pies w ciężkim stanie

28.01.07, 22:36
witam. mam starą sukę z zaawansowanym rakiem płuc i zapewne przerzutami.
choroba od ujawanienia b. szybko postępuje, w zasadzie miesiąc temu nie miała
objawów. od 2 tyg. je w zasadzie tylko papki,bo od stałego jedzenia ma
odruchy wymiotne. dostaje tramal i sterydy (+furosemid i enap),ale wiadomo,że
jej życie się kończy. nigdy nie musiałam decydować o eutanazji, ale teraz
będę chyba musiała, choć wszystko się we mnie na to nie zgadza. tylko, że nie
wiem, jak rozpoznać ten moment, kiedy pies już tylko cierpi. weterynarz
powiedział mi, że rozpoznam, jak się będzie dusić. ona się nie dusi, ale mi
się wydaje, że tramal nie pomaga, w każdym razie nie na długo, mimo
zwiększenia dawki. dziś nic nie zjadła, siku robiła raz, a piła b. dużo.
często się trzęsie i postękuje. czy odmoa jedzenia oznacza, że to koniec? co
możecie mi Państwo poradzić?
bardzo dziękuję z góry
    • avasawaszkiewicz Re: pies w ciężkim stanie 29.01.07, 00:13
      Niestety ten trudny wybór należy tylko do Ciebie. To Ty znasz swojego psiaka
      najlepiej. Kieruj się w swojej decyzji myślą, że w życiu zwierząt ważna jest
      JAKOŚĆ ŻYCIA a nie jego długosć. Jeśli uważasz, że Twojej suczce jest cieżko,
      że życie sprawia jej problem a nie radość, może to już czas. Osobiście uważam,
      że należy w takich stanach doprowadzić psa do jak najlepszego samopoczucia
      jakie jesteśmy w stanie zafundować chociażby sterydami, silnymi lekami
      przeciwbólowymi czasami i te nie skutkują. Następnie podjąć decyzję o
      eutanazji - i nie czekać już do pogorszenia się stanu czy do powrotu do stanu z
      przed leczenia. W niektórych momentach żadna ingerencja lekarska już nie
      pomaga. Może lepiej nie czekać do momentu kiedy suczka będzie się dusić i przy
      tym stresować. Sama bym nie chciała. Ponadto wówczas możesz już nie zdążyć.
      Niestety ten wybór jest najtrudniejszy i szczerze Ci współczuję ale w tym
      wyborze niemożemy być samolubni i nie możemy myśleć o sobie lecz o NASZYCH
      KOCHANYCH PRZYJACIELACH. Spróbuj postawić się w jej sytuacji.
      W miarę naszych możliwości jesteśmy z Tobą. Jakiej decyzji byś nie podjęła
      napewno jest słuszna.
      3maj się dzielnie, pozdrawiam - ava
      • sleepingbyday Re: pies w ciężkim stanie 29.01.07, 09:11
        dzień dobry i dziękuję za odpowiedź i słowa otuchy.
        wiem, że ten dylemat całkowicie należy do mnie. nie chcę dla "wygody sumienia"
        męczyć psa, ale nie chcę też podjąć tej decyzji zbyt szybko - ani zbyt późno -
        i stąd pytania o objawy stałego cierpienia. w tym - na szczęście - nie mam
        doświadczenia i po prostu nie jestem pewna, czy moja interpretacja jest/będzie
        właściwa. ja nie wiem, czy to, co ja interpretuję jako ból, jest nim. suka jest
        zniedołężniała od dłuższego czasu przed chorobą, zresztą nigdy nie była
        aktywna. najbardziej zastanawia mnie kręcenie się w kółko, odmowa jedzenia i
        wybieranie nietypowych miejsc do leżenia. no i postękiwanie i budzenie się w
        nocy.
        swoją drogą, u ludzi też, moim zdaniem, jakość życia jest ważniejsza niż
        długość. jestem zwolenniczką eutanazji. tylko, że człowiek sam, świadomie może
        o tym zdecydować, a w tutaj to niemożliwe.
        pozdrawiam
        • goldenwomen Re: pies w ciężkim stanie 29.01.07, 10:50
          z wlasnego doświadczenia radze uśpic psa a nie czekac az pojawią sie bóle.Ja
          nie czekałam by zobaczyc jak znosi to moj pies.Życzę odwagi.
          • sleepingbyday Re: pies w ciężkim stanie 29.01.07, 15:35
            dzięki za odzew. pewnie tyle samo w tej sprawie głosów za, co przeciw. ja do
            teraz byłam przeciw. teraz nie jestem ani za, ani przeciw - tylko nie wiem. ale
            wiem już wiem, na co zwracać uwagę i tylko muszę znaleźć siłę do decyzji.
            pozdrawiam/
        • avasawaszkiewicz Re: pies w ciężkim stanie 29.01.07, 11:07
          To Ty wiesz, czy sunia przed chorobą miała w zwyczaju wstawać w nocy??? Stękać
          przy ruchu. Owe kręcenie się w kółko i wybieranie przedziwnych miejsc do
          leżenia to też oznaka- "niewygody". Najprawdopodobniej płuca są już tak zajęte,
          że normalna pozycja nie jest tak wygodna jak wcześniej.
          Psiaki są bardzo dzielne, rzadko piszczą w nocy gdy coś im doskwiera jesli
          mówimy o chorobach przewlekłych, nie marudzą bo nie mają jak. Przyjmują życie
          takie jakim jest w danej chwili nie zastanawiając się dlaczego tak jest.
          A jak reaguje na bodźce z zewnątrz. Gdy przychodzicie do domu??? Gdy otwieracie
          jej ulubione ciasteczko??? Zadaj sobie pytanie czy sunia wykazuje chęć do
          życia???
          Z tymi pytaniami znowu zostawiamy Cię "sami" ale jesteśmy z Tobą - ava
          • sleepingbyday Re: pies w ciężkim stanie 29.01.07, 15:33
            Jeszcze raz dzień dobry.
            bardzo dziękuję za ostatni post. w sumie to wszystko oczywiste, ale dopiero,
            jak się wie. dużo mi pomogło i wyjaśniło.
            a decyzja przede mną.
            • ddb2 Re: pies w ciężkim stanie 30.01.07, 19:28
              Wspolczuje ci bardzo. Sama mialam taki problem 5 lat temu, gdy odchodzila moja
              6 letnia rottweilerka. Przez rok ratowalismy ja lekami sprowadzanymi z
              zagranicy. Nie bylo widac po niej smiertelnej choroby, choc byla po ciezkiej
              operacji. I nagle zaczelo wszystko sie konczyc, guz sie gwaltownie powiekszal.
              Sprawial bol mojemu niesamowicie wytrzymalemu psu. Gdy srodki przeciwbolowe
              dzialaly coraz krocej ( wlasnie budzila sie w nocy i popiskiwala przy
              oddychaniu), nie pozwolilam mojemu mezowi przedluzac jej meki. To ja podjelam
              te okrutnie ciezka decyzje. Nie bylo mojej zgody na fundowanie jej cierpienia w
              zamian za jej wielkie oddanie, milosc do nas i zaufanie. Sprowadzilam lekarza
              do domu, zeby psuni maksymalnie oszczedzic stres. Odeszla wtulona w swego
              ukochanego pana. Lezy w ogrodzie pod srebrnym swierkiem.
    • mamonka01 Re: pies w ciężkim stanie 30.01.07, 19:46
      Rozumiem co czujesz. Niedawno ja sama musiałam podjąć tę trudną
      decyzję.Piszesz,że pies "często się trzęsie i postękuje". On cierpi.Podaruj mu
      dobrą śmierć.Nie przedłużaj życia w bólu. To błogosławieństwo,że możemy naszemu
      przyjacielowi oszczędzić tego co najgorsze. Uważam ,że odwlekanie decyzji w
      takiej sytuacji jest z naszej strony cholernym egoizmem. To trudna decyzja, ale
      ona jest wyzwoleniem dla twojej przyjaciółki.
      Bądz dzielna - Mamonka
    • anulex Re: pies w ciężkim stanie 02.02.07, 22:58
      Jakiś czas temu w Tok fm była audycja na temat eutanazji u zwierząt. Słuchałam
      uważnie, bo mój ukochany pies jest już stary i schorowany - liczę się z tym, że
      być może kiedyś przyjdzie nam (rodzinie) podjąć tę trudną decyzję. Weterynarz
      powiedziała w tej audycji, że kryterium powinno być to, czy pies cieszy się
      życiem, czy miewa jeszcze chwile radości. To można poznać po oczach - po tym,
      czy wciąż pojawiają się w nich "iskierki" i po innych zachowaniach - każdy
      właściciel zna swojego psa i będzie w stanie je rozpoznać. Wydaje mi się, że to
      dobre kryterium.

      Życzę Tobie i Twojej suni dużo szczęścia i wytrwałości.

      ---
      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
      • laik10 Re: pies w ciężkim stanie 04.02.07, 18:58
        Nie zgodziłbym się z tym wet. U mojej suni były iskierki do końca i piękny
        wyraz mordki i musiałem podjać tą decyzję gdyż nie jadła od m-
        cy /wystarczajaco/,skóra i kość i zero siły aby się podnieścić .Dla psa pełnego
        wigoru i ruchu na codzień ,całodniowe leżenie nie jest niczym dobrym ,to nie
        życie to wegetacja i nasz egoizm aby ciągle z nami był bez względu na to co on/-
        a czuje !!!!!!!! - więc to nie jest żaden wymiernik:(
        • avasawaszkiewicz Re: pies w ciężkim stanie 04.02.07, 20:10
          Jeśli pies cieszy się z życia i czerpie z niego radość to znaczy, że jeszcze
          można poczekać. Często jest jednak tak, że psiak całymi dniami męczy się a
          iskierkę widzimy tylko czasem gdy pojawiamy się po długiej nieobecności w domu,
          na spacerze wtedy jednak powinniśmy pomyśleć nie o nas samych i naszym smutku
          po stracie przyjaciela itp a o tym naszym przyjacielu i JAKOŚCI jego życia o
          tym jak on się czuje. Wsyztsko jest jendak zależne od samych naszych pupilo
          każdy jest inny. Nie ma reguły kiedy podjąć taką decyzję i dlatego pewnie jest
          to tak trudna decyzja.
          Obawiam się, że już niedługo sama bedę musiała taką podjąć :(. Współczuję
          wszystkim, którzy już taką podjeli bądź będą musieli to BARDZO PRZYKRA SPRAWA.
          Pozdrawiam - ava
          • tessciowa_27 Re: pies w ciężkim stanie 04.02.07, 20:32
            To ogromnie trudne dla nas ludzi. Walczymy z przywiązaniem, miłością i nie
            chcemy się rozstać. Z drugiej strony serce nam się kraje gdy widzimy cierpienie
            przyjaciela. Ja mimo wszystko pozostawiam decyzję psu. Nie chodzi o iskierkę w
            oczach. Na własnej skórze kilkakrotnie przekonałam się o tym, że przychodzi
            moment, w którym pies odmawia życia, odmawia leczenia. To widać. Dopóki chce
            żyć, mimo bólu, mimo trudności z poruszaniem, chce się bawić, domaga się
            czułości, dopóty jestem przy nim i pomagam. Jeśli jednak widzę, że już nie chce
            to szanuję to.
          • laik10 Re: pies w ciężkim stanie 05.02.07, 20:01
            Tak BARDZO PRZYKRA :(
            Proszę być dzielną :(
            C`est la vie :(
            • sleepingbyday psa już nie ma 10.02.07, 23:30
              zmarła 31 stycznia. jej ostatnie dni były baaaardzo ciężkie. przestała jeść,
              piła b. dużo, a wcale nie sikała. drastyczne zwiększenie dawek furosemidu
              pomogło b.mało. można było jeszcze dożylnie próbować, ale to byłaby walka o
              dni.... bez sensu. więc zawołałam weterynarza do domu, mama przyjechała się
              pożegnać. i jest ciężko, choć przyznaję, że ciężej było patrzeć, jak się męczy
              i zastanawiać, co powinno się zrobić. i zmieniać decyzję co 5 min. każdy ma
              inne doświadczenia, więc zależnie od nich będzie za lub przeciw. myślę, że
              podjęłam dobrą decyzję i nie za późno, ale to nie znaczy, że jestem zadowolona.
              a kto by był? teraz nie chodzi o to, jak odeszła, tylko o to, że jej nie ma.
              dziękuję pani doktro i wszystkim innym za wsparcie i rady, bo naprawdę mi
              pomogły w decyzji. w odpowiednim czasie. też mamie i przyjaciołom, którzy mnie
              trzymali za rękę, jak ryczałam nad piwem.
              chcę adoptować psa ze schroniska, niech jej miski się nie kurzą bezużytecznie.
              zresztą, co to za dom bez zwierzęcia?
              • ddb2 Re: psa już nie ma 11.02.07, 08:12
                Trzymaj sie. Nowego psiaka pokochasz, wypelni pustke po porzednim. Sunia ma
                swoje miejsce w twym sercu, nowy psiak na pewno na nie zapracuje.
              • avasawaszkiewicz Re: psa już nie ma 11.02.07, 12:25
                Napewno podjęłaś słuszną decyzję i jestem z Ciebie i napewno nie tylko ja a
                również Mama i przyjaciółki, dumna bo wiem, że nie była prosta!
                Twój psiak będzie z Toba do końca dni i jego miejsca nikt nie zastąpi. Ale
                druga pociecha w domu napewno też swój dołek w serduszku wykopie i jeśli i Ty
                możesz dać jakiejś psinie troszkę swojego ciepła napewno bedzie Ci BARDZO
                WDZIĘCZNY i Ty jemu!!!
                Takich psiaków do pokochania jest naprawdę wiele i w ich imieniu tego, którego
                wybierzesz BARDZO Ci dziękuję.
                Pozdrawiam - ava
                PS odezwij się proszę jak tam wszystko się poukłada
                3majcie się dzielnie
                • sleepingbyday Re: psa już nie ma 11.02.07, 15:35
                  ś.p. poppy też była ze schronu. 2 lata ją resocjalizowaliśmy, zanim pozbyła się
                  agresji (powodowanej strachem przed wszystkim. wszystkim, tylko nie
                  samochodami). ale i tak zawsze była raczej smutnym psem. np. nie lubiła się
                  bawić. w każdym razie, jak wszystko ustawię, to w piątek jadę do palucha. choć
                  mam wątpliości, czy stamtąd brać psa, czy np. z jakiegoś biedniejszego schronu.
                  przyjaciółka powiedziała mi o jednym pod wawą, prywatnym i biednym. nie jestem
                  jeszzce pewna, co robić, bo z kolei paluch swoje psy sterylizuje za darmo i
                  będę miała peność, że jest zbadany, zaszczepiony. ale z drugiej strony, może
                  lepiej uratować jakiegoś merdacza z gorszego miejsca. na razie wypytuję ludzi,
                  co wiedzą na ten temat. na pewno się odezwę i przedstawię nowego mieszkańca.
                  pozdarwiam
                  • rezurekcja psy w pilnej potrzebie 11.02.07, 16:54
                    Ligota - niestety, daleko od Warszawy. Superpilne
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=56858327
                    albo wybierz z forum
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=664
                    ja mam psa z Korabiewic, znalazlam go na forum Pomoz przygarnij.
                    • sleepingbyday Re: psy w pilnej potrzebie 11.02.07, 23:21
                      tak, oglądam te wszytskie stronki. dzięki.
                • sleepingbyday :-) 14.02.07, 22:48
                  starsznie się na siebie zdenerwowałam. oglądam miliony psów na sieci, a
                  decyzyjność zerowa.w końcu miałam dosyć i wybrałam tę oto Pannę:
                  83.13.226.146/~orion/index.php?option=com_zoom&Itemid=35&catid=136
                  bardzo się niecierpliwię i bardzo się boję - wracała 2x z adopcji, zagadałam
                  wolontariuszy na śmierć pytając o wszystko.
                  będę raportować rozwój sytuacji, tymczasem rozpuszczam wici o potrzebie
                  transportu dla psity ze śląska do wawy. jest mała, nieco powyżej jamnika.
                  POzdrawiam

                  ola
                  • avasawaszkiewicz Re: :-) 14.02.07, 23:48
                    Wygląda fantastycznie, buzia usmiechnięta - zazdroszę. Toż to wykapany Jack
                    Russel Terier :) oj będzie się u Ciebie działo - dłuuugie energiczne spacery są
                    bardzo zdrowe :).
                    • sleepingbyday Re: :-) 15.02.07, 00:00
                      taaa, ponoć ma charakter. ale jeśli jest wykapana z jack russel terriera, to
                      nie kapało po wielkości ;-). boję się trochę, bo śp. poppy była zawsze
                      spokojna, namawiało się ją na spacery. ale to mi dobrze zrobi, jak pobiegam...
                      poza tym mam chytry plan - ja na rowerze, ona na nogach :-).
                      • ddb2 Re: :-) 15.02.07, 10:04
                        Jest piekna. widac, ze ciekawska, a to znaczy, ze inteligentna. Tylko te
                        inteligencje bedziesz musiala ukierunkowac.
                        Poprzedni moj pies to byl rottweiler, suka, jak kazda z tej rasy, bardzo
                        spokojna, opanowana, spacery odbywala, wlokac sie 2 metry za nami. Ratowalismy
                        ja przez rok. Nastepnego dnia po dramacie uspienia, pojawila sie u nas 6
                        tygodniowa labradorka. Istny wulkan energii, zywiol, torpeda i diabel tasmanski
                        w jednym ciele. Przestawilam sie, pokochalam nowa mieszkanke. Gdy jest ciepo,
                        jezdze na rowerze, Bora biegnie kolo mnie, po powrocie, ja ledwo zywa, Bora w
                        ogrodku lapie za pilke i prosi, zeby jej rzucac. Ale nie zamienilabym jej na
                        zadnego innego psa, choc tamtego dnia, gdy zamieszkala u nas, bylam bardzo
                        sceptyczna.
                        Trzymam za ciebie kciuki, Zosia da ci tyle serca, ile zaden czlowiek nie jest w
                        stanie. Na pewno ja pokochasz, a wtedy i z akceptacja bedzie latwiej.
                        Pozdrawiam serdecznie i pisz, jak to dalej sie uklada.
                        ddb2
                        • sleepingbyday Re: :-) 15.02.07, 10:13
                          no właśnie - dobrze widzę twojego rottweilera,jak się wlecze, hehe. poppy była
                          zawsze spokojna, nie lubiła się bawić, biegać, na spacery ją namawiałam
                          (paluchowa przeszłość). a ta to mały wulkanik, i się trochę boję, że nie jestem
                          przyzwyczajona do tego. ale na bank się dotrzemy.

                          www.raycaesar.com/pages/home.html
                          • avasawaszkiewicz Re: :-) 15.02.07, 11:37
                            Ten piesek to kawał może nawet przy rowerze pobiec. Polecam też ewentualnie
                            koszyk ale UWAGA proszę o zakłądanie przypiętych do koszyka SZELEK lub
                            specjalnych pasów!!!
                            Ale fajosko będziecie mieli. A co z tym transportem???
                            Pozdrawiam - ava
                            • sleepingbyday Re: :-) 15.02.07, 12:05
                              właśnie chcę, żeby przy rowerze biegała, a nie na rowerze jeździła, niech się
                              wybiega :-).

                              z transportem na razie nic, choć męczę wszystkich znajomych i każę im się
                              dowiadywać.
                              • rezurekcja zglos sie na forum lokalne 15.02.07, 19:20
                                moze ktos Ci ją przywiezie, jesli bedzie jechal do stolicy. Czy jdnak nie
                                powinnas odebrac jej osobiscie, bo przy okazji podpisujesz tez karte adopcyjna,
                                na podstawie ktorej uzyskujesz zwolnienie z podatku.
                                • sleepingbyday Re: zglos sie na forum lokalne 15.02.07, 19:33
                                  zgłosiłam się na różne fora regionalne, nie tylko gazety. przyślą mi doksy do
                                  podpisu. długo, jeszcze przed decyzją rozmawialismy o suni i powiedzieli, że
                                  nie musze przyjeżdżać. chyba wzbudzam zaufanie!
                                  • sleepingbyday jest transport! 15.02.07, 20:04
                                    suczek jutro przyjezdża do wawy :-)
                                  • sleepingbyday jest transport! 15.02.07, 20:05
                                    sunia jutro przyjeżdża do wawy
                                    • avasawaszkiewicz Re: jest transport! 15.02.07, 22:43
                                      No to czekamy na realcje!!!
                                      Pozdrawiam i 3mam kciuki - ava
                                    • rezurekcja witamy Zosie w nowym domu 16.02.07, 18:01
                                      glaski dla psicy.
                                      • rezurekcja kilka przydatnych linek 16.02.07, 18:09

                                        www.schronisko.infocomp.pl/porady.htm
                                        www.psitulmnie.pl/porady.php?id=12102003_1414
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=17757331&v=2&s=0
                                        • sleepingbyday Re: kilka przydatnych linek 16.02.07, 21:51
                                          zośka przyjechała. no to zaczynamy. mam tremę, że hej :-). dzięki za linki, na
                                          bank się przydadzą. najpierw była przesraszona, ogon podkulony, ale piłka
                                          postawiła ogon z miejsca. spięta jest dalej, jasne i jeszcze długo będzie, ale
                                          jużpowarkuje na odgłosy zza drzwi :-).
                                          pozdrowionka
                                          • ddb2 Re: Witaj Zosko! 17.02.07, 10:17
                                            Bardzo sie ciesze. Codziennie sprawdzam, czy sa jakies nowosci od ciebie. Pisz
                                            dalej, mysle, ze nie tylko mnie interesuje rozwoj sprawy.
                                            Pozdrowienia, glaski
                                            ddb2
                                            • sleepingbyday Re: Witaj Zosko! 17.02.07, 14:27
                                              oo, dlaczego? zocha jest taka sławna ;-)? pisać będę, i sprawozdawać, jak się
                                              rozwijamy. teraz jednak jesteśmy zajęte, bo idziemy do parku, więc:
                                              www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=35688&page=10
                                              pozdrawiamy
                                              • sleepingbyday zośka blog forumowy adopcji 18.02.07, 20:20
                                                jest tak: na spacerach po zmroku jest bardziej odważna, niż za dnia. jest
                                                spokojniej, no i mniej widać ;-). w parku spaceruje chętnie, ale w zasadzie
                                                jeszcze wsyztskiego sie boi. nie ma ochoty na kolegowanie się z psami.
                                                dziś zamarłam - przywiązałam ją do kratki i weszłam na chwilę do sklepu,
                                                wychodzę i przez okno widzę pustą kratkę. a zośka stoi pod drzwiami i czeka na
                                                mnie. grrr...
                                                no i wczoraj spała w łóżku - wymiękłam i już nigdy się mnie nie posłucha ;-).
                                                ale byłam stanowcza w kwestii kanapy i po 1 próbie wskoczenia dała spokój.
                                                wczoraj była mała impreza u mnie, co w sumie nie powinno mieć miejsca tak
                                                szybko, ale nie było wyjścia. zośka okazała niepokój i brak zaufania, ale jak
                                                się uspokoiła, to leżała grzecznie pod fotelem i nawet przysypiała.
                                                wywołuje fale zachwytu, nie dziwne, bo jest naprawdę urodziwa. sprzeciwy
                                                wywołuje u niektórych jej imię. oburza mnie oburzenie na nadawanie ludzkich
                                                imion zwierzętom. że jest to kwestia przyzwyczajenia świadczy chociaż to, że
                                                oburzenie nie obejmuje imienia kuba.
                                                • ddb2 Re: zośka blog forumowy adopcji 19.02.07, 09:41
                                                  Po pierwsze - wlasciciele psow dziela sie na tych, ktorzy spia ze swoimi psami
                                                  w lozku i na tych, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
                                                  Po drugie - Zoska swietnie pasuje do tej madrali i nie zmieniaj go.
                                                  Pozdrowionka
                                                  • rezurekcja Re: zośka blog forumowy adopcji 19.02.07, 18:00
                                                    ddb2 napisała:

                                                    > Po pierwsze - wlasciciele psow dziela sie na tych, ktorzy spia ze swoimi
                                                    psami
                                                    > w lozku i na tych, ktorzy sie do tego nie przyznaja.

                                                    rasy trudne wychowawczo nie powinny spac w lozku wlasciciela. Ale Zoska nie
                                                    jest z tej rasy. Nasze psy (kundle bure z przewaga owczarkow poniemieckich)
                                                    zawsze zabieraly nam pol lozka.
                                                  • sleepingbyday Re: zośka blog forumowy adopcji 19.02.07, 21:16
                                                    moja poprzednia suka nie spała ze mną w łóżku, bo nie lubiła, no, czasem, w
                                                    drodze wyjątku... jeszcze poprzednia lubiła, i zawsze miała długość szerokości
                                                    łóżka, na którym spała :-). ale nie mozna się było ruszać, bo się obrażała i
                                                    szła precz. zośka jest malutka, więc mi nie podskoczy, łatwo ją przesunąć. co
                                                    do imienia - na początku chciałam zmienić, bo nie przepadam za nim, pomijając
                                                    oburzonych. ale ona jest zośką, tego nie da się ukryć, więc pewnie zośką
                                                    zostanie. chyba, że coś się wydarzy...
                                                  • mamonka01 Re: zośka blog forumowy adopcji 20.02.07, 14:27
                                                    Eh.. nie wyobrażasz sobie jak ci zazdroszczę :)
                                                    W domu pusto bez psa. Całą duszą chciałabym mieć następnego.
                                                    Serce chciałoby, lecz rozsądek nie pozwala!
                                                    - Ta cholerna astma i uczulenie na sierść :(
                                                  • sleepingbyday Re: zośka blog forumowy adopcji 20.02.07, 14:39
                                                    kurczę, pech! a jak było z poprzednim psem? b. źle to znosiłaś? ja sie nie
                                                    znam, czy długość włosa ma znaczenie? ponoć odczulanie jest długotrwałe,
                                                    kosztowne, i nie ma gwarancji, ale może spróbuj? co sie będzies zmęczyc, bez
                                                    psa jak bez ręki!
                                                  • mamonka01 Re: zośka blog forumowy adopcji 20.02.07, 18:05
                                                    Odczulanie to długotrwała 3-4 letnia terapia i do tego nie zawsze skuteczna.
                                                    Odkąd w domu nie na psa (no i oczywiście psich kłaków), mój stan zdrowia
                                                    znacznie się poprawił. Zeszłego roku zimą - miesiąc w miesiąc, zapalenie
                                                    oskrzeli,i antybiotyki, teraz nawet kataru. Tak więc dusza cierpi ale rozsądek
                                                    mówi- nie, choć domownicy przyzwyczajeni do obecności psiaka, napomykają
                                                    nieśmiało o następcy. Odkąd pamiętam, prawie zawsze w moim domu były jakieś psy.
                                                    Życie i dom bez zwierząt są takie puste :((
                                                  • ddb2 Re: zośka blog forumowy adopcji 20.02.07, 18:40
                                                    Podobno sa psy nie alergizujace. To chyba te, ktore nie maja siersci tylko
                                                    wlosy, a co z tym sie wiaze, nie przechodza intensywnego 2x w roku, linienia.
                                                  • sleepingbyday Re: zośka blog forumowy adopcji 20.02.07, 22:17
                                                    słyszałam o kotach niealergizujących to i pewnie psy są. moje psy zwasze
                                                    linieją na maksa cały rok. ale to też częste, odkąd z lasów i stepów przeniosły
                                                    się w centralne ogrzewanie. rozterka to duża: zdrowie, czy pies.
                                                    z ostatniej chwili. znalazłam na necie: "Irish Soft Coated Wheaten Terrier
                                                    [...]rzadka rasa w Polsce. Soft to pies kontaktowy,aktywny,posłuszny,nie
                                                    agresywny do innych psów,posiada niealergizujące własnosci sierśći".
                                                    upewnij się w zw.kynologicznym. jak alergię masz sporą, to chyba musisz byc
                                                    pewna. może jest szansa?
                                                  • mamonka01 Re: zośka blog forumowy adopcji 21.02.07, 11:54
                                                    Dziewczyny, dziękuję za podnoszące na duchu słowa otuchy.Przemyśle wasze
                                                    propozycje, skonfrontuję z moim alergologiem i zobaczymy co da się zrobić. Nie
                                                    chcę decyzji podejmować nieroztropnie, bo przecież chodzi tu nie tylko o moje
                                                    zdrowie ale także o los psiaka.
                                                    Jak już kiedyś na forum pisałam dla mnie podjęcie decyzji o posiadaniu psa to
                                                    zobowiązanie na miarę " Ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość, oraz to, że cię
                                                    nie opuszczę aż do śmierci "

                                                    Ps. Z dużym zainteresowaniem czekam na dalsze informacje o Zośce :))
                                                  • sleepingbyday Re: zośka blog forumowy adopcji 21.02.07, 20:28
                                                    mamonka, jasne, dokładnie trzeba się dowiedzieć, co i jak. przyduś alergologa,
                                                    niech się wypowie i dowie wszystkiego u kolegów, co wiadomo o tych psach. ale
                                                    przyduś też jakiegoś kynologa, który zna się na problemie. lepiej się upewnić.
                                                    mam nadzieję, że się powiedzie - cały dom chce miec psa, więc trzymam kciuki.
                                                    u zośki wsio w pariadkie. właściwie nic nowego - cały czas boi się na
                                                    spacerkach i nie dąży do zawierania znajomości... no, może oprócz kotów
                                                    piwnicznych, ooo, z tymi to by się chętnie zapoznała! masakruje starą poduszkę,
                                                    cały dom zasłała gąbkowym farszem. przy okazji okazało sie, że odurzacza boi
                                                    się, ale umiarkowanie, histerii nie czyni. piekarnik ją zdenerwował, ale kto to
                                                    widział, tak cykać (minutnik). ze mną jest całkowicie zakolegowana, jeszcze
                                                    trochę, a musze zacząć uczyc ją różnych rzeczy, bo mimo, że jest grzeczna, to
                                                    niewychowana :-). za to sliczna, nawet trafiła na kalendarz CK :-)).
                                                    pozdrawiamy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja