Dodaj do ulubionych

Jaki komis samochodowy polecacie w Bielsku

08.04.10, 19:05
Witam! Planuję w najbliższym czasie zakup nowego samochodu i chciałbym poznać
waszą opinie na temat komisów w Bielsku. Czy znacie może jakiś komis, gdzie
pracują uczciwi ludzie nie próbujący wcisnąć byle grata, a oferta nie
ogranicza się do 3 modeli? Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • Gość: Znawca tematu Re: Jaki komis samochodowy polecacie w Bielsku IP: *.adsl.inetia.pl 13.04.10, 13:44
      Raczej odradzam komis. Mówiąc szczerze nie znajdziesz tam nic dobrego. W
      komisach najczęściej lądują auta tzw składaki, powypadkowe, niemieckie szroty
      wyczyszczone i podpicowane, lub po prostu gruchoty których ktoś nie mógł
      sprzedać na własną rękę i pchnął do komisu. Owszem zdarzają się rodzynki, np
      ktoś potrzebował pilnie kasę od ręki i dlatego sprzedał, ale to sporadyczne
      wypadki i najczęściej marża na takich samochodach jest wysoka. Znam dobrze
      temat, swego czasu handlowałem samochodami i wiem jak to wygląda. Pomagałem
      ostatnio koledze w wyborze dobrego auta do 25 tyś. Namówił mnie bym pojeździł z
      nim po komisach. To co tam zobaczyłem to przerosło moje "oczekiwania". Widziałem
      auta "bezwypadkowe" z przodem z wersji po lifcie, a tyłem z wersji przed.
      Widziałem auta z rocznika 2002, które produkowane były tylko do 2000. Widziałem
      auto "od starszego pana z DE", a w dowodzie rejestracyjnym widniała kobieta,
      która jeździła tym autem 5 lat w PL. Widziałem auto 100% pewne, bez wypadku i z
      książką serwisową, a widać było piaskowanie przy otwartych drzwiach i nieudolnie
      pospawany dach. O przebiegach nie będę się wypowiadał nawet. Naprawdę dziś kupić
      coś dobrego w komisie, to albo pogodzić się ze stanem faktycznym pojazdu jeżeli
      dobrze jedzie, zawieszenie ok, silnik sprawny (ale tego nie da się stwierdzić
      nawet po oględzinach u mechanika) nawet jeżeli wiemy, że po wypadku, z
      przekręconym licznikiem, niesprawną klimą nabitą tylko tak by działała w czasie
      kupna wytargować dobrą cenę i kupić albo szukać czegoś od prywatnego
      właściciela, takiego co pojazdem jeździł kilka lat i ma papiery, że o niego dbał
      i serwisował, nawet jak po lekkiej stłuczce bardziej się taki opłaca niż
      niepewne auto, wypicowane z komisu. Sam wiem, że niekiedy ludzie sami się proszą
      o wciskanie kitu. Przykład kupiłem kiedyś golfa 4 1,9tdi z DE od gościa z
      przebiegiem 270 tyś KM, do poprawek lakierniczych, z niesprawną klimą, rozbitą
      przednią lampą i wgniecionym błotnikiem. Przyjechałem do PL, wymieniłem błotnik,
      lampę, naprawiłem klimę i wystawiłem na sprzedaż z marżą na samochodzie
      symbolicznie 1tyś zł. Nikt nie chciał kupić, bo przebieg za duży, bo auto
      porysowane. Wkurzyłem się, wylakierowałem, zmieniłem przebieg na liczniku na 120
      tyś. Cena wzrosła i marżę podniosłem do 2,5 tyś. Znalazł się gość, który w tym
      stanie chciał kupić , tego samego dnia znalazł się drugi. Mimo, że oboje
      stwierdzili, że licznik kręcony, ja nie zaprzeczyłem. Oboje składali oferty,
      sprzedałem auto praktycznie 5,5 tyś drożej niż przed lakierowaniem i kręceniem
      licznika, gdzie samo lakierowanie to koszt max 2tyś. Ale ludzie sami się o takie
      rzeczy proszę. A ilu jest takich co gorsze akcje robi i wykorzystuje tą
      naiwność. Lepiej czasem kupić porysowane auto, z większym przebiegiem, niż super
      wylakierowane, wypucowane. A i jeszcze jedno auto z rocznika 2005-2006 kupione w
      DE,I, FR czy innym zachodnim państwie, zwłaszcza diesel MUSI mieć przebieg
      minimum 120-150 tyś. Jak są to przebiegi 50-60 tyś to znaczy, że to już kant, no
      chyba, że masz pewniaka, sprawdzonego w aso lub od pewnego sprzedającego bo
      wyjątki się zdarzają.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka