kataryna.kataryna 12.07.08, 19:40 Czy każdy kot lepiej się czuje z drugim kotem niż sam? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kromisia Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 12.07.08, 20:02 Nie wiem czy kazdy, ale nasza Cessna po kilku miesiacach brykania po mieszkaniu zaczela tesknie wygladac do kotow spacerujacych po ulicy. Czasami miauczala na ich widok.... wzielismy Caracasa i po kilku dniach dasow i prychan pokochala go jak wlasnego brata. Caracas "rozkrecil" ja na nowo i cale mieszkanie dudnilo od tupotu kocich lapek:) Po sterylce niestety hormony tak zadzialaly, ze Cessna stala sie kocica o swoich drogach, a z Caracasem staczala wieczne wojny :) Po zawitaniu dzidzi Malinki, kocurek zostawil Cessne w spokoju na rzecz zabaw z nowa.... Cessna odsapnela, bo w koncu miala "swiety spokoj", ale jak tylko dwoje rozrabiakow znika na dluzej, to chodzi po domu i ich szuka... Z tego wynika, ze ona nie moze bez nich zyc, a oni bez niej :) A i my bez NICH nie wyobrazamy sobie normalnego domu ;) Sobotnio pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 12.07.08, 20:25 Moja kotka z kolei to samotniczka. Jest bardzo bojaźliwa - daje się pogłaskać tylko mnie, a moim rodzicom (z którymi mieszkamy od początku) - nie. Boi się praktycznie każdego dziwnego dźwięku (o co nietrudno mieszkając w bloku) - więc dość dużo czasu w ciągu dnia spędza w wersalce (to jej przystań), w nocy - za moim łóżkiem. Przeżyłam 2 nieudane dokocenia - moja kotka po zobaczeniu drugiej kotki (maluszka wielkości jej głowy) chowała się za łóżko i przez 3 dni nie wychodziła, nie jadła, nie piła. W związku z tym kotka oddawałam do innego domku (za drugim razem zanim wzięłam kotkę to od razu szukałam dla niej 'wyjścia awaryjnego'), a moja kotka musiała być poddawana kuracji nawadniania, odkarmiania. Nie działa to w przypadku brania do domu kotek po sterylizacji (sterylizuję kotki wiejskie, które nie mogą od razu po operacji wracać w spartańskie warunki) - dopóki kotki słaniają się na nogach. Tzn. kotka siedzi za łóżkiem ale wychodzi jeść i pić oraz skorzystać z kuwetki. Natomiast jak kotki odzyskują wigor - mojej kotki znowu 'nie ma'. Jednak obserwując moich znajomych zakoconych - moja kotka jest wyjątkiem. Wszędzie dokocenia przebiegają różnie - są bójki, syczenia albo od razu sielanka - ale żaden z kotów rezydentów nie ogłasza strajku głodowego - jak w przypadku mojej kotki. Tak samo weterynarze, których pytałam (i u których byłam z kotką po tych nieudanych dokoceniach) byli zdziwieni jej zachowaniem. Najważniejsze - w konflikty kocie nie wchodzić, dopieszczać rezydenta/rezydentkę - pokazywać mu, że nie stracił miejsca w hierarchii. Jeśli jeszcze nie widziałaś, polecam wątki o dokoceniu na miau.pl: forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018 Może coś będzie tutaj (jeszcze się dokładnie nie zapoznałam z tą stronką, więc nie wiem na 100%) www.koty.civ.pl/rady/niezbed.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 12.07.08, 23:53 Koty zyja w koloniach, nie w stadach jak psy i hierarchia u nich przebiega calkiem inaczej - kot A ktory jest dominujacy nad kotem B ktory (B) dominuje nad kotem C moze byc ulegly kotu C. Dlatego z kotami do towarzystwa nielatwo jest trafic, ale jak sie jus trafi to chyba kazdy lubi troche towarzystwa a wiec tez kot. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 09:41 Koty to samotniki i spokojnie - poza okresami godowymi - obywają się bez towarzystwa. To że wiele "miłośniczek i miłośników" hoduje całe stada kotów jest skutkiem popierwsze antropomorfizacji zwierząt tzn przypisywania im ludzkich potrzeb ("Mój kotek wygląda na samotnego - na pewno tęskni za innym kotkiem"), a po drugie - kompulsywnym (skłonnym do natręctw) typem osobowości posiadaczy zwierząt, którzy nie mogą się od przyjmowania coraz to nowych "biednych zwierzątek", nawet jeśli miało to by zrujnować ich materialnie (vide przypadek pani Villas). Odpowiedz Link Zgłoś
misia007 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 10:37 To chyba jednak nie tak.Wielu wetów wręcz zachęca do wzięcia parki zamiast jednego.Dr Sumińska uwaza,ze NUDA kota zabija.Coż nie aspiruję do posiadania stada kotów ale 4 stanęły nam na drodze i są.Tworzą rodzinę, interesują sie jedno drugim,walczą,bawią się,obserwują ,obdarzają nawzajem czułością i pieszczotami.Mamy duże mieszkanie ale zamiast szukać odosobnienia wolą przebywać ze sobą i z nami.Dziwne ????? myslę,że nie.To inteligentne stworzenia i potrzebują towarzystwa na swoim poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
wladziac Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 11:01 pierwszego stałego kota miałam 45 lat temu i od tej pory siłą faktu obserwuję zachowania kotów i też nie potwierdzam teorii,że wszystkie koty są samotnikami,koty są różne i to bez przypisywania im ludzkich potrzeb wystarczy dobrze obserwować,a podany przykład Pani Villas o niczym nie świadczy i nie do osób postronnych należy ocena Jej zachowania Odpowiedz Link Zgłoś
hania261 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 11:06 Ja popelnilam blad i wzielam towarzyszke- Mini dla mojej kotki. Dlugo trwalo dokocenie, ogromny stres i strach rezydentki, minelo poltora roku i koty sie poprostu nie lubia i unikaja sie wzajemnie. Pozniej znalazlam Maksa szybko sie zadomowil, ale mimo, ze minal prawie rok od jego przybycia Wiki i Maksa puszczam na przemian. Maks jest agresywny w stosuku do Wiki, potrafi godzinami lezec pod drzwiami do pokoju i czychac na kotke. Zagradza jej droge do kuwety, musialam jedna kuwete wstawic do pokoju corki bo kotka zalatwiala sie w rozne dziwne miejsca. Relacja Mini- Max jest o tyle lepsza, ze moga przebywac w jednym pokoju, ale na odleglosc. Chcialam dobrze, a zgotowalam Wiki pieklo na ziemi... Mini nie chce oddawac bo to kot po przejsciach, my jestesmy jej trzecim domem, a Maksa nikt nie wezmie bo jest agresywny takze w stosunku do ludzi. Takze nieprawda jest, ze wszystkie koty potrzebuja towarzystwa niektore sa szczesliwsze same. Odpowiedz Link Zgłoś
marzenia11 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 11:13 Zdecydowanie tak. Polecam książkę "Koci detektyw"-tam własnie jest to wyjaśnione. Myślę, że dwa koty to ok, ale wbrew pozorom nie jest oczywiste, że każde dwa się zaakceptują i będą lubić i bedzie im swoje towarzystwo wzajemnie potrzebne.Natomiast każda wieksza ilość to może być trudniejsza sprawa, tym bardziej, że czlowiek nie jest w stanie zauważyć, że coś nie gra, a ko0t bardzo długo albo nigdy nie pokaże, że nie jest szczęśliwy i będzie znosił swoją niedolę. Co nie znaczy, że zawsze tak jest oczywiście, ale myślę, że warto dokładnie przyjrzeć się swojemu więcej niż 2 stadu, żeby faktycznie mieć pewność, że jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
wladziac Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 11:27 Haniu-bywa i tak tego właśnie u kotów się nie przewidzi,ponad dwa lata temu miałam kotkę samą w domu i jak wychodziłam lała na wersalkę i żadne zabezpieczenia nie pomagały,kotka zdrowa i wysterylizowana dokociłam się z "musu" bo tak wyszło i kotka przestała sikać na wersalkę właściwie od razu i tak jest do dziś,a ja właśnie ją podejrzewałam o to,że lubi być sama i specjalnie nie brałam na stałe drugiego kota,parę miesięcy temu wziełam jeszcze jedną kotkę na stałe i też jest dobrze,nie kochają się specjalnie,nie śpią razem ale też nie ma awantur,a chociaż mają bezpieczny dom i nie szwędają się po ulicy,pozdrawiam i może uda się jakoś naprawić sytuację,może ktoś z rodziny mógłby Ci pomóc rozdzielić kotki to byłoby dla ich dobra Odpowiedz Link Zgłoś
misia007 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 11:45 Kot potrafi pokazać, ze coś go stresuje i robi to w rozny sposob ale czytelny.Przestaje jeść, załatwia sie poza kuwetą,zaszywa sie w ustronnych miejscach, przestaje sie bawić, myć no trudno tego nie zauważyc.Nie miałam takich doswiadczeń (na szczęście)ale znam osoby, które są DT i to częsty problem.Koty rożnia sie charakterami, jak my i jak my albo się lubią albo nie a ze nie potrafią udawać,grać to jak na dłoni widać co do siebie czują.No ale jak sie dobiorą to ma sie w domu kino bo jak inaczej okreslić kocura robiącego maślane oczy do kotki i łażącego za nią krok w krok.Drugiego "karmiącego" piersią wyrosniętą 4 miesięczną pannicę i myjącego ją jak najlepsza piastunka.A zmeczone zabawą , przytulone do siebie ,wręcz spoczywające w swoich objęciach futrzaki.A niech sie któremuś cos stanie, zacznie kichać, przestraszony piszczeć, wszystkie lecą no nie wiem czy na pomoc czy z ciekawości ale lecą. Odpowiedz Link Zgłoś
marzenia11 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 11:54 misia007 napisała: > Kot potrafi pokazać, ze coś go stresuje i robi to w rozny sposob ale > czytelny.Przestaje jeść, załatwia sie poza kuwetą,zaszywa sie w ustronnych > miejscach, przestaje sie bawić, myć no trudno tego nie zauważyc.Nie miałam > takich doswiadczeń (na szczęście)ale znam osoby, które są DT i to częsty > problem. ale to są już bardzo mocne sygnały, a jest wiele słabszych dla oka ludzkiego, a swiadczących o tym, że kotu nie jest najlepiej. I on się zgodzi na to, żeby mu nie było najlepiej przez całe życie, taki koci kompromis - a jak sie jeszcze pogorszy to wtedy zacznie sikać itp. Zajrzyj do książki, jest naprawdę ciekawa i rozwijająca wiedzę ludzi o kotach. Odpowiedz Link Zgłoś
misia007 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 12:51 Czytać zawsze warto dodam tylko,że sygnały świadczące o kocim zadowoleniu z życia są niemożliwie do przeoczenia i oprócz oczywistej radości dają nam pewność,ze naszym ulubieńcom jest dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
po.prostu.ona Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 16:20 Zdecydowanie nie! Moja Jaśmina to kotka - samotnik, Benia wzięłam nie po to by sprawić jej towarzysza, bo go nie potrzebowała, ale po to by ratować jemu życie. Bo jakoś nikt nie chciał przygarnąć dorosłego, wyrzuconego na ulicę kota, który z rozpaczy się pochorował i nie mogłam patrzeć, jak umiera na moich oczach. Ta dwójka się nie przyjaźni, konsekwentnie unikają swego towarzystwa, podzielili mieszkanie na rewiry, ona ma swoje, on swoje. Nie bawią się razem, mają osobne miski. Jedynie kuweta wspólna, ale muszę natychmiast sprzątać, gdy jedno się załatwi, bo drugie za nic po nim nie wejdzie. Większa liczba kotów nie wchodzi w grę. Czasami mam jakiegoś "tymczasa", ale to bardzo wyjątkowe sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 13.07.08, 23:30 ""Koty to samotniki i spokojnie - poza okresami godowymi - obywają się bez towarzystwa."" nie, jak pisalam wczesniej, koty najczecsiej zyja w KOLONIACH tworzacych sie wokol jakiegos zrodla pozywienia.. kolonia to nie to samo co stado czy grupa. natomiast tak, poluja idywidualnie. kolonie tworza sie wsrod dzikich kotow (lub raczej- zdziczalych,) tak ze nie jest to tylko wymysl "milosniczek i milosnikow" hodujacych cale stada (koty nie zyja w 'stadach'). owszem, zdarzaja sie samotniki ale to nie jest regula. natomiast wlasnie dlatego ze koty nie zyja w stadzie, nie jest latwo dobrac dwa koty ktore by sie lubily. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
orchidka77 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 15.07.08, 14:08 Koty to samotniki - mit, który w sumie nie wiadomo skąd się wziął - prawdopodobnie z odwiecznego porównywania kotów z psami. To że koty nie polują w stadach - nie oznacza że są samotnikami i inni przedstawiciele ich gatunku są im do życia niepotrzebni. Wystarczy poobserwować kilka kotów mieszkających pod jednym dachem lub na jednym terenie. Pomiędzy poszczególnymi zwierzętami zachodzi bardzo wiele różnych reakcji i emocji. Niektóre koty bardzo się lubią i przy każdej okazji okazują sobie czułość. Inne - po prostu się tolerują, a jeszcze inne - zupełnie nie akceptują lub dążą do dominacji. Zdarzają się również sytuacje gdy jeden kot pędzi na pomoc drugiemu - ryzykując często własne życie. Często tymczasuję małe i duże koty i zdarzały mi się wszystkie te sytuacje. Zdarzyło mi się trafić na koty, które zdecydowanie chciały być jedynakami i wyraźnie to komunikowały. Ogromna wiekszość kotów jednak pragnie kociego towarzystwa i wyraźnie źle czuje się będąc jedynakami. Swoich kotów mam 3 szt. Codziennie mam okazję obserwować relacje między nimi. Pierwszy był Kacper, po 2 miesiącach trafiła do nas Iga, a pół roku później przybył Smok. Kacper i Smok kochają się na zabój - śpią przytuleni, myją się i pielęgnują wzajemnie, a Smok we wszystkim Kacpra naśladuje. Iga jest bardziej zdystansowana - śpi tylko sama, nie lubi jak się jej ktoś do miski pcha podczas jedzenia, ale z obydwoma utrzymuje dobre relacje - z Kacprem się bawi, a Smokiem opiekuje (myje go bardzo często i zakopuje po nim w kuwecie:)) W przypadku wizyt u weta to Iga właśnie "pociesza" obu i myje po powrocie. Koty wyraźnie żyją w harmonii i są razem szczęsliwe. Przybycie Smoka, jako 3 kota w domu nie wprowadziło jakichś przełomowych zmian, przybycie Igi było natomiast rewolucją dla Kacpra i dla nas. Kacper przestał namolnie biegać nam po twarzach o 3 rano, przestał gryźć i przestał demolować mieszkanie podczas naszej codziennej nieobecności... Dokocenie nie było łatwe na początku, bo Kacper niechętnie zrezygnował z roli rozpieszczonego jedynaka (2 tyg tłukł Igę), ale w perspektywie czasu i jemu i nam wyszło to na dobre:) Najbardziej kociotowarzyskim kotem w moim domu jest Smok - każdego tymczasa wita serdecznie i z radością i od razu chce się zaprzyjaźniać. Jest zdecydowanie zaprzeczeniem mitu, że koty to samotniki:) Odpowiedz Link Zgłoś
moonalisa Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 14.07.08, 11:45 Kot w zasadzie jest samotnikiem/ najczęściej dorosły samiec/jednak tak jak inne kotowate zakłada grupy/stada/dlatego dla większego komfortu psychicznego kota,szczególnie takiego ,który ma cechy towarzyskie i jest otwarty na kontakty/brak agresji itp/lepiej gdy ma towarzysza/y/ bez względu na płeć.Wszystko zależy od indywidualnych cech kota i jego charakteru. Odpowiedz Link Zgłoś
orchidka77 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 15.07.08, 17:11 To czy nasz kot będzie asocjalny względem swojego gatunku - zależy w dużej mierze od nas. Nasze domowe koty są najczęściej zabierane od matki i rodzeństwa w wieku około 6-8 tygodni lub później (tak dzieje się często w przypadku kotów rasowych gdzie odłączenie następuje w wieku 12-14 tygodni). Jeśli tracą także kontakt ze swoim rodzeństwem i żyją w naszych domach jako "single", nie mają zwykle okazji by rozwinąć społeczne relacje ze współbraćmi i stają się bardziej asocjalne wobec przedstawicieli własnego gatunku. Tak więc towarzyskość czy socjalność dorosłego kota zależy zarówno od predyspozycji genetycznych jak i socjalizacji, wychowania, a więc doświadczeń jakie kot zdobywa, zwłaszcza w młodym wieku. Jeśli chodzi o kocie kolonie (a nie stada!)... Spróbujmy przyjrzeć się kolonii zdziczałych kotów, żyjących na wolności na obszarze będącym rezerwuarem ich pożywienia. Grupa ta składa się przede wszystkim ze spokrewnionych ze sobą samic i ich potomstwa. Samce natomiast są luźno związane z grupą, wiodąc bardziej samotniczy i aspołeczny tryb życia. Choć koty polują samotnie i większość czasu spędzają zdala od siebie, niektóre osobniki potrafią tworzyć silne więzi społeczne, wzajemnie się pielęgnując i śpiąc ze sobą. Dorosłe samice mogą wzajemnie się wspierać w opiece nad potomstwem, troszcząc się zarówno o własne jak i należące do innych matek kocięta. Wychowujące się razem młode koty tworzą między sobą silne więzi i jeżeli nie są rozdzielone utrzymują i wzmacniają wzajemne relacje przez całe życie. Młode kotki mają mniejsze tendencje do opuszczania terytorium, na którym przyszły na świat, podczas gdy kocury wędrują poza swój teren i już w wieku sześciu miesięcy przebywają często na obrzeżach kolonii (dzięki czemu następuje mieszanie genów pomiedzy koloniami i przez co niestety w miastach kocurki często giną pod kołami aut). Niektóre mniej skłonne go włóczęgostwa kocury zostają w centrum kolonii z kotkami, jednak prawie nigdy nie biorą udziału w reprodukcji. Odpowiedz Link Zgłoś
kotolotekk Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 14.07.08, 14:14 Nie spotkałem dotychczas kota, który nie ucieszyłby się z "posiadania" kociego współdomownika. Być może trafiałem akurat na takie egzemplarze, ale nawet wieloletnie "jedynaki", po okresie aklimatyzacji związanej ze sprowadzeniem drugiego kota, wydawały się dużo szczęśliwsze... Odpowiedz Link Zgłoś
jerrykot1 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 15.07.08, 08:42 mam wieloletnie doświadczenia w byciu opiekunem kotów... i naprawdę zazdroszczę tym, których stan 'zakocenia" obejmuje więcej niż jednego sierściucha:-( mój obecny rezydent ma już 9 lat i od kocięctwa miał starszych kolegow, więc powinien być do obecności innych przedstawicieli swojego gatunku przyzwyczajony, a nawet ich szukać.... nic podobnego:-( Przez kilka miesięcy z konieczności mieszkala z nami koteczka mojej siostrzenicy - takiej wojny z obu stron nie widzialam nigdy! Żadne z nich nie weszło do pomieszczenia, gdzie aktualnie przebywało drugie, kuwety musiały być dwie w osobnych miejscach, osobne miski... mała nie pozwoliła nikomu się dotknąć, obrazona byla nawet na swoją ukochaną panią, mój stary kot byl wyraźnie negatywnie pobudzony, prychał, jeżył się i bał wszystkiego... dodatkowo nie wychodzil na zewnątrz do ogrodka (nie wypuszczaliśmy go z obawy, że mala pójdzie za nim). trzy miesiące traumy dla obu kotow wystarczyło - siostrzenica przyspieszyla tempo remontu mieszkania i przeprowadziła się z kocią na swoje - jeszcze niewykończone, ale już spokojne. jerry odżył po mniej więcej trzech dniach, kiedy spatrolowal kilkakrotnie cale mieszkanie i nie stwierdził obecności rywalki. Dopiero wtedy dal się poglaskać, wyczesać, wyszedł na trawnik... Wiem, że dopóki żyje Jerry, inny kot nnie wchodzi w rachubę, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
wladziac Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 15.07.08, 15:49 za co nałożyłeś na rezydenta karę niewychodzenia?skoro był wychodzący to jak miał znosić niewolę i jeszcze drugiego kota,wcale mnie nie dziwi jego zachowanie,pewnie tak samo zachowałabym się nie będąc kotem Odpowiedz Link Zgłoś
jerrykot1 Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 15.07.08, 16:02 to nie była kara, boże uchowaj... ale rezydent tak ma, że musi mieć drzwi na taras otwarte i swobodne przenikanie w obie strony... a panienka nowa, wychowywana bezpodworkowo, ale zdradzala ogromne chęci poznania świata... w nowym miejscu mogło sie to skończyć nienajlepiej... i nie było jak ich pilnować, oboje wtedy pracowaliśmy... Odpowiedz Link Zgłoś
wladziac Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 15.07.08, 16:12 no ale rezydent odczuł to boleśnie i napewno pogorszyło się dokocenie,mam też taką sytuację z 6letnim rezydentem i gdybym mu odebrała możliwość wychodzenia do ogródka to miałabym kota- wariata,nawet w największe mrozy muuuuuusi wyjść chociaż na chwilę,dlatego mieszka z synem na parterze a ja jestem dochodząca,nie rób tego kotu juz nigdy!!!!!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
allija Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 16.07.08, 00:33 Mój starszy 6-latek wydawał sie coraz bardziej znudzony, dzieci pochłoniete wiekszymi obowiazkami mniej z nim biegały tak więc nosilismy sie z myślą o towarzyszu dla niego. I jest, gdzieś tak od 3 tygodni. Szczerze mówiąc nie wiem czy to był dobry pomysł. Straszy obraził sie na nas, już nie przychodzi na przytulanki i głaskanki, to my musimy nieustannie poszukiwać go po katach żeby podrapać za uchem, wziąc na kolana /żeby nie poczuł sie odtrącony/. Pierwszy raz w życiu zachorował, dostał zapalenia krtani. Młody jest prosto od matki, jak to młody kociak, niesforny, chce się bawić ale starszy niekoniecznie. Teraz troszkę lepiej, trochę z nim pobiega ale nie tak jak się spodziewałam, najczęściej młodego lekceważy i "nie zauważa". Z karmieniem jest problem bo koty najchętniej jedzą ale z miseczki tego drugiego więc ciągle trzeba pilnować bo młody ma inne żarełko przecież. W każdym razie starszy wydawał się być szczęśliwszy sam. Odpowiedz Link Zgłoś
baremi Re: Czy wszystkie koty lubią żyć w parze lub grup 16.07.08, 07:01 Z kotami jest jak z dziećmi - im dłużej są jedynakami, tym trudniej im zaakceptować młodsze rodzeństwo. Poza tym one też mają swoje sympatie i antypatie, swoje upodobania, różne charakterki. Niektóre są samotnikami (jak niektórzy ludzie) i nie tęsknią do towarzystwa, inne uwielbiają zabawy z innymi tego samego gatunku. Ogólnie jednak kot to zwierzątko ciekawskie i jeśli jest skazany na życie w mieszkaniu, przynajmniej ma kogo podglądać, trzepnąć łapą lub polizać czy przytulić się jeśli towarzysz spasuje. Trzy tygodnie to trochę krótko na to żeby starszy przekonał się, że to jest towarzystwo a nie zagrożenie. Przeżywa to na swój sposób bo w naturze starsze dzieci muszą odejść gdy pojawia się rodzeństwo i instynkt gdzieś tam drzemiący mu to mówi. Tylko gdzie on pójdzie?;) Przywyknie z czasem, dobrze, że mu udowadniacie, że nadal jest Wszym 'dzieckiem'. Nawet jeśli będą się tylko tolerować to będzie miał towarzystwo gdy będą w domu same. A lepsze to niż nuda. Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 10:03 Nie wiem, czy widzicie, ale same podajecie argumenty, że koty niespecjalnie potrzebują i cenią towarzystwo. Opisujecie, jaki to skomplikowany i długotrwały porces to wprowadzanie nowego kota do domu. Czy to nie dowód, że mieszkający już w domu kot wcale nie cieszy się z nowego kolegi? Że wprowadzając na jego teren nowego osobnika naraż acie go na stres? No ale wy wiecie lepiej, czego potrzeba waszemu kotkowi... Podobnie jak z tym łapaniem przez was wrzeszczących, wyrywających się dzikich kotów i udomowianiem ich na siłę. Ja powtarzam jeszcze raz: koty nie potrzebują i najczęściej "nie lubią" (taj sformuowane było pytanie) towarzystwa. To co wy robicie to zaspakajanie własnych, a nie kocich potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
orchidka77 Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 10:11 Proponuję przeczytać jeszcze raz - dla odmiany ze zrozumieniem i wszystko, a nie tylko to co ci pasuje. Z dyskusji jasno wynika, że koty są różne i że ich preferencje w sprawie towarzystwa kociego zależą od charakteru i doświadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
wladziac Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 10:37 w dyskusji opisane są sytuacje właśnie wskazujące na to jak różne są koty i jak wygląda u różnych osób dokocenie,niczego złego nie ma w ratowaniu dzikich kotów,nie wszyscy się zgadzają na to by koty umierały w męczarniach z powodu chorób lub pod kołami samochodów,czasami coś się nie uda ale dużo z nich znajduje przynajmniej bezpieczny dom,analizując to czy kot chce mieć dom,a może nie może doprowadzić tylko do braku udomowionych kotów,zostaną same dzikie chore i nikomu niepotrzebne Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 10:46 wladziac napisała: > zostaną > same dzikie chore i nikomu niepotrzebne To jest właśnie przykład tego egotycznego sposobu myślenia, o którym pisałem - to czy egzystencja kota ma sens zależy od tego, czy jest on komuś "potrzebny". Nie Władziu, twoje potrzeby nie mają tu nic do rzeczy - kot jest autonomicznym stworzeniem i ma prawo być i istnieć niezależnie od "potrzeb" kogokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
wladziac Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 11:29 czy udomowienie zwierząt zaczeło się dopiero teraz czy istnieje od wieków,autonomiczne sa również inne zwierzęta,kiedyś jak byłam mała to koty mogły żyć na wolności i nawet nie widywałam chorych kotów,żyłam w okolicy prawie wiejskiej,a teraz żaden kot się nie uchowa samochody i beton w tym samym miejscu,a koty [część przynajmniej ]istnieją i niestety bez pomocy ludzi nie będzie dla nich żadnych szans,człowiek istota myśląca musi się czuć odpowiedzialna przynajmniej za te istoty,które widzi,że dzieja im się krzywda i żadne argumenty do mnie nie przemawiają kiedy chodzi o ratowanie życia Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 11:44 To że pomimo czychających niebezpieczeństw koty oraz co raz więcej dzikich zwierząt wybiera życie w pobliżu człowieka świadczy, że to im się "opłaca". Większa podaż pożywienia pozwala na uniknięcie głodowania zimą w lesie, a niebezpieczeństwo utraty życia przez pojedyńcze osobniki rekompensowane jest zwiększeniem populacji. To że do ciebie Władziu nie przemawiają żadne argumenty jest przykre, ale widać już tak masz... Odpowiedz Link Zgłoś
wladziac Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 11:56 tak właśnie mam bo wychowałam się z kotami,odkąd pamiętam przynosiłam do domu "śmietnikowce" w celu dokarmiania,oczywiscie wtedy były wypuszczane z powrotem były na to warunki,teraz jest inaczej i postępuje tak,a nie inaczej,mam bardzo duże mieszkanie,warunki wysmienite dla kotów,mogą chodzić,skakać,zwisać i brykać ile zechcą,a one tylko czekają kiedy wrócę do domu i nie odstepują mnie na krok nawet czasami wolałabym,żeby się same sobą zajeły,ale nie całą swoją uwagę koncentruja na mnie i tym mnie wspierają w dzialaniach Odpowiedz Link Zgłoś
wladziac Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 17:15 napisałeś Sun,że to mnie są koty potrzebne-pewnie tak;dzień jak codzień ale wracam do domu wcześniej,cieszę się,że już zobaczę kocieje,otwieram jeden zamek,drugi zamek,a w środku jest klamka i nie muszę jej otwierać bo drzwi otwierają się same:na klamce wisi kocur i pod drzwiami dwa kocie łepki czekają na mnie i tak jest codziennie bez względu na porę o której wracam - to teraz wiesz po co mam koty w domu:do otwierania drzwi Odpowiedz Link Zgłoś
misia007 Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 17:37 Mnie też są potrzebne i nie tylko mnie tu pozwolę sobie na cytacik "Po paru latach, jakie od dnia stworzenia przeszły, dziś już jasno widać, że Panu Bogu poza kotami nic do końca się nie udało. Koty są stworzeniami skończonymi, reszta świata, łącznie z psami, jest wadliwa."Jerzy Pilch-Bezpowrotnie utracona leworęczność Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 10:43 Droga orchidko, właśnie przed chwilą napisałem, że same nie zdajecie sobie sprawy z sensu waszych wypowiedzi, więc nie apeluj do mnie o czytanie ze zrozumieniem. Koty są różne powiadasz? Tak - jednym jest już wszystko jedno i pogodziły sie, że ich "pani" postanowiła "uratować" 35 kociaka, a inne do końca będą walczyć o resztki swojej kociej niezależności. Odpowiedz Link Zgłoś
basset2 Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 13:42 Drogi sun....czy jak cie tam zwą jak dobrze że tu gościsz szacowny hipokryto...pokrętnie i z takim pietyzmem snujesz swe teorie że aż wpadasz w głupotę teoretyczno- salonową Odnosi sie wrażenie że zajmujesz sie dobieraniem słów a nie arumentów... obce jest ci znaczenie słowa altruizm...jak zresztą innych "mądych" słów których uzywasz... Tia...ale z ciebie racjonalizator faktów na teoriach głupio mądrych...i co gorsze nie zdajesz sobie sprawy z sensu pragmatycznego swoich wypowiedzi... brakuje tu jeszcze teoretyzowania naszego Alberciątka Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 14:00 Droga basset, próbowałem się przebić przez twój bełkot, ale - dalibóg - nic nie zrozumiałem. Orchidka może się czuć usatysfakcjonowana. Dwie rzeczy do mnie dotarły: że przepełnia cię tak wielki ból istnienia, że kąsasz na lewo i prawo oraz że nie odróżniasz altruizmu od tzw. helping behavior. W jednym i drugim głęboko ci współczuję, ale pomóc nie mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
basset2 Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 20:44 sunku...z góry wiedziałam że nie zrozumiesz:))))))))... ale przecieraj szlaki dla swoich szarusieńkich komórecek :)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
orchidka77 Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 14:04 Po 1: najwyraźniej inaczej rozumiemy kocią niezależność w obecnych czasach, czyli w ekosystemie zdominowanym przez człowieka i jego wytwory. Dla Ciebie, jak widać, to prawo kota do rozmnażania i do umierania zgodnie z "selekcją naturalną" z głodu, chłodu i chorób. Dla mnie kocia niezależność to prawo każdego kota do godnego życia pozbawionego cierpienia z głodu czy chorób. Niekoniecznie życia w domu z człowiekiem (z lub bez innych kotów), ale życia takiego, w którym kot ma co jeść, ma gdzie się ukryć w czasie chłodu i deszczu oraz ma opiekę gdy jest chory i/lub niedołężny. Po 2: jestem absolutną przeciwniczką trzymania 35 kotów w domu. Nie jest to korzystne ani dla kotów, ani dla ludzi. Duże zagęszczenie kotów - w domu czy na zewnątrz - negatywnie wpływa m.in. na ich zdrowie (niższa odporność, łatwiejsze przenoszenie chorób itp.). Poza tym koty zwyczajnie tego nie lubią (kolonia, wraz ze zwiekszeniem liczebności, albo rozszerza terytorium, albo częściej wystepują zachowania agresywne), niezależnie od dostępności zasobów na danym terenie. Cóż... i tu wraca temat ograniczania populacji poprzez sterylizację. Ale na ten temat nie będę z Tobą dyskutowała - bo w tym temacie już dawno udowodniłeś, że jesteś zwykły beton, a nie partner do dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 14:23 Co do twoich warunków godnego życia kota - a czymże kot rózni się od innych zwierząt? Dlaczego tyko kotom to się należy a lisom, zającom, czy kaczkom już nie? Koty gromadzą się w miastach właśnie po to - bo mają co jeść i gdzie się schronić. Co do zagęszczenia - zgoda, ale zauważ, że te - jak piszesz - "na zewnątrz" mogą sie łatwo rozśrodkować, przemieścić w "luźniejsze" tereny. Te uwięzione przez człowieka takiej szansy już nie mają. Co do sterylizacji - jakieś przykłady na moją "betonowość"? Owszem - nabijam się z egzaltowanych pań, dla których "sterylizacja albo śmierć", a sterylizację uważam za _zabieg medyczny_, do którego muszą być podstawy, a nie widzimisię takiego czy innego lobby. Poza tym ta dyskusja zrobiła się strasznie off topic - pytanie było: czy koty lubią. Ja twierdzę, że nie, albo raczej, że nie potrzebują (chodzi o te trzymane w domu). Ty przez chwilę róbowałaś udowadniać, że _da radę_ trzymać kilka kotów, co od dawna wiadomo i nie ma sensu udowadniać. Teraz włączasz jeszcze ochronę biednych kotków no i nieśmiertelną sterylizację... Czy tobie wszystko się kojarzy? Odpowiedz Link Zgłoś
wladziac Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 15:06 kot różni się od wymienionych przez Ciebie zwierzat z oczywistych względów:bo daje się udomowić i to nie jest dla niego krzywda,ale ochrona przez człowieka tego co da się ochronić;w miastach gdzie ciągną koty nastąpiły niekorzystne dla nich zmiany i często właśnie znalezienie schronienia jest problemem,mieszkam w okolicy gdzie są same kamienice:w ż a d n ej już nie ma piwnic po modernizacji są mieszkania i lokale,możliwość znalezienia schronienia na zimę zmalało do zera Odpowiedz Link Zgłoś
orchidka77 Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 16:26 Od wymienionych przez Ciebie zwierząt, kot różni sie przede wszystkim tym, że kot jest zwierzęciem udomowionym przez ludzi (tzw. towarzyszącym), a reszta to zwierzęta użytkowe . Niezależnie od tego jednak, pozostałe zwierzęta też mają prawo do dobrostanu wedle swoich potrzeb. Jeśli na mojej drodze spotkam głodnego czy chorego lisa, zająca czy kaczkę - to też postaram się im pomóc. Jak dotąd jednak w mieście żadnego z nich nie spotkałam:) > Co do zagęszczenia - zgoda, ale zauważ, że te - jak piszesz - "na zewnątrz" mog > ą sie łatwo rozśrodkować, przemieścić w "luźniejsze" tereny. Te uwięzione przez > człowieka takiej szansy już nie mają. Dlatego właśnie napisałam, że jestem przeciwna zbyt dużej ilości zwierząt w domu. Co do tych na zewnątrz - w duzych miastach mają marne szanse, że znajdą teren o podobnych zasobach, a nawet jeśli to miewielkie szanse, że dotrą do niego żywe (np. pokonają kilka ruchliwych ulic w centrum miasta by tam dotrzeć). Dlatego w praktyce - jeśli kolonia lub pojedyncze osobniki nie mają ważnego powodu do przenosin - to zostają na miejscu. > Co do sterylizacji - jakieś przykłady na moją "betonowość"? To może wyjaśnię na początek co to dla mnie "beton":) Beton - osoba, która wyznaje opinię, że jej postawa jest jedynie słuszna i że nie wymaga żadnej argumentacji. Zazwyczaj beton ma tendencję do prowadzenia krucjat i nawracania wszystkich na swoje poglady z użyciem argumentacji "bo tak!". Beton jest absolutnie głuchy i ślepy na jakiekolwiek argumenty niezgodne z jego jedynie słuszną postawą. Jakakolwiek dyskusja z betonem nie ma najmniejszego sensu, bo taka jednostka postawy nie zmieni, ze względu na doskonały system filtrowania docierających do niej informacji. Beton (szczególnie, gdy czuje się anonimowy) często posługuje się w rozmowie sztuczkami takimi jak: -przytaczanie opinii/argumentów powszechnie (lub w danym środowisku) uważanych za kontrowersyjne, -zmiana lub rozszerzenie tematu rozmowy, -używanie argumentów z innych nie powiązanych dziedzin, -ironia lub bezpośredni atak mający na celu wyprowadzenie interlokutora z równowagi, -używanie maksimum słów przy minimum treści, -odpowiadając na argumenty stosowanie zdrobień (imion lub nicków) lub przymiotników (typu: droga, słodka etc)w celu umniejszenia autorytetu i ważności wypowiedzi interlokutora (szczegolnie chętnie stosowane przez mężczyzn w stosunku do kobiet) -cytowanie i komentowanie fragmentów wypowiedzi wyrwanych z kontekstu -używanie zwrotów w stylu: "od dawna wiadomo", "jak powszechnie wiadomo" (próby manipulacji przy użyciu znanych metod - np. społecznego dowodu słuszności) -pseudoparafrazowanie, czyli cytowanie ze zmianą sensu wypowiedzi Zwyczajnie z lenistwa nie przytoczę Twoich wypowiedzi - nie chce mi się ich szukać. Czytam to forum od dawna, trochę Twoich postów przeczytałam i takie mam osobiste zdanie na Twój temat - albo jesteś "betonem" albo prostym trollem, który z własnej lub nie własnej inicjatywy jest opozycjonistą do czego się da (ze szczególnym uwzględnieniem sterylizacji zwierząt domowych). I dalej - jeśli z własnej inicjatywy, z założenia jesteś w opozycji - to a)strasznie się nudzisz i/lub b)bardzo potrzebujesz bycia w centrum uwagi i nie masz innego pomysłu na siebie. Jeśli zaś nie ze swojej inicjatywy - cóż, znaczy, że gazeta.pl najwyraźniej usilnie stara się nabić sobie sztucznie ilości postów, a co za tym idzie, odsłon do emisji reklam:) Trudno jednak w tą opcję uwierzyć, bo u góry widzę mało płatne reklamy googlowe:) Jedno wiem na pewno: nie pracujesz jako moderator netPR dla nikogo, bo większośc Twoich postów to przerost formy nad treścią (lub zmienianie tematu), co jasno świadczy o brakach w wiedzy potrzebnej do rzetelnej argumentacji w tematach związanych z tym forum. Jak więc widzisz, przy takiej marnej opinii na Twój temat - nie mam zbyt wielkiej motywacji do dyskusji z Tobą - przynajmniej na tematy wymagające od Ciebie poszerzenia wiedzy (jak w tym wypadku) lub otwartości umysłu. Jeśli jest jednak dziedzina, w której jesteś bieglejszy, a ja żyję w błogiej ignorancji, to chętnie dam się nawrócić, bo człowiek całe życie się uczy, a tylko krowa zdania nie zmienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 18:54 Wiesz co - masz 100% racji. Skoro tobie nawet nie chce się poznać moich poglądów, tylko a priori przyjmujesz, że są głupie, to ta dyskusja jest bez sensu. Już pomijam, że w tej definicji betonu doskonale opisałaś siebie z twoim przekonaniem o własnej nieomylności, głuchotą na argumenty i ciągłym zbaczaniem z tematu (oczym by nie byl wątek ty i tak skończysz na sterylizacji) - chyba nawet tego nie przeczytałas, tylko zrobiłas kopiuj/wklej z jakiegoś innego forum... Pewnie cię to nie zmartwi, ale twoja opinia na mój temat jest mi doskonale obojętna. EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
marzenia11 Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 11:06 Niedawno wet powiedziała mi, że powinno być minimum 10m2 na jednego kota w domu. Trzymanie np.6 kotów w 36 metrach to męka dla zwierząt. Rozumiem, jeśli są to chore zwierzaki, bez łap itp. wtedy może faktycznie jest to dla nich jedyne wyjście na życie. Ale też uważam, że posiadanie dużej ilości zwierząt - 3 lub więcej - to bardziej ludzkie niż kocie potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: zwolenniczki dokacania 16.07.08, 22:44 """"Nie wiem, czy widzicie, ale same podajecie argumenty, że koty niespecjalnie potrzebują i cenią towarzystwo. Opisujecie, jaki to skomplikowany i długotrwały porces to wprowadzanie nowego kota do domu. Czy to nie dowód, że mieszkający już w domu kot wcale nie cieszy się z nowego kolegi?"""" NIE to NIE jest zaden dowod - poniewaz jak juz wczesniej dwa razy pisalam koty zyja w KOLONIACH, nie stadach a KOLONIACH, ale teraz stalo sie oczywste ze nikt nie pojmuje na czym polega w tym kontekscie slowo KOLONIA. jak to zrozumiesz Sun to tez zrozumiesz ze kot NIE JEST samotnikiem. ""Że wprowadzając na jego teren nowego osobnika naraż acie go na stres? No ale wy wiecie lepiej, czego potrzeba waszemu kotkowi..."" bo to wynika wlasnie z niewiedzy co to jest kocia kolonia i w ten sposob nasuwa falszywe wnioski ktore ty sam Sun blednie wyciagnales - bo kot w ogole potrzebuje towarzystwa, tylko koty musza sie same dobierac. nie wystarczy po prostu wziac dwa przypadkowe koty i trzymac je razem. a tego niestety wiekszosc nie wie. ktos wczesniej opisywal i widac ze ta osoba ma swietne zdolnosci obserwacyjne - jak niektore koty na podworku okazuja sobie czulosc a niektore sie gonia. to samo widzialam po swoch wlasnych kotach. na tym wlasnie polegaja kolonie - ze koty zyja OBOK siebie w luznych grupach, socjalizuja ze soba te ktore sie lubia a te co nie lubia sie ustepuja sobie z drogi lub walcza. ""Ja powtarzam jeszcze raz: koty nie potrzebują i najczęściej "nie lubią" (taj sformuowane było pytanie) towarzystwa. To co wy robicie to zaspakajanie własnych, a nie kocich potrzeb."" POTRZEBUJA. koty nie sa samotnikami. trudnosc z trzymaniem dwoch kotow wyplywa ze specyfiki kociej socjalizacji. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
allija Re: zwolenniczki dokacania 17.07.08, 03:37 Pominawszy całą sprawe dokacania, słusznie czy nie, to odnoszę wrażenie, że jednak nie za bardzo chyba orientujesz się w sprawach dziko zyjacych kotów. One żyja zwykle nie dłużej niż 4 lata /domowe o 10 więcej/ i wiekszość z nich jest schorowana i to bardzo poważnie, na śmiertelne schorzenia jak białaczka czy FIV i to juz od narodzin zarażone sie od matki. A umieraja w męczarniach, których nie skróci żaden zastrzyk. O ile wcześniej ktoś im nie obetnie ogona, nie powiesi na drzewie czy nie przejedzie samochodem. To wg ciebie szczęśliwe życie wolnego kota? Mój strszy kot został zabrany ze smietnika, w którym nie tyle miauczał co wrzeszczał przez dwie noce, rano poszłam zobaczyć co sie dzieje i zabrałam kota do domu. Przez tydzień ten nieszcześlwie wyrwany ze swobody kot nie schodził z moich kolan, na których zamieszkał z własnej woli, dobrze że miałam urlop. Drugi kotek zabrany został od kotki mieszkajacej kątem w jakiejs fabryce. Gdybym go nie wzięła prwdopodobnie juz byłby uśpiony. Miedzy bajki raczej mozna włożyć dziko żyjace koty w postaci radosnych futrzanych kulek bezstrosko biegajacych po łąkach, podwórkach czy trawnikach. Najczęściej ich los to trudna walka o przeżycie i wyrwane z tej beznadziei tak czy inaczej potrafia okazać wdzięczność człowiekowi. Odpowiedz Link Zgłoś