kot -podgryzacz

14.08.07, 12:53
Moje kocie ma juz rok. Jest bardzo energetyczny :)
Problem jest taki, ze rzuca sie na odkryte czesci ciala. Nie moge
przespacerowac obok z golymi stopami, a kiedy sie bawimy, on - zamiast
atakowac zabawki, pileczki, sznureczki - koncentruje sie na mojej rece i
gryzie naprawde mocno. Jest ze mna odkad mial 7 tygodni (chyba - przygarnelam
go i nikt nie byl pewny, ale kocie bylo malenkie), nigdy go nie uderzylam.
Kiedy zaczyna byc naprawde zle - tak ze wychodze ze zmasakrowanymi rekami, po
prostu zamykam go w innym pokoju az sie uspokoi, bo nie wiem jak inaczej dac
mu do zrozumienia, ze on robi zle. Czy to dobra metoda? Kiedy poluje na nogi,
probuje go po prostu "odczepic" od nich i odsunac, ale nic z tego. Zaczyna sie
to robic komiczne, bo musze przed nim uciekac :). Czasami zachodzi mnie od
tylu i probuje wskoczyc wbijajac pazury, albo troche sie zaczai i mnie
dziabnie w ramie (nawet kiedy jest ubrane). Kotek byl kastrowany 4 miesiace
temu, ale agresorkiem byl zawsze. Nie wychodzi z domu. Czy jest jakas szansa,
zeby go troche uspokoic? Zdaje sie, ze mam problem natury wychowawczej:)
    • misia007 Re: kot -podgryzacz 14.08.07, 13:21
      Wydaje mi sie,ze rozpiera go energia.Przydalby mu sie partner do bijatyk, ktore
      sa ulubiona kocia zabawa.Z braku laku atakuje ciebie.
    • mist3 Re: kot -podgryzacz 14.08.07, 13:26
      dobrym sposobem byłoby sprawić sobie drugiego kota, wtedy biłyby się razem (no
      chyba, że jeden namówiłby drugiego na atak na ciebie, ale o tym jeszcze nie
      słyszałam ;) )
      kot ewidentnie ma dużo energii i trzeba ją jakoś spożytkować - gonitwa za
      piłeczką, kulką papierową czy z folii aluminiowej, gonitwa za sznurkiem (pani
      przyczepiona z drugiej strony) - wszystko to, co pozwoli kotu się wybiegać.
      jeśli chodzi o polowanie na nogi to do pewnego wieku koty tak mają, trzeba mieć
      nadzieję, że wyrośnie.
      odczepianie kota wbitego pazurkami nie ma sensu - bo człowiek odniesie jeszcze
      większe rany. można kotka pacnąć palcem u nasady nosa - tak jakby to zrobiła
      kocia mama łapką, nie za mocno. trzeba coś rzucić, klasnąć w ręce albo krzyknąć
      głośno 'nie wolno' - zrobić coś co kota zdekoncentruje.
      można też poznać, kiedy kot szykuje się do ataku (większość kotów ma takie fazy)
      - źrenice rozszerzone, uszy położone po sobie, pysk wydłużony, ogon macha -
      wtedy po prostu wychodzimy do innego pokoju albo znowu coś rzucamy (warto mieć w
      różnych miejscach kuleczki albo piłeczki. jak kot w czasie zabawy wywinie taki
      numer - to też trzeba po prostu go zignorować i wyjść, nie patrząc w oczy (uznać
      to może za zachętę do dalszej walki).
      jak już to naprawdę nie pomaga, to trzeba zastosować spryskiwacz z wodą - kot
      wczepiony, krzyczymy nie wolno i psik wodą.
      • alikakcja Re: kot -podgryzacz 14.08.07, 13:54
        dzieki za rady :)

        na drugiego kotka nie mam szans... znaczy wiele ich by sie znalazlo, ale juz i
        tak mam problemy z najemca mieszkania i obawiam sie, ze gdybym przyniosla
        drugiego to cala trojka laduje na ulicy :)

        Zastosuje Twoje metody mist3... tylko obawiam sie ze patent z woda nie skutkuje
        - kiedys probowalam, ale jakos nie rusza go to, kotek uwielbia bawic sie w
        lapanie wody - np kiedy odkrece kran, on przysiada obok i lapami rozbryzguje
        wode, fajna zabawa :) albo kiedy czasem biore go na spacer nad morze (o dziwo
        "lubi" szelki) wtedy tez brodzi w wodzie i nie protestuje...dziwny jakis;)

        Nic to, wyglada na to, ze musze mu poswiecic wiecej czasu na zabawy. Spacery tez
        fajna opcja, przynajmniej pozniej jest zmeczony, ale tez obawiam sie go
        przyzwyczaic do tego, bo nie codziennie moge z nim wyjsc.

        Pozdrawiam
        • salimis Re: kot -podgryzacz 14.08.07, 15:40
          Może to się wydawać drastyczną metodą ale u mnie zadziałało w obydwóch
          przypadkach (mam dwa koty).Otóż kiedy brałam jeszcze małą kiciuchę na ręce a ta
          pacła mnie pazurkami po twarzy to z wyczuciem tak żeby nie było za mocno
          uderzyłam ją palcem po nosie.Raz,drugi i zapamiętały sobie że wiąże się to z
          nieprzyjemnym uczuciem.Koty mają dzisiaj po 7-8 lat i z pełnym zaufaniem
          pozwalam im na kładzenie łapki na mojej twarzy.Pazurki chowają
          automatycznie.Mały kociak ma niespożyty zapas energii toteż baw się z nim jak
          najwięcej i daj do zrozumienia że nie wszystko mu wolno. Powodzenia : )
Pełna wersja