Życie na prowincji nie musi być karą, może być ...

IP: *.StrefaWiFi.kolnet.eu 19.01.11, 13:26
Dokładnie ja osobiście wole małe a swoje !!! co z tego ze w Dubaju wybudują najwyższy budynek na świcie co z tego że w Anglii Francji Niemcach czy Warszawie wybudują to i owo ?, to nie moje !!! ,mnie cieszy nowy chodnik na mojej ulicy , nowy dom sąsiada nasze lasy nasze góry , po prostu moja mała ojczyzna i ją powinniśmy budować i pielęgnować ,a nie patrzeć ciągle na czyjeś ;/ dla mnie osobiście najpiękniejsze jest Podbeskidzie Żywiecczyzna i Śląsk Cieszyński
    • Gość: von Bielitz Życie na prowincji nie musi być karą, może być ... IP: 193.104.99.* 19.01.11, 13:43
      Moja prowincja jest więcej warta moich westchnień i emocji, niż dla niejednego metropolity ich duża miejscowość. B&B i okolice, Cieszyn i góry to po prostu najlepsze miejsce do życia. Życia, a nie pędu w kierunku o którym się nic nie wie...Pozostała mi jeszcze genetyczna tęsknota za Lwowem, ale to inne emocje. Jaka to kara, to łaska!
      • Gość: aliveinchains Re: Życie na prowincji nie musi być karą, może by IP: 217.153.83.* 19.01.11, 14:34
        E no fajnie piszesz Kolego, Cieszyn i SCI (zwłaszcza polska część) to też moja mała ojczyzna, razem z zachodnimi krańcami Galicji...Beskidy: Ślaski, żywiecki, Mały. Makowski to moje miejsce na ziemii...! I ubiegam juz oponentow...dlaczego podaje obie historyczne krainy...bo my w BB tak mamy...:)

        Z sentymentem podchodze też do Krakowa...ale to inna para kaloszy, ilekroć tam jestem, czuje się jak na swoim podwórku
        • dbear66 Re: Życie na prowincji nie musi być karą, może by 20.01.11, 19:26
          To co piszesz kolego , utwierdza mnie, w przekonaniu, oczywiscie, zes nie jest stela...albo , musze to przyznac z przykroscia, juz z tamtad Darek Londyn
    • Gość: Krawaciarz Życie na prowincji nie musi być karą, może być ... IP: *.waldex.3s.pl 19.01.11, 14:38
      Jestem warszawiakiem od wielu pokoleń. I od wielu lat nienawidzę tej wiochy, jaką zrobiła się Warszawa. Jest to jakby zbiorowisko miejsc do mieszkania (potężne osiedla, czasem 20 km od Centrum) i miejsc pracy. Po II wojnie było 200 tysięcy warszawiaków; teraz jest ze dwa miliony. Prawdziwego warszawiaka można spotkać tylko na Powązkach (taki cmentarz). Dzisiejszy "warszawiak", to właśnie prowincjonał o wybujałych ambicjach. Przyjeżdża do Warszawy, bierze każdą pracę za każde pieniądze, mieszka w pięć osób w wynajętej kawalerce, a na łykend jedzie do rodziców na wieś po żarcie na kolejny tydzień. Nie ma przyjaciół, nie zna miasta, kultura go nie interesuje. Masakra.

      Jestem szczęśliwy, że pewnego dnia kopnąłem w tyłek tę wieś i wyprowadziłem się do Bielska-Białej. Dla mnie, rodowitego warszawiaka, w zaawansowanym już wieku, B-B to prowincja, malutkie miasteczko. Ale jest wspaniałe i jest to MOJE miasto :) Cieszy mnie każda odnowiona kamieniczka, każdy rewitalizowany park czy plac, smucą dziadostwa typu Sfera czy Gemini.

      Cieszynem też jestem zachwycony i bardzo często tam bywam.
      • dbear66 Re: Życie na prowincji nie musi być karą, może by 20.01.11, 19:30
        przykro to powiedziec ale Warszawa to nadal wiocha choc mieszka w niej , podobno 2 miliony ludzi< z wyrazami szacunku Daro Londyn
    • Gość: maro Życie na prowincji nie musi być karą, może być ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.11, 15:40
      Na prowincji z pracą krucho i zarobki nie pozwalające na częste wyjazdy z tej prowincji ale z Cieszyna na szczęście blisko do aglomeracji śląskiej, B-B i Ostravy gdzie można pracować i a tutaj mieszkać :)
      • Gość: aliveinchains Re: Życie na prowincji nie musi być karą, może by IP: 217.153.83.* 20.01.11, 06:54
        Gość portalu: maro napisał(a):

        > Na prowincji z pracą krucho i zarobki nie pozwalające na częste wyjazdy z tej p
        > rowincji ale z Cieszyna na szczęście blisko do aglomeracji śląskiej, B-B i Ostr
        > avy gdzie można pracować i a tutaj mieszkać :)

        niby masz racje, ale jak patrze na moich rowieśnikow (roczniki 1978-1984), to wielu z nich opusciło BB, SCI i podbeskidzie....na rzecz Kr, Wr, Wa-wy, zagranicy....i to nie tylko chodzi o pracę, choć ten czynnik dominuje..chodzi o to, że znaleźli sobie 2gą polowicę z 2giego krańca kraju na studiach i para zdecydowala mieszkać w "neutralnym" miejscu, zazwyczaj tam gdzie się poznali...a szkoda, bo za nic nie zamieniłbym zycia w BB...
        • Gość: Bielszczanin Re: Życie na prowincji nie musi być karą, może by IP: *.StrefaWiFi.kolnet.eu 20.01.11, 13:12
          kraków to jeszcze rozumie bo piękna jest małopolska ale warszawa? wrocław przeciez tam syf jakich mało patologia bezdomnych mnóstwo śmieci wszędzie i pełno czeczenów np w warszawie jeszcze czekac az tam bedą bomby wybuchac drugie sarajewo i ludzi będą z tamtąd uciekac jak to mam miejsce w paryżu np ;/
          • Gość: aliveinchains Re: Życie na prowincji nie musi być karą, może by IP: 217.153.83.* 21.01.11, 07:04
            > o i ludzi będą z tamtąd uciekac jak to mam miejsce w paryżu np ;/

            akurat, co jak co ale z tym paryzem to przesadzileś, miasto jest w pytonga...miasto i jego ludzie. To że sa tam dzielnice biedy i przemocy (cites) to fakt, ale bynajmniej nie one dominują na paryskich przedmiesciach, ktore pod względem arch urbanistyki są najciekawsze w Europie. Doszło do brutalnych zajść w 2005 i 2007 roku, ale nikt wtedy nie zginął....

            Co do Wa-wy...podobna zasada im większe miasto tym wiecej znajdzie się zarowno bogactwa, pracy, inwestycji ale i syfu...a Cieszyn? Myslisz, że taki bezpieczny? To punkt przerzutowy dragow, broni z CzRep i siedlisko prostytucji...sprawa chlopczyka w stawie to jak mi się wydaje ma zwiazek z prostytutkami rezydujacymi w Cieszynie...
    • Gość: Cesarok Małe jest piękne IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.01.11, 16:18
      Cieszyn to moja Mała Ojczyzna.

      Gdziekolwiek rzuci mnie los zawsze będę cieszyniakiem. Tutaj się urodziłem, spędziłem dzieciństwo. Wspaniały transgraniczny klimat i austrowengierskie akcenty odciśnięte w architekturze miasta i mentalności ludzi. Magnolie na wzgórzu zamkowym za oknem i strudel z jabłakmi na talerzu, cóż więcej chcieć.
      Obecnie mieszkam w "Małym Wiedniu" - a droga ekspresowa do Cieszyna pozwala na częste odwiedziny mojego miasta nad Olzą.
    • Gość: Luke Życie na prowincji nie musi być karą, może być ... IP: *.ip.netia.com.pl 20.01.11, 09:41
      życie zmusza mnie do mieszkania w mieście, ale z chęcią przeprowadziłbym się na zapyziałą, cichą wioskę, najchetniej pod lasem...
      A w BB dobrze się mieszka akurat ;) to jest jedyne większe miasto w którym czuję się naprawdę dobrze, co nie zmienia mojej chęci do zmiany otoczenia na takie jak opisałem wyżej.
    • Gość: Ustroniok Re: Życie na prowincji nie musi być karą, może by IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.11, 13:14
      Najpiękniejszy jest Ustroń, mała miejscowość gdzie się ludzie znają w każdej knajpie znajomi, nigdzie nie jest daleko, drogo dwupasmowa prawie z centrum do katowic i dalej w polskę czego więcej chcieć od życia ?
      • Gość: aliveinchains Re: Życie na prowincji nie musi być karą, może by IP: 217.153.83.* 21.01.11, 07:07
        Droga dwupasmowa...w weekendy tak zapchana, że zastanawiam się jaki sens jest spędzać wolne w Ustroniu, czy Wisle..smog, hałas...nie, nie...jakos okolice BB-Jasienicy-Międzybrodzia-Szczyku do mnie bardziej przemawiaja......
Pełna wersja