aneczqs 29.05.07, 06:18 Sobota. Południe. Całym rokiem pojechaliśmy do poznańskiej palmiarni. Kilka pomieszczeń z różnymi klimatami, a w jednym z nich przeraźliwe miauczenie kociaka. W Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
login_niedostepny Re: Szczyt ludzkiej obojętności 30.05.07, 09:30 iiii.......??? Odpowiedz Link Zgłoś
annb Re: Szczyt ludzkiej obojętności 30.05.07, 10:21 no własnie gdzie ten szczyt? Odpowiedz Link Zgłoś
yag200 Re: Szczyt ludzkiej obojętności 30.05.07, 15:02 Cóż, niektórzy ludzie nie chcą nawet trochę myśleć... Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Szczyt ludzkiej obojętności 30.05.07, 18:53 "Papugi z Oka* Hodowla i handel zwierzętami towarzyszącymi** Kilka lat temu zacząłem interesować się zwierzętami, które zwą egzotycznymi a w szczególności ptakami. Ta nisza rynku była coraz bardziej popularna i czułem wymarzoną okazję by zróżnicować mą działalność zawodową. By zaopatrzyć się w literaturę, zakupiłem wszelkie rodzaje książek o ptakach oraz kaset video; adoptowałem nawet papugę, której jeden z moich klientów już nie chciał. To właśnie dzięki niej nauczyłem się żywić i dbać o ptaki. Aby pogłębić moją wiedzę o ptakach pojechałem zwiedzić hodowle papug, umiejscowioną w pobliżu mojego domu, w Quebec. Towarzyszył mi Normand, wielki chłop, mocny, choć wrażliwy. Znałem go od pewnego czasu, a nasze zainteresowanie ptakami nas zbliżyło. Spędziliśmy w tej hodowli całe popołudnie. Gdy przybyliśmy na miejsce, nasz wzrok przyciągnęła dość duża, okrągła woliera. Znajdowała się trochę w bok od głównego budynku, nad małym jeziorem i zawierała parę ar zielonoskrzydłych, jednych z najpiękniejszych i największych papug na ziemi. Krzyczały i biły skrzydłami jedna przez drugą, siedząc na pniu drzewa dając spektakl, który robił wrażenie. Ta przejmująca wizja dobrze zapowiadała wizytę, na której rozpoczęcie czekaliśmy z niecierpliwością. Kilka chwil później nadeszła młoda kobieta, by nas przyjąć i poprowadzić do wnętrza hodowli. W fermie tej panowała przyjazna i życzliwa atmosfera. Przyćmione światła, łagodna muzyka i kilka tropikalnych roślin potwierdzały nasze wrażenie przebywania w modelowej hodowli. W rzędzie stało mnóstwo wolier, zawierających niesłychaną rozmaitość gatunków ptaków. Zielone zabarwienia amazońskich papug z Ameryki środkowej, jednego z najbardziej zagrożonych gatunków, indygo ary modrej mieszało się z szarością i szkarłatem papug z Gabonu oraz z rubinową czerwienią i szmaragdową zielenią rzadkich Eclectus z Azji. Białe kakadu z cytrynowo-żółtym czubem z Australii, nierozłączki wszystkich kolorów z Afryki i wiele innych siedziały obok siebie często setkami, w niewyobrażalnej kakofonii. Widok tych wszystkich ptaków tropikalnych wielkiej urody, zebranych w tak małej przestrzeni mógł pozostawić w osłupieniu. Bardzo daleko od drzwi wejściowych, w głębi budynku, w miejscu izolowanym z dala od niedyskretnych spojrzeń były ary wszystkich rodzajów, zamknięte parami w miniaturowych wolierach, umieszczonych na wysokości jednego metra od podłoża. Duże papugi, w naturalnych warunkach wybierają swego partnera seksualnego i na ogół parują się na całe życie. W niewoli jednakże wybór jest tak ograniczony, że hodowcy zmuszeni są narzucać partnera i tworzyć pary nie biorąc pod uwagę zgodności. Zamyka się w maleńkiej wolierze samca i samicę i ta, nie mogąc uciec ani nawet się ukryć znosi stałe namiętności seksualne samca, który przez niewolę staje się agresywny. Widzieliśmy te samce, warczące jak psy idąc sto kroków wzdłuż ich grzędy, skrzydła uchylone, szyje naprężone tuż nad podłożem... Duży kawałek drewna, całkowicie rozszarpany na dnie jednej z klatek świadczył wymownie o gwałtowności tych zwierząt. Samice, poddane i onieśmielone tą zwyrodniałą weselną paradą, cicho znoszą ich ataki i mimo wszystko udaje im się znieść kilka jaj. W każdej klatce, umocowane w jednym z boków znajduje się drewniane pudełko, które służy za gniazdo. Każdego ranka, pracownicy przeglądają te gniazda i wybierają jaja, które natychmiast umieszczają je w inkubatorach obok wejścia. Aby stymulować znoszenie jaj, należy wybierać je w miarę jak są składane gdyż samica, która zniosła już wystarczającą liczbę jaj przerywa zwykle ich składanie, by je wysiedzieć. Na koniec, nasz przewodnik pokazał nam salę inkubacji i przyległy do niej mały pokój, który przypominał prawdziwy żłobek. Natychmiast po wykluciu się z jaj pisklęta przenoszone są w to miejsce, chronione od przeciągów. Następnie, przez pewien czas są karmione ręcznie, po czym przenosi się je do woliery. Pracownik powiedział nam że postępuje w ten sposób, aby jak najwcześniej przyzwyczaić ptaki do kontaktu z człowiekiem. Otóż, u tych młodych zwierząt, tak samo jak u ludzi istnieje krytyczny okres, którego długość zmienia się w zależności od gatunku, w trakcie którego tworzy się coś, co etolodzy nazywają śladem, czyli rodzaj przyuczenia, które sprawia że zwierzę na resztę życia identyfikuje się z danym modelem. U ptaków okres ten jest bardzo krótki i rozpoczyna się natychmiast po wykluciu z jaja. Stworzenie śladu jest krzyżowym elementem, który ma zapewnić ich właściwą integrację ze środowiskiem adopcji. Te, które nie skorzystały z wczesnego kontaktu pozostają dzikimi, źle ukształtowanymi i ogólnie opornymi na wszelki kontakt z człowiekiem. Jest to prawdą dla wszystkich gatunków pochodzących z przemysłowych ferm hodowlanych. Przez troskę o opłacalność, hodowcy pomijają ten aspekt o kapitalnym znaczeniu, nieznany ogółowi. Ta wczesna wada szkolenia częściowo wyjaśnia wysoki poziom porzuceń papug, a także innych gatunków. Przed naszym wyjazdem, jeden z pracowników zrobił nam demonstrację strugania dzioba i pazurów. Żywione papką i odosobnione w zamkniętych przestrzeniach, ptaki te są niezdolne do zużywania swych powłok zewnętrznych, należy więc skracać je regularnie. Posługując się ściereczką, by nie pozwolić się ukąsić, gdyż ptaki te mają potężny dziób, wyjął z klatki amazońską papugę, którą następnie złapał za szyję, jej ciało wcześniej zawinięte w ścierkę. Następnie, przy pomocy małej elektrycznej pilarki zestrugał jej dziób i pazury. Zapach spalonego rogu wypełniał powietrze a drgania pilarki sprawiały matowy, nieprzyjemny odgłos. Przypadkowo, zestrugał za mocno i ze szczytu dzioba zaczęła płynąć krew, która następnie przelała się na szyję ptaka. Ścierka zrobiła się czerwona od krwi i musiał on szybko interweniować, by zatrzymać krwotok przy pomocy pałeczki azotanu srebra. Wróciwszy do swej klatki, ptak pod wpływem tej interwencji przycupnął na jej dnie, z miną poniżonego i z piórami przypominającymi kulę. Wyjechaliśmy z tym nieco smutnym wrażeniem i, cisi przez całą drogę myśleliśmy o tym, co zobaczyliśmy ze słabo jeszcze określonym uczuciem gdzieś na dnie żoładka..." www.amazon.fr/v%C3%A9t%C3%A9rinaire-col%C3%A8re-Essai-condition-animale/dp/2890057194 Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: Szczyt ludzkiej obojętności 30.05.07, 21:49 no i co zrobiłaś/eś w tej sprawie autorko/autorze wątku? Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Szczyt ludzkiej obojętności 30.05.07, 22:44 Jeśli to było do mnie, to nie ja jestem autorem/autorką wątku.:-P Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: Szczyt ludzkiej obojętności 31.05.07, 21:11 to było pytanie do autora/aytorki watku, ktorym ty nie jestes, jak slusznie zauwazyles :P Odpowiedz Link Zgłoś