Chcą odnowić kaplicę z kryptami Sułkowskich

IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.11.11, 18:48
Przytaczam in extenso:
1) swoją notke z 20.09.br. na tej witrynie:
Zważywszy, że II WŚ zakończyła się 8/9.05.1945 roku, a Bielsko zajęte zostało przez Krasnoarmiejców ostatecznie 12.02.1945 roku, poczym w kaplicy zamkowej urządzili stajnię, rozbili płytę do krypty grobowej i w poszukiwaniu kosztowności porozbijali metalowe trumny pochowanych tam Sułkowskich, to stało się to jednak w czasie wojny ...
Kilka lat temu NA TYCH ŁAMACH toczyła się dyskusja o odnalezionej czaszce Księżnej Sułkowskiej, miały być jej badania identyfikacyjne DNA ...
Osobiście widziałem sprofanowane zwłoki Księżnej w otwartej trumnie w tej krypcie późnym latem 1945 roku, już po opuszczeniu Zamku przez Rosjan, ale wszędzie pełno było pozostałości ich koczowania .... Głowa Księżnej zmumifikowana, pokryta siwymi włosami, splecione dłonie rozeszły się na bok, brak stóp ...
Nie wykluczam oczywiście i późniejszych grabieży - tym razem przez lumpenproletariackich rodaków, którzy w wiadomym celu zbiegli się do Bielska z całego kraju.
2) oraz mail mojego Brata Alfreda z 16.10.2011 roku do mnie z zezwoleniem na publikację; wiele on wyjaśnia w kwestii wydarzeń 1945 roku w Kaplicy Św. Anny oraz losów ostatnie Księżnej Sułkowskiej: Marii Teresy, urodz. we Wiedniu 08.01.1872, zmarłej w Bielsku 17.09.1940 i tu pochowanej.
Drogi Konradzie,
Przechodzę do spraw Księżnej Sułkowskiej. Przede wszystkim gratuluję Ci wspaniałej pamięci. Było dokładnie tak jak to po tylu latach opisujesz. To było późnym latem lub początkiem jesieni 1945. Ponieważ zauważyłem wtedy że z otwartej części krypty wiedzie jakiś tajemniczy korytarz, wróciłem tam po kilku dniach by go spenetrować. Zaszły tam w międzyczasie pewne zmiany, mianowicie wyjęto księżną z trumny, była na gruzowisku w krypcie w pozycji półsiedzącej oparta plecami o mur po lewej stronie patrząc na ołtarz. Zszedłem do otwartej krypty i obejrzałem sobie wszystko dokładnie. Gruz w krypcie to była głównie rozbita płyta zamykająca kryptę oraz kawałki drewna, przypuszczalnie części ołtarza. Księżna znajdowała się w bardzo dobrym stanie za wyjątkiem braku conajmniej jednej stopy. Powłoki skórne nienaruszone, żadnego zeszkieletowania. Choć byłem bezpośrednio przy niej, żadnego zapachu rozkładu ciała nie można było wyczuć. Kolor skóry ciemny, żółto brązowy. Rzucały się w oczy, jak to sam zauwazyłeś, jej piękne, długie, puszyste jakby rozwiane i jeszcze niezupełnie siwe włosy. Niewątpliwie zrabowano jej biżuterię którą mieć musiała na głowie. Jej czarna suknia uniesiona była prawie że do bioder. W miejscu brzucha widać było coś w rodzaju szarpanej wełny lub czegoś podobnego. Mamusia opowiadała mi że ostatnia z Sułkowskich zmarła na początku wojny i że została zabalsamowana. Po moich oględzinach przychylam się do tezy że to ona właśnie jest. Coprawda księżna mogła ulec naturalnej mumifikacji tak jak to oglądałem i fotografowałem w podziemiach klasztoru Franciszkanów w Krakowie, ale tam warunki do szybkiej mumifikacji były wręcz doskonałe. W przypadku naszej księżnej która leżała w metalowej trumnie proces taki był mało prawdopodobny a w dodatku po otwarciu trumny doszło by do raptownego rozkladu gnilnego. Pozatym za hipotezą zabalsamowania przemawia fakt zapchania jamy brzusznej jakimś włóknistym wypełnieniem. Wiadomo że przy balsamowaniu usuwa się narządy miąższowe i przede wszystkim trzewia. Można by się dziwić, jak taki zabieg był możliwy w czasie wojny. Ale w 1940 r. sytuacja była jeszcze względnie unormowana. Wydaje mi się, że Sułkowscy majac rozbudowane konekcje we Wiedniu, byli w stanie sprowadzić stamtąd na kilka dni fachowca do Bielska w celu zabalsamowania księżnej. Następnym moim krokiem było spenetrowanie tego krytego ganku. Biegł z otwartej części krypty w kierunku ołtarza. Był niewiele wyższy odemnie, a ja mierzyłem wtedy jakieś 1,30. Trzeba dodać że w kaplicy było mroczno, w ganku beznadziejnie ciemno. A ja byłem tam bez światła. Niemniej poczyniłem kilka spostrzeżeń. Po prawej stronie ustawione były wzdłużnie w dwóch warstwach trumny. Dolne wprost na podłodze, górne na czymś w rodzaju konsoli czy też półki. Było tak ciemno, że nie potrafię ocenić długości tego ganku, wszedłem tam tylko na długość bodaj dwóch trumien. Trumny były otwarte, wewnątrz w trumnach leżały w bezładzie kości oraz inne zbutwiałe szczątki. Część kości była rozrzucona po podłodze. Na końcu mojej wyprawy miałem kłopot z wyjściem z krypty no i mało ochoty na nocleg w towarzystwie księżnej. Ale zbudowałem jakieś stopnie z gruzu i wspiąłem się na wolność.
Z rodowodu Sułkowskich zaczerpnąłem podstawowe dane osobiste księżnej. Cytuję dosłownie z pozycji 5d:
5d) ALEXANDER Edmund, Duke of Bielsko (Harrisville USA 8 Dec 1856-Bielsko 2 Sep 1929); m.Ebenfurth, Lower Austria 18 May 1890 Maria Theresia Frn von Moser (Vienna 8 Jan 1872-Bielsko 17 Sep 1940)
Tyle wiemy o osobie.
Nie wierzę by opisana przez Ciebie czaszka należała do księżnej. Jeżeli ktoś zadałby sobie tyle trudu by zdobyć dobrze zachowaną głowę, to nie niszczyłby ją. Jeżeli ta czaszka pochodzi wogóle z krypty Sułkowskich, to należy ona do któregoś z szkieletów. Jeżeli. Sam dobrze wiesz jak łatwo było zdobyć zaraz po wojnie czaszkę ludzką. A legend nie trzeba tworzyć, one same na świat przychodzą z upływem czasu. Identyfikacja na podstawie uzębienia czy też DNA byłaby bardzo trudna jeśli wogóle możliwa. Moim zdaniem znalezisko to nie ma żadnej wartości zabytkowej czy też historycznej i w imię poszanowania godności ludzkiej winna spocząć na cmentarzu lub w grobowcu Sułkowskich.
Łączę pozdrowienia, Fredek
    • kruk51 Chcą odnowić kaplicę z kryptami Sułkowskich 15.11.11, 13:01
      Odnowić wnętrze kaplicy zamku Sułkowskich ! Pytam uprzejmie po co ? Za czyje pieniądze ?
      Skąd taka miłość do bielskiej linii rodu Sułkowskich ? Przecież wiemy jak to było z tymi bielski
      mi Sułowskimi. Potomkowie rodu żyją ( są w Austrii ). O swoją rodową nekropolię niechaj sami zadbają. To jest im wolno ! Żona księcia Sułowskiego była córką bogatego młynarza z Austrii. Małżeństwo z córką młynarza miało podnieść finansowo zrujnowany ród. Młynarzowi potrzebny był splendor szlachecki a księciu potrzebna była kasa. Żona księcia sprzyjała faszystowskim Niemcom. Na zamku była stronniczką Niemiec. Dopiero przed Rosjanami wywieźli wszystko i wyjechali do Austrii. Tak, że lumpenproletariat jak pisze poprzednik nie
      miał co szabrować. ( to był ród upadły, potwornie zadłużony i zniemczały ) Trudno powie
      dzieć jak się to stało, że książę był oficerem Wojska Polskiego. Że w międzywojennej Polsce
      nie utracił majątku. Bielsko-Bialski zamek jest tak wspaniale odrestaurowany za publiczne pie
      niądze, że za swych najwspanialszych czasów a właściwie nigdy nie był w takiej świetności.
      Nie dziw, że synowie księcia ( książątka ) chętnie inkognito tu bywają. Miło jest pomarzyć o tymco było !
      • Gość: konrad.ludwik02 Re: Chcą odnowić kaplicę z kryptami Sułkowskich IP: 78.8.105.* 15.11.11, 23:35
        Zamek jako tzw. "mienie poniemieckie (!)" został w 1945 roku przejęty na własność Państwa Polskiego i nie słyszałem, aby Sułkowscy rościcili do niego jakieś pretensje.
        Kaplica zamkowa jest częścią zamku, będącego aktualnie siedzibą Muzeum Miejskiego, stąd nieodzowna jest jej restauracja - zresztą jako ostatniego już elementu.
        W Muzeum Zamkowym zachowało się sporo oryginalnych sprzętów, co łatwo sprawdzić wykupując bilet - a warto!
        Bielsko zostało po wojnie obrabowane przez Rosjan, a następnie rozszabrowane przez przybyłych tu lumpów, m. innymi zbiory Muzeum Miejskiego (tzw. Heimatmuseum na Rynku w Białej, przeniesione tam z Bielska), wiem to częściowo z autopsji.
        Rodowici Bielszczanie pochodzenia austriackiego (przed wojną 50% mieszkańców) - jeśli nie uciekli z obawy przed Rosjanami, zostali po wojnie zesłani do tzw. obozów pracy (Mysłowice, Oświęcim, Świętochłowice-Zgoda, Centralny Obóz Jaworzno) wzgl. wyjechali w licznych transportach - przeważnie do Austrii i Niemiec (tzw. wypędzeni). No a potem poniektórzy przypomnieli sobie pochodzenie niemieckie i udali się na zwyczajną emigrację zarobkową - saksy, w Niemczech noszą oficjalną nazwę Spätumsiedler. W B-B nie ma obecnie prawie żadnych już osób pochodzenia austriackiego czy niemieckiego.
        Tak więc restauracja Kaplicy zamkowej nie wynika z miłości do Sułkowskich, tylko jest wyrazem interesu polskiego.
Pełna wersja