moja koteczka wróciła dziś ranna :-(

07.09.06, 08:56
witam
od jakiegoś czasu moja kotka wybiera się na nocne wyprawy, jest wykastrowana
więc puszczam ją bez obaw a stała sie dzięki temu spokojniejsza w a domu,
więc było jasne, że wychodzi to nam wszystkim na dobre...
gdy tym czasem dzisiaj rano, wpuszczam ją do domu a ona ma jedną, tylną łapkę
mocno pokaleczoną w trzech miejscach. Są to dość porządne rany, wycieka z
nich płyn lekko zabarwiony na czerwono ale nie jest to czysta krew. Kotkę
łapka boli bo mocno na nią kuleje :-( Kiedy obejrzałam jej łapkę pierwsza
myśl jaka przyszła mi do głowy, to że kota w padła w sidła, bo rana wygląda
tak jakby kotka próbowała się z czegoś wydostać i mocno tę łapkę wtedy odarła
do żywego mięsa. Mieszkamy w mieście więc chyba wersja z sidłami jednak
odpada. Tuż za moim blokiem jest dość ruchliwa ulica więc może potrącł ją
samochód ale wtedy to chyba obrażenia byłyby znacznie poważniejsze. A gdyby
pogryzł ją inny kot albo pies?...Moje pytanie jest właśnie takie: jak
wyglądają poszczególne rany? Czy po ich wyglądzie można się domyślać co stało
się kocie?
O 10 czeka nas wizyta u weterynarza :-(
    • seniorita_24 Re: moja koteczka wróciła dziś ranna :-( 07.09.06, 12:53
      Mając pod blokiem ulice i to jeszcze ruchliwą wypuszczasz kotkę? Jesli
      chciałabys żeby dożyła w zdrowiu starości to nie narażaj jej na pewną śmierc lub
      kalectwo. jadąc do pracy prawie codziennie oglądam dowody niefrasobliwości
      właścicieli zwierząt. Kotkę może ja pogryść/zagryść pies, kopnąć zwyrodnialec i
      wiele innych nieprzyjemnych rzeczy może ją spotkać.
      Napisz co z kotką i nie wypuszczaj jej już więcej.
    • avasawaszkiewicz Re: moja koteczka wróciła dziś ranna :-( 07.09.06, 14:29
      No i jak tam po wizycie??? Oczywiście, że wygląd rany może coś zasugerować.
      Niestety przez internet nie ma możliwości żeby podjąć diagnozę oraz też opisać
      wszystkie możliwości wyglądu ran.
      Obawiam się jednak, że owe omawiane tu rany nmie muszą być najważniejszym
      problemem Twojej kocicy. Dlatego bardzo istotnym jest lekarska diagnoza czy oby
      przecięta została tylko skóra czy również inne tkanki: mięśnie, ścięgna itp. W
      razie potrzeby należałoby wykonać również zdjęcia rtg aby sprawdzić czy oby
      wszystkie kości są całe.
      Jeśli podejrzewalibyśmy wypadek komunikacyjny nie wolno nam skupić sie tylko na
      łapce ale należy również przebadać inne narządy (płuca, pęcherz itp itd...).
      3mam kciuki i czekam na informacje - ava
      • zaplanalzami po wizycie 07.09.06, 15:12
        jesteśmy po wizycie i nie jest tak żle jak myślałam. Pani doktór mówi, że rana
        wygjąda tak jakby kota się zaplątała w jakiś drut i na siłę próbowała z nigo
        wydostać. Podobno w naszej lecznicy zdarzało się, że przynoszono zwierzeta,
        które wpadły w łapki ustawiane przez ludzi. Wierzyć się nie chce, że coś
        takiego może mieć miejsce i to w dodatku w mieście.
        Rana została ogolona, zdezynfekowana, wetka założyła maść z antybiotykiem.
        Kotka poza tym dostała dwa zastrzyki, jeden przeciwbólowo a drugi to
        antybiotyk. Rana podobno wygladała dość przyzwoicie, tzn. nic z niej nie
        ciekło, była czysta, bez śladów infekcji. Kotka jest wesoła i chętnie
        poskakałby tu i tam, chociaż wyraźnie na łapkę kuleje. Przez kilka dni ma
        zostać w domu, aż nie wróci zupełnie do zdrowia. Jutro czeka nas wizyta
        kontrolna i jak powiedziała weterynarka "powinno być po sprawie".

        Kotka jest znajdką. Mam ją u siebie prawie rok. Trudno było jej się
        przyzwyczaić ze swobodnego życia na wsi do zamknietego egzystowania w czterech
        ścianach. Drapała, miauczała, sakakała po oknach, wydrapywała tapetę i tynk
        przy drzwiach wejściowych, wszystko po to żeby uciec. W końcu ją wykastrowałam
        między innymi z tego powodu. Ktoś doradził mi, że zachowanie koty zmieni się po
        zabiegu. A tu figa z makiem. W końcu spróbowałam dać jej odrobinę wolności
        zaczęłam wypuszczać ją na dwór. Kota zawsze wracała i wraca. Dzień spędza w
        zasadzie w domu ale noc absolutnie na podwórku. Czy w związku z wypadkiem mam
        ponownie ją zamknąć w domu? Kiedy będzie bardziej szczęśliwsza?
        • jul-kot Re: kiedy będzie bardziej szczęśliwa ... 08.09.06, 02:18
          Witaj,
          Myślę, że już niedługo, jeśli będziesz ją dalej wypuszczać. Napiszę Ci o
          szczęściu kotów wychodzących.
          W ciągu ostatniego roku:
          Samochody rozjechały mi cztery koty z moich kotów bezdomnych, które dokarmiam.
          Jednemu silnik w zimie obciął ogon, potem, po wygojeniu zagryzł go pies. Kotka
          z przetrąconym kręgosłupem wczołgała się pod budę na bazarku i tam umarła. Inny
          kot bezdomny umarł w zimie na zapalenie płuc. Piękny bezdomny pers przygarnięty
          przeze mnie umarł na białaczkę. Domowy wypuszczany kot potrącony przez samochód
          miał złamane obie tylne nogi, zwichnięte biodro i pogruchotaną miednicę. Miał
          być uśpiony, zabrałem go z lecznicy i mam w domu. Operacje kosztowały ponad
          tysiąc złotych. Ostatnio leczyłem dwa pogryzione kocury bezdomne: jednego z
          pogryzioną łapą, przez dziurę w skórze wystawały oberwane mięśnie i waliła się
          ropa, leczenie trwało kilka tygodni. Drugi miał pogryzioną szyję i lekarze
          chcieli go uśpić, bo był bardzo dziki, a rany poważne. W skórze na szyi miał
          obszerne dziury, przez które widać było mięśnie i ścięgna. Leczenie trwało
          ponad dwa miesiące, wypuściłem go niedawno.
          Ja nie chcę straszyć, ale tak jest. Chcesz, żeby coś podobnego spotkało Twoją
          kotkę? A może tylko po prostu kiedyś nie wróci i nie będziesz musiała się
          stresować i ponosić kosztów leczenia ...
          Pozdrawiam, Juliusz.

          p.s.
          Wszystkie koty, które mam w domu, były kiedyś bezdomne. Nie wychodzą, mam tylko
          osiatkowany balkon. Nie palą się do wychodzenia. Nie wiem, czy są szczęśliwe,
          ale żyją i nic im nie grozi.
          Pozdrawiam.
        • seniorita_24 Re: po wizycie 08.09.06, 11:41
          Koty moga sie rzyzwyczaic do zycia w mieszkaniu bez spacerów, lub do wychodzenia
          na smyczy - trzeba byc tylko konsekwentnym i zaplanować spacery, albo wogóle nie
          wyprowadzać ich. W przypadku 2 dorosłych, które trafiły do mnie jako wolnożyjące
          tylko jeden interesuje się czasem jakby czmyhnąć do świata zewnętrznego. na co
          dzień wolą zycie w mieszkaiu i wyglądanie przez okno.
          • seniorita_24 Re: po wizycie 08.09.06, 13:41
            www.forum.miau.pl/viewtopic.php?t=37353 historie wychodzących kotów
Pełna wersja