Dodaj do ulubionych

rana ucha po zetknięciu z kotem.

30.06.09, 14:28
Moja Suka miała bliskie spotkanie 3 stopnia z kotem, który pogryzł ją w
ucho/. Rana się jątrzy, jest ropa. Byliśmy u weta oczyścił, zał zastrzyk
p/bólowy i p/obrzękowy i antybiotyk. Jutro na kontrolę. Najgorsze jest to, że
nie wiem czy kot nie był na coś chory... Jestem w ciąży i nie wiem na co
bardziej uważać. Sunia oczywiście szczepiona, odrobaczana.
\
ps. Tylko błagam, nie piszcie, że mam psa prowadzić tylko i wyłącznie na
smyczy bo pęknę!
Obserwuj wątek
        • jul-kot Re: a tak z ciekawości ... 02.07.09, 11:52
          Ciekawe, czy przeżył. Kot zaatakowany przez psa zwykle drapie.
          Gryzie wtedy, kiedy już jest w pysku. A po takim spotkaniu może mieć
          obrażenia wewnętrzne i zdychać w cierpieniach nawet przez dluższy
          czas. Psy, które atakują inne zwierzęta lub nawet ludzi powinny mieć
          odpowiedzialnych opiekunów, a nie dzieci lub inne osoby na podobnym
          poziomie, które wypuszczają takie zwierzę i tylko mówią SPOKO.
          Poczekaj, niedługo Twój ukochany piesek rzuci się na człowieka,
          który mu się nie spodoba. Lub dziecko.
          • aaaniula Re: a tak z ciekawości ... 02.07.09, 14:52
            Jul-kot szkoda Twoich słów. Koleżanka i tak teraz pęka ze śmiechu bo przecież
            jej pies musi chodzić bez smyczy. Przez takich ludzi ja nie mogę się ruszyć z
            domu z moim kotem bo się boję, że albo on, albo ja niosąc go na rękach zostanę
            zaatakowana. No cóż widocznie niektórzy sądzą, iż przebywanie na świeżym
            powietrzu jest przywilejem wyłącznie psów.
            No i do koleżanki: jeśli martwisz się o swoje dziecko, które wkrótce ma się
            urodzić to może lepiej idź do lekarza- takiego od ludzi, a nie szukaj porad na
            forum weterynaryjnym.
            • tenshii Re: a tak z ciekawości ... 02.07.09, 21:04
              Nie no myślę że trochę przesadzacie w sytuacji w której nie znacie szczegółów.
              "spoko spoko" faktycznie było niefortunne i jeśli kotu faktycznie coś się stało, a autorka się tym nie przejmuje to faktycznie trochę nie wporządku.
              Co do samego prowadzania psa na smyczy lub bez - wiadomo, że większość psów kotów nie lubi wdają się w walki.
              Wątpię, że autorka specjalnie wzieła psa tam gdzie są koty żeby sobie trochę dla rozrywki poatakował.
              Kot jak to kot - chodzi własnymi ścieżkami i mógł po prostu na psa się napatoczyć. Co oczywiście nie znaczy, że psy właściciele mają bezkarnie pozwalać na zagryzanie kotów. Nie znaczy to jednak również, że nagle psa wszędzie trzeba prowadzać na smyczy.
              My na przykład chodzimy na pole, na którym trafiają się i zające i bażanty, koty również i mój pies także je goni. Nigdy żadnego nie dogonił i w zasadzie nie wiem w jakim celu to robi - bo nigdy nie wykazuje agresji do żadnego innego stworzenia, raczej chce się bawić.
              Ale nie mam zamiaru trzymać jej na uwięzi.
              A już wogóle abstrahując od tematu smyczy mogło być równie dobrze tak:
              www.youtube.com/watch?v=6YdiptluUOQ
              • ssabaudia Re: a tak z ciekawości ... 02.07.09, 21:44
                no cóż... Jak widać na tym forum są tacy, którzy widzą tylko swój koniec nosa.
                Naprawdę strach na tym forumie się wypowiadać, a wydawałoby się, że to forum
                eksperckie i chciało by się uzyskać czasem po prostu ODPOWIEDŹ na swoje pytanie
                z nie być zrównanym z ziemią.

                Jul i inni: jedno pytanie, czemu Wy nie wyprowadzacie swoich kotów na smyczy,
                he? Kto i gdzie napisał, że tylko psy trzeba pętać. Jak również skąd do ciężkiej
                cholery wiecie, czy to nie kot zaatakował mojego psa>? CO? A może to mój pies
                bronił się przed agresywnym kotem?
                przykre!
                  • ssabaudia Re: a tak z ciekawości ... 02.07.09, 21:54
                    nie wiem, zrobił się rwetes i każde ze zwierząt nawiało w swoją stronę. Moja
                    suka nie miała śladów krwi na pysku... A kot nawiał gdzieś w krzaki.
                    I to wszystko. Przykro mi, że nie weszłam z bebechem pod nos przez płot na
                    czyjąś posesję w poszukiwaniu kota...

                    I koniec. Wkurzyłam się i tyle, betony są wszędzie i niestety nie da się tego
                    zmienić.
                    • ssabaudia aha 02.07.09, 21:56
                      Bardzo chętnie znalazłabym kota, żeby stwierdzić, czy nie był np. wściekły i czy
                      nie narażam siebie i swoje nienarodzone dziecko na niebezpieczeństwo. Może gdyby
                      kicia miała pana albo chociaż była na smyczy i w kagańcu, to byłoby inaczej!
                      • tenshii Re: aha 02.07.09, 22:03
                        Ale niepotrzebnie się unosisz.
                        Widzisz, Tobie ciężko jest wyjść "z bebechem" i porozglądać się czy przypadkiem kot się gdzieś nie usadowił poraniony.
                        Nikt Ci nie każe łazić po krzakach.
                        Ale nawet nigdzie nie zaglądnęłaś.
                        A mnie też jest ciężko bo poruszam się za pomocą wózka inwalidzkiego. Ręce też mam niepierwszej sprawności i faktycznie nie jest mi łatwo.
                        Ale mimo wszystko jakoś potrafiłam w zeszłym roku przytargać na własnych kolanach karton z 3 kotami znalezionymi na ulicy. Niewiadomego pochodzenia, niewiadomego zdrowia, i jak mi się wydawało całe obrobione rzadką kupą (a wiadomo że u kociaków oblepienie futerka kupą nie wróży zdrowia).
                        Forumowicze przesadzili, ale sama święta nie jesteś.
                        A koty również bywają bezdomne.
                      • jul-kot Re: aha 02.07.09, 22:47
                        Nie jestem betonem. Kot nigdy nie atakuje psa, chyba że to kotka
                        broniąca kociąt. A psy atakujące wszystko co żyje są na porządku
                        dziennym. To jest sprawa wychowania. Moja znajoma ma kilka dużych
                        psów, nie prowadzi ich na smyczy, a jeszcze nigdy zaden z nich nie
                        zaatakował kota, psa, ani człowieka. Twoja suka całkowicie cię
                        zdominowała, nawet piszesz o niej PAŃCIA. To chyba powinno byc
                        odwrotnie ... Pewnie niczego jej nie potrafisz odmówić.
                        Ale uważaj, bo kiedyś twoja suka moze spotkać podobny egzemplarz, a
                        właściwie dwa, psa i właściciela. Ciągle widzę takie sceny na moim
                        osiedlu. Widziałaś kiedyś rany zadane przez psa? Ja parę razy
                        widziałem. To nie jest delikatne pogryzienie w uszko.
                        Na kocie zabitym przez psa nie ma zwykle śladów krwi. Ma albo
                        złamany kręgosłup, albo głębokie, ale niewielkie rany tułowia czy
                        brzucha. I zniszczone narządy wewnętrzne.
                        Ja swoich kotów nie wypuszczam. Ale są inne koty, a kiedyś przez
                        okno widziałem dziecko, które wyniosło małego kotka na trawnik przed
                        blokiem. Trzymało go na rękach, a duży pies skoczył NA DZIECKO,
                        które wypusciło kotka z rąk. To była chwila, jedno kłapnięcie
                        zębami, nie było po co schodzić. A gdyby dziecko nie wypuściło kotka?
                        Przemyśl to sobie, też masz dzieci.
                        • tenshii Re: aha 02.07.09, 22:58
                          jul-kot napisał:

                          Kot nigdy nie atakuje psa

                          Ja się z chęcią dowiem co zatem widać na filmie który wysłałam.
                          Pies na smyczy, daleko od kota. Podkulający ogon pod brzuch w obliczu ataku.
                          A kot jednak zaatakował?
                        • ssabaudia aha II 03.07.09, 07:23

                          Wiesz Jul, naprawdę się mylisz... I to bardzo. Do mojego psa mówię również Ty
                          afo druciana, oraz kupo kłaków ! Taki mój genotyp i sposób bycia. A suka jest
                          posłuszna i zna swoje miejsce a to ja jestem jej Panią. Nie mów, jeśli nie
                          wiedziałeś. Ja też nie stwierdzam jednoznacznie, że na punkcie kotów masz
                          odchył. Bo Cię nie znam.

                          Niestety nie jestem od ponad półtora roku w stanie oduczyć PAńci ! gonienia
                          kotów - uwierz, nie ja jej tego nauczyłam.

                          po drugie: wiesz, zanim wyjęłam moją Pańcię ze schroniska chorą, zapchloną i z
                          połową łba zeżartą nużycą to poprzedni PAŃSTWO mojej psicy zdążyli jej połowę
                          zębów wybić. Także wiesz, nie wydawaj o kimś osądów jeśli nie znasz sytuacji.

                          Jesteś dobry w kotach, więc lepiej poradź na co teraz mam uważać.

                          Howk, skończyłam.
                          • semi-dolce Re: aha II 03.07.09, 11:49
                            No ale co? Goi sie ta rana? Byłas znowu u weta? Dał kolejny antybiotyk?

                            I jeszcze jedno, tak z innej beczki i mojej ciekawości - jak leczyliście nużycę?
                            • aaaniula Re: aha II 03.07.09, 14:56
                              Mój kot jest kotem domowym- wyprowadzam go jedynie na smyczy. Robię to rzadko bo
                              boję się, że zostaniemy zaatakowani przez psa. A psy nagminnie chodzą na smyczy.
                              A gdzie jest napisane, że pies musi być na uwięzi?? Tak mówi prawo. Psa musisz
                              prowadzić na smyczy, tylko nikt się jeszcze właścicielom do tyłków nie dobrał. A
                              ciekawe kto patrzy na czubek własnego nosa wyprowadzając swoją psinę bez smyczy.
                              Nie dbasz w tym momencie o bezpieczeństwo swojego psa, swoje własne, innych
                              zwierząt i ludzi. Trochę pokory dziewczyno...
                              • tenshii Re: aha II 03.07.09, 15:12
                                A ja apeluję o odrobinę obiektywizmu.
                                Zarówno kocia wygoda jak i psia wygoda są równie ważne.
                                Jestem w stanie zrozumieć protest dla psów bez smyczy na przykład na osiedlu czy plaży.
                                Natomiast zarówno jak w kot potrzebuje pewnych rzeczy tak pies potrzebuje ruchu.
                                Pies musi gdzieś czasami pobiegać. Na przykład mój pies biega po polu lub mojej prywatnej działce - ogrodzonej ze wszystkich stron.
                                A to, że kocie umiejętności równają się pokonaniu prawie każdego ogrodzenia to już niestety nie wina psiarzy.
                                Koty zdarzają się zarówno na rozległych "bezludnych" polach, jak i prwatnch ogrodzonych terenach.
                                Nie chciałabym aby mój pies zaatakował kota bo ja lubię wszystkie zwierzęta. Gdyby zaaakował na pewno bym ich jakoś próbowała rozdzielić, i na pewno nie zostawiłabym zaatakowaneg kota na patwę losu...
                                ...ale na Boga Kochani Kociarze, nie mówcie mi, że wszędzie i zawsze pies ma być na smyczy. Pies również ma swoje potrzeby.
                                • aaaniula Re: aha II 03.07.09, 16:50
                                  Przecież nie chodzi mi o to aby na prywatnej działce psy chodziły na smyczy...
                                  Jeśli pies pogoni kota na "swojej" działce to już tylko problem właściciela
                                  kota. Natomiast psy nagminnie chodzą bez smyczy na osiedlach czy w parkach. Ja
                                  nie czuję się bezpieczna niosąc swojego kota nawet do samochodu żeby pojechać z
                                  nim na spacer. Nie mam szans wyprowadzić go na osiedlu, jechać z nim do lasu czy
                                  na polanę ponieważ wszędzie mogę napotkać psa biegającego bez smyczy. No a kot
                                  ma również swoje potrzeby...
                                    • ssabaudia Re: aha II 03.07.09, 18:07
                                      cószzzz... jak widać w niektórych wypowiedziach tylko właściciele wielkich
                                      ogrodzonych prywatnych ogrodów mają prawo mieć psa, który może pobigać. No po
                                      prostu SORRYYYYY...

                                      byliśmy drugi raz u weta dał jeszcze raz antybiotyk, wszystko jest oki! Po
                                      prostu chyba psica sama sobie to ucho zaświniła drapiąc (pazurem) bo swędziało a
                                      przez noc nie widziałam.
                                      • ssabaudia Re: aha II 03.07.09, 18:09
                                        a nużycę leczyliśmy Adwocate (nie wiem czy dobrze zapisałam) było jeszcze dużo
                                        innych leków ale teraz kurde nie pamiętam co na co ;) psica była tak chora, że
                                        tylko brałam kartę kredytową i szłam do weta :(
                        • rezurekcja Re: aha 03.07.09, 20:58
                          jul-kot napisał:

                          > Kot nigdy nie atakuje psa, chyba że to kotka
                          > broniąca kociąt.

                          A u mnie na osiedlu jest miejsce, gdzie bywa kot (nosi obrozke, wiec
                          rozumiem, ze czyjs), ktory sprawia wrazenie, ze zaraz przylozy
                          mojemu psu. Biega za nami, syczy na mojego psa. On tak sie zachowuje
                          od kilku miesiecy, raczej nie jest to kotka broniaca dzieci.
                          Ja przed tym kotem uciekam.
                          Rzadko tamtedy chodzimy, bo nie chce bojki, a w nocy trudno znalezc
                          pomoc weterynaryjna.
    • jul-kot Re: a gdzie ja napisałem ... 10.07.09, 18:05
      No właśnie, gdzie ja napisałem, że pies nie ma prawa do spacerów? Że
      nie ma prawa się wybiegać? Że MUSI być na smyczy?
      Niech mi ktoś pokaże, bo nie mogłem znaleźć.
      Ale SPACER to nie ma być POLOWANIE. Każde zwierzę ma prawo żyć, a
      spotkanie z psem zwykle kończy się dla kota tragicznie. A inne psy,
      a ludzie? Zdarza się, że psy rzucają się również na ludzi, kiedy im
      się coś nie spodoba. I takie NIESTETY muszą być odpowiednio
      zabezpieczone.
      I tyle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka