Dodaj do ulubionych

3 dni po narkozie zdechł mój kotek...

06.02.08, 01:03
Nie szukam na tym forum ani współczucia ani pocieszenia, chcę
uzyskać profesjonalną informację.
Dokładnie trzy dni temu w sobotę byliśmy u weterynarza z naszą kotką
rasy "pers" w celu podstrzyżenia jej w związku z powstaniem
kołtunków. Pani weterynarz stwierdziła, że nie obejdzie się bez
narkozy, kompletnie nie informując nas o jakichkolwiek z tym
związanych powikłaniach. Po narozie kotka wybudziła się całkiem
szybko (jak twierdziła Pani weterynarz).Niestety w dniu dzisiejszym
kotka zaczęła ciężko oddychać, dostała drgawek oraz gorączki. O
godz. 22 zawiozłam ją do lecznicy niestety nic nie dało się zrobić...
Pani weterynarz twierdzi , że kotka była uczulona na narkozę i
wcześniej czy później tak by się stało np. podczas sterylizacji na
którą termin przypadał dokładnie jutro.
Nie mogę się z tym pogodzić, że strzyżenie kotki doprowadziło do jej
śmierci nie wierzę również , że nie zawinił tu człowiek .
Czy to możliwe ?
Obserwuj wątek
    • avasawaszkiewicz Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 06.02.08, 11:56
      To wszystko nie jest takie proste i wyjaśnić te sytuację umożliwiłaby tylko
      sekcja zwłok.
      Nie wiem też w jakim kotka była wieku, w jakiej kondycji.
      Szczerze powiem, że zaburzenia ze strony układu oddechowego świadczyć mogą o
      tym, że u kotki w wyniku stresu (wstrząsu) dojść mogło do obrzęku płuc, być może
      wyziębienia i nawet ich zapalenia. Być może była to kwestia nie stresu a właśnie
      wrażliwości na daną narkozę ale nie wydaje mi się (na ogół tego typu kłopoty
      zdarzają się choć nie zawsze tak bywa dość szybko po zabiegu). Można by było
      wymieniać tu tonę przyczyn (może nawet wady genetyczne, inne problemy dziejące
      się na terenie organizmu) ale jak już pisałam jedynie sekcja zwłok wyjaśniła by
      je dokładnie.
      Nie podoba mi się za to jedna kwestia. Nie można było z tym strzyżeniem poczekać
      do sterylizacji i połączyć te narkozy i te czynności?
      Dziwię się również, że lekarka nic nie powiedziała o niebiezpieczeństwie
      narkozy, które niestety zawsze istnieje.
      3maj się dzielnie i gorąco Ci współczuję - Ava
      • angg Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 06.02.08, 12:36
        Dziękuję za informację .
        W ramach uzupełnienia dodam, że moja kotka miała niespełna 9 m-cy i
        do tej pory nie miała żadnych kłopotów zdrowotnych. Bez problemu
        przeszła wszystkie szczepienia. Nie miała styczności z innymi
        zwierzętami ani nie wychodziła na zewnątrz.
        Lekarka stwierdziła u niej szybko postępujący obrzęk płuc
        spowodowany wg niej uczleniem na narkozę. Stwierdziła również , że
        nic nie da się zrobić w takim przypadku.
        Proszę jeszcze o informację gdzie ewentualnie można złożyć zażalenie
        na weterynarza. Czy tego typu sprawy kieruje się do Krajowej Izby
        Lekarsko - Weterynarynaryjnej ?
        Nie mogę tego tak zostawić .
        • mist3 Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 06.02.08, 17:39
          współczuję ci.
          Właśnie dlatego trzeba starannie wybierać weterynarza, który zrobi fachowe
          badania i udzieli wszelkich informacji pozwalając nam podjąć decyzję. Z drugiej
          strony zdarza się, że i u świetnego lekarza nasze zwierzę niestety odchodzi.
          Przyczyn może być wiele i niestety nie da się wszystkiego przewidzieć - bo
          zwierzę, jak i człowiek to nie maszyna i czasem nawet najlepszy lekarz nie jest
          w stanie zapobiec nieszczęściu.
          W siedzibie województwa powinna być okręgowa izba weterynaryjna i tam możesz się
          udać, z tym że nie wiem czy bez sekcji zwłok uda ci się cokolwiek uzyskać.
          • jul-kot Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 06.02.08, 21:20
            Witam,
            Kilka dni po narkozie to trochę długo, jak na wstrząs uczuleniowy.
            Czy kotka w ciągu tych dni po narkozie siusiała normalnie? U persów
            zdarzają się genetyczne schorzenia nerek, jeśli kupiłaś swoją kotkę
            z "lewej" hodowli jest to bardzo prawdopodobne. Być może nerki nie
            podjęły pracy po narkozie. Takie wątpliwości mogłaby wyjaśnić tylko
            sekcja, jak już pisali moi poprzednicy. Nie wiadomo też, jak kotka
            się budziła, ile i jakiego środka dostała.
            Lekarzowi możesz tylko zarzucić, że narażał kota na dwie narkozy
            krótko po sobie. Kotka mogła Ci też umrzeć po sterylizacji. Ale jak
            wiemy do tego nie doszło, i nawet ten zarzut jest słaby ...
            Pozdrawiam, Juliusz.
            • angg Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 07.02.08, 08:14
              Nie doszło do sterylizacji, niestety nie doczekała. Lekarzowi chce
              przedstawić zarzut nie poinformowania nas przed narkozą o
              jakimkolwiek niebezpieczeństwie z tym związanym oraz nie udzielenie
              pomocy kotce na czas.
              • ladyher Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 07.02.08, 10:06
                angg napisała:

                > Nie doszło do sterylizacji, niestety nie doczekała. Lekarzowi chce
                > przedstawić zarzut nie poinformowania nas przed narkozą o
                > jakimkolwiek niebezpieczeństwie z tym związanym oraz nie udzielenie
                > pomocy kotce na czas.

                Współczuję utraty przyjaciela. Wiem jakie to przeżycie dla miłośnika zwierząt.

                Uważam jednak, że wykazujesz się skrajną złośliwością i zawziętością chcąc
                składać skargę na tego weterynarza.
                KAŻDA narkoza, dla człowieka czy zwierzęcia jest ryzykowna i myślałam, że wiedzą
                to wszyscy.
                Pani weterynarz jest tylko człowiekiem i mogła popełnić błąd. Moim zdaniem to,
                że nie poinformowała Cię o skutkach narkozy nie jest aż taką wielką zbrodnią,
                żeby składać o to skargi. Nawet gdyby Cię poinformowała o ewentualnych skutkach
                na 99% i tak byś się na to zdecydowała choćby w przypadku sterylizacji bo
                zejścia śmiertelne od narkozy dla zdrowych młodych zwierząt zdarzają się rzadko.
                Teraz natomiast próbujesz ukoić swój ból szkodząc człowiekowi, który Twojemu
                kotu próbował pomóc.
                Szkodząc jej zaszkodzisz wielu ludziom i wielu zwierzętom.... A to zycia Twojej
                kotce już nie wróci.
                Dla mnie sprawa jest jasna - "ja straciłam kota (chociaż tak naprawdę nie wiem z
                jakiego powodu) a ty stracisz o ile nie pracę to dobrą opinię..."
                Najpierw potwierdź sekcją, że wina leżała po stronie weterynarza, że to ona
                zaszkodziła kotu podając niewłaściwą narkozę np, a potem składaj skargi.
                Przykro mi z powodu śmierci Twojego kotka, ale weź to na zdrowy, zimny rozsądek
                i pomyśl trzeźwo.
                A jak tak bardzo chcesz sobie ulżyć to idź do tej pani doktor, wygarnij jej i
                postrasz, że złożysz na nią skargę - myślę, że następnym razem pani doktor
                pomyśli i opowie właścielom o ryzyku związanym z narkozą...
                Sama skarga jednak to zły pomysł


                Jeszcze jedno: "O
                godz. 22 zawiozłam ją do lecznicy niestety nic nie dało się zrobić..." - może to
                Ty po prostu za późno zawiozłaś kota do weterynarza? Może dlatego nie dało się
                nic zrobić? Moim zdaniem kierujesz się skrajnymi emocjami, ochłoń i przemyśl.
                • blue.berry Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 07.02.08, 10:28
                  kazdy weterynarz ma OBOWIAZEK poinformowac wlasciciela zwierzaka o
                  zagrozeniach zwiazanych z narkoza (oraz operacja). kazdy weterynarz
                  ma OBOWIAZEK przeprowadzic podstawowe badania aby okreslic stan
                  zdrowia zwierzaka zanim poda mu narkoze. kazdy weterynarz ma
                  OBOWIAZEK dac wlascicielowi do podisania dokument ze ten zostal
                  poinformowany o zagorzeniach zwiazanych z narkoza i operacja.

                  w tej sprawie moja najwieksza watpliowsc budzi umowienie
                  dwoch "zabiegow" pod narkoza (strzyzenia i sterylizacji) w bardzo
                  krotkim odstepie czasu. kiedy wlasnie powinno byc to przeprowadzone
                  jednoczesnie. tak by zrobil kazdy zdrowo myslacy weterynarz.
                  przyklad od mojego weterynarza - sunia miala operacje przedniej
                  lapy - rownoczesnie zrobione tez plastyke oka i wyczyszczono zeby.
                  drugi przyklad - rownoczesna operacja zoladka i sterylizacja
                  (+czyszczenie zebow).

                  wterynarze sie myla. jest to "wliczone" w ich zawod. rowniez
                  wliczone jest tez to ze za te pomylki sa skladane skargi. i bardzo
                  dobrze. bo jednorazowa skarga wiele zlego nie uczyni. ale kiedy na
                  konkretnego weterynarza zlozy skarge wiecej osob bedzie to dla Izby
                  sygnal ze byc moze zle wykonuje on swoje obowiazki. a tutaj stawka
                  jest wysoka bo jest nią zycie naszych zwierzat.
                  • monikawet Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 07.02.08, 15:31
                    blue.berry napisała:

                    > kazdy weterynarz ma OBOWIAZEK poinformowac wlasciciela zwierzaka o
                    > zagrozeniach zwiazanych z narkoza (oraz operacja). kazdy weterynarz
                    > ma OBOWIAZEK przeprowadzic podstawowe badania aby okreslic stan
                    > zdrowia zwierzaka zanim poda mu narkoze. kazdy weterynarz ma
                    > OBOWIAZEK dac wlascicielowi do podisania dokument ze ten zostal
                    > poinformowany o zagorzeniach zwiazanych z narkoza i operacja.
                    >
                    > w tej sprawie moja najwieksza watpliowsc budzi umowienie
                    > dwoch "zabiegow" pod narkoza (strzyzenia i sterylizacji) w bardzo
                    > krotkim odstepie czasu. kiedy wlasnie powinno byc to przeprowadzone
                    > jednoczesnie. tak by zrobil kazdy zdrowo myslacy weterynarz.
                    > przyklad od mojego weterynarza - sunia miala operacje przedniej
                    > lapy - rownoczesnie zrobione tez plastyke oka i wyczyszczono zeby.
                    > drugi przyklad - rownoczesna operacja zoladka i sterylizacja
                    > (+czyszczenie zebow).
                    >
                    > wterynarze sie myla. jest to "wliczone" w ich zawod. rowniez
                    > wliczone jest tez to ze za te pomylki sa skladane skargi. i bardzo
                    > dobrze. bo jednorazowa skarga wiele zlego nie uczyni. ale kiedy na
                    > konkretnego weterynarza zlozy skarge wiecej osob bedzie to dla Izby
                    > sygnal ze byc moze zle wykonuje on swoje obowiazki. a tutaj stawka
                    > jest wysoka bo jest nią zycie naszych zwierzat.
                    >
                    >W nawiązaniu do łączenia zabiegów.Nie jest zalecane ze względu na możliwość
                    przeniesienia bakterii łączenie rzeczy "czystych z brudnymi"-a tak dzieje się w
                    przypadku wykonywania np. sterylizacji i czyszczenia zębów...Wszystkich na
                    chirurgii uczono,że tak się nie robi...
                    Jeśli nie została zrobiona sekcja przez lekarza biegłego upoważnionego do
                    wykonywania tego typu czynności -nic się nie wskóra..
                    Już sama zgoda na wykonanie zabiegu jest w pewnym sensie zawarciem umowy z
                    lekarzem weterynarii..I każdy właściciel przed podjęciem decyzji o narkozie u
                    zwierzęcia musi się liczyć z jej konsekwencjami.Jeśli przyszłaś do
                    lekarza,oddałaś w jego ręce kota-to zrobiłaś to świadomie i on Cię do tego nie
                    zmuszał.Zatem trzeba liczyć się z ewentualnymi ubocznymi skutkami narkozy,które
                    także i u ludzi się niestety zdarzają..Przyczyn do zejścia u kota może być
                    wiele..z wadami genetycznym włącznie..
                    Poza tym każdy lek.wet jest ubezpieczony od odpowiedzialności zawodowej.
                    Jeśli nie ma sekcji zwłok niczego niestety nie osiągniesz...
                    • nusiekpusiek Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 08.02.08, 19:51
                      "Poza tym każdy lek.wet jest ubezpieczony od odpowiedzialności
                      zawodowej. Jeśli nie ma sekcji zwłok niczego niestety nie
                      osiągniesz..."

                      Pieniądze - ubezpieczenie, tu akurat bez znaczenia.
                      Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że bez sekcji zwłok niczego się
                      nie osiągnie.
                      Bo jeśli (w moim przypadku):
                      1.Pies jest pod opieką lekarzy wyłacznie z jednej przychodni od
                      samego urodzenia-im powierzono całkowitą opiekę nad jego leczeniem
                      (zdrowiem),
                      2.Jeśli ta przychodnia dysponuje USG i tomografem komputerowym a
                      także chirurgiem,
                      3.Jeśli lekarze od samego początku przy każdej wizycie namawiają na
                      operacę sterylizacji (bo poprzednia psina niesterylizowana zmarła na
                      raka),
                      4.Jeśli przed operacją mówię, że pieniadze nie są ważne, byle
                      wszystko było zrobione jak należy (a lekarz na to odpowiada, że
                      wszystkie operacje są stereotypowe),
                      5.Jeśli badanie krwi lekarz robi dopiero PO OPERRACJI STWIERDZAJĄC
                      PRZY TYM, ŻE NALEŻAŁOBY ROBIĆ TAKIE BADANIA PRZED OPERACJĄ,
                      6. Jeśli ja chodzę do nich od następnego dnia rano, bo psina bez
                      przerwy zwraca, a oni zamiast robić badania dają jej zastrzyki
                      przeciwwymiotne i W DALSZYM CIĄGU NIE POZWALAJĄ PIĆ,
                      7.Jeśli dzień przed śmiercią stwierdzają, że kondycja mojej psiny
                      jest bardzo dobra, choć ja widzę, że ma całkiem spowolnione reakcje
                      i całkowicie czerwone oczy i zwraca krwią,
                      7.Jeśli kroplówkę podaje się dopiero na czwarty dzień moich wizyt
                      (po dwa razy na dzień, gdy psina już nie oddaje moczu),
                      8. Jeśli zwierzęta zaraz po operacji leżą na zimnym betonie w
                      przeciągu (co jest do sprawdzenia)...
                      To ja się pytam, po jaką cholerę tu sekcja zwłok???!!!
                      Chyba jasne, że winę ponoszą weterynarze, jeśli tak ich można nazwać.
                      • nusiekpusiek Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 12.02.08, 19:35
                        Podnoszę wątek, by p. Monika go znalazła i odpowiedziała.
                • nusiekpusiek Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 07.02.08, 11:50
                  Oj... Chyba jesteś jednym z tych wetów - niedouków, skoro tak bardzo
                  ich bronisz. Jestem w takiej samej sytuacji jak angg i też składam
                  skargę.
                  • fatima5 Bardzo Ci wspolczuje 07.02.08, 15:55
                    Ja podobnie stracilam psa, oczywiscie lekarze stwierdzili nagla
                    smierc sercowa , wczesniej byl podwany steryd i za tydzien pies padl.
                    Po narkozie mogly zachodzic rozne czynniki imunologiczne , ktore
                    oslabily kota.
                    Watpie zeby tak kot u,arl sobie z nieba...
                    Wiem co czujesz.
                    Niestety w Polsce wiekszosc wetow TO KONOWALY ! Zwierze traktja jak
                    zarobek a nie zycie..
                    Trzymaj sie ..
                • fatima5 do lady her.. 07.02.08, 15:58
                  Chyba masz cos z glowa , ze smiesz tak jej odpisywac..
                  Pewnie jestes sama konowalem i bronisz weterynarza .
                  Zasranym obowiazkiem weta bylo zrobic badania przed operacja ,
                  wogole Polska to chory kraj gdzie lekarze nie ponosza
                  odpowiedzialanosci za swoje czynny.
                  Czuja sie jak swiete krowy i sa nietykalni .
                  Za takie cos powinna miec zabrane prawo wykonywania zawodu grzywne
                  albo najlepiej do PIERDLA!!!!!!!!!!!!
                • marzenia11 Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 07.02.08, 18:29
                  Jako pracownik słuzby zdrowia (tej dla ludzi) napiszę tak:
                  1. każdy człowiek - ja też - ma prawo do błędów i je popełnia
                  2. każdy człowiek - i ja też - odpowiada i ponosi konsekwencje
                  swoich błędów. Nie tylko w zawodzie, w życiu również.

                  Jeżeli konsekwencje są bardzo duże i przerastają trzeba zmienić
                  zawód. zawsze można sprzedawać marchew w sklepie (nie mam nic do
                  sprzedawców) - konsekwencje błędu nie takie straszne.
                  Zawsze powtarzam znajomym lekarzom, że nie jest wazne że to 5
                  pacjent z cukrzycą danego dnia - trzeba każdemu mówić wszystko, bo
                  dla tego piatego pacjenta jesteś pierwszym i jedynym lekarzem, do
                  którego przychodzi on ze swoją chorobą o której może nic lub
                  niewiele wiedzieć. I mimo że rozumiem znużenie i monotonię i
                  poczucie, że już się to mówiło, ale trzeba uważać i być czujnym. A
                  jak za trudne - zmień zawód. I już.

                  To samo odnoszę do:weterynarzy, psychologów, księży itp. czyli
                  wszystkich zawodów zaufania społecznego.
                  Pozdrawiam
                  • angg Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 07.02.08, 21:34
                    marzenia11 napisała:

                    > > Jeżeli konsekwencje są bardzo duże i przerastają trzeba zmienić
                    > zawód. zawsze można sprzedawać marchew w sklepie (nie mam nic do
                    > sprzedawców) - konsekwencje błędu nie takie straszne.
                    >
                    -----------------------------------------------
                    Zupełnie się z Tobą zgadzam . Bardzo mądre słowa.
                    Pozdrawiam

    • angg do ladyher 07.02.08, 21:25
      Uważam , że ogromnie się mylisz.
      - Po pierwsze idąc do weterynarza z góry obdarzyłam go kredytem
      zaufania.
      - Po drugie ja jako laik z dziedziny medycyny nie mam obowiązku znać
      konsekwencji jakichkolwiek zabiegów - od tego jest lekarz
      - Po trzecie w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że idąc z zupełnie
      zdrową kotką do weterynarza w celu podcięcia sierści, stracę ją
      - Po czawarte co do Twoich zarzutów odnośnie godziny zwrócenia się
      do weterynarza to muszę dodać , że ok. 20 dzwoniłam do P.weterynarz
      przedstawiając jej niepokojące objawy jakie zauważyłam u kotki -
      kazała przyjechać z nią rano,dopiero po kolejnym telefonie o 22 ,
      kiedy objawy się nasiliły , łaskawie zgodziła się przyjechać do
      lecznicy twierdząc już przez telefon , że i tak niewiele może
      zrobić. Przypuszczalnie przeczuwała , że to jej koniec i niech
      zdechnie w domu - będzie mieć czyste sumienie

      Reasumując: człowieku weterynarz ma ratować zwierzakom życie tak
      jak lekarz ludziom. Nie można przejść do porządku dziennego gdy ktoś
      świadomie czy też przez zaniedbanie doprowadza do ich śmierci.
      Uwierz nie działam impulsywnie , ani złośliwie - po prostu przez
      zaniedbanie i lekkomyślność weterynarza straciłam kotkę i nie chcę
      aby ktokolwiek inny to samo przeżył . Może następnym razem
      P.weterynarz wywiąże się ze swoich obowiązków tak jak powinna.
      • basset2 Re: dokładnie... 08.02.08, 09:27
        podzielam Twoje zdanie...prawdą jest również to że lekarz lekarzowi
        nie jest równy

        fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,72771070,74487774,0,2.html?v=2
        • bobralus bardzo wspolczuje 08.02.08, 21:37
          bardzo wspolczuje z powodu smierci kotka. jezeli lekarz nie zawinil, to skarga
          nic nie zaszkodzi, ale osoba, ktora placi za usluge (pomijajac kwestie tego, ze
          oddaje w cudze rece swoje ukochane zwierze) ZAWSZE ma prawo do tego, aby jakosc
          tej uslugi sprawdzic. bzdura jest, ze kazdy wie o tym, jakie ryzyko niesie za
          soba narkoza - kiedy ja zanosilam swojego kota na strzyzenie bylam przekonana,
          ze idzie na zwykly zabieg kosmetyczny, ktory potrwa kilka minut, badanie krwi
          przeprowadzono jej tylko dlatego, ze miala juz 15 lat. sa osoby, ktore nigdy nie
          byly znieczulane, operowane, poddawane narkozie i nie zdaja sobie sprawy, jakie
          ona niesie za soba zagrozenie. i wcale nie sa to ludzie z kosmosu. to weterynarz
          wie, jaka substancje wprowadzi do organizmu zwierzaka i jego swietym obowiazkiem
          jest poinformowanie wlasciciela, jak dziala i co moze spowodowac. lekrzowi,
          ktory po fakcie powiedzialby mi, ze przeciez to oczywiste, ze narkoza (lub jakis
          inny lek) moze spowodowac powiklania, po prostu strzelilabym w pysk.
          ja mialam bardziej prozaiczny przypadek ostatnio - wet dal kotu tran na siersc
          bez zadnej uwagi na temat ewent. skutkow ubocznych - kotka dostala poteznego
          rozwolnienia. gdybym nie powiedziala drugiemu wetowi, do ktorego musialam leciec
          (bo jest blizej domu), zeby ja stwawiac do pionu, co kotka bierze, to moglabym
          jej to nadal podawac i dziwic sie, dlaczego leczenie nie przynosi skutku.

          widział kto takiego kotka?
          • nusiekpusiek Nawiązując do wątku... wscieklizna 08.02.08, 22:56
            Pisałam na ten temat w osobnym wątku. Miałam wątpliwości.
            Zaszczepiłam ostatecznie psinę, gdy skończyła 4 miesiace.
            Do tej pory - u BYŁYCH WETÓW - wyglądało to tak, że było szczepienie
            bez badania temperatury i bez pouczenia o ewentualnych skutkach.
            Obecny wet - znając moje złe przejścia - opowiedział mi o jednym
            przypadku wstrzasu po szczepieniu przeciw wsciekliźnie i szcześliwym
            uratowaniuy psa, PRZY CZYM GABINET JEGO DZIAŁA OD LISTOPADA TEGO
            ROKU, a dodatkowo siedzieliśmy w poczekalni 20 minut, by dopiereo po
            tym czasie bezpiecznie pójść do domu. Życie uczy, tylko czemu tak
            nas rani.
            • nusiekpusiek Re: Nawiązując do wątku... wscieklizna 08.02.08, 23:01
              Od listopada TAMTEGO ROKU oczywiście, czyli nieco więcej niż trzy
              miesiące. W tym czasie jeden przypadek wstrzasu po szczepieniu
              przeciw wsciekliźnie. Więc czemu tak lekceważąco podchodzi się do
              tego tematu??? Przynajmniej na tym forum??? Dlaczego wszyscy weci
              zasłaniają się super jakością szczepionek i obowiązującymi
              przepisami, poniżając przy tym pytającego???
              • jul-kot Re: szczepionki ... 09.02.08, 04:26
                Witam,
                Jeśli już mowa o szczepionkach:
                Wstrząs powoduje też często u kotów szczepionka poczwórna, z
                chlamydiozą. Ponadto szczepienie na chlamydia i tak jest mało
                skuteczne. Szczepionki na wściekliznę i białaczkę mogą powodować
                złośliwe nowotwory skóry, a ponadto ta ostatnia obowiązkowo wymaga
                wykonania testu. O tym też się nie informuje.
                Pozdrawiam, Juliusz.
                • nusiekpusiek Re: szczepionki ... 09.02.08, 10:21
                  Dzięki za wsparcie. Bo widzisz Juliusz, mnie chodzi głównie o to, że
                  na tym forum pytających traktuje się tak samo, jak traktują ich
                  niektórzy weci - jak przygłupów, co na niczym się nie znają, a co
                  gorsza - o niczym nie powinni wiedziec. Pozdrawiam.
                  • mist3 Re: szczepionki ... 09.02.08, 17:02
                    tak niestety nasza służba zdrowia traktuje wszystkich - i ludzi u lekarza i
                    właścicieli zwierząt u weterynarza. Są na szczęście chlubne wyjątki.
                    Ale niestety u nas nadal jest taka mentalność - lekarz jest bogiem bo on ma
                    wiedzę niedostępną nam maluczkim, takie trudne studia skończył, taka
                    odpowiedzialność na nim spoczywa. Więc prawie po rękach ich całujemy, bojąc się
                    żeby przypadkiem ich nie obrazić.

                    Była u mnie znajoma z USA (polskiego pochodzenia) i niestety musiała iść do
                    lekarza. I potem zdziwiona pytała mnie właśnie o stosunek Polaków do lekarza.
                    Dla niej lekarz to zawód jak każdy inny, nie jakieś 'powołanie', wybrańcy losu,
                    itd. W USA nikt nie uważa że za sam fakt tytułu lek. med. czy lek. wet. przed
                    nazwiskiem komuś należy się szacunek i specjalne traktowanie. Bo nikt nikogo do
                    bycia lekarzem nie zmusza.
                    • joewel Re: szczepionki ... 17.02.08, 14:27
                      Masz rację w naszym chorym kraju lekarzy (wet. -też) traktuje sie faktycznie jak
                      istnych Bogów -lepsze traktowanie, lepsza pensja wszystko im się należy - bo
                      ponoć "wykonują najbardziej odpowiedzialny zawód" - tak jakby inne zawody były
                      mniej odpowiedzialne. Jak jesteś w szpitalu to - jak jest obchód z panem prof.
                      to wygląda to jak istny cyrk -wszyscy skaczą jakby przyszedł sam król -władca
                      absolutny :)
                      Pozdrawiam serdecznie -wreszcie spotkałem kogoś normalnie myślącego ;-)
                      • marzenia11 Re: szczepionki ... 18.02.08, 14:22
                        Z całym szacunkiem do wszystkich i do wszystkiego - jednak jest to
                        bardziej odpowiedzialny zawód niz wiele innych i ja jako pacjentka i
                        tez właścicielka zwierzaków życzę sobie, żeby lekarze zdawali sobie
                        z tego cały czas sprawę i byli swiadomi wagi i znaczenia tego co
                        robią.
                        Co nie znaczy, że lekarze mają byc traktowani jak bogowie - ani
                        żadni inni ludzie też. Pozdrawiam
                        • mist3 Re: szczepionki ... 18.02.08, 21:29
                          Oczywiście, że jest bardziej odpowiedzialny niż np. praca przy maszynie (bez
                          obrazy dla pracujących przy maszynie).
                          Z tym, że każdy zawód związany z żywą istotą można wykonywać z szacunkiem do tej
                          istoty oraz z pozycji 'ja mam wiedzę, nie muszę się z niczego tłumaczyć wam
                          maluczkim'.
                          Jak to jest, że lekarze zagranicą potrafią swoim pacjentom pewne rzeczy
                          tłumaczyć, że część lekarzy w Polsce w przychodniach 'ludzkich' i
                          weterynaryjnych potrafi zejść z piedestału i pochylić się nad pacjentem i jego
                          opiekunem? To kwestia etyki, dobrego wychowania i pewnej skromności. Niestety
                          wielu lekarzom tego brakuje, o czym w ostatnim półroczu miałam okazję wiele razy
                          się przekonać :(
                          • bobralus Re: szczepionki ... 18.02.08, 22:11
                            wiem, ze to nie do konca na temat wetow, ale ja wlasnie chodze do szpitala na
                            kroplowki, ktore maja polepszyc moj kiepski sluch i siedzimy z kilkoma paniami i
                            probujemy wspolnymi silami dojsc do tego, co jest nam podawane. wymieniamy sie
                            wiedza z netu, ksiazek, encyklopedii, same cos tam dedukujemy. jest nas tam
                            troche, opiekuje sie nami co najmniej 4 lekarzy i zaden z nich nie poinformowal
                            zadnej, na temat skladu tych kroplowek ani konkretnego dzialania. juz nie
                            mowiaco o tlumach wdziwcznych pacjentow pod pokojem lekarskim, ktorzy czekaja z
                            wodkami w butelkach w ksztalcie statuy wolnosci i innych. u weta moim zdaniem
                            jest troche lepiej, bo jednak jest konkurencja. oczywiscie, ze lekarz to troche
                            inny zawod, w koncu powierzamy mu swoje lub zwierzaka zdrowie i zycie, ale
                            lekarz nie robi nam laski czy grzecznosci, ze sie nami zajmie, to jego zawód i
                            tu obowiazki sa takie jak wszedzie - wykonywac jak najlepiej. nikt nikomu nie
                            dziekuje w sklepie, ze laskawie sprzedal nie zepsute pieczywo albo dróżnikowi,
                            ze był tak miły i nie doprowadzil do wypadku.
                          • marzenia11 Re: szczepionki ... 19.02.08, 15:25
                            Zgadzam się w 100%. Chodziło mi tylko o tą odpowiedzialność. Jakoś
                            nie moglam tego zostawić.A że człowiek to taki sam to napisałam i
                            jeszcze raz podkreslam. Pozdrawiam :)
                        • joewel Re: szczepionki ... 19.02.08, 13:47
                          Jest wiele równie odpowiedzialnych zawodów ( i oczywiście są i mniej odpowiedzialne zawody :) , lecz od lekarza powinniśmy wymagać nie tylko wiedzy, zaangażowania ale i ludzkiego tzn. normalnego podejścia do pacjenta czy opiekuna - rozmowy. Idąc do lekarza czy weterynarza chcę by powiedział mi dokładnie to co na tą chwilę wie i jakie badania mogą pomóc w diagnozie i jakie zastosować leczenie i nie chodzi tu o jakieś zapewnienia i obietnice bo różne organizmy, różnie reagują na to samo lekarstwo.
                          Pozdrawiam serdecznie
    • filipek2 Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 10.03.08, 16:03
      Moja kicia była na sterylizacji... Zdechła po niecałych dwóch dniach po niej :(:(
      • krynia58 Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 11.03.08, 14:44
        Ciężko czyta się takie wpisy. Współczuję filipku. A co weterynarz na
        to?
    • magdaksp Re: 3 dni po narkozie zdechł mój kotek... 22.03.08, 21:04
      mój kot umarł 4 dni po kastracji,mial 8 miesiecy i umarł na wysiekowe zapalenie
      otrzewnej czyli FIP.
      • krynia58 a moja fika jak gdyby nigdy nic... 23.03.08, 19:30
        17 marca wykastrowałam moje kolejne zwierzę, 9 m-czną koteczkę.
        Już na drugi dzień czuła się w miarę dobrze, a teraz gania z innymi
        kotami. Co drugi dzień bierze jeszcze antybiotyk. Ostatni we wtorek.
        A potem nowy dom... buuuu...

        Bardzo przykro mi magdusiu. Moje kotki jakoś zawsze dawały sobie
        radę. Biedny kiciu, no i ty...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka