Dodaj do ulubionych

koty wychodzące czy nie?

13.06.06, 09:17
Jaka jest Wasza opinia i opinia ekspertów w tej kwestii? Mamy 2 dwuletnie
koty. Poniewaz jednak mieszkamy w bloku, niedaleko jest ruchliwa ulica, nie
wypuszczamy ich na dwór. Chodzą na balkon (jest osiatkowany, więc są tam
bezpieczne) ale cały czas się zastanawiam czy koty siedzące w domu mogą byc
do końca zadowolone z życia i czy mogą się prawidłowo rozwijać. Nasze koty są
bardzo strachliwe, boją się wszystkiego, dlatego nie wiem jakby poradzily
sobie na dworzu, gdzie są psy, inne koty, różni ludzie no i samochody. A czy
wychodzenie z kotem na smyczy ma sens? Podobno to dla kota zadna przyjemnosc.
Boję się tez, że jak spróbuję z nimi wyjść na spacer, nawet powiedzmy na
smyczy (chociaz nie wiem czy to ma sens) to poznaja to czego do tej pory nie
poznaly i wtedy juz wogóle będą chciały tylko wychodzić, a puszczanie ich
luzem na blokowisku chyba nie jest dobrym pomysłem.
Obserwuj wątek
    • gagik.geworgian Re: koty wychodzące czy nie? 13.06.06, 15:19
      Witam.
      Myślę, że możliwość swowbodnego wychodzenia na dwór jest dla kota wielką
      frajdą, ale trzeba dobrze przemyśleć , czy taka swoboda nie jest dla niego
      niebezpieczna. Jesli w pobliżu jest ruchliwa ulica, kręcą się psy biegające
      luzem, a także inne koty, to wygląda na to, że bezpieczniej będzie zrezygnowac
      z takich kocih eskapad, bo byłyby zbyt ryzykowne. Świetnie jesli koty moga
      wychodzić na osiatkowany balkon,to dla nich również frajda.
      A co do tego, czy taki kot , który nie wychodzi na dwór może być szczęśliwy i
      prawidłowo się rozwijać, to myślę, że niepotrzebnie się o to martwisz.
      Znam koty, które nie mają nawet możliwości wychodzenia na balkon, a mimo to są
      szczęśliwymi , zadowolonym życia kota, które są zdrwoe i świetnie się
      roziwjają zarówno fizycznie jak i psychicznie. Dużo jednak zależy od Ciebie, a
      więc od właściciela . Kot przebywający w domu będzie się mógl zdrowo chować i
      być w dobrej formie psychicznej, jeśli będziesz poświęcać mu czas, bawić się z
      nim, dopieszczać, odpowiednio karmić itd i gdy ma towarzystwo innego kota, bo
      wtedy koty moga się wzajemnie soba zająć, gdy dom jest pozostaje bez domowników
      lub , gdy nikt akurat nie ma dla kotów czasu.
      Co do wychodzenia z kotem na dwór na smyczy, to myślę, że jest to sprawa
      indywidualna. Moaj sąsiadka wyprowadza swego kota codziennie na spacery o
      wyraźnie widac, że sprawia ju to wiele radości. Ale znam też koty, które do
      smyczy nie mogły sie przyzwyczaić i taki spacer był dla nich tylko utrapieniem
      Więc najlepiej chyba samemu się przekoanć , jak kot reaguje i czy mu się to
      podoba, czy nie. Oczywiście trzeba spróbowac kilka razy, aby kot miał szansę
      zapoznać się z tego typu sytaucją :-)
      Pozdrawiam serdecznie - Gagik
    • diana74 Re: koty wychodzące czy nie? 13.06.06, 15:44
      moim zdaniem zostaw tak jak jest...
      kociaki, ktore maja juz 2 lata nie beda zachwycone smycza, chyba, ze uczylas je
      od malego, poza tym faktycznie moze im sie bardzo spodobac i beda potem
      miauczec pod drzwiami, zebys tylko z nimi wyszla, moga tez uciec
      niepostrzezenie, np. jak ktos bedzie wchodzil czy wychodzil, moga tez
      kombinowac, jak wydostac sie z balkonu-to sa tylko czarne scenariusze-ale kto
      wie?? moze sie okazac, ze beda posluszne i wdzieczne, ze je wyprowadzasz???
      ja mam dwie kotki, mieszkam w kamienicy w centurm miasta, ale kociakow nie
      wypuszczam-mimo, ze nie jezdza tu samochody-daje im pobiegac na balkonie, bo
      mam duzy, bawia sie tez w domu-wole nie ryzykowac!!
      • foka1 Re: koty wychodzące czy nie? 14.06.06, 08:56
        Dziekuje za wypowiedzi, troche mnie pocieszyły. Koty są dwa, świetnie się razem
        bawią, razem śpią itd. a my staramy się codziennie poświęcać im czas.
        Po balkonie biegaja non stop-jak tylko ktos jest w domu. Jednak czasem siadają
        w oknie obydwa i tak patrzą tęsknie za okno, że aż mi się serce ściska.
        Z tą smyczą - mam chęć spróbować ale sama nie wiem. A jak im się spodoba i będą
        już zupełnie nieszczęśliwe siedząc w domu? Poza tym one są strachliwe - często
        jak coś je przerazi - uciekają, a na smyczy nie będą miały takiej szansy.
        Ech, sama już nie wiem.
        Pozdrawiam wszystkich
        • wiesia.and.company Re: Niewychodzące - bezpieczniej, wcale nie są 14.06.06, 14:58
          takie nieszczęśliwe. Wychodzenie ze smyczą jest wielkim zagrożeniem. Może Ci
          kotek nie ucieknie, nie wdrapie się na drzewo, ale nie stanowi to zabezpieczenia
          przed psami, samochodami i złymi ludźmi. Kot na smyczy może nie zdążyć uciec
          przed niebezpieczeństwem.
          Amerykanie twierdzą, że kot przystosowuje się do domowych warunków wspaniale,
          często przy adopcji kotów ich przyszły opiekun musi się zobowiązać, że kot nie
          będzie opuszczał mieszkania (tak jest w książkach, które ukazały się na rynku
          polskim, tak też jest na Animal Planet) I coś w tym jest, kot przechodzi proces
          udomowienia znacznie szybciej niż pies, zatem możliwości adaptacyjne kota
          (i być może inteligencja) są chyba większe niż nam się wydaje.
          Pozdrawiam - Wiesia + 6 (z mojej obecnej szóstki żadne się nie pcha na klatkę
          schodową, poza bardzo inteligentną Wikcią - spacerek wzdłuż korytarza,
          obejrzenie tego co nowe lub nie i powrót do drzwi, i tyle).
          • foka1 Re: Niewychodzące - bezpieczniej, wcale nie są 14.06.06, 16:04
            No właśnie z tą smyczą to święta prawda. W razie ataku np. psa ja nie wiem czy
            zdąże pomóc, a kot pomimo chęci nie ucieknie.
            No cóż, musze jeszcze to wszystko przemyśleć.
            Mam nadz. że kiedyś dorobię się domu z ogródkiem i wtedy problem się
            rozwiąże....
            Pozdrawiam
            p.s. 6 kotów to niezła gromadka :-))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka