Martwie sie o kotke.

29.11.03, 09:55
Moja kotka zostala wysterylizowana w czwartek. W piatek rano odebralismy ja
od weterynarza, zabieg sie udal, kotka ma apetyt i wydaje sie ze wszystko
jest w porzadku.
Dzisiaj jednak zobaczylam spore nabrzmienia w okolicy sutek, sa gorace w
dotyku i widac przez nie zylki. Nie wiem co to jest, dodam ze kotka wlasnie
przestala karmic male.
Nie ssaly duzo bo samodzielnie juz jadly ale moze te nabrzmienia to
pozostalosci pokarmu? Dodam, ze kiedy dotykam kotke w tych miejscach nie
sprawiam jej bolu. Wiec co to moze byc? Poradzcie prosze!!
    • valse Re: Martwie sie o kotke. 29.11.03, 15:58
      Możliwe, że to jeszcze mleko, które dalej jest produkowane - po zaprzestaniu
      karmienia kociąt rozmasowywałem mojej kotce sutki, żeby mleko się wchłaniało.
      • weatherwax Re: Martwie sie o kotke. 29.11.03, 18:28
        Lepiej poradź się dobrego weterynarza. Dłuższe zaleganie mleka w sutkach może
        prowadzić do powstania guzów nowotworowych sutka, a to leczy się operacyjnie,
        przy czym taka operacja u kota niezbyt dobrze rokuje (40 % śmiertelność).
        Lepiej więc zapobiegać póki czas.
        Moja kotka ma 10 lat i ten właśnie problem teraz. Koniecznie skonsultuj się z
        lekarzem, póki czas.
        • brookie Re: Martwie sie o kotke. 30.11.03, 07:01
          Dzieki. Wlasnie wrocilam od weterynarza i okazalo sie ze opuchlizna jest
          spowodowana hormonami. Podobno to zdaza sie bardzo rzadko i doktor stwierdzila
          ze mala miala pecha, ale dostala leki i powinno pomoc. Mam nadzieje, bo w
          gabinecie czekajac na diagnoze poplakalam sie z nerwow. Za tydzien idziemy na
          zdjecie szwow, ale jakby cos zlego sie dzialo w tym czasie to od razu do weta.
          Mam szczescie, ze w mojej dzielnicy jest szpital dla zwierzat otwarty cala
          dobe. Pozdrawiam.
          • valse Re: Martwie sie o kotke. 04.12.03, 21:45
            Bez leków też by przeżyła, a pan weterynarz zainkasował opłatę wraz z firmą
            farmaceutyczną:)
            • brookie Re: Martwie sie o kotke. 05.12.03, 07:47
              Za wizyte i za leki nic nie zaplacilam, bo poszlam z kotka do tego szpitala
              gdzie miala sterylizacje. Moja wizyta nastapila dwa dni po zabiegu i byla w
              jego ramach.
Pełna wersja