Pzwolę sobie...

18.01.09, 11:56
Nie będę przeklejać całego tekstu, link jest bezpieczny, tyle że skrócony.
Przeczytajcie proszę.

tiny.pl/v712
pozdrawiam
    • horpyna4 Re: Pzwolę sobie... 18.01.09, 15:49
      Lu, to dotyczy nie tylko pomagania zwierzętom. Istnieje spora grupa
      obrzydliwych ludzi, którzy sami palcem nie kiwną, ale innych
      krytykują. Że powinno być tak, a nie tak.
      Zauważ, ile odzywa się oburzonych głosów, kiedy polskie organizacje
      humanitarne pomagają ofiarom wojen lub klęsk żywiołowych poza Polską.
      No bo przecież "polskie dzieci głodują", "u nas jest tyle biedy, to
      po co pomagać innym"...
      Tyle, że taki kretyn nie rozumie, że pomoc charytatywna w kraju jest
      łatwa i sam mógłby się za to wziąć. Bo wszelkie dobra są w zasięgu
      ręki, wystarczy tylko zgromadzić pieniądze i kupić np. dla kogoś
      jedzenie w najbliższym sklepie.
      A na terenach spustoszonych np. trzęsieniem ziemi nie ma ani
      jedzenia, ani środków czystości. Brakuje wszystkiego. Trzeba to
      dowieźć z daleka, same pieniądze nie wystarczą. Na miejscu nie
      przerobi się pieniędzy na wodę pitną, ani na odzież. Trzeba
      organizować transporty.
      Tak więc nie ma "zamiast". Bo nie chodzi tylko o koszt tego jedzenia.
      Co do zwierząt, to polecam lekturę uroczej książki Bruce Marshalla
      "Czerwony kapelusz". Są tam świetne epizody - młody ksiądz, który
      nie może ścierpieć okrucieństwa ludzi (dobrych katolików, a jakże)
      wobec zwierząt, kłóci się często o to ze swoimi przełożonymi. I na
      pouczenie, że zwierzęta przecież nie mają duszy nieśmiertelnej,
      odpowiada (słusznie), że jest to dodatkowy powód, żeby je dobrze
      traktować.
      • lu221 Re: Pzwolę sobie... 18.01.09, 20:02
        Horpyna, niestety wiem, że to temat rzeka. Skupiłam się po prostu na
        zwierzętach, bo jakoś ten temat jest mi najbliższy.
        Odnosnie książki, jeśli tylko gdzieś ja zobaczę, na pewno kupię i przeczytam. To
        też kolejny problem, z wielkimi katolikami, którzy co niedzielę są w kościele i
        jacy to oni wspaniali, a tak naprawdę ... szkoda gadać. Osobiście widziałam
        kiedyś jak ksiądz z mojej parafii kopnął psa, bo ten nie chciał wyjść z placu
        kościelnego :(
    • rianka Re: Pzwolę sobie... 18.01.09, 21:12
      Nie wierzę, że ktoś kto nie ma serca dla zwierząt - ma serce dla
      ludzi.

      A co do kościoła... Cóż chrześcijaństwo jest religią
      antropocentryczną, a rytualne mordy zwierząt ku czci bożka są
      wyrazem prostoty umysłu ludzkiego. Niejedna religia zezwala na
      traktowanie zwierzęcia gorzej niż śmiecia... Co prawda nie składa
      się już bogu słodkiego baranka w ofierze, ale... Mam tu na myśli np.
      katolików, którzy w okresie jakże radosnych, pełnych miłosierdzia i
      nie wiadomo czego jeszcze świąt bożego narodzenia, znęcają się nad
      rybami, które kilka dni przed Wigilią cierpią katusze - jeszcze żywe
      pakowane w foliowe worki i wrzucane do innych zakupów... Mordowane i
      patroszone, wrzucone do wiaderek z minimalną ilością wody wydają
      niemy krzyk- bo głosu nie mają ,ale mają układ nerwowy!!!
      Może nie są urocze jak owieczka, ale traktowanie w ten sposób
      zwierząt w imię "tradycji", religii czy czegoś jeszcze innego nie ma
      nic wspólnego z człowieczeństwem :/
      • deszcz.ryb Re: Pzwolę sobie... 18.01.09, 22:47
        A co karpie mają do chrześcijaństwa czy jakiejkolwiek religii? Nigdzie nie jest napisane, że trzeba je jeść. Po prostu głupi zwyczaj (karpie nawet nie są smaczne, jak inne ryby).

        W sumie to ciekawe, skąd się wzięło Polakom, że się tak uwzięli na te biedne ryby (Anglicy uważają je za niejadalne). Ktoś wie?
        • rianka Re: Pzwolę sobie... 18.01.09, 23:05
          deszcz.ryb napisała:

          > A co karpie mają do chrześcijaństwa czy jakiejkolwiek religii?

          No coś tam jednak mają skoro ten okrutny los spotyka je w okolicach
          katolickich świąt ;)
          • rianka Re: Pzwolę sobie... 18.01.09, 23:10
            W Pl oczywiście, bo np. Amerykanie tak się nie pastwią nad
            indykiem...
            • deszcz.ryb Re: Pzwolę sobie... 18.01.09, 23:37
              No pastwią się, bo jest głupie przekonanie, że jak karp żyje, to jest "świeży". I się robi wszystko, żeby przeżył jak najdłużej, nawet w wannie. -_-

              Swoją drogą, polecam pstrągi z cytrynką na Wigilię [i nie tylko na Wigilię]. Pycha.

              No właśnie się zastanawiam, dlaczego akurat na Wigilię MUSI być karp. Doszłam do wniosku, że ryba, bo post zwyczajowy; a karp może dlatego, że tani?
              • rianka Re: Pzwolę sobie... 18.01.09, 23:42
                Właśnie, ciekawe, że karp popularny jest tylko w Europie Środkowej.
                Wyczytałam też, że popularność zawdzięcza temu, że jest tani w
                hodowlii... A kupowanie żywego karpia podobno pochodzi z tradycji
                żydowskiej (chodzi o koszerność).
                • lu221 Re: Pzwolę sobie... 20.01.09, 19:48
                  Odnośnie całej tej dyskusji o religijności karpia.
                  Kto wpadł na to, że nie jedząc zwierząt zwierząt - poszcząc - można jeść ryby??

                  U mnie w domu od paru lat nie jemy karpia na wigilię, tylko filety z różnych,
                  jakiś tam, ryb, ale to jakaś już tradycja, żeby ta ryba była na stole obecna.
                  Nie będę zmuszać rodziny, żeby się przekręciła drastycznie - już i tak mi
                  pomagają z tymi różnymi zwierzami.

                  Ale wracając do tematu - nie jemy mięsa (zwierząt) - jemy rybki.
                  Gdzie tu sens i logika?

                  Któż to wymyślił?
                  • rianka Re: Pzwolę sobie... 20.01.09, 20:01
                    Nie jem mięsa wogóle (w tym ryb i owoców morza) ;) Kiedyś w
                    restauracji, gdy spytałam o jakieś danie bezmięsne, pani
                    zaproponowała mi rybę... Wegetarianin, który twierdzi, że je ryby
                    nie ma nic wspólnego z wegetarianizmem ;) Jest tak zwanym
                    peskatarianinem czyli semiwegetarianinem ;)
                  • rianka Re: Pzwolę sobie... 20.01.09, 20:02
                    A w średniowieczu kościół w pewnym momencie uznał, że bobry to też
                    ryby, bo żyją w wodzie. I w ten sposób mogli sobie wcinać mięsko bez
                    wyrzutów sumienia... Wszystkie religie są pełne sprzeczności ;)
Pełna wersja