Gość: Zbulwersowana
IP: *.waldex.3s.pl
15.12.11, 18:22
Otóż jak każdy z posiadaczy pociech wie - zapisując dziecko do przedszkola - i aby znalazło się dla niego w tym przedszkolu miejsce - trzeba mieć szczęście albo pomodlić się do Pana B. Jednak kiedy jedno i drugie niefortunnie zawodzi jest jeszcze sposób o którym ku mojemu zaskoczeniu i zbulwersowaniu - przekonałam się jakiś czas temu - otóż rozmawiając z odpowiednim urzędnikiem i okazując mu swoją wymierną wdzięczność- oto nasze szczęście jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki się do nas uśmiecha, Pan B. czuwa a dla naszego dziecka znajduje się miejsce w przedszkolu!!!!!! Jestem sytuacją zbulwersowana! Czy jestem w tym odosobniona? Czy spotkaliście się z podobną sytuacją? Szczerze mówiąc mam dość urzędniczego panoszenia się, traktowania nas - klientów -jako PETENTÓW rodem z lat 70 ( bo tu urzędnikom czas się zatrzymał w głębokiej komunie), i załatwiania spraw w ten sposób! Czy ktoś z was spotkał się z takim załatwianiem sprawy w bielsku? Dowiedziałam się z dobrego źródła że miejsc w przedszkolach jest dość tylko owi "urzędnicy" specjalnie je blokują aby potem móc nam- rodzicom "pomóc" w ich cudownym otrzymaniu. Proszę, wypowoedzcie się na ten temat bo trzeba coś z tym zrobić!