Dodaj do ulubionych

uspokójcie mnie proszę-maleńki kot

29.06.09, 20:28
przejrzałam trochę forum i widzę, że znajdę tu miejsce na moje niepokoje, a mam ich kilka z powodu pięciotygodniowego kociaka.

przygarnęłam go w piątek. kotek jest z miotu bezdomnej dzikiej kocicy, która wybrała podwórko za moją pracą, żeby się okocić.

oczywiście zaniosłam małego do weterynarza. okazało się, że ma katar, gorączkę, pchły i w ogóle wszystko, co kot mieć może. siedzi odizolowany w kuchni, bo mam starszą kotkę i nie chcę, żeby się zaraziła. mały jest przerażająco chudy i prawie w ogóle nie je. wet przykazał raczej zachęcać do jedzenia niż zmuszać, ale jak go nie nakarmię pipetą, to żarcia nie ruszy, tylko miałka jak torturowany.

wczoraj obudził mojego niemęża o 4 rano i ten nakarmił go i ululał. normalnie jak z dzieckiem.

pytanie do posiadaczy takich maleństw: dokarmiać czy czekać aż sam się zdecyduje pojeść? dodam, że ma stan zapalny języka, więc może dlatego nie chce sam jeść?

generalnie pełna obaw jestem, bo nie wiem, jak starsza da radę znieść dodatkowego lokatora w domu, który był jej królestwem. macie jakieś doświadczenia? muszę poczekać jeszcze parę dni zanim będą mogły się zapoznać. i nie chcę juz dręczyć weta pytaniami, więc proszę, podzielcie się swoimi doświadczeniami z wychowywania maleństwa.

pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 29.06.09, 20:35
      poczytaj na kocim zakątku świeży wątek o wychowywaniu maleństwa:
      forum.gazeta.pl/forum/w,10264,96868838,96868838,osesek.html
      Tak w ogóle zapraszam na ten zakątek :)
      Ja bym dokarmiała - małę kotki naprawdę krótko przeżyje bez jedzenia. Taki mały
      kotek powinien być karmiony dniem i nocą co kilka godzin specjalnym mlekiem dla
      kociąt, a poza tym można już mu zacząć podawać karmę dla kociaków, na razie
      rozmoczoną (choć jak ma stan zapalny na języku to karmienie ma większy sens -
      kotka najzwyczajniej w świecie boli). Poza tym powinno mu się masować brzuszek
      wacikiem zmoczonym w ciepłej wodzie - żeby zaczął robić kupkę i siusiu.
      Jeśli kotek jest już zdrowy (weterynarz powinien cię o tym poinformować) to ja
      bym zaczęła zapoznawać kotkę z nim. Oczywiście może prychać i syczeć - dlatego
      przez parę tygodni przy dłuższych wyjściach trzeba by je było izolować. Ale
      często kotki rezydentki stają się jakby zastępczymi matkami. Ogrzewają kociaka,
      uczą go prawidłowych zachowań. Ale tak jak pisałam wcześniej - najpierw trzeba
      się upewnić czy można już zakończyć kwarantannę.
    • kontik_71 Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 29.06.09, 20:35
      Zdecydowanie dokarmiac. taki maluch nie bedzie jeszcze sam jadl i
      jesli nie bedziecie go co pare h karmili to sie zaglodzi. Aby mial
      jakiekolwiek szanse musi miec sily. Ten Twoj wet to jakis taki durny,
      powinien wiedziec, ze takiego malucha trzeba dokarmiac, szczegolnie
      gdy jest taki chory. Idz do innego weta. A co do "dreczenia"
      pytaniami.. to jest jego zas***y obowiazek odpowiadac na nie bo
      bierze za to kase.
      O starsza sie nie martw, gdy maly wydobrzeje to sobie uloza stosunki,
      a takie maluchy i tak sa pod ochrona. Powodzenia zycze :)
      • mahoniowawiedzma Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 29.06.09, 20:51
        moje wątpliwości narosły, bo kot był u weta 2 razy(w pt i dzisiaj), ale za
        drugim razem z niemeżem, więc nie dopytałam osobiście. zdrowy jeszcze nie jest,
        dziś miał gorączkę. kupę robi sam(hurra), podobnie siku i przy swojej
        niezdarności udaje mu się robić do kuwety(hurra hurra). ech, poczytałam trochę i
        nie wiem czy nie za wcześnie został zabrany od mamy, ale zabrałam go, bo
        ewidentnie mama nie dawała rady z 6 kociąt. pozostała 5 nadal jest opuszczona,
        ale ciężko im znależć dom, bo chore, zapchlone, itd. nie wiem czy przetrwają i
        czy uda się je zsocjalizować za pare tygodni. dzięki za odpowiedzi, udalo mi się
        też znaleźć jeszcze trochę informacji. otuchy potrzebuję nadal. idę go karmic
        teraz(dostaje specjalne mleko dla kociąt).
        • kontik_71 Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 29.06.09, 20:58
          Powidzmy tak.. w normalnych warunkach to powinien zostac przy matce
          jeszcze jakies 2 miesiace. Ale tu mamy do czynienia z nienormalna
          sytuacja i tych dwoch miesiecy najpewniej by nie przezyl. Maluch ma
          wieeelkie szczescie, ze dostal sie w lapki dobrych ludzi (niemaz tez,
          skoro nocami go karmi i tuli:)) Idz do innego weta i karm go. Dostal
          jakies lekarstwa?
          A wychowaniem malego zajmie sie kiedys starsza kota, o to juz naprawde
          nie trzeba sie martwic :)
    • semi-dolce Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 29.06.09, 20:46
      Tydzień temu w moim domu zamieszkał 4 tygodniowy kot. Mój na szczęście od
      początku jadł sam. Gdyby nie jadł oczywiście bym karmiła. Daję mu do jedzenia
      royal canin baby cat - wersję mokrą i suchą (na początku rozmoczoną w mleku,
      teraz już na sucho). Mleko - kozie. Mieloną czystą wołowinę. Moje kocię załatwia
      się samo, ale jesli twoje nie to musisz masować brzuszek.

      Nie wiem co powiedział ci wet o tym języku. Z moich doświadczeń wynika, że
      swietnie działa na to płukanie roztworem sody oczyszczonej (łyżka stołowa sody
      na szklankę ciepłej wody) - koty tego nie lubią, ale goi się szybko.

      Wet słuzy właśnie do dręczenia pytaniami. Ale ten twój jakies bzdury opowiada.

      Starsza kotka powinna zaakceptować nowego. Kotów nie powinno się trzymać
      pojedynczo. We dwa lub więcej są dużo szczęśliwsze.
      • aleksanderka-live Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 30.06.09, 13:18
        semi-dolce, przecież jeśli ten mały jest chory to z pewnoscią
        ma nadżerki na języku, co oznacza, że praktycznie jego jezyk jezyk
        obdarty za skóry!! Więc absolutnie soda nie wchodzi w grę - przyłóż
        ją sobie do rany i zobacz jak boli! A jesli chodzi o izolację... to
        najlepsze co można zrobić - inaczej mały zarazi dużą, a duża potem
        małego i tak będzie w kółko. Lepiej więc trzymac je w izolacji, ale
        trzeba też uważać, by samemu nie roznieść zarazków :(
        mahoniowawiedzmo jeśli chodzi o języczek proponuję raczej
        zakupić Vit. A w kapsułkach - przebić kapsułkę igłą z jednej strony
        i podać ją maluchowi (jakbyś chciała mu umyć zęby od zewnętrznej
        strony) - pamiętaj jednak, że można podać tylko jedną kapsułkę na
        dobę! Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej doszedł do siebie.
        I nie zapominaj o tuleniu - teraz wraz z niemężem jesteście jego
        rodzicami :)
        • mahoniowawiedzma Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 30.06.09, 14:51
          dokładnie tak wygląda jego język-jakby był ze skóry obdarty. chociaż muszę przyznać, że dzisiaj zaglądałam mu w paszczę i jest jakby mniej podrażniony. poza tym zaczął sam jeść, więc to też na mój chłopski rozum oznacza, że mu lepiej. z izolowaniem powoli kończę, tzn. mały zaczął wychodzić z kuchni, bo inaczej musiałabym tam siedzieć cały czas:-) koty same postanowiły na razie nie wchodzić sobie w drogę, tzn. duża siada poza zasięgiem małego, miskę też ma w takim miejscu, więc właściwie się nie stykają. kuwety mają osobne. myjemy ręce przed głaskaniem i po, żeby niepotrzebnie nie roznosić, ale zdaję sobie sprawę, że na ciuchach też przenosimy:-( poza tym duza jest zdrowa jak rydz. ech, dom wariatów mam z tą dwójką teraz:-)
    • mahoniowawiedzma Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 30.06.09, 09:25
      donoszę, że wątpliwości jakby mniejsze. dosłownie z godziny na godzinę kotek mietek czuje się zdecydowanie lepiej: wczoraj wieczorem podjął heroiczną decyzję-zjadł sam odrobinę karmy mięsnej od weta. a parę minut póżniej rzucił się na miskę i pochłonął wszystko, co w niej miał. bardzo szybko przestaje być zatrwożoną niezdarą, bawi się, jest zaciekawiony światem i , uwaga, przestał płakać jak zostaje sam. nadal się tuli, ale woli eksplorować. kataru brak. nie mogę uwierzyc, że nasz kotek zmienia się w tak ekspresowym tempie. dzięki za wczorajsze słowa otuchy.
        • mahoniowawiedzma skoro mowa o szczęśliwych kotach... 30.06.09, 09:54
          ...pozostaje jeszcze pytanie co zrobić z pozostałą piątką kociaków. nikt ich nie
          chce, a jeśli zostaną z mamą, to albo nie przeżyją, albo będą dzikie i umrą na
          ulicy. myślałam, że jak wezmę jednego, to uspokoję sumienie, ale się na to nie
          zanosi. macie jakieś pomysły? miał ktoś podobne doświadczenia? co robić?
          • sadosia75 Re: skoro mowa o szczęśliwych kotach... 30.06.09, 09:59
            Daj ogloszenie na forum Twojego miasta. pogadaj z wetem czy mozesz
            u niego wywiesic kartke z ogloszeniem. 5 kotow to nie duzo ;) jesli
            mieszkasz na podlasiu to sie chetne dokoce tylko nie wiem co na to
            maz no ale maz to maz przywykl chyba do ciagle rosnacej liczby
            mieszkancow w naszym domu :)
            jakis czas temu wyadoptowalam 4 kociakow sasiadom :) popytaj swoich
            moze przygarna kota. znajomi, rodzina, moze ktos z pracy?
            poczta pantoflowa znajwiecej sie zdziala :)
            • mahoniowawiedzma Re: skoro mowa o szczęśliwych kotach... 30.06.09, 10:17
              nie mieszkam na podlasiu niestety... problem jest taki, że kotki są chore i bezdomne. łatwo przygarnąć odchowanego maluszka z czystym futerkiem, ale szczerze: z takimi kotkami jest problem. myślałam, żeby je zgarnąć wszystkie, odchować i porozdawać, ale koszty mnie przerażają. wet wziął stówę za 2 wizyty z mietkiem, pomnożone przez 5 daje niezła kasę,której nie posiadam. zastanawiam się nad poinformowaniem toz, ale nie wiem, czy zajmują się takimi rzeczami. w każdym razie czegos poszukam. a co do znajomych, to niestety, jestem jedyna sobie znana "kociarą", poza moją mamą, ale u niej na dniach kocica się koci, więc odpada.
              • sadosia75 Re: skoro mowa o szczęśliwych kotach... 30.06.09, 10:22
                A moze w Twoim miescie jest klinika, ktora wyleczy zwierzeta za
                darmo albo ciut taniej? Wiem, ze w Bialymstoku jest taka klinika,
                ktora bezdomne zwierzeta leczy albo darmo albo naprawde za
                przyslowiowy grosz. mozesz tez zglosic sie do jakiejs kociej
                fundacji. byc moze znajda jakis grosz na wsparcie? czy TOZ pomoze?
                hmm szczerze mowiac powatpiewam w sens istnienia tozu.
                no ale moze w Twoim miescie sa normalni ludzie w tozie i pomoga.
                a moze zbiorka w pracy na wyleczenie kociakow? moze znajda sie
                osoby, ktore nie pozaluja 10zl na kota?
                100zl za wizyte no przyznam, ze troche duzo. ja placilam 70zl za
                wizyte z 3 kotami i psem. ale ja mieszkam w tyci miescie to i ceny
                widocznie sa tyci.
                  • mist3 Re: skoro mowa o szczęśliwych kotach... 30.06.09, 20:40
                    poszukaj wolontariuszy jakiejś lokalnej fundacji na miau.pl albo zapraszam na
                    'koci zakątek' na naszej gazecie - tam też na pewno kogoś znajdziesz. Ja
                    niestety jestem z Małopolski (bo miałabym domek dla 2. kotów) i z kasą też
                    ostatnio u mnie krucho - ale jeślibyś skontaktowała się z kimś z 'kociego
                    zakątka' kto da ci tzw. 'poręczenie' (przepraszam za dosłowność - ale jak sama
                    wiesz, niestety takie poręczenie jest w dzisiejszych czasach niezbędne) to
                    zawsze parę groszy na kotki mogłabym również wyskrobać. Jeśli nie uda się
                    znaleźć im od razu stałych domków to może DT (choćby w przyzwoitej piwnicy -
                    sama tak czasem przechowuję kotki jak już nie mam wyjścia), no i oczywiście
                    ważne by również wysterylizować mamę kotków bo inaczej zaraz będziecie mieć
                    następny problem.
                      • marzenia11 Re: skoro mowa o szczęśliwych kotach... 01.07.09, 06:42
                        Jeździłam z moją kotką, gdy miała 7 tygodni ponad 200km w jedną stronę autobusem i całkiem dobrze to zniosła. Były upały, trzeba pamiętać o dawaniu picia w trakcie podróży.
                        Poza tym trzeba skalkulować na co kociaki będą miały szansę - gdy zostaną odebrane matce w tak młodym wieku, ale będą miały swój dom i ludzi, którzy je wleczą, gdy zostaną z mamą -choroba się będzie rozwijać i mogą nie przeżyć.
                        Jest jeszcze opcja wyleczenia na miejscu i puszczenia ich z powrotem do mamy.
    • mahoniowawiedzma Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 01.07.09, 09:57
      zaraz idę do pracy i zbadam sprawę kociaków. męczy mnie to cały czas i najgorsze
      we wszystkim jest to,że jeśli uda się uratować tę piątkę, to najdalej w sierpniu
      będzie kolejny miot. mama jest dzika i boi się ręki. nie ma szans na jej
      złapanie i sterylizację. jak myślę o tych wszystkich bezdomnych zwierzakach w
      moim mieście, to mnie szlag trafia, że nikt się tym nie zajmuje. pogadam dzisiaj
      w pracy, może coś wymyślimy wspólnie z załogą. jestem dobrej myśli, mimo wszystko.

      za wszystkie oferty pieniężne bardzo dziękuję, nie mogłabym ich przyjąć.

      teraz trochę optymistycznych wieści o mietku: z dnia na dzień jest bardziej
      ruchliwy i odważny. je. uwielbia zasypiać na kolanach i chodzi za nami jak pies
      przy nodze, bo potrzebuje towarzystwa. wczoraj nauczył się zeskakiwać z fotela
      na 4 łapy i udaje mu się nie lądować pyskiem na podłodze:-) duża kocica
      obserwuje go z pogardą z wysokości parapetu. hm. właśnie narobił hałasu.

      pozdrawiam serdecznie.
      • basset2 mahoniowawiedzmo... 01.07.09, 14:56
        cieszę się że Miecio zdrowieje :)

        W Łodzi wbrew temu co piszesz pomocą bezdomnym kotom zajmuje sie gro
        ludzi...
        wyłapuja dzikie i niedzikie koty, leczą, sterylizują , szukaja im
        domów... działają w szeroko pojętej pomocy tym zwierzętom
        forum.miau.pl/viewtopic.php?t=92289&highlight=%B3%F3d%BC
        napisz na tym forum
        www.miau.pl/
        gwarantuję Ci że uzyskasz pomoc
        pozdrawiam:)
      • marzenia11 Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 01.07.09, 19:07
        mahoniowawiedzma napisała:

        >
        > za wszystkie oferty pieniężne bardzo dziękuję, nie mogłabym ich
        przyjąć.
        >
        >

        A dlaczego nie?? Nie rozumiem. Co za różnica, czy ktoś wesprze
        finansowo Ciebie i konkretne kociaki czy też jakąś fundację? To
        pomoc kotom, nie Tobie. Poprzez Twoje ręce, czas i wysilek.
        • mist3 Re: uspokójcie mnie proszę-maleńki kot 01.07.09, 20:44
          potwierdzam - nawet najbardziej dzikie kotki da się wyłapać i wysterylizować jak
          się ma odpowiedni sprzęt - czyli specjalną klatkę-łapkę. Skoro w Łodzi takie są
          (a są na pewno - skoro jest i taka w mojej mieścinie) - to nie ma się co
          zastanawiać, tylko brać namiar z miau.pl i działać. Może dzięki lokalnej
          fundacji da się znaleźć i dla kotki dt, oswoić ją i znaleźć dobry dom.
          Co do transportu na południe - bardzo dziękuję ofiarodawcy, z tym że jednak nie
          będzie to takie łatwe. Koki musiałyby przebywać u mnie albo u znajomych aż do
          całkowitej rekonwalescencji, ponieważ domek dla nich - jakkolwiek dobry, to
          jednak dom wychodzący na wsi i starsza pani dla której szukam kotków na pewno
          nie podołałaby leczeniu. Zresztą mam już kilka 'namierzonych' miotów, niestety -
          w Małopolsce, tak jak i w całej Polsce - podaż kotków raczej przeważa nad popytem :(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka