Pies w szafie

12.12.06, 13:47
Mój Rudi raz lepiej, raz gorzej ze zdrowiem, ale teraz nie o tym. Od pewnego
czasu, kiedy wychodzę z domu (inni domownicy zostają) pies wchodzi do szafy i
warczy, kiedy się go stamtąd chce wyciągnąć. Z synem nie chce wychodzić po
południu na spacer i czeka z sikaniem, aż ja wrócę (czasem i 10 godzin!). A
jak już go wyprowadzam, z dobre pięć minut na mnie wskakuje i szczeka,
dopiero potem leje.
Czy ta szafa to tylko oznaka, że za mną tęskni, czy coś gorszego?
    • kasiajn Re: Pies w szafie 12.12.06, 18:45
      On się bardzo źle czuje, nie mam pojęcia jakie ma kłopoty ze zdrowiem, ale to że się chowa, świadczy,
      że ma potrzebę szukania bezpiecznego miejsca. A co mu jest? Nerki? Stawy? Zęby? A może ma
      deprechę chłopak, bo coś w domu sie pozmieniało?
      • iwa_ja Re: Pies w szafie 12.12.06, 20:01
        Cukrzyca i zapalenie wątroby...
        • kasiajn Re: Pies w szafie 13.12.06, 15:36
          To naprawde jest mu źle, biedakowi. Z cukrzycą - i potrafi czekać tak bardzo długo na Twoje przyjście,
          żeby iść na siku? Niesamowite, jak jest w Ciebie wpatrzony. Dla niego to ty jesteś Big Mama, straznik
          domu i gwarancja bezpieczenstwa wiec czeka, ze połatasz jakoś tę jego rzeczywistość. Może też w
          szafie są jakieś Twoje zapachy, na ubraniach, butach, psu łatwiej wtedy, kiedy ma jakiś odprysk
          obecności właściciela. Jakieś przedmioty z Tobą związane powinnaś mu zostawiać, niech zamknie oczy
          i myśli sobie, że obok niego jesteś.
          Obie te choroby nie zachęcają do aktywności, a na pewno nie umysłowej, dlatego też jest tak osowiały,
          senny i nieobecny. No bo zmienia mu sie poziom glukozy we krwi i jest podtruwany przez wlasna
          watrobe. Spokoju mu trzeba, i Pańci. A Ty odeszłaś i porzuciłaś stado. Oj, toz wszyscy zginiemy bez
          szefowej, mysli pies, i wsiada do szafy.
          • wrexham Re: Pies w szafie 13.12.06, 15:41
            piesek iwy jest z powodu cukrzycy niewidomy;
            • iwa_ja Re: Pies w szafie 13.12.06, 21:40
              Dzisiaj syn powiedział mi, co zauwazyłam wcześniej, że na spacerze około 14.00
              pies zachowuje się jak po głupim jasiu: kręci się w kółko, gubi orientację,
              potyka sie o własne łapy. Myślę, że to uderzenie insuliny, bo wieczorem już
              jest wszystko w porządku.
              Poza tym, być może wchodzi do szafy, bo co kilka dni moge być z nim ciągle,
              więc wychodzimy co jakies trzy godziny, a wtedy on czuje się jak kompletnie
              szczęśliwy psiak! A jak mnie nie ma nagle - wtedy ta szafa. W ogóle już nie
              jest tak źle, bo pije znacznie mniej i znacznie więc mniej sika, dawka insuliny
              (okropnie spora) trzyma mu wskazanie na pasku najczęściej zero (czasami plus
              minus, rzadko jeden plus). Pięknie, wprost przepięknie je!!!!
              Dostaje dwa leki na wątrobę. Wydaje się, że mu pomagają, bo parę tygodni temu
              siki w słoiczku (musze je brać dwa razy dziennie i badać) były mętne, teraz, że
              tak powiem, sama słodycz, tfu! Przezroczyste i w ogóle (nie przypuszczałam, że
              moge tak się cieszyć z powodu psich sikow!).
              22 grudnia idziemy na morfologię, trzymajcie kciuki! I tak, jak już pisałam, u
              nowej wetki w pare tygodni zgubił anemię i mocznik, a także ten cholerny
              cukier. Żeby jeszcze ta wątroba...
              PS. Martwi mnie, bo źle ostatnio znosi podróż pociągiem (niestety, ciągle sie
              przemieszczam miedzy Warszawą a Krakowem, a doglądania Rudiego nie moge zlecić
              nikomu, zresztą w Krakowie, jak napisałam wyżej, jest totalnie szczęśliwym
              psem, Warszawa kojarzy mu sie z moją nieobecnością). Kiedy wracaliśmy w
              niedzielę, prawie zemdlał...
          • iwa_ja Re: Pies w szafie 13.12.06, 21:47
            kasiajn napisała:

            Jakieś przedmioty z Tobą związane powinnaś mu zostawiać, niech zamknie oczy
            > i myśli sobie, że obok niego jesteś.
            Przecież zostawiam: nie ścielę rano łóżka od jakiegoś czasu właśnie dlatego.
            Syn mi powiedział, że Rudiego zawsze podczas mojej nieobecności można znaleźć
            zagrzebanego w moją pościel...
            Co smieszne, w Krakowie, kiedy wychodzę z domu, zostawiam na podłodze mój dres,
            w którym z nim chodze na spacery. Rudi wchodzi w nogawkę i tak na mnie czeka...

            > Obie te choroby nie zachęcają do aktywności, a na pewno nie umysłowej,
            dlatego też jest tak osowiały, senny i nieobecny. No bo zmienia mu sie poziom
            glukozy we krwi i jest podtruwany przez wlasna watrobe. Spokoju mu trzeba, i
            Pańci. A Ty odeszłaś i porzuciłaś stado. Oj, toz wszyscy zginiemy bez
            > szefowej, mysli pies, i wsiada do szafy.
            A jak wracam to ta ślepota jest aktywny nad wyraz, np. chce, żeby mu rzucać
            piłeczkę! Nie widzi jej, ale wyczuwa, łapie i nie daje sobie wyrwać z dzioba!
    • belinek Re: Pies w szafie 14.12.06, 00:06
      i tutaj mamy sztandarowy przykład znecania się nad zwierzętami.Zamknięty w
      czterech ścianach pies, zdziczały, ogłupiony, kłuty i szpikowany medykamentami,
      wstrzymujący swoje potrzeby fizjologiczne, bo tam gdzie jest nie wolno, a tam
      gdzie by mógł - zamknięte! Po prostu horror!! Ludzie opanujcie się. Przecież
      pod pozorem tzw. miłości do zwierząt, a raczej kaprysu, upychacie je w
      betonowych blokach zamieniając je w mutanty. Bo to jużnie jest normalny pies czy
      kot, ale zmaltretowany psychcznie stwór pozbawiony terytorium, wolności,
      kontaktu z innymi osobnikami. Nie, ale on tego nie potrzebuje, jest mu dobrze,
      przytulam go, śpi ze mną w łóżku, całuję go, razem jemy przy stole. Ech szkoda
      słów. Ja takiego miłośnika zwierząt zamknąłbym w ciemnym, betonowym schronie,
      bez okien, bez kontaktu z drugim człowiekiem, bez łóżka, wody do mycia i z
      dziurą w ziemi na odchody na powiedzmy 10 lat. Ale to nie byłaby wielka kara, bo
      do wszystkiego można się przyzwyczaić - karą byłoby WYPUSZCZENIE go stamtąd
      między ludzi po tylu latach. Jak myślicie, co by się z nim stało? Setki ,
      tysiące poupychanych zwierząt, maltretowanych psychicznie i zmuszanych do
      nienormalnych zachowań, w cyrku za to trafia się pod sąd, ale na własne potrzeby
      można.I już nie wspomnę nawet o ptakach , gadach itp. Ale to się nie liczy,
      czyjeś cierpienie , świat zza krat. Jestem miłośnikiem zwierząt i spełniam (moim
      zdaniem )wszystkie ich potrzeby. Tylko czy zdaniem psa są one właśnie takie?
      O ileż szczęśliwsze są psy łańcuchowe ( oczywiście pomijam ekstremalne przypadki)
      • venus22 Re: Pies w szafie 14.12.06, 01:49
        """""Przecież pod pozorem tzw. miłości do zwierząt, a raczej kaprysu, upychacie
        je w betonowych blokach zamieniając je w mutanty. Bo to jużnie jest normalny
        pies czy kot, ale zmaltretowany psychcznie stwór pozbawiony terytorium,
        wolności, kontaktu z innymi osobnikami.""



        a ty skad piszesz, z Tworek? domyslam sie czujesz sie bezpiecznie przywiazany/a
        lancuchem do lozka.

        Venus

      • kasiajn Re: Pies w szafie 14.12.06, 03:10
        Hospodin pomiluj! Jak rozdawali przydział na normę, to Tobie się jakiś okrojony kawałek trafił! I wedle
        tej swojej miareczki mierzysz. I jakieś fantazje sado-maso ukryte, niezły pasztet.
        • marie.walewska Re: Pies w szafie 14.12.06, 10:13
          Matko jedyna coz za fantastyczne wierzgniecie szalonega satyra intelektu! No chyba, ze belinek jest
          nieudanym pomiotem ontariana (ten przynajmniej zachowuje lapidarnosc stylu). Obstawiam nie sado-
          maso tylko ciezkie traumy owocujace nerwica. Kto da wiecej?
          • belinek Re: Pies w szafie 14.12.06, 10:45
            Oczywiście, jak brak argumentów to inwektywy. Typowa reakcja a la Lepperek. Ktoś
            śmiał mieć inne zdanie na temat więzienia zwierząt w blokach!
            • wrexham Re: Pies w szafie 14.12.06, 11:50
              odpowiedzi sa takie dlatego, ze wypadles sroce spod ogona, nie znasz tematu
              rudiego ani jego historii, a bierzesz sie do oceniania jego opiekunki; fakt, ze
              tak slabo ci sie oberwalo swiadczy tylko o tym, ze wiekszosci ludzi opadly rece,
              a jeszcze inni uznali to za marna prowokacje; ale posty dziewczym czytalam z
              przyjemnoscia - pod kazdym sie podpisuje - chyba wyczerpaly temat;
      • marie.walewska Re: Pies w szafie 14.12.06, 11:49
        1) Leppera - mnie osobiscie - bardziej przypomina retoryka Twojego pierwszego postu, a jego poziom
        wyksztalcenia bledy jezykowo gramatyczne, ktore popelniasz.
        2) Merytorycznie ad. Twoja pierwsza wypowiedz i jej demagogiczny wydzwiek:
        - "Pomijasz ekstremalne przypadki" wsrod psow lancuchowych, a nastepnie piszesz wylacznie o
        ekstremalnych przypadkach wsrod psow domowych. Wielu sposrod forumowiczow, ktorych wrzucasz
        do jednego worka ma domy z ogrodami i ich psy biegaja po tych ogrodach wolno, czesto nie w
        pojedynke, a stadem. Bardzo wielu nie sypia i nie jada ze swoimi psami. Wiekszosc wychodzi z nimi na
        spacery i pozwala im na intergracje z innymi osobnikami etc...
        - "kłuty i szpikowany medykamentami" uwazasz, ze chorych zwierzat nie nalezy leczyc? Odrobaczac tez
        nie? A czlowieka? Rowniez pozwolic mu byc "normalnym" czlowiekiem i w zgodzie z natura umrzec na
        zapalenie oskrzeli, albo zgorzel?
        - "upychacie je w betonowych blokach zamieniając je w mutanty". Wybacz ale mutacja to termin o
        scislej definicji, nie majacy nic wspolnego z "maltretowaniem psychicznym" :"Mutacja jest zjawiskiem
        losowym, podlegającym jednak wpływom środowiska (mutagenom - np. chemicznym, promieniowaniu)
        za Wikipedia"
        - O wolnosci ("twór pozbawiony terytorium, wolności, kontaktu z innymi osobnikami") moglibysmy
        dyskutowac, jak o wszystkich Wielkich Abstraktach. Jesli zas chodzi o teren, to przyjzyj sie 90%
        doroslych psich samcow podczas spaceru, lub wchodzenia do "ich" domow i zycze Ci aby zaden z nich
        nie uznal, ze jego teren zostal przez Ciebie naruszony. Jesli chodzi o kontakty z innymi osobnikami to
        zapraszam w weekend na Pola Mokotowskie, Blonia, nad Malte, czy tez na jakiekolwiek duze tereny
        zielone w duzych miastach. Bedziesz tam miec przesyt kontaktow z wszelkimi psimi osobnikami, z
        ktorych czesc bedzie w dodatku uwazala, ze to ich teren i z przyjemnoscia "zaznaczy" Ci buty. Popatrz
        wokol siebie, pomysl chwile, a potem pojedz sobie na przecietna polska wies i poprzygladaj sie przez
        tydzien zyciu psa lancuchowego. Jego swiat ogranicza sie to kola o promieniu 5 m (jak dobrze pojdzie),
        jak ma fart to dostanie codziennie miche i bedzie mial swieza wode, moze nawet swiadomy czlowiek
        zaszepi go przeciw wirusowkom i uchroni od smierci w meczarniach. Jego terytorium ma ~ 30 m2 -
        czyli jest wielkosci kawalerki, a jego kontakty z innymi osobnikami ograniczaja sie do zdzierania sobie
        gardla, gdy taki farciarz przebiegnie za plotem w zasiegu wzroku. Potrzeby fizjologiczne moze
        zalatwiac gdzie chce i kiedy chce, a potem jeszcze moze sobie po nich pobiegac i nawet sie w nich
        polozyc (w naturze psowate nigdy nie zalatwiaja swoich potrzeb w poblizu gniazda, a samica od bardzo
        wczesnego wieku kaze szczenieta dotkliwie za takie wykroczenia). I moze sobie byc wolnym wilkiem, a
        skoro idiota udomowiony kilka tysiecy lat temu i potrzebujacy do normalnego rozwoju kontaktu z
        czlowiekiem, ktory go udomowil i nie chce "wrocic do natury" to juz jego problem i niech sobie radzi
        sam! Pies jest zwierzeciem stadnym i UDOMOWIONYM. Poczytaj troche na temat wiekszosci ras psow i
        znajdz badania np. na temat tego co sie dzieje z retrieverami pozbawionymi bliskiego i ciaglego
        kontaktu z czlowiekiem. Posluchaj historii o psach, ktore po odejsciu ich czlowieka popelnialy
        samobojstwa. Popatrz w koncu jak sie zachowuje pies w zabawie z innymi, gdy straci z oczu swoje
        "prawdziwe" ludzkie stado. Pomysl, a potem bezsensownie prowokuj. A jak bardzo musisz to znajdz
        sobie inne forum. My tu mamy ontariana, ktory calkowicie zaspokaja nasze zapotrzebowanie na
        niepopularne opinie, dziwaczne dyskusje i dolewanie oliwy do ognia :)
        • kasiajn Re: Pies w szafie 14.12.06, 15:40
          Marysiu jestes wielka :) I dobrze strzelasz!
          • iwa_ja Re: Pies w szafie 14.12.06, 21:43
            Dziękuję Wam, dziewczyny. Dodam tylko, że po trzech miesiącach walki, kiedy
            jestem na granicy wyczerpania fizycznego i, bardziej, psychicznego, taki strzał
            jak ww. post to jest strzał do człowieka leżącego. I to w tył głowy. Strzał
            gnoja, który nie liczy się z uczuciami innych. Marysia pięknie przeprowadziła
            analizę, nic dodać, nic ująć.
            A z Rudim jest znowu niedobrze. Faszeruję go medykamentami na wątrobę, na krew,
            na żołądek, dwa razy dziennie robie mu zastrzyki z insuliny, gotuję codziennie
            specjalne papu, a on dzisiaj miał coś na kształt ataku. Syn powiedział, że koło
            14.00 nagle zaczął sie kręcić w kółko, potem latał jak głupi po mieszkaniu
            puszczając za sobą sraczkę, w końcu zległ i płakał przez parę minut. Kiedy
            prawie na sygnale przyjechałam do domu znalazłam psa, ktory radośnie przywitał
            się ze mną machając ogonem, zjadł pięknie, pięknie wykonywał kolejne spacerki.
            Od paru dni coś się z nim dzieje koło 14.00 właśnie. To jest podobno szczyt
            działania insuliny. Nie mogę się dodzwonić do wetki, która do końca tygodnia
            jest na urlopie, a do innych przypadkowych weterynarzy się boję.
            Teraz Rudi śpi, po wtrząchnięciu sporej michy. Przed chwilą, kiedy zżarł,
            wywalił się czterema kołami na tapczanie i kazał się miziać.
            Co to się z nim dzieje koło 14.00, wie ktoś?
            • venus22 Re: Pies w szafie 14.12.06, 21:54
              cos tam kiedys czytalam teraz niestety tylko mi ledwo ledwo swita - ale cos w
              rodzaju- pies moze miec ataki epileptyczne albo drgawki cukrzycowe ktore nie
              msuza wygladac jak drgawki u czlowieka ale wlasnie takie dziwne zachowanie. tym
              bardziej ze to latanie w kolko jest dosyc konsekwetne, tzn powtarza sie tak
              samo, wiec moim zdaniem to taki zespol objawow.

              moze jest to zwiazane z godzinami karmienia, nie wiem- najbardziej mu cukier
              spada w tym czasie, lub odwrotnie najbardziej skacze w gore ?


              a postem Belinki czy jak jej tam sie nie przejmuj- przeciez to prowowkacja, i
              do tego specjalnie taka wstrzasajaca :)

              Venus
              • iwa_ja Re: Pies w szafie 14.12.06, 22:32
                venus22 napisała:

                > cos tam kiedys czytalam teraz niestety tylko mi ledwo ledwo swita - ale cos w
                > rodzaju- pies moze miec ataki epileptyczne albo drgawki cukrzycowe ktore nie
                > msuza wygladac jak drgawki u czlowieka ale wlasnie takie dziwne zachowanie.
                tym bardziej ze to latanie w kolko jest dosyc konsekwetne, tzn powtarza sie tak
                > samo, wiec moim zdaniem to taki zespol objawow.

                Wiesz co? To trwa parę minut, ale adrenalina sie podnosi, bo pies wygląga, jakby
                chciał schodzić. Potem się otrzepuje i jest OK. Kurcze, że nie mam kontaktu z
                wetką (dopiero za tydzień!). Jak pisałam w innym poście, nie pójdę do nikogo
                innego, bo Rudi już za dużo przeżył na sobie niedouczonych / nieuczciwych wetów.
                >
                > moze jest to zwiazane z godzinami karmienia, nie wiem- najbardziej mu cukier
                > spada w tym czasie, lub odwrotnie najbardziej skacze w gore ?
                On ma mieć michę cały czas, więc je, kiedy chce (tzn. jak mnie nie ma, nie je).
                O 14.00 podobno najbardziej wali go ta insulina, tzn. najbardziej mu zabiera
                glukozę (ja się na tym nie znam, ale cytuję wetkę). Czyli wariuje z niedoboru
                cukru we krwi... Myślałam przez chwilę, żeby samowolnie (bez konsultacji z
                wetką) zmniejszyć mu dawkę rano. Ale dzisiaj wieczorem miał jednego plusa, więc
                stwierdziłam, że głupia jestem i nie będę eksperymentować.
                >
                > a postem Belinki czy jak jej tam sie nie przejmuj- przeciez to prowowkacja, i
                > do tego specjalnie taka wstrzasajaca :)
                Kretyn /kretynka. Widziałam psa na wsi. Przeskakiwał dziurę w płocie, bo za
                płotem była suka. Właściciel posesji zastawił dziurę w płocie kawałkiem szyby,
                ostrym kawałkiem szyby.
                Psu sie nie udało, widziałam go.
                Rudi jest psem uratowanym od utopienia całego miotu na wsi właśnie.
                >
            • kasiajn Re: Pies w szafie 15.12.06, 02:28
              To, co piszesz, wskazuje chyba rzeczywiscie na jakies zaburzenia neurologiczne, albo jakas nagla
              hipoglikemie i utrate swiadomosci. Bardzo Cie dobrze rozumiem, lacznie z niechecia do niektorych
              wetow, ktorzy wlasnie wtedy, kiedy zwierzaki sa najbardziej chore i bezradne, potrafia powiedziec, ze w
              koncu to tylko kundel, a ty go meczysz. Ech, nie mysl o tym, to twoj przyjaciel, jego masz chronic, a nie
              zastanawiac sie, co mysla ci, ktorym taka fajna relacja w zyciu nie jest dana i nigdy nie bedzie. Trzymaj
              sie, nie wiem, gdzie mieszkasz, gdzie mozesz szukac pomocy, myslalas o kroplowkach? - doraznie
              pomagaja. Tak czy owak, to wszystko wet musi wiedziec. Rozumiem, ze dostaje jedzonko stabilizujace
              cukier, a nie podnoszace. i ze mierzysz mu poziom cukru. I ze trzymacie sie rytmu karmienia.
              Zajrzyj tu jeszcze - www.vetinfo.com/ddiabt.html#Monitoring%20Glucose - moze cos ci to
              podpowie, ja lubie ten serwis, bo mam jakies argumenty w rozmowach z wetami. A tu polski serwis -
              www.vetserwis.pl/cukrzyca_pies.html.
        • belinek Re: Pies w szafie 15.12.06, 01:39
          Kretyn, gnój, sado-maso, pomiot, bez wykształcenia - brawo! O czymś (kims) to
          świadczy.

          Wielu sposrod forumowiczow, ktor
          > ych wrzucasz
          > do jednego worka ma domy z ogrodami i ich psy biegaja po tych ogrodach wolno, c
          > zesto nie w
          > pojedynke, a stadem.

          Czytaj ze zrozumieniem. To są już Twoje insynuacje, nie wkładam do jednego
          worka, lecz wyraźnie mówię o trzymaniu psa w blokach. Ile z osób się tu
          wypowiadających ma dom z dużym ogrodem? Jeżeli takie są, a poczuły się urażone -
          b. przepraszam. Sądzę jednak, że najbardziej krzyczą te, które mają coś na sumieniu.

          zapraszam w weekend na Pola Mokotowskie, Blonia, nad Malte, czy tez na jakiekol
          > wiek duze tereny

          skąd wiesz co dzieje się w tak różnych miejscach? Tylko w weekend? A pozostałe 5
          dni? Jak tłumaczysz psu, że ma do piątku czekać?

          Popatrz
          > wokol siebie, pomysl chwile

          Patrzę i widzę: Pana(panią), pośpiesznie wychodzącą z psem, kółeczko wokół
          bloku, byle tylko kupę zrobił i fru z powrotem. Stale uchylone drzwi na klatkę,
          żeby się nie przemęczać i wypchnąć psa z mieszkania. Wyjącego psa u sąsiadów,
          kiedy odwiedzam znajomych, bo dorośli pracują, a dzieci w szkole. Przywiązane
          psy przed sklepami itp.

          a potem pojedz sobie na przecietna polska wies i p
          > oprzygladaj sie przez
          > tydzien zyciu psa lancuchowego. Jego swiat ogranicza sie to kola o promieniu 5
          > m (jak dobrze pojdzie),
          > jak ma fart to dostanie codziennie miche i bedzie mial swieza wode, moze nawet
          > swiadomy czlowiek
          > zaszepi go przeciw wirusowkom i uchroni od smierci w meczarniach. Jego terytori
          > um ma ~ 30 m2 -

          Skąd masz taką wiedzę o wsi? Kolejna Twoja manipulacja. Nie przeczę, że i takie
          przypadki się zdarzają, ale czy częściej niż w mieście?
          I najważniejsze - nikogo nie prowokuję. Po prostu nie patrzę na świat przez
          różowe okulary. Ale mam też dużo pozytywnych przykładów idealnych właścicieli.
          Powiem o jednym. Przez 15 lat mieszkałem w dużym mieście w dzielnicy domów
          jednorodzinnych. Nasz sąsiad miał ogród od ulicy (z kwiatami) i z drugiej strony
          domu trawnik, krzewy itp. Jego pies miał specjalne przejście w drzwiach na
          trawnik (ogrodzony) i mógł o kazdej porze z niego korzystać, Ale co
          najwazniejsze, przez te 15 lat o 5.30 rano brał psa do samochodu, jechał za
          miasto i tam z nim biegał. Wracał o 8.30, o 9 do pracy. To samo było wieczorem z
          tym, że spacer był dłuższy. I tak dzień w dzień, bez względu na pogodę, czasem
          na zmianę z żoną lub oboje. Nie był to jakiś odosobniony przypadek, gdyż tak
          robili wszyscy właściciele psów w okolicy. Znajomi, którzy nas odwiedzali pukali
          się w czoło i nie mogli wyjść z podziwu. A sąsiad im tłumaczył: " jeżeli
          mieszkasz w mieście i chcesz mieć psa, to musisz mieć czas, pieniądze i
          samochód". To miasto, to było Monachium. Jeżeli ktoś był w tamtych stronach
          raczej nie spotkał psa w centrum, na ulicy, przed sklepem, pod blokiem. Z psami
          generalnie wyjeżdża się poza miasto. I żeby uprzedzić docinki typu: lepsze bo
          niemieckie, nie, ogólnie więcej plusów widzę u nas, a tam byłem tylko gościem.

          A z Rudim jest znowu niedobrze. Faszeruję go medykamentami na wątrobę, na krew,
          na żołądek, dwa razy dziennie robie mu zastrzyki z insuliny, gotuję codziennie
          specjalne papu, a on dzisiaj miał coś na kształt ataku. Syn powiedział, że koło
          14.00 nagle zaczął sie kręcić w kółko, potem latał jak głupi po mieszkaniu
          puszczając za sobą sraczkę, w końcu zległ i płakał przez parę minut.

          Po co go tak męczyć. Każdy przyzwoity wet. powinien go uśpić, żeby się
          stworzenie nie męczyło.
          • venus22 Re: Pies w szafie 15.12.06, 08:05
            >>>On ma mieć michę cały czas, więc je, kiedy chce (tzn. jak mnie nie ma, nie
            je).<<<


            moze to blad. raz sie naje , cukier mu skoczy za duzo, potem nie je to mu za
            bardzo spada. wyglada na to ze jak ciebie nie ma to zbyt dlugo nie je i wtedy
            jest najgorzej.

            moze powinien jesc malo a czesto iregularnie aby sie poziom cukru staly
            utrzymywal. czyli moze nie micha pelna zarcia gdy raz je raz nie je,
            ale reczne karmienie regularnie co jakis czas- nie wiem ile co pare godzin, co
            godzine, trzy razy dziennie?

            Venus
            • alexa195 Re: Padaczka u psa 15.12.06, 11:40
              Iwa, wejdz na weterynarie:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=53911449 dziewczyna pisze tam o
              swoim psie, ktory mial ataki padaczki. Poczytaj sobie, na pewno znajdziesz tam
              wiele przydatnych informacji na temat tej choroby i jej przebiegu u psa.
              --
              Pozdrawiam
              • alexa195 Re: Uspienie psa 15.12.06, 11:49
                Belinek, a czy ty bys z tym samym spokojem "uspal" swojego chorego brata czy
                siostre, po to by sie nie meczyl? nie wiem czy kiedykolwiek miales psa, ale pies
                to czlonek rodziny, dlatego gdy jest chory probujemy go wyleczyc i mamy
                nadzieje, ze nam sie uda. poza tym wlascicielka rudiego rowniez cierpi widzac
                chorobe swojego psa i dlatego robi co moze by mu ulzyc.
                --
                Pozdrawiam
                • tessciowa_27 Re: belinek 15.12.06, 12:09
                  Napiszę w ten sposób: Merytoryczny poziom Twoich wypowiedzi pozostawia wiele do
                  życzenia. Nie jesteś w stanie, poprzez brak wiedzy, przytoczyć logicznych
                  argumentów, mało tego szfujesz wyrokami jak człowiek nie znający pokory. Wiedz
                  jedno, to nie do Ciebie (ani do weta) należy decyzja o uśpieniu psa, należy ona
                  li tylko do zwierzęcia, które jest w stanie nam pokazać gdy już nie ma ochoty
                  na leczenie i dalsze życie. To nie my - ludzie winniśmy decydować o tym czy
                  pies chce być dalej leczony, on sam nam pokaże. Nawoływaniem do uśpienia
                  świadczysz tylko o swojej powierzchownej miłości do braci mniejszych oraz o
                  skrajnym zapatrzeniu w siebie, przy równoczesnym zapędzie do bycia dysponentem
                  życia i śmierci.

                  Twoja wiedza związana z utrzymaniem psów na wsiach najprawdopodobniej opiera
                  się na jednostkowych wakacyjnych kontaktów z gospodarstwem agroturystycznym.
                  Polecam wycieczkę po wsi nie będącej w granicach miasta tylko trochę dalej.
                  Zaznaczam autobus miejski i podmiejski tam nie dojeżdża.

                  Jak widać, również mało wiesz na temat właścicieli (nie wszystkich), którzy są
                  święcie przekonani o tym, że najlepiej jak pies ma ogród, tylko nie wpadniesz
                  na to, że również w ten sposób robi się mu krzywdę.

                  Co ja będę tłumaczyć i tak nie zrozumiesz, bo trzeba do tego wiedzy, zdrowego
                  rozsądku oraz pokory. Tych cech nie posiadasz. Jeśli jesteś w stanie w taki
                  sposób zwracać się do ludzi oraz pisać takie rzeczy o ich psach (czy też innych
                  zwierzętach) to gratuluję podejścia. Nie ma jak zmknięty umysł, padający przed
                  sobą na kolana z samozachwytu.

                  To na prawdę smutne.
                  • tessciowa_27 Re: pies w szafie 15.12.06, 12:13
                    To zachowanie wygląda na objaw padaczkowy, zresztą występuje ona przy cukrzycy.
                    Zdecydowanie musi tutaj być związek godzinowy z reakcjami organizmu. Sprawdź po
                    prostu psu to co możesz w okolicach 14 i będzie wiadomo czy to cukier, czy
                    insulina. W trakcie ataku pies jest zdezorintowany, trzeba zapewnić mu
                    bezpieczeństwo (by w coś nie uderzył) i przeczekać.

                    Siedzenie w szafie też mogło się wiązać z formą napadów padaczkowych, może po
                    prostu gorzej się czuł i nie chciał wychodzić. W szafie jest ciemno, ciepło,
                    bezpiecznie. Niech siedzi tam jak chce i tyle. Poczuje się lepiej to wyjdzie,
                    nie ma co na siłę wyciągać.
                    • marie.walewska Re: pies w szafie 15.12.06, 15:18
                      Tessciowa rozsadnie proponuje. Tez mysle, ze trzeba by wykorzystac jutro i pojutrze (oczywiscie jesli
                      nie pracujesz w weekendy), zeby zmierzyc Rudiemu cukier i goraczke. Ja bym to zrobila w kilku setach
                      typu 3 kwadranse przed atakiem, tuz po (bo w trakcie pewnie Ty nie bedziesz w stanie, a on bedzie i
                      tak mial nadmiar przezyc) i jakies pol godziny po. Wetowi taki wykres tez powinien cos powiedziec.
                      Jesli rudi puszcza mocz w czasie ataku, to tez bym zabrala do badania i z pierwszego spacerku po.
                      A szafa pewnie jest najblizszym odpowiednikiem nory jaki znalazl. Jest pewnie przerazony choroba,
                      tym co sie z nim dzieje, w szafie jest bezpieczny, bo zadne "zle" go tam nie znajdzie jak nie bedzie sie
                      mogl bronic. Ja bym w takiej sytuacji uznala szafe za odpowiednik jego klatki kenelowej i pozwolila mu
                      tam mieszkac :) Moze mozesz sie zastanowic nad jakims "sikalnikiem" dla niego w domu? Bo
                      rozumiem, ze problemem nie jest to, ze polubil szafe, tylko, ze nie chce wyjsc z niej na spacer i sie
                      meczy? Powodzenia dla Was obojga :)
                      • iwa_ja Re: pies w szafie 15.12.06, 18:26
                        Dodzwoniłam się do wetki. Powiedziała, że to klasyczne objawy hipoglikemii i
                        kazała zmniejszyć poranną dawkę insuliny.
                        Rudi ma wyścieloną folię z gazetami koło balkonu i w sytuacjach kryzysowych tam
                        sika, chociaż ostatnio zdarza mu się coraz rzadziej, raz na kilka dni (dawniej
                        kilka razy dziennie).
                        Dzisiaj miał jeszcze gorszą jazdę niż w czoraj, też około 14.00. Syn był
                        przerażony i siedział cały czas koło niego z telefonem przy uchu. Wyczytałam w
                        tych linkach, które powiesiłyście, że nie należy go za bardzo przyciskać,
                        zresztą wetka potem to potwierdziła.
                        Teraz Rudi jest nieco osowiały, ale ładnie zjadł i sobie łazi po pokoju. Kiedy
                        wróciłam koło 17.00 wariował z radości.
                        No, cóż, zaraz idziemy nasikać na pasek i wziąć wieczorną insulinkę...
                        • tessciowa_27 Re: pies w szafie 16.12.06, 13:01
                          Nie wiem czy to pisałam, jak pies ma atak to ogranicz mu możliwość zrobienia
                          sobie krzywdy. Jak występuje w tym samym czasie przygotujcie mu miejsca np
                          rozłóżcie koc na podłodze. W trakcie ataku włóżcie mu coś twardego do paszczy
                          by sobie języka nie przygryzł. Mówcie do niego, przytrzymujcie lekko i
                          czekajcie aż się skończy atak. One zawsze się kończą i później wszystko jest
                          już dobrze. Trzymajcie się.
                          • iwa_ja Re: pies w szafie 16.12.06, 13:54
                            No, zbliża się 14.00, a piesio jest radosny i nie ma mowy o żadnym ataku! Rano
                            dostał o dwie dawki mniej insuliny.
                            Dzięki za zainteresowanie.
                            Uffff....
                            • tessciowa_27 Re: pies w szafie 16.12.06, 15:12
                              No to świetnie. Mam nadzieję, że dziś był już spokój.
                              • iwa_ja Re: pies w szafie 16.12.06, 16:23
                                tessciowa_27 napisała:

                                > No to świetnie. Mam nadzieję, że dziś był już spokój.
                                Był i jest, odpukać! Żadnego kręcenia się w kółko, żadnych drgawek, żadnego
                                chowania się do szafy. Czuję się natomiast skoszarowana, bo Rudi nie spuszcza ze
                                mnie swoich białych oczek i wszędzie za mną łazi. No, oczywiście co chwila
                                wywala się kołami do góry z zadowolenia!
                                • iwa_ja Re: pies w szafie 16.12.06, 18:15
                                  A przed chwilą - zero na pasku cukrzycowym!!!
                                  • marie.walewska Re: pies w szafie 18.12.06, 10:31
                                    Jak to dobrze, ze ten weekend byl "spokojny". Oj bardzo serdecznie Wam zycze, zeby bylo coraz lepiej.
                                    Trzymam kciuki za zdrowie Rudiego :)
                                    • iwa_ja Re: pies w szafie 18.12.06, 20:58
                                      Marysiu, dzisiaj przed moim wyjściem do pracy też był mocno nieswój i w ogóle
                                      nie chciał jeść. Nie musze mowić, jak sie w pracy denerwowałam. O 14.00 syn
                                      doniósł telefonicznie, że w porządku, chociaz osowiale.
                                      A ponieważ rano i wieczorem na pasku było zero, obniżamy dawkę insuliny. Jeszcze
                                      w piątek było 15 - 10, od dzisiaj wieczorem 8 - 12, hurrra! Na badanie krwi, z
                                      powodu nieobecnosci wetki idziemy w pierwszy dzień po Świętach.
                                      Jak ja się ciesze, że tej cholernej insuliny bedzie brał mniej!
                                      Oczywiście pół dnia dzisiaj przesiedział w szafie. Teraz leży na moim łózku z
                                      widokiem (?>>>) na mnie. Wczesniej pięknie zjadł.
                                      • tessciowa_27 Re: pies w szafie 18.12.06, 21:18
                                        Cóż chory pies zachowuje się jak chory pies. Zapewnij mu ciepło i poczucie
                                        bezpieczeństwa. Jak chce siedzieć w szafie to niech siedzi. Może ogranicza mu
                                        ona dostęp bodźców?
                                        • iwa_ja Re: pies w szafie 18.12.06, 21:24
                                          tessciowa_27 napisała:

                                          > Cóż chory pies zachowuje się jak chory pies. Zapewnij mu ciepło i poczucie
                                          > bezpieczeństwa. Jak chce siedzieć w szafie to niech siedzi. Może ogranicza mu
                                          > ona dostęp bodźców?
                                          Jeszcze tylko kilka dni...(cztery dokladnie). Dla niego zwalniam sie z jednego
                                          etatu (to a propos pewnego postu...), bede dłużej z nim, chociaż z mniejsza
                                          forsą, ale to nie jest wazne. Wazny jest Rudi, nie?. I tak widzę, że przy mnie
                                          odżywa. Mizia się i mnie, wywala się na cztery koła, a najważniejsze, że przy
                                          mnie wreszcie rusza michę.
Pełna wersja