony. A dzis znowu jest cos nie tak. Ma
          zaczerwieniony odbyt. Spacer to cos strasznego. Kilka krokow i siada zeby lizac
          bo chyba go boli. Z jedzeniem nadal marnie (w chwili obecnej "toleruje" sucha
          karme)Zupelnie nie wiem co robic. Moze go czyms posmarowac. Albo cos mu podac?
          Jakie leki? Do weterynarza moge jedynie jutro sie zglosic. A do jutra bedzie
          nadal piszczal i o 1 w nocy narobi rabanu, bo bedzie chcial wyjsc na dwor.
          Pomozcie prosze!!!
          • rezurekcja lepiej zadzwon do swojego lekarza 24.04.06, 14:47
            ja25marta napisała:

            > Ma zaczerwieniony odbyt. Spacer to cos strasznego. Kilka krokow i siada zeby lizac
            > bo chyba go boli. Z jedzeniem nadal marnie (w chwili obecnej "toleruje" sucha
            > karme)Zupelnie nie wiem co robic. Moze go czyms posmarowac. Albo cos mu podac?
            > Jakie leki? Do weterynarza moge jedynie jutro sie zglosic.

            zadzwon do lekarza i spytaj o dorazna pomoc, bo nie wiem, czy dzisiaj jeszcze
            ktos tu zajrzy.
            Od kiedy tak ma?
            CZy odbyt jest czysty, moze tam sie cos przylepilo?
            A jak robienie kupki?
          • elza16 Re: Znowu cos nie tak 30.04.06, 19:26
            Witaj,
            też mieliśmy kiedyś psa, który był w podobnym wieku i miał podobne objawy.
            Dodatkowo okolice odbytu miał powiększone. Również miał kłopoty z wypróżnianiem
            i strasznie piszczał w czasie załatwiania swoich potrzeb. Niestety diagnoza nie
            była pomyślna. U naszego psa był to rak prostaty. Naszego psa musieliśmy uśpić,
            bo przestał jeść, pić, nawet karmienie na "siłę" i pojenie wodą z siemieniem nic
            nie pomagało. Może z Twoim piskiem to co innego, ale objawy niestety są bardzo
            podobne.
            Przykro nam
          • elza16 Re: Znowu cos nie tak 30.04.06, 19:28
            ja25marta napisała:

            > Juz myslalam, ze wszystko bedzie ok. Mial biegunke - minela (samoistnie
            > zreszta). Zostal w wekend odrobaczony. A dzis znowu jest cos nie tak. Ma
            > zaczerwieniony odbyt. Spacer to cos strasznego. Kilka krokow i siada zeby lizac
            >
            > bo chyba go boli. Z jedzeniem nadal marnie (w chwili obecnej "toleruje" sucha
            > karme)Zupelnie nie wiem co robic. Moze go czyms posmarowac. Albo cos mu podac?
            > Jakie leki? Do weterynarza moge jedynie jutro sie zglosic. A do jutra bedzie
            > nadal piszczal i o 1 w nocy narobi rabanu, bo bedzie chcial wyjsc na dwor.
            > Pomozcie prosze!!!

            Witaj,
            też mieliśmy kiedyś psa, który był w podobnym wieku i miał podobne objawy.
            Dodatkowo okolice odbytu miał powiększone. Również miał kłopoty z wypróżnianiem
            i strasznie piszczał w czasie załatwiania swoich potrzeb. Niestety diagnoza nie
            była pomyślna. U naszego psa był to rak prostaty. Naszego psa musieliśmy uśpić,
            bo przestał jeść, pić, nawet karmienie na "siłę" i pojenie wodą z siemieniem nic
            nie pomagało. Może z Twoim piskiem to co innego, ale objawy niestety są bardzo
            podobne.
            Przykro nam
          • elza16 Re: Znowu cos nie tak 30.04.06, 19:29

            Też mieliśmy kiedyś psa, który był w podobnym wieku i miał podobne objawy.
            Dodatkowo okolice odbytu miał powiększone. Również miał kłopoty z wypróżnianiem
            i strasznie piszczał w czasie załatwiania swoich potrzeb. Niestety diagnoza nie
            była pomyślna. U naszego psa był to rak prostaty. Naszego psa musieliśmy uśpić,
            bo przestał jeść, pić, nawet karmienie na "siłę" i pojenie wodą z siemieniem nic
            nie pomagało. Może z Twoim piskiem to co innego, ale objawy niestety są bardzo
            podobne.
            Przykro nam
      • ewito Re: Jest OK ale... 16.05.06, 20:15
        ja25marta napisała:

        > Nie mogłam oprzeć się pokusie i zakomunikować, że Azorek wraca do zdrowia i
        to
        > całkiem nieźle. Dziś zostały mu zdjęte resztki szwów (nie wszystkie się
        > rozpuściły). I wszystko jest niby w porządku. To małe "ale" jednak istnieje.
        > Nadal nie chce jeść. Jest okropnie wybredny. Ostatnie dni prawie nic nie je.
        > Juz nie mam pomysłu co mogę mu gotować. Na kaszę lub ryż wogóle nie chce
        > spojrzeć (o warzywach nie wspomnę!). Czasami da się przekonać do gotowanego
        > mięsa. Ale to wszystko, a przecież musi jeść! Przez to wszystko ma biegunkę.
        > Zupełnie nie mam pomysłu na karmienie go. A czym karmicie swoje psiaki? Może
        > ktoś podsunie mi jakiś pomysł. No i jak długo ten brak apetytu może trwać?
        To normalne przecież jest niezaspokojony seksualnie musisz nad tym
        poważnie pomyśleć może napoczątek ręką???
    • ja25marta moj Azorek 08.05.06, 09:23
      Witam.
      Z powodu braku internetu (na szczescie chwilowego) nie mogłam nic napisać o
      stanie Azorka. Od razu dziękuję za zainteresowanie moim staruszkiem. Azorek ma
      dni lepsze i gorsze. Chyba to juz niestety tak zostanie - 15 lat zycia robi
      swoje. Ale ogólnie nie jest źle. Niestety po kastracji nie nabrał jakieś
      wiekszego apetytu (choć przyznam, że po cichu liczylam na to). Nadal je rzadko
      i niezbyt duże ilości. Zapytałam o to swojego wety ale powiedział, że psiak
      jest w dobrej kondycji - ani za chudy ani tym bardzije za gruby. Woęc dałam na
      luz zakładając, że je tyle ile mu potrzeba. Jedyne co mu się zmieniło po
      zabiegu to to, że jest trochę bardziej leniwy i więcej czasu spędza w domu.
      Czasami trzeba go na siłę o 9 rano wyprowadzać. Mam nadzieję, że Azorek jakoś
      sie wyleczył i jeszcze sobie troszkę pozyje. Bo to taki pogodny pies - drugiego
      z takim charakterem ze świecą szukać...
      • rezurekcja Re: moj Azorek 09.05.06, 10:07
        ja25marta napisała:

        > dni lepsze i gorsze. Chyba to juz niestety tak zostanie - 15 lat zycia robi
        > swoje. Ale ogólnie nie jest źle.

        Ciagle zapomniamy, ze starszy pies moze sie czuc roznie. A Azor przeciez dobrze
        przeszedl operacje i sie ladnie zagoil.

        > Niestety po kastracji nie nabrał jakieś
        > wiekszego apetytu (choć przyznam, że po cichu liczylam na to). Nadal je rzadko
        > i niezbyt duże ilości.

        Wydaje mi sie, ze apetyt dopiero przyjdzie. Moj zaczal żrec miesiac po operacji.

        Azorowi zdrowia zyczymy. Ucaluj go w mordke.
      • ja25marta Re: Chyba nie jest dobrze 11.05.06, 20:34
        Azorkowie znowu cos dolega. Wciaz nie moze sie wyproznic. A raczej sprawia mu
        to wielki lopot. Ostatnie dwa dni przy wydalaniu trzesie sie a nawet piszczy.
        Ani zatwardzenia ani biegunki nie ma. Obawiam sie niestety u niego najgorszego.
        Niestety wydaje mi sie takze ze wt troche mnie lekcewazy jak mu o tym wsyztskim
        mowie. Tylko twierdzi, ze tak juz bedzie (tzn. bedzie mial problemy przy
        wyproznianiu - ale chyba nie az takie). A z tym apetytem nadal marnie - chociaz
        minelo juz 1,5 miesiaca. Boje sie!! A jak na niego patrze to plakac mi sie
        chce. On chyba cierpi. Ja juz sma nie wiem... W poniedzialek mamy isc znowu do
        weterynarza. Boje sie, czy to nie bedzie ostatnia wizyta Azorka...
        • wrexham Re: Chyba nie jest dobrze 12.05.06, 10:39
          pewnie juz ktos ci to radzil, ale dodawaj mu do jedzenia siemienia lnianego,
          zmielonego i zalanego wrzatkiem; robia sie takie glutki ale dobrze dziala to na
          przewod pokarmowy; moze to zlagodzi objawy ktore cie tak niepokoja
          pozdrawiam marta
          • anna.jozwik Re: Chyba nie jest dobrze 12.05.06, 15:03
            Sądzę, że warto zwrócić większą uwagę na prostnicę i okolice odbytu. Może jest
            tam coś co psu utrudnia wydalanie kału? Warto poprzez badanie rektalne
            sprawdzić, czy prostata zmniejszyła się już do normalnych rozmiarów. Warto
            sprawdzić, czy gruczoły okoloodbytowe nie są zbyt powiększone, moze zalega w
            nich zbyt duzo wydzieliny - to także ma wpływ na utrudnione wydalanie kału.
            Prócz wspomnianego wyżej siemienia, do karmy warto dodawac psy łyzeczkę oleju
            parafinowego dostępnego w aptece bez recepty; działa on jak poślizg i ułatwia
            wydalanie. Warto też zrobić kontrolne nadanie krwi (nerki, wątroba).
            • ja25marta Dziekuje 18.05.06, 19:58
              Dziekuje za rady. Postaram sie jakos to wszystko ogarnac. A Azor dostal
              wilczego apetytu od paru dni wiec zaczyna jesc to co mu przygotowuje. A jak
              bedzie to zobaczymy. A zatoki okoloodbytowe sa OK.
        • ewito Re: Chyba nie jest dobrze 16.05.06, 20:23
          ja25marta napisała:

          > Azorkowie znowu cos dolega. Wciaz nie moze sie wyproznic. A raczej sprawia mu
          > to wielki lopot. Ostatnie dwa dni przy wydalaniu trzesie sie a nawet piszczy.
          > Ani zatwardzenia ani biegunki nie ma. Obawiam sie niestety u niego
          najgorszego.
          >
          > Niestety wydaje mi sie takze ze wt troche mnie lekcewazy jak mu o tym
          wsyztskim
          >
          > mowie. Tylko twierdzi, ze tak juz bedzie (tzn. bedzie mial problemy przy
          > wyproznianiu - ale chyba nie az takie). A z tym apetytem nadal marnie -
          chociaz
          >
          > minelo juz 1,5 miesiaca. Boje sie!! A jak na niego patrze to plakac mi sie
          > chce. On chyba cierpi. Ja juz sma nie wiem... W poniedzialek mamy isc znowu
          do
          > weterynarza. Boje sie, czy to nie bedzie ostatnia wizyta Azorka...
          Wiesz co ? to może ukręć mu łeb i niech się nie męczy.
    • mania1119 Re: Czy pies zdechnie? 17.05.06, 19:04
      Zaparcia na zmiane z biegunkami, niezalezne od diety, moga wskazywac na to,ze
      cos sie dzieje w jelitach.Ale przy okazji warto spojrzec na gruczoly przy
      odbycie,czy nie ma w nich stanu zapalnego.Z tym ze z biegunkami i zaparciami to
      sie raczej nie wiaze ,mysle.Bez weterynarza nic nie zdzialasz.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka