Podziekowania dla evuli

23.12.07, 15:41
Pisałam na forum post "Pies na łańcuchu", prosiłam o pomoc.Nie
powiem, dostałam kilka dobrch rad, psychiczne wsparcie. Ale tylko
evula zainteresowała sie tą sprawą naprwdę, z sercem. poświęciła
swój czas, żeby przyjechac i bardzo,bardzo mi pomogła. Bardziej niż
TOZ czy Straż dla zwierząt do którch bezkutecznie się dobijałama.
Ewa jeszcze raz Ci dziękuje, 100 buziaków dla Ciebie!!! I cieszę
się, że mogłam poznać Cię osobiście :-))
    • wrexham Re: Podziekowania dla evuli 23.12.07, 16:16
      zrobilyscie jakies porzadne zdjecia? mozna by bylo je zalaczyc do skargi
      wyslanej na policje albo do tozu;
      • evula Re: Podziekowania dla evuli 23.12.07, 20:23
        wrexham napisała:

        > zrobilyscie jakies porzadne zdjecia? mozna by bylo je zalaczyc do skargi
        > wyslanej na policje albo do tozu;

        Weszlam na posesje i rozmawialam z wlascicielami. Trudno mi bylo w takiej
        sytuacji zrobic zdjecia, zreszta napewno by sie nie zgodzili. Poprosilam
        wlascicieli o rozmowe i chetnie zaprosili mnie do srodka. Podeszlam do piesia.
        Faktycznie jest na lancuchu, ale lancuch jest dlugi i zrobiony na takim jakby
        "kreciolku", czyli tak, ze pies ma wiecej swobody niz zwykle psy zyjace na
        lancuchach. Moze chodzic przed buda i za buda. Bude ma co prawda niezbyt duza,
        ale jest ocieplona i w wylozona gruba warstwa czegos w rodzaju koca, wykladziny.
        Wokol jest czysto, zadnych odchodow. Wlasciciel zapewnil, ze buda dodatkowo jest
        ocieplona styropianem, ale tak gleboko juz nie udalo mi sie zajrzec. Piesio, ma
        ok. 10-12 lat jest dobrze odzywiony, powiedzialabym nawet, ze bardzo. Nie jest
        agresywny, przyjaznie nastawiony do ludzi. Kilka lat temu sasiedzi obecnego
        wlasciciela adoptowali piesia z palucha, aby w trakcie trwajacej tam budowy
        domu pilnowal im posesji. Gdy budowa sie zakonczyla, pies zostal porzucony jak
        niepotrzebna rzecz. Znalazl dom u obecnego wlasciciela. Nie moglam nic zarzucic
        temu panu, oprocz tego, ze jest to czlowiek majacy mentalnosc "chlopa" tzn.
        uwaza, ze miejsce psa jest na dworzu, na uwiezi. On tak uwaza i nikt tego nie
        zmieni. Szkoda tylko, ze piesio jest rzadko spuszczany i rzadko glaskany, co
        jest pewnie glownym powodem bezustannego szczekania i skomlenia - a czemu dziwic
        sie nie mozna.
        • wrexham Re: Podziekowania dla evuli 23.12.07, 22:45
          czyli troche kamien z serca, ze sytuacja nie jest bardzo zla; w zasadzie nic nie
          mozna zarzucic wlascicielowi z formalnego punktu widzenia, bo nikt go nie ukarze
          za to, ze nie pala miloscia do psa tak jak my bysmy sobie tego zyczyli, ze go
          nie glaszcze i nie przytula;
          • evula Re: Podziekowania dla evuli 24.12.07, 06:07
            wrexham napisała:

            > czyli troche kamien z serca, ze sytuacja nie jest bardzo zla; w zasadzie nic
            nie mozna zarzucic wlascicielowi z formalnego punktu widzenia, bo nikt go nie
            ukarze za to, ze nie pala miloscia do psa tak jak my bysmy sobie tego zyczyli,
            ze go nie glaszcze i nie przytula;

            Dokladnie wlasnie tak..;-/
            • vicaa Re: Podziekowania dla evuli 24.12.07, 11:40
              Połowa kamienia. Uspokoiło mnie, że pies dostaje jeść, ze buda
              chociaż kiepska jest jako – tako ocieplona. Jednak nadal mnie męczy,
              że psiak nie jest spuszczany. Z pewnych względów, o których Ewa wie,
              nie mogę tam iść i powiedzieć „kłamiecie, pies nigdy nie jest
              spuszczany” I nie rozumiem, dlaczego, no, bo przecież sami mówili,
              że nie jest agresywny. Po za tym boli mnie, że nikt się nim nie
              opiekuje. Wy tego nie widzicie, ale ten psiak jak ktoś wychodzi z
              domu to chce ze skóry wyskoczyć, tak bardzo potrzebuje pogłaskania,
              przytulenia.... Nikt do niego nie dojdzie L Mają drugiego psa,
              rasowego i ten już ma inne warunki. Ma zagrodę, nie jest na uwięzi i
              widziałam jak biega po podwórku i jak pan z nim spaceruje.
              Tego „nierasowego” traktują zupełnie inaczej.
              Podaje linki do stron, może się komuś przydadzą. Na jeden jest
              opisane jak powinna wyglądać buda i o traktowaniu zwierząt. Na
              drugiej min. Jest napisane, że nie spuszczanie psa z uwięzi, bez
              względu jak ona by długa była to jednak znęcanie
              www.zotozwro.org.pl/pdf/psie_budy_toz.pdf
              www.psy.pl/zerwijmy_lancuchy/?dz=more
Pełna wersja