dlaczego? nie pogodze sie ztym?

01.04.06, 23:12
mloda sunka 3 lata umarla dzis na moich rekach.od 2 dni zle sie czula,
pierwszego dnia byla taka osowiala jak na radosnego psa, w nocy sie
pogorszylo, zaczela ciezko oddychac, sapac, nic nie jadla, pija. ok. 13
pojechallam z nia do weterynarza dostala synulox, i dexafort...potem sie
jeszcze gorzej poczula.... jutro rano mialam z nia jechac do kliniki na
rentgen,,,,2 godz. odeszla...przestala oddychac, chyba serce,..., bo jej
kolatalo przy tym. czy moglam cos zrobic? widzialam jak sie meczy, potem ja
ja reanimowalam, odzyskala przytomnosc na chwile,,,,,,weterynarz nie odbieral
telefonu! i w koncu 2 drgania i kompletnie starata z otoczeniem kontaktu,
jezyk, oczy, nic..... chodz serduszko lekko pikalo nadal,,,,niestety po
paru chwilach ono tez przestalo............NIE POTRAFIE TEGO PRZYJAC!ZDROWY
PIES


    • diablica.b Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 01.04.06, 23:13
      moze to wina weterynarza?
      • pierozek_monika Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 01.04.06, 23:43
        biedna psinka :(
        jeśli choroba postępowała tak szybko, to były marne szanse, aby ją uratował.
        • diablica.b Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 02.04.06, 11:43
          2 dni! taki zywy pies, bez problemow!1 dzien to takie oslabienie,
          przygnebienie, zmeczona byla i ciagle spala-myslalam ze sie obrazila i nie ma
          na nic ochoty, bo goscie przyszli a mama ja zamknela na balkonie i sie z nimi
          nie przywitala co bardzo lubila... 2 dzien-weterynarz, pogorszenie,
          zasttrzyki,dzis miala jechac na rentgen jak nie przejdzie....;(((((((((((( nie
          moge.......
          • wadera3 Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 02.04.06, 12:03
            diablica.b napisała:
            a mama ja zamknela na balkonie

            na balkonie?????????????????
            pewnie sie przeziębiła
            • po.prostu.ona Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 02.04.06, 12:28
              Ja skłonna jestem przypuszczać, że suczka musiała miec wadę wrodzoną - coś w
              rodzaju ludzkiego tętniaka aorty na przykład.
    • lusleo Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 02.04.06, 13:15
      Wspolczuje:) taka strata... piesek to prawie jak czlonek rodziny:( rozumiem, ze
      masz zal do weterynarza, pewnie i do siebie:( ze wczesniej do weterynarza nie
      poszliscie itp. Zrobilas wszystko, co moglas dla swojego pieska.
    • gagik.geworgian Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 02.04.06, 22:26
      Witam.
      Współczuję Ci i rozumiem Cię.
      Przyczyny takiego szybkiego pogorszenia stanu zdrowia i śmierci mogą być różne.
      Nie napisałaś, czy sunia gorączkowała,czy miała apetyt i czy poza osowiałością
      coś jeszce niepokojącego zauważyłaś i czy sunia była sterylizowana i czy lekarz
      ją zbadał, czy omacał brzuch i jakie nieprawidłowości stwierdził.
      Przyczyną takiej nagłej śmierci może być np ropomacicze. Bywa bowiem tak, że
      sunia choruje na ropomacicze, ale zawartość macicy nie wycieka przez pochwę.
      Macica stopniowo powiększa się i w końcu pęka. Rozwija się zapalenie
      otrzewnej, które w krótkim czasie zwykle doprowadza do śmierci.
      Suczka mogła też mieć guz nowotworowy na śledzionie, który pękł i spowodował
      wewnętrzne krwawienie.Ale można teraz tylko gdybać , co się stało, bo jedynie
      wykonanie sekcji mogłoby wskazać przyczynę śmierci.
      A zycie takie właśnie jest i zwierżat i ludzi, że śmierć może przyjść nagle,
      tak bardzo niespodziewanie , tak że nie zdążymy nawet oswoić się z myślą o niej.
      Z wyrazami współczucia - Gagik
      • diablica.b Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 03.04.06, 17:39
        oj to za trudne....gdy pies umiera na twoich rekach w tak mlodym wieku prawie
        3LAT ;(((((dzis odruchowo napelnilam jej miske z woda, pozniej jak wchodzilam
        do domu to nie dzwonilam dzwonkiem by jej niebudzic,,, i wtedy znow
        przypomnialam sobie....ze jej nie ma. moze to glupie ale lykam juz proszki
        uspokajajace by nie plakac...nie wiem czy mi przejdzie, nigdy nie bylam przy
        smierci poprzednich psow nie widzialam tego letargu, jezyka na wierzchu,
        przestajacego pic serca, drgawek;(((((((((((( chlip chlip chlip chlip chlip
        chlip
        • bisbal Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 03.04.06, 19:54
          Bardzo mi przykro :( Powiem Ci, że mojej znajomej suczka miała małe, śliczne
          miniaturki, cieszyła się jak rosły, przysyłała nam zdjęcia - w sumie maleństw
          urodziło się 6. Gdy skończyły ok.2 miesiące umarł najmniejszy - nagle w nocy,
          spał z córką w łóżku i gdy się obudziła już nie żył. To chyba była jakaś wada
          genetyczna. Następnego dnia zabrała wszystkie na badania, wet je obejrzał i
          osłuchał - wszystko było w porządku. Lecz od tamtej pory w odstępie tygodni
          umarły jeszcze 3 szczeniaczki - została z dwoma. Piszę to, by jej historia
          sprawiła byś nie czuła się sama w swoim bólu. Trzymaj się.
          • diablica.b Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 04.04.06, 22:04
            nie potrafie... brakuje mi nawet tej siersci latajacej w powietrzu jak sie
            trzesla i drapala;((((((((((( nigdy juz nie bede miala zadnego zwierzaka...nie
            potrafie posklejac swojego serca
            • bisbal Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 05.04.06, 00:45
              Rozumiem jak się czujesz. Niestety dochodzenie do siebie trwa bardzo długo,
              musisz przejść przez ten okres bólu. Nie mówię, że kiedyś się z tym pogodzisz,
              ale ból będzie mniejszy. Twó piesek jest teraz w dobrym miejscu, bez cierpienia.
    • kmmka Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 05.04.06, 09:17
      Poryczalam sie razem z Toba, niec nie poradzimy. Chyba nawet nie potrafie sobie
      wyobrazic tego bolu. Pamietam, jak kiedys dostalismy od babci telegram "Bella
      nie zyje". To byla sunia mojej mamy - rozpacz po prostu, a Bella ze starosci
      odeszla. Bardzo Ci wspolczuje:(
    • bozena90 Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 05.04.06, 10:57
      Ja również szczerze Ci współczuję i wiem, że niełatwo się z tym pogodzić.15 lat
      temu straciłam kota,też "usnął na wieki" na moich rękach.Przez cały dzień nie
      pozwoliłam go zabrać, tylko go głaskałam i płakałam.W końcu przełamałam się i
      zawiozłam sama do mojej kolezanki, aby go pochować u niej w ogrodzie pod
      forsycją. I wtedy przyrzekłam sobie nigdy wiecej kota nie będę miała.Wezmę
      psa , bo żaden kot nie będzie już taki jaki był Kacper.I zdażył się
      cud.Wracając do domu w deszczowy wieczór usłyszałam kątem ucha cichutki pisk.
      Spojrzałam na trawnik , ale nic nie widziałam. Więc poszłam dalej, ale nie za
      daleko-sumienie nie dało mi spokoju- wróciłam się i zaczęłam szukać.Złożyłam
      parasol bo przeszkadzał. W strugach deszczu z nosem u ziemi wreszcie natrafiłam
      na coś małego mieszczącego się na dłoni. Kociątko oblepione błotem. Decyzja
      szybka.Weterynarz.Diagnoza: kociak ok.3tygodnie, koci katar, małe szanse na
      przeżycie ( powinno sie uśpić).I wtedy powiedziałam NIE ON MUSI ŻYĆ.Wzięłam
      urlop, dwa tygodnie walki o życie i wreszcie URATOWANY.Ma teraz 7 lat jest
      dużym siedmiokilowym kocurem i bardzo sie kochamy. A po nim przyszedł następny-
      ofiara wakacji-wyrzucony i porzucony,tułajacy się pod samochodami na parkingu
      osiedlowym.Uderzony w kręgosłup stracił władzę w nogach tylnich.Zabrałam do
      domu w celu leczenia.Szukałam byłego własciciela lub nowego opiekuna.No, ale
      wakacje.Podleczyłam, wykastrowałam, czucie w nogach po woli wróciło dzięki
      zastrzykom i rehabilitacji. I został,Mój wspaniały CZARUŚ( Osiem kilo żywej
      wagi).Dwa lata temu na parkingu pojawiła sie mała,szara kotka,dzika jak
      diabli.Do jedzenia przychodziła tylko póżną porą i trzeba było z daleka
      podglądać czy zjadła.I jak to na parkingu: samochód potrącił.Złamana
      miednica,wylew wewnętrzny.I znów weterynarz: operacja-klinika dla
      zwierząt.Powrót do zdrowia.Kotka dzika. Trzy miesiace mieszkała za wersalką.
      Tam jadła,spała, miała kuwete.Dzisiaj jest pieszczochą, ale tylko moją.I
      wreszcie ostatni nabytek.Młody kocurek przyniesiony z działek wraz z siostrą.
      Oboje koci katar.On nie miał prawie oka.Zabiegi i rehabilitacja.Siostrzyczka
      znalazła nowy wspaniały dom.Nowi opiekunowie przysyłją jej zdjęcia.Są
      szczęśliwi.Braciszek na oczko widzi, ale niestety ma inną jeszcze chorobę,
      która zagraża jego życiu. Achalazję przełyku ( przerost przełyku).Objawy:
      ciągłe wymioty.Podajemy jedzonko co 2 godziny zmiksowane półpłynne.Ale to tylko
      półśrodek.Będziemy ryzykować i operować.Kotu grozi zachłystowe zapalenie
      płuc.Wiem ,że może się nie wybudzić z narkozy.Wiem,że decyzja należy do mnie a
      Ja ją odwlekam z dnia na dzień.Bo sie boję.W ciągu tych 15 lat od śmierci
      Kacperka udało mi sie uratować i znależć dom dla kilkunastu kotów.Oboje z mężem
      pracujemy,syn chodził do szkoły,potem studia.Teraz jesteśmy z mężem sami,
      pracujemy i jakoś dajemy sobie radę z tą "chałastrą'Może ktoś kto to czyta
      pomyśli,że piszę nie na Twój temat, ale chciałam Ci pokazać,żebyś nie zamykała
      się w sobie i nie poddawała. MUSISZ SIĘ ODWARZYĆ I WZIĄŚĆ NOWEGO PRZYJACIELA.ON
      CI NIE MA ZASTĄPIĆ TWOJE POPRZEDNIEJ PUPILKI-BO JEJ NIKT NIE ZASTĄPI ONA BYŁA
      SAMA W SWOIM RODZAJU.Daj dom i serce istocie która potrzebuje Twojej
      pomocy.Rozglądnij sie w koło.Nie wiem gdzie mieszkasz, ale psów w azylach lub u
      wolnotariuszy nie brakuje.Nawet na FORUM jest ich pełno.W imie miłości do
      poprzedniczki daj się pokochać przez małe bezbronne psie serduszko. UWIERZ
      NAPRAWDĘ WARTO. Pomagając "jemu" pomożesz Sobie. Rozważ moją propozycję.
      Pozdrawiam Bożena.
      • madzieks2 Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 05.04.06, 11:39
        Bożenko,
        to piekne co napisalaś.
        Oby więcej takich na świecie :-)
        głaski i całusy dla całej Twojej gromadki
        pozdrawiam ciepło
        Madziek
        ---
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=33654270&a=36444056
        • bozena90 Re: dlaczego? nie pogodze sie ztym? 05.04.06, 14:23
          Dziękuję za dobre słowa. Większość znajomych uważa,że mam nie równo" pod
          sufitem" i ładuję kupę kasy w coś co mi nie przyniesie żadnych zysków.A w tych
          ciężkich czasach powinno się odkładać PIENIADZE NA wSZELKI WYPADEK. No, ale co
          ja poradzę jak ja mam te "wszelkie wypadki" już dziś. Moje zdrowie mniej
          szwankuje jak mam dobre samopoczucie, a jest ono dobre jak moi podopieczni mają
          się dobrze, nie chorują, są najedzeni i w miarę możliwości mają zapewnione
          schronienie.Oczywiście poniosłam też kilka porażek i strat wśród moich
          podopiecznych i zawsze sobie zadaję pytanie? czy wszystko zrobiłam aby im
          pomóc? czasami okazuje się, że nie wszystko-popłaczę sobie- ale to mnie
          mobilizuje jeszcze bardziej do większego zaangażowania.Także jeszcze raz dzięki
          za dowartościowanie mojej osoby. Całuski.Bozena
      • wrexham bozenko... 10.04.06, 13:20
        ...zyj dlugo i szczesliwie bo tacy ludzie jak ty to prawdziwy skarb i jak to ze
        skarbami bywa, nie ma ich zbyt wielu;
        duzo zdrowia :)
        marta
    • rezurekcja diablica, tu jest wirtualny cmentarz 05.04.06, 15:03
      mozesz sie pozegnac ze swoja psica.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35375
      wyrazy wspolczucia.
      Musisz swoje odplakac, tez tak mialam.
      • diablica.b Re: diablica, tu jest wirtualny cmentarz 05.04.06, 18:52
        dziekuje wam bardzo,poplakalam sie znow;( Ona byla moja muza, natchnieniem w
        pracy...od jej smierci nic mi nie idzie, nic nie napisalam;[
        • diablica.b Re: diablica, tu jest wirtualny cmentarz 09.04.06, 23:33
          ;(((((((((((((((((
Inne wątki na temat:
Pełna wersja