beali
10.01.07, 00:12
Nie była moja,była teściowej,miała 5 miesięcy i ogromną
zdolność wyzwalania miłości gwałtownej i mocnej u każdego,
kto ją poznał. Pokochałam nawet nie wiedząc kiedy,
po pierwszym z nią spotkaniu. Towarzyszyliśmy jej
w okrutnej i w ekspresowym tempie wyniszczającej ją chorobie,
a dziś podczas przejścia za TM. Pomogła nam w tym,cicho
i spokojnie poddała się u weta i zasnęła w naszych ramionach.
Dziekuję jej za to,bo serca nam pękały z bólu.
I dziekuję jej za to,że we środę,gdy była tak potwornie
osłabiona,podniosła z trudem główkę,by dać mi buziaka w nos.
Tylko po to zadała sobie trud.
Tyle osób ją kochało i chciało kochać,ona chciała,ale
choroba nie pozwoliła na to.
Romciu,Maleńka śliczna psia dziewczynko,śpij sobie spokojnie
w cieniu jabłonki i wiśni. Nigdy Cię nie zapomnę.