slim261
24.02.09, 18:38
Wczoraj pochowałam swoją sunię.
To spadło na mnie jak grom z jasnego niba, nic nie wskazywało na to,
że jest chora, a może poprostu się nie skarżyła.
Zostawiłam ją u weterynarza, aby mógł odprowadzić mocz, bo nie
umiała się wysiusiać, a odebrałam ją w kartonowym pudełku.
Do ostatniej chwili, gdy lekarz ją usypiał mówiłam, że kocham, że
wszystko będzie dobrze, patrzyła mi ufnie w oczy, a teraz ja nie
potrafie spojrzeć sobie.
Nie potrafie cofnąć czasu, a tak bardzo bym chciała.
Ból rozrywa mi serce.