Dodaj do ulubionych

Najgorsze forum na gazecie

09.03.08, 00:11
Chciałabym Wam tylko przekazać, iż uważam, że to forum jest najgorszym gazetowym forum jakie widziałam, a korzystam z wielu.

Potraficie w większości wypowiedzi tylko wypominać, pouczać, opluwać, grozić palcem, mądrować się, mieszać z błotem, obrażać i tym podobne.

Wiecznie czytać można tu o cudownych, wspaniałych i niezastąpionych rodowodach, karmach z najwyższej półki itd. A ponad połowa wypowiedzi w różnych wątkach to wasze słowne utarczki i walka kto komu wbije większą szpilę między żebra. Niektórzy nawet potrafią ją tam przekręcić...

Specjalnie obeszłam kilka forów o zwierzakach i na żadnym nie zauważyłam aż takiej zajadłości, nienawiści i złośliwości.

Na labradorach, jamnikach i innych nikt nie miesza ludzi z błotem bo nie kupili psa z papierem albo zrobili coś co powszechnie tu uważane jest za OKROPNE i niezgodne z waszymi przekonaniami...

Każdego z nas ma czasem prawo ponieść, ale czytając ostatnie wasze tu wypowiedzi dochodzę do wniosku, że naprawdę traktujecie to miejsce i innych ludzi jak worek treningowy...

Podsumowując moją wypowiedź chcę powiedzieć, że nazwy forum nawet nie powinno się zmieniać. Jest idealna, ale należy gdzieś dodać, że nie chodzi w niej wcale o naszych braci mniejszych a większości ich właścicieli wypowiadających się tutaj !!

finito
Obserwuj wątek
    • marzenia11 Re: Najgorsze forum na gazecie 09.03.08, 00:17
      O rany, zgadzam się z Tobą, kurcze. Choć mnie samą ponosza różne wypowiedzi. Może nie trzeba reagować choć ja mam małą tolerancję na ludzką glupotę. Ale masz rację, na przyklad na gazetowym forum Zdrowie kobiety regulamin zabrania używania dużych liter jako przejaw emocjonalnego charakteru wypowiedzi (nazwę to tak ogólnie). Jest moderatorka ktora tego (m.innymi oczywiscie) pilnuje.
        • marzenia11 Re: do tenshi 09.03.08, 10:14
          Zgadzam się z Tobą i widzę, że osoby mocno agresywne i plujące (nawet na swój komputer, nie tylko na ludzi) włączyły sie do tego wątku. Na szczęście minnimouse i y3 nie widziałam na innych forach a i z racji ich sposobu komunikowania myśli od dzisiejszego rana postanowiłam przestać odpowiadać na ich posty. Dzieki Ci, że zwrócilaś mi uwagę na to co się tu dzieje. Wyłączam się z "treningów", a jak będzie trzeba to i z tego forum.
          Milego dnia :)
          • po.prostu.ona Re: Najgorsze forum na gazecie? 09.03.08, 17:23
            Zauważ, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce sobie "podymić" i
            wrzuci wątek o sterylizacji, rodowodach itp. Mam wrażenie, że nie
            chodzi tu o dobro zwierząt czy przekonanie kogokolwiek do
            czegokolwiek, lecz zwyczajne pragnienie wywołania zadymy.
            Ja w takich dyskusjach nie biorę udziału, to bez sensu. Wolę
            konkretne działania na swoim podwórku, z otwartą przyłbicą, pod
            własnym nazwiskiem. Zapewniam forumową młodzież, że jest to znacznie
            bardziej satysfakcjonujące, niż iluzoryczna wygrana w sieciowej
            pyskówce.
            Nie przestaje też mnie zadziwiać, że można czuć się obrażonym przez
            jakiś anonimowy nick i nie rozumieć, że wszelkie wypowiedzi świadczą
            wyłącznie o ich autorach, a nie adresatach :-)
            A jeśli jakieś forum mi się nie podoba - takowych, przyznam jest
            całkiem sporo - to najzwyczajniej w nim nie uczestniczę, darowując
            sobie i innym uczestnikom moje przemyślenia na ten temat. :-)
          • a_na Re: Najgorsze forum na gazecie? 11.03.08, 12:54
            albert.flasz1 napisał:
            > Szkoda że została myszka Miki, a_na, dina i jeszcze parę innych...:-(

            Haha..a czymże sobie zasłużyłam,że znalazłam się na czarnej liście szanownego
            alberta?? :-P
    • makbyt Re: Najgorsze forum na gazecie 09.03.08, 19:47
      No to ja jako Troll się odezwę i podymię.
      Za zajadłe , zawzięte i obrażające ludzi akurat uważam Was kochane
      miłośniczki, bojowniczki o prawa zwierząt. Ponieważ nie potraficie
      odsunąć emocji i obiektywnie popatrzeć na zaistaniałe w danym
      przypadku okoliczności.
      Pyskówki , obrażanie , nazywanie ludzi obrażliwymi epitetami to
      akurat od Was mnie spotkało.
      A forum jest od tego żeby zabrał głos każdy a jak zauwazyłam to
      częściej Wam brak ogłady i kultury w dyskusji.
      A że z Was się ironizuje? Taki jest skutek Waszej zajadłości i
      bezkompromisowości.
      I doceńcie że piszę o WAS z dużej litery!
    • majenkir Re: 09.03.08, 22:13
      tenshii napisała:
      >to forum jest najgorszym gazetowym forum jakie widziałam,

      Widac, ze nie bywasz na "Polonii".
      Pierwszy watek z brzegu ;)):
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=76770648&a=76773306
      • minniemouse Re: 09.03.08, 22:23
        Kolejny dowod na twoja bezdenna glupote Albert - dopiero co mnie
        atakowales ze przyczyna nadmiernej populacji sa hodowle i chec
        posiadania pieska a to trendy a to dla zabawy, czyli popyt= rynek.
        a teraz, bardzo logicznie, przyklaskujesz tym ktorzy oburzaja sie na
        tych ktorzy dokladnie takie rzeczy KRYTYKUJA.

        hahahahahhahahaa ale logika u ciebie :)

        Minnie
            • tenshii Re: 10.03.08, 11:43
              Nawet w tym temacie zaczynasz. Nie odpuścisz.
              Zaliczam cię do grona najbardziej zawziętych pieniaczek tego forum.
              • albert.flasz1 Re: 10.03.08, 11:58
                Niektórym po prostu trudno jest zrozumieć że są na świecie ludzie otwarci na różne opcje, choć mający własne zdanie, dla których istnieją nie tylko kolory czarny i biały...:-D
                • y3y Re: 10.03.08, 18:55
                  ja to rozumiem . denerwuje mnie jednak gdy ktos ma "jakies" zdanie i nie
                  potrafi rzeczowo tego uzasadnic lub nie odpowiada na pytania i zbacza z tematu.
                  • minniemouse Re: 10.03.08, 22:02
                    ""Zauważ, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce sobie "podymić" i
                    wrzuci wątek o sterylizacji, rodowodach itp. Mam wrażenie, że nie
                    chodzi tu o dobro zwierząt czy przekonanie kogokolwiek do
                    czegokolwiek, lecz zwyczajne pragnienie wywołania zadymy.
                    Ja w takich dyskusjach nie biorę udziału, to bez sensu. Wolę
                    konkretne działania na swoim podwórku, z otwartą przyłbicą, pod
                    własnym nazwiskiem.""

                    Jesli chodzi o mnie to masz zle wrazenie. Nie zakladam watkow po to
                    zeby "podymic". Zadalam konkretne pytanie do konkretnych osob,
                    zadajac odpowiedzi. Przeciwnicy zawsze tak strasznie biadola jaka to
                    ogromna krzywda jest wyrzadzana niewinnym zwierzatkom - wiec prosze
                    slucham??? to co zamiast?

                    Oczywscie zamiast konkretnych przykladow zostalam zalana
                    slowotokiem, odpowiedziami nie majacymi nic wspolnego z moim
                    pytaniem, dokladnie jak to napisal/a Y3y:

                    ">denerwuje mnie jednak gdy ktos ma "jakies" zdanie i nie
                    > potrafi rzeczowo tego uzasadnic lub nie odpowiada na pytania i
                    zbacza z tematu.""

                    czego najwyrazistszym przykladem sa ostatnie trzy zdania wymienione
                    pomiedzy mna a Albertem - "nie pytam CO to jest sterylizacja ....itd

                    (na ktore, nawiasem mowiac jego alernatywa-"dobic lopata i topic" -
                    jest paradoksalnie rzeczywiscie skutecznym srodkiem na
                    zapobiegniecie nadmiernej populacji)

                    Tak ze przemysl to sobie zanim zaczniesz pomawiac kogos o chec
                    wywolywania "zadymki".

                    Co do ""konretnych dzialan na swoim podworku, z podniesiona
                    przylbica"" - to bardzo ladnie, ale zauwaz ze Internet to potega,
                    siedzi na nim znacznie wiecej ludzi niz na twoim podworku.
                    Nie radze lekcewazyc internetowych forumow.

                    Minnie


                    • lu221 Re: 10.03.08, 23:15
                      Minniemouse, bardzo już nie chciałam się odzywać, ale ja również odnoszę
                      wrażenie, że po prostu prowokujesz, choćby poprzez formę wypowiedzi. Nawet jeśli
                      Twoje intencje są dobre, ja odczytuję Twoje słowa jako chęć kłótni, a nie dyskusji.
                      • y3y Re: 11.03.08, 00:01
                        to sa powazne problemy , o ktorych powinnismy rozmawiac. ja szanuje czyjes (inne
                        od mojego ) zdanie , pod warunkiem , ze ten ktos chce na ten temat rozmawiac i
                        ma cos do powiedzenia . nie sadze aby zalozenie takiego tematu bylo checia
                        zrobienia zadymy . i tak przeciwnikom kastracji nie podoba sie forma wypowiedzi
                        tych drugich i na odwrot. ;)

                        niedawno od pewnej znajomej uslyszalam , ze cyt: "prawdopodobnie kastracja psow
                        jest zabroniona" :( - rewelacja !
                        poza tym , ona jest przeciwna kastracji bo pies stanie sie ponury , straci
                        radosc zycia.... itd - takie argumenty uslyszalam . oslupialam na wiesc o tym ,
                        ze kastracja psow jest zabroniona i te jej argumenty przeciw kastracji .....

                        jedna z forumowych kolezanek proponuje posiadanie 2 kotow albo 2 kotek - i po
                        problemie :) - to jest przeciez niedorzeczne ....

                        poza tym u mnie taka metoda nie sprawdzilaby sie .
                        moze zleja mnie co niektorzy - ale moje koty sa wychodzace - tlumaczyc tego nie
                        bede bo nie musze . ale nawet gdyby nie byly wychodzace , co powinnam zrobic ?
                        powinnam pozbyc sie kotek i dobrac koty albo odwrotnie ?
                        wszystkie moje koty sa wykastrowane i jakos nie zauwazylam zmian w ich
                        zachowaniu. kochaja nas tak samo jak przedtem , sa tak samo wesole i
                        przytulaste. na zdrowiu zadne z nich nie podupadlo.

                        przygarnelismy kotki i jestesmy za nie odpowiedzialni. robimy wszystko aby one
                        czuly sie szczesliwe ale nie dopuscimy do zwiekszania ich populacji .
                        gdy ktos nie kastruje zwierzecia - ja szanuje to , byle byly to jasne i logiczne
                        przyczyny.

                        ktos na tym watku przyrownal Polske do kraju zabobonnego w kwestii kastracji
                        zwierzat . ja nie mieszkam w Polsce . tutaj (dzie ja mieszkam) rozmnazanie
                        zwierzat dla kasy to nic zlego. o tym (nawet moi znajomi) mowia glosno.
                        kupowanie zwierzat u pseudohodowcow -to rowniez nic zlego. ja osobiscie nie
                        spotkalam sie tutaj z taka walka z bezdomnoscia wsrod zwierzat . dzikie koty tez
                        nas odwiedzaja , wtedy je dokarmiam.
                        na autostradach co roku widze rozjechane koty .... :(
                        psy przywiazuje sie do drzewa w lesie ... pani lub pan po urlopie biora ze
                        schroniska nastepne zwierzatko .
                        Polska wcale nie jest inna od innych krajow , wiec takich dyrdymalow nie nalezy
                        wypisywac.

                        dlaczego tak latwo mozna wejsc w posiadanie zwierzecia? ......
                        koniec i kropka.
                        • y3y Re: 11.03.08, 00:04
                          sprostowanie : porownanie Polski do kraju zabobonnego bylo na watku o
                          sterylizacji . :)
                          • hania261 Re: 11.03.08, 10:11
                            "przeciwnikom kastracji nie podoba sie forma wypowiedzi
                            tych drugich i na odwrot. ;) "
                            Ja nie jestem przeciwnikiem kastracji jako takim, traktuje zabieg jako zlo
                            konieczne, moje zwierzeta sa wykastrowane bo nie ma innego wyjscia, denerwuje
                            mnie tylko ton wypowiedzi miniemouse, zniecheca wszystkich swoja agresja i
                            nienawiscia do forumowiczow, ktorzy maja odmienne zdanie, podburza i troluje.
                            • minniemouse Re: 11.03.08, 10:46

                              """miniemouse, zniecheca wszystkich swoja agresja i
                              > nienawiscia do forumowiczow, """

                              tak tak, nienawidze was okropnie, i w piwinicy robie bombe aby was
                              niedlugo wysadzic w powietrze!

                              :)

                              Minnie
                              • marzenia11 Re: 11.03.08, 19:19
                                Na szczęscie nie mieszkasz w Polsce a nawet bardzo daleko stąd, w innej strefie czasowej, wiec jestesmy bezpieczni. A nawet gdybyś chciała przyklecieć to też jesteśmy bezpieczni, bo nasze koty mające 6 zmysł i wyczuwające kataklizmy dadzą nam znać swoim zachowaniem. Tak więc jest ok.
                            • y3y Re: 11.03.08, 11:22
                              "hania261 :
                              Ja nie jestem przeciwnikiem kastracji jako takim, traktuje zabieg jako zlo
                              konieczne, moje zwierzeta sa wykastrowane bo nie ma innego wyjscia, denerwuje
                              mnie tylko ton wypowiedzi miniemouse, zniecheca wszystkich swoja agresja i
                              nienawiscia do forumowiczow, ktorzy maja odmienne zdanie, podburza i troluje."

                              haniu - z ta nienawiscia i podburzaniem miniemouse to juz przesadzilas . troche
                              dystansu zycze :)

                              jezeli chodzi o kastracje - jestem jej zwolenniczka bo mimo wszystko wiecej
                              przemawia ZA niz przeciw niej.
                              mamy znajomych , oni mieli juz 13 kotow i ciagle pojawialy sie nowe mioty. tyle
                              nowych domkow nie byli w stanie znajdywac i maluchy wedrowaly w koncu do
                              schronisk :(
                              chyba tego nie pochwalicie - prawda ?
                              w koncu wszystkie koty wykastrowali .

                              pozdrawiam zwolennikow i przeciwnikow kastracji :)
                    • po.prostu.ona Re: 11.03.08, 16:55
                      minniemouse napisała:

                      >
                      > Tak ze przemysl to sobie zanim zaczniesz pomawiac kogos o chec
                      > wywolywania "zadymki".

                      Ten gorący temat - kastracja zwierząt towarzyszących - był na tym
                      forum tyle razy wałkowany, na tyle sposobów i tylu formach - że
                      trudno się dziwić, iż kolejna jego wrzuta i to jeszcze w
                      postaci "odezwy do narodu" może wywołać li tylko zadymę. Dlatego to
                      chyba nie ja jestem osobą, która powinna coś przemyśleć.

                      >
                      > Co do ""konretnych dzialan na swoim podworku, z podniesiona
                      > przylbica"" - to bardzo ladnie, ale zauwaz ze Internet to potega,
                      > siedzi na nim znacznie wiecej ludzi niz na twoim podworku.
                      > Nie radze lekcewazyc internetowych forumow.
                      >
                      >
                      Nie wiem, co to są "internetowe forumy", wiem natomiast, że
                      ogólnodostępne fora internetowe, takie jak choćby to, nie mają
                      żadnej potęgi ani mocy sprawczej. Niezależnie od tego, ile osób na
                      nich siedzi i co im się w główkach roi. Z całym szacunkiem.
                      Na "moim podwórku" natomiast nie jestem anonimową panią X, lecz kimś
                      znanym, o ustalonej reputacji, którą mogę wykorzystać dla
                      realizowania określonych celów, takich chociażby jak pomoc bezdomnym
                      zwierzętom. Tym konkretnym, z mojego podwórka i tym ze schroniska w
                      moim mieście. Mam wrażenie, że ma to więcej sensu niż marnowanie
                      czasu i energii na forumowe pyskówki.
                      Gwoli sprawiedliwości dodam, że są fora, takie jak np. Miau, czy
                      Dogomania, gdzie można rzeczywiście zdziałać wiele dobrego. One
                      jednak rządzą się nieco innymi zasadami niż to.
    • tenshii Re: Najgorsze forum na gazecie 11.03.08, 11:44
      Skupiliście się w tym wątku na sterylizacji, a tak naprawdę nie ten 100paro postowy wątek popchnął mnie do napisania tego.
      Sprawa sterylizacji jest sprawą, o której można długo mówić, można przedstawiać wiele arguementów za jedną albo druga stroną.
      I chociaż tamten wątek też nie był zbyt "miły" do napisania tego popchneło mnie coś innego. Szalę goryczy przelał wątek o kociej zagadce.
      Zwykły, niewinny, fajny wątek o żwirku dla kotów. Wydawałoby się nic strasznego. Podczas gdy miał tam miejsce taki tekst:
      """A w ogóle,
      to pierwszy raz słyszę o uczuleniu na bentonit: przecież to są
      naturalne skały osadowe - wapienie i glinokrzemiany.""


      zalamujesz mnie czlowieku. nie masz pojecia ze uczulenie mozna miec
      na wszystko? welna tez jest naturalna a ludzie maja na nia
      uczulenie. nie wspomne o jajkach, truskawkach, pylkach traw, drzew
      itp itd. ales ty niedoktszalcony. i jeszcze tak sie wymadrzasz na
      forum.

      Minnie

      Tak, czepiłam się Minnie, ale ona wyraźnie albo trolluje i prowokuje albo nie radzi sobie z emocjami....

      Czegoś takiego na tym forum niecierpię....
      • albert.flasz1 Re: Najgorsze forum na gazecie 11.03.08, 14:55
        Myślę, że raczej nie radzi sobie z emocjami a wiedzę czerpie głównie z kolorowych pism... Nieważne. Główny problem w moim przekonaniu leży w pryncypialnym podejściu i poczuciu własnej wyższości u niektórych i właśnie w przypadku tematów kontrowersyjnych wypływa to na wierzch. Czy nie uważacie, że stawianie sprawy "sterylizacja - za czy przeciw" jest po prostu głupie? Czy jesteście za czy przeciw operacjom chirurgicznym? Za czy przeciw marynowaniu grzybków? O ile sterylizacja jest dobrym sposobem zapobiegania _niekontrolowanemu_ rozmnażaniu zwierząt, których mamy nadpopulację (wolno żyjące koty, schroniska itd.), o tyle niektórzy robią z niej bożka i sposób na uspokojenie własnego sumienia - coś jakby co niedzielę chodzić do kościoła, by ze spokojnym sumieniem móc grzeszyć przez resztę tygodnia. Posegregowałem odpady, zaadoptowałem psa ze schroniska, wysterylizowałem kotkę, wysłałem SMSa o treści "pomagam" - więc jestem dobry, świadomy i "trendy"... A że w żadnym stopniu nie rozwiązuje to podstaw problemu - nie moja sprawa. Coraz więcej ludzi zwierzęta, także te chowane dla przyjemności i towarzystwa traktuje jak zabawkę, towar, który trzeba posiadać bo to jest modne, wybiera się w sklepie jak ciuch lub samochód, w postaci "gotowej do użytku" - czyli zaszczepiony, wykastrowany, z worem karmy w promocji i z zapewnionym serwisem po sprzedaży w postaci adresów treserów, weterynarzy, kosmetyków... A gdy się znudzi - po prostu się go oddaje lub wyrzuca i jego cena, pochodzenie itd. nie ma znaczenia. To ludzkia obłuda prowadzi do zła a nie niepoddawanie się modnym hasełkom. No dobra, rozpisałem się, więc na koniec tylko obiecam, że "trolli" i trollopodobnych więcej zaczepiał nie będę, chyba że znów przesadzą...;-)
    • baremi Re: Najgorsze forum na gazecie 11.03.08, 19:10
      Myślę, że mogłoby to być naprawdę fajne forum. Piszą tu często ludzie, którym np. 'przytrafił' się jakiś piesek czy kotek i nie wiedzą co dalej, a mają dobre chęci. Liczą na informacje, rady, wskazówki, a nie gromy i krytykę, a często właśnie one sypią się na ich biedne głowy zamiast konstruktywnej pomocy.
      Trzeba też starać się zrozumieć ludzi. Jakoś trudno uwierzyć mi w to, że ktoś kto tego nie potrafi, świetnie rozumie zwierzęta.
      To taka moja prośba - o wyrozumiałość dla nowincjuszy. Niech wiedzą, że miłośnicy zwierząt to normalni ludzie, a nie jacyś fanatycy z klapkami na oczach:)
      • minniemouse Re: Najgorsze forum na gazecie 12.03.08, 02:46
        """Ten gorący temat - kastracja zwierząt towarzyszących - był na tym
        forum tyle razy wałkowany, na tyle sposobów i tylu formach - że
        trudno się dziwić, iż kolejna jego wrzuta i to jeszcze w
        postaci "odezwy do narodu" może wywołać li tylko zadymę. Dlatego to
        chyba nie ja jestem osobą, która powinna coś przemyśleć."""

        Nie przypominam sobie aby ktos postawil sprawe tak jasno i
        zdecydowanie jak ja i zazadal konkretnej odpowiedzi od przeciwnikow
        sterylizacji - 'jesli nie sterylizacja, to co'?
        - a to nie znaczy ze jak ktos zaklada taki watek to dlatego ze
        akurat zaciera rece na zadyme. I to wlasnie polecalam abys
        przemyslala - ze o ile nie jestes jasnowidzaca nie mozesz znac
        czyichs intencji.

        Problem polega na tym ze okazalo sie ze przeciwnicy sterylizacji po
        prostu nie maja silnych argumentow. kazda propozycja jaka padla
        zostala z latwoscia obalona jako nieskuteczna lub malo skuteczna.
        trzymanie dwoch kotow tej samej plci - to smiech. w dodatku okazuje
        sie ze koty sa wychodzace. jeszcze wiecej smiechu.
        Hormony? a jak kot nie pojawi sie w pore aby zaaplikowac? a co ze
        skutkami ubocznymi podawania hormonow i skutkami wiecznych rujek itd.
        Albert przyparty do muru na pytanie jakie sa skutki uboczne
        sterylizacji wykrecil sie jak zwykle sianem. frazesami, w ktorych
        celuje tak jak i w tym watku.

        Teoria Mjota aby zwierzeta zwrocic do natury jako dzikie - piekne,
        ale nierealne. I oczywscie jak zawsze, jak ZAWSZE, przyparty do
        muru - "co by zrobil gdyby jego pieski z roku na rok rodzilyby
        kolejne potomstwa" (o potomstwa potomstwie nawet nie wspomne) - jak
        zawsze mnie zlekcewazyl. tym razem zabolal mnie towj brak reakcji
        Mjocie. moze dlatego ze musialbys mi przyznac racje ze cos z tym
        trzeba by bylo zrobic? ze nie da sie tylko usmiechac i glaskac
        zwierzatek?... W kazdym razie - zero reakcji. Nigdy jeszcze od Mjota
        nie dostalam na ten temat odpowiedzi a tyle razy juz pytalam. jak
        przychodzi co do czego... zero rekacji.

        W watku "Studentki" - oto osoby ktore dobrze wiedza jak czesto jest
        tak ze ktos komu zachce sie pieska lub kotka nie ma pojecia jakie z
        tym sa zwiazane koszta i praca. I potem zrozpaczeni lub wsciekli
        pisza posty w stylu "juz mam dosyc tego brudzenia, tych klakow,
        sasiadow skarzacych sie na ujadajacego podczas mojej nieobecnosci
        psa, na poniszczone meble podarte firanki, kot sikajacy wszedzie
        tylko nie do kuwety".. sa ironicznie obwolane mianem "fachowcow".
        hmmm no ktoz moze byc owym "fachowcem" jesli nie tacy co chca
        uprzedzic co to znaczy miec zwierze a domu.
        ale w/g niektorych lepiej tego nie robic bo przez to sie "forum
        psuje".
        lepiej dawac rady co robic z niechcianym kotem lub psem.


        """Nie wiem, co to są "internetowe forumy", wiem natomiast, że
        ogólnodostępne fora internetowe, takie jak choćby to, nie mają
        żadnej potęgi ani mocy sprawczej. """

        ale maja wielka potege edukacyjna, cos czego widze nie potrafisz
        docenic.

        ""Tak, czepiłam się Minnie, ale ona wyraźnie albo trolluje i
        prowokuje albo nie radzi sobie z emocjami.... ""

        A moze bys sie tak z raz zastanowila wreszcie co warta jest
        rada "lekarza" (weterynarii wprawdzie, ale niby lekarza) ktory nie
        ma pojecia na czym polega alergia i ze "naturalne skaly osadowe" tez
        moga byc przyczyna wystapienia alergii?

        i jaka ta twoja czara goryczy bylaby wielka gdybys poszla do
        takiego "lekarza" z kotkiem uczulonym na "naturalny zwirek". ale on
        by rzecz jasna nie wierzyl za na naturalny zwirek mozna miec
        uczulenie. wspolczuje takiemu kotkowi.

        ""Myślę, że raczej nie radzi sobie z emocjami a wiedzę czerpie
        głównie z kolorowych pism...""

        a ty swoja skad skoro nie znasz sie na tak elementarnych rzeczach
        jak alergia?

        reszta twojej wypowiedzi to jak zawsze, belkot.
        istne pseudo- weterynaryjne Radio Maryja.

        Minnie







        • mjot1 Mój wkład znaczący w "denność" forum tego. 12.03.08, 13:05
          I cóż by tu rzec Myszko?
          A przecie wywołany po dwakroć do tablicy coś rzec muszę...
          Na pytanie: „co by zrobil gdyby jego pieski z roku na rok rodzilyby
          kolejne potomstwa?”
          Odpowiem naiwnie, lecz szczerze: nie wiem. Nie wiem bom nie
          zaprzątał sobie tym głowy.
          Jakoś tak się zdarza, że od lat rezydują u mnie średnio dwa psiaki.
          Oczywiście parka :-) Nie muszę chyba nadmieniać, że są to
          przygarnięte nieszczęścia porzucone przez „miłośników”.
          Bywa też jeden „dochodzący” wiedząc, że spotka go tu dobre słowo i
          pełna micha. Bywają też rezydenci chwilowi, tzw. „przechodni”.
          Uważam, że moja polanka dla takiej liczby jest optymalna ze względu
          na ich psie potrzeby no i na utrzymanie tylu mnie po prostu stać by
          zapewnić to, co im się bezsprzecznie należy.
          Tak więc jak nadmieniłem od lat rezyduje parka jednak problem, który
          tu jest stawiany jako „sprawa życia i śmierci” na mojej polance nie
          istnieje. Raz jeden świadomie pozwoliliśmy by suczydło marki ON
          doczekało się potomstwa.
          Na pytanie: jakimż to cudem nie dochodzi do rozmnażania się w
          postępie geometrycznym? co wg Twej Myszko logiki winno mieć miejsce.
          Odpowiem: nie jest to żaden cud. Ja jedynie mam warunki by zapewnić
          zwierzakom nie tylko „wikt i opierunek”, lecz także by w chwili
          wiadomej odizolować. Mam też Moją Zdecydowanie Lepszą Połowę, która
          potrafi dopilnować i dzielnie sobie z tym radzi a jest to wielce
          czasochłonne i wymaga anielskiej wprost cierpliwości.

          Zgoła inaczej rzecz się ma z kotami.
          Kotów przez naszą chałupinkę przewinęło się sporo. Każdy kot to inna
          osobowość, każdy jest kimś, każdy jest indywidualistą. Obecni (od
          ładnych kilku lat) rezydenci to Albin i Etos. Oczywiście czystej
          krwi dachowce i oczywiście uratowane przed zagładą.
          Kot ma u mnie prawa szerokie m. in.: pełny luz i prawo do życia
          na „kocią łapę”.
          Kot jest dla mnie żywym symbolem niezależności i wolności i nikt,
          absolutnie nikt tego nie zmieni albowiem wartości te cenię sobie
          szczególnie.
          Jednocześnie muszę stwierdzić zadziwiający i (jak widać dla co
          poniektórych) niezrozumiały fakt: w okolicy mej nie odnotowano
          inwazji kotów.
          Cud? A może przyczynek do kolejnego (którego to już?) odkrycia
          Ameryki, że jednak nie ma prawd absolutnych...

          By nie przynudzać już dłużej na pytanie fundamentalne: co zamiast
          kastracji?
          Odpowiadam:
          O „posiadaniu” zwierzaka nie powinno decydować uczucie czy jeno
          odruch chwili a przede wszystkim zdrowy rozsądek!
          Hasełkiem: „moda na nieposiadanie zwierząt” nie robię sobie
          tzw. „jaj”, lecz rzuciłem je zupełnie serio.
          Ja może i naiwnie, lecz naprawdę poważnie obawiam się kolejnego
          wpychania naszych ludzkich paluchów w nieswoje sprawy.

          „...zero reakcji” powiadasz i dobijasz stwierdzeniem: „Nigdy jeszcze
          od Mjota nie dostalam /.../ odpowiedzi a tyle razy juz pytalam.”
          Cóż... Niegrzecznie a co mi tam! wet za wet.
          Zadawałem i ja pytania, na które reakcja jak zwykle zerową była:
          „Od kiedy to ludzkość w mądrości swej i z powodzeniem zaczęła
          stosować rewelacyjną w swych skutkach metodę kastracji w stosunku do
          zwierzaków?
          I jakimż to cudem zanim zaczęto stosować tę rewelację nie zalały nas
          masy zdziczałych psów i kotów?
          Otóż ludzkość w mądrości swojej przeprowadziła pewien eksperyment.
          W ramach procesu cywilizacyjnego znanego jako „Akcja Wisła”
          (podobnych nasza cywilizacja przeprowadziła wiele) skazano na
          bezpańskość, bezdomność i w efekcie na zdziczenie masę
          zwierząt „udomowionych”. Jak to się stało, że w wyniku
          niekontrolowanej chuci owe nieszczęsne Bieszczady nie zostały zalane
          doszczętnie przez masę zdziczałych kotów? Czyżby jednak i tam z
          powodzeniem zastosowano owo cudowne panaceum?

          Najniższe ukłony! M.J.
          • sun_of_the_beach Re: Mój wkład znaczący w "denność" forum tego. 12.03.08, 16:40
            Nic dodać nic ująć zarówno w kwestii odpowiedzialności za swoje zwierzęta jak i tego, że koty przynależą bardziej do fauny dzikiej niz domowej. Myślę, że ktoś sterylizujący (argumentując to chęcią ograniczenia populacji) przyjete pod swój dach zwierzęta jakby dawał do zrozumienia, że nie zamierza się nimi opiekować, pilnować ich i dbać o bezpieczeństwo zwierzecia i otoczenia. Oczywiście co innego względy medyczne lub inne, o ktorych pisał Albert.
    • albert.flasz1 Re: Najgorsze forum na gazecie 12.03.08, 08:43
      Ufff... Jakoś przebrnąłem przez ten bełkot. Jedno pytanie: w tamtym wątku wstawiłem 2 linki do stron prowadzonych przez organizacje zoofili. Według prezentowanych tam danych (na pewno tendencyjnych ale trudno, bezstronnych nie ma) łatwo wysnuć wniosek, że mimo trwających od wielu dziesięcioleci wysiłków, mimo upowszechnienia sterylizacji itepe itede, wciąż rośnie ilość zwierząt porzucanych i z konieczności mordowanych (eufemizm - eutanazjowanych) w schroniskach, wciąż rośnie problem fabryk rodowodowych szczeniąt i kociąt, przemytu pokątnego handlu. Wciąż narastają konflikty, szczególnie w dużych ośrodkach miejskich - o pogryzienia, szczekanie, kupki, kagańce, smycze, pasożyty... Jak to??? Dlaczego??? Proszę mi natychmiast podać sposób na rozwiązanie tych problemów - sposób skuteczny, bo sterylizacja najwyraźniej jest tylko takim plasterkiem na syfa i środkiem na uspokojenie sumienia paru narwańców. Problem jest palący, bo mordowanie około 10 milionów psów i kotów rocznie w samej tylko Ameryce Pn. oznacza około 100 000 ton mięcha do przerobienia na mączki, z którymi nie bardzo wiadomo co robić - przecież nie można wszystkiego wykorzystać do produkcji karm...
      • majenkir Re: Najgorsze forum na gazecie 13.03.08, 13:53
        albert.flasz1 napisał:
        > Problem jest palący, bo mordowanie o
        > koło 10 milionów psów i kotów rocznie w samej tylko Ameryce Pn.
        >oznacza około 100 000 ton mięcha do przerobienia na mączki, z
        >którymi nie bardzo wiadomo co robić

        Tylko ze w Stanach prawie wszystkie psy sa kastrowane. Nie
        ma "wpadek". A za miliony zwierzat rocznie usypianych
        mozna "podziekowac" puppy mills.
        Polecam filmy:

        stoppuppymills.org/
        • albert.flasz1 Re: Najgorsze forum na gazecie 13.03.08, 14:12
          majenkir napisała:

          > Tylko ze w Stanach prawie wszystkie psy sa kastrowane. Nie
          > ma "wpadek".

          "Prawie" robi ogromną różnicę, gdyż "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia".

          A za miliony zwierzat rocznie usypianych
          > mozna "podziekowac" puppy mills.

          "Podziękować" można nie tyle producentom, co konsumentom... O ile wiem, rozmnażanie zwierząt w celach zarobkowych samo w sobie w Ameryce jest traktowane jak każda działalność gospodarcza i nie jest zabronione. Strona moralna tego przedsięwzięcia, warunki w jakich się odbywa oraz fakt, że nie wszystkim się to podoba, to już jest zupełnie inna para galotów. Mnie również to i owo się nie podoba - i co? I nic. To jest moje prywatne zdanie, które nawet od czasu do czasu pozwalam sobie wypowiedzieć na forum publicznym.
    • y3y Re: Najgorsze forum na gazecie 12.03.08, 23:44
      sun_of_the_beach 09.03.08, 18:04
      "Ja z kolei zawsze sobie myślę, że skoro tym "miłośniczkom" i "miłośnikom"
      kontakt ze zwierzętami nie wystarcza do osiągnięcia równowagi emocjonalnej, to
      może już czas na terapię?"

      a co jedno z drugim ma wspolnego? - kontakt ze zwierzetami z rownowaga
      emocjonalna .... to mialam na mysli.
      • marzenia11 Re: Najgorsze forum na gazecie 12.03.08, 23:58
        Spieszę wytłumaczyć: że kontakt ze zwierzetami pomaga w odzyskaniu oslabionej trudami dnia codziennego rownowagi emocjonalnej. A gdyby byl problem ze zrozumieniem terminu "rownowaga emocjonalna" to też wytłumaczę.
        • marzenia11 Re: Najgorsze forum na gazecie 13.03.08, 00:00
          Czyli wyjaśniam praktycznie: np. głaskanie kota uspokaja, mruczenie też, wycisza, wplywa na uspokojenie pracy serca i układu nerwowego. Są na to badania naukowe. Proponuję wrzucić w wyszukiwarkę termin "felinoterapia".
          • minniemouse Re: Najgorsze forum na gazecie 13.03.08, 03:52
            Przede wszystkim podziekowania dla Mjota ze nareszcie jasno i
            bezposrednio odpowiedzial na dlugo nurtujace mnie pytanie.
            I wcale nie niegrzecznie, ja tez uwazam nie bylam niegrzeczna -
            sfrustrowana, to tak. zreszta bardzo prosze Mjocie jesli
            kiedykowliek bedziesz mial mi cos niemilego do zaanonsowania- moje
            nerwy to wytrzymaja na pewno, prosze mnie nie oszczedzac, prosze
            prosto z mostu :)

            No to teraz wiem. Mowisz Mjocie ze nie wiedzialbys.
            Z tego krotkiego ale wielomownego ~"niewiedzialbym"~ wnioskuje ze z
            pewnoscia nie zaakceptowalbys takiej sytuacji.

            "" Nie wiem bom nie
            zaprzątał sobie tym głowy."""

            z gory przepraszam - ale od razu wiedzialam Mjocie, wiedzialam ze
            tak jest ze tego nigdy gleboko nie analizowales.

            A teraz ty sie pytasz jak to sie dzieje ze twoje zwierzatka nie
            rozmnazaja sie w postepie geometrycznym? ano dlatego:

            ~ " lecz także by w chwili wiadomej odizolować"
            ~ " Mam też Moją Zdecydowanie Lepszą Połowę, która
            potrafi dopilnować "
            ~ " jest to wielce czasochłonne i wymaga anielskiej wprost
            cierpliwości"

            czyli nie dopuszczasz do rozrodu,

            wprawdzie nie poprzez sterylizacje ale poprzez separacje. czyli
            jesli sie nie pilnuje to nawet u ciebie zwierzatka JEDNAK
            rozmnazalyby sie w postepie geometrycznym, prawda?
            to nie jest tak ze one "naturalnie" wyczuwaja kiedy sa najlepsze
            warunki na potomstwo. dla psa zawsze sa "idealne" - nawet zabiedzona
            suka uwiazana 24/7 bedzie zachodzic w ciaze i rodzic szczeniaki.

            No, w tej chwili zarowno ty jak i TZLPolowa macie na to czas,
            warunki, i sily. zalozmy ze tego zabraknie? zalozmy ze oto nagle nie
            ma kto pilnowac aby pieski byly separowane...?

            """Ja jedynie mam warunki by zapewnić
            zwierzakom nie tylko „wikt i opierunek”, lecz także by w chwili
            wiadomej odizolować."""

            czyliz zwierzeta powinien miec tylko ten kto ma czas, warunki i
            mozliwosc odizolowania? a co z tymi co ktorzy chcieliby oslodzic
            zycie dwom bidom ze schroniska a maja tylko apartament? za rada
            pewnej osoby - para tylko tej samej plci?


            ""niezrozumiały fakt: w okolicy mej nie odnotowano
            inwazji kotów.
            Cud? A może przyczynek do kolejnego (którego to już?) odkrycia
            Ameryki, że jednak nie ma prawd absolutnych...""

            hmm moze zle zrozumialam ale mieszkasz, zdaje sie w lesie?
            gdzie jest duzo drapieznikow. a znowu w miescie kot wychodzacy ginie
            zwykle po kolami samochodu. sami ludzie tez potrafia byc zacieklymi
            wrogami nieszczesnego kota... - ale - czy to jest lepsza
            alternatywa niz sterylizacja... nie wiem.

            no i moze to wlasnie kotkami z twojej okolicy sa wypelnione
            pobliskie schroniska? ;)
            a skoro juz przy tym temacie- to skad te przepelnione schroniska?

            """Hasełkiem: „moda na nieposiadanie zwierząt” nie robię sobie
            tzw. „jaj”, lecz rzuciłem je zupełnie serio."""

            O, ja wiedzialam i wiem, ze to powaznie serio. I wcale nie jest to
            zly pomysl, mnie sie podoba - ale poki co, nierealistyczny. ogolnie
            ludzie lubia zwierzeta. psy i koty lubia ludzi...
            Trzeba wziac pod uwage ze definicja "udomowienie" ma pewne
            specyficzne znaczenie. o ile w przypadku kota jest calkiem mozliwe
            szybko go "udziczyc", w przypadku psa jest troche gorzej, pies
            bowiem garnie sie do czlowieka. pies chce byc z czlowiekiem, pies
            szuka towarzystwa czlowieka...pies wyrzucony szuka skupiska
            ludzkiego..
            druga strona medalu - jesli udziczac to udziczac - wypadaloby w
            ogole nie spoufalac sie z psem czy kotem, tak jak nie spoufalamy sie
            z rysiem czy hiena...

            """„Od kiedy to ludzkość w mądrości swej i z powodzeniem zaczęła
            stosować rewelacyjną w swych skutkach metodę kastracji w stosunku do
            zwierzaków?"""

            dokladnie od kiedy to wiem ale na zachodzie zwyczaj ten jest duzo
            dluzej praktykowany niz Polsce. ale nawet "na zachodzie" nie
            wszyscy kastruja, niestety.

            ""jakimż to cudem zanim zaczęto stosować tę rewelację nie zalały
            nas masy zdziczałych psów i kotów?""

            juz odpowiadalam na to - bo stosowano szczeniako- i kocietobojstwo.
            sama pamietam jak jeszcze jako dziecie poszedlszy poplywac na wsi w
            lokalnym stawie, w szuwarach zobaczylismy gromade rozdetych od wody
            kociat.

            ""Jak to się stało, że w wyniku
            niekontrolowanej chuci owe nieszczęsne Bieszczady nie zostały zalane
            doszczętnie przez masę zdziczałych kotów? Czyżby jednak i tam z
            powodzeniem zastosowano owo cudowne panaceum?"""

            jeszcze raz powtarzam - co innego sa warunki naturalne -
            drapiezniki, glod, choroby. co innego mieszkac sobie u kogos kto
            zapewnia witk i opierunek. sam napisales ze experyment polegal na:
            ""skazano na
            bezpańskość, bezdomność i w efekcie na zdziczenie""

            nie wiem, dla mnie bezpanskosc i zdziczenie a mieszkanie z
            czlowiekiem zapewniajacym pelna opieke to dwie extremalne sytuacje z
            innymi rezultatami.

            a co do zalewu psami i kotami? hmm. schroniska raczej swiadcza
            inaczej. kiedys na dokladnie tym forum ktos podawal linka od gazety
            na temat pewnej wsi gdzie jest duzy problem wloczacych sie,
            atakujacych ludzi, bezpanskich band psow.
            tak ze chyba nie jest za pieknie...?

            z rownie glebokim powazaniem i jeszcze raz podziekowawszy za odzew

            Minnie




            • minniemouse Re: Najgorsze forum na gazecie 13.03.08, 03:59
              """Myślę, że ktoś sterylizujący (argumentując to chęcią ograniczenia
              populacji) przyjete pod swój dach zwierzęta jakby dawał do
              zrozumienia, że nie zamierza się nimi opiekować, pilnować ich i dbać
              o bezpieczeństwo zwierzecia i otoczenia."""

              jest dokladnie odwrotnie -
              wlasnie ktos kto dba o zwierzeta i martwi sie aby nie skonczyly w
              schronisku i nie trafily w niewiadomo jakie brutalne rece - wlasnie
              takie przede wszystkim osoby maja na celu dobro zwierzecia.

              szczegolnie ze kazde nowo narodzone zwierze zabiera miejsce temu co
              juz jest w schronisku. lub uspionego, bo sie biedak jakis nie
              doczekal kata w czyims domu. a znalazl sie tam bo ktos uwazal ze nie
              sterylizujac jest swietnym opiekunem...

              Minnie

          • albert.flasz1 Dogoterapia 13.03.08, 08:52
            Mnie natomiast kontakty ze zwierzętami domowymi ostatnio męczą oraz nieco wkurzają. Większość czasu spędzam na wsi z dwoma psami. W mieście dranie przeważnie śpią na kanapie i wystarczają im 3 - 4 spacerki dziennie bez szczególnych wygłupów, na wsi natomiast odżywają w nich instynkty. Obleci jeszcze, gdy instynkty przejawiają się w chęci włóczenia się po łąkach, zaroślach itd. - wyjdzie mi to na zdrowie. Gorzej jednak, jeśli chodzi o pilnowanie. Psy sąsiadów wymyśliły sobie zabawę: co jakiś czas jeden przebiega wzdłuż ogrodzenia szczekając i szybko się wycofuje. W okolicy natychmiast robi się chwilowy harmider, ogólne szczekanie i bieganie wzdłuż płotu, nie zważając na nic - także na rośliny. Nie stanowi to większego problemu w lecie, bo drzwi są stale uchylone (chyba że jakiś kot wpadnie na nocną inspekcję, by sprawdzić czy nie zostało coś do żarcia - wtedy jeśli psy wykażą właściwą sobie czujność oraz się im chce ruszyć tyłki, mamy awanturę w domu) a do szczekania wszyscy są przyzwyczajeni ale jeśli w zimie przyjdzie 5 razy wstawać w nocy by wypuścić i wpuścić towarzystwo z powrotem, można dostać cholery. Co ciekawe, jeśli dranie spotkają się na "neutralnym" gruncie, spotkanie kończy się ewentualnie wzajemnym obwąchaniem, wymianą kurtuazji i rozejściem każde w swoją stronę...:-D
            • mist3 Re: Dogoterapia 13.03.08, 18:45
              Ja odpowiem tylko na pytanie dlaczego polskie wsie nie są zalane masą psów i
              kotów. Odpowiem na przykładzie wsi, na której mieszka mój wujek. Jest on jedynym
              człowiekiem na tej wsi, który ma 2 świadomie wykastrowane kocurki i psa. Jest
              też kilku innych właścicieli, którzy mają wykastrowane/wysterylizowane koty -
              tylko o tym nie wiedzą.
              Jak regulowana jest populacja psów i kotów na tej (i zapewne innych) wsi - otóż
              pełni chrześcijańskiego miłosierdzia właściciele psów i kotów - zakopują ich
              potomstwo, topią je w pobliskich stawach i rzeczkach, duszą je w workach
              foliowych. Stare psy i koty (o ile czując zbliżającą się śmierć nie odchodzą
              gdzieś na ubocze - a tak nie mogą zrobić te psy, które całe życie spędzają na
              łańcuchu) - są zabijane łopatą, siekierą, duszone, wieszane, bite i zakopywane
              żywcem. To samo często spotyka psy/koty, które są 'za bardzo' (za bardzo
              szczekliwe, za bardzo namolne, cokolwiek to znaczy), lub 'za mało' (za mało
              szczekliwe, łowne).
              Ba - ostatnio 5 (!!!)-letni chłopczyk na moje pytanie, gdzie jest jego ulubiony
              piesek "Żabka" poinformował mnie, że dziadek ją zabił, bo już miał dość
              szczeniaków i zamiast tego zostawił mu nowego pieska (którego wcześniej Żabka
              urodziła i który został sprawdzony czy aby na pewno jest psem, a nie suczką).

              Poza tym myślę że działacze organizacji ratujących zwierzęta mogą przedstawić
              inne sposoby 'ludzi' na ograniczanie populacji zwierząt przynajmniej na swoim
              podwórku, choćby wyrzucanie kociąt w pudłach na śmietnik (gdzie czasem ktoś je
              znajdzie jeszcze żywe), wrzucanie nocą za płot schroniska, zamurowywanie żywcem,
              itd.

              Tak właśnie wygląda 'działanie praw natury.'
              • mjot1 Dzięki 13.03.08, 19:37
                Jest to niechybnie odpowiedź na me nachalne dopytywanie się: co też
                stało się ze zwierzakami domowymi po „Akcji Wisła”?

                Najniższe ukłony!
                Nareszcie usatysfakcjonowany M.J.
              • baremi Re: Dogoterapia 13.03.08, 20:22
                Dopowiem Mist do tego co napisałaś: sąsiadka zza płotu (kiedy miszkalam na wsi) zapytana co robi z kociętami swojej kotki skoro tak bardzo ubolewa i 'nie może patrzeć' na moją biedną kotkę tyle co po sterylizacji, odpowiedziała, że ...'to mąż'. Nawet nie pytałam co i jak.
                Raz zawiozłam do uśpienia trzy jednodniowe szczeniaczki, dzieci suczki, którą szczenną ktoś wywiózł za miasto. Dla dwóch tylko znalazłam domy, suczka została u nas. Odchorowałam to i nie miałabym siły zrobić czegoś takiego jeszcze raz.
                To tylko dwa przykłady na to jak to wygląda w 'naturze'.
                Żal mi tylko Minniemouse bo zebrała gromy wcale niepotrzebnie.

                • albert.flasz1 Re: Dogoterapia 14.03.08, 08:42
                  Bardzo potrzebnie... Natomiast zamykając (zapewne tymczasowo, bo i tak wróci jak bumerang) temat sterylizacji, sterylizacji i tylko sterylizacji, zapraszam do mnie - popiszcie się, namówcie parę osób, by przez jakiś czas nie chlały mózgojebów, poświęciły rencinę, by wywaliły połowę posiadanej kasy na zabieg w ramach jakiejś kolejnej durno - medialnej akcji, będą szczęśliwe a Wam wdzięczne "do grobowej deski".:-P
                  • baremi Re: Dogoterapia 14.03.08, 20:15
                    Dzięki za zaproszenie;)
                    Nie lubię medialnych akcji. Jestem spokojny człowiek od spraw małych czynionych we własnym zakresie i bez oklasków:P
                • mjot1 Pogłębianie dna forum tego... 14.03.08, 20:54
                  Ta... Gdyby tak wieś znikła... Jakiż cudowny byłby świat...
                  Ech... Rozmarzyłem się...
                  Zstąpmy jednak na ziemię. I cieszmy się nadzieją.
                  Okazuje się bowiem, że ten mroczny prymitywny świat jasnym światłem
                  rozświetlają liczne zbiorowiska cywilizacyjnego postępu.
                  To Szlachetni mieszczanie. Ci, którzy osiągnęli wyżyny rozwoju
                  cywilizacyjnego.
                  W nich cała nadzieja nasza. Na ich to światłych barkach spoczywa
                  odpowiedzialność za losy świata tego.

                  Dzięki Wam o Szlachetni za wszelakiego rodzaju przytułki i
                  schroniska dla naszych braci mniejszych.
                  Wszak jak uczy historia tylko jednostki stojące cywilizacyjnie
                  najwyżej, kierując się jakże wzniosłym poczuciem humanitaryzmu
                  (czyt. mając jeno własne dobro na względzie) są w stanie stworzyć
                  getta.
                  Bo czymże jak nie gettem czy wręcz obozem koncentracyjnym są te
                  skupiska eksterminacji?
                  Czyż (z założenia) nie idzie tu o izolowanie określonych grup istot
                  żywych z różnych powodów niepożądanych?
                  Czy przetrzymywanie w warunkach nienaturalnych często drastycznych
                  nie jest dręczeniem mającym na celu wyniszczenie?
                  Czymże jest stosowana tam masowa sterylizacja jak nie masową zagładą?
                  A dość gryzmolenia tych banialuk...
                  I czy w ogóle renegat, który nie mieszka nawet na wsi tylko gdzieś w
                  krzakach niczym dzika czerń powinien mieć prawo głosu...

                  Bez ukłonów!
                  Były łyk M.J.
                  • baremi Re: Pogłębianie dna forum tego... 15.03.08, 08:07
                    Wiesz co M.J.? Ciesz się, że jeszcze możesz w tych krzakach mieszkać i módl się żeby komuś nie przyszło do głowy ich ucywilizować. Bo przestaną być takie naturalne. A zagraża to wszystkim dzikim zakątkom na tej Ziemi.
                    Za tę tzw. cywilizację płacą i ludzie i zwierzęta. O roślinach nie wspomnę, bo to oczywiste.
                    Z ukłonami :)
    • y3y Re: Najgorsze forum na gazecie 13.03.08, 20:20
      cytuje:
      marzenia11 12.03.08, 23:58
      "Spieszę wytłumaczyć: że kontakt ze zwierzetami pomaga w odzyskaniu oslabionej
      trudami dnia codziennego rownowagi emocjonalnej. A gdyby byl problem ze
      zrozumieniem terminu "rownowaga emocjonalna" to też wytłumaczę."

      marzenia11 13.03.08, 00:00

      "Czyli wyjaśniam praktycznie: np. głaskanie kota uspokaja, mruczenie też,
      wycisza, wplywa na uspokojenie pracy serca i układu nerwowego. Są na to badania
      naukowe. Proponuję wrzucić w wyszukiwarkę termin "felinoterapia"."

      gdyby byla to prawda , ci "wyciszeni i zrownowazeni emocjonalnie" wlasciciele
      zwierzat nie zabijaliby badz nie wyrzucali nowonarodzonych kociat i szczeniakow.
      ludzie byliby o niebo lepsi na tym swiecie. w takie bzdury nie wierze :(
      • minniemouse Re: Najgorsze forum na gazecie 13.03.08, 20:53
        """Jest to niechybnie odpowiedź na me nachalne dopytywanie się: co
        też stało się ze zwierzakami domowymi po „Akcji Wisła”?

        Najniższe ukłony!
        Nareszcie usatysfakcjonowany M.J.""

        Jezeli to bylo w odpowiedzi do Mist3 Mjocie to jestem zdumiona -
        ZDUMIONA -twoja wypowiedzia. czy to tak trudno sobie wyobrazic:
        "domowe zwierzeta + nagle dzika natura"???

        O ile sie nie myle akcja polegala na wywiezieniu zwierzatek
        domowych w warunki w ktorych panuje twarde prawo natury, nie czeka
        cieply fotel i pelna miska, tylko walka o byt.
        czy to tak trudno sobie wyobrazic ze male kocie moze pasc ofiara
        chocby wrony? kiedys widzialam jak wrony atakowaly dorosla wieworke,
        sporo wieksza od malego kotka.
        Ile trudu zajmuje aby przystosowac znalezione i wychowane w niewoli
        dzikie zwierze zeby nie zginelo w naturze, taki np niedzwiedz. a co
        dopiero domowa zwierzyna.

        Albert, widac ze nie mieszkasz w Stanach, puppy mills nie maja nic
        wspolnego z legalna hodowla i na takie sa kary i wiezienia.
        szkoda tylko ze za male bo gdyby byly ostrzejsze to byloby mniej
        chetnych.
        Legalne hodowle traktowane jako "business" maja ograniczenia na
        ilosc zwierzat w stosunku do powierzchni, sa konkretne wymagania
        warunkowe jakie maja byc zapewnione hodowalnym psom.

        Ja wprawdzie uwazam ze i takie hodowle moglyby nie istniec no ale z
        drugiej strony nalezy wziac pod uwage ze hodowca jednak ma
        obowiazek dbac o "czystosc genetyczna" - aby pies nie mial wad,
        chorob dziedzicznych, itp" czego nie mozna powiedziec o
        przypadkowych miotach.


        Niestety na calym swiecie jest zbyt malo troski o enviroment i o
        zwierzeta.

        Minnie
        • albert.flasz1 Re: Najgorsze forum na gazecie 14.03.08, 08:44
          Lubię Cię! Zaczynasz temat z pozycji posiadacza wiedzy ostatecznej i nie podlegającej dyskusji ale jak trochę przyprzeć cię do muru, okazuje się że jednak istnieją także "inne strony medalu"... Pewnie jeszcze nieraz się zabawimy.
          • albert.flasz1 Aha, jeszcze jedno 14.03.08, 10:25
            Naucz się czytać ze zrozumieniem. Napisałem: "o ile wiem, rozmnażanie zwierząt w celach zarobkowych samo w sobie w Ameryce jest traktowane jak każda działalność gospodarcza i nie jest zabronione. Strona moralna tego przedsięwzięcia, warunki w jakich się odbywa oraz fakt, że nie wszystkim się to podoba, to już jest zupełnie inna para galotów". Gdzie tu mowa o "puppy mills"?
            Kwestia spełniania pewnych wymagań jest aktualna (choć często nie egzekwowana) także w Polsce i bynajmniej nie chodzi tylko o ustawę o ochronie zwierząt. Są także akty wykonawcze, takie jak np. ten:
            www.abc.com.pl/serwis/du/2004/0166.htm
            Dziwne, że "obrońcy zwierząt" nie gardłuję w tej sprawie tak, jak wrzeszczą za sterylizacją... Może dlatego, że chcąc trzymać się litery obowiązującego prawa trzeba by odebrać zwierzęta (nie tylko psy i koty) większości właścicieli, także wielu z tych "świadomych i odpowiedzialnych"?
      • marzenia11 Re: Najgorsze forum na gazecie 13.03.08, 22:16
        To Twoja sprawa czy wierzysz czy też nie. Niezależnie od Twojej wiary czy jej braku są badania naukowe potwierdzające wpływ zwierząt, a ściślej kotow bo o nich pisałam.A to że ludzie zabijają nie świadczy o braku wplywu kotów tylko o głębokich zaburzeniach osobowości tych osób i patologii - znów wrzuć w wyszukiwarkę "psychopatia" to będziesz wiedziała. Na pewno nie we wszytsko wierzysz z rzeczy które sie dzieją na świecie i brak Twojej wiary nie ma żadnego znaczenia dla wystepowania tych zjawisk.
        • minniemouse Re: Najgorsze forum na gazecie 14.03.08, 20:42
          ""Naucz się czytać ze zrozumieniem. Napisałem: "o ile wiem,
          rozmnażanie zwierząt w celach zarobkowych samo w sobie w Ameryce
          jest traktowane jak każda działalność gospodarcza i nie jest
          zabronione. Strona moralna tego przedsięwzięcia, warunki w jakich
          się odbywa oraz fakt, że nie wszystkim się to podoba, to już jest
          zupełnie inna para galotów". Gdzie tu mowa o "puppy mills"?""

          To ty naucz sie czytac i PISAC bo w jednym zdaniu sam sobie
          przeczysz. i naucz sie przede wszystkim dobrze jezyka ang skoro juz
          tak szafujesz ang. jezycznymi linkami.

          rozmnazanie dla celow zarobkowych jest okreslone prawami i
          regulaminami aby zwierzetom nie dziala sie krzywda. kto te prawa
          przekracza lub lamie, kwalifikuje sie jako "puppy mills" lub, jesli
          chodzi o inne zwierzta, podchodzi pod "animal abuse".


          """Dziwne, że "obrońcy zwierząt" nie gardłuję w tej sprawie tak, jak
          wrzeszczą za sterylizacją... Może dlatego, że chcąc trzymać się
          litery obowiązującego prawa trzeba by odebrać zwierzęta (nie tylko
          psy i koty) większości właścicieli, także wielu z tych "świadomych i
          odpowiedzialnych"?"""

          alez gardluja! i odbiera sie takze nie-hdowocom. tutaj ludzie
          SIEDZA jak sie im udowodni animal abuse, a w Polsce??
          gardluja, gardluja, tylko na to juz ci sie nie chcialo szukac
          linkow..
          www.unitedagainstpuppymills.org/
          www.petitiononline.com/23188/petition.html
          www.idausa.org/campaigns/puppy/puppymills.html
          members.aol.com/Meghunt/puppymills.html
          www.buddytv.com/articles/medium/medium-star-joins-fight-agains-14491.aspx
          www.spana.org/?gclid=CNjI8fyrjZICFRI0awodgmBtCw
          www.geocities.com/dcyaac/
          to tylko kilka.
          wystarczy ???

          faktem jest ze prawo i regulaminy nie sa nigdzie idealne, a samo
          prawo czesto dziala w slimaczym tempie. ale to juz jest sprawa
          biurokracji.

          """Tak, i z powodu tej troski o czystość genetyczną ma pelne prawo
          zabijać zwierzaki "nieczyste"? Podłe po prostu."""

          boj sie boga Marzeniu!! jakim chorym cudem doszlas do takiego
          wniosku????

          zwierzat majacych wady czyli "nieczyste" genetycznie wystarczy nie
          rozmnazac. kto i po co i CO mialby je zabijac ???

          """Gdyby tylko nie tworzyli tej atmosfery, o której pisałam
          wyżej..."""


          hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha

          to przeciez TWOJ watek, TY stworzylas taka atmosfere :D

          Minnie
          • minniemouse Re: Najgorsze forum na gazecie 15.03.08, 02:36
            Marzeniu - a czy ja pisze ze to nieprawda, ze tak sie nie dzieje,
            czy ze wystarczy taki miot wysterylizowac?

            napisalam ze hodowcy pod jednym wzgledem maja prawo bytu bo maja
            obowiazek badac na choroby genetyczne, eliminowac agresje itp. i to
            jest dobre,
            nic nie pisalam ze pochwalam usypianie niepozadanego miotu.

            hodowca nie musi takiego uspic jak niechce - moze sprzedac jako
            nierasowy powiadamiajac dlaczego i zobowiac kupca do sterylizacji
            jak kot czy pies osiagnie odpowiedni wiek.

            Minnie

            • marzenia11 Re: Najgorsze forum na gazecie 15.03.08, 06:49
              Nie jest istotne co hodowca może lub mógłby tylko to co robi - a usypiają i szanse na przeżycie mają tylko te które ktoś weźmi od weta przyniesione do uspienia. Więc skoro zgadzasz się że taki proceder wystepuję to nie rozumiem Twojej wcześniejszej wypowiedzi skierowanej do mnie w której mam się bać Boga za swoje poglądy. Sama się gubisz w tym co piszesz.
              • minniemouse Re: Najgorsze forum na gazecie 15.03.08, 10:27
                nie, po prostu wzielam doslownie twoj wpis- tak odpowiedzialas na
                MOJA uwage ze hodowla ma pewna zalete. wzielam to nie ogolnie a w
                odniesieniu do wlasnej wypowiedzi. a ja nie uwazam ze miot z wadami
                nalezy usmiercac.
                ktrotko mowiac nie zrozumialam cie.

                Minnie
        • turbomini Re: Najgorsze forum na gazecie 15.03.08, 10:50
          tenshii napisała:

          > Zasadniczo, na tym forum jest wiele mądrych, mających pojęcie o zwierzętach, bo
          > gatych w doświadczenia ludzi... Gdyby tylko nie tworzyli tej atmosfery, o które
          > j pisałam wyżej...

          W swoim pierwszym poście napisałaś wszem i wobec, nie bawiąc się w jakieś
          wyjątki, że uczestnicy tego forum to zwierzęta, laicy, itd. Wszystko w tonie
          ogólnym i do wszystkich. Dziwi mnie to, bo przecież sama wypowiadasz się na tym
          forum. Nawet parę linijek dalej widnieje inny wątek założony przez Ciebie.
          >
    • m2304 Re: Najgorsze forum na gazecie 30.07.14, 14:55
      forum.gazeta.pl/forum/w,24053,112097339,,Ja_tez_w_koncu_mam_.html?v=2
      jak to się ludzie zmieniają .... tu: ah te okropne rodowody , a tam : tylko rodowody , prawdziwi hodowcy itp. . hipokrytka

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka