Gość: elo IP: *.StrefaWiFi.kolnet.eu 17.02.10, 20:29 po co ją powstrzymywać niech sobie podcina jednej waryjatki mniej na tym świecie ,też mi co Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: mark W więzieniu chcą zabić mojego brat IP: *.sferanet.pl 18.02.10, 19:11 Kolejna osoba, po reżyserze Braunie, która pobiła policjantów. Jakaś plaga chyba. A tak na poważnie, to na wszelki wypadek - ot tak na wszelki wypadek - może dziennikarz powinien chociaż sprówać poznać wersję wydarzeń drugiej strony. Bo może by się różniła od zeznań zmaltretowanych policjantów. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark W więzieniu chcą zabić mojego brata IP: *.sferanet.pl 18.02.10, 20:36 Jeszcze tylko dodam, że druga strona widzi te wydarzenia zgoła inaczej. Są one opisane na salonie24 np. u Lazarzacego Łazarza www.antydziad.salon24.pl/ a także tutaj. www.aferyibezprawie.org/index.php?menu=newsout&id=2037 Drodzy dziennikarze lokalni GW może byście się jednak postarali przedstawiać sprawy bardziej obiektywnie. Myślicie, że ludzie kupują w ciemno waszą kronikę policyjną. oto relacja drugiej strony: --- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: albercik rzeczywiście "rzetelne" źródło i materiał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.10, 20:55 " Są one opisane na salonie24 np. u Lazarzacego Łazarza www.antydziad.salon24.pl/ "a "Pochwalony Jezus Chrystus Panie Senatorze przesyłam Panu ...." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Re: rzeczywiście "rzetelne" źródło i materiał IP: *.sferanet.pl 18.02.10, 21:03 Albercik, aleś się wysilił. Przeczytałeś chociaż co tam jest napisane? I jakie są różnice w opisie tego zdarzenia? Bo jak przeczytałeś i jedyne co przyszło ci do głowy i na co się mogłeś zdobyć to "podważenie" wiarygodności źródła (to zresztą nie jest źródło tej informacji, tylko jedno z wielu miejsc, gdzie się ona znajduje), to szkoda, że się bierzesz za klawiature. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waldi żródło jak źródło IP: *.sferanet.pl 18.02.10, 21:14 Nie jest to zbyt merytoryczna odpowiedź z twojej strony. Ale widać nie masz innych argumentów jak takie "podważanie" wiarygodności "źródła". Trzymaj się Albercik. Alleluja i do przodu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Znający sprawę Krzyczała: W więzieniu chcą zabić mojego brata IP: 82.160.239.* 18.02.10, 22:17 Nieprawdą jest jakoby wezwana karetka do domu p. Krystyny Górzyńskiej zabrała ją do szpitala. To kłamstwo. Karetka przyjechała, personel medyczny zobaczył, że ma do czyninia ze zdrową osobą i odjechał. Policjanci brutalnie zabrali p. Górzyńską na komendę i następnie przewieziono ja do szpitala psychiatrycznego wbrew jej woli! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz Górzyński Re: Krzyczała: W więzieniu chcą zabić mojego brat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.10, 00:39 Jak widać z poniższego tekstu, to urbanowskie "NIE" jest dużo uczciwsze od szechterowców z "GW" Leżeć babciu! MATEUSZ CIEŚLAK Policja niepokornym staruszkom ordynuje pobyt w psychiatryku. Świtem bladym 17 lutego br. oddział policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej wyruszył na akcję. Ich zadaniem było zatrzymanie poszukiwanego listem gończym. Już raz policjanci bezskutecznie usiłowali go przyskrzynić. Było to przed czterema laty. Natknęli się wówczas na silny opór i musieli się wycofać. Przewidując problemy, wyruszyli na akcję w osiem osób. Zabrali także kamerę, by udokumentować czynności. Słusznie obawiali się, że dojdzie do walki wręcz, być może będą musieli użyć gazu, paralizatorów bądź broni palnej. A nuż poleje się krew. Celem akcji był domek pań Górzyńskich w Czechowicach-Dziedzicach. Siostry Elżbieta i Krystyna zamieszkują w nim wraz ze swoją mamusią Felą. Siostry liczą sobie około sześćdziesięciu wiosen, mamusi stuknęła osiemdziesiątka. Policjanci nie pomylili się, sądząc, że panie te stawią czynny opór podczas próby zatrzymania ukrywającego się w ich domu brata, poszukiwanego listem gończym przez Sąd Rejonowy w Gostyniu. Janusz Górzyński miał powody, by ukrywać się przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Już raz był kiedyś aresztowany i spędził za kratami 4 miesiące. Wówczas sąd orzekł, że popełniono pomyłkę, i zasądzono mu odszkodowanie w wysokości 16 tys. zł, które jednak nie przywróciło mu wiary w praworządność. Dlatego, gdy usłyszał zarzut, jakoby miał kupić komputer za 4 tys. zł i nie zapłacić, nie czekał, aż prokurator sprawę wyjaśni. Postanowił się ukryć i z Wielkopolski prysnął do sióstr na Śląsk. Jak się okazało, uczynił słusznie. Gostyński sąd otrzymał opinię biegłego, który stwierdził, że podpis Janusza sfałszowano, mimo to do wszystkich jednostek policji w kraju trafił list gończy za uciekinierem. Bitwa z siostrami Uciekiniera policjanci zauważyli, zaglądając przez okno do domu sióstr Górzyńskich i ich mamusi. Natychmiast więc przystąpili do jego zatrzymania. Nie mogli zaczaić się w ogródku i zgarnąć Janusza, gdy wyjdzie z domu, ponieważ oprócz nakazu jego zatrzymania mieli także nakaz przeszukania pomieszczeń, w których przebywał. Podjęli więc próby wkroiesci czenia do domu. Zakończyły się one powodzeniem dopiero po kilkudziesięciu minutach, gdyż siostry oraz mamusia stawiały czynny opór. Ośmioosobowy oddział policyjny przez dłuższy czas nie potrafił poradzić sobie z dwiema niemłodymi już kobietami, które postanowiły bronić brata. Bardziej zadziorna Krystyna trzy razy została rzucona na glebę, wreszcie skuta. Wcześniej dała się we znaki policjantce uczestniczącej w działaniach. Wedle policyjnej relacji funkcjonariuszka miała zostać dwukrotnie uderzona w twarz i duszona. Co było do przewidzenia, najstarsza pani Felicja nie dotrwała do końca interwencji. Karetka odwiozła ją w stanie przedzawałowym na oddział kardiologii szpitala w Bielsku-Białej. Podczas gdy jedna grupa policjantów toczyła bitwę z siostrami, druga przeczesywała dom w poszukiwaniu brata. Przyczaił się na strychu. Nie reagował na wezwania do zejścia. Trzeba go było ściągać siłą. Policjanci żalą się dziś, że okienko prowadzące na strych było ciasne, a drabina diabelnie wąska. Za chwałę więc sobie poczytują, że nie użyli gazu. Ciągnęli za nogi, a Janusz wydzierał się, żeby dzwonić po posłów. Gdy już udało się ściągnąć go na podłogę, pojawił się kolejny problem. Chłopisko miało wielgachne nadgarstki i kajdanki nie chciały się na nich zapiąć. Ale gdy się policjanci do tego solidnie przyłożyli, to zapięli. Na wszelki wypadek należy tu dodać, że powyższy opis odpowiada policyjnej relacji z przebiegu zdarzeń. Relacja sióstr jest bardziej drastyczna. Dama w majtkach Ktoś, kto czynnie występuje w obronie bliskiej sobie osoby, z pewnością jest wariatem. Jednak durne przepisy mówią, że wariata może odwieźć do wariatkowa tylko karetka, co więcej po decyzji i pod opieką lekarza. Skuta Krystyna leżała więc na podłodze, a policjanci wezwali pogotowie, które miało wariatkę odwieźć do psychiatryka. Lekarz przyjechał, zbadał Krystynę, stwierdził, że nie jest żadną wariatką. Uznał, że w jej sytuacji każdy normalny człowiek mógłby się zdenerwować. Zlecił rozkucie Krystyny. Gdy policjanci to uczynili, odjechał. Z posiniaczonym i krwawiącym Januszem policjanci opuścili dom sióstr Górzyńskich. Przypomnieli sobie, że protokół nie został podpisany. Zawrócili. Policjantka ze spisanym, acz niepodpisanym protokołem w ręce zażądała od Krystyny złożenia podpisu. Wówczas Krystyna złapała za nóż kuchenny. Przyłożyła sobie do ręki i postawiła ultimatum: albo zwracają jej brata, albo ona odbiera sobie życie. W chwilę później Krystyna znów leżała na ziemi, a na rękach miała kajdanki. Nim się obejrzała siedziała w radiowozie Tym razem wyglądała jak rasowa schizofreniczka z filmów mistrza suspensu Alfreda Hitchcocka. Ze zmierzwioną fryzurą, w majtkach, koszuli nocnej i narzuconym na to wszystko płaszczem (jest zima) jechała do Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. Wedle informacji przekazanych przez podkomisarz Elwirę Jurasz, rzecznika prasowego bielskiej policji: Krystynę przewieziono na komendę dla jej dobra. Ponieważ zachowywała się agresywnie, biła policjantów i wyzywała ich od przestępców, została zatrzymana. Postawiono jej zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy policji oraz znieważenia. Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach wyjaśnia szczegóły zatrzymania Krystyny. Bada, dlaczego w pomieszczeniu, w którym trzymano Krystynę, leżały na widocznym miejscu nożyczki (według Krystyny był tam nóż). Dynamicznie chora Po kilku godzinach dręczenia (to wersja Krystyny), uspokajania jej (to wersja policjantów) kobieta rzuciła się po nożyczki (czy też nóż) z zamiarem samookaleczenia. Wtedy znowu poleciała na glebę. Znowu zadzwoniono po lekarza, który orzekł, że kobieta nie wymaga hospitalizacji, i odjechał. Mimo to policjanci wrzucili kobietę do radiowozu i zawieźli do szpitala psychiatrycznego. Działali wbrew przepisom, ale podobno dlatego, że sytuaq'abyła cholernie dynamiczna, oni zaś bardzo przejęci i zatroskani o zdrowie oraz życie Krystyny. Wkrótce po wywiezieniu Krystyny na komendzie pojawiła się grupka jej znajomych oraz działaczy Stowarzyszenia Przeciw Bezprawiu. Przyjął ich oficer dyżurny, którym był niezwykle miły pan. Działacze stowarzyszenia wspominają, że martwił się wraz z nimi o stan Krystyny. Pytał, czy oni byliby tak dobrzy, by ją odebrać z komendy. Wziął od nich numery telefonów i obiecał zadzwonić, gdy przyjdzie czas. Ponieważ czas nie nadchodził, więc zatelefonowano do niego. Wówczas oświadczył, iż dla dobra Krystyny dostarczono ją do Subrejonowego Ośrodka Leczenia Psychiatrycznego w Bielsku-Białej. Albo cywile poszukujący Krystyny zmyślają, albo niezwykle miły pan w mundurze oficera poliq'i robił ich w balona. Normalna wariatka W psychiatryku zajęto się Krystyną nad wyraz troskliwie. Była poszarpana i posiniaczona. Domagała się obdukcji lekarskiej i odnotowania, jakie odniosła obrażenia. Zamiast obdukcji zafundowano jej jakiś zastrzyk, po którym odechciało jej się dalszych żądań. Potem na wszelki wypadek przywiązano ją do łóżka. Diagnoza: ostra reakcja na stres. Po południu w szpitalu pojawili się członkowie Stowarzyszenia Przeciw Bezprawiu. Powiedzieli, że przyjechali po Krystynę. Dowiedzieli się, że tego dnia ona szpitala już nie opuści. Dlaczego? Usłyszeli, że decyzję o zwolnieniu może podjąć wyłącznie ordynator. A jego już nie ma i dzisiaj nie będzie. Oczywiście wszystko to działo się wyłącznie dla dobra Krystyny. Tak bardzo się o nią troskano, że nazajutrz eskortowana przez pielęgniarzy została zawieziona do Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Tam zbadano, czy aby nie ma tętniaka. Nie miała. Tego dnia także nie wyszła na wolność - ponownie zamknięto ją na oddziale Subrejonowego Ośrodka Leczenia Psychiatrycznego. Przez cały czas pobytu w SOLP nie przyjmowała szpitalnych posiłków w obawie, że dosypią jej czegoś, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przerażacz Krzyczała: W więzieniu chcą zabić mojego brata IP: 82.160.239.* 18.02.10, 22:23 Oto, co znalazłem na stronie Stowarzyszenia Przeciw Bezprawiu z Bielska: Od 2001 r. policja, prokuratura i sądy w Wielkopolsce ścigają przedsiębiorcę i dziennikarza, w jednej osobie o rzekome oszustwo ,mające polegać na zaciągnięciu przez J. Górzyńskiego kredytu na zakup komputera. Klasyczny przypadek polski kiedy to umowę kredytową z bankiem podrabia inna osoba. Gdy by nawet przyjąć hipotetycznie, że Janusz Górzyński dokonał tego oszustwa to okazuje się, że jest największym przestępcą w RP - bowiem członkowie mafii paliwowej wyłudzili ok. 700 mln. nowych złotych i są na wolności zaś w Bielsku kolejny biznesmen wyłudzł 30 mln. i też jest na wolności. Takich rzeczywistych a nie hipotetycznych oszustów na miliony zł. i to za wiedzą i przyzwoleniem banków jest w RP setki i cieszą się nieskrępowaną wolnością. Natomiast Janusza Górzyńskiego stojącego pod nieprawdziwym zarzutem kilku tysiecy zł. ściga się konsekwentnie listem gończym od 2006 r. !!! tak prokuratura jak i sędzia Marzena Łukaszewska - Niewrzęda. Są tak skuteczni w ściganiu nie popełnionego przestępstwa, że p. sędzia wydała nakaz przeszukania mieszkania Elżbiety Górzyńskiej i to aż w Czechowicach Dziedzicach ok. 500 km dalej. Dzisiaj rano 17.02.2010 r. o godz. 6,20 zajwiła się Policja wraz z rejestracją video i przystapiła do przeszukania mieszkania za Januszem Górzyńskim. W obronie brata stanęła siostra Krystyna Górzyńska - znana internautom jako bojownicza o prawa człowieka. W tym samym momencie zczęła się brutalna akcja policji. Wg informacji drugiej siostry najpierw, rzucono Krystynę Górzyńską na ziemię a następnie zawezwano z Olszówki pogotowie z kaftanem bezpieczeństwa, który dzielni policjanci chcieli założyć Krystynie Górzyńskiej. Po przyjeździe pogotowia widząc normalną kobietę, odstąpili i pojechali. W wyniku takiego zachowania matka mieszkająca z córką wylądowała w szpitalu. Zaś dzielni policjańci zakuwając w kajdanki Janusza Górzyńskiego oraz Krystynę Górzyńską , będącą w koszuli nocnej nie pozwolili nawet na przebranie, tylko zarzucili płaszcz i zabrali na Policję w Bielsku - Białej przy ul. Rychlińskiego. Na odchodne zapowiedzieli, iż całą rodzinę zamkną w zakładzie psychiatrycznym. Doczekaliśmy się więc kolejnej białoruskiej akcji politycznej na bogu ducha winnym obywatelom RP. Jaki z tego wniosek: Pełny stalinizm w wydaniu wymiaru sprawiedliwości i polskich organów ścigania, pod nazwą demokratyczna RP. Polecamy państwu aby zwracać się o azyl w Mińsku, bo gdzie mieszkamy to bez różnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark czuję że będzie niezła afera na całą Polskę IP: *.sferanet.pl 18.02.10, 22:30 Fakt, sprawa ma długa historię. Ale samo zatrzymanie i jego skutki! (siostrę, czyli znaną blogerkę Rebeliantkę ostatecznie zawieziono do szpitala psychiatrycznego, więc o tyle informacja GW jest prawdziwa). Oj będzie aferaw bielskiej policji. Blogerka ma krwiaka na głowie, matka zatrzymanego w szpitalu w ciężkim stanie przedzawałowym, sam zatrzmany w szpitalu w stanie przedzawałowym (?) w Bytomiu. Mam nadzieję, że zostnie to wyjaśnione do końca. tutaj bieżące informacje: www.aferyibezprawie.org/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hatra Re: czuję że będzie niezła afera na całą Polskę IP: 68.232.69.* 19.02.10, 01:22 marucha.v3v.org/viewtopic.php?t=2825 Sprawa poszla do BBC Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark może będzie aferka IP: *.sferanet.pl 19.02.10, 10:16 coś ten twój link się nie otwiera. Wiem, Bielsko to nie jest metropolia i pewnie wydaje ci sie niewiarygodne, że tutaj może sie wydarzyć coś co zainteresuje całą Polskę. Nigdy nie wiadomo... Tutaj zdaje się poniosło panów policjantów. Jeśli tak było, mam nadzieję, że odpowiedzą za to. A ten artykuł Wyborczej napisany tak jakby chodziło o jakąś melinę albo jakiś element patologiczny, anonimowa ciemna zapijaczona i chora na umyśle masa. To też jeden ze sposobów poniżania ludzi. Ci ludzie mają swoje nazwiska, imiona. Niektórzy z nich udzielają się dość mocno na forum publicznym i są znani w Polsce. No się zobaczy, jak to się dalej potoczy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz Górzyński Re: czuję że będzie niezła afera na całą Polskę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 02:50 Policja w Polsce to bandyci, którzy z przyczyn biznesowych i politycznych mnie prześladowali od 10 lat, głownie dlatego, że już nie chciałem pracować jako dyrektor w firmie Activus w Łodzi przy ul. Szczecińskiej 33, gdyż nie wywiązywali się z zobowiązań, a do tego właściciele, to alkoholicy. Najgorsze jednak było to, że żona Marka Nędzi, to Monika Nędzi, prokurator łodzki, zaś jej ojciec to były szef prokuratury apelacyjnej w Łodzi. Kiedy założyłem swoją firmę, i wygrywałem z nimi wszystkie przetargi, to zaczęli mnie prześladować karnie i psychiatrycznie. Poza tym ów Toczek ojciec Moniki, to kumpel Marka Staczaka, za SLD z-cy Prok. Generalnego, a za PO szefa Prok. Krajowej, znanego z dziwnych zachowań w sprawie Olewnika. Staszak, to były prokurator ze Środy Wlkp., gdzie mieszkam, podobnie jak szef Prok. Okręgowej Krzysztof Grześkowiak oraz jego zastępca Roman Szymanowski. Poza tym ze Środy Wlkp. wywodzą się Prezes SA w Poznaniu i członkowie kolegium Sądu Okręgowego w Poznaniu, a więc układ jest bardzo mocny!!! Zresztą ten sam układ linczował również prezesów Stoczni Szczecińskiej, a teraz gra głowne skrzypce w Prokuraturze Generalnej - zobacz szef apelacji poznańskiej Mieczysław Tabor. Kiedy mnie bezprawnie zamknęli w psychiatryku, na podstawie sfałszowanych papierów przez prokuratora Lewandowskiego ze Środy Wlkp., który napisał, że leczyłem się w psychiatryku w Kościanie, a prawdą jest, iż w tym szpitalu wygrywałem szereg przetargów na wyposażenie go w sprzęt cateringowy i gastronomiczny oraz sterylizacyjy - reprezentując największą Fundację Medyczną z Niemiec Meiko, to ów Tabor, jako Prok. Apelacyjny twierdził, że nie jest ważne, że prok. Lewandowski napisał, że Górzyński się leczył psychiatrycznie. Najważniejsze, że Górzyński miał związek ze szpitalami psychiatrycznymi (w których wygrywał przetargi na setki tysięcy złotych i otrzymywał referencje od biegłych psychiatrów, którzy zarządzali największymi w Polsce szpitalami i polecali go innym inwestorom). Jak już widzicie, choćby na tym przykładzie, że jest to szajka bezwzględnych przestępców uzbrojonych w immunitety. Przez 10-lat - banda triumwiratu policyjno-prokuratorsko-sądowego, aby zmusić mnie do zaniechania prowadzenia działalności gospodarczej napuszczała na mnie niemal codziennie policjantów, którzy mnie katowali, maltretowali, aresztowali, a także próbowali mnie zabić strzelając do mnie, rzekomo przez pomyłkę, ale aż trzy razy. O tych prześladowaniach można przeczytać na stronach; Pod głownym artykułem o komandach śmierci jest zbiór linków prezentujących prześladowania trumwiratu policyjno-prokuratorsko-sądowego. www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=zycie&id=3389 Inicjatywa Przeciwko Niesprawiedliwości . - o przestępcach w mundurach, w togach i w białych kitlach czyli o terrorystach i oszustach z mafii w wymiarze sprawiedliwości RP. www.policyjnyserwisinformacyjny.fora.pl/forum,11/inicj www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=artykuly&id=2193 DOKAD I Z KIM POD TYM SZTANDAREM? www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=artykuly&id=2193 Prokuratura w Polsce, to w większości łomy, półanalfabeci, zaś większość sędziów to szajka skorumpowanych i usłużnych prokuraturze linczerów i manipulatorów. Na szczęście sędzia Nowak z Gostynia, który prowadził niniejszą sprawę przeczytał akta i rzetelnie prowadził proces, a nawet podzielił opinię moją, że akt oskarżenia był niezrozumiały dla oskarżonych i oskarżony ma rację mówiąc, że skandalem jest oskarżanie Janusza Górzyńskiego za pomocą "zdania gigant złożonego z 45 linijek bełkotu, ponad 400 słów i jednej kropki". Do tego małżonka Janusza Górzyńskiego - Wiesława, była oskarżona o to, że (cytat dosłowny) "Wiesława Górzyńska działając wspólnie i w porozumieniu ze swoją małżonką Wiesławą Górzyńską nakłoniły Wiesławę Górzyńska do zaciągnięcia kredytu". Takich kwiatków dowodzących skrajnej głupoty jest w tym "dokumencie" więcej. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że łomy polityczne pokroju Kaczyńskiego, Tuska, Ziobry i Ćwiąkalskiego, a wcześniej Belki i Brachmańskiego także się nie dopatrzyły żadnych nieprawidłowości, nawet w pisowni, choć ów akt oskarżenia, to dowód anafabetyzmu i złamania wszystkich reguł języka polskiego, zarówno pod względem gramatycznym, jak i ortograficznym. Poza tym bezsens gonił bezsens! Żaden fakt w oskarżeniu nie był prawdziwy, a do tego był opisany niezrozumiałym bełkotem. Poza tym sędzia się zorientował, że prokuratura konfabulowała, posługiwała się zresztą czynnościami policyjnymi realizowanymi przez policjantów skazanymi karnie za krupcję w innych sprawach i za wymuszanie haraczy, co jest tylko zdaniem prok. Skrzypczak, dowodem na uczciwość policjantów. Samo oskarżenie - wbrew oczywistym dowodom z dokumentów - opierało się na zeznaniach, niewiarygodnych dwóch kryminalistów - Z. Bieli i F. Górnego fałszerzy dokumentów i rzeczywistych oszustów, których nie chciała już skazać za oszustwo prokuratura, lecz tylko "nieumyślne fałszowanie dokumentów" - polegających na fałszowaniu umowy, rachunku zakupów, fałszywych dowodów wydania towaru i zafałszowali podpis Janusza Górzyńskiego na tej umowie. Zdaniem prokuratorów ze Środy Wlkp., to ci fałszerze fałszowali te dokumenty, aby pomóc Górzyńskiemu oszukac bank. Zdaniem baranów z Prok. Rej w Środzie Wlkp., Górzyński, który otrzymywał wynagrodzenie w wysokości 7,5 tyś zł. na rękę/m-c nie miał zdolności kredytowej, aby uzyskać kredyt w wysokości ok 4 tyś zł. Taką durnotą mogą się tylko wykazać prokuratorzy z układu średzkiego. Każde ich wsytąpienie to dowód głupoty złożony na piśmie. Gdyby w Polsce psy miały rozum, to nie powinny wykonywać ich poleceń, albowiem świadectwa skrajnej niekompetencji są ich codzienną pracą. O sprawie zatrzymania do tego oskarżenia-bełkotu można się dowiedzieć na stronach; Program „Ostatnia instancja” w telewizji POLSAT.NEWS 1 maja br. Uczestnicy programu redaktor „Afer prawa Janusz Górzyński i prof. H. Gajewska Kraczkowska oraz poseł J Kozdroń z PO, red. Krystyna Górzyńska, mec. Zubek, eksperci HFPC (WARTO OBEJRZEĆ ABY WIEDZIEĆ CZYM JEST MAFIA PARANOIKÓW I DO CZEGO JEST ZDOLNA!!!) www.ipla.tv/VOD,2958/Wiadomosci,2991/Ostatnia_Instancja,3131/Ostatnia_Instancja,2201/Ostatnia_Instancja,232172/index.html Lobby reżimowych psychiatrycznych łowców skór? niepoprawni.pl/blog/417/bielska-psychuszka-psychiatryczni-lowcy-skor-zajac-i-jurczyk Atak policji! www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=3363&Itemid=6 Żądamy natychmiastowego uwolnienia Janusza i Krystyny Górzyńskich aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=interwencje&id=3308 www.aferyprawa.net/ArticleDetails.aspx?ArticleID=15805 Janusz Górzyński i jego siostra Krystyna Górzyńska <a href=" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz Górzyński Re: Krzyczała: W więzieniu chcą zabić mojego brat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.10, 00:24 „...Prawda i sprawiedliwość winny być ważniejsze od mojej wygody i nietykalności, w przeciwnym razie moje własne życie staje się kłamstwem”. BENEDYKT XVI „ENCYKLIKA SPE SALVI - O NADZIEI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ „Jak na zbójcę wyszliście z mieczami i kijami, aby mnie pochwycić?” (Mt,14.49) [i]Ten, który napisał powyższy post, może poda swoje nazwisko, skoro ma takie wiadmości? A może to któryś tych bandziorów, podobno "polskich policjantów", którzy dążyli do zamordowania mnie i także mojej siostry? Podkom. Mgr Krzysztof Buchała – naczelnik wydziału (terroru?) kryminalnego St. Sierż Monika Jucha, (wyjątkowo napastliwa i odporna na prawo i wiedzę) Mł. Asp. Marcin Bukowski, (uważał, że należy ścigać niewinnych, a także, że „prokurator może prowadzić własną firmę, jeśli jest przedsiębiorczy”. Nigdy nie słyszał o św. M. Kolbe. Nie wie co oznacza powiedzenie „po nas choćby potop”. Prawdziwy okaz skrajnej głupoty!) Asp. Szt. Michał Mól, (zastraszał lekarzy w Woj. Szpitalu w Bielsku Białej i wymusił na chirurgu z przychodni tej placówki, aby nie robił obdukcji i nie zszywał rany) Mł. Asp. Paweł Skóra, (damski bokser – rzucał K. Górzyńską na ziemię dwa razy, dusił ją kolanem, spowodował obrażenia ciała, w tym głowy, etc.) Mł. Asp. Paweł Ścieszka, Post. Paweł Szlagor Ponadto byli też inni nie wymienieni w protokole zatrzymania policjanci, m. in. Marcin Górny z Czechowic Dziedzic. (Ciekawe czy ten koczownik plemienny jest spokrewniony z tym żydowskim oszustem ze Środy Wlkp. - Ferdynandem Górnym, serdecznym kolegą Pawła Grześkowiaka – brata Prokuratora Okręgowego w Poznaniu Krzysztofa Grześkowiaka? ) Stąd może wynikać – być może z solidarności plemiennej i nawet z rodowej - jego zapalczywość i notoryczne osobiste zaangażowanie w nękanie pokrzywdzonego Janusza Górzyńskiego i jego krewnych, zamiast ścigać oczywistych i do tego spektakularnych oszustów (A więc Z. Bielę, F. Górnego, i Credo sp. z o.o., o której to firmie działającej na podstawie umowy z PKO O/Centrum w Kaliszu– jak zeznał świadek Pikur (były pracownik działu windykacji) przed Sądem w Gostyniu, była spółką działającą z dużą nonszalancją i także nie weryfikowała uczciwości swych dystrybutorów. Stąd przypadek nieuczciwości Bieli i Górnego nie był tutaj czymś wyjątkowym. Firma Credo ukrywała te wpadki, a także ). Dowody w tej sprawie od lat są dostępne w internecie i były przedkładane wielu funkcjonariuszom publicznym,. (Także je otrzymał do rąk własnych komendant KPP w Czechowicach Dziedzicach Piątek. Dotąd sprawy nie rozpoznał, lecz przesłał do rąk komendanta w Środzie Wlkp. Pawła Ludwiczaka, który jak dalsze informacje wykażą bardziej dba o interesy „układu średzkiego” niźli o sprawiedliwość w tym powiecie). Uważajcie, bo układ może teraz was obroni, ale art. 44 Konstytucji przewiduje ściganie was, aż ustaną obiektywne przeszkody w postaci popleczniczego układu. Zresztą zobaczymy się w sądzie!!! Od prywatnego aktu oskarżenia się nie wymigacie, gdyż dowody przestępstw układu średzkiego były wam znane od wielu lat. Zapamiętajcie nazwiska tych zbirów, którzy spowodowali wylewy wewnętrzne, liczne obrażenia wewnętrzne, półroczne leczenie, które jeszcze trwa i dusili mnie policyjne w 8 typów - co już jest przestępstwem na podstawie art. 231 kk w zw. z 18 kk w zw. 148 kk i 160 kk, i innych. Stąd wszystkim "bandytom prawa" dedykuję te dwa teksty; Napisałam do ministra blogmedia24.pl/node/35506 O tym, jak generał Rapacki posłowi Dornowi odpowiedział blogmedia24.pl/node/35367 Jeśli nie policjanci są autorami tegoż postu powyżej, to być może inni esbeccy potwarcy z klanu psychiatrycznych łowców skór? blogmedia24.pl/node/28789 Jak widać możemy dołożyć nazwiska do katalogu "raportu na wariata" czyli zakamuflowanych bandziorów w kitlach na usługach skorumpowanego systemu żydobolszewii ze Świętego Imperium Liberalnego - Apokaliptycznej Bestii www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=wyceny&id=1972 Więcej o prześladowaniach Janusza Górzyńskiego na stronach lists.indymedia.org/pipermail/imc-pl-wawa/2006-December/1205-l3.html www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=oropoiwzk&id=2403 Czy w polskich aresztach są komanda śmierci??? www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=zycie&id=3389 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz Górzyński Krzyczała: W więzieniu chcą zabić mojego brata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 23:11 Sprawiedliwy porządek społeczeństwa i państwa jest centralnym zadaniem polityki. Państwo, które nie kierowałoby się sprawiedliwością zredukowałoby się do wielkiej bandy złodziei.(…) Sprawiedliwość jest celem, a więc również wewnętrzną miarą każdej polityki…” Benedykt XVI encyklika „Deus caritas est” n.28 Udawał zawał i obrażenia??? A dlaczego żaden szechterowiec nie przyjechał do Aresztu w Bytomiu, nie obejrzał mnie i nie zainteresował się 1,5 miesięcznym leczeniem? Dlaczego dotąd "Delikatni policjanci"? Wystarczy przeczytać obdukcję, a także zapytać dlaczego dotąd nikt merytorycznie nie odpowiedział ze służb państwowych na pytania; 1) kto szkolił tych "bandytów policyjnych"? Czy ZOMO-iwec Jarczewski? Albo Pawlaczuk? 2) dlaczego nie udzielono mi w trybie dostępu do informacji publicznej - mimo upływu pół roku odpowiedzi na następujące pytania? - od kiedy ci policyjni oprawcy są w ogóle obywatelami RP? - czy mają legalne obywatelstwo i świadectwa ukończonych szkół, w tym policyjnych? - jeśli tak, to czy ich rodzice otrzymali legalnie obywatelstwo polskie? - dlaczego posługiwali się dokumentami niewiarygodnymi sporządzonymi przez półanalfabetów z prokuratury? 3) Czy wiecie, że wyrzucono komendantów ze Środy? OPIS OBRAŻEŃ ZEWNĘTRZNYCH 1) Zespół obroczyn na twarzy koloru czerwono-sinego, usytuowany na obu policzkach o wymiarach ca 10 cm x 10 cm x 2 sztuki, 2) Rana na czole głowy – po lewej stronie czoła – o wymiarach 2 cm x 2 cm – pokryta grubym strupem koloru brązowego, 3) Rany podłużne na lewym ramieniu (ukośne) 2 sztuki o wymiarach 5,5 cm (długość) x 1,5 cm (szerokość) – pokryte grubym strupem na całej powierzchni koloru brązowego, 4) Siniec okrągły z ostrymi punktowymi wybroczynami koloru fioletowego o średnicy 3,5 cm na lewym bicepsie 5) Rana na lewym biodrze długości 5,5 cm x szerokość 1 cm – pokryta w całości grubym brązowym strupem. 6) Groźne obrażenia na lewej nodze, głębokie rany i stłuczenia, jakie wywołały uszkodzenie naczyń krwionośnych i zakrzepicę oraz zagrożenie sepsą z powodu infekcji; a) zespół obroczyn i zasinień, w tym bardzo intensywnych koloru fioletowego – powstałych w wyniku przemocy policyjnej, na które składają się – przerwane struktury naczyń krwionośnych na całej powierzchni nogi od kolana do stopy. Powierzchnia obrażeń ma wymiar 58 cm x 13 cm. (Obrażenia były leczone codziennie okładami, smarowaniami ran i zastrzykami w brzuch i tułów. Obawiano się zakrzepicy i sepsy. Terapię stosowano w AŚ w Bytomiu i w AŚ w Śremie), b) bardzo wyraźny i tkliwy, obrzęk kolana na powierzchni 23 cm x 16 cm. Ponadto występują krwiste przebarwienia kolana. ( Kolano było leczone w AŚ środkami farmakologicznymi i żelem z ALTACET-u Alluminium Acetotartas 10 mg/g), c) zespół zasinień pod kolanem lewej nogi – w części tylniej, na zgięciu nogi - koloru fioletowego i sino-brunatnego, tworzących prostokąt o powierzchni 12 cm x 10 cm. (Terapia jak w punkcie „a”), d) mocno zasinione i opuchnięte kostki przy stopie lewej nogi. Wyraźne uszkodzenia naczyń krwionośnych. Ten fragment ciała ma kolor intensywnie fioletowy, jakby ktoś wylał atrament, e) stopa lewa – cała mocno opuchnięta, jakby raz większa niż w stanie normalnym. Jest na całej powierzchni sino-fioletowa. Ewidentne ślady uszkodzenia naczyń krwionośnych na całej górnej części zewnętrznej stopy. Wszystkie palce lewej stopy są koloru sino-fioletowego, wyglądają jakby ktoś na nie wylał atrament, f) powierzchnia ciała stopy w okolicach ścięgna Achillesa – mocno tkliwa – cała w kolorze intensywnego fioletu, g) głęboka rana - pęknięcie skóry – na lewej nodze wzdłuż kości piszczelowej - o wymiarach 10 cm x 1,8 cm – Rana otwarta. Silnie zaogniona i opuchnięta. Stan zapalny -ropny. Wokół rany pas intensywnie sino-czerwonej skór na powierzchni 30 cm x 25 cm . 7) Obrzęki na nadgarstkach obu rąk po kajdankach koloru sinego z wyraźnymi krwiakami – intensywnie czerwonymi. Bardziej opuchnięta prawa ręka, pełna guzów po kajdankach i głębokich zranień. 8) Liczne sińce na plecach układające się w zespoły obrażeń. Po lewej stronie w okolicach biodra zespół sińców i wybroczyn o powierzchni 25 cm x 20 cm. Zespół sińców, zadrapań i krwiaków wzdłuż kręgosłupa na powierzchni 45 cm x 20 cm – zaczynających się od podstawy karku. Siniec wokół prawego obojczyka wielkości 15 cm x 25 cm.. Wybroczyny krwiste pod prawą pachą na powierzchni 15 cm x 10 cm. Opisywane miejsca te są bardzo bolesne i uniemożliwiają nawet spanie na plecach. Towarzyszy temu silny ból głowy i kręgosłupa. Bardzo duże boleści występują przy chodzeniu. Trudności z oddawaniem moczu. 9) Przecięta warga po prawej stronie - na długości 1,5 cm. Rana głęboka. Uwaga; Wyżej wymieniona otwarta rana, a także inne obrażenia opisane powyżej były intensywnie leczone w AŚ w Bytomiu, na oddziale szpitalnym, a potem – po przetransportowaniu do Śremu, także tam – w AŚ Śrem - według wskazań lekarzy bytomskich. Leczenie odbywało się w następujący sposób, (opis na podstawie notatek pacjenta Janusza Górzyńskiego, gdyż jeszcze do dnia dzisiejszego pomimo licznych wniosków nie wydano kart leczenia); - antybiotyki doustnie dwa razy dziennie ROVAMYCINE – rano i wieczorem, - witamina B-12 trzy razy dziennie po trzy tabletki, - każdego dnia raz dziennie zastrzyk w brzuch, poza tym dwa zastrzyki w tułów, przez prawie 6 tygodni – podawane w AŚ w Bytomiu i w Śremie, (Fraxiparine 0,6, Nivalin 0,05, Vit B-12,) - codzienne opatrunki na otwartą ranę, realizowane według następując4ej procedury; - - obmywanie ran lewej nogi kwasem bornym i innych miejsc zakażonych, (czynność wykonywana codziennie), - smarowanie ran, zwłaszcza lewej nogi, wypełnienie całej powierzchni otwartej rany (najgłębszej) wzdłuż kości piszczelowej na lewej nodze maścią IRUXOL MONO Collagenasum 1,2 j / gram (czynność wykonywana codziennie), - smarowanie powierzchni „zaognionego” ciała wokół ran otwartych – na skórze nie przeciętej- maścią CHLOROCYCLINUM 3% (Chlorotetracyclini hydrochloridum 30 mg/g ) (czynność wykonywana codziennie), - rana na nodze zdezynfekowana i opatrzona maściami była codziennie zabezpieczana przed infekcją jałowym opatrunkiem z gazy Matocomp 7 cm x 7 cm x 3 sztuki, a następnie bandażowana, stosowano też w areozolu Neomicin Ponadto w AŚ w Bytomiu leczono porażenie nerwu twarzowego, a więc podawano w zastrzykach B-12 i maść do prawego oka Neomycinum Jelfa 3 g. Skutkiem somatycznym reakcji na stres wywołanym policyjną napaścią, pobiciem i poturbowaniem oraz porwaniem i zniewoleniem, były zaburzenia w funkcjonowaniu systemu nerwowego i układu krążenia oraz serca – pokrzywdzonego Janusza Górzyńskiego. Od pierwszego dnia policyjnej napaści wymagało to obserwacji i leczenia. W areszcie śledczym podawano początkowo leki na nadciśnienie i leczono serce – przez cały okres aresztowania od 17.02.2010 roku do 31.04.2010 roku POLOCARDEM 75 mg. Według Karty informacyjnej z udzielonej ambulatoryjnie pomocy w dniu 17. 02. 2010 roku w centralnej Izbie Przyjęć /Oddziale Ratunkowym/ Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku Białej wystawionej Januszowi Górzyńskiemu wynikają następujące ważne kwestie; Rozpoznanie; stan po zawale mięśnia sercowego. Podejrzenie ostrego zespołu wieńcowego. W Szpitalu podano choremu następujące leki; Polopiryna S, Plavix 300 mg, Heparinum 5000 j.m.iv, 50 mg Metoprozol. Chorego konsultowano telefonicznie z PAKS Bielsko-Biała – zalecono wykonanie kontrolnej TNT za ok. 4-6 godzin i w przypadku Zalecenie dla pacjenta; Wskazane przewiezienie do Oddziału Kardiologii – przewóz z lekarzem na leżąco. Proszę podać choremu; Polopirynę S p.o., 300 mg Plavix p.o. 5000 j.w. Heparinum iv., 50 mg Metoprolol po Karta informacyjna do wglądu Ponadto, na skutek doznanych akcji policyjnych i prześladowań penitencjarnych, a więc sumy ciężkich przeżyć i ostrego stresu, to bi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz Górzyński Krzyczała: W więzieniu chcą zabić mojego brata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 23:37 Kiedy zaczniecie pisać pisać pełną prawdę o bandytyzmie III RP i o mafii bankowej? „Mafia bankowa” Marta Chmielewska „Prostym krokiem odważnej jednostki jest nie branie udziału w kłamstwie. Jedno słowo prawdy, przeważa szale świata." – /A. Solżenicyn/. Wojciech Dolata na początku lat 90. prowadził firmę handlowo-spożywczą. Awdol – w Brodowie pod Środą Wlkp. - eksportował tysiące ton warzyw do Niemiec. Znajoma pana Dolaty, (żydówka I. Kuderska) dyrektor banku PKO BP O/Śrem w Środzie Wlkp. obsługującego rachunek firmy Awdol, fałszując podpis właściciela spółki wydawała czeki, dokonywała przelewów na rachunki innych przedsiębiorstw, wystawiała weksle, a wreszcie spreparowała umowę kredytową między firmą a bankiem. Straty, jakie poniosła firma Dolaty, sięgnęły ponad 23 mld starych zł. Sąd skazał dyrektor banku na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Bank zwolnił winnych popełnienia przestępstw, na szkodę Wojciecha Dolaty - pracowników. Majątek W. Dolaty został zlicytowany, on sam 7 miesięcy spędził w więzieniu. Egzekucja jest w toku. – Instytucja, w której dokonano wielomilionowych nadużyć na moją szkodę, używa całej swojej potęgi, by wykazać, że została przeze mnie pokrzywdzona i w postępowaniu sądowym uzyskała przewagę – mówi Dolata. Sprawa Dolaty zainteresowała i media i prawników. – Mamy do czynienia nie tylko z odpowiedzialnością karną osoby fizycznej, ale także banku – mówi prof. Andrzej Bałandynowicz, prawnik, który badał sprawę Wojciecha Dolaty. – Instytucja została wykorzystana do działalności przestępczej. Złożenie fałszywych podpisów przez pracownika banku uruchomiło całą procedurę wyprowadzenia środków z przedsiębiorstwa Dolaty. A bank przecież zatwierdził te operacje. – To prawo jest kryminogenne już na wstępie – mówi prof. Bałandynowicz. – Mamy do czynienia z sytuacją nierówności podmiotów wobec prawa. I rzeczywiście – bank składając wniosek o nadanie klauzuli wykonalności do sądu, musi uiścić 1/10 wpisu stosunkowego, czyli ponieść część kosztów sądowych. Broniący się dłużnik, chcąc zaskarżyć decyzję sądu, musiałby wnieść opłatę 10 razy wyższą, stanowiącą 8 proc. wartości przedmiotu sporu. – Są takie instrumenty, które mają chronić prawa dłużnika – mówi dr Jerzy Pisuliński z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Choćby przepis, że roszczenie banku musi wynikać z bezpośrednich czynności bankowych. Ale jeśli ktoś bezprawnie posłuży się moją kartą kredytową albo książeczką czekową, a bank obciąży mój rachunek, to czy jest to bezpośrednia czynność bankowa? Przykładów popełnienia nadużyć przez urzędników bankowych jest tak dużo, że trudno to zjawisko nazwać marginalnym. Jednak nawet, jeśli jest tysiąc osób, które czują się pokrzywdzone przez banki, to jest to tysiąc tragedii życiowych. Pan Leszek Kopczyński, niegdyś człowiek roku Bełchatowa, uhonorowany tytułem najlepszego klienta banku, w 1994 r. właściciel 4 salonów Opla, musiał zwolnić ponad 100 swoich pracowników, oddać firmę wartą 9,2 mln za 15 tys. zł i cały swój majątek. Podpisanie aneksu do przedłużenia umowy kredytu, którą bank zaopiniował pozytywnie, decydenci wydziału banku „wycenili” na 200 tys. zł. Kopczyński nie zgodził się, więc bank zablokował mu także możliwość spłacenia kredytu po zmianie statusu spółki. Szykanowany, z zablokowanym kontem, w końcu otrzymał wypowiedzenie umowy kredytowej. Bank wystawił tytuł egzekucyjny. Procesy z powództwa Kopczyńskiego były wielokrotnie przerywane poprzez odwołanie kolejnych sędziów. Do dziś nie zostały rozstrzygnięte. Sprawą zajmował się nawet UOP. Zdaniem banku, Witold Sobaczyński z Zawiercia jest mu winny 204 tys. zł. Problem w tym, że kredytobiorca wziął tylko 13 tys. zł kredytu preferencyjnego, na rozbudowę mieszkania, który już dawno spłacił. – W 2000 r., kiedy już wpłaciłem ostatnią ratę, okazało się, że mam dług w wysokości 130 tys. zł, bo bank pomylił się przy denominacji i twierdzi, że zaciągnąłem nie 13 tys. nowych zł, czyli 130 mln w starych zł, tylko 130 tys. zł – tłumaczy pan Witold Sobaczyński. – Klauzula została wydana bez sprawdzenia umowy kredytowej, która opiewała na 130 mln starych zł. – Mam dokumenty około 300 podobnych spraw – mówi poseł UP Andrzej Aumiller. – Bank potrafi pozbawić kredytobiorcę kredytu obrotowego, nawet wskazać podmiot, któremu powinien on sprzedać swój majątek, bo ma przecież klauzulę wykonalności BTE. Na tej podstawie komornik sprzedaje majątek kredytobiorcy za śmieszne pieniądze, nie zaspokajając wierzytelności, ale z zyskiem dla nowego nabywcy. Osób, które zgłosiły się do Stowarzyszenia Pokrzywdzonych przez System Bankowy, jest ok. 1,5 tys. Problemy połowy z nich wynikają z zastosowania bankowego tytułu egzekucyjnego. Wojciech Dolata drżącym głosem opowiada: – Od 10 lat jestem uwikłany w procesy cywilne i karne. Bezskutecznie dochodzę wyrównania strat. Jestem ścigany jak przestępca. Leszek Kopczyński, po zawale, mieszka w jednym pokoju z kuchnią. Udaje mu się przeżyć dzięki pomocy finansowej syna. Witold Sobaczyński postanowił skierować swoją sprawę do trybunału w Strasburgu. W Polsce wyczerpał wszystkie możliwe formy obrony prawnej. Wszystkie opisane wyżej wypadki dotyczą PKO BP. Źródło; gazetafinansowa.pl/?d=kraj&id=28 (Sprawa oszukanego Wojciecha Dolaty – opisywana była też przez Tygodnik „NIE”) „Goły i niewesoły” Maciej Wiśniowski/ „Cnota sprawiedliwości, stanowiąca podstawowy i główny przymiot naszego ludzkiego życia, oddaje Bogu to, co Mu jest należne, zaś bliźniemu to, co jemu i nam samym się należy /abp. Marcel Lefebvre – „Przeciw masonerii”/. Jeżeli obywatel ukradnie bankowi kasę, to jest przestępcą. Jeżeli z banku zginą pieniądze obywatela, to bank jest niewinny jak dziecko. Wojciech Dolata trafił na żyłę złota już na początku lat 90. Wpadł bowiem na pomysł, że ludzie spożywają zieleninę, piją wodę gazowaną i jedzą bułeczki równie chętnie w Polsce, jak w Niemczech. Szybko stał się człowiekiem majętnym. Poczciwy ten człowiek uznał, że będzie lepiej, jeżeli obrót swoimi dużymi pieniędzmi powierzy fachowcowi. I taki mu się trafił. Usługi zaproponowała pani Irena Kuderska, na co dzień dyrektorka oddziału banku PKO BP w Środzie Wlkp. Kto może być bardziej fachowy i godny zaufania niż bankowiec? Dolata uznał, że nikt, i przyjął z radością pomoc Kuderskiej. Zaufał jej tak bardzo, że przekazał jej swoją książeczkę czekową razem z kilkoma podpisanymi czekami in blanco oraz stempel przedsiębiorstwa. Malwersantka Pani dyrektor podpisane przez Dolatę czeki wykorzystała na jego szkodę. Gdy się skończyły, uzupełniała zasoby podrabiając jego podpis. Fałszowała weksle, spreparowała umowę kredytową, według której firma Dolaty stała się dłużnikiem PKO BP, przekazywała pieniądze Dolaty firmom, z którymi nie miał nigdy nic wspólnego. Mówiąc krótko, rządziła się jego forsą jak swoją, i to w taki sposób, że w niedługim czasie jego firma stała się bankrutem. Wszczęto egzekucję, odebrano maszyny i urządzenia. Dolata został goły i wcale niewesoły. Licząc utracone zyski biegły wycenił szkody, jakie przyniosły działania Kuderskiej, na ponad 23 mln zł. Co się w naszym państwie robi z malwersantami? Ściga się ich z urzędu. Co też Prokuratura Rejonowa w Środzie Wielkopolskiej uczyniła. Irena Kuderska za fałszowanie dokumentów została skazana na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat. I na tym zakończono sprawę. Osoba prywatna Dolata z lekka oniemiał. Uznał bowiem, że skoro okantował go wysoki funkcjonariusz banku, to ma prawo oczekiwać, że organy wymiaru sprawiedliwości przyjrzą się nie tylko działalności Ireny Kuderskiej prywatnie przez niego zatrudnionej, ale także Ireny Kuderskiej – dyrektorki banku. Był też przekonany, że skoro powierzył swoje pieniądze bankowi, a te zn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ćmok Krzyczała: W więzieniu chcą zabić mojego brata IP: *.tktelekom.pl 14.09.10, 06:54 Panie Janusz? nie szkoda panu czasu na pisanie swojej teorii i historii? A może to jakaś zalecona forma terapii pisania do siebie. Szkoda zaśmiecać netu. Pisz pan do uprawnionych instytucji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz Górzyński Re: Krzyczała: W więzieniu chcą zabić mojego brat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.10, 13:11 Czytelnikom należy się prawda!!!Skoro GW wdała się w nieobiektywne relacje! Jaka "swoja teoria i historia"? Człowieku, żyjemy w państwie, w którym rolników za dopłaty wsadzają do więzień. A mnie spiskujący prokuratorzy próbowali zabić i zamęczyć na śmierć wykorzystując do tego celu bandytów policyjnych. Obdukcje wykonane obiektywnie, karty leczenia w więzieniu i zdarzenia z zatrzymania, także zapisane na filmie, też są nieprawdziwe? Policyjne pobiciami nie są prawdą. Chamstwo policyjne też nie jest prawdą? Prześladowanie niewinnego też jest nieprawdą? To co zmyślone bajeczki przez kilku gangsterów są "prawdą"? A to, że w końcu uznano, że komendantów w Środzie Wlkp. trzeba za ten czyn wyrzucić, to też nieprawda? www.sroda-wielkopolska.policja.gov.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1092&Itemid=156 Panie, do czego mamy dojść? Do jakiego stanu? Jeśli właściciele Activusa zdobyli majątek na tym, że w latach 90-tych uwłaszczyli się na części Lozametu, a potem chcieli żyć jeszcze z wyzysku ludzi, bo im było mało. A czy Panu wiadomo, że wyzyskując ludzi - zmuszając ich do wojny szczurów - doprowadzili do tego, że jeden z handlowców się zabił na drodze z przemęczenia? Czy ktoś się takim zdarzeniem w firmie, która należała do rodziny z prokuratorskiej mafii tym się doprawdy zainteresuje? Czy ktoś zadbał w takiej sytuacji o prawa człowieka, pracownika, rodziny zabitego przez wyzyskiwaczy? Człowieku, jeśli wystarczy w Polsce, że ktoś chce należność od łobuzów za wypracowane dla firmy przychody, a ci się wymigują od zobowiązań, a potem z zemsty nasyłają cały aparat wymiaru sprawiedliwości, gdy ktoś o to występuje, to my gdzie żyjemy? Człowieku, a o czym Waść gadasz, że mamy do czynienia z czymś subiektywnym? To wyrok sądu uniewinniający też jest "własną historią"? Tylko, że było wiadomym od początku, że pokrzywdzonym jest niewinny. Tak samo jak było wiadomo, że pokrzywdzonego prześladuje skorumpowany aparat dzikich prokuratorów. Może w sprawie innego linczowanego, przez ten sam zestaw prokuratorów - przedsiębiorcy, Wojciecha Dolaty ze Środy Wlkp., też jest "własną historią", nawet gdy mówił o tym w Sejmie prof. Balandynowicz. SEJM RP IV KADENCJA SPRAWA WOJCIECHA DOLATY – reprezentowana przez prof. Andrzeja Balandynowicza Mam ogromny dyskomfort, ponieważ po pierwsze jestem profesorem prawa, a po drugie stwierdzam, że żyjemy w państwie anarchii prawa. Sprawę Wojciecha Dolaty poznałem już po zakończeniu wszystkich postępowań sądowych. Jest on w trakcie wznawiania postępowań sądowych i prokuratorskich. Jest to biznesmen poznański, człowiek roku, osoba działająca w ponad dziesięciu przedsiębiorstwach. Dorobił się z własnych środków finansowych. Uznał, że najlepszym podmiotem do prowadzenia jego dokumentacji finansowej jest dyrektor banku. Zatrudnił więc panią dyrektor banku, a ona wyprowadziła z jego kont bankowych 50 milionów złotych. Pan Wojciech Dolata został natomiast skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Mysi też spłacić wszystkie należności finansowe, które pani dyrektor banku wyprowadziła z jego konta. W przypadku pana Wociecha Dolaty mamy przede wszystkim do czynienia z faktem braku odpowiedzialności funkcjonariusza publicznego. Dopóki prawnie nie uznamy reguły odpowiedzialności, na poziomie odpowiedzialności funkcjonariusza, podobne sytuacje będą się powtarzać. Będą nadal humorystyczne. Cały cywilizowany świat uznał odpowiedzialność osób publicznych, w tym odpowiezialność banków, na poziomie reguł prawa karnego. Drugim problemem jest wadliwość postępowania sądowego i prokuratorskiego. Mamy do czynienia z rzetelnością dowodową. W sprawach dotyczących banków przyjmuje się materiał dowodowy, faktyczny, który dostarcza strona. Ten materiał jest niekompletny. W przypadku pana Wociecha Dolaty ten materiał był księgowany przez przestępcę. W związku z tym dla prokuratury i sądu to materiał przestępcy stanowi podstawę wyrokowania – a nie materiał oparty na pewnych dyspozycjach bankowych, przepływach finansowych i rozliczeniach finansowych. W tej konkretnej sytuacji to; pranie brudnych pieniędzy, nierzetelna dokumentacja, wielkie nadużycia, rozporządzenie mieniem w sposób niekorzystny doprowadziły do sytuacji, że prokuratura i sądy osobę odpowiedzialną za przestępstwo skazują za fałszerstwo podpisów. Polskie sądy i prokuratura nie są przygotowane do prowadzenia spraw z zakresu życia gospodarczego, obrotu handlowego i bankowości. Stwierdzam brak kompetencji, brak jakiejkolwiek wiedzy na temat przyporządkowania stanu faktycznego do określonej kwalifikacji prawnej. Postępowanie sądowe w tej sprawie powinno trwać 15 minut, a nie 10 lat. Z odpowiedzialnością ofiary jako sprawcy, a sprawcy rzeczywistego, jako ofiary. Mamy do czynienia z odwróceniem symetrii odpowiedzialności. Pozostawia się osobę, która przeżywa dramat samej sobie. Tego się w ogóle nie uwzględnia. Prokuratura jest przecież organem, który powinien stać po stronie obywatela w sytuacji istotnego naruszenia prawa. Ma obowiązek arbitralnego, obiektywnego, niezawisłego postępowania. Dzisiaj nastąpiło uznanie organu prokuratorskiego, broniącego interesu państwa, interesu publicznego. Doprowadziło to do patologicznego rozgraniczenia interesu publicznego do interesu człowieka. A interes prywatnego przedsiębiorcy powinien być jednocześnie interesem publicznym. W sytuacji takich postępowań prokuratorsko-sądowych powinna być natychmiastowa legitymacja uprawnionego prokuratora do zabezpieczenia mienia osoby i stanu majątkowego tak, by mógł on dochodzić swojej słuszności. Nie ma dzisiaj tego rodzaju usankcjonowanych prawem działań. Przy bardzo dobrej współpracy i ogromnej życzliwości pana posła Aumillera, pan Dolata był ze mną na spotkaniu z ministrem sprawiedliwości i prokuraturą krajową…Chcę powiedzieć, że element niekompetencji sięga szczytu. Niekompetencja władzy jest niekompetencją lokalnych organów administracji państwa. Przedstawiając materiał winy organy świadczą, że postępowanie było przeprowadzone i nie stwierdzają żadnych uchybień w zakresie toczących się spraw. Pan Wojciech Dolata stał się ofiarą systemu bankowego, gdzie na zasadzie prania brudnych pieniędzy i nierzetelnej dokumentacji nadużyć na jego 10 rachunkach bankowych, przy pelnym materiale dowodowym, oświadczeniach osób, materiale źródłowym wyprowadzono z jego konta 50 milionów złotych i on teraz to musi oddać. Sprawca natomiast pełni rolę ofiary tego postępowania. · Kiedy pan profesor zobaczył tę sprawę, społecznie podjął się obrony. Zapominamy bowiem, że ktoś, kto jest pozbawiony majątku nie ma również pieniędzy na obronę. Tekst pochodzi str. 31 do 33 z wydania książkowego „Białej Księgi – Poszkodowani przez system bankowy” Konferencja zorganizowana przez Klub Parlamentarny Unii Pracy Warszawa, 26 marca 2004 rok. Odpowiedz Link Zgłoś