BYDGOSZCZ.Dwie małe sunie.Nie chcą do schroniska!!

08.11.06, 21:01
Jesteśmy małymi, terrierowatymi pieseczkami. Dziewczynkami. Jedna brązowa a
druga reksiowata (biała w żółte łatki). Mamy około 3,5 miesiąca. Naszą
ciężarną Mamę znalazła kiedyś w lesie Dobra Osoba i zaopiekowała się nią.
Niedługo potem przyszłyśmy na świat. Choć nie byłyśmy planowane, nikt nas nie
wyrzucił ani nie uśpił. Dano nam dużo ciepła i miłości. Ten Domek na pewno
bardzo chciałby zatrzymać całe nasze rodzeństwo, ale nie dałby rady z tyloma
pieskami. Zostanie tu tylko nasz Braciszek. A my? My też chciałybyśmy mieć
taki swój, własny dom... Taki na zawsze. I żeby ktoś nas tak pokochał, jak ta
Dobra Duża Osoba. My się odwdzięczymy! Pomachamy ogonkiem, popatrzymy wiernie
w oczy, przytulimy się. Nie sprawimy kłopotu. Jesteśmy grzeczne, dobrze
wychowane, nie mamy dużych wymagań, nie urośniemy duże. Gdy zasypiamy,
marzymy sobie, że to już, że nareszcie nie trzeba się bać groźnie brzmiącego
słowa "schronisko"... A na forum dogomania też jesteśmy - tam znajdują się
bieżące informacje o naszym losie... Oto link
www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2206988#post2206988

Prosimy, niech nas ktoś pokocha.

Kontakt z Dużą, która pomaga znaleźć nam dom: magdamusielakreddie@wp.pl

Lokalizacja: suczki mieszkają we wsi Laski Małe niedaleko Bydgoszczy.

Są zdrowe, odrobaczone, odpchlone. A sytuacja w domku, w którym obecnie
mieszkają jest bardzo trudna :(
    • magdamusielak Jedna sunia ma dom, a druga... 28.12.06, 03:37
      Niestety, ponieważ zainteresowanie suczkami było małe, i dom tymczasowy się nie
      znalazł, została podjęta bardzo trudna decyzja o oddaniu małych do bydgoskiego
      schroniska :( Pani, u której one były nie dawała już rady (jak pisałam, bardzo
      skomplikowało jej się życie z powodu nieoczekiwanej tragedii).
      W każdym razie ktoś jednak odpowiedział na jedno z ogłoszeń, które rozwiesiłam
      na osiedlu i jedna sunia została zabrana ze schroniska. Mieszka 10 minut drogi
      ode mnie :) Natomiast nie wiem, co z drugą psiną. Pewna pani (sprawiała
      wrażenie prawdziwej psiary) zadzwoniła w sprawie ogłoszenia, obiecała, że
      pojedzie do schronu po drugą sunię, ale do tej pory nie oddzwoniła jak to się
      potoczyło (miała dać znać)... Być może maluszka jest teraz w tym okropnym
      miejscu, bez swojej siostrzyczki, sama...
Pełna wersja