agni-76
23.10.08, 11:07
Witam
Pisałam niedawno o moim zaadoptowanym psiaku jak to się boi obcych
ludzi, ulicy i jeżdżących aut. Lęki te są niewyobrażalne poza domem.
Mieszkamy w bloku obok targowicy i ulic. Pies na słowo "idziemy na
dwór" nie reaguje wogóle. Gdy go wyniosę na dwór ze mną chodzi na
spacery chociaż aż mi go szkoda bo ciągle ma spuszczoną głowę i
podwinięty ogon, w sumie nawet chodzi często na ugiętych ze strachu
łapach. Z mężem natomiast nie ma szans na wyjście.
Mamy do wyboru albo znaleść mu dom z podwórkiem zdala od ruchliwego
miejsca albo szukać pomocy u behawiorysty aby pieska zatrzymać w
domu. Osobiście wolałabym to drugie gdyż piesek bardzo się zżył z
nami a my pokochaliśmy jego, jednak mam wrażenie że jeśli nie minie
mu strach to wpadnie w większą depresję.
Podobno mozna farmakologicznie zwalczyc te objawy ale nie wiem ile w
tym prawdy.
Może ktoś z Was wie coś na ten temat?
Pozdrawiam