Czy zrobiłam wszsytko ??

15.01.07, 19:50
    • sabinkasg Re: Czy zrobiłam wszsytko ?? 15.01.07, 19:55
      Mineło już 2 miesiące od śmierci mojego jedenstoletniego jamnika. Ciągle gryzę
      się pytaniem czy zrobiłam wszystko. W piątek widziałam, ze jakoś inaczej
      oddycha i kaszle, ale myślałam, że się zaziębił. W sobotę wieczór + noc
      pogorszenie stanu. całą noc nie spał tylko siedział i oddychał przez pysk.
      Niedziela rano wizyta u weterynarza. Diagnoza woda zbiera się na płucach albo
      rak. Podała lekarstwo-dała tabletki do domu. Po tabletkach brak poprawy.zaczął
      mdle, wymiotował krwią. ok 21 odszedł.

      Opisane na sucho bo nie dam rady inaczej. Te wspomnienia są strasznie bolesne.
      Proszę o opinię odpowiem też na inne pytania. Z góry dziękuję.

      Ciąglę myślę, miałam wziąśc taksówkę i jecha do jakiejś kliniki może by
      pomogli........ddam, że nie umiał zrobi siku chyba ponad 24 godziny.........


      • po.prostu.ona Re: Czy zrobiłam wszsytko ?? 16.01.07, 11:40
        W ubiegłym roku, jesienią spotkały mnie dwie tragedie.
        Mój ukochany pies (3-letni) stracił władzę w łapkach (wypadnięcie dysku)
        Mój ukochany kot ( niespełna 2-letni) nagle umarł w trakcie zabawy.
        Oba nieszczęścia wydarzyły się w ciągu miesiąca.
        W obu przypadkach miałam okropne poczucie winy - że czegoś zaniedbałam, że
        powinnam była coś zauważyć wcześniej, że powinnam zrobić badania zwierzakom, że
        coś powinno mnie zaalarmować - dopiero kontakt z innymi ludźmi, których
        spotkały podobne nieszczęścia, rozmowy z nimi - uświadomiły mi, że niestety są
        sytuacje, w których jesteśmy całkowicie bezradni i nie możemy zrobić nic. Nie
        możemy się obwiniać ani zadręczać - los bywa okrutny i niesprawiedliwy.
        Najprawdopodobniej Twojemu jamniorkowi nie można było pomóc, być może inna
        terapia przedłużyłaby mu życie o jakiś czas, ale nie wiadomo, czy nie
        odchodziłby w jeszcze gorszych cierpieniach, lub czy nie byłabyś zmuszona do
        eutanazji psiaka.
        Bardzo Ci współczuję i życzę z całego serca, by nowy psi przyjaciel wypełnił
        pustkę w Twym domu. Mnie pocieszyła koteczka, którą dostałam miesiąc po śmierci
        kocurka - choć o nim nigdy nie zapomnę i często go wraz z synkiem wspominam.
        • blue.berry .... 16.01.07, 12:29
          myślę ze nie za bardzo znajdziesz odpowiedz na swoje pytanie. kazdy wlasciciel
          zwierzaka ktory odszedl zadaje sobie pytanie czy zrobil wszytsko by go uratowac.
          i nigdy nie dostanie odopwiedzi na to pytanie. bo nawet jesli by zrobil cos
          jeszcze nie wiadomo czy to by uratowal zycie pupila.

          coz, pewne tak, moglas wziasc taxi i pojechac do kliniki. tak, powinno cie
          bardzo zaniepokoic ze pies nie sikal ponad dobę. moj pies po operacji lapy tez
          nie umial sie zalatwic, po 12 godzinach bylam juz po 3 telefonach do
          weterynarzy w celu konsultacji, a pare godzin pozniej bylam w klinice na
          cewnikowaniu. ale kazdy jest inny - ja wole pojechac do weterynarza po nic,
          nawet zeby sie osmieszyc ale nic nie zaniedbac, inni wola odczekac, albo nie
          potrafia podjac decyzji.

          bardzo mi przykro z powodu Twojego pieska. byc moze zrobilas wszytsko by mu
          pomoc, byc moze moglas zrobic wiecej. ale nie jest wcale powiedziane ze
          to 'wiecej' w czyms pomoglo. byc moze weterynarz wydal zla diagnoze, przepisal
          zle leki....
          jeszcze raz, bardzo mi przykro.
          • sabinkasg Re: .... 27.01.07, 15:52
            Ja zawsze jeździłam jak on nawet psiknoł czy coś. jak widziałam nawet, ze łapka
            go bolała czy coś. Nie sikał bo ona powiedziała, że to powód właśnie raka czy
            czegoś. Wiem, że moja mama nie chce mi powiedzie co tak naprawdę tam
            powiedzieli. Samo to, zemieli do mnie od razu zadzwoni po tej wizycie a nie
            zadzwonili. Ona powiedziała, ze jedyna szansa to, że zadziałają te tabletki.
            Teraz jeszcze bardziej się gryzę czemu nie pojechałam, moze dlatego, że mama
            powiedziała mi, że ona powiedziała, że pojecha możemy tylko po to by mu skróci
            cieprnienie. On wymiotował krwią po wyjściu z gabinetu. Ona to widziała. Wtedy
            powiedziała to napewno rak. Zas beczę jak głupia nie mogę sobie wybaczyc, ze
            jednak nie pojechałam...........
Pełna wersja