zazdrość u kotek? - jak mam sobie radzić

24.02.08, 20:06
Długo zbierałam się do napisania szukając odpowiedzi w innych
wątkach.
Mam dwie kotki, siostry (nie z jednego miotu), starsza, Duża, o 4
miesiące, ma prawie 2 lata i Mała, ma półtora roku.Kotki od 8
miesięcy sa niewychodzące, zabrałam je z domu do swojego mieszkania
37metrowego.
Na początku Duża była osowiała, bardziej wycofana, obserwowała i
myślała, a Mała szybko przystosowała się do sytuacji i rozrabiała
bawiąc się sama lub ze mną. W tym okresie kotki siedziały w domu
tylko i wyłącznie.
Po kilku miesiącach Duża się ożywiła, zaczęła się bawić. Bawiły się
razem (znane wszystkim gonitwy i kotłowania na podłodze) - na zmianę
z inicjatywy jednej bądź drugiej. Bawiły się też ze mną - wtedy
zaczęło się okazywać, że gdy Duza zaczyna się bawić Mała jej
ustępuje. Nie pomagały żadne zachęcania, prowokowanie (z mojej
strony), zawsze patrzyła co zrobi Duża a ponieważ ona lubi sie bawić
więc Mała czekała. W końcu każda miała swoją ulubioną zabawę i w ten
sposób obie były wybawione.
Od 2-3 miesięcy cos się zmieniło - Duża miała coraz mniejszą ochotę
na kocie wariactw2a i bawiła się coraz częściej tylko ze mną, a Mała
potrzebowała kocich gonitw, lecz mimo zaczepiania i prowokowania
Dużej była przez nią ofukiwana i ignorowana. Zaczęły się przejawy
zazdrości o moją uwagę czyli np.gdy byłam w pobliżu i Mała siedziała
ze mmną na wersalce a Duża chciała wejść to Mała ją przeganiała
waląc łapą bądź tez widziałam jak Mała coraz częściej napusza ogon,
co Duża ignoruje.
W styczniu kupiłam krytą kuwetę - teraz są dwie (odkryta i kryta) i
Mała pierwsza do niej weszła, Duża była bardziej ostrozna i gdy w
końcu sie odważyła Mała skoczyła na nią i skutecznie zniechęciła do
niej. Przez kilka dni gdy tylko Duża zbliżała się do kuwety Mała
szykowała się do ataku - zapanowałam nad tym zabierając ją i
mówiąc "nie wolno". W tym czasie Duża dostała łupieżu.
Ostatnio w ogóle się nie bawią (tzn. bardzo sporadycznie) same ze
sobą a widzę, że Mała bardzo, bardzo chce. Chodzi wokół Dużej
miauczy, zaczepia ją. Ich uwaga skoncentrowała się na zabawach ze
mną. Duża uwielbia i przoduje, a Mała siedzi i czeka aż tamta
przestanie, a potem nie bardzo chce się bawić. Zrezygnowała ze
swojej ulubionej dotąd zabawy, nie reaguje na nią. I Mała zaczęła
sikać pod wannę lub do transportera.
I zaczał się już dla mnie duzy kłopot.
Nie chcę i nie traktuję tego jako przejawu złośliwości, ale też nie
umiem sobie z tym poradzić.
Zastanawima się nad przyczynami:
1. chyba nie jest to przejaw choroby, bo nie robi tego regularnie,
tylko raz na 3-4 dni.
2. Dzieje sie to zawsze wtedy, gdy w nocy około godz.2-3 maiuczy i
nie ma mojej reakcji (nie wstaję i nie biorę jej na ręce głaszcząc
bądź co innego). Zaczełam wstawać, choc wiem, że to źle.
3. Każde miejsce tzn. wanna i transporter czyszczę dokładnie,
przecieram spirytusem i skrapiam sokiem z cytryny - dziś zauważyłam,
ze Mała obeszła je, a gdy zapach jej nie odpowiadał dopiero wtedy
weszła do kuwety.
4.Nie zauważyłam, żeby miała jakiś problem z korzystaniem z kuwety
bądź podchodząc do niej inaczej niż zwykle się zachowywała.

Od jakiegoś czasu zaczęłam wypuszczac kotki na korytarz (mamy
wydzielonych kilka mieszkań domofonem) - Mała interesuje się
kwiatkami, są osłoniete materiałem, ale i tak ją kusi (raz zrobiła
siusiu). Też skarapiam cytryną, ale też muszę ich pilnować i gdy
zaczynają miauczeć ja reaguję (ze względu na sąsiadów). Wiem, że to
je warunkuje na skuteczność miauczenia, ale już sama mocno się
zakręciłam i nie wiem jak wyjść z błędnego koła.
Dlatego piszę i proszę o porady, opinie, pomysły co zrobić,
rozwiązania. Zamierzam kupić drzewko kocie (pewnie będzie w środę) i
osiatkować parapet zewnętrzny, żeby mogły tam sobie chodzić, bo też
pomyślałam sobie, że się nudzą.

Moje pytania są takie:
1, czy faktycznie głównym problemem jest zazdrość i rywalizacja o
moja uwagę?
2. jesli tak to co z tym zrobić?
3. jak sprawić, żeby znów się razem bawiły?
4.co zrobić z tym siusianiem i czy faktycznie jest to problem
psychiczny (tak jak przypuszczam)?
Naprawde będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi i może nawet zupełnie
nowe spojrzenie na sytuację i za cieprliwość w przeczytaniu tego
opisu.
    • rezurekcja Re: zazdrość u kotek? - jak mam sobie radzić 24.02.08, 21:25
      spytaj tu, to forum zamkniete dla kociarzy, trzeba sie zapisac. NA
      przyjecie czasem sie troche czeka.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10264
      Spytaj na forum Zwierzeta, tam zakoceni tez sie odzywaja.

      Sprobuj stosowac kocie feromony.
    • k.gralak Re: zazdrość u kotek? - jak mam sobie radzić 24.02.08, 22:02
      Tobie również polecę www.miau.pl ---> forum ---> koty

      Zapytaj tam, powinnaś uzyskac rady i pomoc
      Pozdrawiam
    • anna.jozwik Re: zazdrość u kotek? - jak mam sobie radzić 25.02.08, 02:36
      Cóż. Wygląda na sprawy wewnetrzne miedzy kotkami - prawdopodobnie
      próbują między sobą ustalić, która ma wiecej do powiedzenia i która
      ma wieksze prawa do "zawłaszczenia" pani.
      Najlepiej byłoby, by każda z nich miała swoja oddzielną kuwetę...
      oddzielna kuweta dla każdej kotki. Czy to jest możliwe?
      Poza tym ja takze szczerze poradziłabym Ci zastosowanie feromonów
      kocich w sprayu. Te możesz dostać w gabinecie weterynaryjnym przy
      okazji polecam długą rozmowę z wetem, może byc bez kotów.
      • marzenia11 Re: zazdrość u kotek? - jak mam sobie radzić 25.02.08, 19:40
        Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
        Są dwie kuwety - każda może korzystać z której chce i nigdy nie było
        z tym problemu. Teraz bardziej się podzieliły, ale w sposób
        naturalny tzn. Duża chętniej idzie do kuwety odkrytej, ale gdy jej
        nie pasuje to wchodzi to zakrytej, Mała najpierw do zakrytej a w
        drugiej kolejności do odkrytej. Czy potrzebna jest jeszcze jedna
        kuweta? Mam małe mieszkanie i marne na nią szanse.
        Tak sobie pomyślałam rano, że pójdę do weterynarza sama i
        porozmawiam.Wczoraj jak wróciłam do domu dość nieoczekiwanie dla
        mnie kotki ganiały się ale z inicjatywy Dużej więc nie wiem czy to
        przejaw jej dobrego nastroju i chęci, czy jakas trwalsza zmiana.
        Dziś długo głaskałam Małą i pochwaliłam za siusiu w kuwecie - Duża
        leżała smutna - albo z powodu pogody, albo obrażona. I weź tu
        człowieku bądź mądry.
        A gdy kupię te feromony to kogo/gdzie mam je pryskać?
        • rezurekcja Re: zazdrość u kotek? - jak mam sobie radzić 25.02.08, 19:50
          marzenia11 napisała:

          > Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
          > Są dwie kuwety - każda może korzystać z której chce i nigdy nie
          było
          > z tym problemu. Teraz bardziej się podzieliły, ale w sposób
          > naturalny tzn. Duża chętniej idzie do kuwety odkrytej, ale gdy jej
          > nie pasuje to wchodzi to zakrytej, Mała najpierw do zakrytej a w
          > drugiej kolejności do odkrytej. Czy potrzebna jest jeszcze jedna
          > kuweta? Mam małe mieszkanie i marne na nią szanse.
          > Tak sobie pomyślałam rano, że pójdę do weterynarza sama i
          > porozmawiam.

          Z calym szacunkiem dla lekarzy, ale tu jest kwetia nie medyczna
          (lekarska) lecz behawioralna, rzecz dla psychologa zwierzecego, a
          tych jest malo. Wasz lekarz moze by po prostu bezradny, jesli sam
          nie ma doswiadczen w kwestii walczacych kotow.
          Warto poradzic sie kociarzy.

          > A gdy kupię te feromony to kogo/gdzie mam je pryskać?

          www.karusek.com.pl/poradnik-feromonoterapia.php
          do kontaktu sie wtyka
          • marzenia11 Re: zazdrość u kotek? - jak mam sobie radzić 25.02.08, 19:55
            > > A gdy kupię te feromony to kogo/gdzie mam je pryskać?
            >
            > do kontaktu sie wtyka
            >
            Cha cha :) naprawde nie wiedziałam. Dzięki
            • rezurekcja Re: zazdrość u kotek? - jak mam sobie radzić 25.02.08, 20:06
              marzenia11 napisała:

              > > > A gdy kupię te feromony to kogo/gdzie mam je pryskać?
              > >
              > > do kontaktu sie wtyka
              > >
              > Cha cha :) naprawde nie wiedziałam. Dzięki

              ja poczatkowo myslalam, ze podaje sie jak leki - do pyska...
              • mist3 Re: zazdrość u kotek? - jak mam sobie radzić 25.02.08, 20:30
                dodam jeszcze, że w sumie ty też przyczyniasz się do ustalania hierarchii w stadzie.
                Jeśli to starsza kotka Twoim zdaniem ma mieć mocniejszą pozycję - to od niej
                powinnaś zaczynać głaski jak przychodzisz do domu. Nawet jak młodsza przybiega
                pierwsza, to powinnaś wołać drugą aż przyjdzie albo po zrobieniu tego co trzeba
                (rozbieramy się, myjemy ręce) iść do kotki i ją najpierw pogłaskać (bo jak
                zaczniesz od młodej nawet jak starsza nie widzi, to przecież poczuje jej zapach
                na twoich rękach). Jak dajesz im jedzenie, to też najpierw wołaj starszą,
                nagradzaj (choćby głaskami) za korzystanie z kuwety, drapaka.
                Nawet jeśli w stosunkach między sobą będą ustalać hierarchię, to przy tobie będą
                miały ustaloną kolejność i starsza poczuje się pewniej.
    • joewel Re: zazdrość u kotek? - jak mam sobie radzić 26.02.08, 00:43
      Kocie stosunki to skomplikowana sprawa ja przy mojej gromadce przerabiałem to
      wiele razy
      Zazdrość- walka -rewolucje w celu obalenia istniejącego systemu : )
      Staram się by pierwszego kota -głaskać zawsze na początku -dowartościowywać go
      bo w końcu do póki nie pojawiły się następne miał mnie tylko dla siebie. Czasami
      gdy jeden kot jest stary a młodszy jest roczniakiem to młody przewyższa
      starszego i wtedy dopiero się zaczyna istna kombinacja by starego nie zdołować,
      bo młody jak widzi, że foruje się starszego robi się jeszcze bardziej agresywny
      do niego i trzeba starszemu okazywać względy ale tak by młody tego nie wdział.
      W twoim przypadku zmiana mieszkania spowodowała że ustalona wcześniej hierarchia
      przez pierwszych kilka miesięcy nie obowiązywała ponieważ młoda wcześniej się
      zaadaptowała w nowym lokum i stała się nr.1
      Później starsza zaczęła walczyć o dominację i mała na początku jej ustąpiła,
      lecz po jakimś czasie (-być może sama to sprowokowałaś bo chciałaś małej
      wynagrodzić brak wcześniejszych zabaw) mała przystąpiła do ataku na starszą.
      Sikanie jest związane ze stresem i próbą walki o dominację, niestety młodsza
      spróbowała jak smakuje "rządzenie" i widocznie jej się to spodobało, że ma cię
      tylko dla siebie.
      Moja znajoma która ma ten sam problem stosuje Feliway, ponoć wprowadza
      przyjaźniejsza atmosferę w domu.
      Sytuację jaką masz w domu to takie zamknięte koło bo ktoś musi rządzić a więc
      ktoś będzie uległy.
      Pozdrawiam serdecznie

      • marzenia11 Re: do mist i joewel 26.02.08, 17:16
        Dzieki za cenne podpowiedzi.
        Czyli jak Mała sika i jest podporządkowana Dużej (np. czeka aż się
        Duza skończy bawić) to którą mam wzmacniać? Trochę się zakręciłam.
        Wydaje mi się, że Małą. Tu jest jeszcze ważne to, że Duza jest
        faktycznie duża (5kg), a Mała znacznie mniejsza (3,5kg) i myślę, że
        to też ma znaczenie.
        Ale np. jeśli chodzi o jedzenie to od początku jest taki rytuał, że
        pierwsza miskę dostaje Mała, po sekundzie stawiam przed Dużą, która
        czeka aż Mała zmieni miskę (czyli natychmiast podejdzie do miski
        Dużej w myśl zasady, że Duza dostała lepsze jedzenie:) i dopiero gdy
        ta zmiana się dokona Duza podchodzi i zaczyna jeść. Jest tak
        śmiesznie, że czasami jak Mała która zjada "saszetki" (Duża ich nie
        tknie) nie zmieni miski to Duza jest zdziwiona i i tak czeka.
        Do tej pory też robiłam tak, że po wejściu do domu zagadałam do
        Małej, po czym witałam się z Dużą (bo ją biore na ręce), a dopiero
        potem z Małą którą muszę mocno poganiać, żeby móc ją pogłaskać. Czy
        w tym względzie też coś zmieniać?
        • joewel Re: do mist i joewel 26.02.08, 20:31
          : )
          Najpierw dajesz jedzenie Małej, witasz sie najpierw z Małą i pewnie nieświadomie
          robisz dużo rzeczy "forując" Małą ( bo jest mała : ) to tak jakbyś chciała by
          Mała rządziła.
          To Mała wybiera przy tobie miskę z której będzie jadła.
          Więc Mała chce rządzić bo czuje z twojej strony przyzwolenie, lecz Duża rządziła
          do tej pory i nie chce się z tym pogodzić.
          Różnica wieku pomiędzy nimi jest niewielka a Duża ma tylko dłuższy staż w twoim
          domu : )to powoduje że Mała po zmianie lokum nie uznaje przewodnictwa Dużej i
          tak naprawdę teraz każda może rządzić.
          Pomiędzy moimi "pierwszymi" kotkami było 5 lat różnicy, Starsza jadła mało ale
          częściej , Młodsza dużo i szybko.
          Zawsze najpierw jedzenie dostawała Starsza a Młodsza tuż po niej, Młodsza kilka
          razy próbowała zjeść pierwsza i to z miski Starszej, ale u mnie była ustalona
          hierarchia i skończyło się, że dostawała parę szybkich pacnięć łapką po pyszczku.
          Nigdy nie ingerowałem, choć czasami było mi żal bo młodsza to taki "tchórzliwy
          pluszak".
          To spowodowało, że szybko nauczyła się respektować pierwszeństwo Starszej, a ta
          jakby w nagrodę za cierpliwość Młodszej (która błyskawicznie zjadała swoją
          porcje i czekała jak posąg kiedy skończy jeść Starsza :) zawsze zostawiała jej
          jedzenie w swojej misce.
          Gdy odchodziła od jedzenia to Młodsza błyskawicznie dopadała do miski.
          Pozdrawiam serdecznie
          (Spotkanie człowieka z kotem czyni człowieka lepszym, a kota gorszym. (Mark
          Twain) : )


          Koty są zagadkowymi stworzeniami. W ich głowach dzieje się więcej niż możemy
          sobie wyobrazić. (Walter Scott)
          • marzenia11 Re: do mist i joewel 26.02.08, 20:46
            Kotki są u mnie od 8 miesięcy i wzięłam je z poprzedniego domu razem
            i jednego dnia.
            Mała się od razu zaaklimatyzowała więc bawiłam się z nią ale dużo
            rozmawiałam i zachęcałam Dużą do zabawy, głaskałam ją. Gdy Duża się
            ożywiła, i teraz się bawi i bryka Mała się jej podporządkowała.
            Zaczęła sikać i dlatego teraz ostatnio od niej zaczynam witanie i
            głaskanie, żeby się również poczuła pewniej (tylko z tym jedzeniem
            było tak od początku i obie to akceptują).
            Z charakteru jest między nimi różnica ogromna, której się nie
            spodziewałam - Dużą jest ostrożna ale do gości wychodzi i obserwuje,
            w nowych miejscach z daleka, ale obserwuje i wychodzi aby je poznać.
            Natomiast Mała jest niesamowicie płochliwa i nawet moja obecność
            niewielkie ma w nowych sytuacjach znaczenie. Zresztą ma ksywę
            Bojkot.
            Czyli mam wzmacniać Dużą?
            • joewel Re: do mist i joewel 26.02.08, 23:38
              Tak musisz przyjrzeć się uważnie charakterom swoich kotek, bo czasami to sprawa
              wyczucia, wprawy, lecz to nie jest takie proste- przeczytałem dużo mądrych
              książek na temat relacji kotów. Ale tak naprawdę czym więcej ich spotykam i czym
              więcej je poznaje - to widzę że nie ma 2 takich kotów. Nowy kot to zupełnie
              nowa "osobowość", nowy problem, nowe spojrzenie na sprawę i żadne książki nie
              rozwiązują problemu - tylko uważna obserwacja - próba zrozumienia zachowań kotów.
              Pozdrawiam serdecznie : )

              Nie ma gotowych rozwiązań : po wakacjach doszły do mojej gromadki 2 młode kotki,
              pierwsza(wcześniejsza) była agresywna i typ dominantki, druga to kotka po
              przejściach (miała złamaną i zchwichniętą tylną łapkę - wskutek zabawy
              nastolatków). Pierwszą trzeba było temperować -choć i tak wyrobi sobie wysoką
              pozycję w stadzie, drugą należało wspierać. Efekt taki, że kotka stojąca nisko
              dotychczas w hierarchii zaczęła zwalczać 2 nowe, więc przy niej staram sie nie
              okazywać dużego zainteresowania młodymi -bo obraca się to przeciw małym.
              Co mogę ci radzić to obserwuj i nie przeginaj w zmianie zachowania - bo czasami
              wystarczy mało się wtrącać a one same "dogadają się ze sobą"
              Mała potrzebuje twojego wsparcia lecz nie kosztem Dużej - ja każdemu kotu
              staram się poświęcać tyle samo czasu, choć w ustalonej kolejności.
              • marzenia11 Re: do mist i joewel 27.02.08, 12:09
                Wczorajszy twój wieczorny post dał mi do myślenia i w końcu załapałam że
                faktycznie w obrębie domu Mała chce rządzić i ustawiać Dużą, a ona mogąc ją
                zignorować i nie ganiać się z nią właśnie to robi.
                Trochę sobie w głowie poukładałam i już przynajmniej na ten moment wiem co
                robić. Staram się dzielic po równo czas dla kotek tylko nie wiem, czy dla nich
                też 15 minut dla każdej z nich to jest tyle samo :).
                Bardzo Ci dziękuję.
                Mała na razie nie sika, ale uspokoję się zupełnie jak minie przynajmniej
                tydzień. Choć już wykazuje mniejsze zainteresowanie miejscem pod wanną.
    • deerzet Alfa i Omega 27.02.08, 00:11


      [...mało się wtrącać a one same "dogadają się ze
      sobą" ...]

      Oto najlepsza (tutaj) jak na razie rada.
      Nie ma co ładować sie z ludzkimi decyzjami do
      HIERARCHII w Waszym domowym stadzie.
      I nie ma co nawet uzywać haseł "zazdrość"...
      To zwykła walka o dominację - ktoś musi byc Alfą -
      wodzem, a ktoś inny popychadłem - Omegą.

      Oby w stadle opisanym człek nie był Betą...

      Warto dodać,że stadna drabinka do kariery nie jest
      trwała - i to z wielu przyczyn.

      Czy faworyzować pupilkę?
      Ja nie miałbym serca odtrącać tu "kociokolwiek"...
      • marzenia11 Re: Alfa i Omega 27.02.08, 12:04
        Chętnie bym sie nie wtrącała, ale jak napisałam Mała zaczęła sikać pod wannę a
        to przyznasz powód, dla którego warto, żeby człowiek się zastanowił co zrobić.
        Mogę się nie wtrącać ale ja w hierarchii mojego domu też się dla siebie liczę,
        na równi z kotkami :)
Pełna wersja