Dodaj do ulubionych

Inwazja żmij? Spokojnie, to tylko niegroźne zas...

31.07.10, 22:18
szkoda ze nikt nie informuje o tym ze niedaleko bo w Brennej jest
naprawde duzo Żmij.
Obserwuj wątek
    • Gość: dziadek Inwazja żmij? Spokojnie, to tylko niegroźne zas... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.08.10, 14:28
      niestety na żywiecczyznie jest podobnie , jest żmij i zaskrońców
      zatrzesienie,ostatnio przychodza do domów, już nie boja sie
      nikogo , durni ekolodzy zakłocili równowagę w przyrodzie, jak
      czytam te brednie , zostawić w spokoju to nie ugryzie, to przyjedz
      do mnie posadze ekologa w ogrodzie i niech go kasają, najgorzej
      boje sie o małe dzieci które nieświadome moga zostać ukoszone, o
      tym ekolog nie mysli dla niego dziecko mniej ważne od żmiji.
    • teyoo Ludzie! Nie słuchajcie tych bredni 02.08.10, 09:53
      "W czechowickim magistracie telefony się urywają. - Mamy węża w ogrodzie! - alarmują mieszkańcy."

      LOL. I po co z taką pierdołą dzwonić do urzędu? Walnąć grabiami gada i po problemie:)

      Urzędnicy uspokajają, że spotykane w Polsce węże unikają kontaktów z człowiekiem. Żmija, która budzi w ludziach taki strach, kąsa dopiero wtedy, gdy czuje się zagrożona, bo ktoś próbuje ją np. złapać.

      Co za bzdury! Ktoś powinien odpowiadać za publikowanie takiego steku kłamstw. Żmija ucieka, żmija jest łagodnym misiaczkiem i w ogóle. Przekonujecie ludzi, że żmije są nieszkodliwe - to błąd! Chyba te urzędniczyny i "ekolodzy" nie mieli wiele do czynienia z tymi gadami i powtarzają ciągle te same brednie, co w podręczniczku mają. A ja od wielu lat jeżdżę w góry, i tam żmij jest mnóstwo, szczególnie ostatnimi laty. Te paskudztwa niejednokrotnie wcale nie uciekają, gdy się koło nich przechodzi. Co więcej - atakują nawet nie prowokowane! To mit, że trzeba gadzisko 'sprowokować', żeby zaatakowało. Bzdura. No chyba że prowokuje je wzór na moim t-shircie:/ I nie zapominajcie, że jak macie psa, to żmija może wam nic nie zrobi, ale rzuci się na niego, i pies ma dużą "szansę" na śmierć. Górale tłuką te żmijska, kiedy tylko mogą, bo tych po prostu za dużo się namnożyło - nie wiem, czemu są pod ochroną, skoro tyle ich jest??! To po co jest ta ochrona? Widać gołym okiem, że równowaga jest zachwiana - żmij nie powinno tyle być, a ochronę powinno się zawiesić. Jak ktoś siedzi w mieście, to może nie widzi, ale na wsi ludzie dobrze wiedzą, ile jest tego tałatajstwa i się tam nie szczypią z "ochroną" i "samodzielnym odławianiem" :P.
      Zresztą w lesie, który mam niedaleko domu (tym razem miasto) spotkałam kilkanaście razy węża - raz nawet wylegiwał się na asfalcie!

      Pojawił się po to, żeby ludzie przestali się obawiać i nie przychodziły im do głowy takie pomysły jak np. zabijanie węży.

      :D Jasne, nie bójcie się żmij i węży. To takie milusie stworzonka. Dajcie je dzieciom do pogłaskania.
      Boże, gdzie się rodzą tacy idioci?
      Co zrobić, jeśli znajdzie się w ogródku węża?
      Ja tam dobrze wiem, :D
      • Gość: gość Re: Ludzie! Nie słuchajcie tych bredni IP: 217.149.249.* 02.08.10, 12:08
        Z całym szacunkiem, ale widać, że wtrącasz swoje przysłowiowe grosze w temat, gdzie wiedzy to Ci jednak brakuje! Po pierwsze zaskrońce nie są jadowite i nie atakują ludzi, chyba jedynie w skrajnych przypadkach nadepnięcia co jest odruchem normalnym. Zresztą samo to, że atakowane udają "martwego" już coś znaczy, nie? Poza tym jest to pożyteczne zwierzę, bo lubi gryzonie i żaby. Na prawdę trudno go pomylić ze żmiją. Rozumiem, że problem mógłby istnieć gdyby w Polsce było np. 20 gatunków węży, ale mamy ich tylko 5! Tak czy siak, najczęściej spotykane są żmije i zaskrońce, które bardzo łatwo rozpoznać. Problemem w rozpoznaniu może być np. gniewosz plamisty i żmija, ale tu odbiegamy od tematu.
        Żmija natomiast agresywna jest w momencie kiedy ktoś wkracza na jej terytorium. Wpierw głośno syczy, odstraszając napastnika, potem zazwyczaj stara się uniknąć ostatecznej konfrontacji. Atakuje ludzi w ostateczności, najczęściej w momencie kiedy nieświadomy człowiek stawia nogę obok niej, nadepnie na nią bądź głaz pod którym się chowa, itp. Najlepsza rada - wybierając się gdzieś w las bądź łąki, ubieraj wysokie obuwie, albo długie spodnie. Idąc - hałasuj, głośno mów, śpiewaj, gwiżdż sobie. Ponadto weź ze sobą kijek, patrz pod nogi, unikaj nasłonecznionych głazów i kamieni. Przed wyjściem najpierw zerknij jak wygląda żmija a jak zaskroniec.
        • teyoo Przyrodnik zza biurka.. 02.08.10, 13:07
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > Z całym szacunkiem, ale widać, że wtrącasz swoje przysłowiowe grosze w temat, gdzie wiedzy to Ci jednak brakuje!

          Wiedzę to ja akurat mam - praktyczną. Podczas gdy twoja jest teoretyczna (znam ją dobrze, naczytałam się tego po uszy). Siedzisz sobie za biureczkiem, przerzucasz strony National Geographic i myślisz, żeś pojadł rozumy. A ja mam żmije na polu, człowieku!

          Po pierwsze zaskrońce nie są jadowite i nie atakują ludzi, chyba jedynie w skrajnych przypadkach nadepnięcia co jest odruchem normalnym. Zresztą samo to, że atakowane udają "martwego" już coś znaczy, nie ?

          Zaskrońce potrafią też walnąć śmierdzącą cieczą w kierunku napastnika, jak skunksy. Wiedziałeś o tym, panie Biurkowy Przyrodniku? ;) To tak na marginesie. Zresztą, co mnie obchodzą zaskrońce. To tylko obleśne węże. Ale problem jest w tym, że nieszkodliwość zasrańca.. przepraszam, zaskrońca, jest przenoszona na żmije. I to już jest błąd.

          > Poza tym jest to pożyteczne zwierzę, bo lubi gryzonie i żaby.

          Daj mi spokój z tą pożytecznością. Żmija może sobie być supermegapożyteczna, ale NIE CHCĘ JEJ NA MOIM OGRÓDKU. Poza tym żmija czy wąż zjada jedną-trzy myszy na miesiąc - śmiech na sali. Co to za pożyteczność w porównaniu z choćby łasicami (nad którymi nikt się tak nie trzęsie), które zabijają do 1000 gryzoni na rok - więcej niż którykolwiek zasmarkany wąż.
          No i ..żaby? W czym ci zawiniły? Też są pod ochroną, a te twoje cenne zaskrońce je zabijają. Żaby są ważniejsze od głupiego zaskrońca, bo zjadają np. larwy komarów. Słusznie płazy te są pod ochroną.

          Na prawdę trudno go pomylić ze żmiją.

          Trudno, nietrudno, nie w tym rzecz. Nie każdy, widząc wijące się paskudztwo, przygląda się, czy toto ma żółte plamy na głowie, czy nie ma. Bo może nie wiesz, ale żmije zygzakowate bywają też czarne, zygzak jest prawie niewidoczny. Takie spotykam często w Beskidzie Żywieckim na przykład. Tu już łatwiej o pomyłkę, choć ja umiem je odróżnić. Problem jednak w tym, że "nieszkodliwość" zaskrońca jest przez niektórych przenoszona na żmiję, co oczywiście jest niedorzeczne.

          > Żmija natomiast agresywna jest w momencie kiedy ktoś wkracza na jej terytorium.
          > Wpierw głośno syczy, odstraszając napastnika, potem zazwyczaj stara się unikną
          > ć ostatecznej konfrontacji. Atakuje ludzi w ostateczności, najczęściej w momencie kiedy nieświadomy człowiek stawia nogę obok niej, nadepnie na nią bądź głaz
          > pod którym się chowa, itp.


          Weź mnie nie rozśmieszaj. Widziałeś ty w ogóle żmiję na oczy, ale nie obrazku? Bo powtarzasz jak papuga dokładnie to, co prawią przemądrzali przyrodnicy w tv, siedzący za biureczkiem. Żmije może kiedyś tam były płochliwe, jak ich było mało. Teraz rozpleniły się niesamowicie, i o ile można je tak określić - są bezczelne. Wcale się nie boją, a zamiast uciekać - rzucają się do ataku. Miałam już kilka razy żmiję na ganku, niezliczoną ilość razy na ogródku/polu, więc proszę cię - nie pouczaj mnie o zwyczajach tych gadów, miastowy ekologu z bożej łaski.


          Najlepsza rada - wybierając się gdzieś w las bądź łąki, ubieraj wysokie obuwie

          W co mam ubrać to obuwie?
          Nie dziw się, tępię to głupie sformułowanie, gdzie się da.
          A poza tym nie zamierzam po własnym ogródku łazić jak po polu minowym! Niech żmije spadają do lasu, a nie wylegują na moim trawniku!

          , albo długie spodnie. Idąc - hałasuj, głośno mów, śp
          > iewaj, gwiżdż sobie.


          Mogę słuchać muzyki z komórki;) A poważnie - w lesie się nie hałasuje. Mamusia nie uczyła?

          Ponadto weź ze sobą kijek,

          Kijek biorę - niejednokrotnie się przydał, choć nie tak, jak myślisz. :D

          patrz pod nogi, unikaj nasłonec
          > znionych głazów i kamieni. Przed wyjściem najpierw zerknij jak wygląda żmija a
          > jak zaskroniec.


          Nie muszę zerkać, wiem dobrze.

          Wiem, że twoje porady płyną ze szczerego serca, i bardzo ci za nie dziękuję, choć znam je na pamięć od dziecka. Nie przydadzą się jednak, gdy masz "wysyp" żmij wokół domu (teren wiejski) - nie będę po trawniku łazić w kaloszach; i gdy poobserwujesz te gadziska i ich zachowanie (bynajmniej nie bojaźliwe).
      • Gość: sdds Re: Ludzie! Nie słuchajcie tych bredni IP: *.zone3.bethere.co.uk 02.08.10, 12:35
        debilu!!
        jak leziesz w gory to szanuj przyrode tam zyjacą chamie jeden,a nie nawolujesz
        do exterminacji zadkiego w polsce gatunku.
        a artykul tyczy sie zaskroncow,pajacu, w czechowicach ktore sa bezbronne, i jak
        nawoluja tamtejsze wladze trzeba przestac sie ich obawiac i zaostawic je w
        spokoju.takze pohamuj swoje fobie i krwawe żądze . proponuje raczej zebys
        sprawdzil czym sie rozni zmija od zaskronca to moze zaoszczedzisz na praniu
        zafajdolonej bielizny.
        trzymaj sie z dala od gor pajacu
        • teyoo Re: Ludzie! Nie słuchajcie tych bredni 02.08.10, 13:11
          Gość portalu: sdds napisał(a):

          > debilu!!
          > jak leziesz w gory to szanuj przyrode tam zyjacą chamie jeden,a nie nawolujesz
          > do exterminacji zadkiego w polsce gatunku.


          LOL! Taki ci to rzadki gatunek, "debilu", że ostatnimi laty częściej spotykam w górach żmije niż jakiekolwiek inne zwierzę (nie liczę ptaków). Ale to trzeba wyjść poza swoje mieszkanko w bloku, żeby to zauważyć. Żmij i zaskrońców jest więcej, nawet na terenach podmiejskich się już pojawiają od dawna, i to wcale nie rzadko.
          Może trzeba by pomyśleć o zawieszeniu ochrony? Bo co tu chronić, skoro jest tak powszechne. Pojęcie ochrony gatunkowej się dewaluuje.
          Resztę inwektywów z twojej strony pomijam wzgardliwym milczeniem. Udław się swoim jadem, kiciusiu, skoro bez bluzgów nie umiesz się wypowiedzieć.
    • Gość: nie cierpie węży Inwazja żmij? Spokojnie, to tylko niegroźne zas... IP: *.chello.pl 02.08.10, 12:30
      Żmija jest o tyle niebezpieczna dla człowieka lub psa, że w pobliskim punkcie medycznym lub nawet szpitalu nie ma surowicy. Jeżeli chcecie się przekonać zadzwońcie do pobliskiego szpitala.
      Lata chodzę po górach, głownie Bieszczady gdzie żmij jest trzęsawisko. O małej groźbie tych ekologicznych żyjątek przekonałem się kilka razy. Raz bydle zwinięte w kłab "goniło" mnie z górki. trafiłem i nażmijowsko, zwykle mam jednak maczete i było po problemie. Tak też sobię radzą miejscowi. Bić ścierwa i tyle, a ekologów pałą. Na otwartym terenie nie zapominajcie o długich butach!!! Wiem, że gorąco, ale czasami zejście do nabliżeszj osady trwa zbyt długo. To samo pola i nie tylko w górach. W przypadku ukąszenia natychmiast szukać weterynarza, większość ma surowicę. To ta sama jak i dla ludzi. Nie kłąść się byle gdzie, sprawdzić teren choćby długim kijem.
      • teyoo Re: Inwazja żmij? Spokojnie, to tylko niegroźne z 02.08.10, 13:16
        Gość portalu: nie cierpie węży napisał(a):

        > Żmija jest o tyle niebezpieczna dla człowieka lub psa, że w pobliskim punkcie m
        > edycznym lub nawet szpitalu nie ma surowicy. Jeżeli chcecie się przekonać zadzw
        > ońcie do pobliskiego szpitala.
        > Lata chodzę po górach, głownie Bieszczady gdzie żmij jest trzęsawisko. O małej
        > groźbie tych ekologicznych żyjątek przekonałem się kilka razy. Raz bydle zwinię
        > te w kłab "goniło" mnie z górki. trafiłem i nażmijowsko, zwykle mam jednak macz
        > ete i było po problemie. Tak też sobię radzą miejscowi. Bić ścierwa i tyle, a e
        > kologów pałą. Na otwartym terenie nie zapominajcie o długich butach!!! Wiem, że
        > gorąco, ale czasami zejście do nabliżeszj osady trwa zbyt długo. To samo pola
        > i nie tylko w górach. W przypadku ukąszenia natychmiast szukać weterynarza, wię
        > kszość ma surowicę. To ta sama jak i dla ludzi. Nie kłąść się byle gdzie, spraw
        > dzić teren choćby długim kijem.


        Praktyczna i rozsądna wypowiedź, ale zaraz cię tu zlinczują ekolodzy z bożej łaski, którzy nie mają żmij na ogródku, a tak w ogóle widzieli je tylko na obrazku, o zwyczajach tych gadów wiedzą tyle, ile im naopowiada guru - niejaki Wajrak, więc dla nich to są milusie zwierzaczki. Zabierzcie sobie te zasrańce i żmije do siebie, skoro tak je kochacie.
        Kocham przyrodę, ale bez węży, kleszczy i żmij :D
    • Gość: pocalujta_wujta Po prostu przestac kosic i schowac sie w domu IP: 201.147.148.* 02.08.10, 18:05
      Czy do tych pustych glow specjalistow zwierzecych nie dociera, ze
      nie chodzi tylko o jadowitosc tych zwierzat, ale po prostu o fakt ze
      sa udreka na prywatnych terenach, gdzie czlowiek jest aktywny.
      Owszem taki zaskroniec nie zabije czlowieka i zwykle ucieka, ale
      samica bedzie bronic mlodych i "stawiac sie" zagrozona przez zupelny
      przypadek. Ukasic moze i to bolesnie tak jak ugryzienie przez kota
      jest bolesne choc zwykle kojarzamy tego futrzaka z przymilaniem sie
      i glaskaniem (kiedys kot mnie ugryzl przez pewien przypadek wiec
      wiem z doswiadczenia jak to sie czuje).

      Zamiast chrzanic o tym braku szkodliwosci zajmijcie sie usuwaniem
      tych zwierzat na inne tereny, bo nikt sie nie bedzie z nimi pieprzyc
      w obrebie domostwa. Bliscy mi dzialkowicze nie chca ich uszkodzic,
      ale nieststy to sie zdarza wlacznie z pociwartowaniem kosa czy
      kosiarka. Szkoda, ale na terenach prywatnych te zwierzaki nie maja
      miejsca... tak samo jak myszy i szczury z ktorymi one walcza ku
      naszej uciesze.

      pozdrawiam



      P.S> Na terennach prywatnych liczy sie bezpiecznstwo np. dzieci a
      nie prawa ochrony przyrody. Ludzie beda te zwierzeta zabijac i
      spuszczac do sciekow jesli fachocy sie nimi nie zajma zamiast
      probowac ostrzegac przed mandatami karnymi za niszczenie chronionej
      przyrody.
    • rrobertii Inwazja żmij? Spokojnie, to tylko niegroźne zas... 02.08.10, 18:23
      Czy ktoś zastanowił się nad tym, że zaskroniec żeruje w pobliżu
      zbiorników wodnych lub na mokradłach, stąd jego nazwa? Co do żmiji,
      nalezy ścinać często trawę i niedopuszczać do jej zbytniej
      wysokości, a dzieci mieć pod swoją opieką. Poza tym, jeśli juz jest
      wysoka trawa, a dzieci, jak to dzieci, są ciekawe świata...., należy
      je pouczyć, m.in. jednej skutecznej metody: w jakichkolwiek
      zaroślach należy szurać nimi. Żmija ot tak sobie nie atakuje
      człowieka i ot tak sobie nie uwalnia jadu. Edukować dzieci, chodzić
      z nimi do lasu, pokazywać jakie w nim mieszkają zwierzęta, jakie
      rosną rośliny.
      • teyoo Re: Inwazja żmij? Spokojnie, to tylko niegroźne z 03.08.10, 10:02
        rrobertii napisał:

        > Żmija ot tak sobie nie atakuje
        > człowieka i ot tak sobie nie uwalnia jadu.


        Żyj dalej w takim przekonaniu.. i nie zdziw się, jak pewnego dnia wyjdziesz na
        tarasik, a tam wdepniesz na słodką żmijkę. Bo przyszła się powygrzewać w
        słoneczku. Albo będziesz sobie spacerować drogą - ty i tobie podobni
        twierdzicie, że żmije wyczuwają drgania podłoża od idącego człowieka, i
        natychmiast uciekają - i niemalże wdepniesz na gada, bo temu nie będzie się
        chciało dupy ruszyć. Tak, właśnie takie historie się zdarzają, wcale nierzadko.
        Znam je z doświadczenia.
        Także ucz dzieci, że "żmija zawsze się wystraszy hałasu", że mogą czuć się
        bezpiecznie, "szurając", a potem zasuwaj do lekarza z dzieciakiem, którego
        ukąsiła żmija "która jakoś nie uciekła na odgłos szurania"...
        No tak, może wdepnięcie na żmiję na WŁASNYM tarasie usprawiedliwia jej atak,
        podobnie jak spacerowanie po WŁASNYM trawniku, na który przylazła sobie
        poleżeć... cóż, ja tam twierdzę inaczej. Las, łąki - owszem, są dla dzikiej
        przyrody. Ale mój ogródek to mój ogródek. Nie siedlisko żmij. :D
    • teyoo Re: Inwazja żmij? Spokojnie, to tylko niegroźne z 03.08.10, 10:08
      A właśnie, skoro już mowa o jadowitości.. Teoretycznie jad żmii nie zabije dorosłego człowieka (chodzi o masę ciała), ale małe dziecko, pies, kot - są zagrożone i mogą (ale nie muszą) przypłacić to życiem. Zależy też, co cię ukąsiło. Jeżeli była to młoda, mała żmija, to pół biedy. Gorzej, jeśli była to wielka, gruba, wypasiona franca - dorosłe osobniki mają więcej jadu.
      Jeżeli jesteś dorosłym człowiekiem i ważysz sto kilo, i myślisz, że nic ci nie grozi, to pomyśl, że skoro od ukąszenia pszczoły niektórzy się "przekręcili" (alergia na jad), to nigdy nie wiadomo, czy i ciebie to nie spotka. Czyż jad nie uczula? Nie musi być supertoksyczny, ale wystarczy mieć nań alergię i już mała pszczółka czy oska nas załatwi. A żmija? Czemużby nie..
        • Gość: patka Re: Inwazja wrogów żmij IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.10, 19:18
          piszecie że człowieka jad dorosłej żmij nie zabija to jesteście w błędzie u nas
          jedna pani poszła na grzyby i po ukąszeniu żmiji z ledwością doczołgała się do
          drogi która leciała 10 m od niej tak szybko jad zaatakował jej organizm i zaraz
          szpital surowica i licho z nią było ręka jej strasznie napuchla i cała sina była
          spędziła 2 tyg w szpitalu , tu jeden gośc pisał ze żmija omija człowieka z
          daleka a ja mieszkam w bloku blisko lasu i żmija gruba jak ręka wpełzła sobie na
          klatkę i widziałam ją na własne oczy
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka