Dodaj do ulubionych

kot w szelkach:)- ktoś próbował?

06.05.03, 16:38
od kilku tygodni zastanawiamy sie nad zabezpieczeniem balkonu tak, aby nasz
kot (od lutego w rodzinie:) nie probowal latać. Nie chcemy montowac wszędzie
siatek metalowych i innych "ciężkich" zabezpieczeń ale chcemy mieć pewnosc
że kotu na balkonie nic sie nie stanie. Pomyśleliśmy o tym aby wypuszczać go
na balkon w szelkach i na uwięzi. brzmi trochę dziwnie ale jak by się tak
zastanowić to może nie jest głupi pomysł. Zanim przetestuję na kocie
chciałabym zapytac czy ktoś z Was ma juz jakies doświadczenie z trzymaniem
zwierzaka na takiej "uwięzi"
Obserwuj wątek
    • uwazna Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 06.05.03, 22:18
      Stosuję tę metodę z powodzeniem od lat. Siatkę na balkonie mam tylko do
      wysokości barierki. Kota wypuszczam na balkon w szelkach i przypinam do smyczy
      zamotanej na dole balustrady. Smycz nie powinna być zbyt długa, by kotu nie
      przyszło do głowy przeskoczyć za barierkę i zawisnąć na smyczy. W rejonie
      posiedzeń obserwacyjnych umieszczone jest wygodne, miękkie posłanie. Ponieważ
      moja kicia uwielbia przesiadywać na balkonie, więc w chłodniejsze dni pakuję
      ją do specjalnie uszytego z grubej ciepłej tkaniny wełnianej pokrowca tak, że
      wystaje jej tylko głowa :-). W takim opakowaniu nawet w zimie może prowadzić
      obserwacje.
      • sportowa29 Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 11.05.03, 18:55
        Nasze koty przyzwyczaiły się do szelek. Do lekarza wolę je zabierać w szelkach,
        łatwiej utrzymać. Na spacerach po ciekawej lecz niezupełnie bezpiecznej okolicy
        też lepiej w szelkach. Warunkiem jest chodzenie tam gdzie kot chce, by nie
        musiał szarpać za smycz. Na balkonie, tarasie , małej łączce przydają się
        szelki, choć wielu obserwatorów się gorszy lub dziwi. ja przyjmuję, że to nie
        kot jest na uwięzi. ale ja, bo on prowadzi. Ja interweniuję tylko w chwilach
        zagrożenia, a tak się ciągnę dyskretnie za moim lwem. Pozdrawiam.
    • inguna Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 11.05.03, 21:42
      Moja kotka też wychodzi do w szelkach, do których jest przyczepiony długi
      sznurek, a to po to, by złapać ją w porę, zanim przejdzie na posesje sąsiadów.
      Zastanawiałam się, czy nie puścić Anastazji wolno, ufając w jej czujność i
      orientację w terenie, ale jednak się boję. Za dużo kotów ginie pod kołami
      samochodów... Szelki nie są idealnym rozwiązaniem, ale niestety nie potrafię
      wymyślić lepszego. Pozdrawiam
      • aw100 Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 12.05.03, 09:57
        no tak jesli chodzi o spacery to bardzo dobra metoda takie szelki. ja jednak
        chcialabym sie dowiedziec o wasze doswiadczenia z trzytmaniem kota w szelkach
        na balkonie. chodzi o to by balkonu nie okratowywac, a zedby kot byl
        bezpieczny.
        • jakbar2 Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 13.05.03, 17:46
          Mam niezabezpieczony balkon.Kocurka ubieram w szelki i smycz, biorę książkę i
          siedzę razem ze swoim pokemonem.Kot zachwycony , a ja mam godzinkę lub dwie dla
          siebie i swoich zainteresowań.Tyle, że jedną rękę mam zajętą smyczą. Ale to mi
          nie przeszkadza.
          • aw100 Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 14.05.03, 14:01
            to tak jak u mnie- kot w szelkach a ja na z ksiązka. jest to co prawda bardzo
            przyjemne ale przez jakas godzine. problem pojawia sie wtedy gdy ja juz mam
            dosyc a kot jeszcze nie:( jest jeszcze maly i narazie bede go w ten sposob
            pilnowac. mam nadzieje ze nauczy sie ze jak jest w szelkach to ma ograniczone
            pole dzialania.
            • merick57 Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 18.05.03, 22:10
              Zdecydowanie odradzam! Mój kot chodzi w szelkach, ale jeśli tego zachce, to
              nawet z mocno zaciśniętych paseczków szelek udaje mu się wydostać i zmyka,
              gdzie tylko mu się spodoba. Ja nie mam balkonu, więc u mnie nie ma zagrożenia
              upadku z dużej wysokości. Mój najwyżej ucieknie w krzaki i pozostanie
              problem "wyciciania" go z tamtąd. Ja na Twoim miejscu raczej uwierzyłbym
              Twojemu kotu, że nie ma skłonności samobójczych, niż skuteczności szelek.
              Pozdrawiam!
              • babazgaga Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 20.05.03, 21:01
                z moją zarazą jest to samo
                Po pierwsze, w szelkach i smyczy dostaje czegos, co okreslam nazwą paraliżu
                łapek. Łapki sie nie nadają już do chodzenia, można tylko leżeć na boku. Nie
                ważne czy jest sie w domu, na dworze, na korytarzu czy u znajomych. W samych
                szelkach (bez smyczy) jest ok, więc nie jest to kwestia ciasnych szelek
                Po drugie, mimo zapinania szelek na maksa potrafi sie tak zakrecic ze sie z
                nich wyzwala.
    • adresb Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 21.05.03, 18:22
      Ze swojego doswiadczenia polecam bardzo okratowanie balkonu!

      Moja kicia jest szaloną alpinistką i po kratach / siatce wspina się pod sam
      daszek cały czas kombinując jak by się przecisnąć przez oka siatki i złapać
      ptaka.

      Nie wyobrażam sobie, że miałaby chodzić w szelkach przy jej ruchliwości, ale
      łatwo mi mówić bo miałam ułatwione zadanie. Mam duży balkon - lodgię i był już
      okratowany wiec pozostało mi "tylko" przypiąć porządnie siatkę. Kiedyś był to
      tylko jeden poziom siatki, ale gdy się okazało, że kicia się wspina, doszły
      kolejne poziomy do samego dachu.
      A ponieważ moja kicia uwielbia przebywać na balkonie, nie byłabym w stanie
      zawsze jej towarzyszyć ze smyczą w ręku, a w dodatku w zimie zawsze musiała
      wyjść na chwilkę zbadać co nowego widać z balkonu więc oczywiście nie musiałam
      z nią marznąć!

      Pozdrawiam!
    • aw100 Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 22.05.03, 10:35
      Dziekuje za wszystkie komentarze. Kot w szelkach "praktykowany" jest pod
      kontrola juz od kilkunastu dni. Po założeniu szelek jest bardzo spokojny
      (zreszta chyba ma taki charakter- brykanie włącza mu się dopiero wieczorem:))
      W szelkach chodzi bez problemu, nic go nie uwiera (może dobre szelki kupiłam-
      skórzane, dośc szerokie, miękkie)nie stara się ich zdjąć czy z nich wyplątać.
      jest bardzo zadowolony jak mu je zakładamy bo zaczęlo mu się to kojarzyć z
      wyjściem na balkon. Na balkonie za to siedzi sobie przy barierce i ogląda
      świat. nie rzuca się po balkonie, czasem tylko aż drży z wrażenia jak zobaczy
      jakiegoś ptaka. jak mus ię znudzi to włazi do mieszkania. Słowem- nie ma nic
      przeciwko szelkom, a na balkonie zachowuje sie w bardzo spokojny sposób. Nadal
      go obserwyjemy, choc dlugosc smyczy uniemozliwia mu latanie:)
    • zelly Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 27.05.03, 15:14
      Mój kot, ponieważ bardzo lubił wychylać się i łazić po poręczach(10 piętro!)
      tak właśnie wychodził na balkon. Był w szelkach a smycz zaczepiałam o sznur do
      wieszania prania w taki sposób że się przesuwała i mógł chodzić po całym
      balkonie, ale juz nie skakać lub zwisać na dół. Na początku nie był zachwycony
      ale się przyzwyczaił i nawet spał w szelkach. Spróbuj lepsze to niż zbieranie
      kota spod okien( co mnie już się zdarzyło). Pozdrowienia
      • aw100 Re: kot w szelkach:)- ktoś próbował? 27.05.03, 16:37
        Co do tego ze szelki lepsze niz zbieranie kota spod balkonu to ja jestem
        przekonana. chyba wyprobuje twoj sposob- jak narazie nasz kot nie ma zbyt
        duzego pola manewru- ot tyle na ile wystarczy smysz mocowana w jednym miejscu-
        na szczescie balkon jest dosc szeroki:)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka