rozwiązanie ciąży u koteczki

10.04.06, 18:41
Witam
Moja koteczka juz niedlugo powinna rodzic, zaszla w ciaze 13 lutego.
Doczytalam, ze ciaz u kocic trwa ok. 60 dni. Czy mozliwe jest, by urodzila
wczesniej? Jesli 60 dni, to powinna urodzic kolo niedzieli. Ale ona juz mosci
sobie miejsce, chodzi po mieszkaniu i wyraznie czegos szuka, wchodzi za
kanape, do szuflady z bielizna. Koszyk ma ustawiony w utronnym miejscu, ale do
niego nie wchodzi. Wczoraj w nocy zaczela pazurami wyrzucac z szafki bielizne,
wiec myslalam, ze to juz.. ale nie. Chyba bardziej przezywam ten porod od
niej. Dzis zauwazylam, ze na wloskach przy pochwie ma jakas ciemna wydzieline,
ale sama pochwa jest czysta, a owa wydzielina juz zdazyla zaschnac. Koteczka
ma juz tak wielki brzuch, ze nie daje rady sie tam myc. Co to moze byc? Czy to
moze byc dzis w nocy? Niestety pracuje i nie wiem, jak rozpoznac pierwsze
symptomy porodu, a musze wziac wolne na wypadek, gdyby sobie nie radzila, by
wezwac weta.
Poza tym.. kiedy odrobacza sie i szczepi maluchy. Wstydze sie przyznac, ale
slyszlaam, ze maluszki czesto rodza sie z robakami.. no ale niby dlaczego,
skoro matka nie ma robakow?
Dziekuje za odpowiedz
Marta
    • bogiemslawiena Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 10.04.06, 22:10
      Moze jednak sie przypomne, odswieze temat, bo nie ma odzewu, a sprawa jest pilna...
    • beali Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 10.04.06, 22:22
      Kiedy oczekiwaliśmy rozwiązania u naszej koty,
      też nam się wydawało,że się spóźnia.Kota chodziła
      z potwornie wielkim brzuchem-można było wyczuć kociaki;-)
      Zachowywała sie normalnie,nie licząc przytulności,ale
      wraz z upływem ciąży i tak robiła się coraz bardziej przymilna.
      Pudło przygotowane dla niej stało prawie dwa tygodnie
      i choć zawsze lubi tego typu miejsca na spanie,tym razem omijała
      szerokim łukiem.
      W końcu pewnego dnia około godziny 21-tej odeszły jej wody-
      była bardzo spokojna i zachowywała się nadal normalnie.
      Czekałam,około 24 zaczęła uporczywie wskakiwać na łóżko,
      ja ją znosiłam i do pudła,kota kładzie się koło łóżka,
      ja jej ścielę i tak w koło.W końcu znów wskoczyła na łóżko,
      wzięłam na ręce i ledwo zdążyłam położyć na fotel-rodziła;-)
      Była przestarszona i choć chciałam zostawić ją w spokoju,
      tak przeraźliwie miaukneła,patrząc na mnie,że zostałam.
      Na świecie pojawił się pierwszy kociak,mama zajęła się nim
      i tym samym przestała się bać.Kotki pojawiały się co jakieś 20-25 minut,
      a w tym momencie poprzedni był już wylizany,czyściutki.
      Tak było u mnie.Wydzieliny wcześniej nie zauważyłam,ale mogłam przeoczyć.
      Koty najczęściej rodzą w nocy,jedne chcą asysty pani,inne radzą sobie same,
      z reguły także same wybierają miejsce do rodzenia.Ja rano przeniosłam
      towarzystwo do pudła,a mama spokojnie poszła za kociętami.
      Nie wiem jaki koszyk jej przygotowałaś,ale dobrze jest nakryć go z góry ręcznikiem lub czymś innym,półmrok,ciepełko tworzy intymną atmosferę
      i kocie służy podobnie jak małym,chroniąc je przed ostrym światłem póżniej,
      kiedy juz zaczynają im się oczka otwierać.
      Kocięta rodzą się z robalami,zarażając od mamy i dobrze im to robi,bo się uodparniają.Pierwsze odrobaczenie preparatem przeznaczonym dla kociaczków
      malutkich można zrobić około 4 tygodnia życia.
      Koty nie lubią rodzić przy jasnym świetle,ja zostawiłam tylko malutką lampkę nocną,nawet dokładnie nie widziałm kolorków kociat,dopiero rano.
      Pani lub Pan wet odpowiedzą fachowo,a ja podzieliłam się doświadczeniem,
      zresztą przemiłym.Też przeżywałam bardzo i bałam się,ale było wszystko dobrze.
      Później przecztałam,że koty w pierwszej fazie porodu nie denerwują się,trochę stresu zaczyna się, jak zaczynają rodzić-zgadza się z tym,jak przeżyła poród moja Sylwia.
      Powodzenia przyszłej mamie i Tobie!/bardzo możliwe,że kota potraktuje Cię jak inną kotę,której obowiązkiem jest pomagać w wychowyaniu,Sylwia wręcz czasem
      ochrzaniała mnie,że jej się koty rozłażą,ona nie daje rady ich zebrać do kupy i ja mam pomóc;-)Mąż zrywał boki,a ja matkowałam i byłam dumna jak paw,że tak mi ufa moja kota/.
    • anna.jozwik Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 11.04.06, 14:41
      Rzeczywiście ciąża u kocic może trwać ok. 55-60 dni licząc od momentu
      zapłodnienia, a jeśli kotka była kryta kilka razy, to mogą być trudności z
      ustaleniem dokładnej daty porodu; tak wiec urlop trzeba byłoby wziąć z zapasem
      kilkudniowym przed i po wyliczonej dacie ewentualnego porodu.
      Kotki rodzą zazwyczaj w nocy, a poród trwa kika godzin w zależności od liczby
      kociąt. Zazwyczaj z powodzeniem radzą sobie same, ale czasami zdarza sie, ze
      kotka wręcz domaga się obecności znajomego człowieka, co daje jej poczucie
      bezpieczeństwa. Tuż przed porodem kotka zaczyna zachowywac się niespokojnie i
      usiłuje schować się w zaciszny ciemny kątek. Faze wypierania płodów łatwo można
      rozpoznać po silnych skurczach macicy, co jest widoczne gołym okiem nawet dla
      laika. Kociaki rodzą się w odstępach 20-30 minutowych. Kotka sama przerywa
      błony płodowe, zjada je oraz przegryza pępowiny. Po każdym kociaku rodzi się
      jego łożysko, które kocica również zjada. Kotka powinna mieć blisko wodę do
      picia w miseczce, gdyż zwykle przy porodzie rośnie temp. wewn ciała i kocicy
      bardzo chce się pić. Kotki po wylizaniu przez matkę zazwyczaj od razu szukają
      sutka, by napic sie siary; można im pomóc znaleźc sutek.
      Kocięta pierwszy raz należy odrobaczyć w wieku 5 tygodni, powtórne odrobaczenie
      w wieku 8 tygodni i jak będą miały 9 tygodni mozna już je zaszczepić. w wieku
      11 tygodni kolejne odrobaczenie, a w wieku 12 tygodni powtórka szczepienia.
    • bogiemslawiena Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 13.04.06, 23:06
      Na poczatku chce podziekowac za wszystkie informacje :)
      Nie moge juz wytrzymac, samo oczekiwanie, zerkanie na nia co kilka minut, czy
      juz zaczyna rodzic strasznie mnie meczy psychicznie.. chyba bardziej to
      przezywam od niej. Male strasznie sie ruszaja, jej brzuch "faluje" i wciaz mi
      sie wydaje, ze to juz skurcze...
      umieram z podniecenia i przerazenia.
    • jaania3 Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 13.04.06, 23:36
      Beali, napisałaś to wspaniale! Aż Ci zazdroszczę, bo u mojej Kity trzeba było
      robić cesarkę, bo miała skręt macicy i sama by nie urodziła.
      U niej też pojawiła się krew, plamiła mi 2 dni, aż wet zadecydował, że trzeba
      robić cesarkę.

      Wszystko będzie dobrze!!!
      Pozdrawiam przyszłe obie mamy :)
      Ania
    • bogiemslawiena Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 18.04.06, 14:49
      Witam ponownie!
      Kotka jeszcze nie urodzila, ja wciaz umieram z przerazenia...
      od wczoraj od mniej wiecej 14 ma mleko (mozna z sutkow wycisnac taka
      polprzesroczysta ciecz), czy to oznaka tego, ze za chwile bedzie rodzic? kicia
      juz prawie sie nie rusza, jest bardzo spokojna, tylko mi odwala...
      • aannac Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 19.04.06, 15:37
        z ciekawoscia czytam twoj post bo ja tez czekam na male kotki :)))
        nasze uciekla nam podczas ruji 14.02 w nocy...wiec data prawie tak jak u
        Ciebie :)
        u naszej nie ma jeszczeoznak, zaczyna tylko troche szuac miejsca (tak mi sie
        wydaje) i jest juz "gruba"
        Nasza kotka jest z wrzesnia 2005, wiec sama jest jeszcze bardzo mloda!

        pozdrawiam i powodzenia
      • agasik4 Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 19.04.06, 15:54
        przepraszam ze sie tak dopytuje ale dzisiaj nic nie napisalas ...
        sa juz te kitki?
        :-)
        • aannac Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 20.04.06, 08:35
          no i ja tak sledzilam temat i....w nocy moja kotka sie okocila :)
          ma 4 male, czarny, szary, bialo-czarno-rudy mix i rudzielec :)
          male sa sliczne
          wszytko przebiegalo jak na moje niedoswiadczone oko dobrze
          jak sie wszystko zaczelo polozyla sie na mnei w lozku...ja nei za bardzo
          wiedzilam co jej...ale pozniej zobaczylam wychodzacy z niej "pecherz" czy jak
          to moge nazwac, co pozniej okazalo sie malm kotkiem....pozniej to juz wszytko
          sie sprawdzalo co wczesniej wyczytalam!!

          pozdarwiam i ciekawa jestm czy u Ciebie tez juz sa male
          • agasik4 Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 20.04.06, 09:28
            :-)
            ja nie mam kotka w domu, mam psa i królika ale ten watek mnie bardzo ciekawi a
            tu nic nie wiadomo co z kitkami, czy juz sa czy nie

            ale fajnie ze ty juz masz
            nigdy nie widzialam jak rodza sie kotki czy pieski. U mnie w domu kota nigdy
            nie było a psy to samce zawsze były. Widziałam za to jak rodziły sie chomiki
            (12) i jak wykluwały sie papuzki (3 razy po 6). Jeden biedak nie dawał rady sam
            wyjsc a samiczka, bardzo młoda, uciekła z budki i długo nie chciała wrocic do
            pisklaków. No i tego biedaka troche wspomogłam.

            Kotka tak bez oporów traktuje twoja obecnosc przy swoich dzieciach?
            • aannac Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 20.04.06, 09:45
              agasik4 napisała:

              >
              > Kotka tak bez oporów traktuje twoja obecnosc przy swoich dzieciach?

              TAK :)))
              sama sie dziwie!!
              chyba ma ogromne zaufanie do nas

              sama przelozylam maluchy do czystego kartonu (przez myjki, bo balam sie brac
              ich bezposednie do rak) a mama poszla za nimi, polozyla sie i nastawila "cyca"
              bylam caly czas przy porodzie i ona piescila sie, prosila, zeby ja glaskac, tak
              jakby oczekiwala tego od mnie.

              chimikow nigdy nie milam

              przy porodzie zwierzaka tez bylam pierwszy raz.
              kiedys na wakacjach na wsi widzialam rodzace sie swinki, ale pamietam to tylko
              z opowiesci moich rodzicow.

              moj maz tak sie kotkami zachwyca, ze chce jednego zostawiac :)))
              • agasik4 Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 20.04.06, 12:21
                na pewno ma zaufanie skoro pozwolila na przeniesienie kotków i rodziła przy
                tobie. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
                Ja pamietam z dziecinstwa ze u mojej ciotki na wsi kocica "znikala" przed
                rozwiazaniem w stodole i tylko znikało jedzenie i picie z misek na podwórku.
                Ciotka nie pozwalala nam szukac kotki bo twierdzila ze kicia porzuci mlode jak
                je znajdziemy ale my i tak wiedzielismy w ktorej jest stodole.
                Najfajniejsze były pierwsze dni jak kociaki wychodzily z mama na dwór. Takie
                małe kotki z duzymi oczami :-)
                No a teraz nie ma juz tylu kotów tylko kroliki biegaja po całym podwórku ...
                • girlmyself Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 28.06.06, 19:12
                  Kurczę, kurczę, kurczę! :)

                  Moja kicia jest teraz w ciąży, ona podobnie, spokojna i zrelaksowana, a ja skaczę w kółko wokól niej :))

                  Pozdrawiam!
                  • diana74 Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 28.06.06, 22:50
                    moze zamiast sie cieszyc-warto zastanowaic sie nad sterylizacja !!!
                    w taki sposob odbieracie domki innym kociakom oraz psom, ktore czekaja w
                    schroniskach na swoich opiekunow, na miski z jedzeniem, na troske, opieke i
                    zabawe...
                    a ile jest biednych zwierzat blakajacych sie po ulicach??? wlasnie przez takie
                    bezmyslne rozmnazanie!!!!!
                    www.sterylizacje.pl/index.php troche poczytajcie na ten temat
                    i obejrzyjcie film-moze to Wam rozjasni w glowach:
                    www.brightlion.com/InHope/InHope_pl.aspx
                    • magdaksp Re: rozwiązanie ciąży u koteczki 29.06.06, 00:28
                      diana 74 ja wlasnie tak sie zastanawiam co sie stanie ztymi malymi
                      nowonarodzonymi kotkami.bo szczerze mowiac raczej watpie zeby ktos zatrzymal 4
                      male koty ,mając juz jednego.i tez mam odczucia podobne do twoich...
Pełna wersja