Rośliny doniczkowe a kot ;)

31.01.08, 11:44
Kupiłam kwiaty doniczkowe o nazwach "zamioculcas" i "yucca".
Chciałabym się upewnić czy nie zaszkodą moim kotom, jeśli postanowią
je sobie poobryzać ;) Dziękuję za odpowiedź.
    • salimis Re: Rośliny doniczkowe a kot ;) 31.01.08, 12:19
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018
      wejdż i tam znajdziesz wszystko o kotach włącznie z tematem "Rośliny w domu a
      twoj kot"
      • salimis Re: Rośliny doniczkowe a kot ;) 31.01.08, 12:22
        dodam jeszcze Częśc III czyli jak dbać i kochać mądrze pkt.11
        • epcia27 Re: Rośliny doniczkowe a kot ;) 31.01.08, 14:38
          Bardzo dziękuję za mnóstwo ciekawych linków :) Nie dość, że
          szybciutko poznałam odpowiedź na moje pytanie, to jeszcze mogę się
          dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, o których mi się nie śniło - a
          moje koty prawie 4 lata mają!
          • eva_gw Re: Rośliny doniczkowe a kot ;) 31.01.08, 23:40
            Jeden z moich kotów pożerał zamioculcasa. Drugi kompletnie nie był
            nim zainteresowanty. Niestety zamioculcas dawał pewne objawy
            żoładkowe, więc wyrzuciłam go czym prędzej. niestety tylko stare
            dobre kaktusy mają u nas rację bytu :))
            • andrzej_32 Re: Rośliny doniczkowe a kot ;) 01.02.08, 13:21
              Z tymi kaktusami, to przypomniało mi się zdarzenie jak mój kot był
              mały (poniżej roku). Wskoczył na parapet obok starego, ogromnego
              kaktusa (ogromny cereus, prawie 40 letni). Nie wiem kto zaczął (kot
              czy kaktus ;-)) ale po chwili wywiązała się wojna kota z kaktusem.
              Kot przegrał i od tej pory nie zaczepia kaktusów. :-)))))


              pzdr
    • y3y Re: Rośliny doniczkowe a kot ;) 31.01.08, 22:51
      ja mam wiele trujacych roslin w domu i 5 kotow + pies . koty wyleguja sie miedzy
      trujacymi roslinami i nigdy ich nie gryza .
      • monia515 Re: Rośliny doniczkowe a kot ;) 01.02.08, 10:33
        Kotka zatruła sie gwiadą betlejemską- ledwo ją odratowali- 6 godzin
        pod kroplówką; potem juz nigdy nie kupiłam gwiazdy, za to kupiłam
        dracenę- drugi kot uskubał kawałek listka i trafił na ostry dyżur-
        wymioty, biegunka, osłabienie. Ledwo przeżył.
        Teraz nie mam żadnych roślin- wole dmuchać na zimne.
Pełna wersja