rodowody - dlaczego tylko psom i kotom?

26.01.07, 18:48
dlaczego nie krolikom, szczurom, swinkom morskim, itd.?
    • raszynstraszyn Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 19:02
      konie, krowy i inne też mają
      • ontarian Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 19:13
        ale kroliki nie maja
        poza tym zaden rolnik w przypadku konia czy krowy
        zadnymi rodowodami glowy sobie nie zawraca
        a wszelka krytyka tutaj, dotyczy kotow i psow
        ze ponoc bez rodowodu, to juz nie sa rasowe, hehe
        • tessciowa_27 Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 19:44
          I tu byś się zdziwił, bo króliki też mają. Zresztą w przypadku praktycznie
          wszystkich zwierząt hodowlanych czy użytkowych są rodowody. Przeciętnego
          rolnika może i nie interesuje rodowód ale krycie krów jest ściśle określone, a
          dobór byhaja też jest sformalizowany. Ten rolnik, któremu będzie zależało na
          odpowiedniej jakości produktu (mięso, mleko itd) będzie dobierał odpowiednie
          rasy zwierząt hodowlanych a one mają papiery. W przypadku koni jest podobnie, z
          tym, że nie na wsi. Rodowód ma na celu określenie dzieciczności i
          prawdopodobieństwa wystąpienia porządanych cech u danego osobnika. Stworzono je
          po to by móc przewidzieć jakie będzie potomstwo danej pary, by ujednolicić
          cechy fizyczne i predyspozycje psychiczne osobników. Na początku (tak jak u
          innych zwierząt) u psów i kotów ważne były walory użytkowe, dopiero później
          moda wpłynęła na zmiany cech fizycznych pod kątem upodobań ludzi.
          • ontarian Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 20:50
            oj tesciowa, tesciowa
            buhaja to dobierali zanim jakis oszust
            na pomysl rodowodow nie wpadl
            a teraz, to do krowy weterynarz przychodzi zamiast buhaja
            • mmk9 Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 21:37
              Tjaaaa. Weterynarz, ale ma ze sobą materiał genetyczny buhaja. Jeśli sie stara,
              ma też katalog z wyciągiem z rodowodow buhajów i ocen ich corek. Dobiera sie
              byka, ktorego potomstwo miewa lepsze parametry mleka, odpowiedni kształt
              wymienia, zdrowotnośc. Niektore byki rokują też łatwe cielenie pokrytej nimi
              krowy. Krowy zas podlegają ocenie mlecznosci : ilośc i skład mleka/% bialka i
              tłuszczu/. Krowa o potwierdzonym pochodzeniu i objęta oceną ma nawet swoj
              portret w rodowodzie. Rezultatem tego wszystkiego jest zupelnie inny poziom
              mleczności krow i brak kolejek po mleko przed sklepami. Ja tekowe pamiętam. Jak
              rownież kazdej wiosny zapewnienia gazet i tv, że jak tylko krowy wyjdą na ląki,
              mleka nam nie zabraknie.
              • albert.flasz1 Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 02.02.07, 14:49
                Co za bzdury...
                • mmk9 w którym miejscu bzdury, Albercie ? 02.02.07, 18:00
                  Czyżby oczy własne mnie myliły ?
                  • albert.flasz1 Re: w którym miejscu bzdury, Albercie ? 02.02.07, 19:03
                    A co te oczy widzą?
                    • mmk9 oczy widzą teraz Klossa, ale 02.02.07, 20:31
                      pól godziny temu widzialy krowy. Po bykach z rodowodami.
    • pierozek_monika Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 20:46
      świnki morskie też mają rodowody
      • pierozek_monika Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 20:46
        www.psy.aplus.pl/sirted/swinki.html
      • ontarian Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 20:51
        naprawde swinki maja?
        to czemu ten chorek ciotek
        komus kto chce kupic swinke morska
        nie udziela takich samych rad
        jak w przypadku psa lub kota?
        • pierozek_monika Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 21:05
          nie mam pojęcia, ale teraz zobaczyłam coś takiego, że mi szczęka opadła, zobacz na @
          • ontarian Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 21:22
            widzialem :)
            tylko, ze to nie jest rodowod
            tutaj sa takie sklepy, w ktorych dzieciaki same pluszaki robia
            pluszaki te maja serduszka, zeby "zyc" mogly
            no i oczyscie dostaja metryke urodzenia :)
            poniewaz jest to o zwierzatkach wiec moge link zapodac :)
            www.buildabear.ca/default.aspx
            nikt nie powie, ze nie na temat
    • jura1234 Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 26.01.07, 22:29
      ontarian ja jestem w stanie zrozumieć wiele... naprawdę... ale tego, że ktoś z
      google nie potrafi korzystać nigdy nie zrozumiem:

      www.kroliki-rasowe.com/
      artykuly.animalia.pl/artykuly.php?id=40
      amperi.fm.interia.pl/
      • azaheca Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 27.01.07, 11:43
        ontarianowi o dżdżownice przecież chodzi,tylko wstydzi się przyznać:)
    • mysiam1 Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 27.01.07, 15:30
      Ontarianie drogi (hehe), nic bardziej mylnego! Rodowody mają obecnie także
      myszki i szczurki!Są specjalne odmiany barwne, hodowle licencjonowane, wystawy
      i inne takie. I w dodatku te myszki i szczurki rasowe są słodkie jak nie wiem
      co... ;-PPPPP
      • majenkir Re: rodowody - dlaczego tylko psom i kotom? 27.01.07, 19:14
        mysiam1 napisała:

        > Ontarianie drogi (hehe), nic bardziej mylnego! Rodowody mają obecnie także
        > myszki i szczurki!


        Ontarian, spraw sobie rasowe myszki! bedziesz mogl jezdzic z nimi na wystawy,
        www.afrma.org/showindex.htm
        odpoczniesz troche od neta, a my od Ciebie, hehe.
    • albert.flasz1 Re: w którym miejscu bzdury, Albercie ? 02.02.07, 20:47
      Sądząc z poziomu wiedzy "w temacie" oraz poziomu świadomości klasowo -
      historycznej mam wrażenie, że odpowiedziałem osobie, dla której krowa - to jest
      takie fioletowe zwierzątko, które chrupie sobie trawę na alpejskich łąkach, z
      którego świstaki robią puszystą czekoladę, którą później zawijają w sreberka...:-)))
      • mmk9 wolałabym, żebys sprecyzowal 02.02.07, 21:18
        co w mojej wiedzy i swiadomości jest takie razące, ale możesz sobie wyobrażać
        co chcesz. Jak kulą w płot też. Na argumenty moglabym odpowiedzieć, ale jak nie
        to nie. Mam nadzieję, że nie jesteś jednym z "moich" weterynarzy. Nie, na pewno
        nie.
        • albert.flasz1 Re: wolałabym, żebys sprecyzowal 03.02.07, 10:49
          Poza faktem, że usunięto wypowiedź, na którą mój post był odpowiedzią a ten
          wyrzucono na koniec wątku, co jest ewidentną manipulacją, nie najlepiej
          świadczącą o intencjach tutejszych moderatorów, nie spodobało mi się co następuje:
          1/ Porównywanie rodowodów zwierząt "gospodarskich" do rodowodów zwierząt
          "bibelotów" hodowanych wyłącznie dla zaspokojenia ambicji i dostarczenia wrażeń
          snobom z miasta jest nadużyciem. Tu chów czysto rasowy jest zjawiskiem raczej
          marginalnym, szczególnie w przypadku trzody, koni i bydła, uprawianym głównie
          przez Instytuty Hodowli Zarodowej albo inne "banki genów". Zróżnicowanie
          osobnicze w obrębie jednej rasy również jest tu dużo większe, niż np. w
          przypadku psów. Bierze się to z tego, że kryteria i wymagania są zupełnie inne.
          Większość hodowców, nawet dbających o pochodzenie i rodowody opiera się na
          różnych krzyżówkach, nawet między rasowych, czyli w terminologii wyznawanej
          przez osoby Twego pokroju - na "kundlach".
          2/ Pieprzenie o kolejkach po mleko, jest to jakiś infantylny bełkot - nie widzę
          tu innego określenia. "Za komuny" przetwarzano w Polsce około 12 miliardów
          litrów mleka rocznie. Później, pogłowie bydła spadło o ponad połowę (miała w tym
          pewien udział histeria związana z "chorobą szalonych krów") a produkcja mleka
          spadła do około 9-10 miliardów litrów rocznie (jednocześnie znacznie poprawiła
          się wydajność: z około 3 500 litrów mleka/ krowę rocznie do przeciętnie około 6
          - 7 000 litrów dziś). Przed wejściem Polski do UE, nasi wspaniali politycy
          "wynegocjowali" krajową kwotę na poziomie 8 miliardów i tyle już wolno nam
          będzie nam rocznie produkować "po wiek wieków", chyba że kiedyś kwoty zniosą (o
          czym zresztą coraz częściej się mówi ale Francuzi i Niemcy nie chcą pozwolić).
          Zmieniła się diametralnie struktura przetwórstwa i konsumpcji (dziś gros
          produkcji idzie na tzw. "galanterię mleczną"), higiena pozyskiwania mleka (dój,
          zbiórka), struktura producencka (coraz mniejszy udział w produkcji globalnej
          mają gospodarstwa małe, coraz większy - średnie i duże, wyspecjalizowane). We
          wzroście wydajności ("mleczności") na pewno spory udział ma poprawa genetyki (w
          tym wzrost poziomu dolewu krwi rasy holsztyńsko - fryzyjskiej, pochodzącej
          głównie z Niemiec, Holandii, Francji, trochę z USA i Kanady - to nie to samo!),
          ale też jest to tylko jeden z czynników, który wpływa na całość zjawiska! Poza
          nim, jest jeszcze żywienie (tu wciąż jest najwięcej do zrobienia: albo mamy
          żywienie z innej epoki albo "z komputera" przedstawiciela handlowego firmy
          paszowej - oba nieefektywne i powodujące poważne problemy, drugie w dodatku
          bardzo drogie), warunki środowiskowe, wiedza i nawyki hodowców oraz wiele innych.
          Wybacz, ale czytając odpowiedzi Twoje i jeszcze jednej forumowiczki doszedłem do
          wniosku, że albo jesteście gimnazjalistkami albo dziennikarkami albo
          aktywistkami jakiegoś zamieszania w stylu "Animals", "Arka" albo inne takie. Nie
          widzę tu więc możliwości nawiązania ciekawszej dyskusji.:-(
          pzdr
          PS. To Ty się leczysz u weterynarzy?
          • mmk9 Re: wolałabym, żebys sprecyzowal 04.02.07, 09:19
            1.Stanowczo wypraszam sobie uwagi typu "ludzie twojego pokroju". Niezależnie od
            tego jaki "pokroj " sobie wymyśliłeś , jest to obrażliwe.
            2.Oczywiście, ze rasy psów powstały albo z kundli albo z krzyżówek
            miedzyrasowych , bardziej lub mniej przypadkowych. Czy ktoś to kwestionuje ?
            3.Oczywiście, ze jest różnica między rodowodem psa i buhaja oraz celowością
            czegoś takiego, w rolnictwie stosuje sie ponadto krzyzówki tzw towarowe,
            świadomie lącząc rożne rasy dla osiągnięcia np wybujalości F1 .
            4.Niektorzy czekają na zniesienie kwot mlecznych , niektorzy boją się o ceny
            oraz o to, czy będac niedużymi dostawcami znajdą zbyt na swoje 50-100 tys.
            litrow mleka. Istnieją obawy, że rynek opanują "milionerzy".
            5.Pieprzenie o kolejkach po mleko to moje wspomnienia. Nie wiem, ile mleka
            przetwarzano w PRL. Może 12, a moze i 120 miliardow litrow. Nie sądzę, zebysmy
            byli w stanie to wszystko zeżreć, nawet w kielbasie serowo-miesno-krylowej. Ja,
            mieszkając wówczas w dużym mieście, w kolejkach po mleko butelkowane stałam. Co
            do innych artykulów pochodzenia mlecznego, to też bylo ich troche mniej niż
            teraz.
            6. Wyobraź sobie, ze u weterynarzy leczą się mojego męza i moje krowy. Ostatnio
            zbyt często i zbyt drogo. Oto , co pamiętam z roku biezącego :
            a. skaleczony/przydeptany?/ strzyk, udraznianie rurką, ktorą
            nazywacie "bykaniula" czy "wykaniula", antybiotyk z powodu zapalenia cwiartki,
            znow udrażnianie. rezultat wobec tego, ze ciągle manipulacje rurką zagrazaly
            kondycji zwieracza, zasuszenie calej cwiartki. trzy pozostale sa dojone.
            b. wyciąganie drugiego martwego cielaka/pierwszy sam sie urodzil po 7-
            miesięcznej ciąży/
            c.proba wydobycia łożyska krowy po powyższym porodzie, podanie zntybiotyku,
            zapowiedź dokończenia proby jutro
            d. wczoraj około 20.00 zastrzyk amoksycyliny na zapalenie ćwiartki wymienia,
            zawiesina synulox, u wlaśnie ocielonej pierwiastki zastrzyk od opuchlizny.

            Milej niedzieli przy śliwowicy /sądząc po nicku/ a takze nieulegania debilnym
            stereotypom życzy gimnazjalistka z Arki
            lub bezzębna rolniczka analfabetka w waciaku.
            • albert.flasz1 Re: wolałabym, żebys sprecyzowal 04.02.07, 20:03
              mmk9 napisała:

              > 1.Stanowczo wypraszam sobie uwagi typu "ludzie twojego pokroju". Niezależnie od
              >
              > tego jaki "pokroj " sobie wymyśliłeś , jest to obrażliwe.

              Cóż, styl Twej pierwszej wypowiedzi aż o to prosił...

              > 2.Oczywiście, ze rasy psów powstały albo z kundli albo z krzyżówek
              > miedzyrasowych , bardziej lub mniej przypadkowych. Czy ktoś to kwestionuje ?

              Ja nie, czyżbym napisał coś w tym stylu?

              > 3.Oczywiście, ze jest różnica między rodowodem psa i buhaja oraz celowością
              > czegoś takiego, w rolnictwie stosuje sie ponadto krzyzówki tzw towarowe,
              > świadomie lącząc rożne rasy dla osiągnięcia np wybujalości F1 .

              Nie tylko po to, często chów czysto rasowy jest nie do zrealizowania w warunkach
              praktyki i jest nieopłacalny.

              > 4.Niektorzy czekają na zniesienie kwot mlecznych , niektorzy boją się o ceny
              > oraz o to, czy będac niedużymi dostawcami znajdą zbyt na swoje 50-100 tys.
              > litrow mleka. Istnieją obawy, że rynek opanują "milionerzy".

              Ale produkcja wzrośnie i może wreszcie wtedy skończą się "kolejki po mleko"?

              > 5.Pieprzenie o kolejkach po mleko to moje wspomnienia....

              Moje też. Pamiętam też, że brały się one głównie z tego, że mleko kupowało się z
              rana, gdyż kupione później, szczególnie w lecie już nie dawało się zagotować.
              Nic na to nie poradzisz: wtedy były inne nawyki żywieniowe.

              > 6. Wyobraź sobie, ze u weterynarzy leczą się mojego męza i moje krowy. Ostatnio
              >
              > zbyt często i zbyt drogo. Oto , co pamiętam z roku biezącego :
              > a. skaleczony/przydeptany?/ strzyk, udraznianie rurką, ktorą
              > nazywacie "bykaniula" czy "wykaniula", antybiotyk z powodu zapalenia cwiartki,
              > znow udrażnianie. rezultat wobec tego, ze ciągle manipulacje rurką zagrazaly
              > kondycji zwieracza, zasuszenie calej cwiartki. trzy pozostale sa dojone.
              > b. wyciąganie drugiego martwego cielaka/pierwszy sam sie urodzil po 7-
              > miesięcznej ciąży/
              > c.proba wydobycia łożyska krowy po powyższym porodzie, podanie zntybiotyku,
              > zapowiedź dokończenia proby jutro
              > d. wczoraj około 20.00 zastrzyk amoksycyliny na zapalenie ćwiartki wymienia,
              > zawiesina synulox, u wlaśnie ocielonej pierwiastki zastrzyk od opuchlizny.

              Straszne!!! Nie dość, że krowy miewają wypadki i czasami chorują - to jeszcze
              trzeba je leczyć! Całe szczęście, że nie jestem jednym z "Twoich weterynarzy",
              bo nie lubię tłoku, klientów - "mondrołków" i w ogóle, raczej nastawiam się na
              długofalową, partnerską współpracę, obejmującą przede wszystkim rozród i
              żywienie. Właśnie! Możesz mi wytłumaczyć jak i po co zasusza się jedną ćwiartkę,
              kontynuując dojenie pozostałych? Bardzo mądre...

              > Milej niedzieli przy śliwowicy /sądząc po nicku/

              Miłych snów w błogim samozadowoleniu.

              > a takze nieulegania debilnym
              >
              > stereotypom życzy gimnazjalistka z Arki
              > lub bezzębna rolniczka analfabetka w waciaku.

              Nie ulegam, nie ulegam, niech Cię o to główka nie boli! I nie nazywaj się
              jeszcze "rolniczką". Z treści Twych wypowiedzi wynika, że musisz się jeszcze
              wielu rzeczy nauczyć a przede wszystkim - dystansu do siebie i minimum pokory.
              Nie wystarczy mieć kasę i dużo pomysłów jak naprawić świat.
              • mmk9 zasuszanie ćwiartek w praktyce terenowej 05.02.07, 10:04
                Mądre czy nie, bokiem nie wyszło. Jak to sie robi ? Przestaje sie doić
                ćwiartke, o ktorą chodzi :) Po co ? Zeby dalej mieć tę krowę i jej mleko. Kto
                ma ich 100, sie nie bawi w takie pierdoły, my ze starym tak. Bo mamy mniej.
                Pierwszy raz zasuszaliśmy pojedynczą ćwiartkę, gdy piękna krowa w 1 albo 2
                laktacji miala ją niedrozną. Wielokrotne przepychanie i zostawianie rurki na
                noc a może i dlużej nic nie dało. Tośmy dali spokoj. Długo to trwalo, ale w
                końcu ćwiartka zmiękła. Krowa nie chorowala, a w następnej laktacji ćwiartka
                była drożna, zdrowa i mleko tylko troche kapało /zwieracz trochę puścil od tego
                przepychania/. Miała potem jeszcze kilka dobrych laktacji a odpadła , bo się
                nie zacielila po ciężkim porodzie.
                Nastepne takie eksperymenty robiliśmy, gdy medycyna była bezsilna wobec
                zapalenia 1 ćwiartki. Kilka antybiotyków /czesto po badaniu mleka na
                antybiotykoopornośc/i dalej pełno komorek somatycznych. No to co ? No to
                zasuszamy ćwiartkę. Raz był ropień, ale w następnej laktacji OK /co prawda
                zaraz wysiadła druga ćwiartka, ale to już była taka felerna krowa/. w innych
                przypadkach bez ropnia i pelny sukces, albo sprzedaż z powodu niezacielenia
                się. Pewnie, ze n ie robimy tak wciaż i dopiero jak nie ma innego wyjścia, ale
                zdarza się. W tej chwili mamy 3 sztuki dojone na 3 cycki. Jedna czeka na
                sprzedanie, jedną właśnie calkiem zasuszamy /lekarz kazał tubki na zasuszenie
                dać do wszystkich ćwiartek/, trzecia to ta "przydepnieta", o ktorej pisalam.
                Już mięknie ta ćwiartka, pozostałe zdrowe, z mlekiem. Jak mi się będzie
                chciało, poinformuję Cię o rezultatach.
                • albert.flasz1 Re: zasuszanie ćwiartek w praktyce terenowej 05.02.07, 17:33
                  ...A rób sobie co chcesz i tłumaczyć się nie musisz, przed nikim! "Twój cyrk -
                  Twoje małpy".
                  pzdr
                  • wytuli Re: zasuszanie ćwiartek w praktyce terenowej 06.02.07, 01:17
                    ja i tak jestem ciekawa, dlaczego faktycznie nikt nie najezdza na tych, co
                    swinki i kroliki kupuja bez rodowodu. A jak kupisz psa, to smierc na miejscu :)
                    • albert.flasz1 Re: zasuszanie ćwiartek w praktyce terenowej 06.02.07, 18:37
                      Bo psy i koty są o wiele bardziej "medialne". Poza tym, wokół nich urósł całkiem
                      spory biznes, na którym robi się całkiem niezłą "kasę".;-)
                      • tessciowa_27 Re: zasuszanie ćwiartek w praktyce terenowej 06.02.07, 21:09
                        Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że psy i koty są bardziej medialne. kanarki,
                        gołębie, bojowniki, welony, karasie ozdobne również mają swoje rodowowdy i
                        potrafią kosztować o wiele więcej niż pies czy kot. Fakt, że "odpowiedni"
                        rodzice zwiększają koszt potomstwa. Z psami rodowody wzięły się z potrzeby
                        kontynuacji nie tyle wyglądu ile cech charakteru, wzorzec miał ujednolicić
                        populację pod kątem cech użytkowych. Wyglad był również cechą użytkową
                        (odpowiedni włos, budowa anatomiczna itp). Dopiero gdy psy konkretnej rasy
                        dostały się w ręce powiedzmy "zwykłych" właścicieli (takich, których
                        interesował wygląd) i weszła moda na dane rasy, to zmieniano ich wygląd pod
                        kątem mody. Zresztą koszt wystawy nie wynosi 60 zł, to tylko koszt wystawienia
                        psa, nie licząc dojazdu, wstępu dla drugiej osoby itd. Wystawy za granicą są
                        droższe. Owszem trzy doskonałe dają prawa hodowlene, dodać należy koszt krycia
                        (różnie u różnych ras ale powiedzmy średnio ok 1000 zł), przeglądu hodowlanego,
                        wydania metryk. To nie są małe pieniądze. Jednak szczeniak z metryką posiada
                        udokumentowanych przodków, często z zaznaczeniem tego czy mieli dysplazję
                        stawów biodrowych, łokciowych, dzidziczne choroby oczu, dziedziczną głuchotę,
                        padaczkę (u różnych ras różnie). Dzięki rodowodom można prześledzić linie
                        niosące raka (duże prawdopodobieństwo), problemy skórne itd. Zawiera również
                        informacje o przeszkoleniu przodków, które skolei daje możliwość zwiększenia
                        prawdopodobieństwa psa o dobrym chrakterze.
                        Nie uważam, że należy rzucać się na każdego z pazurami gdy ma ochotę sprzedać
                        szczeniaki bez papierów lub mieć potomstwo po swojej ukochanej suce w typie
                        rasy. Nie moja sprawa. Ja mam psy z papierami, bo było mi to potrzebne i
                        bynajmniej nie w celu wystawiania (linie użytkowe onów zdobywają kwalifikacje
                        hodowlane za granicą lub z dużym problemem w Polsce).

                        Zreszta, nie każdego stać na to by mieć psa z papierami i nie każdemu papiery
                        są potrzebne. Nie znają się na rasach i ich wzorcu, więc każdy piues w typie
                        będzie dla nich rasowy. Fakt że może to przyczyniać się do produkcji szczeniąt
                        w pseudohodowlech ale nie generalizowałabym tego. Pseudohodowcy to co innego a
                        hodowle domowe (papierowe lub nie) to inna bajka.
Pełna wersja