Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek

08.06.09, 21:48
Stara dupa juz ze mnie, ale odezwaly sie niespelnione marzenia z
dziecinstwa... no i przekonalam brata, zeby wykorzystal okazje i przyniosl do
domu kotka, ktory wlasnie szukal nowej rodziny.

Kotek jest malutki, mniej wiecej miesieczny, nawet nie wiadomo czy to
chlopczyk czy dziewczynka.

Ma żwirek i mleczko... i co dalej?
Mozecie dac jakies rady jak z nim postepowac? na co uwazac? co trzeba z nim
zrobic? kiedy isc do weterynarza?

Niestety, jestem rodziny, ktora z powodu ciezkiej alergii mojego brata
funkcjonowala zawsze bez zwierzat i dlatego za bardzo nie wiem co robic.
A to w koncu nowy czlonek rodziny i nie chce, zeby mu sie jakas krzywda stala.


Czy w przypadku kotow tez istnieja jakies reguly "wychowywania"? (tak jak np.
slyszy sie czasem o psach)
    • mist3 Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 08.06.09, 22:00
      Kotek został wzięty od mamy zdecydowanie za wcześnie!!! Musisz mu
      masować brzuszek i starać się socjalizować, bo choroba sieroca może
      dawać różne objawy. Ja podam Ci kilka linków, do stron o kotach.
      Najpierw opieka nad kociakiem, bo to najpilniejsze w tym momencie:
      www.fundacjakot.pl/content/view/48/46/
      Potem miau.pl bo to skarbnica wiedzy wszelakiej:
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018oraz
      Następnie koci niezbędnik:
      www.koty.civ.pl/rady/niezbed.shtml
      Kolejny link - vetserwis (oprócz lektury tegoż zalecam znalezienie
      dobrego weterynarza i udanie się do niego z kotkiem jak najszybciej):
      web.archive.org/web/20060930080448/www.vetserwis.pl/alfabet.html
      Kolejna rzecz - kocia stronka - poczytaj choćby o zabezpieczaniu
      balkonów:
      kocia_stronka.republika.pl/kot-01.html
      I na koniec zapraszam do naszego kociego zakątka:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10264
      • pelnaszczeka Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 08.06.09, 22:16
        mist3 napisała:

        > Kotek został wzięty od mamy zdecydowanie za wcześnie!!!
        ups :((((
        dokladnie 6 tygodni ma
        a ile powinien miec?
        • salma75 Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 08.06.09, 22:29
          Przynajmniej 10 tyg., a najlepiej ukończone 3 m-ce...
      • pelnaszczeka uff 08.06.09, 22:45
        fmist3 napisała:

        > Kotek został wzięty od mamy zdecydowanie za wcześnie!!!
        juz sie wyjasnilo

        mama sie nim nie opiekuje juz od ponad tygodnia, wiec i tak jest sam




        <mnie teraz nie ma w mieszkaniu i tylko informacje przez net od rodziny dostaje>
        • kontik_71 Re: uff 08.06.09, 23:07
          Natychmiast do weta i niech Ci, poza badaniem maluch, dokladnie powie
          (i pokaze) jak sie opiekowac... kot jest strasznie maly :/
          • gryzelda55 Re: uff 09.06.09, 01:51
            Zgadzam się- przede wszystkim wizyta u wterynarza, bo to jeszcze
            maluszek. Przede wszystkim kociak nie powinien zostawac sam. Co do
            jedzenia- na razie mleko dla kotów, ewentualnie jakaś kasza dla
            niemowlat. Jak trochę podrośnie mozesz się przerzucić na karmę dla
            juniorów (polecam zwłaszcza sucha karmę Purina One- moje koty za nią
            przepadają).
    • semi-dolce Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 01:42
      Po pierwsze nie mleko w tym wieku a karma dla kociąt, wysokiej jakości, dobrej
      firmy. Jeśli kociak nie będzie sobie radził z suchą karma to mu ja namaczaj.
      Oprócz tego woda do picia i od czasu do czasu surowe chude mięso.

      Po drugie to szczepienia, odrobaczenia i inne lekarskie sprawy.

      Po trzecie - jeśli nie umie korzystać z kuwety to kiedy nasika gdzieś zbierz te
      siki chusteczką higieniczną, włóż do kuwety i daj do powąchania - powinien
      szybko załapać.
      • kontik_71 Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 06:31
        I nalezy dodac, ze jakis kaszki dla dzieci itp to tez nie jest jedzenie
        dla kota.
    • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 08:45
      czytam i czytam i wychodzi mi że zły człowiek jestem. a moja rodzina jeszcze gorsza.
      pierwszy koci maluch został znaleziony na trawniku ok. 17 lat temu. był jeszcze prawie ślepy - miał ok. 3 tygodnie.przyniesiony do domu wpełzł pod szafę i nie wychodził stamtąd przez 3 dni. przynajmniej w naszej obecności. zostawialiśmy mu przegotowane mleko na spodeczku i widać w nocy zbierał się w sobie:) bo mleka co noc ubywało. nie dostawał żadnej drogiej karmy dla kociąt. wyrósł na dorodnego zdrowego kocura. drugiego smutasa przyniosła sąsiadka. weszła na podwórko z malutką kocią nędzą w rękach i ze słowami : to na pewno wasz kot, podała mamie kocinę. na gwałtowny sprzeciw mamy sąsiadka rzuciła kotka na beton i poszła. kotek miał ok.miesiąca , dostawał mleko, rozdrobnione mięso - pięknie rósł. jak miał trzy miesiące i okazało sie że jest pięknym mieszańcem prawdopodobnie z persem - znaleźliśmy mu nowy dom.
      ostatni koci maluch trafił do rodziców dwa lata temu. po długim okresie " bezkotowym" mama zatęskniła za domowym mruczydłem.
      słyszałam że na wsi w rodzinie męża miesiąc temu okociła się kotka. pojechałam na rekonesans. podczas oglądania kotków do garażu wbiegł pies sąsiadów i rzucił się na maleństwa. jednego zagryzł a gospodarz skomentował to w sposób nieludzki: no, jeden mniej, reszty też trzeba się pozbyć. a został jeszcze jeden. złapałam, krzyknęłam że biorę i zwiałam do samochodu. malutka kociczka wyrosła na piękną pannę, pomimo że została odłąćzona od mamy jak miała niespełna miesiąc. do czego dążę. żadne nasze koty nigdy nie jadły specjalistycznych karm dla zwierząt. pewien wet. człowiek starej daty pytany o takie karmy odparł że on nigdy by swojemu zwierzakowi takiej krzywdy nie robił. koty przez ładnych kilkaset lat jadły mięsko, ryby, mleko a teraz od lat kilkudziesięciu wmawia nam się że najlepsze jest sztucznie przetworzone coś. interesujące. mamę wet. spytał czy swojemu dziecku dałaby płatki owsiane, jęczmienne czy przetworzone kukurydziane z niewielką wartością składników odżywczych, choć na opakowaniu piszą inaczej.
      ten weteterynarz, człowiek od 30 lat w zawodzie, twierdzi że nigdy nie widział tylu psów o spaczonym układzie pokarm, co teraz. a winą za to obarcza przedobrzenie w tzw. karmach z górnej półki gdzie białka tyle, węglowodanów tyle a tłuszczu tyle.
      jako osoba dociekliwa spytałam czemu młodsi wet. mają inne zdanie. a to dlatego bo są ... młodsi:) pracują powiedzmy 10 lat i od zawsze trafiały do nich zwierzaki z problemami pok, alergiami itp.
      mnie to przekonuje. dlatego jak każdy zły człowiek następnego znajdę (jesli się trafi) wykarmię tak jak poprzednie. bez doskonale zbilansowanych , idealnych, najlepszych sztucznych karm.
      • salma75 Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 09:17
        Wiesz, dzieci kiedyś jeździły bez fotelików i jakoś to było ;).
        Ba! Drzewiej ludzie bez prądu znakomicie się obywali ;). Tak jak i koty bez suchej karmy ;).
        Świat idzie d przodu, warto korzystać ze zdobyczy nauki, techniki
        :).
        Kiedyś nikt nie przejmował się, bo nie miał okazji zaobserować, że jego kot wychodzący ma non-stop rozwolnienie po mleku krowim.
        Pije, bo lubi - to wystarczało.
        Kto kiedyś badał kotu krew, mocz by sprawdzić stan jego nerek po karmieniu kota latami jedzeniem ludzkim??
        Z czasem świadomość ludzi na całe szczęście stała się większa i chyba bardziej zaczęli zwierzęta szanowac i dbać o nie.
        Kto to choćby 15 lat temu widział na wsi pokastrowane koty??
        A teraz są takie i jest ich coraz więcej.

        Warto znaleźć złoty środek karmiąc swojego podopiecznego.
        Sucha karma to nie trucizna ;).
        Moje koty mają ją w miskach zawsze. Oprócz tego dostają surowe, przemrożone wcześniej mięso - kurczak, indyk, wołowina i to mięso gorszej jakości - z chrząstkami, żyłkami, drobnymi kostami. Nie karmię kotów puszkami, mają chyba najwięcej konserwantów.

        Odpukać, moje kociaste mają się świetnie :).
        • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 09:46
          ba, porównanie z dziećmi jeżdżącymi bez fotelików cokolwiek chybione.
          świat idzie do przodu i zalewa nas niesamowitą ilością nowinek. rzecz w tym że
          nie wszystkie są dobre. uwierz mi, 20 lat temu ludzie już wynaleźli koło :) a
          także potrafili stwierdzić co kotu szkodzi a co nie. bardzo szanuję np. swoją
          mamę i gdy kiedyś przyjdzie pora że będzie potrzebowała mojej pomocy w żywieniu
          nie będę jej karmić sztucznymi płatkami, przetworzonym mięsem, plackami typu
          :dodaj tylko wodę i do piekarnika. ale może moja świadomość jeszcze się nie
          powiększyła.
          zgadzam się że trzeba znaleść złoty środek karmiąc podopiecznego. i przeklinam
          poprzednich właścicieli mojego psa, a także właścicieli jego rodziców. mój pies
          je tylko chrupki. tak go ludzie urządzili że nic innego jego żołądek nie trawi.
          bardzo to dla mnie wygodne. ale czy dobre dla niego?
          agadzam się , świat idzie do przodu. z prędkością światła jak sądzę. skoro to co
          zwierzęta jadły przez wieki teraz jest be, a dobre jest to co w POlsce
          zaistniało raptem 20 lat temu. nic się nie uczymy. już wtedy przyjeżdżały do
          nas psy z zagranicy z wydelikaconymi żąłądkami.psy karmione gotową karmą, nie
          trawiące surowego czy nawet gotowanego mięsa.ale to nie szkodzi. pojawiła się u
          nas ta możliwość - to dawajmy zwierzakom suchą karmę. bo świat idzie do przodu.
          masz rację - kiedyś nikt nie badał kotu nerek. kiedyś nikt nie prowadził
          4-letniego dziecka na badania pod kątem alegii. ale teraz pokolenie karmione
          przetworzonym jedzeniem alergie ma nad wyraz często. kiedyś kąpało się psa w
          owanolu. i dobrze było. teraz : szampon norkowy - pies ma uczulenie - za dużo
          chemii . szampon kupiony u wet. - sierść matowa jak diabli, pies brudzi się
          ekspresowo. itd.
          kiedyś było kiedyś. czasy się zmieniły. nie twierdzę że jestem nieomylna. ale
          próbuję zachować to co kiedyś było dobre i dobre jest nadal.
        • kontik_71 I tu sie mylisz... 09.06.09, 19:38
          Nie karmię kotów puszkami, mają chyba najwięcej konserwantów.

          Puszki z samej swojej natury nie potrzebuja konserwantow. Konserwanty
          dodawane sa do suchego jedzenie... Podstawowe pytanie jest jakie to
          sa konsenwantny.. Whiskase i inne truajce smieci konserwowane sa
          czysta chemia i to taka, ktora od lat jest zabroniona dla ludzi.
          Dobre kary (zasadniczo made in USA) konserwowane sa witamina C. I
          dlatego nie maja okresu waznosci liczonego w latach....

      • semi-dolce Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 14:12
        Ludzkie niemowlęta tez niegdyś, gdy nie było akurat z jakiejś przyczyny mleka
        matki, karmiono krowim. Niektóre przeżyły, inne nie. Śmiertelność noworodków
        wynosiła 40% i nikt się tym nie przejmował...

        To, że wam z jednym czy dwoma się udało to szczęście a nie reguła.

        Kiedys jak zwierzak chorował to sie go w najlepszym wypadku usypiało. Teraz sie
        leczy.

        Kiedys u dzieci nie było skazy białkowej tylko sraczka po mleku.

        Kiedys jak się urodziły szczeniaki i połowa miotu padła to trudno, będa
        nastepne. Cóż, ja mam ambicje, by przezywały wszystkie, które urodziły się żywe,
        nawet jeśli matka nie karmi.

        Kiedys nie było też szczepień i jak się zwierzak rozchorował to zdychał i do piachu.

        A sztuczne karmy, te dobrej jakości, nie sa niczym złym. Dla mnie, jak patrze na
        psy i koty, moje i nie moje ale przeze mnie karmione, wykarmione, odchowane,
        odratowane ze stanu prawie smierci głodowej - nie ma różnicy czy pies dostanie
        dobrą suchą karmę czy dobrze zbilansowane jedzenie "naturalne". Tyle że trzeba
        wiedzieć jak zbilansować, co dawać, co suplementować, a mało kto to wie.
        • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 14:41
          oj, semi... szczęście a nie reguła... mam inne zdanie. może nie szczęście a
          troska? opieka>? zaangażowanie? dziwne masz zapatrywania... kiedyś padały
          połowy miotu? to była norma? gdzie? bo jakoś ja tego nie zaobserwowałam. skąd w
          Tobie tyle jadu? udało nam się ocalić trzy kocie istnienia od śmierci a TY
          twierdzisz że to tylko szczęście... bo nie karmiliśmy ich gotową karmą? na tym
          polega to szczęście? były " trute" mięsem, mlekiem, warzywami i przeżyły? to o
          to szczęście chodzi?
          semi...
          cóż, ja też mam ambicję aby szczenięta przeżywały wszystkie, tudzież kocięta.
          mam jeszcze ambicję nie doprowadzić ich układów pokarmowych do stanu w jakim
          znajduje się układ pokarmowy mojego psa. mam ambicję nie być mądrzejszą od ... i
          twierdzić że w ciągu ostatnich 20 lat żołądki u polskich zwierząt ewoluowały w
          sposób zasadniczy - po wielowiekowym "truciu" wolą gotową karmę.
          a jak nasze zwierzęta chorowały - to się je leczyło a nie usypiało. tacy
          jesteśmy dziwni. a co.
          nie twierdzę że gotowa karma to zło prosto z głębi piekła. twierdzę że to
          ostateczność. a jedzenie naturalne jest ... naturalne.
          wiesz, czym się różni makaron zrobiony w domu z jaj od własnych kur, mąki i wody
          o kupnego cuda w najdziwniejszych kształtach? czym się różni jogurt który sama
          zrobisz od tych ze sklepu? na pewno te kupne są zdrowsze?
          • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 15:02
            aż mnie się głupia scenka w głowie wylęgła... jesteśmy razem na obiedzie. ja jem
            pyszny rosołek - Ty doskonale zbilansowane super odżywcze sucharki. ja -
            kotlecik, surówka i ziemniaczki - Ty kolejnego sucharka. na deserek mam sernik -
            Ty znów sucharek. chciałoby się może serniczka i kotlecika ale Twój układ
            pokarmowy od dzieciństwa jedzie na sucharkach. i nic innego nie trawi. sucharki
            mają wszystkie potrzebne witaminy i mikroelementy więc nie ma co narzekać, prawda?
            ostatecznie badania na temat wpływu sucharków na organizm są najczęściej
            przeprowadzane przez ... producentów sucharków. i sucharki są doskonałe. a mój
            rosół, kotlet i sernik to trucizny gorsze od arszeniku. ale ja nie chciałabym
            jeść sucharków. a mój pies musi. bo mu żołądek do sucharków przyzwyczaili. i jak
            zje kawał mięsa to ma gigantyczną sraczkę.
            • tenshii Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 15:07
              Jakbyś od noworodka jadła tylko ziemniaki kotlety i serniki to szybko by Ci wątroba padła, a i wyniki nie te... ;)
              Tu już nawet nie chodzi o suchą karmę, ale krowie mleko małemu kotkowi może narobić więcej szkody niż pożytku....
              • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 15:16
                jako noworodek wcinałam tynk ze ściany jak głoszą rodzinne opowieści:)
                zgadzam się, krowie mleko może ale nie musi narobić więcej szkody niż pożytku.
                ale decydując się na podawanie 6 - tygodniowemu kociakowi gotowej karmy, nawet
                najlepszej - trzeba się dobrze zastanowić. ja bym tego nie robiła. tak tu lubimy
                odnosić się do dzieci. chrześniak będąc oseskiem jadł przecierane, gotowane
                zupki. były po temu pieniądze, czas i możliwości. jakby nie było - tańszym
                kosztem kupiłoby się w sklepie słoiczek z zupką dla osesków. taniej, szybciej
                ale nie lepiej.
                dlaczego mam skazywać psa /kota na suchą karmę ? w imię czego? rozwoju? nowinek?
                własnej wygody? bo na pewno nie w imię dobra zwierzęcia.
                • tenshii Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 15:23
                  Wiesz co,
                  ja też nie jestem wcale takim zwolennikiem suchej karmy bo to chemia - tak właśnie uważam...
                  ... ale spotkała mnie właśnie dość duża ironia losu.
                  Mój pies ma atopowe zapalenie skóry. Całe życie (półtora roku) byłą właśnie na gotowanym plus witaminy. Dietka eliminacyjna, ryż, ryba morska, warzywa + witaminy. Było super.
                  Ale tej wiosny choroba weszła na bardziej zaawansowany etap. Częstsze zapalenia uszu itd. Zaczeła mi łysieć. Podejrzewaliśmy nawet niedoczynność tarczycy. Zrobiliśmy badania - niedoczynność wykluczona. Pies wyglądał okropnie. Łyse czarne plamy, generalnie jak mało zadbany pies, ludzie się oglądali na ulicy.
                  Wet zaproponował nam właśnie suchą. Stwierdziłam że lepsza sucha karma niż sterydy i zaczełam karmić nią psa.
                  Jest na niej od półtora miesiąca. Łyse plamy zniknęły. Pies sięnie drapie. Ma sierść w doskonałej kondycji.
                  Mało tego od małego miała gdzieniegdzie, a szczególnie na tyłku - tam najbarzdiej widoczne - czarne włosy. Myślałam, że to po prostu coś się kiedyś wmieszało i stąd te czarne włosy. Nie przeszkadzało mi to. Na karmie czarnych włosów coraz mniej. Okazuje się, że przy AZSie skóra zawiera bardzo dużo barwnika, a wskutek tego psu może zmienić się kolor sierści - i stąd zapewne czarne włosy.
                  Bałam się też, że pies oleje suchą, będzie jadł z wyrzutem i to dopiero wówczas jak naprawdę zgłodnieje... Otóż nie - fryga aż się jej uszy trzęsą i wcale różnicy nie ma.
                  Coś jednak jest w tych karmach... Chociaż i tak wiem że to chemia. Ale widać i chemia może pomóc...
                  • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 15:33
                    tenshii, mój pies przez długi czas miał nieustającą sraczkę. pisałam o tym na
                    innym wątku. teraz jest na chrupkach i problemu nie ma. takie są fakty.
                    co nie zmienia istoty rzeczy. gdybym miała psa od szczeniaka ostatnią rzeczą po
                    którą bym sięgneła byłyby chrupki. teraz - między innymi dlatego że mój pies
                    jest na nie skazany. a już nigdy nie poleciłabym komuś aby karmił tym zwierzę od
                    oseska. tak jak nie radziłabym kobiecie aby karmiła swoje dziecko gotowym
                    pięknie opakowanym czymś kupionym w sklepie. ale co ja wiem... mam tylko
                    szczęście...
                    • semi-dolce Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 20:02
                      Widzisz a ja wykarmiłam gotowymi karmami, suchymi, 4 mioty psów i 1 kotów.
                      Wszystkie wyrosły zdrowe, silne i dzis jedza wszystko. I nie mają sraczki. Co
                      więcej jeden z tych miotów (9 szczeniąt) karmiłam także mlekiem - specjalnym dla
                      szczeniat - od pierwszej doby życia. Moje psy także jedzą głównie suche karmy -
                      są zdrowe, silne, piękne mimo, że rasa teoretycznie chorowita i o bardzo
                      delikatnych żołądkach. Ja polecam suche jak najbardziej. A sraczka po
                      czymkolwiek innym nie bierze się z karmienia głównie suchą karmą - bierze się z
                      karmienia tylko jedna suchą karmą. Karme trzeba co jakis czas zmieniać na
                      zupełnie inna, zmieniac firmę. To samo dotyczy zreszta karmienia mięsem i
                      dodatkami - tez trzeba je zmieniac, bowiem najgorsza jest monodieta.
            • semi-dolce Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 19:56
              Głównie chodzi mi o krowie mleko - mięso i warzywa sa ok, jeśli potrafisz je
              zbilansowac, natomiast krowie mleko może się dla szczeniaka czy kociaka
              zakończyc bardzo niebezpieczna albo i smiertelna sraczką. Dlatego twierdzę, że
              skoro karmiliscie kocie noworodki czy trzytygodniowe maluchy krowim mlekiem i
              nic sie nie działo to mieliscie po prostu szczęście.
              • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 20:36
                całe oceany szczęścia:) pisałam tylko o kotach domowych. o tych,
                które piły mleko u znajomych, rodziny i miały się doskonale - nie
                wspomniałam. a też były. całe oceany szczęścia:)
                semi, szanuję Twoje poglądy. ale sie z nimi nie zgadzam. co ja na to
                poradzę że 20-letnie doświadczenie nauczyło mnie czego innego.
    • salma75 Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 09:51
      "To co dobre" - pojęcie bardzo względne...
      Pozwól, że każdy sam będzie decydował czy woli karmić kota resztkami z obiadu
      czy gotową karmą.
      • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 09:58
        pozwolę:) tylko ten wybór mnie się nie podoba. gotowa karma albo resztki z
        obiadu... a może przyzwoicie przygotowany posiłek? jakieś mięso? warzywa?
        koniecznie muszą być resztki?:)
        • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 10:06
          jeszcze o resztkach. z obiadu. pierwszy kot uwielbiał zupę ogórkową. im
          kwaśniejszą tym tym lepiej. gdy zupa zaczynała się gotować - już czuwał w
          kuchni. zdarzało się że przez dwie godziny przeraźliwie miałczał, jęczał i
          spazmował. dać, dać dać mu zupy! dostawał małą miseczkę i zjadał te "resztki".
          po czym warował w kuchni i terroryzował kolejnych domowników którzy chcieli
          nalać sobie obiad. i tak aż do umycia opróżnionego garnka. widać resztki czasem
          były mu niezbędne do szczęścia:)
        • kontik_71 Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 19:54
          Warzywa dla kot dla kota? To ciekawe.. widialas kiedys dzikiego kota,
          ktory wyzera marchew z ogrodka?
          • semi-dolce Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 20:04
            Nie, ale dzikie koty zjadaja żołądki swoich ofiar wraz z zawartościa, a owe
            ofiary zazwyczaj sa roślinożerne. Dlatego też owe warzywa powinny być jak
            najbardziej rozdrobnione, inaczej są bardzo kiepsko przyswajalne.
            • kontik_71 Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 20:35
              I tak sie wlasnie poznaje fachowca :) I oboje wiemy, ze jest duza
              roznica pomiedzy podaniem kotu kawala marchewki a tym co sobie zje przy
              okazji zjedzenia malutkiego zoladka myszy... :)
              • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 20:41
                kocica u rodziców jada natkę pietruszki. już drugi rok. idzie na
                grządkę i się pasie. idiotka:)chociaż nie taka wielka, starych pędów
                nie rusza - degustuje tylko młode:)
                • kontik_71 Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 20:47
                  Wiesz, moje koty wpierniczaja trawe, to jednak nie robi z nich
                  krow...
                  Gdybys sie conieco doinformowala to bys wiedziala, ze koty jedza
                  trawy lub inne rosliny nie po to aby sie najesc, tylko aby
                  przeczyscic sobie przewod pokarmowy.

                  Wydaje Ci sie, e cos wiesz na temat kotow, a tak naprawde to mialas
                  dwa razy szczescie, ze maluchy przezyly. I Twoje twoerdzenie, ze masz
                  20 lat doswiadczenia, jest z gruntu falszywe.. Twoje doswiadczenie
                  sklada sie z paru miesiecy z dwoma kotami. Opowiesci sasiadow,
                  rodziny itp mozesz sobie oszczedzic.. nie jestes z tymi zwierzakami
                  24 h na dobe i nie wiesz jakie maja sraczki i jak dlugo jeszcze
                  pozyja
                  • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 21:04
                    zawsze tak traktujesz kogoś kto się z Tobą nie zgadza czy dla mnie
                    zrobiłaś wyjątek? czy masz może 20 lat i ogromną wiedzę o
                    wszystkim ?
                    czy rozumiesz to co czytasz? czy napisałam że koty jedzą pietruszkę
                    aby się najeść? czy rozumiesz to co piszesz? czy jesteś na tyle
                    zarozumiała że nie przyjmujesz do wiadomości iż ktoś może mieć inne
                    zdanie niż Ty i mieć rację? dlaczego uważasz że "opowieści "
                    rodziny , która na marginesie składa się z pisiarzy i kociarzy mniej
                    znaczą niż Twoje zdanie? ich znam, znam ich zwierzęta, widzę jak
                    żyją, jak długo żyją i śmiać mi się chce gdy czytam to co piszesz.
                    zapewne najłatwiej uratować kilka kotów , utworzyć krąg wzajemnej
                    adoracji, i chwialić się swoją wszechwiedzą.
                    moje doświadczenie składa się z 20 lat z kotami. małymi, dużymi,
                    zaświerzbionymi, zagłodzonymi, zarobaczonymi, pobitymi. nie należe
                    do żadnej organizacji pomagającej zwierzętom. gdy widzę jakąś
                    zwierzęcą biedę - pomagam. miło dowiedzieć się że do tej pory nie
                    uśmierciłam żadnego stworzenia tylko i wyłącznie dzieki szczęściu.
                    a teraz proszę, znajdź sobie inny sposób na udowodnienie sobie jaka
                    jesteś wspaniała. tu możesz narobić wiele złego.
                    • kontik_71 Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 21:08
                      Dziecinko.. kolezanki na forum sa na tyle delikatne, ze probuja z Toba
                      dyskutowac i argumentowac. Ja nie mam na tyle cierpliwosci ani checi
                      aby sie bawic w takie girki. Nic nie wiesz o kotach i tylko Ci sie
                      wydaje, ze masz jakiekakolwiek wiedze na ten temat. Uwaznie
                      przeczytalem wszystkie Twoje wpisy i mozna je opisac jednym slowem
                      "bajki". EOT
                      • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 21:22
                        taka odpowiedź mówi sama za siebie. masz rację. szkoda czasu na
                        dyskusje z Tobą. i szkoda że takie osoby jak Ty potrafią zrobić tak
                        wiele złego wygłaszając swoje mąrości, które nijak się mają do
                        rzeczywistości. a problem z przyjmowaniem do wiadomości odmiennego
                        zdania niż Twoje.... może forum psychologia pomoże?
              • semi-dolce Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 20:57
                :)
                (to na tego fachowca... daleko mi do niego...)

                W każdym razie proporcje między mięsem/podrobami a warzywami (owocami) i
                produktami zbozowymi w kociej diecie właśnie takie byc powinny - mięsa tyle co
                cała mysz a warzyw/zbóż tyle, co w jej żołądku, czyli prawie nic, a to nic musi
                być jak najbardziej rozdrobnione. Psia dieta przedstawia sie nieco inaczej, tzn.
                proporcjonalnie więcej warzyw i owoców zboża natomiast sa kwestia dyskusyjną.
                Warto pamietac także o tym, że dzikie psowate jedza także jaja, więc i psom
                domowym je dawac można. Natomiast mleka żadne dorosłe ssaki na swiecie, poza
                człowiekiem i jego podopiecznymi i nie jedzą. Mleko krowie w ogóle budzi spore
                kontrowersje, także w ludzkiej diecie. Jesli już musimy koniecznie dawać zwierzu
                mleko to duzo lepsze, tzn. dużo bardziej zblizone składem i proporcjami
                białka/węglowodanów/tłuszczy do mleka psiego i kociego jest mleko kozie.
                • kontik_71 Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 21:04
                  No dobrze, to niech bedzie rozsadna osoba :)
                  Jak slysze teksty o kotach zyjacych dzieki natce pietruszki to mi rece
                  opadaja :/
                  • moonshana Re: Pierwsze zwierze w zyciu rodziny - kotek 09.06.09, 21:25
                    a jednak nie rozumiesz co czytasz... przykre. kot jedzący pietruszkę
                    to kto żyjący dzięki pietruszce.... niech ktoś Ci pomoże. jak
                    najszybciej. mam dość.
Pełna wersja