>>Bardzo proszę o rady w leczeniu mojej suni<<

24.01.07, 11:48
Proszę o pomoc bo nie wiem już jak pomóc mojemu psu.

Moją sunię Belkę wziąłem nieco ponad cztery lata temu ze schroniska. Jest, a
w zasadzie była, niesamowicie mądrym, łagodnym i wiernym psem. Kochała ją
cała moja rodzina i znajomi. Pies ideał. Niestety nie można było ustalić jej
wieku, z uwagi na bardzo zły stan uzębienia. Prawdopodobnie miała wtedy ok. 7
lat (dzisiaj – 11 lat).

Przez pierwsze dwa lata była w rewelacyjnej kondycji. Później też się czuła
dobrze, ale widać było po niej że się po prostu starzeje, ale to przecież
normalne.
W czerwcu ubiegłego roku zauważyłem pierwsze drobne zmiany w jej zachowaniu –
rozjeżdżały jej się tylnie łapy. Zrobiłem badania krwi, podejrzewając
babeszjozę. Badania krwi, łącznie z badaniami wątrobowymi itp. wyszły bardzo
dobrze.

Następnym symptomem jej dziwnego zachowania były trzy przypadki, kiedy
próbowała ode mnie uciec. Jak do niej dobiegałem, Belka przyspieszała. Pies,
który prawie nigdy nie chodził na smyczy, reagował na każde przywołanie,
zresztą niechętnie się ode mnie oddalał! Byłem zszokowany. To były oczywiście
wyjątkowe przypadki, ale pokazują zmiany w jej zachowaniu. Poza tym Belka
stawała się coraz bardziej apatyczna, coraz mniejszy miałem z nią kontakt.
Zaczęła mieć problemy z trzymaniem moczu w nocy (w listopadzie minęły jak
ręką odjął).

Zaczęła mieć problemy z apetytem i wyraźnie chudnąć – mimo, że dostawała
gotowaną wołowinę z ryżem i marchewką. Zjadała wołowinę i nie ruszała
wypełniaczy. Pies, który powinien ważyć ok. 30 kg w chwili obecnej waży 23,3
kg.

Od października ubiegłego roku Belka zaczęła dostawać zastrzyki z
wetacortylu. Poprawa w zachowaniu była bardzo duża, pies stawał się dużo
bardziej żywy i przede wszystkim kontaktowy. Zastrzyki pomagały na ok. 2-2,5
tygodnia. Ostatnio nie widzę już jednak poprawy po zastrzykach.

W listopadzie Belka miała zrobione USG i rentgena. USG wykazał, że wątroba
jest powiększona i otłuszczona. W związku z tym zmieniłem jej karmę na
hepatic. Początkowo jadła tę karmę na sucho, po kilku dniach tylko puszkę, po
następnych kilku dniach nie chciała jeść nawet puszki.

Wyniki badań krwi w listopadzie: ALAT 227, AP 1113, glukoza 83,7.

W grudniu pewnego dnia nie była w stanie ustać na własnych nogach i
wylądowała na kroplówce. Od następnego dnia zaczęła dostawać ponownie
gotowaną wołowinę (ok. 0,5 kg na dzień) – w sumie jadła dość dobrze, ale były
dni (raz na kilka dni), kiedy odmawiała przyjmowania jakichkolwiek pokarmów.
Mimo to nadal chudła. W grudniu miała zrobione ponowne USG, które wykazało
(błędnie jak się później okazało) podejrzenie nowotworu w wątrobie.
Prześwietlenie płuc nie wykazało jednak żadnych zmian w płucach.

Badanie krwi 12 grudnia:
AspAT 75, ALAT 122, AP 1093 (inne wskaźniki w normie, tylko krwinki białe
segmentowane 87, mocznik 15,1). Spadek ALAT-u był prawdopodobnie wynikiem
przejścia na dietę hepatic.

W drugiej połowie grudnia Belka zaczęła dostawać codziennie zastrzyki z
kokarboksylazy, co spowodowało (chyba?) spadek AP do 492. Jednak ALAT (chyba
na skutek powrotu do żywienia mięsem) wzrósł ponownie do 204.

W styczniu udałem się do podobno b. dobrego specjalisty od USG, który
stwierdził, że nie ma nowotworu na wątrobie. „Wątroba nieznacznie powiększona
z dość znacznym zapaleniem przewlekłym z cechami zwyrodnienia tłuszczowego.
Brak cech typowej marskości. W płacie prawym przypęcherzykowo widoczne
ognisko 2,2 cm o cechach typowych dla łagodnego rozrostu, brak cech typowych
dla nowotworzenia. Pęcherzyk żółciowy o miernym zapaleniu przewlekłym z
drobnymi polipami do 3-mm. Niewielka ilość zagęszczeń żółci, brak zastoju w
układzie. Śledziona miernie powiększona z mierną przebudową przerostową, brak
zmian ogniskowych. Nerki o nieznacznej przebudowie zwyrodnieniowej, drobne
mineralizacje. Nadnercza bez zmian. Pęcherz moczowy bez zmian. Trzustka o
nieznacznie podwyższonej echogenności z nieznaczną przebudową przerostową
przewlekłą. Brak odczynu zapalnego wokół. Żołądek, widoczne odcinki jelit,
węzły chłonne bez uchwytnych zmian. Brak płynu w jamie otrzewnej.”

Ucieszyłem się bardzo z tych wyników. Myślałem, że skoro to nie nowotwór to
może można jeszcze psa jakoś wyleczyć. Niestety Belka od kilku dni (od soboty
do środy) prawie nie chce nic jeść. Troszkę zje jednego dnia, a drugiego już
nie. Odmawia jedzenia wołowiny – jeśli weźmie do ust to zaraz wypluje. W
poniedziałek jedynie zjadła trochę mięska. Oprócz tego staram się podawać jej
gotowany ryż przez strzykawkę, ale w sumie więcej wypluje niż zje. Od
kilkunastu dni Belka prawie każdej nocy piszczy. Częściowo dlatego, że ma
problemy z oddawaniem kału, i robiąc w nocy kupkę bardzo się męczy.

Podejrzewając, że zmiana zachowania Belki może być skutkiem encefalopatii
wątrobowej zrobiłem na SGGW badania poziomu amoniaku. Wyszedł w normie – 48.
Inne wskaźniki, z wyjątkiem ALAT-u (257) i AP (428) też w zasadzie w normie.
Pani doktor pobierająca krew do badań stwierdziła, że Belka wygląda jakby
była odwodniona i zasugerowała kroplówkę. Wczoraj dostała (przez trzy
godziny) kroplówkę z glukozy i jakichś wzmacniających specyfików. Poczuła się
lepiej ale tylko do wieczora. Wieczorem i w nocy znowu zaczęła jęczeć. Nie
pomagało uspokajanie ani wyjście na spacer – po powrocie znowu to samo.
Dopiero ok. 3 nad ranem przeszło jej na tyle, żeby zasnąć. Podejrzewam ból
żołądka – wczoraj, żeby cokolwiek zjadła dostała trochę żółtego sera (wiem,
że niedobry na wątrobę ale białego sera nie rusza) i trzy kawałeczki parówek
cielęcych. Innych rzeczy nie ruszyła.

Zapomniałem dodać, że w ostatnich kilku miesiącach Belka prawie całkowicie
oślepła. W październiku byłem z nią u okulisty, który stwierdził degenerację
siatkówki w oku lewym w 80%, w oku prawym w 30-40%. Ostrzegł mnie, że
niedługo całkowicie oślepnie, co już się prawie stało. Jednocześnie
stwierdził, że „praca źrenic nie jest związana z problemami neurologicznymi”.

Belka jest całkowicie zdezorientowana w domu. Wchodzi na ściany, obija się o
meble. Muszę ją na siłę kłaść na podłodze albo na łóżku. Zachowuje się jakby
miała Alzheimera, albo jakąś inną chorobę mózgu. Może to być też jakiś guz
mózgu, ale zachowanie Belki, zdaniem mojej pani doktor, nie jest
charakterystyczne dla tego typu schorzeń – nie kręci się nerwowo wokół
siebie. Próbowałem jej dawać nootropil, vinpoton – ale nie zauważyłem
pozytywnych efektów. Na spacerze w sumie nie jest źle – reaguje na każde,
nawet najmniejsze naprężenie smyczy.
Nic mi więcej nie przychodzi do głowy w opisie zachowania Belki. Bardzo was
proszę o pomoc – czy spotkaliście się kiedyś z takimi objawami, czy macie
może jakiś pomysł, jak pomóc Belce. Będę wdzięczny za każde słowo. Przyznam
się, że jak nie uda mi się znaleźć sposobu na pomoc Belce, chyba zdecyduję
się pomóc jej odejść.

PS. Aha, bardzo dziwne, ale Belce zawsze wychodziła kłębami sierść,
niezależnie od pory roku. Od momentu jak zaczęła chorować nie zostawia na
podłodze ani jednego włoska. Nie wiem jak to wytłumaczyć.

Jacek
    • beali Re: >>Bardzo proszę o rady w leczeniu moj 24.01.07, 11:51
      Wklej może ten post na forum 'Weterynaria'-link u góry.
      • jacek1975u Re: >>Bardzo proszę o rady w leczeniu moj 24.01.07, 11:58
        Już to zrobiłem. Dziękuję.
Pełna wersja