Dodaj do ulubionych

Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:(

04.09.07, 15:50
Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam... Mój kot staje się najbardziej
upierdliwą i męczącą istotą, jaką znam... Doprowadza mnie do szału
(może ma też na to wpływ fakt, że jestem teraz w ciąży...).
Zachowuje się coraz gorzej a ja mam do niego coraz mniej
cierpliwości. Co ważne - mamy małe mieszkanko (1 pokój, kuchnia,
łazienka, przedpokój), a ja pracuję w domu przy komputerze, więc
siłą rzeczy jestem w domu przez całe dnie. Oto jak mi umila życie
mój "cudny" 2-letni kot.
1. gdy tylko się obudzi (na szczęscie śpi wtedy, kiedy ja) i zje,
zaczyna marudzić. Siada w strategocznym miejscu domu i jęczy.
Miauczy to złe określenie, on wydaje z siebie dżwięki przypominające
ludzkie jęczenie - głośne, regularne, nie do wyciszenia. Jęczy jak
potępiona dusza.
2. Otwarcie mu okna na balkon (zabezpieczony) pomaga na jakieś 5
minut. Szybko nudzi się balkonem i chce z powrotem. Siada przy oknie
od zewnętrznej strony i albo jęczy (jak w domu) albo jeździ pazurami
po szybie. Gdy go wpuszczam, po 5 minutach chce znowu na balkon. I
jęczy. I tak potrafi 10-15 razy w te i we wte. Ciągle jęcząc rzecz
jasna. Gdy jest ciepło to zostawiam okno otwarte i jest troche
spokoju, ale na ogół wolę jednak zamknąć i mam bieganie w te i we
wte. To samo, gdy zamykam się przed nim w pokoju - kuchnia, łazienka
i korytarz to dla niego za mało, on chce być tam, gdzie akurat nie
można.
3. Gdy narobi do kuwety, zaczyna się drapanie. Nie zakopuje, bo i po
co, drapie jak opętany w ściany kuwety. Czasami i z 15 minut, a co
sobie będzie żałował. Przestaje dopiero wtedy, gdy się go za fraki
wywlecze z tej nieszczęsnej kuwety. I tak za kazdym razem.
4. Zawsze się mył, ale jakoś nie zwracaliśmy na to uwagi, bo robił
to normalnie - co jakiś czas, cicho. Od około miesiąca nie wiem, co
mu się stało. Dostał manii czystości. Myje się ciągle, jesli tylko
akurat nie jęczy. Ale to jeszcze nic - zaczął przy tym mlaskać tak
głośno, że jego mycie słychać nawet z łazienki! Szału już dostaję,
bo to mlaskanie przypomina dźwięk jaki wydają staruszki siorbiące
zupę... tak mniej więcej:/
5. gdy próbujemy go rozruszać, zabawić, bo może to wszystko z nudów,
to na ogół gryzie:/ Kładzie się na plecach i w "zabawie" od razu
zaczyna mocno gryźć i drapać - do krwi, bez pardonu. Nikomu już nie
chce się z nim "bawić". Za papierkiem nie chce mu się biegać, a gdy
machać mu sznureczkiem, to na ogół kończy się z rozoraną pazurami
ręką. Bo to wielki i silny kocur jest - waży 6 kg, wzrost ma
adekwatny do wagi.

Fajny ten mój kot, prawda? Dodam jeszcze, że mruczy tylko z daleka
(np. na widok kiełbasy), nie łasi się (ale tego nie robił od
małego), nie przychodzi na głaskanie (tego tez nie), za to leni się
kosmicznie (to jest jakaś krzyżówka, przypomina długowłosego
niebieskiego kota Nebelunga, jego włosy są wszędzie). Nie wiem już,
czy płakać czy się śmiać. Nie oddam go, bo jakby nie było, to mój
kot, chowany od maleńkości. Kiedyś go ubóstwiałam i nadal to
pamiętam... Towarzystwa też mu nie sprawię, bo za 4 miesiące pojawi
się niemowlę w domu i głupotą byłoby teraz dobierać sobie jeszcze
drugiego kota. Staram się wytrzymywać, ale coraz trudniej jest mi
żyć z tym pieronem. I coraz trudniej go lubić...
Tak się chciałam wyżalić. Może macie jakiś pomysł na życie z takim
mazgajem i jękołą? I na spokojną pracę przy takich dźwiękach...:((((
Obserwuj wątek
      • dan3iger Wyjątkowo upier***wa pani... jak ją kochać?:( 08.09.07, 17:31
        Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam... Moja pani staje się najbardziej
        upierdliwą i męczącą istotą, jaką znam... (może ma też na to wpływ fakt, że jest
        teraz w ciąży więc jest tym bardziej marudna...).
        Co ważne - mnie, kota z natury przyzwyczajonego do przestrzeni i swobody
        trzymają w małym mieszkanku (1 pokój, kuchnia,
        łazienka, przedpokój), ona pracuje w domu przy komputerze, więc
        siłą rzeczy jest w domu przez całe dnie oczekując kiziania i przytulanek...
        1. gdy tylko się obudzę (na szczęście dla mnie śpię wtedy, kiedy ona choć to
        kompletnie niezgodnie z moim biologicznym zegarem) i zjem,
        zaczynam marudzić, trudno żebym nie marudził będąc zamkniętym w tej klicie.
        Siadam w strategicznym miejscu domu i jęczę błagając o trochę swobody.
        2. Ona otwiera mi wtedy mu okno na balkon (o powierzchni 3m2 zabezpieczony jak w
        więzieniu: siatką) pomaga mi to na moją wieczną nudę na jakieś 5 minut. Szybko
        nudzę się balkonem i chcę z powrotem, taka moja natura, nie znoszę ograniczeń.
        Siadam biedny przy oknie od zewnętrznej strony i albo jęczę błagając o trochę
        przestrzeni albo jeżdżę pazurami po szybie sygnalizując to samo. Gdy jest ciepło
        to zostawia mi okno otwarte myśląc że robi mi nie wiadomo jaką łaskę. Stara się
        zamykać się przede mną w pokoju - że niby te kuchnia, łazienka i korytarz to
        luksus, tymczasem ja CIERPIĘ mając drzwi oddzielające mnie i limitujące moją
        niezależność. Ona sobie wzięła ŻYWE STWORZENIE i chce mieć lalkę bez potrzeb i
        kaprysów.
        3. Gdy narobię do kuwety, zaczyna się drapanie. Nie zakopuję, bo skoro żwirku
        mało i rzadko wymieniany to sam się brzydzę tego w czym muszę sikać i sr... Fuj!
        4. Zawsze się myłem normalnie. Od około miesiąca myję się coraz częściej
        sygnalizując stres i problemy z moją psychiką, jakby chciało jej się sięgnąć do
        pierwszej książki o kotach albo do Sieci to by sobie sprawdziła jak wygląda
        kocia mowa ciała.
        5. Próbują mnie czasem rozruszać, zabawić. Nie rozumieją że kot nie zawsze
        będzie maskotką. Każą mi idioci biegać za jakimś papierkiem czy sznureczkiem.
        Czasem ugryzę, nie ma dymu bez ognia, może pani popyta pana czy zawsze jest
        (był) dla mnie dobry pod jej nieobecność i skąd się wzięła agresja w moim
        zachowaniu?
        Mieszkam w domu, mam taki odruch że muszę tępić sobie pazury, im nawet się nie
        chce skracać mi pazurów czy wyczesać, potem się dziwią że zabawy kończą się
        ranami a fotele są pokryte sierścią. Mam sobie sam ścinać pazury czy co? Jak
        drapię o fotel czy kanapę to też jest źle. Jestem wielkim i silnym kocurem choć
        ze sporą nadwagą - ważę już 6 kg, oczywiście dzięki temu że żreć mi dają dużo a
        nie pozwalają mi na żaden ruch. Niech się zdecydują - jak już mam żyć w tym
        mieszkanku to przynajmniej ograniczajcie mi żarcie bym się nie roztył i nie
        cierpiał za parę lat na jakieś choroby z tego powodu.
        Powiem szczerze - niech weźmie mnie do weterynarza i spyta go co może znaczyć
        takie moje zachowanie i jak mi pomóc (nie widzi że się męczę???). A może jak już
        urodzi to będzie mniej marudna i kapryśna? Swoją drogą ciekaw jestem jak wygląda
        taki mały człowieczek...
        Kocie pozdrowienia.
        - Kot w niewoli.
        • guru211 Re: Wyjątkowo upier***wa pani... jak ją kochać?: 09.09.07, 02:00
          Do dan3iger. Swietnie to napisales, bardzo dowcipnie i tak
          autentycznie:). A moze to rzeczywiscie sprytne, znudzone kocisko
          dorwalo sie do komputera i opisalo swoj ciezki zywot :)tak z
          przekory i troche na zlosc. Wspolczuje wlascicielce i rozumiem, bo
          tez mam kota w rodzinie, (nieoczekiwanie), ktorego dziwne zachowania
          nauczylismy sie tolerowac. Zycze jej powodzenia i wierze, ze sprawa
          potoczy sie pomyslnie. Ubawilam sie bardzo czytajac posta "od kota",
          dobrze, ze sa takie posty, nie lubie tych obrazliwych. Pozdrawiam
          pozytywnie myslacych.
          • venus22 Re: Wyjątkowo upier***wa pani... jak ją kochać?: 09.09.07, 05:48
            """A według ciebie co weterynarz może na to pomóc? On jest od
            leczenia kociego ciała, nie ducha."""


            To nie jest calkiem prawda. kadzy weterynarz jest po czesci
            psychologiem i behawiorysta. To sa stosunkowo mlode specjalizacje,
            a kto sie kiedys tym zajmowal jak nie wet?
            A TY nie jestes weterynarzem w ogole i nie masz pojecia czy
            zachowanie twojego kota ma podloze psychiczne czy fizyczne.
            wiec tym bardziej powinnas z tym pojsc do fachowca.


            ""Skoro wszystkie wyniki są dobre, to na
            marudzenie może pomóc (poza drugim kotem) tylko behawiorysta lub
            inny tam zwierzęcy psycholog."""

            Co to znaczy "WSZYSTKIE" wyniki? jesli kot jest w miare zdrowy to
            robi sie tylko badania podstawowe, a te moga byc prawidlowe w
            przypadku zaburzen np neurologicznych lub psychicznych.

            ""A na takie zabawy nie mam ani czasu,
            ani ochoty. ""


            no i wyszlo szydlo z worka......


            ""W poście nr 1 nie pytałam, jak pomóc kotu (bo to wiem, ale
            chwilowo
            jest to nierealne) tylko jak to wytrzymać i nie zwariować. """

            Niestety jesli kot sie nie zmieni to NIC sie nie zmieni.
            Rozczarowalas mnie.

            Venus
          • pkv Re: Wyjątkowo upier***wa pani... jak ją kochać?: 15.09.07, 15:28
            Mam podobny problem, ale od urodzenia były koty w domu, jestem Kociarą trzeciej
            generacji, więc chociaż moja mała też doprowadza mnie czasami do szaleństwa,
            wiem że to moja wina i że to JA muszę zmienić swoje zachowanie, bo koty nie
            znają czegoś takiego jak 'złośliwość'.
            Również mieszkam w kawalerce, pokój z aneksem kuchennym+łazienka+przedpokój,
            moja mała kotka Syjamska (rasa, która, jak przeczytałam, jest wyjątkowo
            towarzyska i wymaga dużo poświęcenia) się nudzi! Po prostu nudzi. Wypuszczam ją
            czasami na trawkę przed domem, to se hasa i od razu wraca, ale przynajmniej
            pogoni sobie trochę mrówek.
            Jedzeniem też się nudzi, więc sprawdziłam 3 rodzaje chrupków które jej
            odpowiadają, i daje codziennie na zmianę, unikam w ten sposób dodatkowych
            problemów. Często wyjeżdżam, wtedy Pira idzie do Cioci na pieszczoty. A że kot
            drapie, też może być z miłości, moja mała dopiero niedawno nauczyła się bawić
            'bez pazurków'. Wystarczy poświęcić kotu pół godziny solidnych pieszczot
            dziennie i będzie spokój :)
            Tak nawiasem mówiąc, Koty nie przywiązują się na stałe do ludzi, niestety, jest
            to przykrym faktem. Moja Inez, jak tylko zobaczyła że można sobie wyskakiwać
            przez okno, łazić po Żoliborzu, i wracać do domu na kolację i spanko, tak też
            uczyniła. Pół roku temu odkryła że sąsiadka karmi koty na zewnątrz, i że też
            wpuszcza do domu na noc... Po prostu zaadoptowała sobie nową właścicielkę.
            Jeżeli uważasz, że Twój kot jest nieszczęśliwy, a szczególnie jeśli ma się
            pojawić dziecko, co spowoduje że kot poczuję się JESZCZE bardziej odrzucony,
            postaraj się znaleźć rodzinę dla której on będzie rozpieszczonym jedynakiem.
            Takich rodzin jest dużo :)

            Pozdrawiam
      • baremi Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 10.09.07, 19:54
        A ja kiedy to przeczytałam poczułam się zwyczajnie smutna. Po co ta prawie awantura na forum i złośliwe wypowiedzi osób, które zwierząt nie lubią? Myślę, że jest Pani zwyczajnie przewrażliwiona, a powodem jest ciąża i jest to normalne. Kot też nie jest aniołem, bo nie jest. To dorosły młody kocur. Niektóre sytuacje (lizanie) dały się przecież wytłumaczyć w taki prosty sposób - pchły! Być może i inne problemy też dałyby się wytłumaczyć, ale kot nie umie mówić. Proszę spojrzeć na niego łaskawszym okiem - przecież mimo wszystko Pani go kocha. Być może drażni Panią teraz bardziej, ale czy tylko on? To minie. A może zacząć mówić do niego, jak do dziecka, opowiadać, że będzie jeszcze jeden domownik, pokazywać ciuszki, nawet dać powąchać. On czuje zmianę, czuje Pani rozdrażnienie i niechęć męża. Warto spróbować przekonać męża do kota, choć troszkę. Koty są różne i różnie manifestują swoje niezadowolenie, trzeba starać się je zrozumieć. To trudne,ale warto i udaje się, proszę mi wierzyć. Pomoże okazywanie mu sympatii choćby słowem lub uśmiechem, ale nie wymuszonym. Czasem trzeba też powiedzieć "nie wolno!" i musi to szanować. Mam nadzieję, że się uda, jest przecież Pani inteligentną osobą i dobrym obserwatorem. Jestem bardzo ciekawa jak zareaguje na dzidziusia. Może sprawi miłą niespodziankę? Bo nie będzie już napięcia. Szczerze życzę powodzenia.
      • e-teacher Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 23:00
        Ten kot jest ewidentnie zrozpaczony z powodu braku miłości ze strony
        swojej pani,w tym cały problem.Zgadzam sie,że to kot jest tu
        biedny,a pani dość rozkapryszona i poirytowana.
        Mam koty od wielu lat.Są to zwierzęta niezwykle wrażliwe i
        mądre,choć przez wielu ludzi niedoceniane.Wyczuwają doskonale
        choroby,nastroje i humory swoich właścicieli(to nie jest dobre
        określenie)i zwyczajnie pewne sprawy odreagowują,staraja się zwracać
        na siebie uwagę..zachowanie tego konkretnego kota mówi wyraźnie o
        jego silnym napięciu i sytuacji stresowej.Pozdrawiam!
        PSOprócz koteczki mam też sunię owczarka niemieckiego - to dopiero
        coś!
    • beali Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 04.09.07, 16:59
      Mnie się wydaje,że Twój kot, to cholernie znudzony, samotny kot;-/
      Mimo tego,że jestes w domu niestety.
      Szkoda,że nie lubi się pieścic, bo by mu to trochę życie osłodziło.
      Są fajne zabawki dla kotów np. wędki-przy zabawie nie grozi rozoranie ręki. Poza tym wykrzesz z siebie odrobinę więcej inwencji
      niż papierek;-) Moje dorosłe tez olałaby papier na sznurku po 3 minutach.Skllep zoologiczny, przejzyj internet, poczytaj watki o kocich rozrywkach tym bardziej,że będzie dziecko w domu niedługo i czasu dla kota mniej, a szkoda by nuda i stres związany z nowym członkiem rodziny odbiły się na nim jeszcze bardziej.
      To mycie się nagminne także może byc objawem nudy i stawiam na to.
      Obrót brzuchem do góry i gryzienie ręki w zabawie, to także objaw nudy,a raczej chęć polowania itd.
      --
      Jestem lwem-ryczenie jest moim naturalnym odruchem.
        • misia007 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 04.09.07, 17:16
          Biedny zwierzak.Mamy 4 koty i uwierz zycie z nimi to ogromna przyjemnośc.Kot to
          inteligentne zwierzę a nuda go zabija.Dziwne,ze tego nie widzisz.Moja rada
          znajdz mu odpowiedni dom i to szybko.Z tonu postu az bije w oczy ,ze ledwo z nim
          wytrzymujesz a zwierzaki to wyczuwaja bezblędnie.
          --
          Miki
          Nina
          Czarek i Wacek
      • kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 04.09.07, 17:22
        witaj, dziękuję za rady. już wyjaśniam:
        1. zabawki go nie interesują. od małego go rozpieszczałam, kupowałam
        myszki, wędki i inne cuda w sklepie zoo, każdą rzeczą pobawił się
        parę minut i tak leżała. Odpuściłam więc sobie, bo tak samo olewał
        papierki, które nie kosztowały 5 zł/sztukę.
        2. on z pewnością jest znudzony, ale nie mam fizycznie mołżiwości
        zajmować się nim za kazdym razem, gdy jęknie. Przez około 2 miesiące
        miał towarzystwo - czarną koteczkę - przybłedę. Mordował ją
        nieprzyzwoicie, strasznie bił, gryzł, ewidentnie się znęcał (np. raz
        ją użarł, poczekał, aż piśnie i gryzł jeszcze raz). Ratowaliśmy ją,
        robiliśmy rózne rzeczy żeby było dobrze, ale dobrze nie było. Nie
        wiem, czy to przez mojego kota, czy też z innych powodów, ale
        koteczka sikała nam wszędzie - na łóżko, dywany, ubrania...
        Zmienialiśmy pościel co drugi dzień, odkażaliśmy mieszkanie,
        biegaliśmy po wetach robiąc kotce badania. Była 100% zdrowa, tylko
        lała. Gdy zaszłam w ciążę, te smrody okazały się nie do wytrzymania
        i koteczkę wzięła teściowa. teraz jest kotem wychodzącym i
        szczęsliwym. Nadal leje w domu na wszystko, więc moze to nie była
        wina stresu przez mojego kota. Tak czy siak - kot został sam i się
        nudzi. Ale gdy była kotka to tez jęczał, tylko trochę rzadziej.
        3. pieścić nigdy się nie lubił. od maleńkości. Zawsze mnie to
        martwiło, bo on jest pięknym, puszystym, niebieskim kotem - jak
        maskotka. Ciągle ma się ochotę go ściskać i głaskac, ale nic z tego.
        Nie lubi i już.
    • mysiam1 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 04.09.07, 23:16
      Wiesz, myślę,że Twoja ciąża może mieć całkiem sporo do tego ;-). Po
      pierwsze, jesteś teraz bardziej drażliwa. Po drugie, kot czuje,że
      szykują się jakieś zmiany i to go stresuje. Po trzecie, doceń to, że
      jest leniwy, bo jak w domu będzie małe dziecko, to lepiej, żeby kot
      nie skakał mu na głowę, albo nie urządzał polki-galopki przez
      łóżeczko w pogoni za cieniem na ścianie.

      Kuweta - może jest trochę za mała? A może on z w/w powodów czuje się
      niepewnie, czuje się zagrożony, więc to co zrobił do kuwety stara
      się jeszcze dokładniej zakopać,żeby jakiś wyimaginowany wróg nie
      odkrył śladów ;-).

      Lubi jeść? To może kup mu kulę-smakulę? Wkłada się do tego jakieś
      chrupki czy inne smakołyki, a kot musi się trochę natrudzić,żeby je
      wydostać.
      On się najwyraźniej nudzi niestety...i pewnie chciałby wychodzić...
      A nie mógłby dołączyć do tej kotki , która jest u teściowej?
      Niektóre koty po prostu nie potrafią wytrzymać w zamknięciu...
      • kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 04.09.07, 23:41
        Witaj, dzięki za odpowiedź.
        Z tą ciążą to możliwe, dużo rzeczy teraz mnie denerwuje, mam bardzo
        wyczulone wszystkie zmysły i ta okropna huśtawka nastrojów... Eh:/

        Kuweta nie powinna być za mała, bo jest naprawdę spora, większej
        chyba nie widziałam. Co prawda kot też spory, ale swobodnie mieści
        się i może się obracać. Nie doczytałas - on nie zakopuje!!! Nawet
        nie dotyka pazurami żwirku i koopy! Drapie w bok kuwety, w plastik,
        mógłby tak godzinami:/ Zwłaszcza w środku nocy jest to mało
        zabawne... Zawsze ktoś musi wstać i go z tej kuwety wygonić, bo
        mielibyśmy koncert drapania do rana...

        Z jedzeniem na szczęście nie ma problemów - je suche (dobrej firmy),
        czasem dostaje coś extra. Moja teściowa ma kulę smakulę dla psa -
        ona koszmarnie hałasuje! Jesli znajdę jakąs cichą wersję to kupię,
        ale dodatkowego turkotu w domu nie zniosę:/
        Niestety, u teściowej nie ma już miejsca dla kolejnego kota. Ona ma
        masę zwierząt, w tym 2 koty. Juz nasza koteczka jest wielkim
        problemem, bo czasem im nasika w domu (lubi łózka...). Teść szału
        dostaje. Ale mój kot nigdy nie był wychodzący i wcale się nie garnie
        za okno. On się tylko potwornie nudzi... :/ Zresztą tak naprawdę nie
        chciałabym go oddac, nawet rodzinie. Pocieszam się, że w ciągu dwóch
        lat przeprowadzimy się do domu pod miastem, kupimy psa miłej rasy i
        kot zacznie mieć rozrywki. Będzie sobie łaził po ogrodzie, bawił z
        naszym dzieckiem, psem... Ale do tego czasu musimy się tolerować na
        małym metrażu. Po prostu czasem jest cięzko:(
        • mysiam1 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 04.09.07, 23:59
          Wiem, że jest ciężko. W dodatku koty to bardzo wrażliwe stwory i
          wyczuwają, że coś się święci...
          Moim kotom też zdarza się to drapanie w kuwecie, nie wiem,
          dlaczego...jednak na szczęście mają też możliwość wyjścia na dwór, a
          sama kuweta stoi w hallu na samym dole, więc drapanie nie jest tak
          uciążliwe. Ja rozumiem,że on nie zakopuje, tylko drapie po
          ściankach, ale może w ten sposób chce pokazać, że kuweta jest za
          mała? Albo - że JEGO zdaniem jest za mała ;-). Moim się zdarzało
          także drapać w podłogę wokół kuwet...
          Hmmm...kiedyś "gościnnie" moje koty miały do zabawy taką "kostkę"
          z "drapaka", w środku której dyndała sobie włochata myszka - całe
          towarzystwo siedziało wokół tej kostki i próbowało przez otwory
          wyciągnąć myszę. Słyszałam też, że koty chętnie gonią laserowe
          światełko. A moje osobiste koty uwielbiają wprost, gdy położy im się
          na podłodze jakiś większy karton - "wejściem" na bok, albo wytnie w
          jego ściankach otwory na tyle duże, żeby kot się zmieścił - bardzo
          lubią się tam chować, ganiać, spać :-).
          Aha, koty często reagują na głaskanie po brzuchu "atakiem" - kot tę
          pozycję często przybiera, gdy się broni.
          • kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 05.09.07, 00:37
            No niestety, zabawki jakoś nie cieszą mojego lenia. Owszem,
            światełko z lasera jest super, ale tylko kilka minut. Nastęny raz
            ciekawy jest dopiero po około 24 godzinach:) Az zapomni ;-)
            Mamy za to duży, porządny drapak, który kiedyś był fajny, ale też
            się znudził. Stoi osamotniony, a kot drapie we wszystko inne -
            ostatnio najchętniej w silikon trzymający szyby we framugach...
            Jesli pewnej mroźnej nocy nagle wypadnie nam szyba z okna, to nie
            wiem co mu zrobię:/

            A z pudłem spróbuję, jak tylko jakas paczka przyjdzie. Póki co to
            wielką miłością są wszelkie torby podrózne. Jak tylko gdzieś jakaś
            leży, to nie da się spać nigdzie indziej, tylko w niej/na niej.
            Choćby kosztem ochrzanu za wydrapanie dziury w szafie, gdzie owa
            torba jest schowana... Uf. I pomyslec, że niektórzy twierdzą, że nie
            ma bardziej bezproblemowego zwierza niż kot.

            Ale i tak wiem, że jedynym wyjściem z problemu byłoby zapewnienie
            kotu towarzystwa. Najlepiej silnego towarzystwa, żeby nie odważył
            się go lać tak jak koteczki. Dobry będzie pies, ale to dopiero za
            1,5 - 2 lata.
        • venus22 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 05.09.07, 04:11
          kup sobie jakas dobra ksiazke a nawet dwie lub wiecej o kotach. nie
          tylko pielegnacja i rasy itp ale ich zachowanie.

          akurat o kotach nie wiem co polecic bo mam teraz psy ale moze ktos
          ci cos sensownego doradzi.
          twoj kot jest nie tylko znudzony ale i niewychowany.
          nie dziwie sie ze jeczy co chwila skoro wie ze bedziesz kolo niego
          latala. sama go tego nauczylas :)
          musisz nauczyc go ze nie bedziesz za kazdym jego jekiem podbiegac
          i zabawiac. to samo dotyczy zabawy. on nie moze tak gryzc i drapac
          podczas zabawy- jest widocznie nienauczony ze tego nie wolno.

          na poczatek obetnij mu pazury (obetnij, bron boze usun). karaj za
          gryzienie, nie dopuszczaj zreszta aby tak obejmowal reke i gryzl i
          drapal.

          raz go wypusc, raz wpusc i jesli zacznie znowu jeczec ze chce wyjsc
          to spryskaj go woda - koty strasznie nie lubia wody. w ogole ucz go
          ze nie jeczy sie bez potrzeby.
          kuweta. na twoim miejscu zainwestowalabym w taka co sie
          automatycznie sprzata. jest droga ale zobaczysz ze przy dziecku
          bedzie to wielka ulga.

          ja jednak zastanowilabym sie nad drugim kotem, tez dwulatkiem lub
          cos kolo tego, juz nauczonym do kuwety i wykastrowanym - i lepiej
          kotke do kocura chociaz niekoniecznie. najlepiej ze schroniska.
          tylko musisz wiedziec ze koty dobieraja sie same.
          zapytaj w schronisku czy mozesz wziac tam swojego, albo wziac do
          domu stamtad najpierw na probe. jesli koty wykaza soba mile
          zainteresowanie to prawdopodobnie beda sie dotykac noskami.
          jesli nie przypadna sobie do gustu, to bede sie od siebie odsuwac.
          nie jest to 100% metoda ale zawsze cos.


          jedyny problem ze jak zaczna wariowac.... oj.


          usmialam sie czytajac twoj opis jak koteczek sie zachowuje :)

          Venus



          • kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 05.09.07, 14:12
            Hej hej:)
            miło że sprawiłam ci radość moimi opisami, ale dla mnie to takie
            znowu wesołe nie jest;)

            Wiesz, gdy kot był mały, starałam się go dobrze wychowywać. Może
            nawet umiałabym go trzymać w ryzach, nie rozpieszczać, bo i ksiązki
            czytałam wedy o kotach, i na forum miau byłam kilka godzin
            dziennie... Ale niestety musiałam bronić kota przed moim męzem,
            który za nim nigdy nie przepadał (najpierw miał alergię i kot był
            ogólnie wrogiem, potem alergia przeszła, ale niechęc pozostała). No
            i kot wychował się jako pieszczoczek mamusi i wróg tatusia:( W dużej
            przenośni oczywiście:) I tak np. gdy młody szalał po nocach, mąz
            zamykał go w łazience (z kuwetą i żarciem of course), z której ja go
            wypuszczałam, gdy żałośnie miauczał pod drzwiami. I tak w kółko.
            Popełniliśmy masę błedów wychowawczych, wiem:( Teraz to się mści.

            Powiem ci, że mój kot jest wyjątkiem, jeśli chodzi o wodę. Nie unika
            jej, a nawet lubi. Pryskanie nic mu nie przeszkadza - mruży tylko
            oczy i czeka, aż prysznic się skończy, żeby zacząc się wylizywać z
            kropelek (to uwielbia). Trenowaliśmy to już dawno temu, gdy był
            mały - bez skutku. Na niego nie ma kary. Krzyczenie,
            robienie "pszszszsz" i inne efekty dżwiękowe działają tylko w
            połączeniu z podniesieniem się z fotela i groźnym zmierzaniem w
            stronę kota. Same w sobie są niestety nie groźne. Dostał nawet parę
            razy przez gruby tyłek, gdy naprawdę był krnąbrny i złośliwy, ale
            też zero reakcji - jemu to zwisa. Jeśli robi coś zakazanego (np.
            drapanie w te nieszczęsne spojenia szyby z framugą) to pilnuje
            tylko, żeby nikt zanadto się nie zbliżył. Gdy niebezpieczeństwo
            oddala się na kilka metrów, zaczyna znowu. Czasami rzucam w niego z
            daleka poduszkami, bywa, że przestraszy się i odpuści. Ale rzadko:(

            Obcinam mu pazury, choć wymaga to dużo siły i na ogół dwóch osób
            przeciw kotu. Ale ostre robią się już po dwóch dniach. On ma bardzo
            duże łapy (jak brytyjczyk) z grubymi, długimi, bardzo mocnymi
            pazurami. Ale usuwac ich nie mam oczywiście zamiaru - kot bez
            pazurów to nie kot. A on przeciez kiedyś będzie mógł wychodzić na
            ogród.

            Co do gryzienia podczas zabawy - uczyliśmy go nie gryźć od małego!
            Zabieraliśmy rękę gdy tylko zaczynał, korzystaliśmy z rad ludzi z
            miau. Niestety, on ma to chyba we krwi. Gdy ktoś zaczyna się z nim
            bawić, zaczepiać, tarmosić, to od razu hyc na plecy i do gryzienia.
            Myśle, że jemu potrzebny jest partner do bijatyk - małą koteczkę
            strasznie gryzł, przyduszał, siadał jej na głowie, widac było, że
            jest w swoim żywiole... Ale drugiego kota na 100% nie zaryzykuję
            teraz. Nie dośc, że toksoplazmoza (badam się na to co jakiś czas,
            choć mój kot niewychodzący jest), to jeszcze problemy z
            aklimatyzacją zwierzaka, ewentualne bójki dwóch wielkich kotów, z
            czego jeden obcy... Możliwe kłopoty z sikaniem poza kuwetę (jak
            koteczka), jedzeniem, i diabli wiedzą czym jeszcze. O nie, mamy dośc
            kłopotów! Teraz najważniejsza jest ciąża i przygotowanie się na
            przyjęcia dziecka, a nie rozrywanie kota. Będzie musiał zaczekać na
            lepsze czasy.

            Pozdrawiam serdecznie:)
            • wrexham Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 05.09.07, 18:31
              a wiec widac, ze nawet osoby z dobrymi checiami, otrzaskane z literatura
              fachowa, za pan brat z najlepszymi forami kocimi nie moga sobie czasem poradzic;
              nie ma tu zaniedbania raczej, jest trudny kot po prostu; chwala przypadkowi, ze
              rysiek jest taki w porzo; a narzekalam, ze nie jest miziasty i taki nie koci;
              ale teraz doceniam to co mam;
              a tobie zycze cierpliwosci no i zebyscie ten dom szybciorkiem zbudowali z
              korzyscia dla wszystkich;
              pozdrawiamy
              wrex i jak sie okazuje nie taki straszny rysio
              --
              no bo niestety nie jest zbyt ladna,
              lecz za to zgrabna tez jednak nie
              (ak)
            • aysandra Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 12:59
              witam...
              postaram się za bardzo nie wymądrzać, bo to nieładnie ;)
              a psychologiem zwierzęcym nie jestem, dysponuję jedynie doświadczeniem własnym

              miałam kiedyś dokładnie takiego kota jakiego opisujesz..
              teoretycznie kot był mój, jednak miłością zapałał do mojej mamy a ze mną toczył
              nieustanną wojnę podjazdową
              teraz wiem dlaczego...
              największym problemem jest nasz własny stosunek do zwierząt
              chcemy, żeby kto był miłą przytulanką.. to naturalne, nikt nie chce kota-potwora
              którego trzeba zamykać przed gośćmi
              ale zwierzę, tak jak i ludzi, trzeba akceptować takimi jakie są

              Twój kocur na pewno się nudzi
              jest rozpieszczony
              marudny
              i denerwujący
              mnie mój też doprowadzał do szału

              drapanie jest sposobem przyciągnięcia uwagi - skoro ma zabawki do drapania a
              jednaka nadal próbuje drapać coś innego, to znaczy, że chce przyciągnąć twoja uwagę
              na pewno wie, że szykują się zmiany
              koty są niezwykle wrażliwe na tym punkcie i zmian nie lubią żadnych (większość -
              choć nie wszystkie - jak to zawsze bywa)
              więc i Twój kot wyładowuje stres i stara się Tobie przypomnieć, że nadal tam
              jest i że chce być ważny
              drapanie ręki przy głaskaniu brzucha to najbardziej naturalny z odruchów,
              zwłaszcza u kocurów jeśli nie chcesz być drapana po prostu się z nim tak nie
              baw gładzenie brzucha jest dla kota największym zagrożeniem.. jeśli kot na
              to nie pozwala, znaczy, że czuje się niepewnie, że czuje się zagrożony..
              na pewno ten stan intensyfikuje Twoja ciągła irytacja

              drapanie kuwety to też normalne
              nie w kuwecie ale kuwety
              możesz spróbować zmienić piasek.. jeden z moich kotów przestał po takiej zmianie
              - widocznie nie podobał się jej poprzedni piasek pod łapami

              a jedno co mogę powiedzieć, to że kotu jest potrzebne wychodzenie na dwór
              to, ze mówisz, że nie rwie sie na balkon znaczy jedynie, że masz inteligentne
              zwierze - na co mu balkon? to nie ogród!
              kiedy zacznie wychodzić większość problemów zniknie.. na 90%...

              a co do jęczenia - samo jęczenie nie jest problemem... problem tkwi gdzieś
              głębiej.. to tylko objaw..

              może się też tak okazać, że twój kot jest niereformowalny i tyle... taka
              możliwość też istnieje.. ale na mój "koci" nos Twoje stworzenie bardzo
              przypomina moje, więc po wypuszczeniu na umowną ogrodowa wolność powinno być
              dużo lepiej ;)

              pozdrawiam serdecznie i życzę cierpliwości!
            • bellunia Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 20:42
              A Ci poradzę cos odmiennego, co działa na uspokoje. Na graj na
              komórkę kilka serii dzikich wrzasków swojego koteczka. W momencie
              kiedy on zacznie swój koncert Ty dyskretnie w niedalekiej odległości
              od kocurka włącz jedno z nagrań. Spokój gwarantowany, przynajmniej
              przez 1 godzinę :o)
            • duk123 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 15:17
              Jeśli robi coś zakazanego (np.
              > drapanie w te nieszczęsne spojenia szyby z framugą) to pilnuje
              > tylko, żeby nikt zanadto się nie zbliżył.


              Cze :)))
              Na drapanie framugi moze pomoc oblepienie silikonu podwojna tasma przylepna. Kicie nie lubia bowiem jak im sie lapki lepia, wiec to powinno pomoc
            • maigwen Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 18:43
              Twoja opowieść o kocie przypomina mi coś:
              1. teraz mam kota, identyczna sytuacja jak u Ciebie: kot 2 lata,
              mieszkanie pokój z kuchnią, pracuję w domu (minus ciąża). Kot jest
              bardzo miziasty, pieszczoch, za drapanie pod broda da się kupić na
              wszystko. Cóż z tego, skoro jojczy i marudzi. ale znalazłam na niego
              sposób - ma w mieszkaniu w róznych miejscach pozawieszane myszy,
              dzwoneczki, pluszaki itp., które lubi męczyć, a ja w tej zabawie nie
              muszę uczestniczyć. Więc jak zaczyna marudzić i wyraźnie pokazuje, o
              co mu chodzi, bawię się z nim przez jakiś czas (wie, że nie wolno
              gryźć ani drapać, ale mu się to czasem zdarza - w końcu to kot),
              wyciągam spod szafy jego ukochane myszki, które sam tam za chwile
              wkopuje, generalnie zajmuję się nim na tyle, na ile mam czas. Ale
              później, jeśli dalej marudzi, przypominam mu o wiszących zabawkach,
              i mam go z głowy. Może też spróbuj mu pozawieszać (na gumce) różne
              dziwne rzeczy - szeleszczące, czy brzdękające, może się przekona?
              2. Jeśli chodzi o zupełny brak miziania, czy przytulania w
              połączeniu z agresją, kiedyś moi rodzice mieli taką kotkę - 1,5
              roku. Potrafiła dostawać ataków szału, w czasie których rzucała się
              na ludzi. Wet powiedział, że to hormony, trzeba wysterylizować.
              Sterylizacja nie pomogła, zastrzyki hormonalne też nie. W końcu wet
              stwierdził, że to jest kot "chory psychicznie" i albo go trzeba
              oddać gdzieś na wieś, żeby mógł dać ujście agresji, albo uśpić.
              Niestety, efekt był taki, że na wsi atakowała nawet duże i groźne
              psy, zachowywała się, jak chora na wściekliznę, i trzeba było ją w
              końcu uśpić :(
              Oczywiście, mam nadzieję, że Twój kot taki nie jest, ale może warto
              pójść z nim do weta, żeby sprawdzić, czy mu się właśnie gdzieś
              hormony nie "poplątały"?
              Mam nadzieję, że w końcu uda się problem rozwiązać!
            • felixa1 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 11.09.07, 16:09
              Wydaje mi się, że 2 kot nic nie da no chyba, że kupisz syberyjskiego
              bo to kot dominujący, czy twój nie jest przypadkiem mieszańcem tej
              rasy? Mam trzy koty, na szczęście w 2 mieszkaniach. U rodziców
              został syberjak przywieziony z Krymu, na szczęście są tam dwa
              dominujące psy, spanielki, które trzymają go w ryzach. Ale i tak
              daje się we znaki mojemu tacie, który jest z nim cały dzień. Np.
              dopomina sie co jakis czas o jedzonko pomimo, że miska pełna, co
              chwile chce wejść na balkon i zaraz wychodzi itd. ale ogólnie jest
              do zniesienia i kochany. A jeżeli chodzi o kuwete to też drapie w
              nią niemiłosiernie:). W domu mam dwadachowce jeden do spokojny drugi
              kawał czarnego diabła oba kochane a dodam, że mam 6 mies. dziecko,
              córeczkę. Będąc w ciąży bardzo dbałam, żeby nie czuły się
              pokrzywdzone i tuliłam je do znudzenia jedynie nie mogły spać mi na
              brzuchu ale to jedyna zmiana. Pozwoliłam im nawet spać w łóżeczku
              małej przed jej narodzinami, rodzina była przerazona, ja wiedziałam
              że wszystko będzie ok, to przecież moje koty, reagują na "proszę
              zejść" :) Po przyniesieniu małej do domu koty automatycznie przstały
              wchodzić do łóżeczka, przeniosły się z powrotem do mjego łóżka,
              czarny leżał w przedpokoju i jęczał jakby go ktoś przejechał walcem.
              Teraz gdy mala ma 6 mies. i zaczyna piszczec na ich widok on jet
              pierwszy przy niej. Tez mnie deneruja czasami te moje koty, ale
              staram sie poswiecac im duzo czasu, zeby nie odczuły, ze przybycie
              dziecka cos zmienily, dodam, ze na szczescie tak je wychowalam, ze
              nigdy nie gryzly i nie drapaly nawet w dzieciństwie, pozdrawiam i
              życze wytrwałości
          • 2-mona Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 11:09
            Do Venus22.
            Panie, czy Pani. Widac, ze macie wie,cej doczynienia z psami. Ale
            kot to nie pies. Pierwsza zasada dla posiadaczy kotow nie nalezy je
            mylic ze psami. To byl bla,d zachowawczy mojego me,za w stosunku
            naszego kota. Mam na mysli to wspomniane "wychowynie" i "karanie".
            Owszem mozna to tez okreslic jako wychowywanie, ale sposoby jego sa,
            calkiem inne anizeli te, co dotycza, psow, a przedewszystkim karanie
            kota doprowadzi tylko do jego agresiji, zwlaszcza jezeli ma trudny
            charakter.
            Aczkolwieg ma Pan/Pani racje, ze nie nalezy na kazde zawolanie kota
            reagowac. Nalezy jego poprostu traktowac jak zwierzaka a nie jak
            male dziecko, bo to tylko pogarsza sytuacje.
        • owocoskala jestes po prostu rozdrażniona 08.09.07, 09:39
          To normalnę ze kot chce mieć wszędzie otwarte i marudzi jak gdzies
          nie może wejść, to normalne że długo drapie w nocy w kuwetę i
          generalnie miauczy. Jest żywym stworzeniem a nie kukłą. Problem
          jest w Tobie. Trzeba czekac aż Ci sie poziom hormonalny zmieni na
          inny i na ta przeprowadzkę no i źle żyć w jednym pokoju obojetnie z
          kim ....
        • Gość: :) Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( IP: *.mofnet.gov.pl 10.09.07, 14:04
          Nie wiem, czy dojdziesz do mojej odpowiedzi, ja zaś nie mam czasu
          czytać wszystkich rad :(, zatem jeśli sie powtórzyłam, to
          przepraszam.
          Jestem tzw kociara - od paru lat, sama mam... no nieco Ogonków i nie
          mam z nimi kłopotu. Przez mój dom przeszło także ( jako dom
          tymczasowy )sporo kociaków.
          Zatem
          1. Czy kociak jest wykastrowany
          2. Może czuje, że zbliża się jego kolejny, domowy przyjaciel - może
          być podekscytowany, naprawdę :) Przy czym od razu uspokajam - nie ma
          lepszej niniani, niż pies i kot
          3. Ty też jesteś teraz bardziej wyczylona - to normalnE.
          4. Czeste mycie się to oznaka poddenerowania, podobnie pomiaukiwanie.
          Tylko spokój, głaskanie tu pomoże.
          5. Nudzi się , doczytałam, że była kotka. Jesli była dorosła, to
          mogło niezagrać.
          6. Wzmożone drapanie w kuwetę i ściany - to także może być objaw
          zwiększonego napięcia
          7. Moim pomaga wzięcie ich na spacer - ale tylko na smyczy. Trzeba
          nieco cierpliwosci, bo to raczej spacery stacjinarne ;)
          8. Wyniki krwi i ew. moczu zapewne miał zrobione - bo może coś go
          boli.
          Pozdrawiam :)
    • ania_pelka1 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 06.09.07, 14:15
      Moja kicia jak czasami rano jęczy do dostaje coś super do jedzenia np. moja uwielbia puszki feline porta 21 można je kupić w www.animalia.pl a jak nie ma puszek to jakiś plasterek szynki, jogurtu albo mięsa i cichnie. Nie wiem czy to podziała na twojego kota na moją działa. Może lepiej jak zapytasz na miau? tam są ludzie, którzy świetnie znają sie na kotach i napewno fachowo pomogą i pewnie jest ktoś kto ma takiego kota jak ty:D
      • szarlotka00 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 06.09.07, 16:49
        Ja mam kotkę ale objawy są podobne.
        Szczegolnie znajome jest opisywane przez Ciebie jęczenie. Moja niekiedy wydaje odglosy ja płaczące dziecko albo ofiara przemocy, tak ze boję się ze niedlugo sasiedzi będą interweniowac obawiajac sie ze maltretujemy jakies dziecko. I juz uprzedzam pytania... nie, ona nie zachowuje sie tak tylko podczas "chcicy".
        Ulubiona zabawa jest naciaganie sie i rozciaganie (tzn streching na szybach. Och jaka to zabawa gdy wszyscy zatykaja uszy. Moja kicia uwieeeelbia drapanie krzesel obrotowych. Chlopak kupil sobie duzy fotel do kompuera. Nowy, piekny, pachnacy przywiozl do domu, postawil przez biurkiem. Kicia przyszla i oparcie juz wyglada jak confetti. Jak tylko drzwi do tego pokoju sie otworza kot bieeeegnie, chocby mial sie zabic, odbija sie od scian (to kolejny problem) i jazda do krzesla. Wiecie jak trudno jest odczepic pazury kocicy od takiego oparcia??
        Natomiast anjbardziej mnie denerwuje jej w/w odbijanie sie od scian. Podejrzewam,z e wiekszosc kotow tak robi ale moja jest wyjatkowo zdeterminowana. Wstaje z lozka, idzie jakby nigdy nic az nagle... leci, biegnie, wyje, nabiera predkosci, skacze na sciane, odbija sie lapami i w druga strone, do drugiego pokoju. Biega tak niekiedy pol godziny (w takich chwilach pol godziny to kupa czasu!) a potem idzie spac. dom wyglada jak pobojowisko. nigdy niewiadomo kiedy ją napadnie (baw ją jak niesiemy do pokoju zupę albo kubki z goraca herbata i na jej widok orbimy odwrot do kuchni bo widzimy ze zbiera sie do lotu). Ech

        A co do Twojego kotka z piekła rodem, na to wycie polecam izolację. Jak moja juz nie daje mi spokoju, łazi i drze paszcze to zamykam ją w pralni (mieszkam w starej kamienicy i obok kuchni mam taki maly pokoj, tam tez stoi jej kuweta) z miska, poducha (czyli moja puchowa kurtka, ktora sobie upatrzyla 3 lata temu, perfidnie sciagala ja pazurami z wieszaka a ja cierpliwie zamykalam szafe do czasu az na nia nie narobila. Dostala kurtke w prezencie) i trzymam do czasu az sie nie uspokoi. Na poczatku bylo kiepsko bo wycie tylko sie potegowalo ale po jednym dniu w takiej izolatce juz wie ze to kara. teraz jak bardzo wyje zamykam ja tam na pol godziny. To nie zawsze pomaga, niekiedy sie uspokaja zeby za 15 minut znowu zaczac ale coz.
        Jedzenie jej nie uspokaja niestety. Aha, a co do kuwety to moja kicia upatrzyla sobie papierowa torbe od zwirku (dal lepsze efekty dzwiekowe) i zamiast zakopywac zwirek albo drapac plasik ona jezdzi pazurami po tekturze. Jedynym sposobem jest wyczyscic jej to od razu.
        Kazdy kot jest inny ale tez nie mam na nia sposobu
        • kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 06.09.07, 17:47
          O, witaj siostro w nieszczęsciu;)
          Jak rzadko ludzie piszą takie posty. Na ogół wystarczy poskarżyć się
          na kota i od razu lecą odpowiedzi w stylu "biedne zwierzę", "oddaj
          je komuś, bo z tobą mu źle", "już lepiej byłoby muw schronisku"
          itd. Czasami mam wrażenie, że wszyscy mają wspaniale ułożone,
          grzeczne, przymilające się koteczki, tylko ja zła baba swojego w
          patologii wychowałam:D A jak nie daj Boże wspomnieć, że rozbestwiony
          kot czasami dostaje szmatą przez tyłek, to już masakra - prawie
          policję zawiadamiają... Wiem, bo naczytałam się na miau (dzięki temu
          forum zebrałam w dzieciństwie mojego kota mnóstwo cennych rad, ale
          szybko nauczyłam się na nic nie skarżyć, bo tam panuje czysty
          fanatyzm).

          Mój kocur nigdy nie skakał po ścianach, ale zdarza mu się bieganie
          bez sensu z dzikimi warknięciami i gruchaniem jak u gołębia - na
          ogół takie zachowanie zwiastuje dłuższą wizytę w kuwecie. To tak
          zwany szał prefekalny;-) Na szczęście na ogół tylko siedzi spokojnie
          wpatrzony przed siebie, czasami nawet głową w rogu pokoju;). No, na
          ogół wtedy też jęczy. Nudzi mu się i tyle.

          Ile twoja kotka ma lat? Nasza koteczka (ta oddana teściowej) miała 6
          miesięcy i też tak biegała bez sensu. Czasami zwisała nawet z
          firanek tuż pod sufitem. Młode chyba tak mają:)

          A z drapaniem w fotel i inne sprzęty to jest tragedia, wiem... Może
          obcinaj jej częściej pazury? Chociaż to pewnei nic nie da... A czy
          macie drapak? Niektóre koty ograniczają się do tych sizalowych
          rur... Może i twoja się na to złapie.

          Pozdrawiam serdecznie:*
          • szarlotka00 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 06.09.07, 18:21
            Oj racja, racja. Moja ciotka jak zobaczyla ze nasz kot siedzi w pralni (podczas urodzin nie chcielismy zadnego wypadku) popatrzyla tylko na nas karcąco i stwierdzila, ze trzymanie zwierzęcia na uwięzi niczego nie załatwia. Zmienila zdanie jak na jej zyczenie wypuscilam kicie a ona radosnie chciala się przywitac i ciotka miala po rajstopach.
            Co do wychowania w patologii, może my je za bardzo rozpieścilysmy! Zauwazylam ze koty ktore musza sie prosic o przytulanie i zainteresowanie maja wiecej wdziecznosci. Moja kicia jest tak ostentacyjna kiedy chce ją pogłaskac gdy przechodzi obok mnie, ze wygina sie, zamiata brzuchem podłoge albo robi krok w bok byle tylko okazac, ze nie ma ochoty na moje pieszczenie ;) Niekiedy jestem sfrustrowana i po prostu ją łapię i przytulam (ma wtedy wzrok zabojcy!)
            Kicia ma 5 lat wiec to chyba nie jest bunt mlodziezowy, chociaz kto wie. Ona jest na pewno młoda duchem bo na firanki tez poluje ;)
            Gruchania nie przerabialam (jeszcze) i na szczescie kicia nie wydaje odglosow zeby zakomunikowac, ze COS jej sie chce. Ale tez warczy. Szczegolnie gdy widzi za oknem jakiegos golebia!! To dopiero jest komedia.
            Drapaka jej nie kupilam bo mam wrazenie, ze gdybym jej go kupila to na zlosc nie chcialaby go drapac. Pisalas, ze kupowalas kocurowi zabawki... ja mojej tez ale ona obojetnie obok nich przechodzila. Gdy puscilam jej nakręcana myszke (jeszcze wierzylam,ze moze to ja ruszy) uciekła! Najbardziej cieszy ją jej własna fantazja, podoba się jej to co sama znajdzie albo sobie przywłaszczy (kooocha moje kapcie. W szale skakania po ścianach czasami dopada jednego z nich i gryzie, drapie i tarmosi)
            Do tych wszystkich rzeczy mozna sie przyzwyczaic ale najgorsze są te jęki. Na to chyba nie ma zadnej rady. Tak jak Ty, staram sie poświecac jej wiecej uwagi ale ona mnie ignoruje i nudzi się mną tylko.

            • venus22 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 06.09.07, 22:24
              a moze wasze koty sa lekko "psychiczne"? zwierzeta tez maja
              zaburzenia psychiatryczne. moze jakis lekki srodek uspokojajacy, lub
              antydepresant by pomogl?

              a to ze kot ma "szal prefekalny" (oj, swietne! powinnas napisac
              ksiazke o swoim kocie!) to moze to nie jest nic tylko moze go cos
              boli? nie chce straszyc i pesymizowac ale staram sie zanlezc inne
              rozwiazanie tego problemu.

              bylas kiedykowliek z nim u weterynarza?

              a swoja droga popatrz - ale masz interesujacego kota :)
              o grzecznych nie ma co pisac :)


              Venus
              • hania261 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 08:55
                Moje tak lataja po kupie, chyba ze szczescia, ze sie ze...ly :)
                Dostaja wtedy glupawki i lataja z szybkoscia rakiety: wypad z
                kuwety, przedpokoj, pokoj, fotel, lozko,sciana, lozko i z powrotem :)
                Co do miauczenia z nudow to Wiki tez tak ma na szczescie krotko, w
                koncú znajduje sobie jakies zajecie, najbardziej sie drze jak mysli,
                ze nikogo nie ma w domu, lub jak wszyscy spia i nie zajmuja sie
                biednym kotem.To jest bardzo towarzyski kot i nie lubi zostawac
                sama,specjalnie dla niej przygarnelismy Mini, niestety ledwie sie
                toleruja, no ,ale ktos jest w domu jak nas nie ma i jest kogo
                podenerwowac.
              • ann.k Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 13:17
                To że kot biega przed dłuższym przykucnięciem w kuwecie to zupełnie
                zdrowy objaw. Moja kocica ma 15 lat i robi tak od zawsze (a mam ją
                odkąd skończyła 2 miesiące), chociaż nie przy każdej wizycie.
                Najczęściej scenariusz biegania wygląda tak: kicia włazi do kuwety,
                przysiada, napina się, nie może zrobić, wyskakuje z kuwety jakby na
                sprężynie, biega jak opętana wokół (a kuweta stoi między ścianą a
                ławką) tak ze trzy, cztery okrążenia i hyc z powrotem do środka. I
                od razu grubsza sprawa daje się załatwić.

                Z innych kocich harców na topie są:
                - wyskoczyć z kuwety jakby z katapulty
                - usiąść przed ścianą, pogapić się chwilę, a potem skoczyć na
                ścianę, strzelić salto i pogalopować przed siebie
                - biegać między pokojami i walić w całej siły w ścianę rozdzielającą
                dwa z nich
                - wyskakiwć z miejsca, wykonywać salto w powietrzu i spadać na
                cztery łapki jakby nigdy nic

                A do kroliczycy - w zasadzie większość z tego co opisujesz to
                zdrowe, kocie zachowania. Koty są jak małe dzieci mniej więcej w
                wieku 2-3 lat. Tyle, że większość dzieci wyrasta z tego, a koty
                nigdy. Koty się nudzą. Zabawki im się nudzą, schematy im się nudzą.
                I uwielbiają być złośliwe, bo tylko tak na nie reagujemy. Gdyby Twój
                drapal w stołek nic byś nie mówiła. Twoj drapie w okno, bo wie, że
                na to zareagujesz, ergo: choć na pół sekundy zajmiesz się kotem.
                Wiem, że jest ciężko, kiedy masz swoją pracę, a kot jest namolny.
                Moja też potrafi mnie doprowadzić do białej gorączki. Ja pracuję,
                ona chce na kolana i pieszczoszki. Pogonię raz, drugi, pójdzie do
                drugiego pokoju. Posiedzi tam chwilę, a za moment jak nie wydrze się
                na cały głos. Ja ją głosem przywołuje do porządku, ona się drze
                głosniej i niby nie słyszy. W końcu wstaję, ide do niej pogłaskać,
                wziąć na ręce, uciszyć. A ona patrzy na mnie z radością, że udało
                się postawić na swoim. Wystarczy przetrzymać te wrzaski i po
                dziesięciu minutach jest spokój. Za dwa lata zaobserwujesz, że Twoje
                dziecko ma takie same zachowania ;-)
          • malinowsky1 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 18:37
            no widzisz, jest nas dwie. mój jęczy w zasadzie co wieczór zupełnie bezcelowo i
            też już się zastanawiam czy któregoś pięknego dnia mnie policja nie nawiedzi za
            znęcanie się nad jakimś dzieckiem. co ciekawe mój mąż próbuje z nim "gadac" i
            tak razem dostają kociego rozumu:((
            nie mam pojęcia dlaczego tak jest, ani jak temu miauczeniu zaradzić, ale
            ewidentnie jest to związane z nudą i brakiem przestrzeni. Mój kocur kiedyś był
            wychodzący i nigdy mu się to w tamtym okresie nie zdarzało.
            Nie znaczy to jednak, że trzymanie kota w mieszkaniu to znęcanie się nad nim.
            Koty ponoć nie potrzebują wcale wielkiego terytorium,chodzi bardziej o
            niezamkniętą przestrzeń. Mój nie znosi zamkniętych drzwi - po prostu skacze na
            klamkę i sam je sobie otwiera. Wyjściowych jednak nie rusza - dał sobie spokój
            bo wie że ich nie otworzy.
            eJedyna "dobra rada" to cierpliwość. Kot stanie się na pewno mniej upierdliwy
            gdy będzie wychodził i to nie dlatego że mu minie, ale dlatego że będziecie mieć
            wszyscy więcej przestrzeni i rzadziej sobie wchodzić w drogę. Tylko że wtedy
            zaczną się zupełnie inne kłopoty, ale nie będę straszyć ,sama zobaczysz:))
            Niestety nauczyłam się już że na kota po prostu trzeba być cierpliwym, wiem że
            tobie w obecnym stanie to może być wyjątkowo trudne, ale odwagi:) wytrzymujesz
            ciążę wytrzymasz i kota.
            Popatrz czasem na niego jak leży spokojnie i pomyśl że przynajmniej jest ładny.
            Na obcinanie pazurów polecam momenty kiedy jest sczególnie rozespany, idzie
            łatwiej, ale też trzeba trochę siły.
            Z kuwetą i tak nie jest tak źle - mój co trzeci raz robi koope tuż obok:( nie
            wiem co na to poradzić, po prostu ma takie widzimisię, bo ewidentnie kuweta jest
            czysta i duża. Posikuje też po ściankach w taki sposób, że spływa obok i pod
            spód, Jak nie zauważę to na drugi dzień wyobraźcie sobie ten zapaszek:(
            Wiem że to mało pocieszające, ale po prostu biorąc zwierza pod opiekę trzeba się
            liczyć z upierdliwością, wydatkami, zmartwieniami, naciągaczami wetami i
            drapaniem - w moim przypadku nowiutkiego dywanu (żaden drapak go nie interesuje)
            Na koniec proponuje poeksperymentować z kocimiętką i walerianą. Mój dostaje
            wariacji i w ten sposób przekonałam go np. do miejsc których nieznosił.
            Natomiast nie mam informacji o odstraszaczach na koty, a te by się bardziej
            przydały:(
            I szczotkuj - to jedyny sposób na sierść. Czesanie uspokaja i kota i czaszącego,
            tylko nie moze się wytraszyć, np. jakimś mocniejszym pociągnieciem. Bo wtedy już
            go nie złapiesz:(
            Powodzenia i dużo zdrowia dla ciebie i dzidzi. A fanatyków ignoruj. Dla nich
            sprzątanie kuwety to już ekstaza, a każde skrzywienie na kota to przestępstwo.
            pzdr
            a


    • hot_chip Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 12:55
      Od małego ulubioną zabawą mojej kotki również jest 'walka', czyli
      kładzenie się na plecach i gryzienie ręki. Ponieważ zadrapania były
      zbyt dotkliwe, poświęciłam dla kota moją starą maskotkę: pluszaka -
      pacynkę, ręka jest wtedy chroniona. Może przy okazji kupna zabawek
      dla dziecka warto się rozejrzeć za zabawką dla kota :)
      Popieram pomysł z pudełkiem, po każdym naszym zakupie sprzętu
      rtv/agd kotka zawłaszczała sobie pudło do spania/azylu. Ale ona
      ogólnie lubi pudełka, nawet te od butów, chociaż ledwo upycha w nich
      swój gruby tyłek :)
      • kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 13:37
        Oj tak, jakim ja jestem złym właścicielem... Biedny kot ma ciepłe
        posłania, własny wielki drapak, karmę dobrej jakości (a nie
        marketowy szajs który serwuje co drugi super właściciel), masę
        zabawek, dwie kuwety do wyboru, zabezpieczony siatką balkon (wbrew
        przepisom administracji), ludzi próbujących go głaskać i przytulać,
        gadających do niego, wożących do weterynarza przy każdym
        kichnięciu... Współczujmy mu, bo przeciez znacznie lepiej jest kotom
        żyjącym w piwnicach, śmietnikach i schroniskach. Mój ma najgorzej ze
        wszystkich... O ja podła;(
        --
        Fasol
        • dzioucha_z_lasu Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 14:32
          Kot nie jest ani źle wychowany, ani psychiczny, ani źle traktowany.
          Po prostu nudzi się i domaga się większej uwagi. Moje kociska czasem
          też tak mają, ale ponieważ są we dwójkę, to mają takie napady
          rzadziej. Zwykle to kocur siada na środku korytarza i wyje
          potępieńczo - faktycznie jest to dźwięk trudny do wytrzymania...
          Zwykle wtedy życzy sobie drapania, noszenia na rękach po mieszkaniu
          lub wypuszczenia na klatkę schodową - czyli po prostu zajęcia się
          kotem i dostarczenia mu rozrywek..... Zabawki też są traktowane po
          macoszemu, jedyne co jest zawsze interesujące to duże reklamówki w
          których można siedzieć i pudła kartonowe, które można w szale
          przerobić na wióry. Koty są bardzo inteligentnymi stworzeniami i
          potrzebują stymulacji... Co do gryzienia - to moja kicia gdy się
          całkiem rozbryka nie zna umiaru, ratunkiem stała się stara, gruba
          rękawica skórzana, kot może sobie stoczyć wspaniałą walkę, a ręka
          jest ocalona. Czasem koty mają potrzebę takiego brutalnego
          wytargania. Gdyby nie Twoja ciąża, to zdecydowanie doradzałabym
          drugiego kota, u mnie rozwiązało to problem upierdliwości. Tyle, że
          dogranie się obu kotów może zając trochę czasu i kosztować sporo
          nerwów - u mnie to był nieprzespany tydzień wypełniony kocimi
          awanturami, a tego akurat teraz nie potrzebujesz. Na razie doradzam
          zaopatrzenie się w grubą rekawicę i męczenie kota "walką",
          podarowanie mu kartonu lub dużej płachty folii bąbelkowej i - jeśli
          kot jest niewychodzący - wypuszczanie go od czasu do czasu na klatkę
          schodową - to będzie coś nowego i zapewni mu trochę rozrywki. Co do
          drapania kuwety, to wydaje mi się, że przestał mu odpowiadać piasek,
          moje też tak miały gdy zaczęłam im kupować inny żwirek niż zwykle.
          Kochaj kota, bo on pewnie przez to, że nie masz teraz do niego
          cierpliwosci czuje się zaniedbywany, odtrącany i niezbyt szczęśliwy -
          stad takie zachowanie.

          --
          ---------------
          "Bo cukier rafinowany to cukier STĘŻONY!" by ggigus
          :-D
          • basik444 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 09:28
            Jezeli trzymasz go w domu , a nie jest wykastrowany, to bedzie miauczał do
            innych kotkow , do towarzystwa, wykastruj go jest to paskudny zabieg ale
            trzymając w domu unikniesz zagrożen , ze Ciucieknie i cos przyniesie!Zmiana
            żwirku napewno dlatego drapie w kuwecie!Pamietaj, ze koty chodzą zawsze
            wlasnymidrogami, kiedy chcą byc glaskane to same przychodzą, jak chcą spac to
            idą,a na paczke nie czekaj, przynies pudlu ze sklepu zobaczysz ile radosci sprawisz!
    • mysikluliczek Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 13:54
      Wiem, że Ci nie do śmiechu, ale parsknęłam parę razy. Zwłaszcza przy
      fragmencie, kiedy pisałaś, że kot siadał na głowie koteczce. Wyobraziłam to
      sobie.. :)) Żadnych sensownych rad niestety nie mam. Mam kocicę, która też
      jest "nieprzytulasta", czasami namolna i bywa, że jęczy. Ale chwila zabawy z
      latającą myszą zwykle rozwiązuje sprawę:)
      Jestem pewna, że po przeprowadzce wszystko się poprawi. Życzę powodzenia i
      cierpliwości:)
      --
      -=Mysikluliczek=-
      • jovanka23 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 14:03
        no zdarza sie, koty czasem tak maja i dlatego sa takie fajne, kazdy
        inny. Jezeli to Ci epocieszy to przynajmniej Twoj kot nie demoluje
        wszystkiego dookola, nie otwiera sobie drzwi do mieszkania, nie
        wnosi myszy do domu ani nie wyjada z lodowki sasiada (wczesniej sam
        ja sobie otwiera), chyba musisz przywyknac do jego zachowania, zycze
        cierpliwosci i pogody ducha:)
    • asdaa Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 14:18
      Może spróbuj nauczyć go załatwiać się do wanny lub umywalki - nie
      będzie tak drapał. Też mam koteczkę i od kiedy nauczyła się
      wskakiwać na meble chodzi do wanny, żadnych kuwet, piasku i smrodu.
      Głaskana jest tylko wtedy, gdy o to prosi, to samo z karmieniem,
      głodna miauczy wniebogłosy. Gdy była młodsza ( ma już 9 lat) też
      miała szał prefekalny ( piękne określenie!), teraz ma pofekalny.
      Latem jest często szczotkowana, chociaż futerko ma w stylu dach. Jak
      ma dosyć też gryzie, w jednej chwili przechodzi od miłości do
      agresji. Taka już kocia natura. Zabawek nigdy nie lubiła. Czasem
      bawi się tym co znajdzie. Czasem też, gdy za długo jest sama w domu,
      otwiera szfki i wywala z nich wszystko co znajdzie. Ale jest kochana
      i dobra, to ona ma nas, a nie my ją. pozdrawiam i życzę sukcesów
      wychowaniu kotka.
    • isjabelka Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 14:31
      Hej

      wiem, ze to zabrzmi smieszne ale moze masz kogos w Anglii. Ostation
      bylam tu u weterynarza z kotka, ktora miala zapalenie pecherza i
      pani weterynarz doradzila mi kupno feromonow, ktore podlacza sie do
      kontaktu. Kot jest ponoc szczesliwy od zapachu, ktory dla ludzi jest
      niewyczuwalny. Ja urzadzenia nie kupilam bo wg mnie mila pani gadala
      bzdury, moja Moofka wydaje sie byc Kotem Zadowolonym z Zycia. Ale w
      przypadku Twojego kota to mialoby sens. Niestety nie wiem czy
      feronomy mozna dostac w Polsce ale pewnie byloby warto poszykac na
      internecie.

      pzdr
      • kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 14:39
        Dzieki za radę, też słyszałam o tych feromonach. Niezbyt w to wierzę
        szczerze mówiąc... Poza tym sprawdzałam wtedy cenę (już nie pamiętam
        czy była w polskich zł czy funtach) i wydała mi się potwornie wysoka
        w stosunku do trwałości tych zapachów. Jedna buteleczka staraczła
        chyba na tydzień i kosztowała ok 100 zł. No bez przesady...

        Odkryłam możliwy powód ciągłego mycia się kota. Być może ma pchły.
        Znalazłam u niego w sierści kilka czarnych kropeczek, coś a'la jajka
        pcheł (chociaż one powinny być chyba czerwono-brunatne). Kot ma już
        założoną obrożę, kupię też coś do dezynfekcji domu. Może chociaż to
        mlaskanie minie.

        Poza tym od 2 dni jest u nas w domu umiarkowany spokój, bo ciśnienie
        poleciało i kot dużo śpi. Jak miło :-)
        --
        Fasol
      • bunkowa Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 14:54
        Te feromony można nabyć i u nas w sklepach - pod nazwą feliway.
        Możnaby też spróbować terapi kroplami Bacha. Dużo o tym na
        www.forum.miau.pl
        Co do zabawek tanich i nie nudzących się polecam piłeczki pimpongowe
        i spinacze do bielizny - u mnie sprawdza się to rewelacyjnie, dużo
        lepiej niż wymyślne i drogie zabawki.
      • kasiamajka1 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 15:06
        little_lola napisała:

        > boshe... czy ty naprawde nie masz wiekszych problemow?

        Nie masz pojęcia jak kot potrafi się drzeć, kotka w rui ma tak
        donośny głos, że może ją być słychać w okolicy 5km. Sama się
        uśmiałam czytając tego posta ale z drugiej strony wiem jak mogą być
        uciążliwe takie wrzaski na dłuższą metę.
    • kasiamajka1 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 15:00
      Uśmiałam się jak norka i oplułam przez to monitor kawą:). Jeżeli cię
      to pocieszy choć trochę to mój kot też ma takie jazdy (chociaż mój
      uwielbia jęczeć w nocy i są to tak potworne prawie ludzkie jęki, że
      czekam tylko aż przyjdzie jakiś sąsiad z podejrzeniami, że się nad
      kimś znęcam:) ), z tym że ma kumpla drugiego kota z którym w
      chwilach nudy leją się tak, że sierść fruwa w powietrzu. Moim
      zdaniem twój kot się potwornie nudzi. Zabawki to dobre rozwiązanie
      moje potrafią bawić się wszystkim od papierków przez patyczki,
      sznureczki po cienie na ścianach ale kot znajomych też jest taki
      leniuch na dodatek drapiący po wszystkim i totalnie zlewający
      drapak:) ale znaleźli na jego mędactwo sposób – kupili w
      zoologicznym kocimiętkę (czy jak to się tam nazywa) w sprayu i
      popryskali drapak, pluszowe zabawki itp. kot oszalał teraz się go
      oderwać nie da więc może to jest jakiś sposób żeby go zachęcić.
      Przykre jest to, że pan go nie lubi koty wyczuwają takie emocje do
      tego twoja ciąża przez którą przestał być aż tak rozpieszczanym
      pupilem może oprócz nudy odczuwać ogromny stres (mój kot strasznie
      przeżył moje pójście do pracy i to że zaczął przez to zostawać sam w
      domu ), zresztą myślę, że o tym może świadczyć jego ciągłe mycie mój
      kot tak właśnie reaguje na stresujące sytuacje – wypada mu sierść i
      myje się do upadłego aż jest cały mokry. A co do drapania w kuwecie
      na 99,9% jest dla niego za mała mój drugi kot (7kg) też się nie
      mieścił i tak samo drapał – długo drapie bo mu śmierdzi a efekt tego
      żaden więc może tak do rana i rzeczywiście kuwet większych nie
      znalazłam ale w tesco kupiłam niską aczkolwiek objętościowo większą
      zwykłą miednicę i ten problem się skończył. I wiem dobrze jak koty
      czasem potrafią być upierdliwe zwłaszcza uprawiając te swoje wrzaski
      i dzikie zabawy nocą kiedy rano trzeba wstać do pracy nie raz sama
      miałam przysłowiową ochotę mu „łeb urwać” żeby tylko już był cicho
      ale normalnie strasznie kocham swoje koty bo są miłe i kochane, a
      przy tym bardzo inteligentne, bo przyjdą się przytulić kiedy jest mi
      źle, bo są wierne i chodzą za mną jak pies a jak mnie nie ma
      tęsknią, bo są zabawne i nie raz można się uśmiać z ich szaleństw,
      bo jeżeli się zwiążą uczuciowo z jakimś człowiekiem to kochają
      swojego człowieka całą swoją kocią miłością.
      Pozdrawiam wszystkich miłośników kotów;)
    • ecri Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 15:07
      Też mi się wydaje, że twój kot jest zupełnie „normalny”. Po prostu
      prowokuje do zabawy albo próbuje zająć pierwsze miejsce w rodzinie.

      Mogę się podzielić kilkoma sposobami na mojego kocika, żeby go
      rozerwać/uładzić w zależności od jego nastroju:

      szeleszczący duży worek foliowy kładę na podłodze podnoszę jedno
      ucho robi się jama, kot wbiega i pędzi z workiem po całym mieszkaniu
      aż mu się znudzi

      turlam piłką po podłodze, najbardziej lubi proste turlanie (chyba
      przypomina mu polowanie na myszy)

      zabawa w chowanego: nagle nastroszona wyskakuję zza tzw. węgła czyli
      zza ściany, zza drzwi tak żeby go sprowokować do ucieczki, kocik
      chowa się wtedy w różne miejsca np. pod łóżko, pod stół i obserwuje
      co robię. Biegam po mieszkaniu, wołam go szukam (na niby) nagle
      chowam się np. za drzwi wtedy kot mnie szuka, kiedy mnie znajdzie
      wtedy szybko ucieka chowa się ja za nim i tak aż do znudzenia kota.
      Za każdy razem strasznie mnie to śmieszy.

      daję mu tuż powalczyć, tzn. wkładam na rękę rękawicę kuchenną długą
      i drażnię się z nim, on oczywiście kładzie się na plecach, łapie
      moją rękę w rękawicy: gryzie ją , drapie, staje się instynktownie
      agresywny, jak widzę że to robi się zbyt dzikie odwracam jego uwagę
      i rzucam jakiś przedmiot np. mały cukierek w złotku i kot zaraz się
      przestawia na zabawę z cukierkiem, mój kot lubi jak cukierek rzucam
      do góry wtedy on też skacze do góry i ścina cukierek w dół.

      niezawodne jest duże pudło kartonowe (np. po telewizorze), do
      którego wskakuje, kotłuje się w nim, przewraca, robi różne wariactwa
      (aż mu się oczy świecą)

      kiedy wyje po drzwiami (bo chce wyjść) puszczam mu nagranie z jego
      własnym wyciem, po chwili próby przekrzyczenia samego siebie, daje
      sobie spokój.

      kiedy jest bardzo zły, macha ogonem, skacze na mnie, wtedy
      zdecydowanie biorę go zamykam na 2 minuty w pokoju i to zupełnie
      pomaga.

      czasem wystarczy zdecydowanym głosem powiedzieć że nie wolna tak
      robić, popatrzeć na niego z góry, ostrym wzrokiem i zaraz się
      uspokaja.

      mam nadzieję, że będzie wam ze sobą coraz lepiej.
      • susanitta Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 15:53
        myślę, że swoim zachowaniem chce zwrócić na siebie uwagę. Może od
        czasu kiedy jesteś w ciąży poświęcasz mu mniej uwagi i czułości?
        Zwierzęta to czują. Staraj się mówić do niego ciepłym głosem a nie
        krzyczeć i ganić. Może znowu odczuje, że jest dla Ciebie ważny.
        Kwestia kopania w kuwecie, mlaskania przy myciu to chyba trochę
        Twoje przewrażliwienie. Większość kotów tak robi - może przezd tem
        nie zwracałaś na to uwagi.
        Paniętaj, żę zwięrzęta instynktownie wyczuwają zmiany naszych
        nastrojów. Kochaj go jak dawniej a wszystko się na pewno ułoży. Koty
        to naprawdę mądre zwięrzęta. Pozdrawiam
      • krystin3 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 18:41
        Sądzę, że zachowanie Twojego kota to typowy objaw tzw. "choroby
        sierocej". Potraktowałaś go jak śliczną maskotkę, obdarzyłaś wielkim
        zainteresowaniem (początkowo!!!) a teraz odtrącasz. KOT TO CZUJE, bo
        to niesamowicie inteligentna istota. Np. moja kotka uwielbia gości w
        domu, akceptuje każdego, łącznie z kontrolerami i instalatorami z
        administracji. Wchodzi z obcym panem na drabinę by sprawdzić kratki
        wentylacyjne, elektrykowi do torby z narzędziami, kolegom syna na
        kolana lub do plecaka. Ale bezbłędnie wyczuwa ludzi, którzy nie
        lubią zwierząt. To jest coś niesamowitego, obchodzi z daleka, krąży,
        ale nie podejdzie.
        Podobno podstawowym błędem wielu właścicieli jest całkowite
        nierozumienie psychiki kota. KOTA NIE DA SIĘ "NAUCZYĆ"
        lub "WYCHOWAC" - z kotem trzeba się zaprzyjaźnić, trzeba go
        zrozumieć i zaakceptować. Wszystkie koty oprócz lwa są singlami,
        więc nie rozumieją co to jest "prawo grupy"(w przeciwieństwie do
        psa, kt. jest zwierzeciem stadnym) - WSZELKIE PRÓBY WYCHOWANIA KOTA
        POPRZEZ KARANIE SĄ BEZSENSOWNE I DAJĄ ODWROTNY SKUTEK,BO POWODUJĄ
        U KOTA FRUSTRACJĘ I POCZUCIE ZAGROŻENIA, KTÓRE NAJCZĘŚCIEJ POWODUJĄ
        U KOTA ZŁOŚLIWOŚĆ I AGRESJĘ. Kiedy zacznie Pani wychowywać swoje
        dziecko, to będzie pani lepiej rozumieć te problemy. Ja wychowanie
        dziecka mam już za sobą, a z kotem się zwyczajnie zaprzyjażniłam i
        dogadałam. Ona świetnie rozumie co ja jej przekazuję, a ja jej
        gruchanie, miauczenie i inne znaki, które chce nam przekazać. Np.
        drapanie w kuwetę lub podłogę obok oznacza, że kuweta jest brudna.
        (Koty są bardzo czyste i wiele kotów nie załatwi się po raz drugi do
        zanieczyszczonego piasku, ale na podłogę).Drapanie ścian - ma na
        celu sprowokowanie syna żeby ją gonił po całym mieszkaniu (uwielbia
        tą zabawe w gonionego). Kiedy miałam "gorący okres" w pracy i
        musiałam siedzieć po kilkanaście godz. kotka głośno zaprotestowała.
        Bezbłędnie wyczuwała moment przygotowania do wyjścia, nie chciała
        mnie wpuścić do łazienki gryząc po nogach, próbowała zdjąć z nóg
        buty, zagradzała wyjście miaucząc żałośnie. (syn jako małe dziecko,
        też mnie nie chciał wypuścić z domu) Na koniec 2 małe przykłady ,
        b. pouczające.
        1) Koleżanka ma kota, kt. jest kochany przez nią i dziecko. Mąż kota
        nie znosi. Kot to świetnie wyczuwa i obrażony często sika mężowi do
        plecaka. Dziecku - nigdy
        2)Córka koleżanki ma króliczka miniaturkę, któremu poświęcała dużo
        czasu i uczucia. Królik biegał po domu bawiąc się z psem. Kiedy
        urodziła dziecko, naturalne dotąd zachowania zwierzaka zaczęły jej
        przeszkadzać, więc często odtrącała go nogą. Skutek - królik zaczął
        się na nią rzucać i gryźć po nogach. Tylko ją, innych domowników
        nie.
    • fragile_f Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 15:47
      A ja mam inna teorie. Piszesz ze kocur jest wywałaszony ;) Czesto koty bez
      klejnotow cierpia na syndrom urologiczny. Moj niezyjacy juz Puch zachowywal sie
      podobnie: jeczal(tak dziwne: miaaaaooooołłłł), biegal po mieszkaniu na sztywnych
      lapkach (tupiac niemilosiernie), glosno zakopywal kuwete, drapal pralke..

      Moze po prostu trzeba mu kupic chrupeczki dla kastratow?

      --
      Fragile

      • asdaa Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 17:11
        Masz rację, kastraty tak mają, jeszcze moze dojść do tego prostata i
        kot niekiedy ma trudności z wysikaniem się, co okazuje przeraźliwym
        długotrwałym miaukiem. Z innej beczki: znajomy swojemu eunuchowi 1-2
        razy dziennie daje pół tabletki waleriany twierdząc,że mu też od
        życia coś się należy, skoro nie może z kotką to ma orgazm innego
        rodzaju.
    • magdamer Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 16:00
      Kilka rad doświadczonej kociary:
      1. Obróżki przeciwpchelne dla kota są średnio skuteczne, lepiej
      byłoby gdybyś nakropliła na niego specjalny preparat przeciwpchelny
      dostępny u lekarza weterynarii (jest kilka do wyboru, wszystkie
      skuteczne);
      2. Co do drapania ścian kuwety to faktycznie tu może pomóc zmiana
      żwirku na inny (chociaż jeden z moich kotów też od kilku miesięcy
      nabral takiego zwyczaju i chyba powoli godzę się z myślą, że tak już
      zostanie);
      3. Co do jęczenia i chodzenia na balkon to faktycznie, niektóre koty
      tak mają, że domagają się wychodzenia i koniec. Może spróbuj
      wychodzić z nim na spacery (kota ubierz w specjalne szelki ze
      smyczą). Oczywiscie jest ryzyko, że mu się takie spacery spodobają
      ale większość kotów jest przerażona jak już znajdą się na dworzu
      więc może on też się wystraszy i przynajmniej przestanie pchać się
      na balkon;
      4. Natarczywe wylizywanie się może też być objawem stresu. Twój kot
      ma prawo być znerwicowany - najpierw twój mąż go nie lubił, potem
      pojawiła się koteczka, za którą on nie przepadał a teraz jego
      paniusia jest zajęta czym innym (domyślam się że w domu pojawiają
      się rzeczy dla dzidziusia, do tego jeszcze być może twój mąż a rywal
      kota często cię przytula). Więc kot zwraca na siebie uwagę jak
      może...
      5. Niestety jak zabawki leżą na podłodze i są łątwo dostępne to nie
      cieszą. Z kotem jak z dzieckiem - zabawki pochować i wyjmować tylko
      od czasu do czasu i zachęcić do zabawy. Z doświadczenia wiem, że
      najchętniej koty bawią się zabawkami najbardziej męczącymi dla
      właściciela :)
      6. Najgorzej niestety jest z ujarzmieniem takich "niedotykalskich"
      kotów jak twój. Jak coś im się nie podoba to repertuar ich zachowań
      przekracza wyobraźnię właścicieli. Najgorzej, że to co wydawałoby
      się najprostrze jeśli chodzi o zaspokojenie "głodu" uczuć - czyli
      przytulenie i pogłaskanie, tu nie wchodzi w grę;
      7. Jak powyższe rady nie pomogą to chyba zdecydowałabym się na
      podawanie środków uspokajających (oczywiście dobranych przez lekarza
      weterynarii).....
    • wlodeusz Po pierwsze przyzwyczaić się do... 07.09.07, 16:30
      siorbania i mlaskania.Wystarczy posiedzieć godzinkę w tzw.barze mlecznym w
      dniu,gdy staruszki otrzymują rentę.Np.dziesiątego dnia miesiąca.Po drugie,
      karmić kota dwa razy w miesiącu 15 i 30.Po trzecie wreszcie,głaskać wyłącznie
      nogą obutą w but narciarski z przełomu wieków,XIX I XX.Po czwarte,przy tej
      kuracji na pewno skorzysta z otwartego okna i więcej go nie zobaczymy.
    • kubanon Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 17:00
      no nie zazdroszczę ;( Jedna kwestia, moją strasznie niedotykalską
      kotkę cierpliwością i pracą przyzwyczaiłam do przytulania: brałam
      taką niechętną w objęcia, dwa głaski i wypuszczałam 'na wolność',
      żeby się mogła otrząsnąć z oburzenia i uporządkować futro. Trwało to
      ok. roku, przy stopniowo zwiększanej ilości głasków, ale
      poskutkowało, sama teraz przychodzi i molestuje ;-) Oczywiście
      wyłącznie w terminach jej pasujących i nie trwa to godzinami, ot,
      kwadransik i bye. Uważam to za jedno z największych swoich osiągnięć
      wychowawczych i każdemu polecam, oczywiście nie jest powiedziane że
      zadziała, ale spróbować dla takich rezultatów chyba warto. Jęki
      rozdzierające zdarzają jej się co +/- 6 tyg., głownie po ciemku, i
      to raczej z nagłego odczucia przerażającej samotności, ale jej wolno
      bo jest poschroniskowa i Bógjedenwieskądpochodząca.
      Jęki rodzierające drugiemu kotu (pochodzenie jw.) zdarzają się
      natomiast w związku z jedzeniem, czyli a) najadł się zbyt łapczywie
      i zaaraz będzie rzygał gwałtownie, lub b) najadł się bardzo obficie
      (bo swoją i kotki porcją) i zaczyna mu być pilno do kuwety - jednak
      to zaczęło się przy próbie wprowadzenia nowej karmy kilka tygodni
      temu i na takiej podstawie podejrzewam, że kot jęczy z przyczyn
      zdrowotnych, więc niedługo zbada go weterynarz.
      Takie są moje dwie rady, może skorzystasz: skonsultuj przypadek z
      weterynarzem i przyzwyczaj dzikusa kota do pieszczot :-)
      p.s. kot dostaje okraszonej dzikim syczeniem biegawki, z obłędem
      rzuca się na przełaj przez sprzęty, wtedy należy go gonić wznosząc
      okrzyki bojowe, a kotka z lubością bawi się malutkim kawałkiem
      kabelka - dla każdego coś miłego ;-)
    • mikaszka Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 07.09.07, 17:27
      Jeny, kot jest po prostu charakterny. Calkiem jak moj. Mam dwa koty
      i psa. O nudzie nie ma mowy. A jednak ten "charakterny" drze morde
      od rana do wieczora. Do sypialni przestalam go wpuszczac, bo bladym
      switem zaczynal po mnie skakac, miauczec, mruczec, zaczepiac
      pazurami itd. itp. Jeczy ciagle nie wiadomo czemu. Glaskac - owszem,
      ale tylko wtedy gdy on ma ochote. W kazdym innym wypadku pazury i
      zeby ida w ruch. W zadnym razie nie dotykac brzucha, bo poleje sie
      krew. A do tego obsikiwanie wszystkiego, co inaczej pachnie niz
      zwykle (kot kastrowany) albo szelesci (reklamowki, gazety) albo lezy
      nie tam gdzie powinno albo w ogole nie wiadomo dlaczego. Mam w domu
      taka kocia spolke - jeden kot umie otwierac szafy i wyciagac z nich
      ciuchy - a drugi na te wyciagniete ciuchy z luboscia sika.
      Oczywiscie wszystkie zwierzaki zawsze musza byc tam, gdzie ja. Jest
      bosko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka