Nie dla Kota kwiatki?

02.01.07, 23:27
Ciekawa jestem czy przejmujecie sie faktem, ze niektore rosliny (jest tego
naprawde pokazna lista), sa trujace badz zle dzialaja na koty.
Unikacie posiadanie takowych 'kwiatkow'?
A moze ufacie bezgranicznie kociej intuicji i zupelnie nie macie w tym
temacie zadnych obaw?
Jak to jest z tym w praktyce tak naprawde? Kocio nie zje co niedobre jest dla
niego? Macie jakies pod tym wzgledem doswiadczenia?

Duzo pytam, ale tak przegladam iformacje na ten temat i postanowilam
przyjrzec sie blizej tym 'potworom'. Niektore roslinki wygladaja calkiem
znajomo a przez to niewinnie. Znacie kota co sie przytrul zjadajac listki
krotonu na przyklad?
Pozdrawiam serdecznie:).

fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,54797694.html
    • sherman-doberman Re: Nie dla Kota kwiatki? 03.01.07, 12:11
      Nie, oczywiście, przestudiowałam listy roślin niebezpiecznych, podawane w kocich książkach i
      czasopismach, ale praktycznie rzecz biorąc, nie widzę niebezpieczeńnstwa. Kot zamkniąty w domu, a
      potrzebujący zieleniny, powinien mieć własny pojemnik z kocią trawą.
      W ogrodzie mam np. mnóstwo kwiatów cebulkowych, też zakwalifikowanych za trujące: kot często
      wącha kwiaty z widoczną przyjemnością, ale żuje wyłącznie trawę, której w ogrodzie jest znacznie
      więcej niż kwiatów. Polegam na kocie.
      Co mnie bardziej martwi, to raczej środki chemiczne do zwalczania ślimaków i kretów - z pewnością są
      trujące, kot ich oczywiście nie zeżre z ziemi, ale możą zostać na poduszeczkach łap, które kocurzysko
      często wylizuje.
      Przeto niepokoję się co roku, ale mimo to stosuję te środki - odpukać, jescze żadne kocisko mi się nie
      otruło.
Pełna wersja