skalia2
08.01.07, 02:12
Pomocy, mój kochany piesek, który był z nami przez 16 lat został uśpiony. Moi
rodzice podjęli tą decyzję bez konsultacji ze mną. Chcieli mi oszczędzić
cierpienia. I chyba dobrze bo gdybym przy nim była to chyba bym tego nie
przeżyła. Od 2 lat nie mieszkam w domu i to oni się nim opiekowali, ale byłam
tam codziennie. Wszystko stało się nagle. Już wcześniej miał paraliż 1 łapki.
Wczoraj przestał jeść, chodzić, wymiotował leżąc i załatwiał się krwią.
Strasznie jęczał i skomlał. Nie widziałam go od 4 dni nie wychodziłam z domu
bo jestem chora. Pojechali z nim do weterynarza, on powiedział, że ma raka i
przerzuty, że strasznie cierpi. Moi rodzice go strasznie kochali więc chyba
nie podjeliby złej decyzji. Podobno nie dało sie go uratować. Wiem, że już
nie cierpi, ale nie mogę się z tym pogodzić. Cały czas płaczę, życie nie ma
sensu, mam uczucie, że ten ból nigdy nie minie. Jutro nie pójdę do pracy bo
nie dam rady, ale kiedy dam??? Przecież jakoś muszę żyć dalej?