Pomocy - krew w jamie brzusznej spaniela

21.02.07, 00:28
Proszę o poradę! Mam 12 letnią suczkę spanielkę, która 2 lata temu przeszła
sterylizację wraz z usunięciem 2 guzków (jeden był podejrzany o złośliwy),
piesek ładnie doszedł do siebie po operacji, z tym że gdzieś od roku
odchrząchiwała z płuc, poza tym w bardzo dobrej kondycji!!! Niestety w
ubiegłym roku dwukrotnie dopadły ją kleszcze i chorowała na babesziozę, które
to choroby ciężko znosiła ale się wylizała, i do tej pory wszystko było ok.
Niestety wczoraj w nocy piesek po toalecie czyli "wylizaniu się" nagle zszedł
ze swojego ulubionego fotela i zaczął ciężko oddychać, sapać, nawet jęczeć,
bardzo szybko znieruchomiała nie mogła się położyć, a kiedy już to zrobiła nie
reagowała na nic, nie mogła się ruszyć i wyglądała jakby była w stanie
agonalnym, zlokalizowałam ból w okolicy jamy brzusznej i jakby powiększone
boczki. Pojechałam z psem do weterynarza, który zbadał brzuszek i stwierdził u
suni silny ból, potem zrobił takie badanie: strzykawkę z igłą w brzuszek i
okazało się że z brzuszka poleciało ok 10 cm krwi, poza tym miała temperaturę
39,5 i była blada. No i tu zaczął się dylemat co to może być? Lekarz
początkowo powiedział, że to bardzo źle i mieliśmy już pieska uśpić, ale kiedy
postawiliśmy ją na ziemi odzyskała siły i zachowywała się normalnie, mogła się
poruszać. Stwierdziliśmy, że skoro jest przytomna i jest "na chodzie" to
poczekamy...dostała leki przeciwkrwotoczne i przeciwbólowe dalszą część nocy
nie mogła sobie znaleźć miejsca aż zasnęła nad ranem. Dzisiejszego dnia
(20.02.07)dostała antybiotyk i śr przeciwbólowe, rtg klatki piersiowej
pokazuje lekko powiększone serce ale w normie wiekowej i mikroplamki na
płucach więc weterynarz chce podać antybiotyk na płuca by zweryfikować czy to
zmiany nowotworowe czy z powodu stanu zapalnego. Dostała też leki na "poprawę"
i odbudowę krwi. W domku sunia miała duży apetyt, na spacerku zachowywała się
normalnie chciała się nawet bawić, siusiała normalnie (mocz raczej jasny), ale
nie było kupki od poniedziałku rano.No i nie wiemy co to mogło być, a nie
chcemy pieska "otwierać" ze względu na jej wiek i możliwość przerzutów, no i
ze względu na stres dla niej i możliwość niepowodzenia. Lekarz mówił o
pękniętej śledzionie albo o włókniakach, ale czy w takim stanie pies by
przeżył (nie było wymiotów i normalnie jadła cały dzień). W piątek (jak dożyje
psinka) planujemy USG jamy brzusznej. Nie wiem co robić może macie jakieś
sugestie??? Bardzo dziękuję. Karolina
    • avasawaszkiewicz Re: Pomocy - krew w jamie brzusznej spaniela 21.02.07, 12:33
      Ja też stawiam na pękniętą śledzionę!!! 10cm krwi to dużo, zależy jednak
      jeszcze jakiego dokładnie była koloru itp. Owszme sunia jest w stanie przeżyć
      taką sytuację i to psiaki czasami dobrze sbie z tym radzą. Wsyztsko zalezy
      jednak od tego jakie smiany były w sledizonie, jak pękł aito itd dużo jest
      zależności. A jak wyszły jej wyniki krwi??? Dlaczego dopiero w piątek to usg
      nie da siewczesniej??? 12letni pies to nie ejst jeszcez jakiś niewiadomo jaki
      staruszek -zwłaszcza na spaniela!!! A lepiej jest mieć pocietego psa niznie
      mieć. Uważam, że powinniście przyspieszyć to usg. A jak wygląda sytuacja z
      płynami dzisiaj??? Czy codziennie jest to sprawdzane??? Czy były wykonane
      badania tej krwi???
      Pozdrawiam - ava
      • kobrzut Re: Pomocy - krew w jamie brzusznej spaniela 25.02.07, 19:41
        Piesek ma się dobrze, mamy następujące wyniki usg:
        nerki i nadnercza: nerka prawa dł 56 mm, lewa dł 52 mm, bez złogów w USG, i
        układy K-M nieposzerzony (o ile dobrz odczytuję to co tam napisane)
        Pecherz moczonwy: bez złogów, częściowo opróżniony
        Wątroba: niepowietrzna, fragmentarycznie widoczny płat lewy, płat prawy bez
        zmian ogniskowych, pęcherzyk żółciowy bez złogów
        Śledziona: powiększona do długości 69 mm i nie ma zmian ogniskowych.
        żołądek, dwunastnica, jelita: bez płynu, gazy jelitowe.

        Nakłuwanie brzuszka nie było już powtarzane a lekarz mówił, że nie widać już
        krwi (podczas USG), więc pewno się wchłonęła. O ile dobrze pamiętam to kolor
        krwi z brzuszka był raczej "bordowawy" (ciemna czerwień).

        Ogólnie wszystko wygląda OK. jutro rano idziemy jeszcze na badanie krwi i w
        sumie to nie mamy pojęcia co to było i czy bać się dalej czy przejść do porządku
        dziennego, czyli bieganie za patyczkami, tarzanie się w śniegu itp :(
        Zaraz po wynikach krwi dam znać.

        Dziękuję za pomoc.
        Karolina i Tosia (psiak).
Pełna wersja