Dodaj do ulubionych

Do przeciwnikow sterylizacji...

29.02.08, 09:24
.. skoro tak krytykujecie tych co sa za, prosze - slucham -

jakie macie remedium/a na te wszystkie bezpanskie psy i koty
zdychajace i usypiane w schroniskach? i prawdziwie bezpanskie,
wloczace sie po wsiach, miastach?

tylko nie chrzancie mi ze "trzeba pilnowac" - bo to jest nierealne.

Minnie
Obserwuj wątek
    • hania261 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 10:45
      Widze, ze kolezanka chce rozpetac nikomu niepotrzebna burze na forum.
      Wszystkie moje futra oprocz Lilly sa wykastrowane lub
      wysterylizowane, ale sam zabieg na zdrowy rozum jest okaleczaniem
      zwierzecia, wycina sie zdrowemu zwierzakowi zdrowy organ. Moze za
      dwadziescia lat nastepne pokolenie powie co za barbarzyncy zyli w
      latach ... okaleczali swoje ukochane futerka, jak mozna robic to
      zwierzakowi ktorego sie kocha itd. Moja kolezanka dobrowolnie
      poddala sie sterylizacji, nie chciala wiecej dzieci, stad wiem, ze
      jest to ogromny bol po, cala gospodarka hormonalna staje na glowie.
      Napewno sie niektorzy oburza i wyleca z topionymi kociakami, ale
      powiem jesli bylaby alternatywa do tego zabiegu wybralabym co
      innego, mniej inwazyjnego. Moja kota cierpiala prawie dwa tyg. po
      zabiegu i nie pociesza mnie fakt, ze dawno juz o tym zapomniala, te
      dwa tygodnie to byl koszmar dla mnie i dla niej. Sterylizacja i
      kastracja tak, bo nie ma wyjscia, ale nie ma sie czym zachwycac tak
      na prawde.
      • seniorita_24 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 13:44
        Bez przesady, zdrowa kotka po sterylizacji wykonanej małym cięciem a nie tak jak
        było (i bywa jeszcze)z rozcięciem na całą długość brzucha szybko przychodzi do
        siebie. Moja kotka po 2 dniach biegała jakby nigdy nic. Owszem starsza
        sterylizowana tradycyjnie przez ok.7-10dni dochodziła do formy. Kocurki po
        kastracji gdy tyko puści narkoza są takie jak wcześniej - z maleńka różnicą.
        Egoizmem jest niesterylizowanie kotów gdy mamy świadomość dlaczego należy to robić.
        • lu221 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 14:43
          seniorita_24 napisała:

          > Bez przesady, zdrowa kotka po sterylizacji wykonanej małym cięciem a nie tak ja
          > k
          > było (i bywa jeszcze)z rozcięciem na całą długość brzucha szybko przychodzi do
          > siebie.

          Co nie zmienia faktu, że jest to ingerencja w działanie organizmu.
          Ja akurat jestem przeciwniczką sterylek z tym małym cięciem, zwanej potocznie
          "na dzikie koty".
          Nasłuchałam się od wetów, że czasami ciężko jest przeprowadzić taką operacje tak
          dokładnie, jak wtedy, gdy otwiera się brzusia. I potem same problemy - jeśli to
          kot domowy, to jest szansa, na wyjście z problemu; jak kot dziki - niestety umrze.

          I tak, jak bardzo jest mi żal tych biedulek operowanych, i jak pomyślę, że moja
          najmłodsza też niedługo będzie musiała przez to przejść, tak samo mocno wiem, że
          po prostu trzeba to robić.
          I sun_of_the_beatch dostanie wścieklizny w końcu :D
          • sun_of_the_beach Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 15:43
            Proszę nie projektuj na mnie swoich negatywnych emocji. Gdzie to niby się wściekłem? Owszem - bywam wściekle atakowany, ale ględzenie typu "sterylka jest najlepsza na rozwiązanie problemów świata tego" oraz groźne tupanie nóżką jeśli ktoś jest przeciwnego zdania, nie robi na mnie żadnego wrażenia. Poza tym pokaż mi swoim kształtnym paluszkiem, w ktorym miejscu stwierdziłem, że jestem przeciwnikiem sterylizacji? Jestem przeciwnikiem nawiedzonych, egzaltowanych i niedowartościowanych ignorantów przybierających piórka bojowników o słuszną sprawę - obojętnie w jakiej dziedzinie, choć w kwestiach okołozwierzęcych i okołoekologicznych jest ich rzeczywiście całkiem sporo.
            • lu221 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 15:59
              > Proszę nie projektuj na mnie swoich negatywnych emocji. Gdzie to niby się wście
              > kłem?

              Ja nie projektuje! :) Po prostu ostatnio przeczytałam Twą wypowiedź pt. "nie
              ingerujcie w ekosystem osiedlowych zwierząt". I do tego "piję".
              • sun_of_the_beach Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 16:04
                A gdzie tu widzisz wściekłość? I uważaj - picie szkodzi :P
                • lu221 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 16:16
                  Ja nie powiedzialam, ze przejawiasz wscieklosc, tylko ze odnosnie ingerowania w
                  ekosystem byc moze dostaniesz wscieklizny.
                  Ale jesli nie, to zwracam honor. Naprawde.

                  Ps. Przepraszam za tymczasowy brak polskich robaczkow.
                • lu221 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 16:17
                  Zapomnialam dopisac (to przez to picie)
                  Kiedy ja lubie czasem sie napic! :D
      • suche Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 01.03.08, 14:03
        Jeśli chodzi o koleżankę, to nie mam mowy o szoku hormonalnym. Zabieg
        sterylizacji polega na podwiązanie jajowodów, gonady które produkują hormony nie
        są usuwane...
        Kastracja natomiast jest to wycięcie narządów rozrodczych i ten zabieg nie jest
        wykonywany u ludzi chyba że w przypadku nowotworu.
        Zwierzęta są więc tylko kastrowane choć przyjęło się mówić, że kastruje się
        kocura, a sterylizuje kotkę.
        Warto jednak zaznaczyć że dla zwierząt nie jest to dużym szokiem hormonalnym
        gdyż zwierzęta nie wydzielają hormonów płciowych non stop, tylko w okresie rui.
        Dlatego min nie sterylizuje/kastruje się kotek w rui ani suczek w czasie cieczki.
    • marzenia11 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 19:17
      Skoro tak jak piszesz sterylizacja jest remedium na bezpańskie koty
      to po co sterylizować koty niewychodzące, które sa trzymane w domu i
      nigdy nie wyjdą?
      • minniemouse Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 22:54
        Primo nie mialam i nie mam zamiaru "rozpetywac burzy",
        tylko zwyczajnie PYTAM: "no to jakie macie propozycje..."
        skoro w kazdym watku na sugestie aby wysterylizowac psa lub kota
        zaraz wtracaja sie dzielni obroncy ucisnionego zwierzatka.

        ALE! ale - na temat ogromnej liczby tych "szczesliwych, ocalalych z
        pogromu kastratow" ----
        (NIECHCIANYCH, porzucanych, topionych, usypianych bo nieplanowanych,
        spedzajacych swoj nedzny zywot w ciasnych zapchlonych klatkach gdzie
        jak nie w koncu jakis pavulon zaaplikowany przez weta to choroby
        wykanczaja, przywiazywanych do drzew w lesie bo w ciazy, wywalanych
        na ulice bo w ciazy)

        -
        • marzenia11 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... do minnimouse 01.03.08, 19:59
          Zadałam tylko pytanie adekwatnie do Twojego pierwszego postu
          rozpoczynającego wątek, gdyż uważam, że sama zawarłaś w nim pewną
          sprzeczność.
          Ale z powodu twojej niezwykłej egzaltacji i niezrozumiałego
          infaltywnego rozemocjonowania nie będę z Tobą dłużej dyskutować.
          Wolę innych forumowiczów np. mist :)
          • kena1 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... do minnimouse 02.03.08, 01:12
            Ja odpowiem Ci dlaczego sterylizuje się na przykład domowe koty.
            Niesterylizowanej kotce, nie rozmnażającej się, grozi ropomacicze. Jeśli do tego
            dodać hormonalne środki antykoncepcyjne, żeby zwierzę nie męczyło się w czasie
            rui (która może przejść w ruję permanentną), masz prawie pewne guzy na narządach
            rodnych. Myślisz, że to jest lepsze niż sterylizacja??
            W przypadku kocurów kastracja umożliwia w ogóle mieszkanie z nimi pod jednym
            dachem. Nie znam wiele osób, które chciałyby mieszkać ze znaczącym teren kotem.
            Nikt nie adoptowałby bezdomnych kociaków i dorosłych kotów, których i tak jest
            za dużo przymierających głodem na dworzu. Karmel raz osmrodził mi pokój jak
            dojrzewał i mimo, że było to ponad rok temu, pokój wyszorowałam łącznie ze
            ścianami, do tej pory jak zapomnę o wietrzeniu i zamknę na dłużej drzwi, to
            lekko czuć ten "zapaszek". Do tego możesz dopisać problemy zwierzaka z
            niezaspokojonym popędem, narastającą agresję, itp.
      • lu221 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 29.02.08, 23:20
        Już Ci piszę, po raz enty na tym forum... kotka nie sterylizowana, a nie mająca
        małych jest narażona na:
        ropomacicze, nowotwory układu rozrodczego i gruczołów mlekowych.
        Prócz tego ruja parę razy w roku.

        > to po co sterylizować koty niewychodzące, które sa trzymane w domu i
        > nigdy nie wyjdą?

        A jak raz wyjdzie? Tfu tfu, szpara w drzwiach czy cuś, a potem 4 małe kotki.
    • anurma Nie wysterylizowałam mojej suni od razu - i żałuję 29.02.08, 22:15
      Nie będę wygłaszać frazesów i ogólników, ale opowiem na przykładzie,
      że sterylizacja może wcale nie być taka najgorsza dla zdrowia
      zwierzęcia.
      10 lat temu przygarnęliśmy małą suczkę, która błąkała się w
      ogródkach działkowych. Mieliśmy już psa - obydwa zwierzaki nierasowe
      (stąd byłby problem ze znalezieniem domu dla szczeniąt), a przede
      wszystkim to, że pies był od niej duzo większy i ew. poród dużych
      szczeniaków byłby ciężki i niebezpieczny - słowem nie mogło być mowy
      o tym, żeby dopuścić do krycia, a mieć psa i suke z cieczką w jednym
      mieszkaniu w bloku - nie polecam. Weterynarz polecił nam zastrzyki
      hormonalne wstrzymujące cieczkę, stosowane co pół roku (jaka to więc
      ogromna dawka hormonów!). No i dawaliśmy jej te zastrzyki przez
      ładnych parę lat. My się męczyliśmy, bo raz na 3 lata trzeba suce
      zrobić przerwę na 1 cieczkę i wtedy w domu było piekło, suka się
      męczyła, bo 2 razy w roku miała urojone ciąże, bardzo obrzmeiwały
      jej sutki przez pokarm. Tak było do momentu, kiedy w końcu przez te
      cholerne hormony wyhodowaliśmy jej guz sutka. Musiała mieć operację.
      A że guzy te są silnie zależne od hormonów (pobudzają ich wzrost),
      łącznie z usunięciem guza i całej listwy mlecznej trzeba było
      wykonać sterylizację. I nasza suczka zniosła to wszystko świetnie.
      Rany po sterylizacji nawet nie było widać, żadnego ściągania szwów,
      bo założyli wchłanialne. Nawet nie czuła, że tam coś ma. Gdybyśmy
      zrobili jej ten zabieg od razu, 10 lat temu, też by tak było, a
      oszczędzilibyśmy jej masę cierpień przez te urojone ciąże. W dodatku
      sterylizacja kosztuje tyle, co zastrzyki na 2 lata. Tyle że mądry
      wet. nam nie wytłumaczył, że sterylizacja jest dla suki
      korzystniejsza i ani słowem się nie zająknął na temat jakiś guzów
      hormonozależnych, a wtedy miałam prawo tego nie wiedzieć.
      Powiedziano nam o tym dopiero w innej klinice przy okazji tej
      operacji. Myślę, że poprzedni wet po prostu dostawał od firmy
      produkującej hormony jakieś profity za przepisywanie jej produktów.
      Po operacji suczka żyła jeszcze 2 lata. Umarła prawdopodobnie z
      powodu niewydolności krążenia, chociaż wodobrzusze, które miała pod
      koniec może być też wywołane przez przerzuty nowotworowe w jamie
      brzusznej. Nie mam więc do końca pewności, czy ten błąd weta i nasz
      nie skrócił jej niepotrzebnie życia.
      Tak więc jeśli ktoś jest w takiej sytuacji, że naprawde musi
      wysterylizować suczkę czy kotkę, to niech to zrobi, a nie da się
      wmanewrować w jakieś zastrzyki, tabletki, etc. To znacznie mniejsze
      zło.
      Poza tym moja poprzednia suka umarła z powodu ropomacicza, to bardzo
      częsta choroba u suk i jedna z częstszych przyczyn ich zgonów, a
      sterylizacja przed nią chroni.
      • tenshii Re: Nie wysterylizowałam mojej suni od razu - i ż 29.02.08, 22:21
        Znam ten ból. Gdybym wykastrowała swojego psa w odpowiednim momencie żył by do dziś bo był zdrów jak ryba..
        Kastrację zrobiliśmy przy okazji wycinania guza odbytu...
        Za późno - wały się przerzuty...

        Dlatego jak tylko Daisy skończy cieczkę i minie odpowiedni czas udajemy się do pana doktora.
        Wolę zrobić jej operację teraz - póki jest młoda i silna niż potem latać po wetach i się martwić...
        • bounty_14 Re: Nie wysterylizowałam mojej suni od razu - i ż 01.03.08, 08:40
          Ja tez mam ochotę zabrac gos w tejże dyskusji ;)


          No niestety ilu by nie było zwolenników sterylizacji, tyle jest też, a nawet dużo wiecej przeciwników tego zabiegu. Sterylizacja jednak jest potrzebna :/ Osoby mówiące, ze nie, mają zazwyczaj jednego psa i reszta ich nie obchodzi, a o realiach zwykłego, zabiedzonego schroniska nawet nie myślą, a co dopiero wybrać się i zbaczyc na własne oczy.... No niestety ja wiem jak jest, ja też co chwila mam nowych tymczasowiczów w swoim mieszkaniu - w przeiągu 10 m-cy przewinęło się ich ok. 15! Szczeniaki i dorosłe psy, przez ciąże prawie nie umarła zdrowa i młoda suńcia! Ledwo ją odratowalyśmy, wydaliśmy masę pieniedzy na leczenie (gdyby nie pewna fundacja wyniosłyby grubo pond 1000 zł.), transfuzje krwii, 2 operacje, tak waszym zdaniem powinno to wyglądać? A zajmowaliscie się kiedyś w mieszkaniu 7 zczeniakami - oczywiscie chodząc do pracy/ szkoł i mając mase innych zajęć? Pzy tylu szczniakach lata się cały czas ze ścierką, ma się wieczny harmider w domu, a śpi się może przy odrobinie pomyślnosci godzinkę w nocy i to kilkuminutowymi porcjami :/ Wielcy przeciwnicy sterylizacji i kastracji, ale jak jest prośba o pilny tymczas dla szczeniaka parwowirozą, to gdzie jesteście? Rozumiem - to nie wasz problem, ale przez wasze poglądy ten własnie szczeniak teraz walczy o życie (obecnie mowię o konkretnym przypadku - jak ktoś chce i jest z oolic Śląska to niech się do mnie zgłosi, piesek czeka na szanse na życie w schronisku - ma mało czasu...)! Suuper :/ Schronisko to nie jest 'dbre miesjce jak mi się psiak znudzi' - chc wiele osób tak uważa! Polskie schroniska to często zwyke katownie, znamy prę nagłośninych przypadków (np. Ligota - znajoma ma psa własnie z ligoty, w jakim stanie do niej trafił? Pies jest kaleką, trafiła do niej ogromnym ropieniem, macicą przyrośnieta do pęcherza, poplątanymi jelitami, guzami sutków, i bezpośrednio po porodzie :/), aleoprócz tych głonych przypadków, sateż akie o których się nie mówi, choćby po to, żeby nie zaszkodzić - schroniska są mistrzami w pozbywaniu się widocznych dowodów - tych bardziej schrorowanych, zagłodzonych psów, które psują im opinie i nasuwają podejrzenia :/ W shconisku chory pies nie ma szans bytu (nie w kazdym ale w większosci), bo chocby nie wiadomo jak dobry wet i kochający zwierzeta, on take musi nie raz poświecic życie jednostki dla życia ogułu - tam jednostk sie nie liczy...
          • lu221 Re: Nie wysterylizowałam mojej suni od razu - i ż 04.03.08, 08:54
            Zajrzyj na maila.
      • albert.flasz1 Re: Nie wysterylizowałam mojej suni od razu - i ż 01.03.08, 14:33
        Cały ten wątek od pierwszego postu jest jednym wielkim zlepkiem
        frazesów i ogólników...:-P
        • mist3 Re: Nie wysterylizowałam mojej suni od razu - i ż 01.03.08, 15:22
          Ja dodam jeszcze (też po raz n-ty na tym forum), że naprawdę są kraje w Europie,
          w których zabiegów sterylizacji i kastracji się nie demonizuje, lecz traktuje
          jako rozsądne remedium na nadpopulację kotów i psów.
          Niestety, koty i psy, choćby najbardziej zdziczałe, nie są zwierzętami dzikimi
          dlatego, że zostały udomowione wiele tysięcy lat temu. Dostęp do jedzenia,
          zanieczyszczenie wody i inne czynniki powodują, że ruja u kotek czy cieczka u
          suczek może występować kilka razy w roku i przez to kociąt i szczeniąt jest
          coraz więcej. Te z kolei (jeśli nie są topione i zakopywane zywcem) równie
          szybko dojrzewają i rodzą się kolejne kocięta i szczenięta.

          W Holandii program sterylizacji i kastracji zwierząt jest powszechny i nikt nie
          dorabia do tego ideologii typu 'krzywdzenie zwierząt', 'ingerencja w prawa
          natury' tudzież 'zabranianie kotom i psom odczuwania radości macierzyństwa.'
          Dzięki normalnemu podejściu do tej sprawy nie ma w tym kraju zwierząt
          bezdomnych, 'schroniska' dla zwierząt to superwypasione hostele dla zwierząt,
          które z róznych przyczyn muszą zmienić właściciela. Tam, żeby dostać zwierzę do
          adopcji trzeba się poddać 'wywiadowi środowiskowemu', czeka się na liście
          kolejkowej - w związku z tym nie ma takich widoczków jak u nas (zwierzęta
          wyrzucane z samochodów, przywiązywane do drzew, podrzucane w pudłach pod drzwi
          ludzi znanych z miłości do zwierząt czy też wrzucanych nocą za bramy
          przepełnionych schronisk).
          Czy nasze 'szanowanie praw natury' jest lepsze? Śmiem wątpić.
          • urania77 Re: Nie wysterylizowałam mojej suni od razu - i ż 04.03.08, 19:20
            mist3 napisała:

            > Ja dodam jeszcze (też po raz n-ty na tym forum), że naprawdę są
            kraje w Europie
            > ,
            > w których zabiegów sterylizacji i kastracji się nie demonizuje,
            lecz traktuje
            > jako rozsądne remedium na nadpopulację kotów i psów.
            > Niestety, koty i psy, choćby najbardziej zdziczałe, nie są
            zwierzętami dzikimi
            > dlatego, że zostały udomowione wiele tysięcy lat temu. Dostęp do
            jedzenia,
            > zanieczyszczenie wody i inne czynniki powodują, że ruja u kotek
            czy cieczka u
            > suczek może występować kilka razy w roku i przez to kociąt i
            szczeniąt jest
            > coraz więcej. Te z kolei (jeśli nie są topione i zakopywane
            zywcem) równie
            > szybko dojrzewają i rodzą się kolejne kocięta i szczenięta.
            >
            > W Holandii program sterylizacji i kastracji zwierząt jest
            powszechny i nikt nie
            > dorabia do tego ideologii typu 'krzywdzenie zwierząt', 'ingerencja
            w prawa
            > natury' tudzież 'zabranianie kotom i psom odczuwania radości
            macierzyństwa.'
            > Dzięki normalnemu podejściu do tej sprawy nie ma w tym kraju
            zwierząt
            > bezdomnych, 'schroniska' dla zwierząt to superwypasione hostele
            dla zwierząt,
            > które z róznych przyczyn muszą zmienić właściciela. Tam, żeby
            dostać zwierzę do
            > adopcji trzeba się poddać 'wywiadowi środowiskowemu', czeka się na
            liście
            > kolejkowej - w związku z tym nie ma takich widoczków jak u nas
            (zwierzęta
            > wyrzucane z samochodów, przywiązywane do drzew, podrzucane w
            pudłach pod drzwi
            > ludzi znanych z miłości do zwierząt czy też wrzucanych nocą za
            bramy
            > przepełnionych schronisk).
            > Czy nasze 'szanowanie praw natury' jest lepsze? Śmiem wątpić.


            Polska jest daleko za cywilizowana Europa jezeli chodzi o kwestie
            odpowiedzialnego rozmnazania, gdyby nie sterylki czy kilka osob,
            ktore jednak pilnuja zwierzakow to mielibysmy drugi potop (tylko ze
            w postaci psow i kotow)

            Polska to tez w 50 % kraj barbarzyncow (topia nowo narodzone
            zwierzta, wrzucaja do worka i do lasu, katuja itp) nie wymagajmy aby
            ktos taki pomyslal rozsadnie, bo to nie realne, niestety :(

            pozdrowienia dla tych ktorzy mysla glowa a nie d...

            • albert.flasz1 Re: Nie wysterylizowałam mojej suni od razu - i ż 05.03.08, 08:21
              Kiedy czytam takie wypowiedzi, odnoszę wrażenie że ich autorki rzeczywiście mają problemy... Jakieś kompleksy? Może coś z Freuda? Potop mamy już i to bynajmniej nie tylko psów i kotów - także zwierząt egzotycznych a przyczyną tego jest nie tyle ich rozmnażanie, co rynek. Jest potrzeba - jest i towar, jeśli nie własnej produkcji (dziwnym zbiegiem okoliczności, bardzo często od "prawdziwych" hodowców, bo taki jest modny i bardziej popłatny), to z importu albo z przemytu. W tej sprawie jednak narwane hipokrytki nabierają wody w usta, bo to niewygodne. Po co edukować ludzi, starać się zmieniać prawo i jego egzekwowanie itd.? Lepiej małpować pokazywane w telewizji zabawy bogaczy i atakować babcie, które spontanicznie i jednorazowo zechciały zafundować swym "pociechom" potomstwo.
              • urania77 Re: Nie wysterylizowałam mojej suni od razu - i ż 05.03.08, 23:07
                lepiej nie analizuj
    • marzenia11 Przeciwnicy sterylizacji.. 01.03.08, 20:01
      .. nie są automatycznie zwolennikami rozmnażania zwierząt. Są inne
      metody antykoncepcji. A o ich plusach i minusach dobrze wiem.
      • minniemouse Re: Przeciwnicy sterylizacji.. 01.03.08, 23:02
        """Zadałam tylko pytanie adekwatnie do Twojego pierwszego postu"""

        - najpierw trzeba odpowiedziec na moje.

        no i jak dotad jeszcze nie napisalas co ty proponujesz w miejsce
        sterylizacji.
        chociaz nie, wreszcie wydusilas z siebie mizerne jedno -
        antykoncepcja. zartujesz chyba - juz ludziom sie nie poleca bo
        szkodliwa, no i jak pies czy kot zyje 15 lat to go bedziesz 15 lat
        faszerowac hormonami? bardzo zdrowo, no.


        I jak przez te wszystkie lata mojej bytnosci na forum, widze ze
        zwolennicy sterylizacji maja konkretne przyklady i dowody na swoja
        opinie,

        Tak przeciwnicy, jak zwykle, dotad NIE maja NIC do powiedzenia,
        i rzeczywscie jak Flasz napisal - powtarzaja tylko puste frazesy -
        bez tresci, dodam.

        No slucham- konrektne metody zapobiegania nadpopulacji bez
        sterylizacji - slucham!!

        Minnie


        • albert.flasz1 Re: Przeciwnicy sterylizacji.. 05.03.08, 08:33
          Napisałem także, że puste frazesy także rozpoczynają ten wątek... Wyjaśnię Ci to na przykładzie: chorobę można uciszyć tłumiąc chwilowo jej najbardziej kłopotliwe objawy, bądź też wyleczyć oddziaływując na jej przyczynę. Ta pierwsza opcja przypomina zamiatanie śmieci pod dywan i próby ograniczania przyrostu populacji zwierząt domowych poprzez sterylizację. Co innego bowiem planowe wyłapywanie, sterylizowanie a nawet fizyczna eliminacja (jeśli nie ma nadziei, że ktoś je przygarnie) zwierząt bezpańskich lub porzuconych, co innego wrzask, histeria i demagogia. Własne zwierzęta sterylizujesz nie dlatego, by zmniejszyć ilość zwierząt niechcianych (per analogiam - chyba decydując się na urodzenie lub nie dziecka nie myślisz o milionach dzieci głodujących w Afryce lub półniewolniczo tyrających w Azji), tylko wyłącznie dla _własnej wygody_.
          • albert.flasz1 PS 05.03.08, 08:35
            ...A jeśli chodzi o zdrowie, sterylizacja rzeczywiście _statystycznie_ zmniejsza ryzyko wystąpienie pewnych schorzeń, z drugiej strony jednak _zwiększa_ prawdopodobieństwo wystąpienia innych.
            • orchidka77 Re: PS 05.03.08, 10:54
              albert.flasz1 napisał:

              > ...A jeśli chodzi o zdrowie, sterylizacja rzeczywiście _statystycznie_ zmniejsz
              > a ryzyko wystąpienie pewnych schorzeń, z drugiej strony jednak _zwiększa_ prawd
              > opodobieństwo wystąpienia innych.


              Czy możesz podać przykłady tych chorób, których prawdopodobieństwo wystąpienia zwiększa sterylizacja? (najchętniej z informacją dot. baqdań na ten temat).

              Z góry dziękuję:)
              • albert.flasz1 Re: PS 05.03.08, 11:00
                Czy możesz wytłumaczyć dlaczego nie sterylizując narażasz każde zwierzę, nawet co cna przerasowanego pokurcza na ciężką chorobę i może śmierć a sterylizując zapewniasz mu długie i zdrowe życie bez zaburzeń przemiany materii i energii, odporności itd.(najchętniej z informacją dot. badań na ten temat)?
                Z góry dziękuję.
                • orchidka77 Re: PS 05.03.08, 12:28
                  Albert,
                  Ja pytam z ciekawości:) Chcę poszerzać wiedzę. Jeśli masz jakąś wiedzę to się podziel, a nie odpowiedaj pytaniem na pytanie:)

                  Argumenty medyczne za sterylizacją znam.
                  Chce poznać te przeciwko...
                  Jak wiesz o jakichś potwierdzonych badaniami to ja chętnie sie dowiem...
                  • albert.flasz1 Re: PS 06.03.08, 08:19
                    Nie ma ani "za" ani "przeciw". Jest to zabieg jak wiele innych, w którym zyskuje się coś kosztem czegoś i którego przeprowadzenie może być wskazane lub nie z przyczyn medycznych, społecznych, użytkowych itd.. Decyzję podejmuje się indywidualnie a dorabianie do tego ideologii i życiowych postaw według mnie świadczy tylko o oszołomstwie i niedojrzałości emocjonalnej. Kropka.
                    • blue.berry Re: PS 06.03.08, 09:45
                      ot i cały Albert. najpierw duzo halasu a potem zero konkretow.
                      • albert.flasz1 Re: PS 06.03.08, 11:15
                        Uczę się od mistrzyń - stronę vetserwis przejrzałem a forum miau jest nudne. Poza tym, nihil novi.
                        • blue.berry Re: PS 06.03.08, 11:34
                          szkoda tylko ze strzelasz na slepo i stale tak samo. bo ja akurat
                          forum miau wogole nie znam a do vetserwisu odsylam ze sporym umiarem
                          i z rzadka.

                          natomiast Ty jako osoba, ktora moglaby podawac konkretne informacje
                          robisz to totalnie rzadko. zazwyczaj konczy sie to tak wlasnie jak
                          wyzej, a odsylanie do anglojezycznych specjalistycznych linkow jest
                          tylko i wylacznie bufonadą bo zwyly szary czlowiek raczej srednio z
                          nich skorzysta.

                          byles kiedys osoba ktora konkretnie sie wypowiadala i co
                          najwazniejsze miala cos do powiedzenia. aktualnie zas skaczesz po
                          watkach i wszedzie powtarzasz to samo, niezaleznie od tematu. i
                          nawet jesli masz racje, to to co ostatnio robisz czyni Cie osoba
                          niewiarygodna i bardziej bliska bytowi trolla niz komus z fachowa
                          wiedza, kto ma cos do przekazania.
                          • albert.flasz1 Re: PS 06.03.08, 12:02
                            blue.berry napisała:

                            > natomiast Ty jako osoba, ktora moglaby podawac konkretne informacje
                            > robisz to totalnie rzadko.

                            Bo mi za to nie płacą. Konkretne informacje mogę podawać na tematy, które mnie interesują i nie "memłane" od lat i do znudzenia, stale tak samo i przez te same osoby.

                            > a odsylanie do anglojezycznych specjalistycznych linkow jest
                            > tylko i wylacznie bufonadą bo zwyly szary czlowiek raczej srednio z
                            > nich skorzysta.

                            Ja to robię??? Kiedy?

                            > byles kiedys osoba ktora konkretnie sie wypowiadala i co
                            > najwazniejsze miala cos do powiedzenia. aktualnie zas skaczesz po
                            > watkach i wszedzie powtarzasz to samo, niezaleznie od tematu. i
                            > nawet jesli masz racje, to to co ostatnio robisz czyni Cie osoba
                            > niewiarygodna i bardziej bliska bytowi trolla niz komus z fachowa
                            > wiedza, kto ma cos do przekazania.

                            Tyle razy byłem już atakowany i nazywany trollem, bez względu na to co napisałem - gdyż przyczyna tkwiła w tym, że komuś wydało się to niewygodne, psujące wytyczne szefa marketingu lub też burzące błogostan - że już od dawna jak przysłowiowa woda po przysłowiowej kaczce spływa po mnie co kto sobie pomyśli o mnie i moich wypowiedziach.
                          • sun_of_the_beach Re: PS 06.03.08, 15:47
                            blue.berry napisała:


                            > a odsylanie do anglojezycznych specjalistycznych linkow jest
                            > tylko i wylacznie bufonadą bo zwyly szary czlowiek raczej srednio z nich skorzysta.

                            To może od razu przejść na kod dzwiękowo-obrazkowy, bo może ktoś czytać nie "umi"???
                    • orchidka77 może jakiekolwiek konkrety? 06.03.08, 17:25
                      Albert,
                      "Za" znam i wiem, że są (znam z niejednego źródła).
                      Oczekiwałam rzetelnych "przeciw"...
                      Szczerze myślałam, że Twoja wypowiedz jest choć trochę poparta jakąkolwiek wiedzą w temacie... Widzę, że nie.
                      W takim razie czemu służył poniższy post?
                      Najwyraźniej nie przekazaniu żadnej rzetelnej wiedzy czy faktów?
                      Wychodzi, że to takie Twoje widzimisię i tyle.
                      Wygląda na to, że doszukuję się treści, a jest tylko bezwartościowy bełkot:/

                      albert.flasz1 napisał:

                      > ...A jeśli chodzi o zdrowie, sterylizacja rzeczywiście _statystycznie_ zmniejsza ryzyko wystąpienie pewnych schorzeń, z drugiej strony jednak _zwiększa_ prawdopodobieństwo wystąpienia innych.

                      Ja rozumiem, że ludzie mogą być przeciwni sterylizacji... rozumiem nawet, że celowo unikają wiedzy na temat zalet takich zabiegów, bo wiem, że człowiek naprawdę potrafi zrobić wiele, by nie myśleć i nie podejmować odpowiedzialbości/decyzji...

                      Ale próby przerabiania osobistych subiektywnych opinii i podawania ich w takiej formie, aby wygladały na fakty... są dla mnie co najmniej żenujące:/
                      • albert.flasz1 Re: może jakiekolwiek konkrety? 07.03.08, 08:34
                        A więc jeszcze raz: nie ma "za" i nie ma "przeciw". Sterylizacja nie jest celem samym w sobie ani sensem życia, tylko _jednym z zabiegów chirurgicznych_ wykonywanych przy ściśle określonych wskazaniach. O rzetelnej wiedzy i faktach nie wspominaj, bo nie widzę tego także u Ciebie. Argumenty o ograniczeniu ryzyka wystąpienia _niektórych_ schorzeń doskonale znam a banalne i do znudzenia powtarzane argumenty o pełnych schroniskach do mnie nie trafiają, gdyż uważam je za infantylne i dotyczące wyłącznie _skutków_, nie _przyczyn_ zjawiska, do których to przyczyn żaden "obrońca zwierząt" - hipokryta nawet nie próbuje się zbliżyć.
                        • orchidka77 Re: może jakiekolwiek konkrety? 07.03.08, 15:19
                          Oczywiście, że nie widzisz, bo żadnej wiedzy nie przytaczałam:)
                          Ja tylko zadawałam pytania...
                          I to najwyraźniej takie, na które nie znasz odpowiedzi, choć z całych sił starałeś sie sugerować, że znasz...
                          • albert.flasz1 Re: może jakiekolwiek konkrety? 08.03.08, 19:43
                            Tak, oczywiście. A świstak siedzi i zawija.:-P
      • kena1 Re: Przeciwnicy sterylizacji.. 02.03.08, 01:16
        Wolisz narazić zwierzę na te, jak to nazywasz "minusy" (czyli po prostu ciężką
        chorobę i może śmierć) niż wysterylizować? Faktycznie, miłośniczka zwierząt...
        • marzenia11 Re: Przeciwnicy sterylizacji.. 04.03.08, 15:08
          Nie Tobie, człowieku, mnie oceniać, czu jestem miłośniczką zwierząt
          czy nie. Moje zwierzeta świadczą o tym - domowe i te piwniczne. I
          tyle. Reszta jest żenującą wymianą emocji przez rozegzaltowane
          osoby.Dlatego nie bedę bra w tej żenadzie udzialu.
    • blue.berry tak pokrótce o sterylizacji i in. 04.03.08, 16:56
      Sterylizacja nie jest remedium „na wszystko”. Sterylizacja jest
      niestety smutną koniecznością.
      Szczególnie jeśli dotyczy:
      1. zwierząt wolnożyjących (czyli gó..e kotów) – w tym przypadku
      jedynie za pomocą sterylizacji można próbować ograniczyć ich
      populację. Powinno to również dotyczyć zwierząt wychodzących
      swobodnie 9czyli zarówno kotów domowych jak i luzem puszczanych
      psów) – żaden właściciel nie jest w stanie kontrolować wolno
      chodzącego zwierzaka, jego sterylizacja zapewni że zwierzę nie
      zostanie „szczęśliwym ojcem lub matką” i nie przysporzy nam
      niechcianych kociąt lub szczeniąt.
      2. zwierząt w schroniskach – tutaj jest to konieczność, w części
      schronisk w boksach przetrzymuje się wspólnie psy i suki –
      sterylizacja zapobiega kryciom i narodzinom szczeniąt które później
      albo są usypiane ale swoje życie zaczynają i często spędzają w
      całości w schronisku.
      3. zwierząt przeznaczonych do adopcji – kto choć raz szukał domu dla
      psa lub kota, a szczególnie dla zwierzęcia rasowego lub w typie rasy
      nauczył się jednego – sterylizacja jest zabezpieczeniem zwierzęcia
      przez „zakusami” handlarzy i rozmnażaczy. Przy szukaniu domu dla
      rasowej lub rasopodobnej suki, po ogłoszeniu jej, rozdzwaniają się
      telefony – informacja o sterylizacji zniechęca 90% zainteresowanych.
      Czasem bezczelność handlarzy nie zna granic.

      Sterylizacja jest tym co każdy może zrobić we własnym zakresie. Bo
      ciężko jest w pojedynkę zmieniać prawo czy walczyć z biurokracją.
      Dlatego też sterylizacja stała się główną bronią ludzi którzy chcą
      ograniczyć populację zwierząt w Polsce. A ograniczyć ją trzeba, bo
      to co się aktualnie dzieje przyprawia o wielki smutek. Schroniska są
      przepełnione, większość z nich to nie miejsce schronienia dla
      zwierząt lecz obozy zagłady. Ilość bezpańskich kotów i błąkających
      się psów z roku na rok jest coraz większa
      Oczywiście sterylizacja powinna być jednym ze składników działań
      zmieniających ten stan. Obok powinny być chociazby działania
      edukacyjne dotyczące:
      1. rozmnażanie zwierząt - czyli chociażby obalenie mitu „każda suka
      raz w życiu powinna mieć małe” czy uswiadomienia ludziom jak ciezko
      jest znaleźć dobre domy dla szczeniat i ze kazda decyja o rozrodzie
      powinna być poparta wiedzą i powaznym zastanowieniem się, i ze
      argument „bo moja sunia jest taka sliczna” to jednak za mało.
      2. niekupowanie psów z pseudohodowli – rozmnażalni które są
      miejscami wielkich cierpień zwierząt, gdzie suki rodzą co cieczkę a
      po paru latach są wyrzucane, gdzie psy chorują, głoduję i sa
      przetrzymywane w skandalicznych warunkach. – warto walczyć z
      mitem „rasowy, neierodowodowy za 200 pln” , warto pokazać ludziom że
      kupując takie psy od takich ludzi jak ten
      www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=9581850
      przyczyniami się do ich wielkich cierpień.
      3. propagowanie adopcji – adoptuje się nie tylko psy ze schronisk,
      jest dużo psów które muszą zmienic dom bo znudzily się swoim
      wlascielom lub zostały wyrzucone. Wśród tych psów są i psy rasowe i
      w typie rasy i szczenięta i psy dorosłe. Adopcja to doskonała
      alternatywa dla tych ludzi którzy nie maja pieniędzy na zakup
      rasowego psa.

      Poza sterylizacją i działaniami edukacyjnymi to co w Polsce powinno
      się stać to zmiana prawa dotyczącego zwierząt. Przede wszytskim w
      zakresie schronisk, działalności hycli i kontroli na
      pseudohodowlami. Bez tego po prostu nie da rady. Ale to ciezka i
      długa droga wymagająca zaangażowania wielu ludzi, fundacji
      prozwierzęcych, polityków, prawników. Takie działania aktualnie mają
      miejsce ale to jest naprawdę trudna i żmudna droga.
      To co na chwilę obecną możemy robić we własnym zakresie to właśnie
      takie działania jak opisałam powyżej. I w ten zakres wchodzi również
      sterylizacja i mówienie o jej konieczności.
      Bo jednak jest ona o wiele mniejszym „barbarzyństwem” niż
      traktowanie zwierząt w schroniskach, głodzenie ich, bicie,
      przywiązywanie do drzewa. I jeśli przyszłe pokolenia za coś beą nas
      rozliczac to raczej za to właśnie a nie za sterylizowanie zwierząt.
      • marzenia11 Re: tak pokrótce o sterylizacji i in. 04.03.08, 17:42
        Tak. Z tym się zgadzam. A najbardziej podoba mi sie wyważone
        stanowisko.
    • mjot1 Re: Do ... 04.03.08, 18:42
      A może już czas na „nieposiadanie” zwierząt?
      Czy aż tak wiele by Wam o Władcy ubyło?

      Najniższe ukłony!
      Starający się wskazać nie skutki a przyczynę prawdziwą M.J.
      • baremi Re: Do ... 04.03.08, 19:53
        Z co konkretnie masz na myśli M.J.?
        Osobiście nie czuję się niczyim władcą.
        • mjot1 Re: Do ... 05.03.08, 20:41
          Widać, że mowa ma bełkotliwa niezrozumiałą jest. Cóż taka
          przypadłość...
          Postaram się więc jaśniej.
          Ja potrafię zrozumieć sytuacje, gdy człowiek zwierzę więzi ba!
          rozumiem nawet, że zabija po to by (prze)żyć. Rozumiem, bo jest to
          zgodne z odwiecznymi „prawami dżungli”.
          Jednak tak jak nie jestem w stanie zrozumieć współczesnego
          szlachetnego „łowcy”, który zabija dla przyjemności; tak nie
          potrafię pojąć niewolenia zwierząt dla własnej li tylko przyjemności.
          Odbieram to jako niewolenie, czyli w myśl świętego nakazu „czynienie
          sobie poddanymi”. I nie zwiedzie mnie nawet najpiękniejsza kolorowa
          maska „miłośnika natury”.
          W końcuśmy Bogu podobni! Nieprawdaż?

          Najniższe ukłony!
          Obrazoburczy M.J.
      • blue.berry Re: Do ... 04.03.08, 20:31
        tak - to prawda - zapomnialam o jednym waznym punkcie w "dziale
        edukacja" - nie kazdy musi posiadac psa czy kota. o tym tez trzeba
        jak najbardziej mowic. o niekupowaniu zwierzat na prezenty, o nie
        kupowaniu zwierzat bo jest moda na dana rase. bo sasiad ma. bo
        widzialem slicznego pieska w serialu/w reklamie.
        trzeba mowic o tym ze cala masa ras ma swoje wymagania ktorym nie
        jest wcale latwo sprostac. ze psy potrzebuja kontaku z czlowiekim,
        ruchu, opieki, troski, ze nie chodzi tutaj tylko o pelna miche i 3 x
        dziennie 5 minut dookola bloku. ze sliczne husky/beagle/wyzly to
        wulkany energii. ze molosy to psy ktore trzeba umiec prowadzic. ze
        puchate kulki zmieniaja sie w obslinione brytany. ze pies bedzie z
        nami jesli nie kilka to kilkanascie lat.
        ze zanim zdecydujemy sie na psa / kota /inne zwierze trzeba naprawde
        nad tym pomyslec.

        i mysle mjot ze nie chodzi to "bycie wladca" ale o najzwyklejszy
        brak refleksji i ludzka glupote. za ktora niestety placa pozniej
        zwierzeta.
        • mist3 Re: Do ... 04.03.08, 20:58
          blue.berry czy mogę sobie zapisać ten wątek do zakładek by móc cię cytować?
          • minniemouse Re: Do ... 05.03.08, 02:21
            """A może już czas na „nieposiadanie” zwierząt?
            Czy aż tak wiele by Wam o Władcy ubyło?"""

            na nieposiadanie pewnych zwierzat jest juz za pozno,
            za pozno o kilka tysiecy lat. nie wtracam sie do szakali, hien,
            dingo, zbikow, rysi itp ale niestety z pieskami, kotkami, swinkami,
            krowami nawet z konmi i osiolkami sprawa ma sie calkiem inaczej.
            ich potomstwo spada na nasze czlowiecze barki, nadpopulacja
            niektorych odbija sie szreokim echem w naszym czlowieczym
            spoleczenstwie. niestety.

            zatem co proponujesz, mily Mjocie - "udziczyc" je z powrotem ? :)

            Minnie
            • mjot1 Re: Do ... 05.03.08, 20:43

              Myszko, że przypadłość ma jest nieuleczalna wiesz przecie :-)
              Więc na pytanie: „zatem co proponujesz /.../ "udziczyc" je z
              powrotem? :)”
              odpowiedź ma może być tylko jedna: Tak!

              A gdy już wszyscy, absolutnie wszyscy będą przekonani, że trzebienie
              to cudowne panaceum na zło wszelakie,
              Gdy (z braku już innych istot) zaczną stosować zabieg ten zbawienny
              wobec przedstawicieli własnego gatunku (a nie jest to novum),
              to nawet wonczas ja nadal trwał będę w swym tępym prymitywnym oporze.
              Ja nadal będę śmiał twierdzić, że jedyne co człowiek może uczynić
              dobrego naturze do dać jej w końcu „święty spokój”.

              Najniższe ukłony!
              Stracony M.J.
              • baremi Re: Do ... 05.03.08, 21:57
                Ja Ciebie rozumiem M.J. Jutro wypuszczę mojego bojownika do rzeki, a koty, których jestem nie władczynią, a niewolnicą raczej, wystawię na ulicę;) A na marginesie, moje koty to 'przypadki' nie kolekcja i fajnie nam się razem mieszka, uwierzysz?
                A może człowiek powinien raczej zbliżyć się do natury i bardziej ją szanować? W końcu jest jej częścią.
                Pozdrawiam.
                • mjot1 ;-) 05.03.08, 22:15
                  Hm...
                  Jeżeli uważasz, że formą „zbliżenia się do natury” jest zamknięcie w
                  szklanej klatce (mam cichutką nadzieję, że nie jest to kula)
                  bojownika...
                  Jeżeli świadomie twierdzisz, że w waszym „stadzie” kot jest
                  dominantem...
                  To ja Ciebie Baremi nie rozumiem.

                  Z najniższymi ukłonami
                  Niezbyt rozumny, lecz za to szczery M.J.
                  • baremi Re: ;-) 05.03.08, 22:31
                    Ja wielu rzeczy nie rozumiem, ale się przyzwyczaiłam;)
                    Wyjaśniam: nie jest to kula, rybę dostałam w 'spadku'.
                    Może przesadziłam - nikt w naszej grupie nie dominuje, jest to partnerstwo (piszę świadomie).
                    Szczerze pisząc sama bym chętnie zdziczała, bo już mi ta cała cywilizacja zbrzydła. Ale czasem mi się podoba i skorzystam z niej, żeby Tobie M.J. życzyć dobrej nocy:)
                    • mjot1 Re: :-) 05.03.08, 22:57
                      Dzięki za dobre słowo
                      I wzajem miłych snów życzę
                      Jednocześnie uprzejmie donoszę, że od jakiegoś czasu najspokojniej w
                      świecie sobie właśnie dziczeję i staram się na świat spoglądać z
                      perspektywy krzaków

                      Najniższe ukłony! M.J.
          • blue.berry :) 05.03.08, 10:23
            pewnie że tak :)
            • bounty_14 Re: :) 05.03.08, 18:33
              Takie wypowiedzi to aż się miło czyta, szczególnie w gaszczu wielu pyskówek ;)) Nic dodac nic ująć...

              A co do udomowiania psów i kotów itp. czy ktoś zauważył drobny szczeógł, ze gdyby nie te udomowione niegdyś przez naszych pierwotnych zwierzeta, teraz pewnie by nas nie było? Pies (wtedy dino i szkale) byli z człowiekiem od zawsze, w okresach nasilania się głodu psy polowały, a jak to nic nie dawało to niestety czesto yły zjadane, choć źródła historycne twierdzą, że psy nie raz były traktowane jak 'guru' i były wprost nietykalne, gdyby nie one to nie wiadomo jakby potoczyły się losy ludzkości ;)

              Blue.berry badzo dobrze określiłą role edukacji w społeczeństwie, jednak z doświadczenia wiem, że czasami takie 'edukowanie' to jak waleniem grochem o ściane. Niestety Polska jest nadal krajem bardzo zabobonnym, gddzie racjonalizm jeszcze nie dotarł w takich etapach jak powinien - to powoli się zmienia, zmienia się podejscie ludzi do zwierząt, do sterylizacji, ale to ciągle pojedyńcze przypadki - wiele razy pzy kwestowaniu na rzecz zwierząt słyszałam w moją stronę obelgi lub 'pfiiii nie macie na co zbierać'.Wiem też, że w Polsce nie da się pomagać tak jakbyśmy chcieli, bo ludzie rzucają drugim kłody pod nogi - ja mam ciagle jakiś tymczasowiczów, teraz obecnie mam 4 miesięcznego szczeniaka i już miałam telefony, że spotkam się 'z kimś' w sądzie i jestem zgłoszona do administracji, jako uciążliwy lokator - opłaty robię, klatkę schodową myję, z psiakami wychodze, w mieskaniu mi nie śmierdzi, a jedyne do czego sie doczepili to.... 'bo pies szczeka' (a powinien miauczeć, bo moze ja czegoś nie wiem?)xD Wiele osób pomagających musi rezygnwac, zawieszać tymczasy, tłumaczyc się, a to nie powinno tak wyglądać - ja się zniecheciłam, i nie tylko ja...
              Jak ktoś chce coś zrobić, to oczywiscie ez jej wytykany palcami i musi słuchac kąśliwych uwag zyczliwych sąsiadów, bo najlepiej kogoś zbluzgać a samemu tyłka nie ruszyć. Dziwi mie takie podejście. Nie zyjemy w 17-18 wiecznej Francji, gdzie robienie ciasta z żywymi przeiórkami było normą obyczajową, zyjemy w 21 wieku, a jednak nadal ludzie nie chcą tego do siebi dopuscić!


              Przy okazji, jesli są tutaj osoby ze śląska, ktore mogłyby zaoferowac tymczas dla jakiegoś psiaka to prosze o kontakt ze mną ;))
              • lu221 Re: :) 05.03.08, 18:42
                bounty!!!!!!!!!!! Na maila zajrzyj!!!!!
                masz to moje gg 1013049, co by szybciej bylo
              • sun_of_the_beach Re: :) 05.03.08, 21:00
                bounty_14 napisała:



                > Pies (wtedy dino i szkale) byli z człowiekiem od zawsze

                ???? A to niespodzianka... Ktoś tu pisał o edukacji i że to "jak grochem o ścianę". Fakt...
                • bounty_14 Re: :) 05.03.08, 21:36
                  No 'prawie od zawsze' ;P A przepraszam, bo nie zabardzo umiem wyczytac jaki masz stosunek do mojej wypowiedzi ;)
                  A tak w gwoli wyjaśnienia to ostatnio miałam na lekacjach historii, stąd to wiem ;P
                • albert.flasz1 Re: :) 06.03.08, 08:29
                  Hehe! Ten "ktoś" zapomniał że przez wieki psy utrzymywano zgoła nie po to, by zaszpanować przed sąsiadami w wielkim mieście, zafundować dzieciom kolejną zabaweczkę (niech nie siedzą tyle przed kompem, niech mają trochę kontaktu z naturą), kanalizować własne kompleksy i ukryte tęsknoty oraz nigdy nikt nie robił na nich byznesu na taką skalę. Inna była liczebność, inne potrzeby, inne kryteria hodowlane oraz kontakt z prawdziwą Naturą był znacznie bliższy.
                  • urania77 Re: :) 06.03.08, 09:13
                    wlasnie albert, trafiles w sedno, tylko ile ludzi o tym pamieta ze
                    psy kiedys byly wykorzystywane do pracy, do pilnowania,
                    a nie do szpanowania przed sasiadami i jako maszynka do zarabiania
                    pieniedzy


                    Moja Norka 17.09.2007 [*]

                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,69409126,69409126.html?f=631&w=69409126&a=69409126


                  • bounty_14 Re: :) 06.03.08, 15:50
                    No też racja, ale to tez nie pówd aby twiedzić, że psy nie poiwnny być udomowoione. nie kazdy posiadajacy zwierza patrzy na zysk, czy trzyma je aby zaszpanowac - znam wiele ZWYŁYCH ludzi, którzy nie są fanatykami a dla swojego zwierzaka zrobiliby wszytsko - nie raz sobie od ust odkładają, żeby opłącic leczene swojego pupila... Ja osobiście sobie nie wyobrażam życia bez zwierząt, ale jestem całkowicie przeciwna traktowniu zwierząt jak własnosc i rzecz - dla mnie zwierzę to człone rodziny...
    • ateresa21 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 06.03.08, 15:22
      Ja swojego wykastrowałam.Wziełam go z "Palucha". Po tygodniu okazało
      się ,że jest bardzo chory.
      A czytając Twój post przypomniało mi się schronisko p Violetty
      Willas ,która nie mogła sobie poradzić z dużą masą psów. Teraz chcą
      jej cofnąć dzierżawę ziemi za nie wywiązanie się z umowy
      reklamowania Lewina. Patrząc na to z boku myślę, że ludzie to takie
      istoty, które zachowują się jak kukułka podrzucająca swoje jaja do
      innych gniazd. Cała wies podrzucała niechciane kotki,pieski i
      uważali , że oni są cacy bo wrzucili za ogrodzenie słynnej osoby a
      ona jest be bo nie może sobie poradzić z tym problemem. W innych
      schroniskach jest ten sam problem tylko może mają więcej kasy.
      Uważam, że aby skończyć z problemem bezpańskich psów i kotów
      kategoryczna sterylizacja, kastracja. Jeśli pies spełnia wymagane
      kryteria i jest chodowany do dalszego rozrodu winien posiadać
      książeczkę z odpowiednią adnotacją. Jeśli nie kary dla takich
      właścicieli. Aha jeszcze jedno gdy ktoś sprzedaje psa z chodowli
      winien psa oczipować i wziąć wszelkoe namiary nowego właściciela .
      • bounty_14 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 06.03.08, 15:59
        Trafiłas w sedno mentalnosci ludzi - ludzie myśla 'damy jej pod drzwi, one weźmie' i na tym problem się skończy, niestety taka nie jest prawda.
        Zgadzam się, ze KUNDLE powinny być kategorycznie sterylizowane/kastrowane! Ludzie widz nadal w zwierzetach zysk, ja ostagnio uslyszałam od znajomej (co do moich tymczasowiczów), że: "ty musisz fajne kokosy na tym zbijać skoro ciągle coś nowego przywlekasz" - nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy płakać! Ludzie myśla, ze zwierzeta to dobry interes, ale zapytajcie się prawdziwego hodowcy, hobbisty, czy ma na zwierzkaach duży zysk? Odpowiednia opieka wet., renomowane jedzenie, dodatkowe koszta - nie raz trzeba przyznać, ze nawet się nie zwraca (zwraca sie osobm, które sa właśnie 'pseudo').

        Co do przykłądu p. Violetty, to ta kobieta zwyczajnie się zatraciła w swojej dobroci, bo nie raz cięzko jest odmówić takowej. Wiem jednak, że czasami trzeba - wszytskim pomóc się nie da, a jak sie pogrąży, to nie pomoże sie już nikomu...
        • minniemouse Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 06.03.08, 21:29
          w dalszym ciagu mam pytanie:

          CO ZAMIAST KASTRACJI??????




          jak na razie tylko jeden Mjot podal mysl - "udziczyc" udomowione z
          powrotem.
          czy to realne, watpie - wymagaloby to bowiem wspolpracy ludzkosci na
          calej kuli ziemskiej.
          wiec czekam na inne, bardziej realne propozycje co robic z
          nadmiarem populacji kotow i psow.

          ale cos mi mowi ze sie nie doczekam. a juz na pewno nie od
          przeciwnikow sterylizacji.

          Minnie
          • sun_of_the_beach Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 06.03.08, 22:56
            A może ty się pofatygujesz i napiszesz, dlaczego już w pierwszym poście odrzuciłaś najpoważniejszą alternatywę tj. ponoszenie odpowiedzialności włascicieli za swoje zwierzęta - tej moralnej i tej administracyjnej. Jak lubię Alberta, to sie z nim nie zgodzę: prawa nie trzeba tworzyć nowego, ani go zmieniać, tylko trzeba egzekwować istniejące przepisy - głównie warunków puszczania psów luzem i płacenia obowiązujących podatków. Panią Mist pragnę poinformować, że wypaśne schroniska w Holandii nie są wynikiem powszechności sterylek, tylko konsekwencją faktu, że jest to kraj o najwyższym dochodzie na głowę mieszkańca w Europie. Mjot jak zwykle klimatyczny - dzięki za poparcie mojej tezy - przynajmniej w odniesieniu do kotów - dajmy zadziałać prawom natury. Marzena - brawo za diagnozę pani Myszki.
            • marzenia11 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 06.03.08, 23:40
              Pewnie znowu to co napiszę zabrzmi dziwnie i niezrozumiale, ale ja też nie
              rozumiem posiadania hodowli kotów.
              Skoro tyle jest bezdomnych, biednych i porzuconych to po co jeszcze zwiekszać
              kocią populację na świecie? Oczywiscie pytanie to stawiam w kontekście
              współczucia i troski o zwierzęta przez osoby dla których sterylizacja to metoda
              na opanowanie ilości kotów w Polsce. Bo osobiście widzę w tym (hodowaniu) tylko
              i wyłącznie zaspokojenie ludzkiej chęci posiadania rasowego kota. Czy to nie
              egoistyczne czyli takie bardzo ludzkie?
            • albert.flasz1 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 07.03.08, 08:42
              Z tym brakiem potrzeby porządkowania prawa bym polemizował... Niestety, chów i hodowla zwierząt domowych nie doczekały się w Polsce choć takich regulacji, jak hodowla zwierząt gospodarskich:
              www.kchz.agro.pl/UserFiles/File/DZ_U_2007_Nr_133_poz_921.pdf
              a szkoda... Może, gdyby coś podobnego powstało, choć mniej więcej wiadomo było by kto, co z kim, kiedy, jak, po co i tak dalej.;-)
              Może też choć trochę przymknęło by to kłapaczki rozbestwionym i samowolnym "obrończyniom zwierząt" - czyli rodowodowych piesków i piwnicznych kotków...
              • sun_of_the_beach Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 07.03.08, 21:23
                albert.flasz1 napisał:

                > Z tym brakiem potrzeby porządkowania prawa bym polemizował...

                Ależ jest to twoje święte prawo. Miałem na myśli przepisy, które zmierzają w kierunku ograniczania populacji niechcianych zwierzat i nakładają na właścicieli obowiązki opieki nad swoimi pupilami.
                Swoje pomysły możeszpodpowiedzieć posłowi PO z twojego okręgu - oni zadaje się mają problem z wymyśleniem ustawy na jakikolwiek temat, więc powinni ci być wdzięczni. Z drugiej strony choćby co miesiąc wymyślali nową ustawę, to i tak o kant dupy rozbić, jeśli nie będzie przestrzegana, jak to ma miejsce z obecnymi przepisami.
            • mist3 do sun_of_the_beach 07.03.08, 21:24
              skąd wiesz, że brak schronisk w Holandii jest wynikiem najwyższego dochodu a nie
              efektem powszechności sterylizacji?
              Nigdy nie twierdziłam, że dochód mieszkańców nie ma nic do rzeczy. Bo tak to
              jest - jak ludzie się dorobią to zaczynają dopiero wtedy dostrzegać to co jest
              dookoła.
              Jednak śmiem twierdzić, że i najwyższy dochód nie pomoże, jeśli nie zmieni się
              mentalności ludzi dotyczącej sterylizacji i kastracji właśnie - vide - inne
              (wcale nie biedne) kraje europejskie czy USA.
              Tak się składa, że byłam wielokrotnie w Holandii, mam tam wielu przyjaciół
              (Holendrów, jeśli to coś zmieni), dzięki którym dowiedziałam się wiele o
              historii praw zwierząt, odwiedziłam parę schronisk. I wszyscy opiekunowie takich
              przybytków (wybacz - są dla mnie bardziej wiarygodnym źródłem informacji o
              zwierzętach w Holandii niż Ty) twierdzą, że tak naprawdę sytuacja zwierząt w tym
              kraju zaczęła się zmieniać po oddemonizowaniu i spopularyzowaniu kastracji i
              sterylizacji.
              Nie traktuję zwierząt jak towaru, ale tu podstawowe prawo ekonomii jednak działa
              - jeśli popyt przewyższa podaż to cena rośnie.
    • y3y Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 07.03.08, 00:27
      bounty_14 napisala:

      "Niestety Polska jest nadal krajem bardzo zabobonnym, gddzie racjonalizm jeszcze
      nie dotarł w takich etapach jak powinien - to powoli się zmienia, zmienia się
      podejscie ludzi do zwierząt, do sterylizacji, ale to ciągle pojedyńcze przypadki
      - wiele razy pzy kwestowaniu na rzecz zwierząt słyszałam w moją stronę obelgi
      lub 'pfiiii nie macie na co zbierać'...."


      Czy odpowiesz mi na pytanie : do jakiego /jakich krajow porownujesz Polske ? Co
      to znaczy , ze Polska jest krajem zaobonnym ....itd
      • minniemouse Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 07.03.08, 00:54
        no prosze - trzy nowe posty, i ZADNEJ ODPOWIEDZI.
        a zadalam proste pytanie.

        Minnie
        • baremi Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 07.03.08, 06:25
          Bo nie ma na to mądrej odpowiedzi, Minniemouse.
          Jak dotąd sterylizacja jest najskuteczniejszą metodą, zwłaszcza jeśli chodzi o zwierzęta żyjące półdziko. Nie twierdzę, że jest to takie nic nie znaczące dla kota, psa czy innego zwierzęcia. Przeciwnie, jest to ingerencja człowieka w organizm do niego nie należący.
          Ale co zrobić jeśli naukowcy wolą zajmować się np klonowaniem, czyli dalszym mnożeniem, niż wynalezieniem choćby zastrzyku jednorazowego wstrzymującego owulację (też ingerencja, ale mniej drastyczna). Wiem, że to brzmi głupawo, ale ja nie mam z medycyną nic wspólnego.
          Nie da się przywrócić wolności milionom zniekształconych przez lata hodowli psów i kotów. Chyba, że na innej planecie;))) Człowiek powoli zagarnia całą Ziemię zostawiając coraz mniej miejsca dla innych istot.
          A szkoda.
          Pozdrawiam.
        • albert.flasz1 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 07.03.08, 08:28
          Odpowiedzi dostałaś dużo. Twój problem tkwi jednak w tym, że wcale ich nie szukasz bo znasz je z założenia, jako prawdy objawione i ostateczne. Ty po prostu oczekujesz wyłącznie potwierdzenia Twojej fanatycznej wizji świata.
          • hania261 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 07.03.08, 08:58
            Lepiej Miniemous swoj fanatyzm poprzyj czynami, jedz na polska wies i wyglaszaj
            pogadanki na temat sterylizacji i kastracji psow i kotow. Z pijaczkami tez
            pogadaj, oni tez maja psy. Powodzenia.
    • mjot1 Drugi koniec kija 07.03.08, 10:03
      To oczywista oczywistość, że na tym forum przeważają miłośnicy
      natury.
      Każdy tu posiada średnio po kilka istot żywych znając, rozumiejąc i
      wypełniając ich potrzeby.
      Czyż w tak szlachetnym gronie nie jest (delikatnie ujmując)
      nietaktem proponowanie mody na „nieposiadanie” istot żywych?
      Czyż dziwić może, iż twierdzenie Alberta jakoby liczebność była
      wynikiem popytu tu na tym forum jest odbierane jako bajda?
      Albercie toż przecie łatwiej cisnąć grochem o ścianę a efekt
      osiągniesz ten sam.

      Zmniejszać populację, trzebić, zezwolić na rozmnażanie tylko w
      hodowli (w domyśle „mojej”).
      Bo ja wiem jak zwierz ma wyglądać i znam barwę krwi szlachetnej. Bo
      ja mam wyłączność na prawdę. To ja zdecyduję, które istoty będą
      miały prawo istnieć.
      Czyż tak trudno pojąć, że wszystkie te szlachetne rasy ukształtowane
      onegdaj z jakichś mniej lub bardziej racjonalnych przyczyn obecnie
      (w znakomitej swej większości) straciły rację bytu? Że
      najszlachetniejszym zwierzakiem w pojęciu natury jest kundel?
      „/.../ Ktokolwiek widział chociaż raz pokazy czy konkursy psów
      rasowych, wie, jakiego można zrobić ze zwierzaka idiotę.
      Ubranka, fryzury, koafiury, godziny spędzone przez nieszczęśników w
      wyspecjalizowanych salonach piękności. Same kosmetyki dla psów (bo
      musi toto pachnieć Chanelem) to dzisiaj branża przemysłowa pełną
      gębą, przynosząca kolosalne dochody. Nie inaczej z końmi z
      pozaplatanymi w wyszukane warkoczyki grzywami, zaplatanymi
      ogonami...”
      Ludwik Stomma
      Ta... Miłośnik natury. I jego cel nadrzędny; dobro zwierzaka.
      Walka szlachetna z „nadprodukcją” (konkurencją?) i zachwyt, że
      dzięki zabiegom i kuracjom udaje się sukcesywnie przedłużać ich
      żywot szczęśliwy.
      Tylko czy długość jest równoznaczna z jakością...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=8651835&a=8651835
      Piszecie, że „zdziczenie” niemożliwym jest.
      Pozwolę sobie powtórzyć tu n-ty raz pytanie, na które jakoś nijak
      nie mogę uzyskać odpowiedzi.
      Otóż ludzkość w mądrości swojej przeprowadziła pewien eksperyment.
      Stosunkowo niedawno odbyły się swoiste badania mające na celu
      sprawdzenie wzajemnych relacji na styku; bezdomny kot a natura.
      Eksperyment ten znany jest pod kryptonimem: „Akcja Wisła”.
      Właśnie w ramach tej akcji istota rozumna i bogu podobna w ramach
      procesu cywilizacyjnego skazała na bezpańskość, bezdomność i w
      efekcie na zdziczenie właśnie (między innymi) koty.
      Jakimż więc cudem w wyniku niekontrolowanej chuci masa kotów nie
      zalała Bieszczadów doszczętnie?
      Dlaczego ptak wszelaki pożartym tam nie został i cisza martwa nie
      zapadła?
      Jak to się stało, że świat zwierzęcy (i nie tylko) tam nie wyginął?
      Wszak z waszych wypowiedzi wynika, że Matka Natura skazana jest na
      naszą ludzką pomoc, bo bez niej nie jest w stanie przetrwać.
      Więc może gdzieś przegapiłem doniesienia o dzielnych trójkach
      wolontariuszy, które bohatersko snując się po ostępach trzebiły
      wszystko, co im w ręce wpadło?

      Najniższe ukłony!
      Twierdzący, że jedyne co możemy dla natury uczynić dobrego to
      zniknąć M.J.
      • albert.flasz1 Re: Drugi koniec kija 07.03.08, 13:50
        Ja się nie przejmuję, bo uczestnictwo w tym forum traktuję jak rozrywkę w wolnych chwilach, nie misję i nawet cieszę się gdy uda mi się zaburzyć błogostan paru oderwanym od życia narwańcom. Nadpopulacja zwierząt utrzymywanych dla przyjemności jest nie do opanowania i tak będzie póty, póki pet-business, obok leków, kosmetyków, narkotyków i broni będzie jednym z najzyskowniejszych przedsięwzięć... Natura??? Co mają wspólnego z naturą piwniczne, dokarmiane przez pańcie i żyjące w środowisku niemal całkowicie pozbawionym naturalnych wrogów koty albo rodowodowe, impregnowane chemią, trzymane w betonowych więzieniach, stale musztrowane psy, które jako żywo pod względem genetycznym coraz bardziej przypominają stuprocentowe GMO, jak normalne organizmy... Wychowane na Animal Planet mieszczuchy żyją i będą żyły w coraz bardziej sztucznym nieprzyjaznym i od wszystkiego oderwanym świecie, przenosząc swe chore wyobrażenia na wszystko, co przekracza ich zdolność pojmowania. Ci ludzie konsumują swą chorą miłość do żywych laleczek tak samo, jak konsumują kolejne promocje w marketach, "pomagają" nieszczęśliwym zwierzaczkom (ale tylko wybranym) tak samo, jak wysyła się SMSa z "pomocą" w jakiejś kolejnej medialnej akcji, upajając się swym poświęceniem polegającym na wąchaniu tak nieprzyjemnego smrodu. Czort z nimi, jak się mówi - "psy szczekają, karawana idzie dalej". Współczuję ich pieskom i kotkom tak samo jak współczuję ubijanym w rzeźniach świniom, krowom, koniom; zwierzętom doświadczalnym itd. i tyle tylko mogę dla nich zrobić.
        • blue.berry Re: Drugi koniec kija 07.03.08, 14:22
          Na szczęście mamy takich jak ty i tobie podobnych. Dzięki wam
          dowiadujemy się jak wygląda prawdziwy świat i jakimi debilami
          jesteśmy. Również dzięki wam możemy poobserwować jak można
          bezproduktywnie pluć jadem. Na szczęście wasze plucie nie sięga
          nawet naszych butów; ))
          Albert – niczym nie różnisz się od tych, których z taką zaciętością
          piętnujesz. Tak samo pielęgnujesz pewnego rodzaju zacietrzewienie i
          tak samo nie masz NIC do zaproponowania.
          Kiedyś, dobry czas temu, miała wrażenie, że jesteś kimś z kim można
          toczyć dyskusję, czy wręcz nawet wspólnie ją ciągnąć. Dziś widzę
          jedno – Ty nawet za bardzo nie wiesz, kto konkretnie, jakie ma
          poglądy, o czym pisze, jaką ma filozofię działania. Wszystkich równo
          wrzuciłeś do jednego worka „rozbestwionym i samowolnym "obrończyniom
          zwierząt"” traktując ich jako absolutnych idiotów.
          I w sumie szkoda – bo równowaga poglądów na forum jest potrzebna,
          tak jak potrzebne jest trzeźwe spojrzenie i wiedza. A zamiast tego
          mamy po prostu na tym drugim końcu kija takie same teksty o niczym
          jak na tym pierwszym. Na szczęście jest jeszcze cały środek kija – z
          ludźmi o wyważonych poglądach, chęci dowiadywania się nowych rzeczy,
          chęci dyskusji i co najważniejsze chęci działania.
          • albert.flasz1 Re: Drugi koniec kija 07.03.08, 14:47
            Już kiedyś napisałem Ci: jak się nie podoba - nie czytaj. Co do reszty, czy za osoby równie zacietrzewione, plujące i w gruncie rzeczy nie mających do powiedzenia NIC oprócz wytartych telewizyjnych banałów, plujących idiotów uważasz także autorów takich wypowiedzi, choćby tylko w tym wątku?
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=76363423&a=76552680
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=76363423&a=76437280
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=76363423&a=76363423
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=76363423&a=76399231
            Twoją wypowiedź powyżej także mógłbym dołączyć, tylko po co? Po prostu nie lubię hipokrytów - stałych bywalców tegfo forum, którzy natychmiast wściekle i niewybrednie zakrzykują każdego, kto ośmieli się wspomnieć o rozmnażaniu zwierząt, jeśli jednak ktoś zapyta o kotka dla dziecka, sztuczną karmę, kojec, co zrobić z przerażonym i chcącym się wyrwać z matni psem - natychmiast podsyłają mu zaprzyjaźnione sklepy, hodowców, behawiorystów, polecają leki (o których działaniu często nie mają zielonego pojęcia i czego dowody dali już nieraz). Taaak. Najpierw powszechna, przymusowa sterylizacja z pieśnią na ustach a potem dłuuuuuuuuuuuuuuuugo nic a resztę "sie zobaczy"...
      • po.prostu.ona Re: Drugi koniec kija 07.03.08, 20:54

        > Dlaczego ptak wszelaki pożartym tam nie został i cisza martwa nie
        > zapadła?
        > Jak to się stało, że świat zwierzęcy (i nie tylko) tam nie
        wyginął?

        Cóż, na własne oczy widziałam jak wychodząca (i wysterylizowana,
        żeby było zabawniej) kociczka mojej, żyjącej "w głuszy" koleżanki,
        przyniosła w zębach jaszczurkę zwinkę - objętą ścisłą ochroną, jako
        gatunek wymierający. Koleżanka, nota bene, w końcu postawiła kotce w
        ogrodzie wolierę. Zdarzało się bowiem, że owa rozkoszna drapieżnica
        przynosiła młode zaskrońce, kuropatwy, a raz nawet młodego zajączka.
        Ponoć kot jest w stanie upolować zwierzę dorównujące mu rozmiarami i
        masą ciała.
        Co ciekawe, kotka zupełnie nie interesowała się ptactwem nadrzewnym.
        A przynajmniej zwłok ptasząt nie przynosiła.
    • baremi Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 07.03.08, 21:09
      No i z tej dyskusji wynika, że wszystkie nasze obecne zwierzęta NAGLE mają zdziczeć i że Alberta prześladują piwniczne koty (a może ich karmicielki?-już mi zaczyna mylić:P).
      Bo jak tu z dnia na dzień cofnąć skutki tego co trwa dziesiątki lat?
      Qrczę, albo jestem zmęczona, albo jakaś mało kumata...:(
      Bo nie wiem.
      • mist3 do sun_of_the_beach 07.03.08, 21:25
        skąd wiesz, że brak schronisk w Holandii jest wynikiem najwyższego dochodu a nie
        efektem powszechności sterylizacji?
        Nigdy nie twierdziłam, że dochód mieszkańców nie ma nic do rzeczy. Bo tak to
        jest - jak ludzie się dorobią to zaczynają dopiero wtedy dostrzegać to co jest
        dookoła.
        Jednak śmiem twierdzić, że i najwyższy dochód nie pomoże, jeśli nie zmieni się
        mentalności ludzi dotyczącej sterylizacji i kastracji właśnie - vide - inne
        (wcale nie biedne) kraje europejskie czy USA.
        Tak się składa, że byłam wielokrotnie w Holandii, mam tam wielu przyjaciół
        (Holendrów, jeśli to coś zmieni), dzięki którym dowiedziałam się wiele o
        historii praw zwierząt, odwiedziłam parę schronisk. I wszyscy opiekunowie takich
        przybytków (wybacz - są dla mnie bardziej wiarygodnym źródłem informacji o
        zwierzętach w Holandii niż Ty) twierdzą, że tak naprawdę sytuacja zwierząt w tym
        kraju zaczęła się zmieniać po oddemonizowaniu i spopularyzowaniu kastracji i
        sterylizacji.
        Nie traktuję zwierząt jak towaru, ale tu podstawowe prawo ekonomii jednak działa
        - jeśli popyt przewyższa podaż to cena rośnie. W tym przykładzie - ceną jest
        szacunek dla zwierząt.
        • sun_of_the_beach Re: do sun_of_the_beach 07.03.08, 21:35
          Nie pisałem o braku schronisk, ale o ich "wypaśności", o ktorej pisałaś. Jakbyś czytała tak, aby poznać moje zdanie, a nie aby załapać mnie za słówko i poraz kolejny się przyczepić, to byś zauważyła, że właśnie piszę, iż alternatywą dla kastrowania wszystkiego, co się rusza, jest branie odpowiedzialności za zwierzęta, które się posiada i przesztrzeganie obowiązującego prawa, więc o potrzebie edukacji nie musisz mnie przekonywać. Ale edukację warto zacząć od siebie, a nie klepać w kółko jedne i te same formułki.
          • mist3 Re: do sun_of_the_beach 07.03.08, 22:03
            zgadzam się z Tobą, że należy brać odpowiedzialność za swoje zwierzę. Nigdy też
            nie postulowałam, jak mi imputujesz "kastrowanie wszystkiego co się rusza."
            Jestem za kastrowaniem kotów wychodzących, bo nawet najbardziej odpowiedzialny
            właściciel nie jest w stanie takiego zwierzęcia upilnować. Jestem za
            kastrowaniem zwierząt, które cierpią z powodu swoich hormonów (np. kotek
            niewychodzących będących w ciągłej rui). Jestem za kastracją zwierząt - jeśli w
            domu jest pies i suczka niehodowlana. Natomiast nigdy nie twierdziłam, że
            kastracja jest remedium na wszelkie problemy. Jednak wiele problemów rozwiązuje.

            Nawet w bogatej Holandii, jeśli trzeba by było utrzymać w schroniskach tysiące
            niekastrowanych zwierząt - schroniska straciłyby na swoim wyglądzie, z
            finansami też byłoby kiepsko.
            Co do tego, czy powszechna kastracja zwierząt w Holandii rozwiązała jakieś
            problemy nie zamierzam dyskutować, zachęcam do nawiązania kontaktu z tamtejszymi
            instytucjami pomagającymi zwierzętom - może oni przekonają cię lepiej niż ja.
            A jeśli nie - cóż - ani ty ani ja nie będziemy płakać :)
            • sun_of_the_beach Re: do sun_of_the_beach 07.03.08, 23:24
              mist3 napisała:

              > zgadzam się z Tobą,

              To straszne...

              > zachęcam do nawiązania kontaktu z tamtejszymi
              > instytucjami pomagającymi zwierzętom

              Prawdę mówiąc - nie zamierzam, bo nie bardzo wiem po co.

              Natomiast co do rozmnażania zwierząt "niehodowlanych" (btw - ten termin to kompletna bzdura) - wiele z nich - skupmy się na psach - krzyżuje się nie po to, aby dbać o "czystość rasy" (co zresztą prowadzi głównie do degeneracji i aberacji genetycznych), ale by wydobyć najbardziej pożądane cechy np. u psów pasterskich czy pociągowych. Jak inaczej z resztą powstałyby nowe rasy? A cóż złego jest w tym, że ktoś np. zachowa sobie potomka ulubionego pupila (choćby najbardziej kundlowatego kundla) na czas, kiedy ten już dożyje swych dni?
            • minniemouse Re: do sun_of_the_beach 07.03.08, 23:24
              """Odpowiedzi dostałaś dużo. Twój problem tkwi jednak w tym, że
              wcale ich nie szukasz bo znasz je z założenia, jako prawdy objawione
              i ostateczne. Ty po prostu oczekujesz wyłącznie potwierdzenia Twojej
              fanatycznej wizji świata.""

              ooo tak, odpowiedzi dostalam duzo, i jak sam napisales same frazesy
              i ogolniki z twoimi na czele,
              i ciagle zadnej odpowiedzi oprocz Mjota "udziczyc"! (co w pewnym
              sensie pochwalam, ale..) na moje konkretne pytanie:

              CO ZAMIAST STERYLIZACJI?

              NIKT (oprocz Mjota) mi nie podal konkretnego przykladu co robic aby
              skutecznie zapobiec problemowi nadpopulacji. NIKT.

              gdanie ze "trzeba uswiadamiac wlascicieli", ""ponoszenie
              odpowiedzialności włascicieli za swoje zwierzęta - tej moralnej i
              tej administracyjnej"" - co to za pusty belkot? w jaki sposob to
              ograniczy rozrod kotow i psow???? szczegolnie "administracyjnie"???

              probuje to zrozumiec: "ponoszenie odpowiedzialnosci wlascicieli"....
              hmmmm... podwiaze to nasienio- i jajowody czy co??? uczyni
              bezplodnymi ????? taaaa..

              """Jestem za kastracją zwierząt - jeśli w
              > domu jest pies i suczka niehodowlana."""

              taaaaaaak? a jak suczka hodowlana to do dziela, robmy szczeniaki??

              rowniez prosze nie pieprzyc ze "trzeba pilnowac" bo tu na tym forum
              juz bylo tysiace watkow "tak pilnowalismy a suka prze siatke zaszla
              w ciaze.".

              ze nie wspomne ze sama mam psa z takiego "pilnowania".

              """Decyzję podejmuje się indywidualnie a dorabianie do tego
              ideologii i życiowych postaw według mnie świadczy tylko o
              oszołomstwie i niedojrzałości emocjonalnej."""

              BZDURA. Kolejny belkot i frazesy.
              fakty - przepelnione schroniska, eutanazja, niechciane wyrzucane
              psy i koty. topienie szczeniat.
              "Indywidualna decyzja"??? oh please! przestan belkotac Albert.

              """argumenty o pełnych schroniskach do mnie nie trafiają, gdyż
              uważam je za infantylne i dotyczące wyłącznie _skutków_, nie
              _przyczyn_ zjawiska, do których to przyczyn żaden "obrońca
              zwierząt" - hipokryta nawet nie próbuje się zbliżyć.""

              ZE CO ??? dotyczce ""skutkow nie przyczyn""??? skutkow czego ??
              ty w ogole zdajesz sobie sprawe co za bezsens napisales? moze byles
              pod dzialaniem jak to pisales????

              I do Mjota:

              ""Piszecie, że „zdziczenie” niemożliwym jest.""
              Myslalam o tym Mjocie szeroko, i pozwole sobie zadac pytanie na
              ktore PROSZE O ODPOWIEDZ.
              Jak to sobie wyobrazasz?
              Bo zalozmy, dla ciebie bedzie to oznaczalo ze masz pieska, ktory
              sobie lata gdzie chce i kiedy chce - toz to stworzenie wolno zyjace.
              no ale oto do pieska przyblakala sie suczka, tez wolne stworzenie
              i rok w rok maja szczenieta. Czy jako dobry czlowiek, kochajacy
              zwierzeta, patrzysz sie tylko z boku nie wtracaj sie jak pieski
              poluja aby sie wyzywic czy tez maja u ciebie miske, wode i przytulek?
              ty oczywscie zadnego nie utopisz.... i nie wysterylizujesz. jezeli
              bedziesz dokarmial i zapewnial schronisko nie masz co liczyc ze cie
              opuszcza. w dzikiej naturze czesc szczeniakow by zdechla, cos by je
              pozarlo... same dorosle osobniki dlugo by nie pozyly.
              wilki maja ograniczone prawo do rozmnazania sie- moze tylko alfa
              samiec i alfa samica. ale u psow tak nie jest...

              jak dlugo wytrzymasz ze stadem rozmnazajacaych sie psow?

              Minnie




              --
              • minniemouse Re: do sun_of_the_beach 07.03.08, 23:29
                ""A cóż złego jest w tym, że ktoś np. zachowa sobie potomka
                ulubionego pupila (choćby najbardziej kundlowatego kundla) na czas,
                kiedy ten już dożyje swych dni?

                a to na przyklad ze dla tego jednego moze sie urodzic przy okazji
                12tu braci i siostr. I po jaka cholere? malo to jest psow
                zdychajacyh w schroniskach, czekajacych w lasach, czekajacych na
                zmiluj sie? no bo ty musisz miec "potomka ulubionego pupila"...!

                kurka. milosnik zwierzat.... kij ze wszytskimi - ja chce "potomka
                pupilka"....


                Minnie
              • sun_of_the_beach Re: do sun_of_the_beach 07.03.08, 23:30
                Nie ma odpowiedzi, bo te które dostałaś są głupie, bo jedyna słuszna jest twoja. Brawo. Może to nie odpowiedzi są bełkotliwa, tylko ty nie masz zdolności czytania ze zrozumieniem? Jak dla mnie eot.
                • minniemouse Re: do sun_of_the_beach 07.03.08, 23:38
                  To pokaz mi choc jedna odpowiedz ktora daje konkretny sposob na
                  zapobieganie rozmnazania sie oprocz sterylizacji i kastracji. no
                  pokaz!...

                  nakladanie kary? posuwanie do odpowiedzialnosci? i co z tego ze ktos
                  zaplaci 100, 100 10,000 kary jak dwanascie szczeniakow juz jest.
                  wiesz ci sie stanie jak ktos raz zaplaci wysoka kare za dopuszczenie
                  do potomostwa? wykastruje.
                  i tak wracamy do punktu wyjscia...


                  Minnie
                  • marzenia11 Re: do minnimouse 08.03.08, 00:45
                    Tak. Masz rację. Sterylizacja i kastracja to jedyne metody. Idź spać i bądź
                    szczęśliwa. Oto jesteś niezwykłą miłośniczką zwierząt, troszczącą się o
                    nich.Ponieważ znasz wyjątkowo dobre rozwiązanie nie musisz myśleć i zastanawiać
                    się nad tym, szukać innego - po co? Przecież wszystko jasne. I tak do końca
                    twojego życia...
                    Dlatego możesz już przestać oczekiwać odpowiedzi a wszystkich przeciwników
                    sterylizacji bądź nie ich zwolenników traktować jako ostatnich totalnych głupków
                    i wrogów zwierząt.
                    Idź spać, zakończ tę bezproduktywną z nami dyskusję - przecież znasz odpowiedź a
                    kto jest przeciw ten debil więc po co masz się wysilać. ewentualnie załóż nowy
                    wątek np. hodowcy kotów-najwięksi przyjaciele zwierząt itp.
                    • minniemouse Re: do minnimouse 08.03.08, 01:09
                      hmmm, a moze to ty Marzeniu bys tak wreszcie odpowiedziala na moje
                      pytanie?

                      Minnie
                      • marzenia11 Re: do minnimouse 08.03.08, 01:40
                        Ponad 90 postów, z czego w przynajmniej 70 (nie licząc Twoich) jest odpowiedź.
                        jeśli jej nie znalazłaś nic na to nie poradzę, nic się nie da zrobić, taki Twój
                        urok po prostu, szkoda energii. Dobrej nocy
                        • minniemouse Re: do minnimouse 08.03.08, 01:55
                          Tralala, jakby rzeczywscie byly to bys byla w stanie podac cytat.

                          jak na razie byly dwie mozliwsci ale nie tak skuteczne jak
                          kastracja - Mjota, i podawanie hormonow.
                          no ale podczas gdy sterylizacja dziala zawsze i 100 skutecznie- jak
                          dlugo mozna podawac hormony bez szkody dla zdrowia i nie sa 100%
                          skuteczne. kastracja rzadko kiedy powoduje komplikacje zdrowotne.
                          W Kanadzie jest nieczesto idzie spotkac niewycietego psa- i zyja
                          nie tylko dlugo ale w miare zdrowo - jak kazdy pies czasem choruja
                          na rozne psie choroby niezalznie od sterylizacji.



                          u mnie wprawdzie jeszcze dzien ale dobrej nocy .

                          Minnie
                          • albert.flasz1 Re: do minnimouse 08.03.08, 16:39
                            "Tną" te psy i koty i tną... A skutki tego "cięcia" widać na
                            załączonym obrazku:

                            www.petlynx.net/petmeter.php
                            Nowym forumowiczom wyjaśniam, że ten link wstawiałem tu już
                            wielokrotnie. Jest to "licznik" zwierząt porzucanych w Ameryce Pn..
                            Na bieżąco podaje statystyczną ilości zwierząt, które trafiły do
                            tamtejszych schronisk, zostały odzyskane przez właścicieli,
                            adoptowane przez nowych oraz wyeliminowanych - czyli zabitych, z
                            przyczyn wiadmych... Masz jeszcze jakieś "argumenty"?:-P
                          • albert.flasz1 PS 08.03.08, 16:42
                            Licznik jest "zerowany" 31 grudnia każdego roku i na koniec każdego
                            następnego roku znów wskazuje kilka milionów. Co najciekawsze,
                            końcowe liczby z roku na rok rosną...
              • mjot1 Re: do 08.03.08, 13:50
                Oj zawzięłaś się na te biedne zwierzaki Myszko okrutnie...
                Pytanko do zwolenników „panaceum”:
                Od kiedy to ludzkość w mądrości swej i z powodzeniem zaczęła
                stosować ową rewelacyjną w swych skutkach metodę w stosunku do
                zwierzaków?
                I jakimż to cudem zanim zaczęto stosować tę rewelację nie zalały nas
                masy zdziczałych psów i kotów? (Szczególnie kotów, bo o watahach
                psów rzeczywiście coś niecoś można w zamierzchłych doniesieniach
                wyczytać).
                Nie wspomnę tu o doniesieniach jakoby bywały takie dzikie
                społeczności, które czciły zwierza niczym bóstwo. Bo jak wiadomo
                społeczności te zniknęły pożarte przez nadmiernie rozmnożone krowy
                czy koty.
                Wy „zwolennicy” pokładacie nadzieję w „mądrości człowieka” a ja
                wierzę, że głupotę ludzką jest w stanie zniwelować tylko „mądrość
                natury”.
                Naturalne sposoby utrzymywania w ryzach populacji to tzw. łańcuch
                pokarmowy a także mordowanie miotu przez konkurencję, masowa śmierć
                w wyniku przeróżnych epidemii, itd. itd...
                Nazbyt drastyczne? Razi nasze poczucie etyki i estetyki? Ale
                naturalne.
                Wzdragam się na myśl, że oto ponownie światły człowiek wyrusza z
                zbawczą misją.
                Jakoś tak już mamy, że co byśmy nie uczynili naturze (bez względu na
                intencje) to efekty są zawsze opłakane.
                Powodem niechybnie jest to, że tak naprawdę każde nasze działanie ma
                (choćby podświadomie) na względzie jeno nasz samolubny interes.
                Ciekawe, jakie skutki przyniesie ta radosna inicjatywa? Jak nic
                pasuje tu stara mądrość: „chroń mnie od przyjaciół...”

                Na temat gett zwanych dla niepoznaki schroniskami wypowiadał się nie
                będę. Nazbyt cenię sobie wolność.
                Zastanawiam się też, jakie w całym tym interesie kręci się lody...
                Bo nie uwierzę, że dzieje się to bez wpływu wszechmogącego boga,
                którym bezsprzecznie na tym padole jest pieniądz.

                Najniższe ukłony! M.J.
                • baremi Re: do 08.03.08, 15:41
                  Tyle, że Świat to nie komputer i nie da się go zresetować.
                  I jasne, że lepiej brzmią wielkie idee niż wygladają małe niepopularne czyny. Ale te pierwsze są tylko do brzmienia, a czynami można coś przynajmniej zacząć.
                  Pozdrawiam i zazdroszczę możliwości dziczenia.
                • orchidka77 Re: do 08.03.08, 17:29
                  Skoro jesteś takim zwolennikiem natury... proponuję zapomnieć o medycynie i wszystko to co mówisz odnieść takze do ludzi. W końcu jesteśmy zwierzętami... Niech nasze dzieci przestana być szczepione i leczone i też umierają na epidemie!
                  Zapomnij o Apapie - w końcu to tez nienaturalne... I cierp na ból głowy czy zęba.
                  Tak przynajmniej będzie sprawiedliwie:)
                  • mjot1 :-) 08.03.08, 18:15
                    Dzięki serdeczne! i wzajemnie...
                    Пo cлучаю Международного Дниа Женшщин Bсего Xорошего!
                    Bądź jak zawsze piękna i delikatna...
                    Niech zawsze uśmiech radosny na Twym licu gości a w oku skierka
                    wesoła błyska...

                    Najniższe ukłony! M.J.
                    • y3y Re: :-) 08.03.08, 23:50
                      marzenia11 - ja mam w domu 5 kotow : 3 kotki i 2 koty - co proponujesz ?
                  • marzenia11 Re: do 08.03.08, 18:21
                    Ze skrajności w skrajność. Ale idąc tym tropem zwolennikow sterylizacji - należy
                    ją w takim razie zastosować u ludzi - Etiopia i w ogóle cała Afryka - po co tam
                    tyle ludzi, skoro bieda, głód i takie groźne dla ludzkości aids?
                    Wysterylizowanie kobiet zapobiegnie niechcianym dzieciom, bezdomnym, umierającym
                    z głodu, nędzy, chorób.
                    • marzenia11 Re: kontynuując myśl 08.03.08, 18:25
                      .. w realiach Polski - czyż nie trzeba sterylizować ubogich kobiet mających
                      więcej niż np. 2 dzieci? po co dzieci niechciane, domy dziecka pełne, po co
                      szerzyć biedę, patologię społeczną, no po co? Wysterylizować trzeba i .. po
                      kłopocie.
                      Najlepszego dla kobiet
                      • albert.flasz1 Re: kontynuując myśl 08.03.08, 19:13
                        Oho! Następna osoba na tym forum zapracowała sobie na miano trolla.
                        ;-) Zaglądam tu już od dobrych paru lat. Podobne "dyskusje" toczyły
                        się tu już wielokrotnie, zawsze z takim samym, zerowym skutkiem. Te
                        porąbane baby dyżurują tu na okrągło i klepią stale te same
                        dyrdymały, od czasu do czasu tylko zmieniając nicki. Nie warto się
                        nimi przejmować, bo dla nich forum nie jest miejscem do wymiany
                        myśli, doświadczeń, informacji, poglądów itd., tylko okazją do
                        propagowania... Właśnie - czego? Czasem mam wrażenie, że w życiu
                        brakuje im wszystkiego, oprócz wolnego czasu. Starają się więc czymś
                        ten czas zapełnić a żeby poprawić sobie komfort, dorabiają do tego
                        ideologię.
                        • marzenia11 Re: kontynuując myśl 08.03.08, 19:25
                          No nie jest tak jak piszesz. Nie zmieniam nicka i nie piszę tego kolejny raz
                          tylko pierwszy raz. Ale nie zaglądam na to forum od kilku lat tylko od kilku
                          miesięcy, też nie czytam wszystkiego i nie spotkałam się z takimi rozważaniami.
                          Zresztą nawet jeśli to co z tego. Ten pogląd jest dokładnie tego samego typu jak
                          rozważania o sterylizacji kotek i kotów - nie wnosi nic jednoznacznego, jest
                          wymianą myśli i już. To jest jeden z tych kontrowersyjnych tematów, w których
                          stawianie sobie za cel przekonanie kogoś do swojej opinii jest z góry skazane na
                          porażkę, sensowniej jest i bardziej konstruktywnie po prostu wymieniać myśli,
                          poglądy, zastanawiać się, poszerzać swój punkt widzenia.
                          Ale Ty i tak wiesz swoje więc ten mój post jest do innych, żeby wiedzieli że
                          jestem pod jednym nickiem a nie kilkoma (po co?)
                          • albert.flasz1 Re: kontynuując myśl 08.03.08, 19:36
                            Bzdura. "Swoje" wiem przeważnie i na pewno nie sugeruję się
                            rewelacjami w wykonaniu tutejszych "dyżurnych apostołów" ani też nie
                            stawiam sobie za cel nawrócenia całego świata na moje, oczywiście
                            jedynie słuszne poglądy. Na szczęście trafiają tu się także
                            wypowiedzi normalnych ludzi, z którymi czasem warto i jest o czym
                            pogadać. Jest po prostu pewna grupa, która dała się poznać i której
                            nie lubię, więc od czasu do czasu się z nimi drażnię, to wszystko.
                            Może wreszcie zrobią to, czym odgrażają się od dawna i dodadzą mnie
                            do listy swych nieprzyjaciół, by nie musieć mnie czytać...:-P
                      • y3y Re: kontynuując myśl 08.03.08, 23:43
                        co za glupie pieprzenie.... przepraszam za slowa :( ile masz lat ?
                        • y3y Re: kontynuując myśl 08.03.08, 23:44
                          to powyzej bylo do marzenia11
                  • albert.flasz1 Hihi! 08.03.08, 18:33
                    Wyobraź sobie, że istnieją ludzie, którzy doskonale obywają się bez
                    Apapu i innych takich, czego najlepszym przykładem jestem ja - nie
                    pamiętam kiedy ostatnio coś łykałem, napewno było to przy okazji
                    jakiejś choroby. Co do szczepionek i eliminacji naturalnej,
                    doskonały przykład stanowią lisy: przez wieki trzebiła je
                    wścieklizna ale ponieważ były one głównym jej rezerwuarem, zaczęto
                    masowe akcje szczepień (doustne szczepionki rozrzucane z samolotów),
                    co sprawiło że ich populacja gwałtownie wzrosła. Po kilku latach
                    jednak ich liczebność znów spada, gdyż miejsce wścieklizny zajęły
                    inne choroby (grzybice itd.), co pierwsi zauważyli Niemcy. Może by
                    więc wynaleźć szczepionkę na wszystkie możliwe choroby a jak układ
                    odpornościowy tego nie wytrzyma, bo nie może - zająć się alergiami i
                    chorobami z immunoagresji.:-DDD
                    • minniemouse Re: Hihi! 08.03.08, 22:35
                      Albert:
                      ""Masz jeszcze jakieś "argumenty"?:-P""

                      oj ty zalosny czlowieku. wlasnie dlatego w Ameryce, w obu jej
                      krajach szeroko propaguje sie kastracje i sterylizacje.
                      Nie ma takich kretynow- weterynarzy twierdzacych ze "suczka powinna
                      miec raz szczenieta" lub " ah szkoda taki piekny piesek" albo "to
                      nie rozwiaznie".
                      wrecz przeciwnie Ameryka posuwa sie tak daleko ze zwierzeta
                      sterylizuje sie juz niedlugo po urodzeniu.
                      Link ktory podales dotyczy zwierzat ZGUBIONYCH, znalezionych,
                      adoptowanych i poddanych eutanazji. Po co? zeby zachecic ludzi do
                      rejestrowania swoich zwierzat w ktorejs z podanej organizacji aby
                      latwiej jej bylo znalezc:

                      """graphic presentation of the most compelling reasons why a global
                      database for pet identification needs to exist. Simply put, the
                      industry can't recover and adopt animals that become separated from
                      their owners and, in addition, is needlessly euthanizing many
                      millions of adoptable pets."""

                      bowiem jesli zwierze jest niezarejestrowane nie sposob znalezc
                      wlasciciela, przez co w EFEKCIE wiecej takich zwierzat konczy na
                      eutanazji, niepotrzebnie, bo gdyby byly rejestrowane to mozna by
                      latwo znalezc wlasciciela i uniknac tej eutanazji.
                      ale to calkiem inny temat do dyskusji.
                      nie porownuj tez liczb z Ameryki Pln do Polski, gdzie cala Polska
                      jest mniejsza niz jedna prowincja w Kanadzie.

                      MARZENIA - boj sie boga kobieto, czy ty juz calkiem rozum
                      postradalas, porownujesz psy i koty do ludzi ?? ludzie przynajmniej
                      zajmuja sie swoim potomstwem dopoki ono samo nie zacznie sie
                      utrzymywac. nie rodza tez dwa razy w roku po 5-6 dzieci. zreszta,
                      szkoda nawet slow.

                      MJOT - z zalem, WIELKIM ZALEM stwierdzam ze jak zawsze, NIE
                      otrzymalam od ciebie odpowiedzi na konkretne pytanie- CO BYS ZROBIL
                      GDYBY ROZMNAZALY CI SIE PSY Z ROKU AN ROK?
                      nie jestem tym bynajmniej zdziwiona - NIGDY nie otrzymalam od ciebie
                      odpowiedzi na konfrontacyjne pytanie.
                      wiem dlaczego - bo wiemy doskonale ze odpowiedz jest jedna - COS
                      bys musial zrobic.

                      a sa dwa wyjscia tylko - albo absolutnie potraktowac psy jako
                      dzikie zwierzeta, co oznacza nie zaprzyjazniac sie z nimi, a
                      kontrole populacji zostawic naturze - choroby, glod, zabicie przez
                      konkurencje, drapieznika itp co zreszta dobrze opisales sam jak.
                      drugie wyjscie - pozwalac aby rozmnazaly sie bez ograniczen.
                      a co robic z tymi wszytskimi szczeniakami, dodajacymi do i tak juz
                      nadmiernej populacji - wiem ze odpowiedzi nie dostane. nigdy nie
                      dostalam.

                      a dlaczego kiedys nie bylo zalewu psow i kotow? bo drogi Mojcie
                      potomstwo zakopywano i topiono bezpardonowo zarowno we wsiach jak i
                      miastach.


                      Minnie



                      • marzenia11 Re: Hihi! 08.03.08, 22:58
                        Nie porównuje ludzi do kotów (choć co w tym złego :) ) tylko pokazuję wystepowanie dokladnie tego samego zjawiska wśród kotów i ludzi, a jednak nikt n ie wpadł na pomysł, żeby tak samo jemu przeciwdziałać tzn sterylizacja jako jedyne rozwiązanie. jak myślisz, dlaczego?
                        A to czy bezdomnych kotow biednych i chorych jest więcej (bo kotka rodzi duzo więcej razy i sztuk niż czlowiek) niż biednych żyjących w nędzy ludzi to nie ma znaczenia (bo jednak chyba ludzi na świecie do rodzenia dzieci jest więcej niż kotek). Istotne jest, że tak jest i że zarówno w ludzim jak i kocim swiecie to duży problem.
                        uwazam, że sterylizacja niekoniecznie jest jedynym i najlepszym środkiem ale NA PEWNO NAJBARDZIEJ WYGODNYM DLA CZLOWIEKA I ŁATWYM DO WYKONANIA, GDYŻ MAMY NAD KOTAMI WLADZĘ tzn . jestesmy silniejsi i nawet najepszego przyjaciela możemy zaniesc przy uzyciu własnych rąk do weta na uspienie bo np. kurcze agresywny sie stał znienacka złośliwiec jeden.
                        • minniemouse Re: Hihi! 08.03.08, 23:04
                          A PEWNO NAJBARDZIEJ WYGODNYM DLA CZLOWIEKA I ŁATWYM DO WYKONANIA,
                          GDYŻ MAMY NAD KOTAMI WLADZĘ

                          hmmm porozmawiamy jak ci sie uzbiera 125 kotow.

                          Minnie
                          • marzenia11 Re: Hihi! 08.03.08, 23:08
                            Wiesz, nie uzbiera mi się, bo mimo że mam dwie kotki to nie będą się one rozmnażać. I wracamy do punktu wyjścia i do tego czego nie jesteś w stanie zauważyć w innych postach jako konkretnego rozwiązania - odpowiedzialności wlasciciela za swoje zwierzaki. To że nie jestem zwolenniczką sterylizacji nie oznacza że rozmnażam swoje kotki. Ale o tym już pisałam.
                            • marzenia11 Re: Hihi! 08.03.08, 23:12
                              A poza tym wiele bezdomnych zwierząt bądź trafiających do schronisk to zwierzeta wyrzucone przez wlascicieli, więc bezdomność i bieda zwierzaków to w dużym stopniou też efekt braku odpowiedzialności i głupoty ludzkiej. I z powodu tejże porownuję zwierzaki do ludzi liczac na to, że moje kotki się na mnie za to nie obrażą.
                      • albert.flasz1 Oj Ty żałosna nawiedzona panienko 08.03.08, 23:17
                        www.angryvet.org/en/index.html
                        • minniemouse Re: Oj Ty żałosna nawiedzona panienko 08.03.08, 23:43
                          oj moj ty zalosny, coraz bardziej zalosny..
                          jestem przeciwko trzymaniu rybek, chomikow, ptakow, zwierzat
                          egoztycznych i wszystkiego co nie moze sie poruszac swobodnie gdzie
                          chce jak np pies czy kot.
                          Konie- uwazam ze trzymanie koni w ciasnych stajniach i malych
                          pastwiskach to barbarzynstwo.

                          ale co to ma wszystko do MOJEGO PYTANIA NA KTORE JAK DOTAD nie
                          otrzymalam poza dwiema sugestiami - odpowiedzi?
                          tylko coraz bardziej oddalmy sie od tematu.

                          Marzena- daj juz spokoj. masz dwie kotki ktorych nie wypuszczasz-
                          bardzo ladnie. ale ja sie pytam a co robic jak sie ma kota i kotke???
                          ladowac hormonami jedno i drugie przez 10 lat????

                          Minnie
                          • marzenia11 Re: Oj Ty żałosna nawiedzona panienko 08.03.08, 23:55
                            O matko twoja, dla mnie dyskusja z Tobą to trening cierpliwości. Odpowiem Ci bo już się przekonalam wiele razy, że sama do tego nie dojdziesz -no wlaśnie z powodu odpowiedzialności za zwierzęta nie mam kocura i kotki, rozumiesz to? Odpowiedzialnością się kieruję a nie swoją ochotą żeby mieć parkę. Jestes w stanie to pojąć?
                            A poza tym moje kotki były wychodzące tylko przestały odkąd ich siostra zginęła pod kolami samochodu. Tylko z tego powodu, czyli znów odpowiedzialności, tym razem za ich bezpieczeńswto. Choć wcale nie jestem przekonana, że to sluszny wybór. Myślę, że u bardziej pomyślalam o sobie. bo skąd wiadomo, że one nie chcą wychodzić i krócej żyć?
                          • albert.flasz1 Re: Oj Ty żałosna nawiedzona panienko 09.03.08, 07:54
                            Na Twoje pytanie odpowiedziałem wyraźnie i to dwukrotnie:
                            sterylizacja jest zabiegiem chirurgicznym, który ma swoje wskazania
                            z różnych przyczyn - użytkowych, zdrowotnych, społecznych itd. i
                            rozpatrywanie go w kategoriach "za" i "przeciw" jest dziecinadą.
                            Takie podejście do niego jak Twioje jest tylko klajstrowaniem
                            problemu by uspokoić własne sumienie, gdyż przyczyny problemu leżą
                            gdzie indziej: jak jest potrzeba, jest i towar o żądanych
                            parametrach - także w Kolumbii brytyjskiej.
                            www.animaladvocates.com/dog-breeding/puppymills/
                            • minniemouse Re: Oj Ty żałosna nawiedzona panienko 09.03.08, 21:25
                              Ja sie ciebie Albert NIE pytam CO TO JEST sterylizacja bo bardzo
                              dobrze to wiem.

                              ja sie pytam CO ZAMIAST STERYLIZACJI? C-O ????

                              jaki SKUTECZNY srodek proponujesz w miejsce sterylizacji?
                              moze jak zrozumiesz to pytanie, i inni, to ktos wreszcie odpowie z
                              sensem i konkretnie.

                              Puppy mills i inne takie to jest tez ZUPELNIE inna para kaloszy do
                              dyskusji. Ja sie pytam konkretnie CO MA ROBIC WLASCIEL ZWIERZECIA
                              ABY ZAPOBIEC ROZMNAZANIU A ZWLASZCZA PRYWATNY, NIE- HODOWCA!!!!
                              KTORY SOBIE PIESKA KUPIL LUB PRZYGARNAL "DLA PRZYJEMNOSCI"!
                              ZROZUM TO.

                              slucham...

                              Minnie
                              • albert.flasz1 Re: Oj Ty żałosna nawiedzona panienko 10.03.08, 07:46
                                Dobić je łopatą albo utopić - i oświadczam, że ta idiotyczna "dyskusja" już mi się znudziła.
    • y3y Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 08.03.08, 23:53
      Marzenia11 - ja mam w domu 5 kotow : 3 kotki i 2 koty - co proponujesz ?
      • marzenia11 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 08.03.08, 23:57
        A dlaczego mam Ci coś proponować? Sama ponosisz konsekwencje swoich decyzji. ja ma dwie kotki i nie pytam Ciebie co mam z nimi robic. Plus dwa kocury do adopcji.Poza tym przeczytaj uważnie caly wątek, a potem zadawaj pytania np. o mój wiek.
        • y3y Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 09.03.08, 00:01
          a moze ty przeczatasz jeszcze raz moj post - tego wymaga kultura .
          ja konsekwencji posiadania 5 kotow nie ponosze :)
          • marzenia11 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 09.03.08, 00:02
            Przeczytałam, chyba swwiadczy o tym moje pytanie dlaczego mam Ci cos proponować. Ja konsekwencji posiadania dwoch kotek tez nie ponoszę (oczywiście mam na mysli konsekwencje ich zdolności do rozmnażania)
            • y3y Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 09.03.08, 00:04
              moje pytanie odnosi sie do twoich poprzednich wypowiedzi . myslalam, ze wiesz o
              czym piszesz.
              • marzenia11 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 09.03.08, 00:13
                Odpowiadam na Twoje pytania, a że nie rozumiesz nic na to nie poradze. A może nie wiesz o co pytasz? W każdym razie dyskusja z Tobą to przepychanka połączona Z agresją słowną, dla mnie to jest bez sensu i nie zamierzam jej kontynuować.Wolę zabawę z kotkami.
                • y3y Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 09.03.08, 00:18
                  ty nie odpowiedzialas na moje pytanie .... nie jestes partnerem do dyskusji .
                  • minniemouse Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 09.03.08, 00:51
                    nie odpowiedziala bo nie ma co.

                    ""wlaśnie z powodu odpowiedzialności za zwierzęta nie mam kocura i
                    kotki, rozumiesz to? Odpowiedzialnością się kieruję a nie swoją
                    ochotą żeby mieć parkę. Jestes w stanie to pojąć?
                    A poza tym moje kotki były wychodzące tylko przestały odkąd ich
                    siostra zginęła pod kolami samochodu.""

                    az oplulam komputer ze smiechu. idac twoim rozumowaniem
                    odpowiedzialny to taki ktory ma tylko albo da koty albo dwa kocury.

                    do tego okazuje sie ze twoje kotki byly wychodzace ???? a co by bylo
                    gdyby ktoras ponioslo i nie wrocila na czas dawki hormonow???
                    nie mowiac o tym ze hormony nie zabezpieczaja 100% przed ciaza.
                    ale tobie to sie pewnie ""nie zdarzy"", prawda?


                    no i nie odpowiedzialas co ma robic ktos kto ma zwierzeta obojga
                    plci... bo nie wiesz co powiedziec.

                    Minnie
                    • minniemouse Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 09.03.08, 00:52
                      *dwie kotki albo dwa kocury*
                      • y3y Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 09.03.08, 01:12
                        marzenia11 09.03.08, 00:13

                        "Odpowiadam na Twoje pytania, a że nie rozumiesz nic na to nie poradze. A może
                        nie wiesz o co pytasz? W każdym razie dyskusja z Tobą to przepychanka połączona
                        Z agresją słowną, dla mnie to jest bez sensu i nie zamierzam jej
                        kontynuować.Wolę zabawę z kotkami."

                        przeciez to jest belkot :(
                        zabawiaj sie lepiej z kotkami i nie udzielaj sie na forach publicznych.
    • marti_1983 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 21.03.08, 23:19
      Odpowiem tak,
      Mam ciotkę, niby kobieta po studiach, rozumna i dość inteligentna.
      Ona sobie nie da przetłumaczyć, że sterylizacja ma sens.
      Jej odpowiedź : "Bo to nienaturalne"
      Tłumaczenie jej, że nienaturalne jest, że przeżyła raka macicy (bo
      chemia i rodioterapia a w końcu operacja) nic nie pomaga.
      Jej liczne zwierzaki namnażają się jak pluskwy i nic. A kotki zawsze
      można rozdać, potopić, albo rozrzucić po okolicy, tak samo pieski.

      Osoba niereformowalna, wierzy, że natura sobie poradzi ( w przypadku
      zwierząt, bo sama jakoś nie wierzy naturze tylko medycynie)

      Zanim się z nią przestała spotykać, usłyszała jeszcze : "nie mogę im
      odmówić radości macieżyństwa"

      A potem owe "radosne" szczeniaczki i kocięta zdychają z głodu.

      Jak dla mnie to rodzaj szaleństwa. Albo nie myślenia o
      konsekwencjach ( i ludzie rozmnażają się czasami bez sensu i w
      nadmiarze)
      • minniemouse Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 22.03.08, 11:38
        ja wlasnie tez tego nie rozumiem.

        poza tym - "radosc macierzynstwa"?? przeciez zwierzeta potrafia
        zjadac swoje mlode.

        Minnie
        • albert.flasz1 Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 22.03.08, 11:45
          ...Czego nie można powiedzieć o ludziach. Pewnie dlatego niektórzy
          mają taki kompleks rozrodu, seksu i sterylizacji. Co na to
          specjaliści? A w ogóle, to bardzo Wam zależy na
          nieskończonym "podnoszeniu" tego kretyńskiego wątku? Znów jakaś
          głupawa "akcja"?
          • minniemouse Re: Do przeciwnikow sterylizacji... 22.03.08, 23:00
            hehe to czemu sam go podnosisz??

            Wesolych Swiat Wielkanocnych
            Wielkich jajek ;)


            Minnie