Problem... koty sąsiadki...

04.04.09, 08:10
Sąsiadka wypuszcza swoje dwa koty na klatkę schodową,
koty przebywają na klatce w tej chwili
już praktycznie prawie całą dobę.
W związku z tym często zdarza się,
że załatwiają swoje potrzeby
na wycieraczki i dywaniki.

Prośby i groźby nie pomagają, a wręcz przeciwnie...
teraz również w nocy koty łażą po klatce.

Czy może zna ktoś jakich sposób,
lub ma jakiś pomysł
by zniechęcić kotki do spacerów po klatce schodowej.

A może jest jakiś cudowny sposób na sąsiadkę ???
    • kontik_71 Re: Problem... koty sąsiadki... 04.04.09, 08:39
      To nie koty sa problemem tylko sasiadka.. Budynek nie ma
      administracji?
    • marzenia11 Re: Problem... koty sąsiadki... 04.04.09, 09:05
      Sama wypuszczam swoje kotki na korytarz, ale mam część oddzieloną domofonem, więc nie chodzą po całej klatce. Poza tym ja się z nimi bawię większość czasu, a pozostały czas, gdy siedzą same to co kilka minut wychodzę i patrzę co robią. One lubią witać pozostałych mieszkańców, są wielce zainteresowane tym co dzieje się za domofonem itp. Nie wyobrażam sobie puszczenia kotów na klatkę na całą noc! Przecież mogą uciec gdy ktoś otworzy drzwi. A rozmawiałaś z sąsiadką? Czy da się w ogóle porozmawiać? Wszelkie inne próby typu administracja itp. to dla mnie kolejne działania, gdy sąsiadka jest mało przyjazna i jeszcze mniej komunikatywna. MOżesz jej np. powiedzieć, że idąc dopracy słyszałaś rozmowe jakichś sąsiadow ktorzy skarżyli się na te jej koty i coś mówili o schronisku lub strazy miejskiej itp i Ty ją ostrzegasz bo się przestraszyłaś, że ktoś chce jej kotom krzywdę zrobić. Wiesz, coś w tym stylu, żebyś była tym "dobrym", a nie wrogiem. Pozdrawiam i daj znać
      • marzenia11 Re:ps 04.04.09, 09:07
        Prośby nie pomagają, czyli rozmawiałaś. Skrop swoją wycieraczkę sokiem z cytryny, bardzo obficie - koty tego bardzo nie lubią. Ja skropilam wycieraczkę starszych sąsiadów, bardziej wrażliwych na koty, na wszelki wypadek i obchodzą ją szerokim łukiem.
        • po.prostu.ona Powinnaś zniechęcić sąsiadkę do wypuszczania kotów 04.04.09, 14:58
          To ona jest za nie odpowiedzialna i ma tzw. "rozum". Choć w świetle
          tego co piszesz może się to wydawać wątpliwe. Rzeczywiście wydaje
          się rozsądne powiadomienie o jej zachowaniu administracji. Oby tylko
          nie zakończyło się to wypuszczeniem kotów na dobre. :-(
          Jeden z moich kocurów lubi spacery po klatce schodowej, ale zawsze w
          moim towarzystwie. Pilnuję go i po przejściu paru pięter w górę i w
          dół, wracamy do domu. Najczęściej spacerujemy tak późnym wieczorem,
          gdy na klatce panuje cisza i spokój.
          Na spacery ma też ochotę młodsza kociczka, ale ona jest jeszcze
          postrzeloną smarkulą, więc nic z tego.
          • macarthur Re: Powinnaś zniechęcić sąsiadkę do wypuszczania 04.04.09, 15:47
            mój też wychodzi na klatkę, ale na razie nikt się nie skarżył,
            przynajmniej nikt mi o tym nie powiedział ze jest jakiś problem poza
            tym że kot potrafi zniencka wejść komuś do mieszkania i zrobić
            galopadę po pokojach
            • po.prostu.ona Re: Powinnaś zniechęcić - OT 04.04.09, 18:39
              Hehe, nie miałabym nic przeciwko takim kocim odwiedzinom :-)
              Jak byłam nastolatką, pod drzwi naszego mieszkania przychodził
              bezpański kocur, który miauczał na wycieraczce, wpuszczałam go,
              dostawał michę, zjadał, dawał się wygłaskać, potem szedł pod drzwi i
              znowu miauczał, więc go wypuszczałam, szedł sobie i wracał za kilka
              dni. Trwało to przez kilka lat.
              Niestety mój ojciec nie lubił kotów i nie pozwalał mi go zatrzymać.
              Co ciekawe, obecnie, kiedy już razem nie mieszkamy, nie ma nic
              przeciwko moim kotom gdy mnie odwiedza, mało tego, zawsze o nie pyta
              kiedy rozmawiamy, a na Dzień Kota wysyła mi SMS z życzeniami dla
              nich :-)
              • mist3 Re: Powinnaś zniechęcić - OT 04.04.09, 20:10
                ja też bym zasugerowała rozmowę z sąsiadką typu - 'ludzie się skarżą na pani
                koty, chcą je wyrzucic," itp. Nawet jeśli sąsiadka zdecyduje się zostawiać koty
                na klatce to warto zasugerować jej postawienie kuwety - koty muszą gdzieś
                załatwiać swoje potrzeby ale to bardzo czyste zwierzęta - jak mają kuwetę to
                siusiają do niej. Chyba, że to znaczenie terenu - wtedy niestety może pomóc
                tylko kastracja.
    • semi-dolce Re: Problem... koty sąsiadki... 05.04.09, 00:15
      Może to niepoprawne politycznie... ale ja bym te koty zabrała z klatki na kilka
      dni do domu i je tam ukryła, tak, żeby sasiadka o tym nie wiedziała i myślała,
      że zginęły/ktoś je wyrzucił. Po tych kilku dniach odstawiłabym je tam, skąd
      wziełam. Moze by się przestraszyła i opamietała...
      • macarthur Re: Problem... koty sąsiadki... 05.04.09, 07:53
        to jest klasyczny kidnaping
        • zwykly_kierowca chyba "catnaping" 10.04.09, 09:26
          i to wcale nie klasyczny :)
          • macarthur Re: chyba "catnaping" 10.04.09, 13:02
            hm
            :(
    • martaa.st Re: Problem... koty sąsiadki... 22.04.09, 21:56
      Hm z tego co wiem ktoy dość trudno odstraszyć podobno działa sok z cytryny ale gdyby to nie pomagało to polecam środek na zapaszki Ecodor Ecodor.pl pozdrawiam
Pełna wersja