widziałam dzisiaj śmierć potrąconego kota

27.04.08, 00:19
rozbeczałam się, nie radzę sobie z tym widokiem w pamięci,
boże jak mi go szkoda
najechaliśmy, jak oszołomiony słaniał się na ulicy, jakiś
przechodzień położył go na chodniku, kotek odchodził,na bank,
z pyszczka sączyła się krew, umierał, jak mój wcześniejszy kot,
czułam, że zaśnie, ruch główki, zniżał ją do ziemi..........
buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu:-(((((((((((((((

    • baremi Re: widziałam dzisiaj śmierć potrąconego kota 27.04.08, 12:00
      Ja niegdy nie będę sobie z tym radzić, choć już nie raz przeżywałam śmierć tego typu mieszkając za miastem przy ruchliwej jezdni.
      Dwa takie istnienia (pies i kot) udało mi się ocalić, a raczej miały szczęście, że ich zderzenia z cywilizacją nie były śmiertelne.
      Można się tylko cieszyć, że nie cierpiał długo.
      • only_isabelle Re: widziałam dzisiaj śmierć potrąconego kota 27.04.08, 15:40
        no to też Tobie współczuję....
        czy uważasz się za osobę nadwrażliwą?
    • baremi Re: widziałam dzisiaj śmierć potrąconego kota 27.04.08, 18:01
      Nie, raczej tylko za wrażliwą.
      Ale nie mam o to żalu do losu. Życie może jest wtedy trudniejsze i bardziej skomplikowane, ale o wiele bogatsze (nie materialnie;)), ciekawsze i pełniejsze.
      Sporo jest takich osobników i dobrze.
      • only_isabelle Re: widziałam dzisiaj śmierć potrąconego kota 27.04.08, 18:20
        pięknie i trafnie to ujęłaś,
        ja mam właśnie ten problem, taka nasza uroda :=))
Pełna wersja