Dodaj do ulubionych

Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu?

10.04.09, 16:04
Piesek - owczarek niemiecki - ma dwa miesiące. Do tej pory siedział
w domu. Kojec już zbudowany, czas chyba zamknąć maluszka w jego
własnym domku. Pytanie brzmi - Czy nie za wcześnie? Może jest
jeszcze za mały? Z drugiej strony,, chyba im wcześniej, tym
lepiej...Sama nie wiem, żal mi go strasznie, będzie pewnie
rozpaczał. Czy zamknąć go od razu na całą noc, czy przyzwyczajać
stopniowo? Proszę, opiszcie swoje doświadczenia :)
Obserwuj wątek
        • green-ania Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 11.04.09, 08:08
          Przecież nie napisałam, że zamknę i koniec. Owszem, może źle
          sformułowałam pytanie - pies ma w kojcu(z otwartą furtką) spędzać
          noce, a w dzień niestety w zamknięciu, ale tylko wtedy, gdy nikogo
          nie ma w domu i do tej pory, aż przestanie obgryzać mi wszystkie
          kwiatki, krzewy, drzewka...Wyrządza okropne szkody w ogrodzie, boję
          się, że zje jakąś trującą roślinkę, czy zrobi sobie jakąś krzywdę.

          > socjalizacja,spacery,wybieganie sie?Nauka?

          Oczywiście, jak najbardziej, po to z nami jest, żeby był naszym
          towarzyszem życia...
          Nie rozumiem, co złego jest w tym, że piesek zamieszka w kojcu???
          Kojec jest duży, ma ocieploną budę...Mam trzymać pieska w domu? Mam
          już dwa kundelki - przybłędy, których nie miałam sumienia przepędzić
          ani oodać do schroniska, jednookiego kota po przejściach, szynszylę,
          nie wyobrażam sobie kolejnego, tak dużego psa w domu.
          Zapytałam dość jasno - od kiedy? Czy nie za wcześnie? Pozostałe
          kwestie wychowania to temat rzeka i przeczesuję internet (w tym
          Wasze forum), zamówiłam książkę o owczarkach...
          • tenshii Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 11.04.09, 12:02
            Przede wszystkim codziennie się z nim tam baw. Zamykajcie się tam razem i bawcie ile wlezie - niech skojarzy miejsce z zabawą. Zostawiaj go na 5 minut, potem 10, potem 15 itd.
            Jak wychodzisz po zakupy czy na samotny spacer - pies do kojca.
            I tak stoponiowo go przyzwyczaisz.
            Jeśli ma mieszkać w kojcu to nie możesz go teraz trzymać cały czas w domu bo jest malutki. To nie jest argument. Bo potem będzie jeszcze bardziej rozpaczał. Po prostu rób to stopniowo. Nie można go rzucić od razu na głęboką wodę, ale przyzwyczajać go NALEŻY.
    • moonshana Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 11.04.09, 21:10
      jeśli ma mieszkać w kojcu - zacznij już teraz go przyzwyczajać.
      zanieś mu tam ( jeśli ma) jego zabawkę, kocyk itp. i przyzwyczajaj
      stopniowo. a i tak pewnie pierwszą noc będzie straszliwie rozpaczał.
      najlepiej byłoby gdyby kojec pokochał :) ale to raczej nierealne. w
      końcu będzie tam siedział sam. często go wypuszczaj i ucz co mu
      wolno. wiedza, że nie wolno mu zżerać kwiatków z wiekiem nie
      przyjdzie. i zawsze kiedy idziecie z psem do kojca - zabieraj coś
      dla niego - jakiś przysmak. złagodzi to trochę ból że pani odchodzi
      a on zostaje sam. ale będzie trudno. piszesz że masz jeszcze dwa
      psy. one są w domu? jeśli tak to mały będzie miał trudności ze
      zrozumieniem czemu jego starsi koledzy mieszkają w domu a on nie.
      szczerze mówiąc - nie zazdroszczę Ci. nie będzie łatwo.
    • etta2 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 11.04.09, 22:12
      Zamknij w kojcu już teraz, niech siedzi i się przyzwyczaja, że czeka
      go podły los. Pies - istota stadna, ma być zamknięty i obszczekiwać
      kto się zjawi na horyzoncie. A co? Domowe - to domowe, a podwórzowy
      też musi być, w końcu jakiś alarm.....Tańszy od elektronicznego,
      prawda?
      Zastanów się, czy chcesz psa, czy "obszczekiwacza"? Przyjaciela czy
      dzikusa? A tak w ogóle - po co ci ten pies????????
      • po.prostu.ona Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 12.04.09, 10:53
        Moi krewni mają psa stróżującego, przeszkolonego, który przebywa w
        kojcu. Oczywiście nie non-stop zamknięty, wychodzi na podwórko, bywa
        zabierany na spacery. Kojec z budą to jego "gniazdo", idzie tam na
        komendę "na miejsce", gdy np. ktoś obcy dzwoni do furtki i można
        zakładać, że nie życzy sobie, by witał go ogromny kundel w typie
        wilczarza irlandzkiego. Pies jest potężny, budzi respekt samą
        posturą, niektórzy ludzie panicznie się takich psów boją.
        Oczywiście pies jest normalnie odrobaczany, odpchlany, szczepiony,
        poddawny regularnej kontroli weterynaryjnej.
        Jest zdecydowanie za duży na trzymanie go "na pokojach", może
        wchodzić do domu, ale wyraźnie lubi otwartą przestrzeń, czuje się
        tam dobrze i swobodnie. Absolutnie nie jest zdziczały, umie
        aportować, skakać na komendę przez przeszkody. Na spacerach biega,
        pływa. Jest bardzo grzeczny i posłuszny.
        Pies w kojcu to nie to samo co pies na łańcuchu. Znam psy trzymane w
        mieszkaniach, które są zaniedbanymi dzikusami. Nie należy a priori
        zakładać, że psu trzymanemu na podwórzu zawsze dzieje się krzywda.
    • aganiok32 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 14.04.09, 12:25
      witam. Nie przejmuj się głupotami, które ty niektórzy wypisują. Sama
      jestem właścicielką 7 miesięcznego owczarka. Sunia spędziła z nami w
      domu zimę, uważaliśmy, że jest za mała aby zamieszkać w kojcu. Teraz
      jednak - od 3 tygodni zostaje w kojcu na noc. W sumie czasami żałuję,
      że od początku nie była przyzwyczajana do kojca. Nawet hodowca, od
      którego kupiliśmy psa, radził nam aby pies od razu trafił na swoje
      miejsce. Uważam, że ze względu na dodatnie temperatury i wiek psa,
      możesz spokojnie zacząć zostawiać go w kojcu. Najpierw na troszkę,
      aby się przyzwyczaił. Później na dłużej. Oczywiście, że pies nie może
      siedzieć w kojcu w nieskończoność, trzeba zapewnić mu zabawę i ruch i
      swoje towarzystwo również. Ale nie dajmy się zwariować, nie każdy
      może przybywać z psem 24 godziny na dobę, poza tym owczarki to duże
      psy, budzą respekt i strach. Czasami trzeba je zamknąć, aby na
      przykład móc przyjąć gości, którzy mogą się obawiać tak dużego psa.
    • moonshana Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 14.04.09, 16:04
      widziałam teriera rosyjskiego, pupilka rodziny, zadbanego
      pieszczocha.posłanie w przedpokoju, 3 - dwugodzinne spacery. i
      zapewnienia właścicieli że to taki rodzinny pies, że mu tak dobrze.
      a potem miałam okazję obejrzeć teriera rosyjskiego - budnego. pies -
      żywioł. do dyspozycji miał kojec z wygodną budą i przez większość
      doby - spory ogród.jego właściciele twierdzili że nie mają serca
      trzymać takiego psa w domu. chcieli to zrobić - to miał być pies
      domowy, ale szybko zdali sobie sprawę że dobro psa jest ważniejsze.
      bo terier trzymany w domu - przegrzewa się w zimie. a strzyżony? w
      domu jest ok. a na spacerach marznie. bo terier jest w swoim żywiole
      gdy cały dzień biega i pilnuje terenu, a nie poleguje na
      kanapie.bo .... itd. więc nie przejmuj się niektórymi wypowiedziami.
      jakiś czas temu modne były owczarki podchalańskie. ludzie kupowali
      je na potęgę - takie śliczne puchate szczeniaczki. a potem taki
      szczeniaczek męczył się (jeśli miał szczęście i nie został
      wyrzucony) w domu. jest tu ktoś z gór? bo mnie mówili że te psy
      nawet w mrozy czasem śpią na śniegu całkowicie ignorując budę. ba,
      ja to widziałam.
      do czego dążę? wszystko zależy jaki to pies. owczarek - zadbany i
      kochany będzie szczęśliwszy w budzie niż prowadzany 3 razy dziennie
      na smyczy na spacerki przez tzw miłośniczki zwierząt.
      • etta2 Tzw. "miłośniczko" szanowna, 14.04.09, 18:43
        czy pomyślałaś o tym, że 2 miesięczne szczenie, to dzieciak, ledwo
        od cycka matki odebrany? Od cycka do kojca? To prawidłowa droga? Nie
        wmówisz nikomu, że pies najlepiej czuje się odizolowany od swojej
        rodziny (opiekunów). Może sobie biegać swobodnie po ogrodzie, ale
        takiego dzieciucha należy najpierw przyzwyczaić do nowych opiekunów,
        do nowego gniazda, szkolić go, uczyć i
        ewentualnie...stopniowo...przyzwyczajać do pozostawania samemu ze
        sobą. Autorka wątku pisze, że psiak niszczy rośliny w ogrodzie,
        bo...pewnie już teraz jest zostawiany w tym ogrodzie sam. Żeby nie
        niszczył w domu...Ja też mam ogród i małego psiucha, dla którego ten
        ogród (mały) to hektary, ale mój NIGDY nie był i nie jest puszczany
        samopas. Niczego mi nie niszczy, bo...NIE NUDZI SIĘ i nie jest sam.
        Pies jest istotą STADNĄ i brak kontaktu z człowiekiem czyni z niego
        dzikusa. Jeśli pies jest duży i przeszkadza w domu/mieszkaniu, to po
        licha mieć takiego psa? Taniej i łatwiej zainstalować sobie alarm
        elektroniczny, a NIE KRZYWDZIĆ ZWIERZAKA. A te bujdy o szczęśliwym
        brudasie daruj sobie....
        • tenshii Re: Tzw. "miłośniczko" szanowna, 14.04.09, 18:48
          Nie powinna go tam zamknąć na cały czas ot tak, ale już teraz powinna go stopniowo powoli przyzwyczajać. Im wcześniej tym lepiej.
          A mieszkanie w kojcu nie wyklucza ani szkolenia, ani odpowiedniej socjalizacji, ani innych tego typu rzeczy.
          Powtarzam: lepszy kojec niż łańcuch i buda.
          A autorkę wątku bardzo cenię za to, że pyta. Już sam ten fakt pozwala mi sądzić, że na psie jej zależy.
        • moonshana Re: Tzw. "miłośniczko" szanowna, 14.04.09, 20:22
          czytałaś moją poprzednią wypowiedź? o stopniowym przyzwyczajaniu psa
          do kojca itd? nie? szkoda... może zastanowiłabyś się co piszesz. a
          może nie zrozumiałaś czemu niektóre psy bez krzywdy dla zdrowia
          fizycznego i psychicznego mogą przebywać w kojcu?
          szkoda....
            • moonshana Re: Tzw. "miłośniczko" szanowna, 14.04.09, 20:43
              a, etta i dlaczego uważasz że pisałam o jakims brudasie?!!! to był
              piękny zadbany czysty pies. z normalnymi
              właścicielami. "przestępcami" wdług Ciebie , bo trzymali go w kojcu.
              dla Twojej informacji: pies to nie jest człowiek. to ludzie są
              szczęśliwi bo trzymają psy w domu. to ludzie cieszą się że mają
              kanapowce. to ludzie uważają że 3 -4 spacery dziennie uczynią psa
              szczęśliwym. pies jest zwierzęciem stadnym. uczyniliśmy go członkiem
              swojego stada. ale nie kopiemy głębokich dołów, nie szczekamy,nie
              uganiamy się po polu za wiatrem, nie drapiemy się po tyłku...nie
              zjadamy z psem padliny,.
              zamiast tego trzymamy psa w mieszkaniu, prowadzamy na smyczy,
              karmimy sztuczną karmą, rozmnażamy, kastrujemy, strzyżemy, ubieramy.
              tak wygląda ludzkie egoistyczne stado. i cieszymy się gdy psy nie
              kopią ogródka, nie liżą się po odbycie w towarzystwie, siadają na
              rozkaz, nie gonią za zdobyczą. tak wygląda ludzko psie stado.
              rzeczywiście, psy powinny nam codiennie kwiaty przynościć za tyle
              dobra. a co, człowiek jest nieskończenie doskonałą istotą i ma
              prawo upodabniać inne istoty żywe do siebie. i jeszcze cieszyć się
              że ma takie doooobre serce.
              • etta2 Re: Tzw. "miłośniczko" szanowna, 14.04.09, 21:26
                Mylisz pojęcia. Pies - zwierzę stadne, a jednocześnie
                najszczęśliwszy w budzie, kojcu lub ganiający pół doby po ogrodzie.
                OczywiZda, że pies musi się wyganiać, KAŻDY, zarówno duży jak i
                mały. Tylko coś mi się zdaje, że tu chodzi o coś zupełnie innego:
                mieć psa, ale by nie petał się pod nogami, nie niszczył ani w domu,
                ani w ogrodzie, budził respekt w obejściu, no i po co mu łapy
                wycierać po spacerze.....jest "budny" więc do budy i święty spokój.
                Nie uważam również, by prowadzanie na smyczy, karmienie sztuczną
                karmą (?????? czyli czym?????), rozmnażanie, kastrowanie,
                strzyżenie, ubieranie (nie ubieram), kąpanie, szczepienie, dbanie by
                się nie zapchlił - było czymś nienormalnym i niepożądanym dla psa
                żyjącego wśród ludzi. Dla "budnego" może to niestosowny
                wymysł "walniętego" właściciela. Mój pies nie śpi ze mną, woli
                kanapę w "salonie". Ale zdarza mu się wskoczyć do łózka, co byłoby
                niemożliwe, gdyby był "budnym".
                Prezentujesz poglądy ludzi wygodnickich, którzy mają psa po to
                jedynie, by robił za alarm, stróża, ochroniarza, dodawał powagi
                właścicielom posesji. A jak ktoś mieszka w bloku? Tacy ludzie też
                mają duże psy, to co wtedy? Ano...wtedy bierze się zwierza w auto i
                wywozi na dłuuuuuugasny spacer, by się wylatał lub wychodzi z nim w
                okoliczne łaki, nieużytki, pola i.t.p. A potem wraca do domu. Takie
                psy nie są nieszczęśliwe z tego powowdu, że nie żyją w kojcu/budzie.
                No i jeszcze jedno: nie reaguj aż tak emocjonalnie, prawda zawsze
                jest gdzieś po środku, ja nie wspomniałam o przestępcach....chyba,
                że sumienie cię ugryzło i sama się tak poczułaś.
                • green-ania Re: Tzw. "miłośniczko" szanowna, 15.04.09, 10:06
                  etta2
                  Twoje wypowiedzi są chamskie, czuję się obrażana, jednocześnie jest
                  mi bardzo, bardzo przykro, że nie znając mnie zupełnie, nie
                  przeczytawszy ze zrozumieniem moich postów tak źle mnie oceniasz.

                  Pozostałym dziękuję bardzo za pomoc, piesek stopniowo jest
                  przyzwyczajany do swojego domku, ma w nim swoje zabawki, wchodzi bez
                  żadnych oporów. W niedzielę zmarł mój Tato, więc szczeniak MUSIAŁ
                  zostawać w kojcu na dłużej, znosił to bardzo dobrze, po naszym
                  powrocie natychmiast zostawał zabierany do domu i
                  nadrabialiśmy "zaległości" w zabawach, co zresztą nie było dla mnie
                  łatwe. Pozdrawiam.
                  • etta2 Re: Tzw. "miłośniczko" szanowna, 15.04.09, 16:56
                    Green-aniu,
                    Absolutnie nie miałam zamiaru cię obrazić, a czy wypowiedziałam się
                    w sposób chamski...może daruj sobie takie epitety.
                    Jestem wrogiem trzymania psa na łańcuchu czy w klatce (a właśnie
                    klatką jest kojec). KLATKĄ, a nie "domkiem", jak to sobie nazywasz.
                    Nawet zwierzęta w zoo mają lepiej, bo jest wyraźna tendencja
                    odchodzenia od trzymania ich w klatkach na rzecz obszernych i
                    wygodnych wybiegów. Duży pies nawet w bloku i małym mieszkaniu ma
                    więcej miejsca niż pies w klatce, a jesli jeszcze ma mądrych
                    właścicieli dbających o to, by spacery zapewniały mu odpowiednią
                    ilość ruchu, to chyba nie ma o czym dyskutować.
                    Twój pies, twój problem i postąpisz jak uznasz za stosowne, ja
                    jedynie wypowiadam swoje zdanie na ten temat.
                    Serdeczne wyrazy współczucia z powodu śmierci Taty.
                    • tenshii Re: Tzw. "miłośniczko" szanowna, 15.04.09, 17:14
                      Lepszy pies przbywający w kojcu niż pies na łańcuchu, w schronisku albo śpiący w przydrożnym rowie.
                      Wolę też owczarka niemieckiego przebywającego w kojcu, niż leżącego na kanapie, z zakazem brudzenia się, perfumowanego itd....
                • moonshana Re: Tzw. "miłośniczko" szanowna, 15.04.09, 17:16
                  tak, etta, sumienie mnie ugryzło:) mieszkam obecnie w bloku i
                  właśnie wróciłam ze spaceru z kundlem który śpi na wygodnej psiej
                  kanapie, jest strzyżony, karmiony, odpchlany itd.
                  gdybym miała domek - kundel wylądowałby w budzie w ogródku (
                  oczywiście zainstalowałabym psie drzwiczki, aby mógł do nas
                  wchodzić).
                  nikt nie jest w stanie przekonać mnie że uczłowieczanie psa jest dla
                  niego dobre.tak jak nikt nie jest w stanie przekonać mnie że
                  sztuczna karma służy czemu innemu niż napychanie kasy producentom
                  tych cudownych granulek.
                  i nikt nie jest w stanie przekonać mnie że pies budny - to
                  koniecznie pies zaniedbany. a pies domowy wielbi nas za trzymanie
                  go przez większą część doby w pomieszczeniu.
                  kiedyś przez 4 lata byłam właścicielką budnej suki. oczywiście
                  codzienne spacery, czesanie, kąpanie, itd... (tak, choć trudno Ci w
                  to uwierzyć o psa budnego można dbać:)). potem na skutek wypadku -
                  przecięte ścięgno, długa rehabilitacja - suka została wzięta do
                  domu. i tam pozostała. nie mogłam wyrzec się jej cudownego
                  towarzystwa a i ona zasmakowała w domowych pieleszach. ale
                  wystarczyło uchylić drzwi - od razu była w ogrodzie. i spędzała tam
                  każdą chwilę. w lato, gdy drzwi były otwarte cały czas przychodziła
                  tylko na michę. i do nas, dla towarzystwa. była z nami jeszcze przez
                  7 lat. najcudowniejszy pies na świecie.
                  wiem, o czym piszę.
                  a Ty, moja droga, za łatwo oceniasz ludzi.
                  • tenshii Re: Tzw. "miłośniczko" szanowna, 15.04.09, 17:38
                    Zgadzam się :)
                    Rok remu zakupiłam ogród. Właściwie specjalnie dla psa, żeby miała gdzie biegać - oprócz codziennych wypadów na przydomową łąkę. Ot tak - bez pilnowania i o wiele dłużej, kiedy my również tam spędzamy czas.
                    Teraz spędza tam całe dnie i jest jeszcze bardziej szczęsliwa niż była, kiedy wychodziła 3 razy dziennie na łąkę biegać za piłką, bawić się z psami itd.
                    Planowałam wziąć na działkę psa ze schroniska - zrobić mu budę, albo klapkę do altanki - i na pewno byłby tam szczęśliwy!
                    Nie mogę jednak tego zrobić, ponieważ za maksimum dwa lata na mojej działce rozpocznie się budowa drogi :(
                    Ale na pewno pies byłby tam szczęśliwy! Chociaż mieszkałby sam w budzie mając nasze towarzystwo tylko ciągu dnia....

                    Jedna poprawka co do karmy: niektórym psom służy ona bardziej niż gotowane. Znam takie psy...
    • ewa8a Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 16.04.09, 13:27
      Zaiste ciekawy wątek o wyższości budy i KLATKI - masz rację Etta,
      dla mnie to także klatka - nad pieleszami domowymi. Pies rzekomo
      woli woli budę ....., a jaki w niej szczęśliwy !
      Gdy brałam 2 miesiące temu dużą sukę od fundacji, opiekującej się
      bezdomnymi zwierzętami i przeczytałam w ogłoszeniu ,,nie oddamy
      suni do budy ani do kojca'', wiedziałam, że pies jest aktualnie w
      bardzo dobrych rękach. Dodam, że suka oczywiście mieszka w domu, bo
      odczuwa potrzebę ciągłego kontaktu z człowiekiem, ma do dyspozycji
      ogród, z którego sama wraca, wybiegawszy się i załatwiwszy co miała
      załatwić.
      A tak w ogóle to forum o psich chorobach i wielka szkoda, że jest
      zaśmiecane takimi wątkami.
          • etta2 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 16.04.09, 21:46
            "...nie każdy pies może mieszkać w domu,..."

            Pies to nie świnia, krowa, kura....dlaczego nie może mieszkać w
            domu? To po co brać psa??? Lepiej karmić ptaszki...

            "...zdecydowanie wolę psa w ciepłym, czystym kojcu ..."

            Boże, a czym jest kojec? Przecież to KLATKA, a nie
            pomieszczenie ocieplane zimą, a chłodniejsze niż "na zewnątrz"
            latem.
            Zadziwiasz mnie, Tenshii...
            • tenshii Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 16.04.09, 22:43
              Świat nie jest idealny.
              Powinnaś zrozumieć, że kojec jest czymś złym jeśli pies siedzi w nim non stop. Jeśli w nim po prostu nocuje i jest zadbany - nie widzę w tym nic złego.
              Znam wiele psów, które nocują w kojcach i nie są w niczym gorsze/mniej zadbane/radosne niż mój śpiący w domu pies. Mało tego - mój pies również śpi sam w kuchni, bo w nocy zrzuca mnie z łóżka a ja nie jestem w stanie się jej oprzeć bo nie mam tyle siły.
              Jeśli ktoś codziennie wypuszcza psa na całe dnie do ogrodu, chodzi z nim na spacery, szkoli, czesze, leczy, dobrze karmi to nie mam nic przeciwko kojcowi na noc. I powtarzam - jest to o wiele lepsze rozwiązanie niż łańcuch na szyi....


              A co do samego kojca. Np to coś takiego uważam za bardzo fajny kojec:
              www.schron.eu/2007/en/images/budowy/wawa1.jpg
              www.schron.eu/2007/images/policja/5.jpg
              To natomiast jest coś czego kojcem nazwać nie mogę:
              proanimals.org/pet_img/224.jpg
              www.otoz.pl/pliki/zdjecia/zamosc2.jpg
              • etta2 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 16.04.09, 23:59
                Taaa, świat nie jest idealny...i właśnie dlatego niektórzy sądzą, że
                klatka to odpowiednie miejsce dla psa-przyjaciela człowieka. Jeśli
                już nie non stop, to chociaz na noc, do spania. Czy ty wiesz, co
                piszesz? Zamknęłabyś swoją sukę w klatce na noc poza domem? Jeśli
                tak, to..nie mam więcej pytań....
              • mama_janka007 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 01:12
                mialam sie nie odzywac juz w tym watku, ale nie moge...
                wrzucilas linki do "fajnych" kojcow ktore np.w niemczech i austrii
                uzywane sa w schroniskach. i tam specjalisci apeluja o odbieranie
                biednych psiakow przez to, ze trzymane sa w niegodnych warunkach.
                przez jakis czas pracowalam w schroniskach poza polska i znam opinie
                specjalistow na temat trzymania psow w klatkach. jest to po prostu
                stan sprzeczny z ich natura. sa oczywiscie rasy ktore maja tendencje
                do odizolowania sie od stada rodziny (sarloos np), ale i tak w ytm
                wypadku nie zrozumiem zamknietych drzwi takiej klatki- bo
                dyskutujemy tu caly czas kwestie psow majacych byc od wieku
                szczeniecego do tego przyzwyczajanych- a nie psow agresywnych- bo to
                znowu inna bajka.
                skoro uwazacie, ze tak dobrze psom w kojcach- nie ma sensu zamykac
                im drzwi. przeciez i tak nie beda chcialy pewnie wychodzic ze swojej
                sielanki.
                a pomysl z dzialka- dla mnie poroniony!!! jak mozna w ciagu dnia
                przyzwyczajac psa do obecnosci stada a na noc zostawiac go samego.
                no chyba, ze przedstawisz mu oswiadczenie pisemne dlaczego reszta
                rodziny + pies ,gatunkowo lepszy najwidoczniej, maja prawo odejsc
                razem, a on nie. poza tym- niech on ci zachoruje. niech dostanie
                jakiegos ataku noca. niech..
                ach dobrze, ze ta droge przez ta dzialke poprowadza...
              • ewa8a Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 07:22
                Bezustannie strzelasz gola do własnej bramki. Wychwalasz zalety
                kojca (CIEPŁEGO - co to za dziwo ?!), by na każdym kroku
                podkreślać, że jest to mniejsze zło. Skoro mniejsze, to jednak
                jakieś zło, a skoro zło, to po co je zachwalać? Ciarki mnie przeszły
                na widok tych ,,bardzo fajnych kojców''. Zupełnie nie rozumiem,
                dlaczego pies miałby być zamykany w czymś takim na noc, a w ogóle po
                co mieć psa, skoro robi się z niego więźnia ?
                Jeśli pies nie może mieszkać w domu należy mu przygotować budę -
                bez łańcucha i KLATKI - tak, by mógł swobodnie poruszać się po
                ogrodzonej posesji. Dwumiesięczny szczeniak w klatce to dla mnie
                jakiś koszmar.
                • tenshii Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 09:46
                  Cóż, mamy inne zdanie...
                  Mniejsze zło bo byłoby idealnie gdyby każdy pies mógł mieszkać z panem, spać na kanapie itd. Mnie również podoba się pomysł trzymania każdego psa w domu.
                  Niestety tak nie jest i raczej nie będzie. Dlatego wolę psa trzymanego w zadbanym kojcu - tak ciepłym - bo w zadbanym kojcu pies może mieć ścianki ocieplone styropianem, może dostać do środka siano, czy jakieś poduszki itd. Ja mówiąc o kojcu mówię tylko i wyłącznie o kojcu zadbanym, z warunkami do mieszkania.
                  Jeśli miałabym wybierać to wolę psa mieszkającego nocą w kojcu, ale mającego rodzinę, dobry pokarm, pomoc weterynaryjną, uczucie, towarzystwo człowieka w dzień, niż tego samego psa mieszkającego w schronisku, w rozpadającej się budzie, brudnego, zaszczutego przez inne psy, niejednokrotnie chorego i w totalnej depresji bo człowieka widzi tylko kiedy przynoszą mu pokarm.
                  Wolę również psa zamykanego na noc w kojcu niż psa takiego, którego widzę codziennie spacerując po swoim osiedlu - goldena, który całe swoje życie spędza na smyczy, nie wolno mu się bawić z psami, nie wolno mu biegać luzem bo się wybrudzi a on przecież nie może bo jest z wyższych sfer; który codziennie musi schodzić z 4 piętra i wchodzić tam spowrotem; który w 60 metrowym mieszkaniu spędza 23 godziny na dobę; który w domu słucha muzyki poważnej i jest perfumowany żeby pachniał liliami.....
                  Pies nocujący w kojcu nie musi być nieszczęśliwy. I ja jak mocno kocham zwierzęta, psy, i chciałabym żeby każdy miał idealne warunki, to wiem niestety że tak nie może być. Dlatego zgadzam się na ustępstwa i kompromis. Jeśli ktoś zachowa dobre warunki wymienione wielokrotnie przeze mnie to nie widzę w tym nic tragicznego.
                  A psa na ogród bym wzieła - i według mnie byłby tam o wiele szczęśliwyszy niż w schronisku. I miałby ciepło....
                  A z tym atakiem ktoś już zupełnie mnie zadziwił. Tak - najlepiej róbmy sobie 24 godzinne dużyry przy psie czy czasem nie dostanie ataku. Jak powiedziałam mój pies śpi sam w kuchni, i jeśli tam dostałby jakiegoś ataku to też bym nie słyszała. Rodzice tracą noworodki, bo w nocy łapie je bezdech i umierają i też tego nie słyszą. Nie wszystkiemu da się zapobiec.
                  Zresztą jest naprawdę małę prawdopodobieństwo, żeby zadbany, leczony, kontrolowany pies nagle dostał jakiegoś ataku, któremu mogłabym ja zapobiec gdybym koło niego spała.
                  Swoją drogą ja z tym psem bywałabym codziennie i nie na godzinę czy dwie. Ogród mam 5 minut od domu, można powiedzieć wolny zawód, a ogród i tak kupiłam dla Daisy żeby biegała, więc na ogrodzie spędzam w zasadzie większość dnia, również zimą...
                  A 2 miesięczny szczeniak w kojcu - oczywiście że nie, na pewno nie na cały czas, treba go z kojcem zaprzyjaźniać - ale po prostu przeczytaj to co napisałam wyżej - nigdzie nie napisałam, że należy go tam zamknąć.
                  Co do więźnia natomiast, cóż - kiedy mój pies zostaje sam w domu, również jest zamykany w jednym pomieszczeniu, sam, z miską wody i legowiskiem. Mieszkanie w bloku też jest sprzeczne z naturą psa...
                  A zamykanie na noc, hmmm.... Psy uciekają-nocą mają większą sposobność jak nikogo nie ma, są kradzione! szczególnie te rasowe....
                  Cóż - mamy odmienne zdanie i tyle. Jesteście idealistkami, a świat nigdy nie będzie idealny... Może go ulepszać, ale się go nie zmieni... Ja się cieszę już z samego faktu, że wielu ludzi wogóle zaczyna podchodzić do psa jak do istoty czującej, a nie tylko bydlęcia bez duszy. Cieszy mnie sam fakt, że ktoś pyta na forum czy może zostawić psa w kojcu, zamiast go tam po prostu wrzucić za wszarz. Cieszy mnie, że wogóle pomyślał o kojcu, a nie zbił budy z 4 desek na krzyż i nie uwiązał psa na grubym łańcuchu i ciasnej obroży w dołku pełnym błota... itd itp...
                  • ewa8a Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 21.04.09, 08:29
                    tenshii napisała:

                    > A zamykanie na noc, hmmm.... Psy uciekają-nocą mają większą
                    sposobność jak nikogo nie ma, są kradzione! szczególnie te rasowe....

                    Dziękuję za odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. Hmm.....
                    zdumiewająca logika. Po tym stwierdzeniu juz chyba nic nie będzie
                    mnie w stanie zdziwić.
                • aganiok32 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 10:15
                  Hehe, ciekawe co by zrobiły tzw "miłośniczki psów" gdyby musiały
                  uzyskać zgodę współmieszkańców z bloku na posiadanie psa ;)
                  Nikt mi nie powie, że duży pies nie męczy się w mieszkaniu w bloku,
                  szczególnie jeśli musi tam siedzieć sam przez większość dnia.
                  Zakładam, że nie jesteście emerytkami, rencistkami itp tylko
                  normalnie pracujecie.
                  Na litość boską, przecież nikt nie pisze, że chce trzymać psa 24
                  godziny na dobę w kojcu! Obserwuję właśnie mojego psa, wspominałam,
                  że na początku dość dużo czasu spędzał w domu. I śmiem twierdzić, że
                  jest mu teraz o wiele lepiej. Owczarek niemiecki jest psem, który
                  musi mieć ciągle coś do zrobienia, trzymanie go w domu go
                  unieszczęśliwia.
                  • j_adore Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 10:35
                    Czasem kojec może znacznie polepszyć warunki życia psa. Na przykład
                    zabranie psa ze schroniska a jeszcze lepiej dwóch czy trzech psów,
                    żeby się nie nudziły. Zamykanie ich w kojcu tylko w szczególnych
                    sytuacjach oczywiście, nie na stałe.
                    Ale nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy kupują szczeniaka
                    z "przeznaczeniem" do kojca.
                  • etta2 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 14:50
                    Aganiok32,
                    posiadanie psa nie jest w Polsce obowiązkiem. Jeśli masz
                    warunki, czas i chęć, to masz psa, a jeśli nie ma cię przez cały
                    dzień, bo pracujesz to nie bierzesz na siebie dodatkowego obowiązku
                    (któremu nie jesteś w stanie sprostać). Jeśli mieszka się w
                    blokowisku i wymagana jest zgoda współmieszkańców, a tej zgody brak,
                    to też nie bierze się psa. Mieszkając w ciasnym mieszkaniu w bloku
                    nie bierze się psa-olbrzyma, który będzie się męczył w takich
                    warunkach. No i jeszcze - jeśli pies męczy się w bloku, to nie
                    będzie się męczył na paru m2 w klatce????????
                    Piszesz:
                    "...Owczarek niemiecki jest psem, który musi mieć ciągle coś do
                    zrobienia, trzymanie go w domu go unieszczęśliwia."
                    A cóż ciekawego ten owczarek może robić w klatce???? Kopać dziurę,
                    by się uwolnić i pójść "w długą"?
                    Zadziwiające, jak łatwo sobie tłumaczysz co uszczęśliwia, a co
                    unieszczęśliwia psa. To raczej ciebie uszczęśliwia zamknięty
                    w klatce psiak, bo niczego nie nabroi.
                    • aganiok32 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 20:51
                      Czy ty w ogóle czytasz ze zrozumieniem? Czy ja gdzieś napisałam, że
                      trzymam psa w kojcu 24 godziny na dobę? Chyba wyraźnie zaznaczyłam,
                      że pies jest zamykany tylko na jakiś czas, a większość dnia spędza
                      sobie swobodnie biegając po działce. Oczywiście, że nie ma obowiązku
                      posiadania psa. Więc pytanie - dlaczego wszyscy chcą je mieć?
                      Skazując te biedne stworzenia w najlepszym wypadku właśnie na ponurą
                      egzystencję w klitkach w bloku. Niedawno głośna była sprawa dwóch
                      kobiet w Warszawie, które w mieszkanku 40 m2 w centrum Warszawy
                      trzymały 16 psów. Chore.
                      Skoro masz takie zastrzeżenia do kojca, to co powiesz o kennel
                      klatce? Są dość popularne.
                      Cyt. " Jeżeli włożymy trochę pracy w zaprzyjaźnienie psa z Kennel
                      Klatką, wkrótce stanie się dla niego jego własną norą, bezpiecznym
                      schronieniem, gdzie będzie wypoczywał z przyjemnością z dala od
                      domowego zamieszania. Zastosowanie Kennel Klatki opiera się na
                      odziedziczonym po wilczych przodkach instynkcie nory. Każdy pies w
                      naturalny sposób wybiera ciasne i osłonięte miejsce (np. pod stołem)
                      jako miejsce wypoczynku. Wbrew naszym ludzkim odczuciom nasz
                      czworonożny przyjaciel czuje się dobrze i uspokaja w ograniczonym, a
                      nawet ciasnym miejscu."

                      Nie uczłowieczaj psa na siłę. Wcale dobrze mu to nie zrobi.

            • moonshana Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 18:45
              jakieś 15 lat temu modne wtedy owczarki kaukazkie były masowo
              trzymane w mieszkaniach. otóż, etta, dla Twojej wiadomości - one się
              tam męczyły. a właściciele wychodzili dumnie na spacer
              z "niedźwiedziami" ciesząc się że takie wspaniałe warunki psu
              zapewniają. głupota ludzka nie zna granic. a głoszenie że każdy
              pies wolałby mieszkaĆ bloku niż w kojcu - to nawet nie głupota.
              brak słów.
              jeśli uważasz że pies mieszkający w kojcu, przebywający często z
              rodziną, biegający swobodnie po terenie jest psem krzywdzonym -
              przykro mi ze względu na Ciebie.
              jeśli uważasz że pies mieszkający w bloku, przebywający przez
              większość dnia sam , wychodzący na 3 -4 spacery dziennie - jest psem
              najszczęśliwszym - przykro mi ze względu na Ciebie.
              a tak edukacyjnie: kojec w moim pojęciu to ogrodzony kawałek terenu
              z ocieploną budą gdzie pies przebywa określony czas na dobę.
              a KLATKĄ jest np. moje mieszkanie w bloku gdzie mój pies spędza
              większość swojego życia. bez możliwości obszczekiwania psich
              kolegów , kopania dołków, ganiania za motylami itd.
              pozdrawiam.
              • etta2 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 20:42
                Czy ty potrafisz czytać ze zrozumieniem???? Przeczytaj posty
                tych, którzy się trochę znają, bo pracowali z psami w schronisku
                trzymanymi w klatkach. Przeczytaj też mój (o oczko wyżej), odnoszący
                się do sytuacji, gdy NIE MA SIĘ WARUNKÓW do posiadania psa, a jednak
                się go trzyma - w klatce. Nie nie pisz o głupocie, tak będzie
                lepiej...dla ciebie.
                • moonshana Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 20:46
                  a Ty potrafisz zrozumieć że istnieje różnica między psem trzymanych
                  w kojcu w schronisku a psem mieszkającym w kojcu, mającym
                  kochających właścicieli, psem zadbanym, karmionym, leczonym,
                  rozpieszczanym?
                  nie widzisz tej różnicy?!
                  wiec nie mamy o czym rozmawiać.
                  • moonshana Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 20:54
                    a, jeszcze jedno.
                    atakujesz mnie, wysuwasz absurdalne argumenty, a w żaden sposób nie
                    odnosisz się do przykładów które podałam. twierdzisz, że żaden pies
                    nie powinien mieszkać w kojcu... a co z owczarkami podhalańskimi,
                    kaukazkimi itp? naprawdę trzyamałbyś je w mieszkaniu?! bo byłoby im
                    tam lepiej?
                    zamknięcie psa w kojcu... jak to strasznie brzmi. ja, gdy przychodzą
                    goście których mój pies nie lubi - zamykam go w odzielnym
                    pomieszczeniu. znajomi o których pisałam, właściciele teriera
                    rosyjskiego w takich wypadkach zamykają go w kojcu. tragedia...
                • tenshii Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.04.09, 21:03
                  No i masz odpowiedź - tamte psy mieszkały w schrosniku i na pewno żaden z nich nie spędzał całych dni w ogrodzie, żaden nie był zadbany tak jak może być zadbany pies mający rodzinę. W schroniskach na ogół jest mniej pracowników niż psów i siłą rzeczy psy te są skazane na siedzenie w kojcach przez większość doby czy nawet większość tygodni czy miesięcy. Żaden z nich nie ma prywatnego schroniskowego opiekuna, z którym spędza całe dnie. Nie biegają też luzem po terenie schroniska bo zapanowałby jeden wielki chaos!
                • mama_janka007 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 19.04.09, 03:55
                  mysle, ze temat poszedl w zupelnie zlym kierunku. tu nie jest
                  dyskutowana alternatywa- kojec albo mieszkanie w bloku na 40m2.

                  kojec zawsze stoi na jakiejs posesji, przy domku, ktore zwykle maja
                  metraz nieco wiekszy.

                  etta wcale nie popiera trzymania duzych psow w blokowisku, jak kazdy
                  z reszta ktory choc troche zastanowil sie nad natura psa. i jak juz
                  wspomnialam, nie to bylo w sumie tematem tego watku.
                  tu chodzi przeciez o to, kiedy szczeniak, majacy rodzine w domku
                  obok, nie bloku, nie 40m2, nie dzialce, ale w domu stojacym na
                  jakims tam dostepnym terenie, od kiedy ma byc od tej rodziny
                  odizolowany i zamkniety na zasadzie dla niego "ostentacyjnej".

                  ktos ponizej argumentowac zaczal brakiem opieki w schroniskach. znam
                  tylko ta w schroniskach niemieckich i austriackich i wiem, ze rozni
                  sie od poslkich diametralnie. nieminiej, wlasnie tam specjalisci z
                  ktorymi wspolpracowalismy najbardziej obawiali sie trzymania psiakow
                  w kojcach. mimo tego, ze te nieagresywne w ciagu dnia biegaly sobie
                  po zagrodzonych duuuzych pagonach, mimo tego, ze te agresywne
                  codzinnie mialy zajecia socjalizacyjne, wszystkie raz w tygodniu
                  wterynarza- czy byla potrzeba czy nie, kapane, czesane regularnie
                  wedle potrzeby. do tego ochotnikow do wyprowadzania naszych miskow
                  na spacer bylo wicej niz w niejednym domu prywatnym. psycholog psi
                  zjawial sie roznie- w zaleznosci od schroniska. najrzadziej raz na
                  kwartal. najglosniejsze obawy odnosnie kojcow wlasnie od nich
                  slyszalam. otoczka pielegnacyjna byla na poziomie na ktory mi
                  prywatnie czasami nie starcza czasu u mojego psa.
                  (nie wspomne o szale wszystkich opiekunow kiedy pies mial np.
                  wstawiana zastawke biodrowa- wtedy przy nim w kojcu nocowali ludzie).
                  wlasnie tam ludzie majacy kwalifikacje znacznie wyzsze niz ja, etta
                  i inni tutaj sie wypowiadajacy apelowali caly czas powtarzajac, ze
                  psy za kratami trzymane sa wbrew ich naturze.
                  zdjae sobie jednak sprawe, ze sa w polsce schroniska przy ktorych
                  kojec moze byc sielanka. objektywnie jednak rzecz ujmujac- kraty dla
                  psa sa stanem nienaturalnym. tym bardziej dla owczarka niemieckiego,
                  ktorego nauczyc mozna spania na wycieraczce w przedpokoju, (o.niem.
                  nauczyc mozna nawet spania na rzesach) ale tak zeby wiedzial, ze ma
                  swoje stado pod okiem. a jezeli juz ogrod- to dlaczego za kratami????

                  moon- pelen szacunek do madrych wypowiedzi- wspomniala o kaukazach.
                  sa rasy ktore nie nadaja sie na kanape i 4 sciany.
                  miala tu w zupelnosci racje. sa psy ktore zbrodniajest rzymac w
                  domu, ktore potrzebuja przestrzeni, chocby po to zeby w niej lezec
                  nie ruszajac sie:) dlatego ogrod, dlatego miejsce w nim dla psa,
                  dlatego brak krat!!! i swiadomosc psia, ze kiedy zajdzia taka
                  potrzeba on bedzie mogl isc obwachac kazdy kat ogrodzenia, albo
                  podejsc pod drzwi, szczeknac (moj nauczyl sie przez zime pukac
                  wracajac z obchodu :) ) zeby miec swiadomosc przynaleznosci i sensu
                  w tym ze jest.

                  a odnosnie odp. pani z dzialki- tekst o bezdechach niemowlakow byl
                  zdecydowanie niepasujacy na to forum. o tym moge podyskutowac gdzie
                  indziej bo widze, ze i tu niewiedza wziela gore.
                  • moonshana Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 19.04.09, 10:03
                    myślę że nie do końca jasno się wyrażałam.
                    idąc do pracy widuję dwa psy zapalonego myśliwego: wyżla
                    niemieckiego i posokowca. rodowodowe piękne budne psy. i tu
                    niespodzianka: psy nie mają kojców. widać szkoda było psuć pięknego
                    ogrodu kawałkiem ogrodzenia. to dobrze?
                    tylko że budy mają według mnie coś strasznego: drzwiczki.
                    gdy gospodarze mają gości psy są zamykane w budach. gdzie nawet nie
                    mogą swobodnie stanąć. i tu właśnie moim zdaniem potrzebny jest
                    kojec. aby w takich sytuacjach zamknąć psy przy ich legowiskach (
                    budach). nigdy nie twierdziłam że pies powinien być zamknięty w
                    kojcu non stop. według mnie kojec to odpowiednik pomieszczenia
                    gdzie ląduje mój pies gdy przychodzi ktoś z kim się nie zgadza:)
                    ale po namyśle rozumiem złość etty na myśl o kojcach - klatkach.
                    kojec kojcowi nie równy. człowiek człowiekowi też. jaki człowiek
                    taki kojec.
                  • tenshii Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 19.04.09, 13:59
                    Problem umierających w nocy dzieci nie jest wymyślony.
                    Użyłam tego przykładu specjalnie aby pokazać bezsensowność argumentu podanego przez kogoś, dotyczącego rzekomego nocnego ataku. Atak może nastąpić zawsze - niezależnie od tego czy pies mieszka na działce, w kojcu, czy w łóżku swojej panci - wystarczy że np latem wyjdzie z łóżka na kuchenne kafelki z powodu gorąca - wówczas też można takiego ataku nie usłyszeć/nie zauważyć. Zostawiacie czasami swojego psa samego w domu? Nie róbcie tego bo może dostać jakiegoś ataku...
                    Po prostu ten argument jest zupełnie nie trafiony...
                    I jak Moon napisała - kojec kojcowi nie równy, człowiek człowiekowi też nie. Są sytuacje za którymi jestem jak najbardziej ZA kojcem.


                    Z mojej strony EOT
                    • mama_janka007 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 21.04.09, 03:23
                      :)rece opadaja...
                      po to sa monitory oddechu, stosowane przez 99% matek dzieci z tzw.
                      grup zagrozenia (np.wczesniaki) w polsce, jak i przez wiekszosc
                      matek dzieci spoza tych grup w niemczech, stanach, anglii itd (gdzie
                      urzadzenia te dzieci z grup zagrozenia dostaja od panstwa). przez to
                      tez procentualna ilosc zgodnow rocznych powodowanych przez bezdechy
                      zmniejszyla sie o olbrzymi procent. ale jak juz wspomnialam to nie
                      temat na to forum, i uwazam za niestosowne otwierania komus oczu w
                      kwestiach odbiegajacych od weterynajryjnych na tym forum.
                      ma to jedynie taki zwiazek z pseudo-argumentem bezdechowym, ze
                      wskutek tego, ze matki chcac zadbac o dziecko, inwestuja te 300 zl w
                      aparature, ktora alarmuje o bezdechu.
                      nie powinno sie ruszac dziedziny o ktorej ewidentnien ie ma sie
                      pojecia...
                      a psa, szanowna tenshii, zostawialabys na dzialce przez noc na min.
                      10 godz. samego. w tym czasie moze go x razy szlag trafic.
                      psychicznie i fizycznie (bole watroby np. ciagnac moga sie w
                      nieopisywalnych meczarniach dla psa godzinami- a pojawiaja sie
                      zupelnie nieoczekiwanie, strach przed burza za to porownywalny jest
                      w niektorych przypadkach z ludzkim strachem smiertelnym).
                      i na tym koncze dyskusje z pania, bo nie bardzo doszukac sie moge
                      wspolnego tematu.
                      a moon oczywiscie ma racje- a faceta o ktorym pisze wsadzilabym do
                      takiej budy na przyslowiowy dolek.
                      podkreslalam, ze tamat otwartej przestrzeni ograniczam do psow
                      nieagresywnych. mimo tego, ze zamkniecie psa "ktory ma problem z
                      kims" tylko i wylacznie ten problem poglebia... ale to juz znowu
                      inna bajka...
                      • tenshii Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 21.04.09, 08:57
                        Tak, a w schronisku ten pies byłby sam o wiele którcej niż 10 godzin na dobę prawda? Tam oczywiście monitorują stan psów o wiele częściej niż potencjalny właściciel... I na pewno leczyliby go drogimi lekami...
                        Co do burzy... pies, który żyje w schroniskowym kojcu kilka lat raczej się do burz i fajerwerków przyzwyczaił. Mało tego na pewno od burzy lepiej izoluje ciepła altana niż zwykła zbita z desek buda.

                        A co do bóli wąrobowych. Wyobraź sobie mój poprzedni pies pewnego dnia odmówił zjedzenia posiłku, tak po prostu. Rano się ze mną normalnie przywitał, wskoczył na łóżko, poszedł na spacer, wszystko było OK, po prostu nie chciał zjeść posiłku. Zdarzało mu się to wcześniej, jak wiadomo mała głodówka czasami psu dobrze robi, więc jakoś specjalnie się tym nie zaniepokoiłam. Co się okazało po 48 godzinach? Pękła mu wątroba. Przez cały ten czas bardzo cierpiał, ale tego nie okazywał... I weź tu teraz zgadnij, że go coś boli, skoro on sam tego nie okazuje....

                        A gdyby działki mi nie zabrali to na 300% zamieszkałby tam pies ze schroniska i miałby o wiele lepsze życie niż w schronisku właśnie.

                        Bye :)
                        • etta2 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 21.04.09, 18:29
                          Tenshii, zlituj się i nie pleć bzdur. Wydaje ci się, że jesteś
                          najmądrzejsza i nie ma tematu, na jtórym się nie znasz.
                          jest [b]wykluczone[b], by pies z chorą wątrobą - na tyle chorą, że w
                          ciągu 48 godz mu pęka, zachowywał się jak gdyby nigdy nic i nie
                          dawał oznak, że jest chory. Po prostu nie poznałaś się, że
                          psu coś dolega i tyle. Właściciel, który dobrze zna i rozumie
                          swojego psiucha, pozna się natychmiast, że coś jest nie tak. Miałam
                          przypadek z poprzednią suczką, że pojechałam do weta (nie podobała
                          mi się) i okazało się, że ma anginę. Lekarz mnie spytał: skąd pani
                          wiedziała?....
                          Cały czas uparcie porównujesz los psa w klatce z losem psów w
                          schroniskach. Wiemy, jak u nas wyglądają schroniska, to najgorsze
                          z możliwych miejsca dla psów. Jeżeli sądzisz, że zamykając
                          psiaka w klatce stwarzasz mu dobre warunki, bo lepsze niż w
                          schronisku, to [b]mylisz się[b], bo stwarzasz mu warunki
                          schroniskowe. Nie dociera do ciebie NIC, kompletnie NIC!
                          • tenshii Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 21.04.09, 18:39
                            Widzisz Etto, a ja znałam swojego psa bo spędziłam z nim ponad 13 lat i jedynym symptomem jego choroby do dnia, w którym wezwaliśmy weterynarza był właśnie brak apetytu. Nic więcej.

                            A co do psa, to ty właśnie nie potrafisz rozgraniczyć warunków, które psy mają w schroniskach, a tych, które mogłabym takiemu psu stworzyć. Przede wszystkim zupełnie inne warunki medyczne, żywieniowe, ale również o wiele większe towarzystwo człowieka itd...
                            On by biegał po działce kiedy by chciał, nigdzie nie napisałam, że zamknę go na 24h w altanie albo odgrodzonym kawałku działki i budzie. Jeśli uważasz, że mają lepsze warunki w schronisku to cóż.... możesz się cieszyć bo chwilowo żądnego psa ze schroniska zabrać nie mogę... Bye
                          • agni_me Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 21.04.09, 22:25
                            Może jakieś argumenty poza mieszaniem z błotem tenshii? Co jest takiego złego w
                            kojcu, traktowanym jako czasowe miejsce pobytu psa?

                            Pies jest zwierzęciem stadnym, z tego wynika też, że jest zwierzęciem
                            hierarchicznym. Hierarchia jest zbudowana inaczej niż w stadzie wilczym (jest
                            jednoliniowa, miast pogmatwanych zależności), ale jest. Przewodnik stada ma
                            wszelkie prawa, także wyznaczania miejsca osobnikom "podległym", to nie rodzi
                            psiej frustracji, rodzi psią pewność - oto mój kawałek świata. Pies nie ma
                            zdolności analitycznych, nie przeprowadza kalkulacji myślowych w stylu: "Azor
                            śpi u pańci w łóżku, pańcia bardziej kocha Azora". Dla psa to tylko jasny
                            komunikat: jemu wolno, mnie nie, może by tak spróbować to zmienić.

                            Dla psa ogrodzona działka (cała) to jego "dom", osobniki "wewnątrz" to stado.
                            Legowisko jest wyznaczane przez przewodnika, dla psa nie ma znaczenia czy jest
                            nim dywanik pod łóżkiem, koc w kuchni czy kojec. Liczy się wiedza, gdzie jest
                            "miejsce". Psy śpiące poza domem traktują dom jako legowisko przewodnika,
                            przecież każdy normalny pies wie, że przewodnik stada wpuszcza do legowiska kogo
                            chce. Gdzie tu miejsce na psią frustrację?

                            Uwagi na temat nieszczęść jakie mogą spaść na psa, kiedy śpi biedaczysko sam w
                            kojcu, są kretyńskie. Zostawiając psa samego na kilka godzin w domu podejmujemy
                            to samo ryzyko. Nie zastanawiam się w pracy czy moje psy i koty aby nie mają
                            ataku wątroby. Do głowy mi nie przyjdzie zamartwiać się na zapas.

                            A to, jak pies reaguje na ból, jest sprawą ściśle osobniczą, można więc sobie
                            wsadzić bardzo głęboko uwagi o tym, że jeden zauważył u psa anginę, drugi nie
                            dostrzegł poważnego ataku. Tu nie ma ścisłych reguł, jest tylko statystyka. Mam
                            psa, po którym widać, że ugryzł go w dupsko komar. Jęczy albowiem strasznie i
                            cierpi tak, że łzy się leją i jedzie się na ostry wet-dyżur. Drugi nie dałby po
                            sobie poznać, gdyby mu urwało łapę. I tyle.
                            • etta2 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 21.04.09, 23:31
                              Czego ty bronisz, dzieczyno? Zastanów się! Najchętniej takie
                              osobniki zamknęłabym w klatce, niech mają "swój domek",
                              swój "kawałek świata", ograniczony prętami klatki......Czy to trudno
                              zrozumieć, że klatka jest TYLKO KLATKĄ?????? Czasowe miejsce pobytu?
                              Hahahahahaha, to zamknij się w klatce CZASOWO! Zobacz jak to jest na
                              5-10 m2. I nie przeprowadzaj "kalkulacji jednoliniowych",
                              Kilkuliniowych czy jeszcze więcej liniowych. Zwyczajnie ZAMKNIJ SIĘ
                              W KLATCE!!!! Komunikat jasny: jesteś więźniem i nie masz prawa do
                              swobodnego poruszania się. Nie masz prawa do typowo psiego
                              pilnowania swojego obejścia. A o psich frustracjach, to raczej nie
                              masz bladego pojęcia, więc nie wymądrzaj się.
                              • agni_me Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 22.04.09, 08:15
                                Które z przytoczonych przeze mnie opinii na temat psiego behawioru są
                                nieprawidłowe i dlaczego? Nie zgadzasz się z doskonale udowodnioną teorią jedno
                                liniowej hierarchii psiego stada? Twierdzisz, że psy mają rozwinięte zdolności
                                analityczne? Jeśli tak, to jakie? I jak przebiega analiza? Pies nie zna pojęcia
                                "więzienia", więc nie może odebrać komunikatu "jestem więźniem".
                                Na tym forum rozmawiasz z ludźmi, nie psami. Dlaczego więc proponujesz mi
                                zamknięcie w kojcu, skoro wątek jest o tym kiedy zamknąć psa? Gdyby dotyczył
                                zamykania ludzi, twoja uwaga miałaby sens, tak jest tylko żenująca.
                                Przypisywanie psom ludzkich odczuć, ludzkiego sposobu myślenia i postrzegania
                                świata jest bardzo częstym błędem. Może polecić ci jakieś lektury? I pozwól, że
                                to ja będę decydowała czy się wymądrzać, czy nie.
                              • semi-dolce etta2 22.04.09, 09:30
                                Skoro jest tak, jak mówisz, to wytłumacz mi prosze jedną rzecz.

                                Miałam kiedyś 3 suki. Dorosłe, w miarę młode. Kupiłam klatkę. Jedną. Postawiłam
                                tę klatkę otwartą w pokoju, włożyłam do srodka nowe posłanie. Moje suki sie
                                zainteresowały. Pół godziny później musiałam zabrać klatkę, bo zaczęły o nia
                                walczyc, każda chciała spac w środku. Czy to dlatego, że kazda z nich chciała
                                czuc się więźniem??

                                Dokupiłam jeszcze dwie klatki, żeby każda miała swoja. Nie chciały sypiać gdzie
                                indziej jak tylko w klatkach. Dlaczego? Dlaczego tak lubiły byc w klatce?
                                Dlaczego zaczęły o te pierwszą klatke walczyć??

                                Proszę, wytłumacz mi to.
                            • mama_janka007 Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 22.04.09, 00:57
                              dlatego wlasnie schroniska jak i szanujace sie hodowle nie oddaja
                              psow ludziom deklarujacym aktywnosc zawodowa w pelnym wymiarze
                              godzin poza domem. jest zasadnicza roznica- zostawic stwora na pare
                              godz. okazjonalnie samego a zostawiac go co noc na 10 godz. pies
                              dziczeje.
                              ja rozumiem, ze przy standartach schronisk polsce, taki kojec moze
                              byc cudownym domem tymczasowym, i chwala ludziom za to, ze podejmuja
                              sie PRZECHOWANIA psa chocby, w tych warunkach u siebie. jednak przy
                              domu z ogrodem, z zalozenia szczeniaka juz pakujac za kraty zbytnio
                              tlumaczymy sie "mniejszym zlem" za "wieksze zlo".
                              a hierarchia i tak zbudowana jest na zasadach natury stadnej. pies
                              zgodzi sie na swoj los za kratami. ale to co dzieje sie wewnatrz
                              tego stworzenia naprawde nie jest zgodne z jego natura. niech wam ta
                              buda ocieplana bedzie. kraty? przy ogrodzonym terenie, psie nie
                              wykazujacym agresii- kraty jako przeznaczenie dozywotnie nie maja
                              racji bytu.
                              a odnosnie zaleznosci jednolinijowych- wystarczy w naturze
                              poobserwowac osobniki wytracone na skraj stada.
                              zegnam sie w tym miejscu i mysle, ze i tak juz zostalo tu wszytk
                              powiedziane. do niektorych rzeczy nalezy dojrzec zeby je zrozumiec.
                              kiedys w koncu uwazalo sie tez, ze palenie wzmacnia pluca.
                              • agni_me Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 22.04.09, 09:04
                                Chcesz powiedzieć, że owczarek - w końcu pies stróżująco-pasterski - dziczeje,
                                jeśli w nocy pilnuje obejścia? Przecież to jakaś bzdura. Tak od setek psich
                                pokoleń żyją owczarki pasterskie i zamiast zdziczenia, można zaobserwować
                                postępującą socjalizację. Są psy, które pracę mają we krwi, dziczeją i gnuśnieją
                                na kanapie. Są takie, które bez stałego kontaktu z człowiekiem i jego rodziną
                                czują się źle, wpadają w depresję. Są i takie, które człowieka mają za nic,
                                liczą się tylko psi towarzysze. Rzecz chyba w doborze rasy, prawda?

                                Akurat owczarek niemiecki jest psem, który doskonale radzi sobie poza domem,
                                stróżując. Nie piszemy o psie zamkniętym dwadzieścia cztery na dobę w kojcu,
                                wątek jest o psie, który jedynie część dnia ma spędzić w kojcu. Potem może sobie
                                ganiać po całym terenie. To ma stwarzać jakąś rysę na psychice psa? Jeśli tak,
                                to jaką? Czym to motywujesz?

                                Wspomniałaś o tym, jak w naturze traktowane są osobniki wyrzucone na skraj
                                stada. No właśnie. Wystarczy poobserwować. A potem już całkiem łatwo przyjąć, że
                                temu akurat psu nie dzieje się krzywda. Jest mu daleko lepiej niż mogłoby być w
                                stanie zgodnym z psią naturą. Nikt go nie bije, nie gryzie, nie odgania od
                                jedzenia, ostentacyjnie nie unika. Jedynie decyduje o tym, kiedy może biegać po
                                całej działce, kiedy zaś tylko po kawałku. To nieduża cena, moim zdaniem, za
                                bycie ze stadem.

                                I tak, do pewnych rzeczy należy dojrzeć. Na przykład do dyskusji.
                            • semi-dolce agni_me 22.04.09, 09:26
                              Skąd takie twierdzenie:
                              "Hierarchia jest zbudowana inaczej niż w stadzie wilczym (jest
                              jednoliniowa, miast pogmatwanych zależności)" ?

                              Bo z moich obserwacji wynika co innego. Że po pierwsze te pogmatwane zalezności
                              są, chociaż to może też zależeć ot tego, co rozumiemy pod pojęciem "pogmatwane".
                              Tzn psy uznaja za siłę najwyższą człowieka lub pare ludzi (ale zawsze jedna z
                              tych osób jest ważniejsza) i to jest "para alfa" ale zyjąc w stadzie tworza
                              między soba, miedzy psami podlegajacymi owej parze, bardzo pogmatwane
                              zalezności. Które to zalezności zazwyczaj sa stałe, ale moga zostać czasowo
                              zmodyfikowane, głównie myśle tu o zmianie statusu suki w zaawansowanej ciąży i
                              po porodzie.

                              Co więcej hierarchia stada psów różni sie w zalezności od rasy. Im bardziej pies
                              zmieniony w stosunku do wilka, tym bardziej od niego odbiega w tworzeniu
                              zależności. Nie wiem, czy to jasno brzmi. Miałam stado malamutów i stado dogów.
                              To były dwa oddzielne stada, nie mieszkajace razem. I ich hierarchia była
                              zupełnie inna. W moim odczuciu ta malamucia była dużo prostsza. Co więcej miałam
                              wrażenie, że one nie włączaj człowieka w hierarchię stada. Owszem traktują go
                              jako osobnika "nad" stadem, ale w "swoje sprawy" nie włączają. Dość trudno mi to
                              opisać :) Dla dogów natomiast człowiek jest jednym z nich. Zauwazyłam także, że
                              obie rasy, tak bardzo odmienne, mieszkając wspólnie, bo i taki moment był, nie
                              tworza jednego stada. Żyją obok siebie, staraja się nie wchodzić sobie w droge,
                              ale to nie jest jedno stado. Jedna rzecz łączyła te oba stada, tzn bardzo
                              wyraźnie widac było dominującego samca i samicę. I, wbrew temu, co pisza mądre
                              książki, "głos decydujący" zawsze należał do samicy.

                              Pytam z ciekawości skąd takie stwierdzenie i co rozumiesz jako "pogmatwane
                              zależności"?
                              • agni_me Re: agni_me 22.04.09, 11:05
                                Bardzo fajny wpis w tym dziwnym wątku. Przeczytałam z ogromną przyjemnością,
                                zwłaszcza uwagi o dwu różnych psich stadach.

                                U wilków hierarchia ma dwie linie - samce i samice. Wilk alfa pilnuje głównie
                                samców, samica alfa, podporządkowana samcowi alfa, jest zainteresowana
                                hierarchią wśród wilczyc. Hierarchia w stadzie wilków podlega w miarę częstym
                                zmianom - to te zależności i pogmatwania. Stosunkowo niewielkie wydarzenie
                                potrafi pozmieniać miejsca na "drabinie", zwłaszcza wśród osobników
                                umiejscowionych niżej. Samiec beta skarcony przez alfę za drobny przejaw agresji
                                potrafi spaść nawet o kilka oczek. Trudno się w tym połapać.

                                U psów jest znacznie prościej, hierarchia przebiega niezależnie od płci, co sama
                                zauważyłaś. Poza tym jest znacznie stabilniejsza, niby nie jest ustalona raz na
                                zawsze, ale w stadach, gdzie nie trzeba walczyć o pożywienie i nie dochodzą nowe
                                osobniki często nie zmienia się. Zmiany - jeśli już są - pojawiają się
                                stopniowo, najczęściej bez walk, w wyniku starzenia na przykład. W zasadzie
                                potwierdzam co napisałaś. :-)

                                Mogłabyś napisać coś więcej o różnicach w hierarchii u dogów i malamutów? To co
                                napisałaś pobudziło moją ciekawość ogromnie. Takie doświadczenia są nie do
                                przecenienia.
                                  • agni_me Re: agni_me 22.04.09, 14:45
                                    :) Nie wiesz, co czynisz. Zarzucę pytaniami, ale może lepiej wyślę je mailem?
                                    Nie chciałabym sprowadzać tego wątku całkiem na manowce.
                                    • semi-dolce Re: agni_me 22.04.09, 16:34
                                      A proszę bardzo wysyłaj mailem :)

                                      Zaczynałam odpowiadać czy trzy razy, za każdym wychodził mi baardzo długi tekst
                                      i każdy kasowałam, bo nie wiedziałam, czy o to ci chodzi.... Także pytaj ile
                                      chcesz :)
    • blue.berry tak ogolnie 22.04.09, 17:22
      problemem cześci osob bioracych udzial w tej (jak i innych np. o
      sterylizacji) dyskusji jest fakt ze widzą świat jedynie w czerni i
      bieli. a tymczasem swiat jest łopatologicznie rzecz biorąc dosc
      kolorowy (oraz w sporej czesci szary).

      są psy ktore o wiele lepiej funkcjonuja w zewnetrznych kennelach niz
      w mieszkaniach. sa psy dla ktorych ta "straszna metalowa klatka"
      jest jedyna szansa na poradzenie sobie z lekiem separacyjnym. i
      madrze wprowadzana w zycie staje sie miejscem w ktorym pies po
      prostu lubi spac bo czuje sie bezpieczniej.
      nie odnosze sie do konkretnego przypadku tylko do formy dyskusji. i
      tylko jedynie po to by wskazac ze okrzyki "klatka /kennel jest zuem"
      lub "psy w mieszkaniach sie męczą" są po prostu bez sensu jesli nie
      są "przypięte" do konkretnej sytuacji, konkretnego psa i konkretnego
      człowieka.
    • luna-and-lucky Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 01.06.09, 18:44
      Witam serdecznie. Jak widzę są tu, jak to określiła moje poprzedniczka ,,białe i
      czarne poglądy". Bez sensu są te kłótnie. Autorka, która grzecznie szuka pomocy,
      zostaje oczerniana i jeszcze wynikają z tego inne kłótnie między użytkownikami.
      Mam identyczną sytuacje. Albowiem kilka dni temu kupiliśmy mieszanke husky-onek
      6 tyg. pieska. Piesek zachowuje sie dość oryginalnie. Starsza od niego o pare
      miesiecy sunia (domowa) zaczepia go chcac sie bawic, a ten bardziej woli
      ,,pilnowac" ludzi. Nawet zamkniety w ogrodzie z suczką potrafi wyc zebysmy go
      wpuscili do domu. Jeszcze nigdy nie spotkalismy sie z takim zachowaniem u psa. W
      poprzednim domu pies dopiero dzien przed kupnem byl w kojcu ze swoja siostrą. W
      nocy trzymamy go w kojcu (chyba nie muszę dodawać jak on to przeżywa), to znaczy
      dopiero minęła pierwsza noc. Nie probowalismy go przyzwyczajać stopniowo, bo
      najzwyczajniej nie miałoby to sensu, bo:
      1) zamiast w kojcu spał by w szopie
      2) ewentualnie spałby w łazience (na poczatku nasz poprzedni pies tak spal), ale
      i tak by piszczal, a i nam przy tym niedal by spać

      To tyle co do pytania, a teraz troche na temat waszych kontrowersyjnych
      wypowiedzi.


      U mojej baci (tam dzieje sie ta akcja z psem) od zawsze byly psa. Na początku
      byly to oczywiscie jak to na wsi łańcuchowe. Aż do momentu kiedy stałam sie
      istotą rozumną i dołączył do mnie i wspierał mnie w moim pomysłach mój wujek. na
      początku wzielismy malego kundelka, Murzyna, do domu i stal sie tak oto psem
      domowym. W tym czasie uwiązane byly 2 psy na dworze. Jeden byl agresywny ( s
      powodu łańcucha i braku socjalizacji), wiec musieli go uspic. Drugi byl zawsze
      jak baranek wiec naklonilam innych do wyprowadzania go na regularne spacery, a
      potem do puszczania go na noc. Niestety raz ktos nie domknął bramy i Kubuś
      zginął pod kołami. Wzieliśmy Dżekiego. Wywalczylam dla niego kojec. Bardzo duży
      kojec, gdzie połowa jego była wyłożona płytkami, a druga trawą. Dodam ze stala
      tam tez olbrzymia buda z przedsionkiem. Dżeki na poczatku byl w lazience, ale
      nie dalo rady z nim wytrzymac, wiec wzielismy go do szopy, a ptem do kojca.
      Spedzal tam noce ( nie wiem czy to mozna tak okreslic, bo mial otwartą furtkę i
      do dyspozycji cale podwórko), a na dzień o ile nie bylo gosci, biegal z nami,
      pprzebywal w garazu z moimi wujkami, bawil sie z Murzynem (tym naszym psem
      domowym), chodzil na spacery nad jezioro, az w koncu w taki sam sposob jak Kuba
      zginął... Teraz mamy Lunę- która zajmuje miejsce Murzyna i Lucky'ego, który jest
      na miejscu Dzekiego.

      Czy Dżeki był nieszczęśliwym psem?? Nie. Miał najlepiej ze wszystkich psów,
      które mieszkaly w tej wsi. Tamte byly na lancuchach, nie wiedzilay co to wolnosc
      i zabawa, nigdy nie plywaly...Myślę, ze zaliczal się do psów najlepiej mających,
      które mieszkają we wsiach na całym świecie. Widzę, że autorka pytania jest w
      takiej samej sytuacji co ja i pragnę jej życzy, zeby piesek jak najszybciej
      polubil bude i zeby nie przejmowala sie wieloma komentarzami n tym forum.
      Pozdrawiam.
        • luna-and-lucky Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 17.06.09, 17:29
          Oto moje odpowiedzi:

          1) Jego matka została zastrzelona po jego narodzeniu (przez jakiegoś
          idiotę-myśliwego)

          2) Sytuacja dawna u mojej babci:
          - psy nie spuszczane nigdy z łańcucha
          - Nie głaskane, brak zabaw z nimi
          - Łańcuchy krótkie i ciężkie
          - budy rozwalające się
          - kilka psów powiesiło się przez łańcuch (skacząc przez płot)
          - nie czyszczone, nie pielęgnowane psy
          - karmione zawsze kaszą z wodą

          Sytuacja obecna u mojej babci:
          - psy w kojcu spędzają tylko kilka godzin
          - są karmione najlepszymi karmami najdroższych mark
          - mają prawie ciągły kontakt z ludźmi
          - Długi czas spędzają w ogrodzie bawiąc sie ze sobą i z ludźmi
          - są szkolone (szkolenie PT i rekreacyjnie agility)
          - są kąpane co jakiś czas i czyszczone co tydzień, lub częściej
          - kojce są duże, pół wyłożone kafelkami i pół trawy + piasek
          - kojce regularnie sprzątane
          - są szczepione i jeżdżą na wizyty do weterynarza
          - są często wyprowadzane na spacery nad jezioro i pola (oczywiście luzem, żeby
          mogły pobiegac)
          - sa również wyprowadzane na spacery po chodniku na smyczy (nauka chodzenia na
          smyczy)
          - kiedy są puszczone (prawie ciągle xD) mają stały kontakt na podwórko i ogród,
          choc czasem same wolą zostac w kojcu mimo, ze bramka jest otwarta

          Sory, ze pisze w liczbie mnogiej, ale łatwiej będzie zauważy rożnice, no chyba
          ze niektorzy ich nie dostrzegają ^ ^
        • f.l.y Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 02.06.09, 10:51
          pominę, przepraszam Waszą dyskusję na temat kojców, ale zapytam w
          jakim celu kupuje się małe klatki dla psów do mieszkań?

          serio pytam, bo nie wiem i wydaje mi się na logikę, że mała klatka
          jest mała aby trzymać w niej psa, nawet przez parę godzin..

          do czego się tych klatek używa, do nauki czegoś?
          spotkałam się z pisaniem o klatkach w wątku o nauce czystości, ale
          nie bardzo łapię o co w tym wszystkim chodzi?

          wytłumaczcie mi proszę, ale się nie kłóćcie przy okazji :)
          • tenshii Re: Od kiedy szczeniaka zamykać w kojcu? 02.06.09, 10:59
            Opowiednio użyta katka ma być swojego rodzaju azylem dla psa, jego norą.
            Niestety wielu ludzi używa ich jako środek zabezpieczający przez zniszczeniem mieszkania, skakaniem na gości, przeszkadzaniam w codziennych czynnościach.
            Ja osobiście nie bardzo jestem za takimi rozwiązaniami, nawet jeśli klatka stoi cały czas otwarta...
            • green-ania emocje już opadły - więc witam 16.09.09, 16:36
              Nie odzywałam się, ponieważ tak wiele padło niemiłych słów odnośnie mojej
              osoby...Pragnę poinformować, że bohater tego postu - owczarek Robi czuje się
              świetnie, jest cudownym, szczęśliwym i radosnym szczeniakiem. Kojec jest zawsze
              otwarty, nawet nocą, zamykam w nim psa tylko wówczas, gdy przychodzą goście z
              małymi dziećmi, ponieważ jest bardzo natrętny, skacze na gości, chce się z nimi
              bawić oraz podczas wyjeżdżania/wjeżdżania za bramę. Większość czasu spędza na
              dworze bawiąc się z towarzyszami i z nami, nocuje w kojcu z nowo przybyłym - w
              międzyczasie doszedł jeszcze jeden piesek, też przybłęda (mąż stwierdził, że
              jeszcze jeden pies i się wyprowadza:), ale pokochał go jak my wszyscy. Swoją
              drogą, jak można wyrzucać takie biedne psiaki? Ta przybłęda została przeze mnie
              zabrana spod sklepu, sprzedawczyni widziała, jak zatrzymał się samochód,
              wyrzucono pieska i odjechał...Problem jest z karmieniem dobytku - Robi jest
              alergikiem i je karmę kupowaną u weterynarza, pozostałe zazdrośniki podjadają
              mu, a jakże, tak więc koszty są spore.
              Odnośnie Robiego - co z nim nie tak? Gdy przebywa w domu, zakrada się do naszej
              sypialni, robi sisiu na łóżko i wraca sobie jakby nigdy nic...Staram się zawsze
              pamiętać o zamykaniu drzwi do sypialni, ale czasem ktoś otworzy i plama na łóżku
              gotowa (a plama niemała :))) Jakaś psia zazdrość?
              Pozdrawiam, Ania.
              • mja-1 Re: emocje już opadły - więc witam 22.09.09, 11:55
                Fajnie, że psiaki zdrowe i szczęśliwe...
                Zawsze mnie to zastanawia i zastanawiać będzie,gdy właściciele psów wydają masę
                pieniędzy na specjalistyczne karmy,weterynarzy, zabawki, urządzenia, itp.itd a
                szczędzą 20 zł na jakąś książkę o ZACHOWANIU psa... Polecam "Okiem psa" Johna
                Fishera, książką ma tylko 150 stron i w sposób niezwykle przystępny, a nawet
                humorystyczny objaśnia psie zachowanie.Czytaliśmy ją my, czytają nasze dzieci
                (wczesna podstawówka) Także i to zachowanie, które zaobserwowałaś u swego psiaka
                jest tam opisane.
                No chyba, że postawione w poście pytanie jest tylko pretekstem do miłej
                pogawędki na forum;-)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka